Jump to content

gregski

Użytkownicy
  • Content count

    7,195
  • Joined

  • Last visited

About gregski

  • Rank
    Ranga: Dziekan
  • Birthday 03/09/1965

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Inna

Kontakt

  • Strona WWW
    http://

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Prosto z morza
  • Zainteresowania
    szerokie

Recent Profile Visitors

4,127 profile views
  1. Blue water, brown water, grey water z tymi terminami sie spotkałem. Z green water nie mimo, że pływam w angielskojęzycznych firmach. Jak widać człek się uczy cale życie. Czy te "kolory" egzystują w polskiej terminologii nie wiem. Zwróciłem jeszcze uwagę na fakt, że na kartach książki pojawiają się "główni mechanicy". Tu akurat jestem pewien, że w polskiej terminologii poprawna nazwa jest "starszy mechanik". No i jeszcze uważam, ze można było zostawić nazwy włoskich i brytyjskich odznaczeń w oryginalnym brzmieniu. Moim zdaniem jakoś tak zgrabniej.
  2. No to przeczytałem tą książkę i muszę napisać że sprawiło mi to prawdziwą przyjemność. Nie podejmuje się oceniać opisów działań włoskiej floty podwodnej gdyż po prostu zbyt mało o tym wiem. Sądząc z treści oraz bibliografii autor zrobił niezłą robotę. Ze swej strony mogę tylko napisać, że wyłapałem kilka rzeczy do poprawy. Do kilku przejęzyczeń i literówek nie będę się przyczepiał bo wyleciały mi z pamięci tak szybko jak je zauważyłem. Największym błąd jaki rzucił mi się w oczy to fakt, ze autor myli wyporność z pojemnością brutto. Nie wiem, przez roztargnienie czy z niewiedzy. W każdym razie na stronie 93 dwukrotnie wspomina o tonażu zatopionych statków pisząc o „wyporności” i podając tonaż BRT. Oczywisty błąd. Zastanowiła mnie też „zielona woda” zawarta we wspomnieniach admirała Donitz’a jaka miała się dostawać do wnętrza włoskich jednostek (strona 94). W trakcie swej morskiej trzydziestoletniej pracy ma morzu nigdy nie spotkałem się z takim terminem. Podejrzewam, że to może być kalka z niemieckiego. Nie znam jednak tego języka więc upierać się nie będę. Następna sprawa to niekonsekwencja w podawaniu stopni wojskowych Włochów. Generalnie autor podaje włoskie stopnie oficerskie ale oprócz nich pojawia się tu i ówdzie jakiś „sierżant” lub „mat”. Nie wiem skąd taka niekonsekwencja ale jeśli już tłumaczymy stopnie to wydaje mi się, zamiast „sierżanta” powinien pojawić się raczej „bosman”. Niepokoją też ci „maci”… „matowie”… nie wiem jak to się odmienia. Czy autor miał na myśli „dwubelkowego” podoficera, odpowiednika lądowego kaprala? czy też jest to kalka z angielskiego „mate” które to słowo oznacza kogoś zupełnie innego? Tak nawiasem to przydałby się załącznik – tabelka z włoskimi stopniami i ich odpowiednikami we flocie polskiej. Tak dla przejrzystości. Co do załączników to jest też lista włoskich okrętów podwodnych z informacją do jakich typów należały ale lista typów i ich charakterystyka znajduje się na początku książki. Osobiście wolałbym by te informacje zostały skomasowane i umieszczone w jednym miejscu. Ale to taka subiektywna sugestia. Jak napisałem na początku, książkę przeczytałem z przyjemnością i ciekawością. Na dole okładki zamieszczony jest napis: „Wojna Mussoliniego vol.1”. Czekam na „vol.2” i mam nadzieję, że autor poinformuje nas o jego pojawieniu się.
  3. Najazd tatarski 1241

    Dlatego podalem ta publikacje jako ciekawostke. Sam tez nigdy nie spotkalem sie z tak wysokimi szacunkami mongolskiej armii.
  4. Najazd tatarski 1241

    Grodno to istnialo a o tym Szejbakopolu to w zyciu nie slyszalem.
  5. Najazd tatarski 1241

    Według książki Wacława Zatorskiego "Wojny Czyngis Chana 1194-1242" Bajdar miał trzy (fakt, że niecałkowicie ukompletowane) tumeny. Jeden miał zabezpieczyć jego marsz od północy. Dwa poszły na południe Polski. Miały się połączyć w okolicach Wrocławia by stanąć d głównej bitwy. Północny tumen pod dowództwem Ordu w miejscu zwanym Szejbakopole pobił siły litewskie po czym zdobył Grodno. Zahaczył o Prusy a potem przez Kujawy i Wielkopolskę miał pójść na Śląsk i połączyć się głównymi siłami pod dowództwem Bajdara. Pod Legnicą miało być około 25 tyś Mongołów i 10 tyś Europejczyków (Z silną czeską armią oddaloną o nieco ponad 50 kilometrów). Przyznam się, że to jedyna publikacja jaką czytałem która tak wysoko szacuje stan liczebny obu armii.
  6. No to sie wyglupilem... a taka rzymsko brzmiaca nazwa... Co do purpury to jeszcze jedno przychodzi mi na mysl. Purpurowa komnata w ktorej mieli rodzic sie dzieci bizantyjskiej rodziny panujacej. No i tytul "Porfirogenes" ktory potem im przyslugiwal. (Mam nadzieje, ze tym razem nic nie pokrecilem)
  7. Tak na marginesie dyskusji o purpurze to przypomniała mi się jeszcze "Purpura Kasjusza". Nie ma nic wspólnego ze ślimakami i barwieniem ubrań. Jest to pewien rodzaj szkła. Kolor purpurowy oczywiście.
  8. Najbardziej spektakularne akcje II WŚ

    No to mamy sprawę ilości samolotów rozwiązaną. A co do nalotu w zatoce Bomba to właśnie w tej książeczce wyczytałem nieco niewiarygodną wersję. Otóż trzy samoloty miały atakować włoską flotę zgrupowaną w tej zatoce. Trzy Swordfish'e Kapitan Patch z obserwatorem midszypmanem C.J. Woodley'em. Kapitan J.W.G. Wellham z obserwatorem podporucznikiem A.H. Marsh'em. Kapitan N.A.F. Cheesman z obserwatorem F. Stovin-Bradford'em. Samolot Patch'a nadział się na okręt podwodny znajdujący się na powierzchni. Patch zrzucił torpedę która trafiła okręt i go zatopiła. Pozostałe dwa samoloty weszły w głąb zatoki i zobaczyły trzy jednostki zacumowane burta w burtę. Bazę okrętów podwodnych, niszczyciel i okręt podwodny. Samoloty rzuciły torpedy które okazały się być celne. Torpeda Cheesmana miała trafić w okręt podwodny który eksplodował wzniecając pożar na niszczycielu. Torpeda Wellhmana trafiła w bazę która eksplodowała. I tak trzy okręty miały zostać zniszczone dwiema torpedami. Fajna historia tylko wydaje mi się nieco nieprawdopodobna. Gdyby wydarzyła się naprawdę to byłaby sławna na cały świat. A tu ciężko znaleźć cokolwiek w internecie na ten temat.
  9. Najbardziej spektakularne akcje II WŚ

    Ja tu wypisuje głupstwa a nikt nie reaguje. Napisałem, ze w nalocie wzięło udział 20 samolotów a to nie do końca tak. Owszem w dwóch falach wyruszyło 20 samolotów ale na HMS Illustrious pozostała uszkodzona maszyna o numerach L5F. Mechanicy w ekspresowym tempie wymenili dwa żebra i poszycie skrzydła tak więc pilot kapitan E.W. Clifford z obserwatorem R.M Goingiem wystartowali samotnie. Była to dwudziesta pierwsza maszyna biorąca udział w nalocie. Zbombardowali oni celnie krążownik „Trento”. Na szczęście dla Włochów bomba nie wybuchła. Ale ja w zasadzie nie o tym. Mam pytanie. Czy ktokolwiek z Was słyszał o nalocie na włoskie jednostki w zaoce Bomba (obecnie to chyba Bumbah). Ponoć trzy Swordfish’e trzema torpedami miały zatopić cztery włoskie jednostki. Opis znalazem w książeczce „Atak na Tarent” Thomas P. Lowry i John W. G. Wellham. Nie potrafiłem tego nigdzie indziej znaleźć a przecież takim wyczynie powinno być głośno. Dlatego mnie to ciekawi . Niestety z powody lichego (i reglamentowanego) siatkowego internetu mam utrudnione szukanie.
  10. Najbardziej spektakularne akcje II WŚ

    Po dziesięciu latach od ostatniego wpisu pomyślałem sobie, że warto wspomnieć o operacji Judgement . W nocnym nalocie na włoską bazę morską w Tarencie wzięło udział 20 samolotów typu Fairey Swordfish zwanych "stringbag". W efekcie pancernik "Conte di Cavour" został uszkodzony w takim stopniu, że nigdy nie wrócił do służby. Pancerniki "Littorio" i "Caio Duilio" zostały wyłączone z akcji na cztery i osiem miesięcy. Krążownik "Trento" i niszczyciel "Libeccio" odniosły lżejsze uszkodzenia. Dokom i zbiornikom paliwa też się nieco dostało. Brytyjczycy ze 20 samolotów biorących udział w nalocie stracili 21 ... to według włoskich doniesień. Bardziej wiarygodne brytyjskie raporty mówią o 2 samolotach. Jedna załoga zginęła, druga dostała się do niewoli (pilot komandor podporucznik K. Williamson i obserwator kapitan N.J. Scarlett). Początkowo brytyjscy lotnicy dostali parę szturchańców od włoskich dokerów. Później przejęci przez włoskich lotników byli traktowani jak bohaterowie. Włosi nawet odśpiewali im swoją wersję "Long way to Tipperary".
  11. Marynarka Wojenna RP u progu zaniku

    Okręt nie stoi przy pomoście ale przy kei.
  12. Marynarka Wojenna RP u progu zaniku

    Chodzi o to, że do czasu pojawienia się nowego okrętu utrzymamy ludzi którzy pamiętają do czego taki okręt służy.
  13. Marynarka Wojenna RP u progu zaniku

    Mamy piękny nowy okręt z wygasłymi gwarancjami na chyba wszystkie ważne urządzenia i systemy. Z doświadczenia wiem ile wad wyłazi zaraz po uruchomieniu tego wszystkiego. Normalnie usterki usuwane są w ramach gwarancji. W tym wypadku trza będzie bulić. No chyba, że wszystko zabudowano idealnie....
  14. Jeszcze nie czytałem. Jak pisałem, książka jedzie ze mną na statek, no ale to jeszcze dwa tygodnie.
  15. No powiedzmy, że rzeczywiście nikt nie chce umierać za Malbork ale jednak mimo to i Cesarz i Papież nie są zachwyceni możliwością zniszczenia Zakonu i robią nam negatywny PR. Polski Król próbuje wykazać, że jak najbardziej docenia chrześcijańską misję Zakonu, który co prawda ma wielkie zasługi dla chrystianizacji ale ostatnio mocno zbłądził. Wynajduje więc nowe miejsce i misję by zacny ów Zakon mógł wrócić do korzeni. Ratujemy swój PR oraz wsadzamy Tatarom zgniłe jajo pod bok.
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.