Skocz do zawartości

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Z ostatniej godziny
  2. Identyfikacja munduru (osoba z północnych Kaszub)

    Znając jednostkę (dosyć prawdopodobną - bo stacjonującą w Gdańsku i Wejherowie), bez problemu znajdziesz w sieci jej historię. W 1929 roku wydano w Berlinie nawet książkę, temu pułkowi poświęconą. Natomiast, rana odniesiona 3 marca 1916 roku sugeruje, że człowiek ten odniósł ją podczas walk pozycyjnych pod Rygą. Zob.: http://genwiki.genealogy.net/RIR_61 http://genwiki.genealogy.net/36._Reserve-Division_(WK1) http://genwiki.genealogy.net/Datei:36ReserveDivision.jpg https://searchworks.stanford.edu/view/639118
  3. O wprowadzaniu (i usuwaniu) gatunków.

    Nie bardzo można mylić lamę z alpaką bowiem obydwa te zwierzęta mają inną wełnę, chociaż podobną to jednak jakościowo różną a zatem i ich cena się różni. Udomowiona lama pochodzi od Guanako. Natomiast udomowiona alpaka od wigonii. Zdaje się że są to najnowsze odkrycia. W ogóle najcenniejszym włóknem była i chyba nadal jest wigonia i dlatego zaczęto ją udomawiać. Z tego wyszła właśnie alpaka. Jednak jakość wełny tej udomowionej alpaki nie dorównuje jakości wełny wigoni żyjącej w stanie dzikim. Są co prawda jakieś farmy hodujące wigonię, gdzieś wysoko w Andach jakieś ogromne ogrodzone łąki gdzie wigonie żyją prawie na wolności, co 2 lata są łapane i strzyżone ale podobno z czasem jakość wełny tych wigonii i tak się obniża. Najcenniejszą wełną i chyba najcenniejszym włóknem na świecie, uważanym za artykuł wysoce luksusowy, jest wełna z dziko żyjącej wigonii, zabitej i ostrzyżonej. Kiedyś polowano na nie wyłącznie dla wełny. Oczywiście dzisiaj kombinują z krzyżówkami alpaki z lamą itp ale zawsze odbija się to na jakości wełny. Gdyby ktoś chciał założyć hodowlę Alapak to powinien o tym pamiętać. Jeżeli jest nastawiony na jakość wełny to powinien wybierać alpaki jak najczystszej krwi, jeżeli na ilość, to jakieś krzyżówki.
  4. Dzisiaj
  5. O wprowadzaniu (i usuwaniu) gatunków.

    Moi brytyjscy koledzy nie wiedzieć dlaczego są bardzo przejmują konfliktem wiewiórek. Ponoć jest linia której szara wiewiórka jeszcze nie przekroczyła. Szkoci z dumą twierdzą, że leżą na północ od tej linii i u nich wszystkie wiewiórki są rude. Jeśli chodzi o Brytanię to słyszałem, że tam nie było ślimaków więc Rzymianie je sprowadzili bo to był dla nich przysmak. A na jakiś wyspach należących do Hebrydów walczą z jeżami które jakoś się tam dostały.
  6. Wczoraj
  7. Identyfikacja munduru (osoba z północnych Kaszub)

    Co do mężczyzny z pierwszego zdjęcia dowiedziałem się, że służył w armii pruskiej i walczył w czasie I WŚ na froncie wschodnim, wszystkie dokumenty posiadali Niemcy, bo przedstawili je synowi tej osoby z pierwszego zdjęcia w czasie II WŚ. Natomiast znalazłem tego człowieka w bazie osób rannych w czasie I WŚ. Błędnie wpisano pochodzenie, winno być Grossendorf, Putzig, a wpisano Ostrau, Putzig. Ostrau to miejscowość oddalona 10 km od Grossendorfu, znacznie miejsca i ze sprawdzonych źródeł nie mieszkał tam nikt nigdy o nazwisku osoby z pierwszego zdjęcia. Mężczyzna ten znajdował się na liście Preussen 483, jednostka Reserve - Infanterie - Regiment 61, nr OSTRAUJO94DT, ranny 18.03.1916. Jak te informacje pokrywają się z przypuszczeniami odnośnie jednostki, czy faktycznie dotyczą tej osoby? Gdzie ta jednostka walczyła?
  8. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Capricornus dziękuje i prosi o więcej.
  9. O wprowadzaniu (i usuwaniu) gatunków.

    U nas też.
  10. O wprowadzaniu (i usuwaniu) gatunków.

    Co w Niemczech, jakiś czas temu, wywołało swego rodzaju panikę... Do tego stopnia, iż zainicjowano akcje uświamiające dla ludzisków, których pewna część, w swej gorliwości bronienia tego, co "swojskie" i "nasze", słowem - rude, zaczęła polować i eliminować wszystko, co "obce", słowem - nie rude. Problem w tym, iż w Niemczech nie ma wiewiórek amerykańskich i ofiarami padały wiewiórki o odmiennym kolorze .... no, może nie skóry w tym wypadku, ale futerka. A w Niemczech jakoś tak jest, (nie wiem jak w Polsce - może jakiś biolog/ekolog coś na ten temat powie) że wiewiórka europejska jest nie tylko ruda, ale i szarawa, oraz czarna. Szczególnie na południu Niemiec czarne futerka wśród wiewiórek zdają się zdecydowanie przeważać. Więc momentami nieco to makabryczne, gdy człowiek zabiera się za usuwanie "obcych elementów" i "przywracanie porządku rzeczy" w środowisku, bez większego rozeznania... Podobnie jak i tragicznym jest fakt, iż lęk przed "obcym", mimo upływu tysięcy już lat i w świetle tysięcy nauczek, nie zmalał i zdaje się siedzieć w samej istocie naszego gatunku... Swoją drogą, zastanawiam się, czy z czasem coraz powszechniejszym widokiem będą gospodarstwa z lamami (alpaką), strusiami, kangurami. Już dwadzieścia lat temu zetknąłem się z farmami tych zwierząt w Holandii, a wyroby z wełny alpaki, steki z kangura czy strusie jaja zadomawaiają się już na dobre w europejskiej kulturze materialnej.. Ciekawe, czy będzie tak samo, jak z indykiem? Co do przykładu stworzeń nieudomowionych, to Europa "osadziła" w Ameryce Północnej np. taką kuropatwę. Z kolei już Fenicjanie i Rzymianie sprowadzili do Europy z Azji daniele, które później (oczywiście - spory przeskok czasowy) trafiły również m.in. do Ameryki Północnej. W Polsce stworzyliśmy w XIX wieku żubronia - krzyżówkę żubra z bydłem domowym (parę egzemplarzy żyje do dziś). Istnieje też krzyżówka żubra europejskiego z bizonem amerykańskim. Krzyżówki te były (są) płodne. Trafiły np. na Kaukaz. Według Wikipedii, w Republice Adygeja zostały wręcz objęte ochroną rezerwatową. Muł z kolei to już dobrze osiadły w ludzkiej kulturze mieszaniec, przy który taki zebroid to dziwactwo...:)
  11. O wprowadzaniu (i usuwaniu) gatunków.

    Ba, w takiej Wielkiej Brytanii niewątpliwie urocza, sympatyczna i przytulaśna wiewiórka szara (amerykańska) prawie całkowicie wyparła równie, a może i bardziej uroczą wiewiórkę pospolitą (tą rudą). I jak tu ufać uroczym. Zachęcam, aby mi też za bardzo nie ufać, mimo całego mojego uroku. Z racji specyfiki lokalnej fauny, czy generalnie - przyrody (odrębna od reszty świata, z punktu widzenia europejskich osadników często nieprzydatna i ogólnie podatna na rozprzestrzenianie się gatunków inwazyjnych) Australia była chyba największym poligonem takich zmian, nader często z dramatycznymi ich skutkami. Dorzuciłbym jeszcze to, że szereg takich zmian w ekosystemach (na odizolowanych wyspach) zostało wprowadzonych z myślą o rozbitkach. Oczywiście, tradycyjnie życzę Tobie stopy wody pod kilem, zatem tylko tak generalnie myślę sobie, że taki prosiak w menu rozbitka byłby całkiem interesującym rozwiązaniem, po miesiącach wtranżalania małży. Zob.: https://en.wikipedia.org/wiki/Auckland_Island_pig https://en.wikipedia.org/wiki/Castaway_depot
  12. O wprowadzaniu (i usuwaniu) gatunków.

    Australia ma jeszcze i inny problem "Cane Toad". Sami sobie ta ropuchę sprowadzili a teraz próbują ja wyłapać (humanitarnie). https://www.ekologia.pl/wiadomosci/rosliny-i-zwierzeta/australia-lapie-ropuchy,8226.html A my zaczynamy się borykać z innym zwierzątkiem które Bruno pewnie zna. http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C404357%2Cszop---sympatyczny-pluszak-i-grozny-szkodnik.html
  13. Historia ludzkości, to także historia zmian stanu fauny dokonywanych za sprawą człowieka. Doprowadziliśmy do zniknięcia wielu gatunków, wiele oswoiliśmy, czy zahodowaliśmy, wiele przemieściliśmy. Króliki i wielbłądy w Australii, renifery na Islandii, Wyspach Kergulena, czy Georgii Południowej, świnki na Wyspach Auckland itp. - to wszystko nasze dzieło. Często w pełni świadome, często dokonane przypadkiem (np. szczury na Wyspach Campbella i innych). Ostatnio, szczególnie na wyspach Oceanu Południowego, ludzkość zabiera się za usuwanie tego, co wprowadziła. Reniferów na Georgii Południowej już chyba nie ma, Wyspy Auckland są też już wolne od nierogacizny europejskiego pochodzenia. Jakie znamy najciekawsze tego typu operacje na przyrodzie (i ewentualnie - usuwanie skutków takowych operacji)?
  14. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    O, fajnie - ewidentna inspiracja Goscinnego i i Uderzo (jednej z "kratek" komiksu "Wielka przeprawa", Warszawa 1995, s. 30). Ja tylko w trosce poziom forum. Skoro, osnową dyskusji może być saga Margerita, może nią być także komiks Goscinnego.
  15. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Przyznam się, że nie wpadły mi one w oko. Z jednej strony byłem zainteresowany przedmiotami z które mógłbym skojarzyć z moją młodzieńczą lekturą Coopera czy Maya. Z drugiej strony zaś byłem mocno zdziwiony mizerią jaka występowali w ichnich muzeach. Gdy odwiedziłem "Skrzydło Amerykańskie" zobaczyłem głównie wytwórczość w rodzaju wcześniej zaprezentowanych misiów. Sztuka rdzennych Amerykanów zajmowała raptem jedną salę. No ale jeśli chodzi o tekstylia to zobaczyłem indiańską wersję Tkaniny z Bayeux. Żeby nie było, że mnie tylko militaria interesują wklejam zdjęcia dwóch przepięknych kołysek/nosidełek dla dzieci. No ale żeby tak zupełnie nie odwrócić się od militariów dorzucę coś jeszczę.
  16. Ostatni tydzień
  17. Katyń

    Ciekawostka, którą jakoś wcześniej przeoczyłem. Choć dosyć dokładnie już kiedyś czytałem "Dzienniki" M. Rakowskiego, gdzie jest o tym wzmianka - w kontekście obaw władz "husakowskiej" Czechosłowacji wobec perspektywy ujawnienia prawdziwych sprawców zbrodni katyńskiej (przez Gorbaczowa, pod wpływem nalegań Jaruzelskiego). Otóż sekretarz generalny KC KPCZ, prezydent, przywódca i - w dużym stopniu - symbol Czechosłowacji epoki normalizacji po 1968 roku - Gustáv Husák, prawdopodobnie był w Katyniu. W 1943 roku, jako członek delegacji satelickiego wobec Niemiec państwa słowackiego (aczkolwiek był już wówczas od 10 lat członkiem partii komunistycznej). Wzmianka z innego źródła o tym epizodzie w życiorysie Husáka: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1532969,1,gustv-husk---kat-i-ofiara-komunizmu.read
  18. Walcheren - znaczenie strategiczne w różnych epokach

    Przykro mi ale nie potrafię odróżnić historii słusznej od niesłusznej. Na tym polu nie mam nawet zamiaru próbować się mierzyć z Szanownym Administratorem.
  19. Nie trzeba być wielkim teoretykiem prawa tylko mieć jakieś elementarne pojęcie o historii. Parlament to było coś w rodzaju Sądu Najwyższego. Po prostu kiedyś król był najwyższym sędzią i to do niego należało rozstrzyganie najważniejszych spraw albo takich które mu przedłożono na skutek apelacji. Ponieważ nie chciało mu się tym zajmować, albo po prostu nie był w stanie tego robić bo było tego za dużo, to powołał parlament który za niego wykonywał tę robotę. W w ten sposób gdzieś w czasach Edwarda I, na początku XIV wieku zaczęły się formować parlamenty. Z tym że król tylko delegował swe uprawnienia parlamentom a ich postanowienia mógł zmienić kiedy chciał. We Francji było ich kilka bowiem w poszczególnych regionach prawa się trochę różniły. Ponieważ Anglia była wówczas pod wpływem kultury francuskiej to i w Anglii zaczął się wówczas kształtować parlament. Jednak o ile we Francji król do parlamentów starał się powoływać prawników to w Anglii tak nie było bowiem prawnicy z kontynentu nie chcieli tam jechać. I to spowodowało że drogi parlamentów francuskich i angielskiego zaczęły się rozchodzić i w parlamencie angielskim coraz szerzej stosowano prawo zwyczajowe. Skoro Szanowny Secesjonista napisał wyżej że sądy do 1873 roku się nim kierowały a ponieważ parlament powstał jako Sąd Najwyższy to siłą rzeczy parlament angielski kierował się prawem zwyczajowym. Chodzi o to że w Anglii nie trzeba było być prawnikiem żeby być członkiem parlamentu. We Francji natomiast tak. Tam wykształciła się nawet pewna elita zwana Noblesse de Robe, prawników którzy w praktyce dziedziczyli stanowiska w parlamencie z ojca na syna ale musieli mieć wykształcenie prawnicze, chociaż egzaminy jakie zdawali przed swymi kolegami parlamentarzystami były na ogół bardzo wyrozumiałe. Zatem w parlamencie francuskim tylko prawnicy tworzyli prawa a w angielskim nie. Napisałem że spoglądano a problem polegał na tym że żaden francuski monarcha z końca XVIII wieku i początków XIXw nie pałał miłością do monarchii konstytucyjnej. Jednak we Francji pod koniec XVIII wieku powstało stronnictwo które do tego dążyło. Na jego czele stanął członek parlamentu Grenoble, Mounier. Doszedł do wniosku że jeżeli doda się do parlamentu francuskiego izbę gmin to otrzyma się taki parlament jak w Anglii. Przecież parlament we Francji był w praktyce dziedziczny i przypominał Izbę Lordów. Izbę gmin chciał Mounier uzyskać przez przekształcenie Stanów Generalnych. Nic im z tego nie wyszło bowiem Ludwik XVI za nic nie chciał się na to zgodzić. Później próbowano tego z Napoleonem, uczyniono go cesarzem ale i ten nie spełnił oczekiwań i po kilkudziesięciu latach idea upadła a Francja została republiką. .
  20. Walcheren - znaczenie strategiczne w różnych epokach

    Znów coś znalazł euklides, tylko może nas poinformować kim jest marechaljoukov? Jakiś historyk? Znawca epoki napoleońskiej, którego opracowania często są przywoływane? Może zamiast kolejny raz wystukiwania w wyszukiwarce danej frazy i szukania poparcia dla swych stwierdzeń na dość mało wiarygodnych stronach, zajrzy euklides do źródeł z epoki - bo te są przecież dostępne w Necie? To proszę podać źródło wedle którego Pitt uważał , że Walcherin jest bronią wymierzoną w serce Anglii. Tak z cytatami, bo ze strony na której się opiera euklides nic takiego nie wynika. Brnie dalej euklides w prezentowaniu nam wyników jego wyszukiwania w Internecie, jak na razie są to: powieść historyczna, enigmatyczni twórcy stron rekonstrukcyjnych i blogów historycznych, których autorzy historykami nie są. Dlaczego nie sięgnie po dostępne w sieci opracowania historyków? To niby co czytał euklides? Poznamy? Czyli euklides czytał coś o epoce ale nie wie co czytał?
  21. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Kiedy byłem (a było to już wedle mej perspektywy w zamierzchłych czasach) w USA, zauważyłem, że Amerykanie mają pewnego "fisia" względem pledów czy koców indiańskich, zwłaszcza tych z pod ręki Nawaho. Czy prócz artefaktów militarnych spotkał się gregski w swych peregrynacjach z eksponowaniem tego (tak trochę nawiązując do linii Szkoły Annales) typu wytwórczości?
  22. Rewolucja francuska XVIII, a rewolucja angielska XVII

    Cóż, nie wszyscy z ówczesnych teoretyków prawa zgadzali się ze stwierdzeniem, że w Anglii parlament kierował się prawem zwyczajowym. Zgodni byli że co do tego, że to sądy, tak od czasów Edwarda I aż do reformy sądownictwa z 1873 roku, na pewno się nim kierowały. Należy widzieć różnicę pomiędzy np. statutory law a common law. I tak władzę interpretowania prawa sir Edward Coke i Nicholas Fuller przypisywali sędziom, gdy Edward Alford, sir William Fleetwood czy Heneage Finch widzieli nadrzędność common law względem parlamentu i uważali, iż ten ma w tym prawie swe źródło, przez co parlament jest władny spełniać funkcje sędziowskie, powstrzymując się przed stanowieniem praw sprzecznych z common law. Dla angielskich "konstytucjonalistów" istotniejszym było uzasadnienie, że parlament nie tyle kieruje się prawem zwyczajowym co wyrasta zeń i przezeń jest ograniczony. Jeśli zajrzymy do hasła "Common law" opracowanego przez Bogdana Szlachtę w "Słowniku historii doktryn politycznych" to zauważa on, iż: "... zdaniem wymienionych autorów [chodzi m.in. o T. Smithe'a, E. Coke'a i J. Fortescue - dopisek secesjonisty] common law kształtuje angielski ład konstytucyjny i zakreśla granice działań organów". /tamże, red. M. Jaskólski, t. 1, Warszawa 1997, s. 401/ I co z tego wynika dla określenia cech ustroju w czasach elżbietańskich czy szerzej: dynastii Tudorów? Czy zabójstwo Serviusa Sulpiciusa Galby zmieniało sytuację ustrojową starożytnego Rzymu? Ostatni rozmówca zadaje pytanie o charakter rządów za Elżbiety I, a euklides w odpowiedzi opisuje mu zdarzenia jakie miały miejsce w siedemdziesiąt sześć lat po jej śmierci. Gdzie Rzym a gdzie Krym... Natomiast jeśli kogoś interesuje charakter rządów Tudorów warto zajrzeć do opracowania Bogdana Szlachty "Monarchia prawa? Angielska Myśl Polityczna doby Tudorów". Zapewniam euklidesa, że większość zmieniających się koncepcji co do roli parlamentu, zasięgu władzy królewskiej czy jej umocowania, zostały opracowane w Anglii właśnie przez prawników. Choć zapewne trudno ich zaliczyć do kategorii "ortodoksyjnych", co jest chyba kolejnym wkładem euklidesa we wzbogacenie polszczyzny. W przypadku supremacji prawa wobec woli władcy i parlamentu odwoływano się (E. Coke, John Fortescue, Thomas Smith) do idei "zadawnionej konstytucji". I z drugiej strony do tejże zadawnionej konstytucji często odwoływali się ci, którzy chcieli wzmocnić władzę królewską (Hadrian Saravia, Thomas Hobbes). /szerzej: J.G.A. Pocoock "The Ancient Constitution and the Feudal Law: A Study of English Historical Thought in the Seventeenth Century"; W meandrach ówczesnej polityki wewnętrznej Francji niezbyt jestem zorientowany, mógłby nam euklides przybliżyć, który to z władców "spoglądał" na Anglię i zamierzał stamtąd czerpać wzory ustrojowe? Który to z królów francuskich skłaniał się do koncepcji króla de facto? Skoro spoglądali wówczas na Anglię, to musieli wiedzieć, że wiek XVIII rozpoczął się sporem wokół tego czy władca w Anglii jest królem de iure czy de facto. Za tym drugim opowiadał się William Higden w "View of the English Constitution..." (London 1709) a którego wsparł John Willes swą pracą "The Present Constitution and the Protestant Succession Vindicated" (London 1714), i jak wiadomo ta właśnie koncepcja wówczas zwyciężyła. Mógłby nam euklides przybliżyć, który to z osiemnastowiecznych Ludwików szukał natchnienia w Anglii by zanegować dziedziczność tronu w swym kraju? /szerzej: J. Skinner "History and Ideology in the the English Revolution", "THJ", 2, 1965"; H.T. Dickinson "Poverty and Liberty. Political Ideology in the Eighteenth-century Britain"; F. O'Gorman "The Long Eighteenth Century. British Political and Social History 1688-1932"/
  23. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    No to lecę dalej z indiańskimi akcesoriami jakie miałem okazję zobaczyć. Przyznam się, że bardzo mnie one zaciekawiły. Wcześniej nie miałem nigdy okazji zobaczyć indiańskich artefaktów z Ameryki Północnej.
  24. Walcheren - znaczenie strategiczne w różnych epokach

    Trudno o jakieś konkretne źródła ale w każdym razie czytając o epoce można zauważyć że Wagram spowodowała we Francji jakąś konsternację. Zresztą dotychczasowa polityka francuska zmierzała do tego by w świecie germańskim utrzymywać równowagę między Austrią a Prusami a Napoleon niepotrzebnie upokorzył Austrię przez to wzmacniając Prusy i narobił przez to niepotrzebnego zamieszania w Europie. A poza tym przed chwilą znalazłem coś na temat znaczenia Walcheren dla Anglii pod linkiem "Le raid Britanique sur Walcheren (1809)" tam pisze (przez translatora): Zabór austriacki Holandii (obecnie Belgia) i wejścia na orbitę francuskiego Holandii w czasie Rewolucji Francuskiej jest jednym z głównych powodów niechęci (delikatnie mówiąc) Brytanii do Paryża, między 1794 i 1815. w rzeczywistości, te wybrzeża są zbliżone do Anglii (225 km od Antwerpii), łatwe do obrony, ponieważ szorstkie i bagienne, a zwłaszcza możliwości holenderskiego imperium kolonialnego (Cape kolonia Indie Zachodnie i Niderlandzkie) korzystają teraz z Francji. Co gorsza, Napoleon zamierza uczynić z portu w Antwerpii potężny arsenał. W szczególności, aby złagodzić blokadę Brestu przez Royal Navy. Sytuację uważa się za tak poważną, że premier William Pitt ogłasza tę słynną i często przypisywaną frazę Napoleonowi: " Antwerpia to broń wskazana w sercu Anglii". Krótko mówiąc, Antwerpia, Vlissingen i Skaldy są ściśle obserwowane przez gabinet Świętego Jakuba, również zaniepokojony koncentracją francuskich statków w wymienionych portach. Po latach nieudanych projektów, Londyn ostatecznie zdecydował się działać w 1809 roku i wylądować w Walcheren, wyspie u ujścia Skaldy. Stamtąd można pójść w górę rzeki i spalić francuskie okręty w Flushing i Antwerpii, a także nowy arsenał, który wciąż jest w budowie. Chwila jest również bardzo dobrze dobrana: obrona jest mniejsza, Napoleon jest zajęty walką w Austrii (słynna bitwa pod Wagram kończy tę kampanię, patrz następujące linki (...) Zatem z tego tekstu wynika wyraźnie że Pitt uważał Walcheren za broń wymierzoną w serce Anglii a było to na długo przed 1809 rokiem bo zmarł na pocz. 1806. Zatem wszystko wskazuje na to że ta operacja brytyjska miała w zasadzie charakter obronny.
  25. Przedtem to było choćby ścięcie króla po czym nastąpiła republika na czele której stanął Olivier Cromwell z tym że ów pan nie bardzo liczył się z parlamentem i właściwie był dyktatorem nie lepszym od króla, zatem po jego śmierci zaczęto mieć wątpliwości: że jeżeli ma być już dyktatura to czy nie lepiej żeby powrócić do monarchii i nastąpiła restauracja monarchii. Jednak król nie poskromił całkowicie parlamentu i w 1679 roku narzucono monarchii Habeas Corpus Act a w 1689 roku Deklarację Praw która mówiła że odtąd parlament musi wyrazić zgodę na wprowadzane nowe ustawy, podatki, armię, wypowiadanie wojny, zawieranie pokoju. Poza tym naród uzyskał prawo przedstawiania królowi petycji. W ten sposób Anglia została monarchią konstytucyjną. We Francji istniał co prawda parlament ale to król był nadal źródłem prawa i mógł wydawać postanowienia jakie chciał. Jednak w XVIII wieku coraz bardziej uwidaczniało się że to tylko teoria bo i król Francji miał coraz większe kłopoty z parlamentem zatem spoglądano coraz częściej na Anglię by stamtąd czerpać wzory i by we Francji również utworzyć monarchię konstytucyjną. Nie udało się to. Możliwe że dlatego iż we Francji parlament był opanowany przez zbyt ortodoksyjnych prawników, z natury zbyt niechętnych by reformować prawa. W Anglii parlament kierował się prawem zwyczajowym, poza tym była tam jeszcze izba gmin która zapewniała jakąś reprezentację narodową i możliwość jakiegoś pójścia z narodem na kompromisy. Przez to tworzone tam prawa były bardziej elastyczne i bardziej przystosowane do życia.
  26. Jakieś źródła na poparcie tej tezy?
  27. Walcheren - znaczenie strategiczne w różnych epokach

    To nie są wykluczające informacje tylko cytaty a podałem je dlatego bo ktoś tu sobie życzy cytatów a ten cytat wiąże inwazję brytyjską na Walcheren z 1809 roku z Wagram. Może ten cytat nie jest najszczęśliwiej dobrany ale ja nie mam czasu wyszukiwać lepszych. Poza tym ja wcale nie uważam żeby ten desant był mającą pomóc Austrii dywersją tylko że Anglicy chcieli się zabezpieczyć przed inwazją. Przecież należy pamiętać że w 1805 roku Anglię przed inwazją napoleońską uratowała Austria która za pieniądze brytyjskie rozpoczęła przygotowania do wojny w Francją. To dlatego Napoleon zwinął obóz w Boulogne. W 1809 roku, po Wagram, sytuacja prawie powróciła do tej z 1805 roku, czyli Anglia została znowu oko w oko z Napoleonem i rozpoczęła przygotowania obronne zajmując Walcheren. Trzeba wiedzieć że w interesie Francji nie leżało bynajmniej rozgromienie i poniżenie Austrii. Essling to nie była jakaś wielka przegrana francuska ale tam ofensywa francuska się zatrzymała z myślą by doprowadzić do traktatu z Austrią i to takiego żeby mogła ona wyjść z twarzą. I pewnie Anglicy wyczekiwali aż się to wszystko skończy ale pewnie byli przygotowani na różne warianty. Jednak Napoleonowi coś strzeliło do głowy i rozgromił armię austriacką pod Wagram. Wtedy Anglicy poczuli się zagrożeni i opanowali Walcheren. Po Wagram we Francji zapanowała pewna konsternacja, a opozycja w stosunku do Napoleona ujawniła się nawet w armii i w jego rodzinie. Jego największym przeciwnikiem został wówczas Bernadotte, jego zachowanie się pod Wagram nie podobało się Napoleonowi i odesłał go do Francji. Anglicy przebywali na Walcheren tak długo aż się przekonali że Fouche jest w stanie by nie dopuścić do inwazji na Anglię a później się stamtąd wycofali. Nigdy nie mieli zamiaru nie tylko iść na Paryż ale nawet wchodzić do Francji. Zresztą chyba nie zrobili tego nigdy, nawet po Waterloo. Wellington ograniczył się chyba do Belgii. Zresztą sprawa Walcheren wykracza poza samą geografię i dotyka sytuacji politycznej we Francji a to już chyba inny OT.
  28. Cele wypraw krzyżowych

    Na temat "jak bardzo nienawidzili?" trudno się racjonalnie wypowiedzieć, z braku chociażby odpowiednich badań statystycznych. Trudno określić "stopień nienawiści" i - chociażby - jego relację do nienawiści, która występowała w konfliktach między samymi chrześcijanami. Jedno jest pewne - tego typu konfliktom musiała często towarzyszyć wielka nienawiść. Ale przecież - wyprawy krzyżowe mają także swoje inne oblicze. Wymiany kulturowej między światem chrześcijańskim i muzułmańskim, wręcz niekiedy wzajemnej fascynacji. Na pytanie - dlaczego taką wojnę uważano za dopuszczalną, a nawet wskazaną? - odpowiedź jest natomiast dosyć prosta. Doktryna chrześcijańska - oczywiście, rozpatrywana w swoim podstawowym nurcie - przeszła od swego zarania istotną ewolucję w zakresie określania relacji chrześcijan do instytucji państwa, służby publicznej, wojny itp. Orygenes i Tertulian byli chyba ostatnimi z ważniejszych myślicieli chrześcijańskich, którzy odrzucali możliwość służby wojskowej chrześcijan, toczenia przez nich walki orężnej i przelewania krwi. Stojąc jeszcze konsekwentnie na gruncie przekonania, że środkiem obrony wiary powinna być modlitwa. Jednak już wkrótce po nich zaczął dominować pogląd, że chrześcijanin może - a nawet powinien - brać udział w "wojnie sprawiedliwej". Krucjaty, postrzegane przez ówczesnych, jako wojna w obronie wiary, świętych miejsc chrześcijaństwa były walką najsprawiedliwszą z możliwych.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.