Skocz do zawartości

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Dzisiaj
  2. Okoliczności Przebiegu Bitwy pod Wiedniem

    Nie jest to tak do końca w pełni prawdziwe ale i nie pozbawione sensu. Można dyskutować czy mógł zdobyć - tu różne są opinie. To kwestie militarne na których się nie znam. Taki Forst de Battaglia był przekonany, że Wiedeń upadałby w ciągu kilku dni. Co do drugiej części wypowiedzi, warto pamiętać, iż Turcy byli przekonani, że to właśnie w Wiedniu miał się znajdować skarbiec Habsburgów. Prócz szeregu innych przyczyn wyprawy wiedeńskiej wymienia się chęć podreperowania budżetu państwa osmańskiego. Tylko że zdobycie Wiednia znacznie by uszczupliło to wzmocnienie... a to z racji tradycyjnych praw w armii osmańskiej, kiedy miasto zostało zdobyte zwyczaj nakazywał by przez trzy dni janczarowie mieli prawo do plądrowania miasta, dopiero to co zostanie stawało się łupem państwa. W przypadku poddania miasta tego typu okoliczności nie zachodziły. Zwolennikiem tej hipotezy był już Zygmunt Abrahamowicz, który opracował zbiór "Kara Mustafa pod Wiedniem. Źródła muzułmańskie do dziejów wyprawy wiedeńskiej 1683 roku".
  3. Wczoraj
  4. Lądowanie na Bałkanach

    Mało tego! On tam się znalazł (na chwilę) w wyniku machinacji Aliantów! Odciągnęli go od teatru działań który ich w tamtym momencie interesował. Jak wcześniej napisałem. Euklides stawia wszystko na głowie.
  5. Podróż Magellana dookoła świata: 1519-1522

    Czy najmniejszy? Jeśli wierzyć informacjom podanym przez angielską Wiki w notce "Ferdinand Magellan", to "Concepcion" miał tonaż - 90 ton (i 45 osób załogi), "Victoria" - 85 ton (43 osoby) a "Santiago" - 75 ton (32 osoby). Choć swoją drogą nie wiadomo skąd autor notatki na Wiki wziął te informacje, jako że w przypisie odsyła do artykułu na stronie: www.sheppardsoftware.com, a w tym artykule anonimowy autor podaje, że wykorzystał materiały z angielskiej wiki z wpisu o... Magellanie. To by się jednak zgadzało z informacjami jakie zawarł Martín Fernández de Navarrete w swej pracy, który podał właśnie taki tonaż. To, że "Victoria" mogła nie być najmniejszym spośród tych okrętów pośrednio może wskazywać koszt poszczególnych jednostek. De Navarette podał, dla "Concepcion" - 228 750 (: Costo que tuvieron. Maravedís), "Victoria" - 300 000, "Santiago" - 187 500. /tegoż, "Expediciones al Maluco; Viaje de Magallanes y de Elcano", Madrid 1837, s. 3/ W zasadzie to z całej flotylli wróciły dwa okręty, wypada wliczyć w to "Santiago". Zadziwiające stwierdzenie, Magellan podejmuje zbrojną wycieczkę by poskromić władcę Mactanu, który wyłamał się z podjętych wcześniej umów ustanawiających protekcję hiszpańską. przy okazji chcąc zademonstrować wszystkim okolicznym wyspiarzom swą siłę zatem rezygnuje z ofiarowanej pomocy władcy wyspy Cebu. Zgodnie z tym co zamierzał doszło do walki, tubylcy mieli go zadźgać nożami i włóczniami. Niezbyt jestem przekonany by taki koniec kwalifikował się pod termin: przypadkowa śmierć. A niby co w tym śmiesznego? Miesięczne naprawy nie były wówczas niczym niezwykłym. Ostatecznie wróciło ich więcej, trzeba doliczyć tych którzy wchodzili w skład załogi okrętu"Trynidad" no i jeszcze tłumacz Enrique.
  6. Stosunek więzniów obozów do policjantów z gett

    Wszyscy? Komuniści, Niemcy, Żydzi, Polacy, kryminaliści... trudno chyba tak generalizować. W obozie pracy w majątku Kuflew, znaleźli się m.in. Żydzi ze zlikwidowanego getta w Kałuszynie i Mińsku. Ewa Maria Borkowska autorka pracy "Obozy pracy przymusowej dla Żydów w powiecie mińskim w latach 1939-1943", przy okazji innej kwestii napisała o sytuacji w tym obozie: "... głównie osób uprzywilejowanych, tj. byłych policjantów żydowskich z getta kałuszyńskiego". /w: "Rocznik Mińsko-Mazowiecki", t. 23, 2015, s. 86/
  7. "Kościół" to taki wielki wór do którego każdy wrzuca co mu się podoba, nieszczególnie przejmując się tym, że różne głosy z jego łona wychodziły. Narya przedstawił jeden z takich głosów, to np. opinia wyrażona przez św. Hieronima w "Adversus Jovinianum", który powiadał: "ten kto kocha zbyt mocno swoją żonę już z nią cudzołoży". W uproszczeniu sprowadza się ta nauka do stwierdzenia, że małżeństwo to stan niższy od dziewictwa, a jego wartość polega na zapobieganiu rozpuście. Co idzie ścieżką wyznaczoną przez św. Pawła: "Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swego męża". W tradycji nauk Kościoła jest jednak inna droga, wskazana przez św. Augustyna w "De bono conjugali", i cóż on tam powiadał? A od kiedy były zagrożone śmiercią? Średniowiecze to całkiem długi okres i trudno tu chyba mówić o obowiązywaniu jednej kary przez cały ten okres. Widać Piotr Damiani niesłusznie został ogłoszony Doktorem Kościoła, jako że nic nie wiedział o tego typu karaniu. To właśnie Damiani jako pierwszy (pośród duchownych) w szerszy obieg wprowadził kwestię sodomii (wcześniejsze "Occupactio" Odona z Cluny znane było jedynie w bardzo wąskim kręgu). W "Liber Gomorrhianus" szczególnie dużo miejsca poświecił sodomii pośród duchowieństwa. Domagał się by tego typu osoby bezwzględnie pozbawiano stanowisk i godności kościelnych. Wyraził też opinię, że duchownemu. który dopuścił się tego typu czynu żadna pokuta nie pomoże, w odróżnieniu od osoby świeckiej. Skoro domagał się zrzucenia z funkcji - to oczywistym jest, że w jego czasach kara śmierci za tego typu praktyki nie była czymś tak oczywistym jak w wypowiedzi Lu Tzy. A i w penitencjałach jakie powstawały przed wypowiedzeniem się Damianiego, przewidywano karę za czyny sodomickie (wypada tu pamiętać, że pod tym terminem nie musiały się kryć wyłącznie stosunki homoseksualne, a również takie praktyki seksualne które nie prowadziły do prokreacji - czyli: contra naturam), tylko nie karę śmierci a pokuty, na ogół od 3 do 10 lat postu. A co odpowiedział papież Leon IX raweńskiemu moraliście? Napisał doń: sed nos humanius agentes... "Podkreślmy raz jeszcze, w czasach wcześniejszych [tj. przed ukazaniem się dzieła Damianiego - secesjonista] sodomia (od tej pory rozumieć będziemy pod tym terminem zachowania homoseksualne) była uznawana za ciężki grzech, lecz grzech jeden z wielu, nie poświęcano jej jakiejś szczególnej, odrębnej refleksji. „Liber Gomorrhianus” to pierwszy tak zdecydowany atak człowieka Kościoła przeciw sodomii. Żaden pisarz chrześcijański nie potępił wcześniej zachowań homoseksualnych w równie stanowczy sposób i — przede wszystkim — rzadko wskazywano wcześniej na ten problem w łonie Kościoła". /K. Skwierczyński "Walka z sodomią wśród kleru - "Liber Gomorrhianus Piotra Damianiego", "Przegląd Historyczny", T. 98, z. 3, 2007, s. 373/
  8. Lądowanie na Bałkanach

    Problem z francuską wiki to taki, że nie podano tam skąd wzięto tę informację i jaka była data tego przybycia do Aten i kiedy opuścił Grecję. Bo wedle niemieckiej wiki to pod koniec maja był we Włoszech: "Rommel war vom 20. Mai bis zum 12. Juli 1943 als Leiter eines nach ihm benannten Arbeitsstabes mit den Vorbereitungen für die deutschen Gegenmaßnahmen beim erwarteten Kriegsaustritt Italiens befasst". A ze szczegółowego wykazu podanego axis.history wynika, że: "28.04.1943 in Berchtesgaden erstmals Gast bei einer Lagebesprechung auf dem Berghof 09.05.1943 - 17.05.1943 in Berlin zV, ständiger Gast bei Hitler's Lagebesprechungen 00.00.1943 die Familie Rommel bezieht den Lindenhof in Herrlingen 17.05.1943 Beauftragung mit “Sonderstab Rommel“ (zur Bildung einer neuen Heeresgruppe in Norditalien beim evtl. Abfall Italiens), Stab zunächst in Wien, später München 21.05.1943 - 30.06.1943 erneut Aufenthalt in Berchtesgaden, täglich bei den Lagebespre-chungen auf dem Berghof 01.07.1943 - 23.07.1943 Aufenthalt im FHQu in der “Wolfsschanze“ in Rastenburg 15.07.1943 Ernennung zum OB der Heeresgruppe B in Mittel- und Norditalien 23.07.1943 kommandiert zur Inspektion nach Griechenland 25.07.1943 Ankunft in Saloniki, Gespräch mit Generaloberst Alexander Löhr. Schon 12 Std. später wird er - nach Mussolini's Gefangennahme - in die “Wolfsschanze“ zurückgerufen (und durch GFM v. Weichs ersetzt )". Co ciekawe, tak sobie przejrzałem różne strony greckojęzyczne, jakoś nie wspominają tam o przybyciu Rommla do Aten... Poza tym; jak to już nagminnie u euklidesa bywa; sypie się tu chronologia. Skoro w wyniku akcji "Mincemeat" Rommel miał się udać do Grecji. a operację tę rozpoczęto jeszcze przed kwietniem 1943 r. to w jaki sposób jego ewentualna obecność w maju 1943 r. w Grecji miałaby "wystraszyć" Churchilla? Skoro on już wiedział, że będzie uderzał gdzie indziej?
  9. Powstanie Chmielnickiego

    Ukazał się mój artykuł o bitwie konstantynowskiej 26 i 28 lipca 1648 roku, zapraszam do lektury: http://wbh.wp.mil.pl/plik/file/phw/numery PHW/2-2017-PHW.pdf
  10. Lądowanie na Bałkanach

    Czy to Niemcy sami doszli do takiego przekonania czy na skutek alianckiej intoksykacji to na jedno wychodzi. Zresztą tu nie potrzeba aż angielskich tekstów. Wystarczy wystukać po polsku "Operacja Mincemeat" i tam jest że w wyniku tej operacji: Hitler nakazał wzmocnienie obrony Sardynii i Korsyki, a feldmarszałka Rommla posłał do Aten celem utworzenia nowej Grupy Armii. Nawet łodzie patrolowe, trałowce i stawiacze min zostały odwołane z Sycylii. Przypuszczalnie najgorszym krokiem (z punktu widzenia III Rzeszy) było odwołanie do Grecji z frontu wschodniego dwóch dywizji pancernych i włoskiego II Korpusu, które tam – wobec przygotowań do bitwy pod Kurskiem– były znacznie bardziej potrzebne. Czyli tak jak wyżej zacytowałem. W ogóle to jest ciekawy przypadek o tyle że Churchill, polityk, kierował się względami wojskowymi. Bo w swych pamiętnikach przekonywał o konieczności opanowania Bałkanów ale zdecydował się na Sycylię, pewnie na skutek powodzenia operacji Mincemeat. Albo miał jakieś ukryte plany, co jest bardzo prawdopodobne i niektórzy go o to podejrzewają. .
  11. Wydarzenia roku 1956 i 1957 na Węgrzech sprawiły, że ten kraj opuściło (głównie przez austriacką granicę), jak się szacuje ok. 200 000 osób, w tym około 20 000 nastolatków, którzy uciekli bez rodziców czy dorosłych opiekunów. Różnie się toczyły ich losy, część trafiła do schronisk dla młodzieży, większość oddano pod opiekę do rodzin w wielu krajach. Spośród nich, jak się szacuje 2,5 tys. zasiliło szeregi armii amerykańskiej a około pięciuset wstąpiło do Legii Cudzoziemskiej. Sytuacja uchodźców sprawiła, że wiceprezydent Nixon (podczas swej wizyty w Austrii) obiecał podwyższyć kontyngent imigrantów z tego kraju, w efekcie jakieś 50 000 Węgrów znalazło swój nowy dom w USA. Służba w armii amerykańskiej; tych którzy dotarli do Nowego Świata; nie jest czymś dziwnym, mogli skorzystać z regulacji Hodge Act czy normalną drogą zyskać nowe obywatelstwo a potem np. skorzystać z programu stypendiów oferowanych przez Pentagon na naukę w uczelniach cywilnych w zamian za podjęcie potem służby w armii i marynarce. Béla Nóvé w swym artykule, w podrozdziale zatytułowanym: "Nieletni uchodźcy w szeregach U.S. Army" podał: "Wielu młodych emigrantów nie musiało przepłynąć przez Atlantyk, aby służyć w armii amerykańskiej. Mogli zostać zaangażowani w niemal każdej z amerykańskich baz wojskowych w Niemczech Zachodnich, Włoszech czy Francji, na kilka lat znaleźć zatrudnienie w ochronie lub usługach dla wojska". /tegoż, "Sieroty x '56 - 56 lat później. Świadectwa dziecięcych uchodźców węgierskich", "Res Publica Nowa", nr 21, wiosna 2013, s. 76/ Tylko czy zatrudnienie w tego typu sektorach wiązać się musiało z wstąpieniem w szeregi amerykańskiej armii? Z drugiej strony podaje przykład Zoltána J., którego informacje przesłane do rodziców w wiosce Bonyrétalap (zachodnie Węgry) zostały przechwycone przez węgierskie służby, z których wynika, że wstąpił do armii USA i pełni służbę w Niemczech Zachodnich, ale zamierza zdezerterować zanim może być posłany do Indochin. I jeszcze jeden fragment z tego artykułu: "... żyli z pomocy i dorywczych prac lub zaciągali się jako najemnicy do armii amerykańskiej albo francuskiej Legii Cudzoziemskiej, aby walczyć w krwawych wojnach w Algierii i Wietnamie". /tamże, s. 70/ Autor artykułu napisał też książkę o losach Węgrów we wspomnianej Legii ("Patria Nostra: '56-os menekült kamaszok a Francia Idegenlégióban"). Mnie zastanawia status tych Węgrów w amerykańskiej armii: żołnierze czy jednak personel pomocniczy (cywilny?). I co z tymi najemnikami?
  12. Lądowanie na Bałkanach

    A mam z angielskiej wiki https://en.wikipedia.org/wiki/Erwin_Rommel "On 23 July 1943 Rommel was moved to Greece as commander of Army Group E to counter a possible British invasion of the Greek coast. He arrived in Greece on 25 July but was recalled to Berlin the same date due to the overthrow of Mussolini." Poza tym stawiasz wszystko na głowie. To nie sami Niemcy określili Bałkany jako możliwy w 1943 roku kierunek działań Aliantów. To właśnie alianci sami wprowadzili Niemców w błąd chcąc odciągnąć ich uwagę od Sycylii. Gdyby zdecydowali się na lądowanie na Bałkanach to pewnie staraliby sie przekonać Hitlera i Mussoliniego, że będą lądować na Sycylii. A tu masz skład Grupy Armii "E" https://en.wikipedia.org/wiki/Army_Group_E
  13. Lądowanie na Bałkanach

    No nie wiem. Grecja to niewątpliwie Bałkany, czy Półwysep Bałkański, jak kto woli. Tu i ówdzie można się spotkać z wątpliwościami co do Rumunii bowiem niektórzy nie zaliczają jej do Bałkanów, ale co do Grecji to nie słyszałem żeby ktoś miał wątpliwości.
  14. Lądowanie na Bałkanach

    A co to ma do Bałkanów i postawionych pytań? Ateny przenieśli?
  15. Lądowanie na Bałkanach

    Nie wiem skąd masz te informacje. Ja w ciągu 3 minut znalazłem we francuskiej biografii Rommla w Wiki coś takiego: En mai 1943, mystifié par l'opération « chair à pâté », Hitler envoie Rommel à Athènes avec plusieurs divisions, convaincu que l'opération Husky aura lieu en Grèce. tzn. W maju 1943 roku, Hitler, wprowadzony w błąd przez operację "ciało na pasztet" (tą z "majorem Marti") wysłał Rommla do Aten z kilkoma dywizjami przekonany że operacja Husky będzie miała miejsce w Grecji. Możliwe że data przez ciebie wymieniona była to jakaś formalna i oficjalna nominacja ale pisze wyraźnie że w maju 1943 roku Rommel czekał na Aliantów w Grecji. Według mnie to masz jakieś zmyłkowe info, ciekawe skąd? Bo to już podpada pod zafałszowanie historii DWS. POZDR.
  16. Ostatni tydzień
  17. Lądowanie na Bałkanach

    Dlatego, że napisałeś iż Alianci odpuścili sobie Bałkany bo czekał tam na nich Rommel z doborowymi jednostkami. Tymczasem Rommla ta praktycznie nie było. Gdyż nominacje dostał 23 lipca, doleciał tam 25 i w dniu gdy pojawiła się na miejscu nowego przydziału został odwołany. Czyli Twoja teza kupy się nie trzyma.
  18. We wspomnieniach Abrahama Kajzera - "Za drutami śmierci " ukazany problem z tematu na przykładzie Auschwitz i transportów z getta łódzkiego. Autor opisuje, że wszyscy kapo i inni funkcyjni byli bardzo wrogo nastawieni do policjantów i wyższych funkcjonariuszy z getta. Na miejscu notoryczne gnębienie, pobicia i samosądy nierzadko ze skutkiem śmiertelnym. Czy również podobna praktyka/tendencja występowała w innych obozach, oraz czy dotyczyła policjantów z innych gett?
  19. Lądowanie na Bałkanach

    To możemy poznać chronologię: kiedy to Churchill zamierzał zaatakować na Bałkanach i kiedy oczekiwały tam wówczas na niego "dobre" jednostki niemieckie pod wodzą Rommla. Tak bez intoksykacji a z podaniem dat i wielkości sił.
  20. Lądowanie na Bałkanach

    Ciekawe dlaczego. Zresztą można tu użyć prostej logiki. Przecież w swych pamiętnikach Churchill cały czas podkreślał że bardzo mu zależało na Bałkanach (czynnik polityczny). Jeżeli tego nie zrobił to musiał mieć powody, pewnie najważniejszym był taki że Sycylia była pewna (czynnik wojskowy). Pewnie trapiły go koszmary z Gallipoli z PWS i w 1943 roku postawił sprawy militarne ponad politycznymi.
  21. Lądowanie na Bałkanach

    Tym bardziej Twój post z 6 września nie miał sensu.
  22. Lądowanie na Bałkanach

    Tu wystarczy chyba nawiązać do znanej powszechnie alianckiej operacji wywiadowczej polegającej na podrzuceniu Niemcom dokumentów przy zwłokach rzekomego majora Marti. Niemcy dali się oszukać i uznali że inwazja aliantów nie nastąpi na Sycylii. Swiadectwem tego jest choćby raport Doenitza, który był chyba dobrze zorientowany bo przecież chodziło o operacje morskie. Otóż 14 maja 1943 roku Doenitz pisał: "... [fuhrer] sądzi że znalezione anglosaskie rozkazy (chodzi o te znalezione przy majorze Marti) potwierdzają że planowany [przez aliantów] atak będzie skierowany głównie przeciwko Sardynii i Grecji (Peloponez)..." Hitler był o tym z pewnością mocno przekonany bowiem kazał instalować pola minowe i baterie nadbrzeżne na Peloponezie i kazał tam pośpiesznie przerzucić I dywizję pancerną z Francji. Z portów Sycylii (!!!) wycofał II flotyllę torpedowców która popłynęła na Morze Egejskie i zaczął umacniać Peloponez i Sardynię kosztem Sycylii. Ten tekst przytacza Pierre Nord w swej książce Intoksykacja. Przytacza też słowa Eisenhowera który twierdził że wzięci do niewoli włoscy generałowie twierdzili że zostali całkowicie zaskoczeni. Tyle że 23 lipca sprawa była już rozstrzygnięta i Sycylia była prawie zajęta. On się ruszył bo obawiano się desantu z Sycylii na półwysep. Ale i tu niewiele zdziałał. Wystarczy przypomnieć narzekania Kesselringa że podczas lądowania pod Salerno Rommel stał biernie na północy Włoch. Bowiem wówczas z kolei Niemcy obawiali się lądowania we Francji. Bodaj wzięli manewry Starkey na Kanale La Manche za operację desantową.
  23. Pierwsza Wojna Bałkańska

    No właśnie, chyba obie armie; i turecka i koalicji; nie odbiegały od siebie zbytnio co do wyszkolenia i myśli wojskowej? Wypada pamiętać, że Turcy poszkapili kilka kwestii. - Nie rozbudowali umocnień polowych, w zasadzie mieli jedynie umocnioną twierdzę Scutari i dopiero co fortyfikowaną Janiny, której zresztą nie zdążyli ukończyć. Nawet w tak istotnym punkcie, jakim były Saloniki, nie wzmocniono fortyfikacji. Wzmocniono jedynie system strażnic na granicy z Czarnogórą i Serbią obsadzając je Albańczykami z przychylnych Turkom klanów. - Dowództwo nie zadbało o zabezpieczenie mobilizacji i kwestię rozwinięcia wojsk. Nie przewidziano, że bardzo wielu z powołanych rezerwistów nie zgłosi się w punktach koncentracji. Z niewiadomych powodów naiwnie liczono, że taka Armia Macedońska będzie mogła uzupełnić swe szeregi w tak samo łatwy sposób jak Armia Wschodnia. - Podobnie myślano w kwestii dostaw żywności i środków do prowadzenia walki. - na terenach Zachodniego Teatru nie posiadali żadnego przemysłu zbrojeniowego, co wobec przerwania szlaków komunikacyjnych mocno utrudniało prowadzenie działań militarnych. Na południu Zachodniego Teatru (Epir i Tessalia) były dwa istotne i realne kierunki operacyjne: - z Tessali przez Elasson, Monastyr, potem na Katerinę i wzdłuż wybrzeża na Saloniki - z doliny Arty na Janinę. Miejscem gdzie spotykały się Teatr Zachodni i Wschodni były Saloniki. Bez kontroli nad Macedonią oba Teatry pozbawione były łączności. Na drodze do Janiny stały jedynie stare twierdze: Prewieza (u wejścia do Zalewu Artskiego), fort Nikopol, słabo umocniona pozycja pod Pendepigadii. A była to droga komunikacyjna prowadząca wprost do tureckiego Epiru. I dopiero za namową von der Gotza Turcy zaczęli prace nad przekształceniem Janiny w silną twierdzę. "Jeśli do tego dodamy niedostatek zapasów oraz przerwanie szlaków komunikacyjnych, to okaże się, że armia turecka przegrała kampanię jeszcze zanim ją rozpoczęła (...) Ukształtowanie Półwyspu Bałkańskiego (rzeźba Wschodniego i Zachodniego Teatru Działań Operacyjnych) w znacznym stopniu wpływało na charakter prowadzonej walki. Implikowało nie tylko dobór głównych i pomocniczych kierunków natarcia, ale też możliwości koncentracji wojsk, przerzutu oraz zabezpieczenia materiałowego, a w dalszej perspektywie również osobowego uzupełniania wojsk. Niezbędne było zatem przeprowadzenie studiów terenu, co zrealizowali tylko Serbowie i Bułgarzy. Ich przeciwnicy, Turcy, uważali natomiast, iż informacje, które posiadają, są w pełni wystarczające do prowadzenia operacji na opisywanym obszarze. Jednym z najpoważniejszych błędów popełnionych przez Turków było niedocenienie możliwości mobilizacyjnych wojsk koalicji. Kolejnym był kompletny brak danych o infrastrukturze wojskowej, zwłaszcza Bułgarii, następnym zaś nieprzygotowanie po swojej stronie terenu do walki. Odrzucenie defensywnego, na rzecz ofensywnego, planu prowadzenia operacji stało się przysłowiowym „gwoździem do trumny” dla tego państwa. Odrzucenie koncepcji wypracowanych przez niemieckich doradców reformujących osmańską armię można ocenić jako zupełnie niezrozumiałe posunięcie. Wydaje się, że wypływało ono z pozbawionego racjonalnych przesłanek przekonania dowódców i sztabowców tureckich, iż uda im się w krótkim czasie pokonać wojska Ligi, dysponując stosunkowo nieznacznymi siłami. Ten pogląd wskazuje na to, że Turcy nie znali potencjału swoich przeciwników, nie wiedzieli, że od dłuższego czasu przygotowywali się do rozprawy z Portą. Prace fortyfikacyjne dokonane w latach 1910- -1912 w twierdzy Adrianopolskiej oraz zapoczątkowanie budowy umocnień w rejonie Lozengradu, (miała powstrzymać pierwsze uderzenie wojsk bułgarskich i dać Turcji niezbędny czas do zakończenia mobilizacji) nie wpłynęły znacząco na poprawę sytuacji wojsk tureckich w tym rejonie". /A. Krzak "Półwysep bałkański jako obszar działań militarnych podczas wojen bałkańskich. Charakterystyka geograficzno-wojskowa", "Balcanica Posnaniensia", "Koegzystencja narodów i kultur na Bałkanach", pod red. I. Czamańskiej i W. Szulca, Poznań 2012, s. 166-167/ -
  24. Ulicznicy w XX-leciu

    Hultaje, złoczyńcy, wszetecznice w dawnym Krakowie, Michał Rożek, ks. Jan Kracik - ale to kończy się na przełomie XVIII i XIX wieku. Pitaval krakowski, Stanisław Salmonowicz, Janusz Szwaja, Stanisław Waltoś - tu z kolei mamy także XIX i XX wiek, ale to jest przegląd głośnych spraw sądowych, o życiu codziennym uliczników nie ma tu zdaje się nic.
  25. Lądowanie na Bałkanach

    Czy mogę zapytać o jakieś szczegóły tego bałkańskiego przydziału Rommla? Bo jak na mój gust to on tam czekał na Aliantów dwa-trzy dni. Od 23 lipca do 25 lipca 1943 roku. Nie za długo.
  26. Lądowanie na Bałkanach

    No to mamy całkiem rozbieżne opinie o siłach niemieckich w tym regionie. To jak w rzeczywistości wyglądało około 1943 roku?
  27. Ulicznicy w XX-leciu

    Noo nie zapominajmy o Czerniakowie... zważywszy na świat opisywany przez S. Grzesiuka. Odpowiednikiem słownym lwowskiego batiara: zarówno w Krakowie i Warszawie, często był termin: "antek", w tym kierunku bym szukał. Zajrzałbym do: U. Jakubowska "Mit lwowskiego batiara" tejże, "Lwowski batiar w literaturze", "Kieleckie Studia Bibliologiczne” t. 4, 1998 K. Schleyen "Lwowskie gawędy" W. Szolginia "Tamten Lwów", t. 1 "Oblicze miasta", t. 2 "Ulice i place" M. Meducka "Wielokulturowy Lwów w piśmiennictwie pamiętnikarskim" Z. Nowak "Lwowskie baśnie i legendy. Jak król Sobieski Jóźka batiara polubił" H. Plugator "Romantyka chuliganów lwowskich" (tekst dostępny na stronie: www.duszki.pl) Można zerknąć do artykułu "Субкультура львівських батярів" na stronie: ww.batyar.lviv.ua.
  28. Ani w tym roku ani w następnych latach taka książka się nie ukazała... O ile Stanisław Ząbkowic rzeczywiście wydał w tym roku przeróbkę tego dzieła pod tytułem "Młot Na Czarownice. Postępek Zwierzchowny w czárách, tákże sposób vchronienia sie ich, y lekárstwo ná nie w dwoch częśćiách zámykáiący...", to próżno by w niej szukać porad jak osądzić czarownicę i jej się pozbyć. A to z tego powodu, że nasz tłumacz w ogóle nie zajął się trzecią częścią oryginału, która traktowała właśnie o tym. No ale można się pomylić, nawet w pracy: "Emotions in the History of Witchcraft " autorzy błędnie podają: "Stanisław Ząbkowic translated parts II and III of the "Malleus", skiping part I". /"Emotion.. ", ed. L. Kounine, M. Ostling, London 2017, przyp. 23, s. 73/ W artykule na stronie racjonalista.pl "Środki dowodowe w procesach o czary", autor Mirosław Rybka podał: Informacja przywołana jest za pracą Bohdana Baranowskiego "Pożegnanie z diabłem i czarownicą" (Łódź 1966), tymczasem nie ma dowodów by częstą praktyką było pławienie wszystkich kobiet ze wsi, a ów autor jakoś nie podaje przykładu. Co więcej jest on nieco niekonsekwentny, przy opisie utworu z 1729 r. "Wódka z elixierem properitatis powtórnie na poczesne dane..." gdzie mamy opis jak to kolejno do wody trafiają mieszkańcy pewnej wioski, Baranowski powątpiewa by coś takiego miało mieć miejsce. /por. tegoż, "Postępowy pisarz z czasów saskich – Serafin Gamalski", "Prace Polonistyczne", 8, 1950; tegoż "Procesy czarownic w Polsce w XVII i XVIII wieku", Łódź 1952, s. 93-94/ Zresztą zapisków z opisem pławienie z czasów nowożytnej Polski jest bardzo niewiele, choć skądinąd wiadomo, iż często je praktykowano. Znany jest przypadek Rocha Chlebowskiego, ekonoma z Zagości, co to nie mogąc znieść utrzymującej się suszy, przy pomocy dwóch franciszkanów rozpoczął tropienie czarownic. Spędziwszy mieszkanki Zagości, w dniu 19 maja 1789 r. rozpoczął ich pławienie, te które nie tonęły, miały być chłostane póki nie spadnie deszcz. Deszcz spadł następnego dnia... /szerzej: J. Wijaczka "Procesy o czary w regionie świętokrzyskim w XVII–XVIII wieku", w: "Z przeszłości regionu świętokrzyskiego od XVI do XX wieku", red. J. Wijaczka; "Stanisława hr. Wodzickiego Wspomnienia z przeszłości od roku 1768 do roku 1840", Kraków 1873/ W tymże artykule można przeczytać: Który to już raz powiela się ten przykład, starannie pomijając nowsze ustalenia nie przystające do ustalonej tezy. Autor artykułu powołał się na relację zamieszczoną w "Przyjacielu Ludu" (w przypisie podano myląco: 1835, t. II, nr 16, str. 126; w rzeczywistości to: 1835, R. II, T. I, s. 126), trochę to jednak mało, zważywszy zwłaszcza, iż autor relacji ukrył się pod kryptonimem: "X.A.R." (ksiądz Antoni Radzki?). W artykule recenzyjnym Janusza Tazbira dotyczącym pracy "Lęk w kulturze społeczeństwa polskiego w XVI-XVII wieku" autorstwa Zbigniewa Osińskiego (Warszawa 2009), recenzent przypomniał: "Co gorsza, w sprawach procesów o czary prace Bohdana Baranowskiego, pochodzące z początku lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia, są dla autora niepodważalnym źródłem wiedzy. Choć obliczenia Baranowskiego poddała już druzgocącej krytyce Małgorzata Pilaszek najpierw w artykule ogłoszonym na łamach „Odrodzenia i Reformacji w Polsce” (t. XLII, 1998), a następnie w oddzielnej książce. Baranowski, biorąc za punkt wyjścia granice Rzeczypospolitej z roku 1945(!) „ustalił”, że spalono w nich w XVI– XVIII stuleciu 30 tys. domniemanych czarownic. Tymczasem z pracy Karen Lambrecht o procesach czarownic na Śląsku wynika, iż w latach 1450–1680 skazano tam 593 osoby, z czego blisko 40% nie na śmierć lecz na chłostę, więzienie lub wygnanie z miasta („Hexenverfolgung und Zaubereiprozesse in den schlesischen Territorien”, Köln 1995). A więc zaledwie 2% sumy podanej przez Baranowskiego. Gdyby Zbigniew Osiński zapoznał się z pracami na temat Doruchowa nie napisałby, że spalono tam w 1775 r. kilkanaście czarownic. Jak wynika z badań Teresy Zielińskiej nie jest nawet pewne, że proces taki w ogóle się odbył — por. J. Tazbir, „Cudzym piórem... Falsyfikaty historyczno–literackie” (Poznań 2002). Na jednym z nich, powstałym przypuszczalnie w pierwszej połowie XIX stulecia, została oparta legenda o Doruchowie". /"Przegląd Historyczny", T. 101, nr 1, 2010, s. 135; podkreślenie - secesjonista/
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×