Skocz do zawartości

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Wczoraj
  2. Husytyzm

    Takie argumenty są bezsensowne. Potrafi ktoś wskazać jakiś ruch religijny czy społeczny który by negował te prawdy? Pewnie nie a nawet jeżeli taki ruch gdzieś istniał (istnieje) to prędko zyskałby miano szatańskiego. Takie argumenty mogą sugerować tylko że ruch husycki niewiele różnił się od innych. A przecież z historii wynika że to nieprawda. Wątpię żeby oni mieli coś przeciwko zyskowi. Żeliwski krytykował tych co handlują w niedzielę ale do tych co robią to przez pozostałe 6 dni w tygodniu pewnie nie miał nic. Zatem nie miał nic przeciwko handlowi. A wyobraża sobie ktoś handel bez zysku? Wszystkie teorie społeczno-ekonomiczne które negowały potrzebę istnienia zysku (czyli kapitału) źle kończyły. A poza tym jak historia to historia. Nie można owej posługi kapłańskiej rozpatrywać pod kątem czy służy zbawieniu czy też uzyskaniu zysku. O ile się dobrze orientuję to jednym z powodów rozwijania się antypapieskich ruchów religijnych było branie pieniędzy za sakramenty, odpusty itd. Ci co czuli się pokrzywdzeni tym że nie mieli z tego zysków tworzyli nowy odłam religijny bo zazdrościli tym drugim i stąd się brała ich krytyka. Poza tym uwypuklanie motywu że posługa kapłańska powinna wyłącznie służyć zbawieniu jako głównego czynnika rozwoju konkurencyjnych ruchów religijnych (określenie sekty jakoś mi się nie podoba) jest również bezsensowne. Na przykład są pewnie tacy co genezę ruchu katarów widzą właśnie w bezinteresowności katarskich kapłanów. Bezsens. Nie bez pewnego zdziwienia dowiedziałem się kiedyś że kler katarski do ubogich bynajmniej nie należał tyle tylko że ponieważ swoje posługi kapłani katarscy wypełniali wędrując to siłą rzeczy preferowali majątek ruchomy, czyli brzęczącą monetę, w przeciwieństwie do kleru papieskiego którego podstawą majątkową była feudalna własność ziemska. To pewnie tutaj tkwiło najważniejsze jądro niezgody między obydwoma kościołami które narobiło w historii tyle zamieszania, reszta była mniej ważna i co do tej reszty to pewnie by się porozumieli. Zresztą wydaje mi się że ruchy które preferowały wędrowne kaznodziejstwo, a do takich pewnie należeli husyci byli mniej odporni na pociąg do pieniądza niż inni. Taką opinię przeczytałem gdzieś odnośnie katarów. Mocno mnie zdziwiło kiedy się dowiedziałem że ich twierdza Montsegur została właściwie wzięta zdradą, za pieniądze. Dlatego wydaje mi się że i husyci nie byli wolni od umiłowania pieniędzy. Przecież był to ruch który znajdował zwolenników na przykład wśród rzemieślników. A wyobraża sobie ktoś rzemieślnika który negowałby potrzebę istnienie pieniądza? Możliwe że eksterminacja templariuszy też miała coś wspólnego z ich stosunkiem do pieniędzy. W końcu byli bankierami, zwolennikami majątku ruchomego, nie pasowali do reszty kościoła.
  3. Husytyzm

    Jak mniemam wskazałem, że Hus właśnie na to wskazywał, zatem nie bardzo wiem czemu mi to objaśnia jancet? Poza tym nie użyłem terminu: "zysk". We frazie: "praca bezużyteczna" może zawarta jest krytyka wytwórców rzeczy zbytecznych? To takie moje domniemanie związane z tendencją prawną tyczącą się regulacji co do stroju itp.? Natomiast: A mnie nie przekonuje. Może zatem warto prześledzić; tu jancet byłby pomocny z racji większej znajomości czeskiego; jak określano prostytucję i prostytutki w dobie zawieruchy husyckiej? A dlaczego? Wyraźnie widać, że liczba grzeszników w polskim wydaniu różni się od tej w czeskim. Jak widać, w tłumaczeniach mamy do czynienia z przestawieniem słów w szyku zdania zatem nie można tłumaczyć tego słowo po słowie.
  4. Afryka-podział kolonialny

    To praca, albo syzyfowa i wymagająca dużej wiedzy, tudzież umiejętności analitycznych z zakresu ekonomii, albo z góry skazana na pewne uproszczenia, wynikające z posługiwania się dochodem narodowym per capita, jako zasadniczym wskaźnikiem. Swoją drogą - sam jestem ciekawy. Jak znajdę coś sensownego, to zapodam.
  5. Ostatni tydzień
  6. Husytyzm

    Ja się przy swej interpretacji nie upieram. Przyznaję, że była to myślówa i nie mam pewności, co do jej efektów. Nie ma zbyt wielkich wątpliwości co do znaczenie słowa "lakomstvo"="lakomí" - to pragnienie, pożądanie, żądza, a także przyjemność. A także ze znaczeniem słowa "požitkové" - to znaczny korzystne, intratne, zyskowne. Problem powstaje jedynie przy interpretacji tych słów połączenia. Ale to "lakomí" ma być "požitkové". "Požitkové" jest przydawką. Gdyby było "lakomi požitkov" to byłoby jasne - chodzi o "żądzę zysku". No ale mamy "požitkové", czyli "żądzę zyskowną". Zyskowne zaspokajanie żądz to prostytucja. Że o to w tym tekście chodziło, utwierdzają mnie jeszcze dwie rzeczy: - Nawet w dość radykalnym odłamie husytyzmu trudno by twierdzić, że godny jest śmierci każdy, kto pragnie zysku. Chłop czy rzemieślnik. Czym innym jest posługa kapłańska, która powinna służyć zbawieniu, a nie uzyskaniu zysku - a tak mówił Hus w przytoczonym przez Ciebie kazaniu. - Prostytucja w XV wieku w Czechach niewątpliwie istniała, choć samo słowo zapewne nie. I trudno by przyjąć, że dość rygorystycznie podchodzącym do zasad moralności husytom to zjawisko nie przeszkadzało. Brak tej pozycji na liście występków budziłby pewne zdziwienie. Co do różnych wersji czterech artykułów we współczesnym czeskim to się poddaję... Natomiast bezpośrednie tłumaczenie Listu do Koryntian chyba prowadzi do nonsensu: - rozpustnicy = smilníci - bałwochwalcy = modláři - cudzołożnicy = cizoložníci - prostytutki = zloději (???) - homoseksualiści = lakomci (???) - złodzieje = opilci (???) - chciwi = zlolajci (???) - pijacy = dráči (???) zaś kategorie bluźnierców i bandytów pozostają bez odpowiedników. Bez komentarza.
  7. Afryka-podział kolonialny

    To co stwierdził pisząc to jancet? Innymi słowy, jak coś napisał jancet, jak rozumiem - jako jego stwierdzenie, to niekoniecznie mamy brać to pod uwagę jako, że nie napisał, iż twierdzi że jest to prawdą?? To już wyższy metajęzyk dla mnie i raczej dyskurs stosowny dla praktyki euklidesa. Wszystkie kolonie (dominia itp.) zarządzane prze Brytyjczyków w odróżnieniu od tych zarządzanych przez Francuzów miały na starcie lepszą sytuację gospodarczą.
  8. Afryka-podział kolonialny

    Nie mam, ponieważ ani przez moment nie twierdziłem, że to prawda.
  9. Afryka-podział kolonialny

    A wedle mnie, jednak jancet - ma. Skoro sformułował stwierdzenie: "Kolonizatorzy stosunkowo łatwo oddawali te kolonie, które były gospodarczo słabe. Natomiast w tych, gdzie gospodarka kwitła, z których można było wyciągnąć zyski dla metropolii, kurczowo się trzymali" to ma ku temu podstawy. I nic do tego nie ma rozróżnienie pomiędzy korelacją a związkiem przyczynowo-skutkowym. Ja znam przykłady korelacji, które nie są związkami przyczynowymi, jak choćby spożycie lodów w pewnych stanach USA ma się do zwiększonej umieralności w Indiach. Zatem, względem mnie proszę nie wyważać otwartych drzwi...
  10. Afryka-podział kolonialny

    Ależ nie, ja nie mam tu nic do dowodzenia, ani do podawania. To tylko hipotetyczne przyczyny istnienia pozytywnej korelacji, inne, niż to, że "kolonializm sprzyjał rozwojowi gospodarczemu kolonii". Przy tym powtórnie zastrzegam się, że takie stwierdzenie w cytowanym przez Ciebie fragmencie pracy Więcka nie padło. Czy padło w całym artykule, albo u Griera - nie wiem, bo nie czytałem. Po prostu się nasuwa jako wniosek - a ja dowodzę, że byłby to wniosek nieuzasadniony. Bo nawet silna korelacja nie wskazuje na związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy badanymi zmiennymi. Z anegdotycznych przykładów nieuprawnionego wnioskowania przyczynowo-skutkowego na podstawie silnej korelacji, pod
  11. Afryka-podział kolonialny

    Ale to chyba by trzeba udowodnić, nieprawdaż? A gdzie trzymali się najdłużej? Faktycznie, to trochę inna "beczka", jako że i Bangladesz i Gwatemala państwami afrykańskimi nie są. Gdyby tak spróbować przeprowadzić analizę stanu gospodarki w państwach afrykańskich: post-brytyjskich i post-francuskich, wyłączając te które zarabiają do dziś na ropie naftowej i pochodnych, jak by się to przedstawiało? Ja - nie wiem, zatem jestem ciekaw jak to wygląda. To proszę podać przykłady tych kolonii, bo wedle mej wiedzy metropolie czerpały z kolonii cenne towary ale bilans był na ogół ujemny.
  12. To, że tłok powstał przed 1703 rokiem jest gdzieś w toku tego dyskursu negowane? Niewielki wyczyn zważywszy na fakt, że ta praca została wymieniona już w toku naszej dyskusji, i to w kontekście... podważania pewnych wywodów atrixa.
  13. Husytyzm

    Tia... znamy już idée fixe euklidesa. Wszędzie pełno monofizytów i wpływów ideologii katarskiej, i u cesarzy bizantyjskich, i u Krzyżaków, a teraz i u husytów... Gdyby euklides; tak jak jancet; zadał sobie wcześniej trud zajrzenia do przekładu czeskiego zawartego choćby w przywołanym wyborze "Výzva Jana Jan Želivského. Výbor z kázání" w tłumaczeniu Amadea Molnára, to nie byłby tak pewien, że istotnie następuje tam wskazanie tych, którzy wykonują pracę bezużyteczną "po czym wymienia ich". Rzeczony fragment brzmi bowiem, tak: "A co mám řici o chlebu svátostném?! Zajisté všichni, kteří pracují o věcech zbytečných, jedí chléb nehodně. Nejsou hodni chleba, kdo v den Páně prodávají, nejsou hodni chleba, kdo se hříšně pachtí po soustu, nesjou hodni chleba ti, kdo činem nedbají o dobro obecné (...) nejsou hodni chleba též všichni preláti, kteří nepracují s lidem podle příkazu evangelia, i když se dost napracují o to, jak koho okradli". /"Výzva...", Praha 1954, s. 108/ Z takiej konstrukcji tekstu nie wynika by grupa określona jako: "kteří pracují o věcech zbytečných" była tożsamą z wymienionymi dalej. Pomijając uwagę janceta co do ew. zmiany znaczenia słowa "zbytečný", to z tego kazania dowiedzieć się jedynie możemy, że operowano taką kategorią. W żaden sposób nie rozwiązuje to jednak tak dużej rozbieżności pomiędzy przywołanymi wcześniej fragmentami czwartego artykułu z jego polskim tłumaczeniem. Jak rzekłem powyżej, dla mnie ta "lista" to już wymienienie kategorii całkiem innych grzeszków. Natomiast samo tłumaczenie niekoniecznie nie ma sensu. Wciąż mam w głowie tę niezrozumiałą rozbieżność pomiędzy polskimi wypisami źródłowymi a czeską "kanoniczą" wersją czwartego artykułu. Trochę szperając można się dowiedzieć, iż "cztery artykuły" pojawiały się w licznych odpisach mniej lub więcej różniących się użytymi sformułowaniami. Co więcej rok 1420 przynosi znaczące ingerencje w artykułach, zmieniających ich brzmienie i stopień radykalizmu. W artykule recenzyjnym pióra Anny Lipskiej z pracy Artura Iwanowicza Ozolina (Арту́р Ива́нович Озо́лин) zatytułowanej "Manifesty goroda Pragi w gody krestianskoj wojny w Czechii" podano: "Dopiero kiedy układy nie dały rezultatów, a Marcin V ogłosił bullę wzywającą do krucjaty przeciw Czechom, zgodzili się utrakwiści na ogłoszenie pierwszego manifestu, wydanego wspólnie z taborytami. Ukazał się on w początkach kwietnia 1420 roku (...) 20 kwietnia tegoż roku utrakwiści wspólnie z panami czeskimi wydali inny manifest. Występowali w nim przeciw Zygmuntowi (...) W końcu manifestu zamieszczone były cztery artykuły praskie. Podane były krótko, bez powoływania się na ewangelie. Mimo wszystko manifest posiadał umiarkowany charakter (...) Zygmunt na ustępstwa nie poszedł, a odwrotnie - oddziały jego wkroczyły do Czech (...) Utrakwiści, wobec zbliżającej się krucjaty, zmuszeni byli porozumieć się z taborytami. 1 czerwca 1420 roku wydali oni odezwę do wojsk krucjaty. Wyłożone w niej były cele i zadania husytów zawarte w czterech artykułach. Tym razem artykuły, szczególnie trzeci, mówiący o ubóstwie duchowieństwa i czwarty, o grzechach śmiertelnych ludzi świeckich i kleru, były podbudowane szerokimi cytatami z ewangelii. Odezwę tę, w przeciwieństwie do kwietniowej (z 20 kwietnia) cechuje konkretność i radykalizm (...) Taboryci po porozumieniu się z utrakwistami i wejściu do Pragi, przyjęli cztery artykuły, a 3 lipca 1420 roku uroczyście ogłoszono je w osobnym manifeście (...) Ozolin omawia sformułowanie dotyczące czterech artykułów. Największej zmianie i radykalizacji uległy znowu dwa ostatnie (...) W artykule czwartym grzechy śmiertelne świeckich i duchownych były dokładnie wyszczególnione...". /"Sobótka", R. VIII, 1953, s. 298-297/ To tak tytułem ukazania pewnej zmienności jakiej; jak się wydaje; podlegały te artykuły. Trudno jednak powiedzieć, czy i ów interesujący nas fragment: "řemesla a obchodové lstiví a škodliví" też podlegały jakimś zmianom. Ciekawym jest, że w krótkim artykule Marka Zelenki zatytułowanym "Husitství a reformace česká (III. díl – Husitská revoluce I: doba Žižkova)" (będącym częścią jubileuszowego cyklu o Janie Husie) czwarty artykuł nie zawiera tak sformułowanego fragmentu: "Aby všichni hříchové smrtelní a zvláště zjevní a jiní neřádové zákonu Božímu odporní byli v každém stavu řádně rozumně od těch, kterým to přísluší, stavováni a potíráni. A kdož je činí, hodni jsou smrti, nejen ti, kdož je činí, nýbrž i ti, kteří souhlasí s těmi, kteří je činí, jako jsou v obecném lidu smilstva, obžerstva, zlodějstva, vraždy, lži, křivé přísahy, řemesla zbytečná, lstivá a pověrečná, hrabivé zisky, lichvy a ostatní jim podobné. V kněžstvu pak kacířstva svatokupecká a vymáhání peněz od...". /podkreślenie moje; tekst dostępny na stronie husitstvi.cz/ Swą zgodę wyraziłem co do kwestii tłumaczenia konkretnego fragmentu o "zbędnej pracy" i konstatacji: "Husytom nie przeszkadzała praca zbędna, lecz oszukiwanie i szkodzenie klientom". Czeskiego nie znam, ale gdybym miał wyrazić swą opinię to jednak nie zgodziłbym się z taką interpretacją frazy: "lakomí požitkové". Jan Hus np. w kazaniu (czwarta niedziela po Świętej Trójcy) używa słowa: "lakomí" w kontekście posługi kapłańskiej, która ma służyć głoszeniu Słowa Bożego a nie bogaceniu się: "Učte všecky lidi! A to mají věrní křesťané milosrdenstvie všickni držeti časem svým, ale zvláště kněžie, jenž mají učiti lid, ne lžem, básniem neb neužitečným věcem, ale slovo božie, a to upřiemo pro spasenie, a ne pro lakomstvie. (...) Křívě súdie, ktož o některých, vědúce, že jsú bohatí a neb potřebu sobě hodnú mají, pravie, že sú chudí, aby jim jiní dávali. A v tom sú obecně kněžie a zákonníci, jimž, ač sú plny stodoly, komory, spižierny i pivnice...". Podobnie w opracowaniu "Žižka a jeho doba" (díl 2., Praha 1928) Josefa Pekařa, słowo "lakomí" występuje praktycznie zawsze w jednoznacznym kontekście: chciwości bogactw czy dóbr. Jeden fragment jest niejasny, ale też bym w jego przypadku stawiał na zwykłą chciwość: "neb sú se byli phliš v sodomské hříchy a mrzké nesmírně vydali, panny, paní, manželky, vdovy smilstvem nestydně porušujíc a hříchy ruhanskými, opíjením, kostkářstvím, lakomstvím, láním se zaneprázdnili". Wreszcie stosowny ustęp z listu do Koryntian (I. Kor. 6, 9.) wymienia grzeszników: "Czy nie wiecie, że niesprawiedliwi nie otrzymają w udziale królestwa Bożego? Nie łudźcie się: ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, cudzołożnicy, prostytutki, homoseksualiści, złodzieje, chciwi, pijacy, bluźniercy, ani bandyci – nie znajdą się w królestwie Bożym", a w języku czeskim mamy:"Nemylte se: ani smilníci, ani modláři, ani cizoložníci, ani zloději, ani lakomci, ani opilci, ani zlolajci, ani dráči nebudou královstvím božím vládnouti". /tekst czeski za: F. Vaněček "Rádce duchovní, časopis kněžstva českoslovanského", R. VII, v Praze 1910, s. 451/
  14. Husytyzm

    Zgadza się. trochę niedokładnie napisałem. Chodziło również o mnichów i zakonnice ale prałatów też wymieniano. A te błachostki to były chyba jakieś książkowe rozważania które, według Żeliwskiego, nikomu do niczego nie były potrzebne, zatem zaliczył je do pracy bezużytecznej. .
  15. Afryka-podział kolonialny

    Swoje zdanie już przedstawiłem - wydaje mi się po prostu, że każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie, a dzisiejszy stan konkretnej (byłej) kolonii to raczej wypadkowa bardzo wielu czynników, niż efekt działania ogólnego prawa o skutkach długotrwałości "posiadania kolonialnego" (także tego - kto konkretnie posiadał). Długotrwałość może mieć pewien pozytywny wpływ (chociażby w postaci "europejskiej" infrastruktury), ale wcale nie musi. Sięgając do nieco innej beczki. Biorąc za słuszne prawo o błogosławionych skutkach długotrwałości "posiadania kolonialnego", powinniśmy przyjąć, że np. dosyć długo "posiadane" obszary tworzące dzisiejsze państwa: Mozambik (gdzie przez stulecia siedzieli Portugalczycy), Gwatemalę (Hiszpanie), czy Bangladesz (Anglicy) muszą być szczególnie kwitnące. A takowymi niekoniecznie są.
  16. Afryka-podział kolonialny

    Taaak? Teza 1. Czyli czym dłużej w danym kraju panował kolonializm, tym lepszy był stan jego gospodarki po uzyskaniu niepodległości? Teza 2. Czyli kolonializm sprzyjał rozwojowi gospodarczemu kolonii? Taaak? Ja nie mam na ten temat własnego zdania. Ale jest to dla mnie piękny przykład, jak nie wolno stosować statystyki, nie rozumiejąc jej. Nawet silna korelacja nie dowodzi istnienia związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy badanymi zmiennymi. Pozytywna korelacja pomiędzy czasem pozostawania kolonią a sytuacją gospodarczą po uzyskaniu niepodległości może mieć np. takie przyczyny: 1. Kolonizatorzy stosunkowo łatwo oddawali te kolonie, które były gospodarczo słabe. Natomiast w tych, gdzie gospodarka kwitła, z których można było wyciągnąć zyski dla metropolii, kurczowo się trzymali. 2. Kolonizatorzy najwcześniej zajmowali obszary cenne gospodarczo. Nic dziwnego, że i w chwili uzyskania niepodległości ich gospodarka była w miarę silna. Nie wiem, czy Teza 2. jest prawdziwa, czy fałszywa, ale żadną miarą nie wynika ze stwierdzenia pozytywnej korelacji, nawet gdyby była silna. Zastrzegam się, że Tezy 2. nie ma explicite w cytowanym fragmencie Więcka, więc trochę walczę z wiatrakami. Ależ Bruno, teza [...], że kraje dawnej Afryki brytyjskiej od uzyskania niepodległości radziły i radzą sobie pod względem ekonomicznym dużo lepiej, niż kraje Afryki postfrancuskiej , o ile dobrze zrozumiałam autora, nie jest teorią "o wyższości brytyjskiego [kolonializmu] nad francuskim". Wręcz przeciwnie - autor dowodzi, opierając się na owej korelacji Griera, że taka teoria jest bezpodstawna. On twierdzi - słusznie lub nie - że lepsza sytuacja gospodarcza kolonii brytyjskich wynika po prostu z dłuższego czasu kolonizacji, a nie z wyższości systemu.
  17. Wojna Krążownicza na oceanach

    Nie... pierwsza z dwóch łodzi wydobytych z ładowni odbiła od okrętu o 23.30, druga około 0.00 i na dziesięć minut od wybuchu - ale celowo detonowanych ładunków wybuchowych (o 0.10). Natomiast wszystko wskazuje, że eksplozja min nastąpiła o 0.35. Czyli bez przesady... W kwestii czy mógł ugasić pożar czy nie mógł... nie rozstrzygniemy - pisał, że najprawdopodobniej by się to udało, wykorzystując możliwość zalania maszynowni (można to było zrobić z pokładu). Nie było nas tam... innych relacji nie mamy. Chociaż dawno temu (w PRL-u) czytałem coś co powoływało się na z-cę d-cy i też decydującym powodem opuszczenia okrętu była utrata zdolności poruszania się. Tak też napisał we wspomnieniach d-ca - beznadziejność ratowania okrętu uznał w chwili gdy zdano sobie sprawę, że nie ma szans na uruchomienie nawet części napędu. Był to już dryfujący wrak... PS. A co do ewentualnych błędów... może i dowódca Kormorana jakieś popełnił, ale przy dowódcy HMAS Sydney był geniuszem, bo ten ostatni to więcej głupot już chyba zrobić nie mógł. Najbardziej mnie śmieszy (już pomijam to niefrasobliwe podejście do Kormorana), że przy zatrzymywaniu "podejrzanego" statku (wyglądało na statek) nikt nie obsadził lżejszych dział plot (szybkostrzelne i skuteczne przeciw takiemu celowi kal. 102 mm) i lekkiej broni. Obsługi dział głównego kalibru to też chyba "na wakacjach były"... byli przy działach "na sztukę". Żałosne, śmiertelnie - czemuś martwy - boś głupi.
  18. Wojna Krążownicza na oceanach

    Z kubełkami to był oczywiście żart. Ale: i Oczywiście, można przyjąć, że dca w swych wspomnieniach po prostu kłamie. Ale przyjęcie na 100%, że tak właśnie jest, wydaje mi się trochę ryzykowne.
  19. Husytyzm

    Znaczy Małowist był w 1954 młodym profesorem UW, a Wyrobisz i Geremek - studentami. W oryginale "pachtí po soustu". W dzisiejszym czeskim to znaczy ponoć "ślady po ugryzieniu", ale można też przyjąć "trudzi się dla gryzienia", czyli gryzie, choć niegłodny. Tekst po czesku dostępny tu: http://147.231.53.91/src/index.php?s=v&cat=19&bookid=904&page=108 Co do "pracy bezużytecznej" to rzeczywiście jest tam zwrot "pracují o věcech zbytečných", co google tłumaczą na "pracują nad rzeczami niepotrzebnymi". Tylko że sensu to tłumaczenie ma niewiele, bo potem następuje lista czynności złych, a nie po prostu niepotrzebnych. Może jednak pół tysiąca lat temu słowo "zbytečný" znaczyło co innego, niż dziś? W każdym razie Jan Želivský nie jest postacią miarodajną dla ogółu husytów, bo prezentował poglądy skrajne. Tak skrajne, że ostatecznie został poprawiony. Znaczy ścięto mu głowę. Tego zdania w czeskim tekście nie ma. Ktoś się lenił, wziął początek jednego zdania, a zakończenie z innego, w którym nie o prałatów chodziło, lecz o mnichów i zakonnice. Scyzoryk się w kieszeni sam otwiera. Czyli zgadzasz się, że "lakomí požitkové" to nie "żądza bogactw", tylko prostytucja?
  20. A gdzież to takie androny słyszał euklides? Mulatem był Jabłonowski, tylko że nie hetman Stanisław Jan Jabłonowski, a generał Władysław Franciszek Jabłonowski , który urodził się w 86 lat po odsieczy wiedeńskiej, ten sam który trafił na karty "Pana Tadeusza". Był synem Marii Franciszki Dealire i został przybranym synem Konstantego Jabłonowskiego, który był mężem tejże Angielki.
  21. Husytyzm

    Nie chcę się nikomu narażać, czy podpadać. Nie chcę też poddawać wątpliwość znajomości źródeł, cytatów, tudzież znajomości mniej lub bardziej dokładnej języka czeskiego. Ale, świadomy swych ograniczeń, sugerowałbym jednak zapoznać się z kazaniem wygłoszonym 30 lipca 1419 roku w Pradze przez Jana Żeliwskiego. W tym kazaniu twierdził on że chleb sakramentalny nie należy się tym którzy wykonują pracę bezużyteczną po czym wymienia ich. Są to - Ci co handluję w dzień pański (czyli chyba w niedzielę). - Ci co jedzą z łakomstwa - Ci którzy nie dbają o dobro wspólne. Nawet jeżeli są królami lub książętami, zaprzysięgłymi sędziami albo innym nierobami na dworach których wszelki trud odstręcza a którzy tarzają się w luksusie na który inni muszą ciężko harować. - Wszyscy prałaci bowiem nie zajmują się niczym pożytecznym a tylko błahostkami. Na koniec powiedział że Bóg syci tylko tych którzy idą za nim tłumnie. Należy się jednak mimo wszystko wyjaśnienie czym jest ten chleb sakramentalny. Nie jest to pewnie dzisiejsza hostia. Ta jest raczej symbolem chleba sakramentalnego. (wiem dyskusyjne i tu mogę się mylić). Ale husytyzm dużo czerpał z teorii katarskich a ci twierdzili że Bóg stworzył chleb i wino dla ludu. To znaczy że ci co tymi dwoma artykułami spożywczymi dysponowali powinni dzielić się nimi z ludem. .
  22. Husytyzm

    No właśnie... ja skorzystałem z tekstu ze starszego opracowania, jakiego dokonał František Palacký ("Archiv český, čili, Staré písemné památky české i morawské. z archivůw domácích i cizích", w Praze 1844) dostępnego na stronie czeskiej Biblioteki Narodowej (kamerius.nkp.cz) oraz z nowszego, opracowanego przez teologa i historyka Rudolfa Říčana ("Čtyři vyznání. Vyznání augsburské, bratrské, helvetské a české se čtyřmi vyznáními staré církve a se čtyřmi články pražským", Praha 1951), udostępnionego na stronie praskiego ewangelickiego seminarium duchownego (etspraha.cz). W obu mamy ów fragment w tym samym brzmieniu. Jako, że język czeski to nie moja bajka, skorzystałem z tłumaczenia maszynowego. No i wyszło mi mniej więcej to samo co zaprezentował jancet. To inkryminowane tłumaczenie (: "zbędna praca") pojawia się w zbiorze tekstów źródłowych wydanym w 1954 r. przez szacowne wydawnictwo PWN, pierwotnie przeznaczonym dla studentów. Za opracowanie odpowiadał Marian Małowist przy współpracy Andrzeja Wyrobisza i Bronisława Geremka. Zatem naukowcy o uznanej renomie, oczywiście żaden z nich nie dokonał tłumaczenia tych artykułów, ale dziwnym jest, iż taka wersja trafiła do ich opracowania. I jak się zorientowałem jest to wersja "kanoniczna" w różnych tekstach poświęconych husytyzmowi. I tak się zastanawiam skąd takie dziwne tłumaczenie?
  23. Wojna Krążownicza na oceanach

    Mógł tylko, że to nie są środki którymi można ugasić taki pożar. I to jako kompetentny marynarz wiedział. Czyli wracamy do punktu wyjścia. Nie miał wyboru. Aby zachować życie trzeba było opuścić okręt. I na osiągnięciu tego celu całkiem słusznie się skupił. PS. Poprzedni post pisałem już z koi tuż przed zgaszeniem światła i chyba dlatego jest taki dosyć nieskładny za co przepraszam.
  24. Wojna Krążownicza na oceanach

    Pewnie mógł wydać taki rozkaz, ale to chyba przy założeniu daleko idącej niepełnosprawności umysłowej.
  25. Wojna Krążownicza na oceanach

    A czemu nie? Mógł usiłować gasić ogień kubełkami z wodą. Krótko byłem w wojsku, ale zapewniam Cię, że rozkaz wykonania zadania pomimo braku środków do jego wykonania to nic niezwykłego. BWP mieliśmy na rękach przenieść. Majorowi się pomylił z dużym fiatem. Czy takie stwierdzenie Cię usatysfakcjonuje: Dca nie podjął intensywnych działań w celu ugaszenia pożaru, bo środki, którymi dysponował nie zapewniały osiągnięcia celu, a nawet gdyby się to udało, to i tak nie uratuje siłowni, czyli będzie to taka dryfująca krypa. Wolał więc pozostający czas wykorzystać do wyciągnięcia szalup, dobrego ich zaopatrzenia i spokojnego spuszczenia na wodę - choć te 10 minut od wybuchu świadczy, że za spokojnie to nie było.
  26. Husytyzm

    Pierwsze moje skojarzenie dotyczyło wymagania zbędnych prac przez panów - wprawdzie to jeszcze nie epoka pańszczyzny, ale różne robocizny były wymagane. Więc rodziła się pokusa, by je egzekwować bez potrzeby, czyli np. jeśli przysługuje jeden dzień robocizny przy naprawie mostu, a most cały, to wybudujemy murek. Ale to chyba nie był właściwy trop. Dalej ów trop zawiódł mnie na stronę https://www.e-historia.com.pl/85-historia-w-zrodlach/sredniowiecze/rozkwit-i-schylek-sredniowiecza/897-4-1-cztery-artykuly-praskie gdzie przeczytałem: Śmierci są godni ci co popełniają grzechy i ci co potakują [grzechom takim] jak: rozpusta, obżarstwo, cudzołóstwo, złodziej­stwo, grabież, nienawiść, kłamstwo, krzywoprzysięstwo, zbędna praca, czary, żądza bogactw, lichwa; Straszne musiałyby być te zbędne prace, skoro śmierci są godni ci, którzy je wykonują. Ojej . No ale pogooglałem i po czesku, aby tu: http://www.fit.vutbr.cz/~michal/kr/artikuly.html znaleźć w ichnim języku: Nebo kdož ty hřiechy činie, jakož die sv. Pavel (Rom. 1,32), hodni jsú smrti, netoliko jenž je činie, ale i ti, jenž jim k tomu svolují. Jakožto v obecném lidu jsú smilstva, obžerstva, zlodějstvie, vraždy, lži, lsti, křivé přísahy, čáry, řemesla a obchodové lstiví a škodliví, lakomí požitkové, lichvy a jiné zlé jim podobné [...] kteréžto každý věrný křesťan povinen jest jako ďábla otce jejich nenáviděti a jim se protiviti a je tupiti a kaziti, každý podlé povolanie svého. No cóż, po pierwsze to żądanie śmierci zostało w tekście oryginalnym tak trochę poza nawiasem, bo w zakończeniu zdania jest napisane, że każdy wierny chrześcijanin powinien tych czynów nienawidzić, sprzeciwiać się im, tępić i karać, w zgodzie ze swą powinnością. O tym, że sprawców miałby zabijać, słowa nie ma (znaczy św. Paweł napisał, że są godni śmierci, ale to nie znaczy, że my mamy ją sprowadzać). Pokuszę się o tłumaczenie, choć czeski znam nie najlepiej, tego katalogu występków: rozpusta (w sensie uprawiania zakazanych stosunków seksualnych), obżarstwo, złodziejstwo, morderstwo, kłamstwo, fałszerstwo, krzywoprzysięstwo, czary, rzemiosło i handel oszukańczy i szkodliwy (czyli szkodliwe oszukiwanie klientów), prostytucja, lichwa. Jestem pewny, że ten tekst na czeskiej stronie nie jest tekstem oryginalnym, tylko tłumaczeniem ze staroczeskiego na czeski współczesny, choć archaizowany. Wierzę, że Czesi dokonali tego lepiej, niż nasi specjaliści. Ten dokument jest bardzo ważny w ich historii. Zatem przetłumaczenie řemesla a obchodové lstiví a škodliví na zbędna praca jest po prostu błędem. Nie jedynym zresztą. Odpowiedź na Twe pytanie jest dość prosta: Husytom nie przeszkadzała praca zbędna, lecz oszukiwanie i szkodzenie klientom. Co zdaje się być postulatem dość oczywistym i wtedy, i dziś. Ps. Odrobiłem lekcje?
  27. Wojna Krążownicza na oceanach

    Ja po prostu twierdzę, że okrętu nie dało się uratować bo nie było na to środków. Dowódca nie miał tu żadnego manewru na podejmowanie decyzji. To że ostatnie łodzie spuszczono na moment przed wybuchem świadczy o ogromnej dozie szczęścia a nie skalkulowanego działania. Wadliwy sprzęt ratunkowy świadczył o tym, że podczas wielomiesięcznego rejsu nie zajmowano się nim w sposób należyty. To że łodzie spuszczano po kolei i pozwolono by się rozdzieliły świadczy o tym, że akcja ewakuacji nie była koordynowana należycie. A szoty to ścianki działowe pomiędzy kabinami.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.