Jump to content

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Today
  2. "Dunkierka"

    Moze nie palmy lichem w realia tak szybko. Tych lodzi bylo kilka setek. Rekwirowane przez wojsko szybko okazalo sie,ze Navy nie ma personelu by je obsadzic. Dlatego wiele tych jednostek bylo obsadzonych ochotniczo przez wlascicieli. Podczas operacji dynamo przewieziono ponad 300 tys zolnierzy. Z tego niemal 1/3 podjeto z plaz. Oczywiscie z plaz braly ludzi i wieksze jednostki (statki transportowe i okrety wojenne). Robily to za posrednictwem szalup oraz.. wlasnie tych prywatnych "drobnoustrojow". Duza czesc ludzi podjetych przes te male jednostki trafila bezposrednio na Wyspy Brytyjskie. Byl to personel z ktorego mozna bylo stworzyc kilka dywizji. Jak na takie nieortodoksyjne i improwizowane srodki to niezly wynik. Osobiscie mam tez watpliwosci co do tej oceny. Jesli az tyle osob wywiozly niszczyciele to ile wywiozly inne transportowce ktorych rowniez bylo sporo (kilka zatonelo)? No ale tutaj moge tylko zadawac pytania opierajac sie na mej zawodnej pamieci. A co do filmu... Zastanawialem sie co mi wlasciwie w nim nie pasuje. W koncu dotarlo do mnie ze przeszkadza mi tam permanentnie panujaca sztucznosc. Gdy ogladale na przyklad "Kompanie Braci" to bylem " w srodku" tego filmu. Nie zastanawialem sie czy jest w 100% zgodny z realiami czy nie. Kupowalem ten obraz bez zastrzezen. Podobnie z kilkoma innymi filmami. Tu mialem poczucie, ze wszystko jest "sztuczne" i "na niby". Nie potrafie lepiej wyjasnic dlaczego ten film mnie nie wciagnal i znudzil. Chyba tylko poczucie blizej nieokreslonej "sztucznosci" najlepiej tlumaczy moja niechec.
  3. Yesterday
  4. Felicjan Sławoj Składkowski - ocena

    Ja ongiś coś takiego znalazłem na Litwie. Zarządzenie naczelnika miasta i powiatu kowieńskiego z okresu międzywojennego określające pożądaną częstotliwość mycia obywateli. P. Łossowski, Kraje bałtyckie na drodze od demokracji parlamentarnej do dyktatury (1918-1934), Ossolineum 1972, s. 151-152
  5. "Dunkierka"

    A Secesjonista widział na tym filmie te 56 niszczycieli? Akurat Bruno uważa, że omawiana tu "Dunkierka" jak najbardziej kultywuje mit "małych, cywilnych stateczków". Tyle, że robi to nieudolnie. To żaden Tennant, tylko Bolton. Jak by scenariusz pisali "Pythoni" byłby Notlob. Tennant miał w Dunkierce co robić, Bolton mógł sobie pozwolić na uprawianie "poezji samotności". Dobrze, że reżyser nie poszedł za ciosem i nie kazał biednemu Boltonowi mieć wizji (jak major Sucharski w "Tajemnicy Westerplatte"). Inna sprawa, że rzeczony Bolton - jeżeli już szukać na siłę jego pierwowzoru kręcącego się na plaży podczas ewakuacji - to raczej Clouston, a nie Tennant. Moja wypowiedź miała charakter ogólny, nie dotyczyła tego konkretnego filmu ("Dunkierki"). Akurat chyba w "Szeregowcu Ryanie" (w którym naprawdę dbano o szczegóły) znawcy dopatrzyli się, że "Tygrys" ma radzieckie podwozie. W Dunkierce w roku 1940 "Tygrysów" nie miało prawa być, chyba że uciekły z jakiegoś ZOO w okolicy. Swoją drogą zaczęli o tym dziele nawet już książki pisać i z Brexitem łączyć. Na dobry temat trafiłem. Czasami warto włączyć telewizor. Zob. https://books.google.pl/books?id=hOxzDwAAQBAJ&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false
  6. "Dunkierka"

    Bo jak wiadomo osamotnienie (pomijam tu fakt, że reżyser niekoniecznie chciał akurat pokazywać tylko osamotnienie) może być prezentowane jedynie w przypadku takich "indywidualistycznych" ról żołnierskich jak snajper, co prawda nad taką supozycją David Riesman pewnie by się mocno zadumał i zaczął zastanawiać o czym traktuje jego "The Lonely Crowd", ale co on tam wie. Trudno jednak na poważnie traktować zarzut wobec reżysera, że zdecydował się na ujęcie psychologiczne gdy wydarzenia, niejako kuszą by stworzyć wielką narrację "batalistyczną". A jak wiadomo, jak jest tłum tysięcy żołnierzy zgromadzonych na plaży i duża operacja logistyczna to już po prostu musi być opowieść epicka. Musi i kropka. Problemem jest to, że gregski tak uważa ale reżyser inkryminowanego filmu już niekoniecznie i miał inną koncepcję. Dunkierka to także - ludzie, jak najbardziej realni, jak najbardziej mający własne przemyślenia, odczucia, lęki. Nie ma epickich zmaganiach bez ludzi, którzy często wcale nie czuli się epicko, nie czuli by tworzyli coś epickiego. To nieco co innego gdy powiemy: "to kiepski film gdyż...", a co innego gdy stwierdzimy, że film nas rozczarowuje gdyż rozmija się z naszymi oczekiwaniami. To drugie stwierdzenie nie ocenia filmu a jedynie rozbieżność jego kształtu z naszymi potrzebami estetycznymi czy; jak tu; z niezaspokojonym naszym apetytem na odpowiedni obraz historyczny. Twórców tego typu filmu opowiadającego o ważnych wydarzeniach historycznych, ważnych z punktu widzenia militarnego, politycznego i socjologicznego (jako czynnik mitotwórczy) można rozliczać z kilku perspektyw. Czy prawdziwie opowiada te wydarzenia, na ile wiernie odtworzył detale materialne ówczesnej rzeczywistości, czy udało mu się oddać stan ducha, przeżycia wewnętrzne jednostek i atmosferę zbiorowości. No i wreszcie co istotne - czy reżyserowi i jego ekipie udało się stworzyć obraz odpowiadający ich zamierzeniom. Jeśli chodzi o realia to mało jest głosów krytycznych, oczywiście maniacy przyczepią się do malowania niemieckich samolotów (będącego jednak świadomym zabiegiem mającym ułatwić identyfikację widzom), samolotu radzieckiego udającego angielski, czy angielskich (a i hiszpańskiej wersji) robiących za niemieckie. Z drugiej strony mamy historyczne samoloty, przewożony w miejsce robienia różnych ujęć piasek z Dunkierki czy decyzję o wyprodukowaniu wełny o odpowiedniej gramaturze, z braku odpowiedniej na rynku. Co ciekawe przy realizacji starano się ograniczyć korzystanie z zaawansowanych technologii komputerowych przy uzyskiwaniu efektów specjalnych, i wedle mego zdania całkiem udanie. Jak widać stara dobra tektura wciąż potrafi się sprawdzić w odpowiednich rękach. Jeśli chodzi o ogólny odbiór filmu, głosy krytyków i publiczności były na ogół zgodne. Większość krytyków doceniło ten obraz. Publika zagłosowała pieniędzmi, film nominalnie zarobił więcej niż "Szeregowiec" i jest w tej kategorii na pierwszym miejscu z filmów o drugiej wojnie światowej. Można powiedzieć, że w świetle tego aż dziwne, że film ten zdobył tak mało znaczących nagród. No i mamy jeszcze głosy weteranów, o ile wiem bardzo przychylne. Weterani oczywiście mogą mitologizować swe dawne przeżycia, widzieć przeszłe fakty błędnie, ale chyba co do realizmu i pewnej atmosfery towarzyszącej im wówczas - to nie są niewiarygodni, a większość ich konstatacji zawiera się pomiędzy: "It was just like I was there again" a: "really realistic ". W zasadzie to właśnie taka była chyba wówczas wyznaczona rola samolotom RAF-u, mieli tak sobie latać nie angażując się w walkę o ile nie było to absolutnie konieczne. W efekcie ma się wrażenie, że latali sobie tak nie wiedząc po co. Konia z rzędem temu który zrobi (odważy się zrobić) film pokazujący realny wkład tej prywatnej armady w ewakuacji. Wiedząc że ów udział mocno jest zmitologizowany, wiedząc że większość jednostek została zarekwirowana, to jednak człowiek wie zarazem, iż wielu rybaków i ludzi morza chciało wyciągnąć angielskich chłopców, i trudno nie odczuć pewnego wzruszenia na widok tej zbieraniny pojawiającej na horyzoncie.Jak zauważa w swej recenzji przywołany irlandzki historyk: "Dunkirk became famous for the little ships and the creation on the 'Dunkirk spirit' by the British media (...) The great myth in the film is the role of the civilian ships. While these small boats played an important role in ferrying soldiers from the beach to the larger ships, the majority of the soldiers (239,555) were evacuated from Dunkirk Harbour by 56 naval destroyers". I pal licho realia, jakiż jednak piękny to mit! Mnie się zdaje, że i gregski i Bruno zbyt mocno wcielili się w rolę spółki Statler&Waldorf...
  7. "Dunkierka"

    Dunkierka to epickie zmagania. Wyscig z czasem. Operacja "Dynamo". Olbrzymie rzesze ludzi. Gory porzuconego sprzetu. Pielko eksplozji. Bitwy lotnicze. Armady transportowcow oraz prywatnych lodzi. Material na miare "Najdluzszego Dnia" , "Midway" czy "Szeregowca Rayana". Tu mam paru gosci snujacych sie smetnie po prawie pustej plazy. Od czasu do czasu cos wybuchnie Jakas lodka, jakas keja i jakis snujacy sie po niebie samolot. Ja tego nie kupuje. Jesli autor chcial cos o "poezji osamotnienia" nakrecic to mogl zrobic film o samotnym snajperze siedzacym calymi dniami w krzakach i trwajacym tam mimo zmasowanego ataku komarow i rosnacego cisnienia na pecherz. Jak wspomnialem, ja tego nie kupuje. Obejrzalem tylko dlatego, ze na statku oglda sie czesto rzeczy "z dlugiej chwili" (okreslenie babci mojej zony). A i tak od polowy ogladalem go "jednym okiem" rownolegle czytajac ksiazke.
  8. Last week
  9. Cholera Lat 1830/1831

    O propagandowym wykorzystaniu tej epidemii, zwolennicy karlistowscy środowiska we Francji mieli stwierdzić korelację pomiędzy rozwojem liberalizmu a występowaniem cholery. W wielu środowiskach w Europie Zachodniej, nie tylko konserwatywnych, panowało przekonanie, że cholera do ich krajów została zawleczona właśnie przez Polaków. "This was not only a matter of sin and indigence, however, for political issues were also involved, and in Europe the cholera became identified with political agitation. Carlist propagandists in France, ultra-conservative in their origin and outlook, 'doscovered' a correlation between liberalism's development and cholera's incidence. It was argued that the Polish revolution propagated the epidemic, for Nicholas I's troops carried cholera with them and infected the Poles. The latter, fleeing defeat and certain death, brought the disease to the West". /R.E. McGrew "The First Choelra Epidemic and Social History", "Bulletin of the History of Medicine", Johns Hopkins University Press, Vol. 34, No. 1, January-February 1960, s. 66/ Odnotowywano też głos Polaków, Francis Bisset Hawkins zaprezentował bliżej niezidentyfikowaną odezwę (okólnik) polskiego rządu, zatytułowaną w jego opracowaniu "Circular of the Polish Government respecting the Cholera Morbus", skierowaną do narodów i rządów europejskich, datowaną na 1 czerwca 1831 roku. Zawarto w niej oskarżenie o celowe zarażanie Polaków przez władcę imperium rosyjskiego. "Europe is no longer ignorant of the ally which the Emperor of Russia has called to his assistance for the purpose of consummating the work of exterminating the Polish people (...) We were already congratulating ourselves upon having deprived our enemies of one means of injuring us, and upon having rendered a fresh service to Europe, but on the 26th of May the battle od Ostrolenka brought the two armies into contact, and the Cholera once more made its appearance, as well among our soldiers as among the inhabitants of Warsow. The Governmenr redoubled its cares and its precautions, but was persuaded, at the some time, that we should never be able to shelter ourselves from this scourge so long as histilities continued. Poland awaits with clamness and with resignation the accomplishment of its destinies: no danger terrifies her, but do not the Powers of Europe feel the obligation they are under to arrest the progress of this scourge, which is advancing towars the west, and which threatens every state?". /tegoż "History of the Epidemic Spasmodic Cholera of Russia", London MDCCCXXXI, s. 273-274/ Z drugiej strony, w Rosji oskarżano właśnie Polaków - to ponoć opinia rosyjskich żołnierzy, podczas gdy głos ulicy oskarżał raczej policję i lekarzy o spisek celem wzbogacenia się, stąd dochodziło do rozruchów i ataków na szpitale. "Am Montag dem 3. Juli machte der erzürnte Pöbel den Versuch, das Zentralkrankenhaus in der Straße Roschdestwenskaja zu stürmen, aber es gelang der Gendarmerie noch die Volkshaufen zu sprengen. Am folgenden Tage wurde der Versuch an einem anderen Zentralkrankenhause auf dem Heumarkt zwischen der Kaserne der Garde und der Erlöserkirche wiederholt (...) Die Menge verlangte laut nach dem Kaiser: Die Polizei und die Ärzte hätten die Cholera gemacht. Der alte Generalgouverneur von Petersburg, Essen, der gegen 7 Uhr abends erschien, hatte keinerlei Autorität (...) Die Verhafteten, über 100 Personen, wurden in die Peter-Pauls-Festung geführt, wo gerade die General-adjutanten Wassiltschikow, Deproradowitsch, der Minister des Innern Sakrewski, der Oberpolizeimeister und einige andere über die zu ergreifenden Maßregeln berieten. Man fürchtete einen Aufstand der Fabrikarbeiter. Auch der Stimmung der Truppen fühlte man sich nicht ganz sicher. Es liefen falsche Nachrichten aus Moskau ein, die Soldaten glaubten an polnische Umtriebe, während das Volk an der Vorstellung festhielt, daß Polizei und Ärzte die Cholera „machten", d. h. sie erfunden hätten, um sich zu bereichern". /Th. Schiemann "Geschichte Russlands unter Kaiser Nikolaus I", Band III "Kaiser Nikolaus im Kampf mit Polen und im Gegensatz zu Frankreich und England 1830-1840", Berlin 1913, s. 15; podkreślenie - moje/
  10. I jeszcze taki drobiazg, w Ameryce (rozumianej tu jako USA i Kanada) w literaturze przedmiotu na ogół używa się terminów: "Great War" bądź "First World War", ponoć współcześnie częściej wraca się do tego pierwszego wyrażenia. Peter Buitenhuis, autor m,in. "The Great War of Words. British, American and Canadian Fiction and Propaganda, 1914-1933", zauważa że tamtejsze katalogi biblioteczne prezentują często w tej kwestii jeszcze inną praktykę językową: "In most library subject catalogues, it is called the European War, 1914-1918. Since the 1939-1945 War, it has usually been called the First World War. Increasingly, however, people are reverting to its customary between-wars name-the Great War". /tegoż "American Literature of the Great War", "American Studies International", Vol. 23, No. 2, October 1985, s. 79/
  11. "Dunkierka"

    Chyba jednak nie dla wszystkich niezidentyfikowany, to William G. Tennant. "Commander Bolton (Kenneth Branagh), based on the real-life Captain William Tennant, supervises the evacuation of troops". /R. Koehler Review (reviewed work: "Dunkirk" by Emma Thomas, Christopher Nolan, "Cinéaste", Vol. 43, No. 1, Winter 2017, s. 42/
  12. "Dunkierka"

    Ale Bruno się zna a ja nie. Co więcej to dzięki takim którzy się nie znają kręci się filmy. Ale co do wspomnianego czołgu podejrzewam że Bruno mnie podpuszcza nazywając ten czołg Tygrysem. Z tego co pamiętam to na początku samoloty były chyba trzy. Leciały pewnie nad Dunkierkę. Wydaje się że dwa zestrzelono ale faktycznie można było zapomnieć gdzie i po co ten samolot leci. Z tego filmu w pamięci mi utkwił "dygotliwy żołnierz" Cyllian Murphy gotowy zrobić wszystko byle nie wrócić na plaże Dunkierki. Wydaje mi się że w filmie zabrakło obawy że za chwilę na plaże wkroczą niemieccy żołnierze czy też wjadą ich czołgi. Jak dla mnie to brakuje w tym filmie właśnie takiej atmosfery napięcia czy strachu.. Z tego chyba dostaje się tylko Murphego.
  13. Felicjan Sławoj Składkowski - ocena

    Jakoś nie natrafiłem na coś takiego, choć na różne kwiatki z tego okresu można się natknąć co do propagowania bądź nakazywania przestrzegania zasad higieny. Najbardziej zadziwił mnie komunikat radomskiego starostwa (jeszcze z czasów przedsławojowych) "Obwieszczenie w sprawie masowego oczyszczania" z lutego 1920 roku. Nakazywano w nim administratorom bądź właścicielom nieruchomości i mieszkań pobielenie wapnem ścian, odkażanie podłóg, sprzętów roztworem ługu bądź krezolu, zasypanie kałuż, wywóz gnojówki itp. czynności porządkowe. W sumie nic dziwnego, ale obwieszczenie tyczyło się też: "oczyszczania osobistego" co do którego nakazywano m.in. "dobrze wymyć całe ciało ciepłą wodą z mydłem". A za niewykonanie tegoż groziła kara grzywny w wysokości do 1000 mk. bądź aresztu do trzech miesięcy, przy czym obie kary mogły być zastosowane łącznie. O trwałości zakorzenienia w języku polskim "sławojki" może pośrednio świadczyć, że taki tytuł nadano akwareli Henryka Stażewskiego (autor? a może pracownicy Muzeum Sztuki w Łodzi?), tyle że datowana jest ona na 1915 rok, zatem trochę to mylące.
  14. "Dunkierka"

    Oj tam, oj tam. Zawsze można powiedzieć, że to stwierdzenie "jest przesadne", gdy film nie zgarnął wszystkich Oskarów. Jakbym był reżyserem to specjalnie bym nie marudził, gdyby mój film dostał tyle nominacji i samych Oskarów. Nie należę do osób, które dostają spazmów, gdy okazuje się, że filmowy "Tygrys" ma podwozie T-55. Choć też trzeba przyznać, że "Szeregowiec Ryan" ustawił wysoko poprzeczkę, jeżeli chodzi o oddanie realizmu wojny i dziś filmy kompletnie dowolnie przedstawiające wojenną rzeczywistość są traktowane nieco bardziej krytycznie, niż np. w latach 60. Ale nie o to chodzi. Można nakręcić dobry film o wojnie mając do dyspozycji dwa mundury i kawałek umownego okopu. W omawianym tu przypadku nie wiadomo o co reżyserowi chodziło. Z jednej strony mamy próby oddania realizmu, z drugiej owa "poezja osamotnienia". W efekcie samolot jak najbardziej z epoki, ale cokolwiek osamotniony poezją, lata sobie godzinami, z paliwem, czy bez (z przerwami na przebitki na inne, porywające sceny), a skromny widz, nieczuły na poezję - czyli taki jak ja - wyje: "weź do cholery wreszcie spadnij!". A wojsko zamiast zająć się czymkolwiek - wymienia smętne spojrzenia. Aktorzy grający w tym arcydziele (zresztą niektórzy fajni, jak Kenneth Branagh) działają według znanego schematu: "I proszę pana patrzy tak: w prawo… Potem patrzy w lewo… Prosto… I nic…". A potem mówi, że musi jeszcze pomóc jakimś Francuzom. Fajnie, że niezidentyfikowany, samotny poezją osamotnienia komandor (ów Kenneth Branagh) jest taki pomocny. Czyli, wypisz, wymaluj: "Dłużyzna proszę pana… To jest dłu… po prostu dłu… dłużyzna, proszę pana. Dłużyzna… Proszę pana, siedzę sobie, proszę pana, w kinie… Pan rozumie… I tak patrzę sobie… siedzę se w kinie proszę pana… Normalnie…". Ale się nie upieram, zacząłem dyskusję od stwierdzenia, że gust mogę mieć cokolwiek wypaczony. I tak mi będzie przyjemnie, że Gregski wypaczył się równolegle wraz ze mną.
  15. "Dunkierka"

    Tak po prawdzie, to stwierdzenie: "obsypany nagrodami" trochę jest przesadne, nie wygrał aż tak dużo statuetek w najbardziej znaczących kategoriach, w najważniejszych konkursach. Każde uhonorowanie cieszy, ale otrzymanie nagrody za reżyserię od Washington DC Area Film Critics Association czy od Alliance of Women Film Journalists to jednak nie to samo co Grammy czy Oscar. A większość wygranych związanych było z montażem filmu, miksowaniem (montażem) dźwięku i tego typu efektami. Może właśnie to chciał stworzyć reżyser (to znaczy: (poetycką opowieść a nie kuriozum), o ile można się zorientować to nie było jego zamiarem stworzenia kolejnego filmu wojennego czy stricte historycznego. Warto zwrócić uwagę dlaczego reżyser zdecydował się na zabieg by w filmie nie występowały bezpośrednio znane czy znaczące postacie historyczne. Stąd tę produkcję, gdyby była książką, należałoby postawić na półce obok "The Naked and the Dead" Normana Mailera a nie: "The Longest Day" Corneliusa Ryana. Jak napisał Lar Joye, kurator historii wojskowości z irlandzkiego Muzeum Narodowego (współautor wystawy Recovered voices; the Stories of the Irish at War, 1914-15), pomimo wielu uchybień faktograficznych: "... nonetheless, go and see this film, preferably in 70 mm or on IMAX, and see the real stars of the show-the Spitfires!". /tegoż Review, "History Ireland", Vol. 25, No. 5, September–October 2017, s. 53/
  16. "Dunkierka"

    Tak z ciekawości to co jest z tym filmem że jest on zły? Zła gra aktorów ? Coś z historią "na bakier"?
  17. "Dunkierka"

    Moje drogi z Akademia Filmowa juz dawno sie rozeszly i od lat nie mam pojecia jakim filmom i aktorom przyznaje ona nagrody. Z reszta ogladam tak niewiele, ze ich dzialalnosc ani mnie ziebi ani parzy.
  18. "Dunkierka"

    To jest nas już dwóch. Trochę to mało wobec Akademii Filmowej.
  19. "Dunkierka"

    Moim zdaniem Bruno W nie ma wypaczonego gustu filmowego. Ta produkcja to dno.
  20. 1. Praca wówczas ciężka, do tego mało prestiżowa. Chętnych było pewnie niewielu (szczególnie, jak można było kopać złoto, a przynajmniej mieć nadzieję wykopania), a Chińczycy zajmujący się nią nie budzili aż tak szczególnej zazdrości i nie rzucali się w oczy (co w przypadku dyskryminowanej mniejszości było dosyć ważne). 2. Praca bardzo potrzebna, bo nawet przeciętny kopacz miał pewnie jakąś swoją odporność na brud. 3. Praca tradycyjnie kobieca, czyli wg. ówczesnych standardów - dla mężczyzn upokarzająca. A na kolonizowanych obszarach często kobiet (szczególnie gotowych nosić wiadra z wodą) trochę brakowało. 4. Praca zapewniająca jednak jakiś stały, w miarę pewny dochód. 5. Jak rugowano per fas et nefas Chińczyków z bardziej atrakcyjnych zawodów - to co pozostawało? 6. Często zbyt słaba znajomość języka angielskiego wśród Chińczyków, aby zajmować się czymś innym. 7. Brak kapitału, aby zająć się czymś innym. 8. Wcześnie powstała tradycja i stereotyp - gdzieś czytałem, że w Kalifornii kopacze już dosyć wcześnie preferowali wysyłać pranie do Hongkongu niż się sami nim zająć (czy wysłać gdzie indziej - na Zachodnie Wybrzeże - gdzie pewnie było drożej). 9. W sumie, powstawał stereotyp wygodny dla obydwu stron - przynajmniej do czasu. Dla Chińczyków była to oczywiście "wygoda" przymusowa. Chińczycy uzyskiwali swoją "niszę ekonomiczną", gdzie ich jakoś tolerowano, a biali byli zadowoleni, że to nisza brudna i nieciekawa.
  21. "Dunkierka"

    Wczoraj, zupełnie przypadkiem "wpadł mi pod oczy" film "Dunkierka". Nie oglądałem wcześniej, zatem - choć nie jestem namiętnym oglądaczem telewizora - usiadłem i konsekwentnie obejrzałem. Obejrzałem - w mojej ocenie - jakieś kuriozum. Poetycką opowieść o ewakuacji. Spacery grupek żołnierzy po plaży, samoloty bujające się w czasie i w przestrzeni. Bardzo rozciągniętej... Może nie nasza nieoceniona inaczej "Tajemnica Westerplatte", bo muzykę i parę scen można docenić, ale... Film obsypany nagrodami, uznany za ważny, zatem jak to jest? Bruno W. ma już tak wypaczony gust filmowy?
  22. Pius XII, a wojna

    Jak to przebiegało w przypadku Franka - widać zatem z powyższego tekstu. Interesujące jest natomiast, jakimi kanałami prośby o interwencję w sprawie Greisera (i Forstera) trafiały z Polski do Watykanu (zakładam, że Pius XII chyba nie działał całkowicie z inicjatywy własnej)? Ciekawe też, czy ma to (tzn. wzmożone zainteresowanie Watykanu procesami Niemców w Polsce) jakiś związek z wcześniejszym procesem Spletta. Relacja z jego procesu i wyroku miała się pojawić w "L'Osservatore Romano" z 2 i 3 lutego 1946 r., czyli przed wyrokiem Greisera. Zob. T. Balicki, Karol Maria Splett - biskup Wolnego Miasta Gdańska, "Saeculum Christianum", 12 (2005), nr 1. http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Saeculum_Christianum_pismo_historyczne/Saeculum_Christianum_pismo_historyczne-r2005-t12-n1/Saeculum_Christianum_pismo_historyczne-r2005-t12-n1-s97-119/Saeculum_Christianum_pismo_historyczne-r2005-t12-n1-s97-119.pdf
  23. Pius XII, a wojna

    Nie była jednostkowe, w ten czy inny sposób wstawił się też za innymi, można dodać; choć to zupełnie inny ciężar gatunkowy; iż potem wstawił się też za państwem Rosenberg. "... should have turned to Pius now. Even more surprisingly, Pius urged the Polish government to grant Greiser clemancy. (Later, he would do the same for Hans Frank, Albert Forster, and other convicted Nazi war criminals.)". /C. Epstein "Model Nazi. Arthur Greiser and the Occupation of Western Poland", New York 2012, s. 330/ "A year later when the IMT's verdictes were about to be handed down, Faulhaber's sentiments had become well anough known that Dr. Alfred Seidl, the defense attorney for former General Governor Hans FRank, petitioned the cardinal to call publicly on the Allies to show leniency to Frank or to stay his expected execution in light of Frank's proclamation in the dock that he become a 'believing Christian.' Faulhaber followed through, forwarding the request to Pope Pius XII, who on the eve of the rulings issued a statement to the court that was broadcast over Vatican radio for Catholics around the world to hear. Though the petition was unsuccessful and Frank was hanged for his crimes, the highest Catholic authority was now on record as having grave misgivings about the intent and effect of the Nuremberg proceedings". /JonDavid K. Wyneken "Judging from Wothout: German Clergy, Public Pressure, and Postwar Justice", w: "Rethinking Holocaust Justice. Essays across Disciplines" ed. N.J.W. Goda, New York 2018, s. 293-294/
  24. Pius XII, a wojna

    "W dniu ogłoszenia wyroku Greiser napisał do Bolesława Bieruta list z prośbą o łaskę. Bierut prośbę odrzucił. Co ciekawe, za ułaskawieniem Greisera opowiedział się publicznie papież Pius XII, co wywołało niemały skandal polityczny. Wyrok wykonano niecałe dwa tygodnie później – 21 lipca 1946 r., w niedzielę o godzinie siódmej rano na stokach poznańskiej Cytadeli. Greiser zginął przez powieszenie". Cytowane za: B. Rudawski, Proces Arthura Greisera przed Najwyższym Trybunałem Narodowym, Z Archiwum Instytutu Zachodniego. Dokumenty, Nr 5/2016, 07.07.16, s. 7. https://www.iz.poznan.pl/plik,pobierz,1607,35532af49d539f7dc70067b5d5e40c73 "The day following his execution, the Vatican city newspaper, L'Osservatore Romano, confirmed previous media report that Pope Pius XII had agreed to Greiser's appeal and had interceded with the Polish government urging that the German war criminal's >>life be spared<<. The paper emphasized the pope's full awareness of Greiser's waritime atrocities, including his ruthless anti-Catolic persecution, but nevertheless Pius had followed the example, the paper claimed, of the >>Divine Master who on the cross prayed for those who had crucifided Him.<<" Cytowane za: D. M. McKale, Nazis afer Hitler. How Perpetrators of the Holocaust Cheated Justice and Truth, Lanham-Boulder-New York-Toronto-Plymouth,UK, 2012, s. 196. https://books.google.pl/books?id=w-KW9aMmQ9MC&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false Dlaczego akurat Greiser? Czy było to jednostkowe działanie Papieża?
  25. Felicjan Sławoj Składkowski - ocena

    A czy znasz może jakieś plakaty/ulotki z epoki? Bo ja - szczerze mówiąc - nie spotkałem. A plakat "wychodek w każdym obejściu" miałby przecież niewątpliwy urok.
  26. Felicjan Sławoj Składkowski - ocena

    Angażowano w to (i angażowały się w to) wszelkie żywioły i administracyjne i społecznikowskie, od członków Towarzystwa Higienicznego, przez urzędników z dozorów (późniejszych urzędów sanitarnych), członków organizacji wiejskich, Wiejskie Uniwersytety Ludowe (zorganizowanych m.in. w: Bryskach, Dalkach, Gaci Przeworskiej, Grzędzie, Kopcu, Suchodole, Michałówce, Nietążkowie, Proboszczewicach, Ujemnie, Wąchocku) gdzie jednym z przedmiotów była higiena, do propagowania tego zagadnienia pośród dzieci i młodzieży w szkołach "Wielokrotnie podnoszono te korzyści, które płyną poza szkołę z propagandy higjeny w szkole. Za pośrednictwem dzieci niejedna pożyteczna wiadomość przesiąkać może do osób starszych, co uznać trzeba za rzecz nader pożądaną...". /B. Szczepańska "Higiena szkolna w szkolnictwie ogólnokształcącym w Drugiej Rzeczypospolitej", Łódź 2014, s. 212-213; cyt. za: "Program nauki w szkołach powszechnych siedmioklasowych. Ogólne wskazówki metodyczne. – Wychowanie fizyczne. – Przepisy higieniczne", Warszawa 1921, s. 17–18/ Przynosiły to efekty, choć niekoniecznie do końca takie jakie propagatorzy nowych rozwiązań higienicznych chcieliby osiągnąć: "Bardzo znamiennie zjawisko to opisywał w swym pamiętniku jeden z głównych międzywojennych inicjatorów poprawy sytuacji sanitarnej na wsi – Felicjan Sławoj ­Składkowski: 'Wracałem w pogodny wieczór majowy ze starostą powiatu ciechanowskiego […]. Starosta podszedł do gospodarza i po paru chwilach przyciszonej rozmowy doszło do mnie: – Aze z samy Warsiawy jechoł oglądać mój wychodek? […] Po dłuższych pertraktacjach gospodarz wszedł do chaty, skąd wrócił wkrótce z lampą kuchenną, i przywitawszy się ze mną, poprowadził nas błotnistą ścieżką do sławojki. Przed drzwiami oddał do trzymania lampę staroście, a sam wyjął z kieszeni marynarki dłuto i młotek i począł podważać zabite dużym gwoździem drzwi. Gdyśmy wyrazili nasze zdziwienie z tego powodu, gospodarz, otwierając wejście, powiedział spokojnie: Dzieckom we szkole przewrócili we łbie i nie chcą już chodzić za stodołę ino s… we wychodku. A tu musi być czysto dla komisyi. Takem zabił goździem i mom spokój'". /E. Szpak "Pojęcie zdrowia, choroby i cielesności w wiejskim postrzeganiu świata po 1945 roku, czyli o zmianach mentalności na wsi polskiej", "Rocznik Antropologii Historii", 2012, R. II, nr 1 (2), s. 236; cyt. za: W.A. Szydłowski "Sławojka w każdym obejściu", "Rzeczpospolita" (wydanie online z 27.12.2008)/
  27. Felicjan Sławoj Składkowski - ocena

    Przy okazji innej dyskusji: https://forum.historia.org.pl/topic/17753-cholera-lat-18301831/ zaciekawiło mnie - jaką Sławojowe akcje dotyczące higieny miały otoczkę "uświadamiająco-informacyjno-propagandowo-szkoleniową" (kursy, szkolenia, pogadanki, plakaty, ulotki informacyjne itp.)? Czy raczej polegano na administracyjnym nacisku?
  28. Cholera Lat 1830/1831

    Jak najbardziej takie miały miejsce, od pogadanek, prelekcji, akcji plakatowych do kontroli prowadzonych przez państwowej inspektoraty sanitarne. "... powstałe w 1954 roku na fali masowej (epidemicznej) zachorowalności na choroby zakaźne i przewlekłe - państwowe inspektoraty sanitarne (PIS). Działając przy jednostkach administracji lokalnej (GRN) oraz posiadając gwarantowane w dekrecie prawo do sankcji karnych, miały nadzorować proces odgórnej poprawy stanu sanitarnego wiejskich przestrzeni. Problemem, jak się okazało, było niekiedy większe zaangażowanie lokalnych władz, nie wspominając już o stosunku pozostałych gospodarzy: 'Tutaj była komisja sanitarno-porządkowa, ale rychło zaprzestała swej działalności. Dlaczego? Odpowiedzi daje przewodniczący GRN, Paweł P., to niewdzięczna praca. Trzeba się chłopom narażać. Warunki antysanitrne są prawie u każdego. Każdemu więc należałoby się sypnąć karę. Gdyby mnie tak kazano chodzić po ludziach i zwracać uwagę, że gnojownik jest za blisko studni, gdzie indziej ustęp niehigienicznie utrzymany, zaraz bym się zrzekł urzędowania'". /E. Szpak "Pojęcie zdrowia, choroby i cielesności w wiejskim postrzeganiu świata po 1945 roku, czyli o zmianach mentalności na wsi polskiej", "Rocznik Antropologii Historii", 2012, R. II, nr 1 (2), s. 241; cyt. za: "Gromada Rolnik Polski", 1958, nr 31, s.7/ I wracając do czasów lat 1830-1831, jeszcze o tych początkach: "Pod koniec marca 1831 roku wystąpiły pierwsze przypadki zachorowań wśród wojsk stacjonujących na Wołyniu i w Zamościu, a po bitwie pod Iganiami (10 kwietnia 1831) wśród żołnierzy mających bezpośredni kontakt z Rosjanami...". /R. Paliga "Krwiolecznictwo i krwiodawstwo w medycynie polskiej XIX i XX wieku (1830-1951) od powstania listopadowego do utworzenia Instytutu Hematologii", praca na stop. doktora nauk medycznych, promotor prof UM dr hab. med. R.K. Meissner, Poznań 2012, s. 45; podając za: J. Krzyś "Postępowanie profilaktyczne przeciwko cholerze w wojsku polskim podczas powstania listopadowego", "Archiwum Historii i Filozofii Medycyny” 1984, t. 47, z. 4, s. 540/ "O pojawieniu się groźnej choroby wśród powstańców dowiedział się [chodzi tu oczywiście o Karola Kaczkowskiego - secesjonista] już w końcu marca, kiedy otrzymał na ten temat raport z Zamościa. Chcąc przestrzec lekarzy przed grożącym niebezpieczeństwem, a jednocześnie poinstruować ich o sposobach zapobiegania chorobie, 4 kwietnia 1831 roku, w kwaterze głównej w Jędrzejowie pod Kałuszynem wydał Okólnik nr 14". /A. Szmyt "Krzemieńczanin Karol Kaczkowski - naczelny lekarz armii powstańczej", w: "Powstanie listopadowe 1830-1831. Dzieje - historiografia - pamięć", red. T. Skoczek, Warszawa 2015, s. 46/ I z przywołanej rozprawy doktorskiej, co do profilaktyki: "Stosowano następujące metody profilaktyczne: oddzielenie chorych w odrębnych lazaretach lub oddziałach izolacyjnych, stworzenie oddzielnej drogi ewakuacyjnej dla chorych na cholerę, co najmniej ośmiodniowa kwarantanna osób mających kontakt z chorymi lub podejrzanymi o chorobę, kordon sanitarny i kordony kwarantannowe na przejściach granicznych, zarządzenie reżimu czystości w jednostkach, sprzątanie obejść, częste wywożenie śmieci, zasypywanie dołów z nieczystościami, zakaz picia wody z przygodnych zbiorników, polecenie picia naparów herbaty i mięty, wyłącznie z przegotowaną wodą, zakaz jedzenia surowych warzyw i owoców, nakaz wzmożenia higieny osobistej żołnierzy, unikanie większych zgromadzeń ludności, zakaz pokątnego handlu żywnością, zakaz obozowania w miejscach poprzedniego postoju Rosjan, zakaz jedzenia pokarmów innych niż dostarczane przez kwatermistrzostwo armii, stosowanie wapna chlorowanego do dezynfekcji pomieszczeń, śmietników, kloak...". /tamże, s 46/ Warto zwrócić uwagę na polecenie picia naparów z herbaty i mięty z przegotowaną wodą; w zasadzie nie da się otrzymać naparu bez użycia podgrzanej wody, czy oznacza to że powstańcy przyrządzali sobie zimne wyciągi? We wspomnianym Okólniku zalecano: "Do lekarzy w armji będących. Pokazała się od dwóch dni między żołnierzami niektórych pułków choroba wszystkiemi symptomami do cholera-morbus podobna (...) 2) Zalecenie za wspólnem zniesieniem się z dowódcami pułków i kompanji, aby się żołnierze wszelkiego zaziębienia wystrzegali jak najtroskliwiej. Zakazać im potrzeba rozbierania się wieczorem, oziębiania żołądka po mocnem rozgrzaniu piciem zimnej wody. Przestrzegać, żeby nie pili wody z rowów i moczar". /F. Giedroyć "Służba zdrowia w dawnem wojsku polskim", Warszawa 1927, s. 77/ Czym dalej od przełomu 1830/31 tym częściej natkniemy się na uwagi o używaniu przegotowanej wody. "Z powodu zagrożenia epidemicznego władze rejencji opolskiej dnia 16 października 1866 roku uznały za stosowne przypomnienie ustanowionych wcześniejszych, zwłaszcza z 1836 i 1848 roku, przepisów sanitarno-policyjnych (...) Klozety, gnojowiska, kałuże i rynsztoki przy mieszkaniach chorych, oberżach, stacjach kolejowych i innych zakażonych miejscach trzeba było dezynfekować, stosując roztwór melanterytu lub innych środków bezwonnych co najmniej 2 razy w tygodniu, nad czym mieli czuwać urzędnicy policyjni. Należało szczególnie uważać na plwociny, nie udawać się nad potoki, studnie, stawy w celu picia wody, mycia się, prania, i aby w czasie epidemii mieszkańcy takich miejsc zaopatrywali się w przegotowaną wodę (...) minister wyznań religijnych, nauk i medycyny Bosse dnia 26 września 1892 roku zwrócił uwagę na fakt, że woda mineralna, selcerska, sodowa itp. wystawiona na ulicach na sprzedaż była podawana klientom zawsze zimna jak lód. To bowiem powodowało przeciągające się zaburzenia trawienia, co przy grożącej cholerze mogło sprzyjać zachorowaniu. Mogła być nadal sprzedawana, z tym że miała być podawana, podobnie jak inne napoje, w temperaturze około 10°C. Ponadto zostało dowiedzione naukowo, że zarazki cholery były w stanie dłuższy czas przetrwać w lodzie i ostrym zimnie, dlatego 15 marca 1893 roku prezydent rejencji von Bitter nakazał zachować ostrożność podczas spożywania napojów i artykułów żywnościowych zawierających lód (...) W wątpliwych przypadkach zalecano przegotowywanie wody i tylko taka miała być zdatna do spożycia". /M.P. Czapliński "Epidemia cholery w rejencji opolskiej w latach 131-1894", Rybnik 2012, s. 163, s. 164, s. 206-207/ Z literatury z epoki: B. Howkins "History of the Epidemic Spasmodic Cholera of Russia", London 1831 I. Borchardt "Anweisung zur Abwehrung und Behandlung der pandemisch — contagiosen Cholera", Berlin 1831 T. Tilesius "Über die Cholera und die kräftigsten M ittel dagegen, nebst Vorschlag eines grossen A bleitungsm ittels um die Krankheit in der Geburt zu ersticken", Nürnberg 1830 A. Schnitzer "Die Cholere contagiosa, beobachtet auf einer in Galizien und im Beuthener Kreise in Oberschlesien im August gemachten Reise", Breslau 1831 J. Sachs "Allgemeine Lehren υοn den epidemischen und ansteckenden Krankheiten, insbesondere der Cholera, und den zu ihrer Hemmung oder Minderung geeigneten Maasregeln", Berlin 1831 K.G. Zimmermann "Die Cholera-Epidemie in Hamburg während des Herbstes 1831", Hamburg 1831 C. Elsner "Über die Cholera", Königsberg 1831 W. Nissen "Über die Ursachen der Cholera, nebst Vorschlägen zur Bekämpfung derselben", Altona 1831 J.C. Ollenroth "Die asiatische Cholera in Regierungs Bezirk Bromberg während des Jahres 1831", Bromberg 1832 A. Vetter "Beleuchtung des Sendschreibens die Cholera betreffend, des Präsidenten Herrn Dr Rust an den Freiherrn Alexander von Humboldt", Berlin 1832 W. Sander "Die asiatische Cholera in Wien beobachtet", München 1832 G. Kaltenbrunner "Über die Verbreitung der Cholera Morbus und den Erfolg der dagegen in de k. preussischen und k.k. österreichischen Staaten ergriffenen Massregeln", Munich 1832 (J.) Hartung "Die Cholera-Epidemie in Aachen...", Aachen 1833 J. Hoffmann "Die Wirkungen der asiatischen Cholera im Preussischen Staate während des Jahres 1831. Nach den bei dem statistischen Büreau eingegangenen Nachrichten", Berlin 1833 E.A.J. Kaegler "Handbuch für Verwaltungs-Beamte des Regierungsbezirks Oppeln", Oppeln 1874 (z przykładami zarządzeń i przepisów z lat 1836-187) W. Haslewood, W. Mordey "The History and Medical Treatment of Cholera as it Appeared in Sunderland in 1831", London 1832. I bardziej współczesne: G. Carmichael "Cholera: zaraza pandemiczna", w: "Wielkie epidemie w dziejach ludzkości" red. K.F. Kiple D. Naruszewicz-Lesiuk "Cholera", w: "Choroby zakaźne i ich zwalczanie na ziemiach polskich XX wieku" red. J. Kostrzewski, W. Magdzik, D. Naruszewicz-Lesiuk W. Korpalska "Epidemia cholery w Bydgoszczy w 1831 r.", w: "Życie codzienne w XVIII-XX wieku i jego wpływ na stan zdrowia ludności" red. B. Płonka-Syroka, A. Syroka R. Stasch "Epidemia cholery azjatyckiej w Poznaniu w 1831 roku" S. Rejman "Ofiary chorób epidemicznych w Krasnem w latach 1786–1863", w: "Wierny swemu dziedzictwu. Księga jubileuszowa dedykowana Profesorowi Józefowi Półćwiartkowi", red.S. Nabywaniec, B. Lorens, S. Zabraniak M.P. Czapliński "Epidemia cholery w powiecie prudnickim w 1831 r. (w świetle relacji dr. Josepha Reimanna)", "Śląsk Opolski", 2004, R. 14, z. 2 tegoż "Epidemia cholery w powiecie opolskim w 1831 r. (w świetle relacji fizyka powiatowego dr. Josepha Zedlera)", "Studia Śląskie", 2007, T. 66 "Zapobieganie epidemii cholery w rejencji opolskiej w latch 1831-1832 w świetle przepisów sanitarno-medycznych" oprac. W. Kaczorowski tegoż "Epidemia cholery na terenie Górnego Śląska (rejencji opolskiej) w latach 1831-1832", w: "Epidemie w Polsce od czasów najdawniejszych po czasy współczesne" tegoż "Ofiary epidemii cholery w Bytomiu i Raciborzu w latach 1831-1832", "Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Opolskiego", Historia 33, 1996 tegoż "Epidemia cholery w Opolu w 1831 roku (w świetle relacji dra Josepha Zedlera", "Almanach Miejski Opolanin", 200 J. Kwak "Epidemie w miastach górnośląskich od XVIII do połowy XIX wieku", w: "Epidemie w Polsce od czasów najdawniejszych..." tegoż "Zapobieganie epidemii cholery w rejencji opolskiej w latach 1836-1837 w świetle przepisów sanitarno-medycznych", "Kwartalnik Opolski", 1995, z. 1 tegoż "Epidemia cholery w latach 1831-1832 w rejencji opolskiej", "Zeszyty Naukowe Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu", Historia 18, 1981 J. Lindmajer "Epidemie cholery na terenie rejencji koszalińskiej w XIX wieku (1831-1892)", "Rocznik Koszaliński", 1996, nr 26 W. Włodarczyk "Od powietrza, głodu, ognia i wojny. Epidemie cholery wśród ludności Rejencji Bydgoskiej Wielkiego Księstwa Poznańskiego" A. Szarszewski "Epidemie cholery w Gdańsku w XIX wieku", w: "Dżuma, ospa, cholera. W trzechsetną rocznicę wielkiej epidemii w Gdańsku i na ziemiach Rzeczypospolitej w latach 1708–1711", Materiały z konferencji naukowej, red. E. Kizik I. Janicka "Kwestia pochówku zmarłych na cholerę w północno-zachodnich guberniach Cesarstwa Rosyjskiego w XIX wieku", tamże W.K. Korpalska "Pacjenci i lekarze w czasie epidemii cholery 1831-1832 na ziemiach polskich pod pruskim zaborem", w: "Dawna medycyna i weterynaria", "Pacjent", red. M.Z. Felsmann, J. Szarek, M. Felsmann Z. Chiżyński "Organizacja i metody walki z epidemiami cholery azjatyckiej w Królestwie Kongresowym w latach 1831 – 1905", "Zdrowie Publiczne", 1970, nr 10 tegoż "Obraz kliniczny cholery azjatyckiej w opisach pierwszej epidemii w Polsce w 1831 roku", "Polski Tygodnik Lekarski", 1971, T. 26, nr 30 B. Zaorska "Epidemie cholery w czasie Powstania Listopadowego", "Medycyna - Dydaktyka - Wychowanie", 1997, T. 9, z. 3-4 J.W. Chojna "Piśmiennictwo lekarskie związane z epidemią cholery na ziemiach polskich w czasie powstania listopadowego", "Archiwum Historii Medycyny", 1981, T. 44, z. 2 E. Kizik "Brudna woda, polscy flisacy? Epidemia cholery w Gdańsku w 1831 r.", "Documenta Pragensia", 24, 2005 L. Korc "Pierwsza epidemia cholery w Polsce", "Wiadomości Lekarskie", 1971, T. 24, nr 11 tegoż "Propagowanie higieny w języku polskim na ziemiach polskich pod władzą pruską podczas epidemii cholery w 1831 roku", "Zdrowie Publiczne", 1973, T. 84, nr 1 tegoż "Lekarz a pacjent w świetle zarządzeń pruskiej Rejencji Opolskiej w czasie epidemii cholery w latach 1831-1832", "Archiwum Historii i Filozofii Medycyny", 2002, T. 65, nr 2-3 tegoż "Wkład nauki polskiej do walki z pierwszą epidemią cholery w Europie w r. 1831", "Polski Tygodnik Lekarski", 1972, T. 27, nr 6 J. Krzyś "Postępowanie profilaktyczne przeciwko cholerze w wojsku polskim podczas powstania listopadowego", "Archiwum Historii Medycyny", 1984, T. 47, z. 4 S. Straszak-Chandoha "Lekarze oraz sposoby leczenia cholery w czasie epidemii w Wielkiej Brytanii w latach 1831-1832", "Prace Naukowe Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu", Nauki Humanistyczne, 2007, T. 11, nr 1188 K. Wnęk "Epidemia cholery w Krakowie w 1866 roku. Analiza demograficzna i przestrzenna", "Przeszłość Demograficzna Polski", 37, 2015 S.L. Kotar, J.E. Gessler "Cholera. A Worldwide History" Ch. Hamlin "Cholera. The Biography" R.E. McGrew "Russia and the Cholera 1823–1832" R.J. Morris "Cholera 1832" M. Durey "The Return of the Plague: British Society and the Cholera 1831-3" R.J. Evans "Death in Hamburg. Society and Poltics in the Cholera Years 1830-1910" R. J. Evans ''Epidemics and Revolutions: Cholera in Nineteenth-century Europe'', w: "Epidemics and Ideas. Essays on the Historical Perception of Pestilence", red. T. Ranger, P. Slac L. Dechêne, J.-C. Robert "Le choléra de 1832 dans le Bas-Canada: mesure des inégalités devant la mort", w: "The Great mortalities: methodological studies of demographic crises in the past" ed. H. Charbonneau, A. Larose, contrib. P. V. Adams et al. O. Briese "Angst in den Zeiten der Cholera. Über kulturelle Ursprünge des Bakteriums (Seuchen-Cordon I)" B. Dettke "Die asiatische Hydra. Die von 1830/31 in Berlin und den preußischen Provinzen Posen, Preßen und Schleisen" W. Berndt, G. Münch "Die Cholera in Schlesien (1831-1837)", "Jahrbuch der Schlesischen Friedrich-Wilhelms-Universität zu Breslau", 1972, Bd. 17 A. Stollenwerk "Die Cholera im Regierungsbezirk Koblenz", "Jahrbuch für westdeutsche Landesgeschichte", 5, 1979 E. Schmitz-Cliever "Die Anschauungen vom Wesen der Cholera bei den Aachener Epidemien 1832—1866", "Sudhoffs Archiv für Geschichte der Medizin und der Naturwissenschaften", Bd. 36, H. 4, 1952.
  1. Load more activity
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.