Skocz do zawartości

euklides

Użytkownicy
  • Zawartość

    1,693
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O euklides

  • Tytuł
    Ranga: Profesor

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Inna

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Husytyzm

    Takie argumenty są bezsensowne. Potrafi ktoś wskazać jakiś ruch religijny czy społeczny który by negował te prawdy? Pewnie nie a nawet jeżeli taki ruch gdzieś istniał (istnieje) to prędko zyskałby miano szatańskiego. Takie argumenty mogą sugerować tylko że ruch husycki niewiele różnił się od innych. A przecież z historii wynika że to nieprawda. Wątpię żeby oni mieli coś przeciwko zyskowi. Żeliwski krytykował tych co handlują w niedzielę ale do tych co robią to przez pozostałe 6 dni w tygodniu pewnie nie miał nic. Zatem nie miał nic przeciwko handlowi. A wyobraża sobie ktoś handel bez zysku? Wszystkie teorie społeczno-ekonomiczne które negowały potrzebę istnienia zysku (czyli kapitału) źle kończyły. A poza tym jak historia to historia. Nie można owej posługi kapłańskiej rozpatrywać pod kątem czy służy zbawieniu czy też uzyskaniu zysku. O ile się dobrze orientuję to jednym z powodów rozwijania się antypapieskich ruchów religijnych było branie pieniędzy za sakramenty, odpusty itd. Ci co czuli się pokrzywdzeni tym że nie mieli z tego zysków tworzyli nowy odłam religijny bo zazdrościli tym drugim i stąd się brała ich krytyka. Poza tym uwypuklanie motywu że posługa kapłańska powinna wyłącznie służyć zbawieniu jako głównego czynnika rozwoju konkurencyjnych ruchów religijnych (określenie sekty jakoś mi się nie podoba) jest również bezsensowne. Na przykład są pewnie tacy co genezę ruchu katarów widzą właśnie w bezinteresowności katarskich kapłanów. Bezsens. Nie bez pewnego zdziwienia dowiedziałem się kiedyś że kler katarski do ubogich bynajmniej nie należał tyle tylko że ponieważ swoje posługi kapłani katarscy wypełniali wędrując to siłą rzeczy preferowali majątek ruchomy, czyli brzęczącą monetę, w przeciwieństwie do kleru papieskiego którego podstawą majątkową była feudalna własność ziemska. To pewnie tutaj tkwiło najważniejsze jądro niezgody między obydwoma kościołami które narobiło w historii tyle zamieszania, reszta była mniej ważna i co do tej reszty to pewnie by się porozumieli. Zresztą wydaje mi się że ruchy które preferowały wędrowne kaznodziejstwo, a do takich pewnie należeli husyci byli mniej odporni na pociąg do pieniądza niż inni. Taką opinię przeczytałem gdzieś odnośnie katarów. Mocno mnie zdziwiło kiedy się dowiedziałem że ich twierdza Montsegur została właściwie wzięta zdradą, za pieniądze. Dlatego wydaje mi się że i husyci nie byli wolni od umiłowania pieniędzy. Przecież był to ruch który znajdował zwolenników na przykład wśród rzemieślników. A wyobraża sobie ktoś rzemieślnika który negowałby potrzebę istnienie pieniądza? Możliwe że eksterminacja templariuszy też miała coś wspólnego z ich stosunkiem do pieniędzy. W końcu byli bankierami, zwolennikami majątku ruchomego, nie pasowali do reszty kościoła.
  2. Husytyzm

    Zgadza się. trochę niedokładnie napisałem. Chodziło również o mnichów i zakonnice ale prałatów też wymieniano. A te błachostki to były chyba jakieś książkowe rozważania które, według Żeliwskiego, nikomu do niczego nie były potrzebne, zatem zaliczył je do pracy bezużytecznej. .
  3. Husytyzm

    Nie chcę się nikomu narażać, czy podpadać. Nie chcę też poddawać wątpliwość znajomości źródeł, cytatów, tudzież znajomości mniej lub bardziej dokładnej języka czeskiego. Ale, świadomy swych ograniczeń, sugerowałbym jednak zapoznać się z kazaniem wygłoszonym 30 lipca 1419 roku w Pradze przez Jana Żeliwskiego. W tym kazaniu twierdził on że chleb sakramentalny nie należy się tym którzy wykonują pracę bezużyteczną po czym wymienia ich. Są to - Ci co handluję w dzień pański (czyli chyba w niedzielę). - Ci co jedzą z łakomstwa - Ci którzy nie dbają o dobro wspólne. Nawet jeżeli są królami lub książętami, zaprzysięgłymi sędziami albo innym nierobami na dworach których wszelki trud odstręcza a którzy tarzają się w luksusie na który inni muszą ciężko harować. - Wszyscy prałaci bowiem nie zajmują się niczym pożytecznym a tylko błahostkami. Na koniec powiedział że Bóg syci tylko tych którzy idą za nim tłumnie. Należy się jednak mimo wszystko wyjaśnienie czym jest ten chleb sakramentalny. Nie jest to pewnie dzisiejsza hostia. Ta jest raczej symbolem chleba sakramentalnego. (wiem dyskusyjne i tu mogę się mylić). Ale husytyzm dużo czerpał z teorii katarskich a ci twierdzili że Bóg stworzył chleb i wino dla ludu. To znaczy że ci co tymi dwoma artykułami spożywczymi dysponowali powinni dzielić się nimi z ludem. .
  4. PZPR

    Jednak wśród tzw. kadry kierowniczej panowała opinia że na jakiegoś sekretarza (a w dużym zakładzie było ich trochę bo jacyś POP. Oddziałowi, zakładowi,itp) najlepiej nadaje się idiota. I, z tego co wiem, to wielu takimi było. Poza tym to nie wiem czy można mówić że komitet zakładowy to byli współpracownicy dyrektora. Słyszałem o różnych groteskowych zajściach między na przykład jakimś sekretarzem a jakimś kierownikiem czy dyrektorem. A tu to nie pachnie jakimś konfliktem interesów?
  5. PZPR

    To chyba typowa sytuacja dla PRL-owskich fabryk. Znam trochę kulisy wyborów na zakładowego sekretarza PZPR w dużym zakładzie. Kampania wyborcza wyglądała tak: Dyrektor na naradzie ( nie wiem tylko czy na przypadkowej czy też na specjalnie zwołanej) mówił: Wybierzmy tego co jest, czyli X, bo to idiota i nie będzie z nim kłopotów a jak wybierzemy kogo innego to wtedy jeszcze przyślą nam kogo z KW i ten dopiero zacznie nam tu mieszać. I dotychczasowy sekretarz zostawał. Pewnie jak by w owym kombinacie wybrali tego co był a nie nowego to i kłopotów by nie było.
  6. Jednoty: litewska i wileńska

    Akurat po przeczytaniu powyższego się dowiedziałem że ewangelicy-reformowani to kalwini i żadne wielkie szkolenie nie jest tu potrzebne a co do zainteresowania to wystarczy umiarkowane. Wypada mi podziękować za dobrą radę ale nie jest najlepsza. Zwracam uwagę że proces poznawania rzeczywistości składa się z 2 etapów: analizy i syntezy. Tutaj na tym forum zdarza się że w odpowiedzi na czyjeś wątpliwości daje się dobre rady w postaci gdzie co szukać a przecież to może być przydatne tylko w analizie. Ja osobiście wolę poczytać jakąś syntezę napisaną przez człowieka który analizował zagadnienie a przy tym ma olej w głowie. Przecież jeżeli wpadnie w ręce jakiś tekst to czasem nawet po jego pobieżnym przejrzeniu wiadomo czy autor te 2 w.w warunki spełnia, chociaż czasem zdarza się że spełnia ale i tak pisze mętnie.
  7. Jednoty: litewska i wileńska

    Trochę to wszystko mętne. Słowo "ewangelicy" jest tu używane jako synonim kalwinów a mnie się ono zawsze kojarzyło z luteranami. A przecież kalwini i luteranie to co innego. Poza tym nigdy bym nie wpadł na to że kościół ewangelicko-reformowany (nazwa wzięta z w.w wywiadu) to kościół kalwiński. Jeżeli chce się coś jakoś zareklamować to trzeba napisać co to jest, czym się różni od innych chrześcijańskich struktur, a na forum historycznym to jeszcze wypadałoby napisać skąd to się wzięło oraz kiedy i gdzie się to pojawiło. Jeżeli te warunki nie są spełnione to każdy kto coś na ten temat przeczyta szybko się zniechęci bo nic nie zrozumie.
  8. To nie ja pisałem o sfingowanych aktach sabotażu, chociaż ktoś jakiś szyb mógł naprawdę popsuć. Pisałem o alarmowych informacjach jakie otrzymała Abwehra o tym że brytyjscy technicy chcą zabetonować szyby naftowe, że przechowują w Astra-Romana broń i amunicję. Problem polegał na tym że Astra-Romana miała przywilej eksterytorialności i policja rumuńska nie mogła tam wejść tak sobie, musiała mieć dobry pretekst a kiedy już go uzyskała to znalazła tam angielską broń i materiały wybuchowe w następstwie tego technicy angielscy zostali usunięci z pól naftowych a kierowanie nimi przejęli ludzie Abwehry i Siguranza. Ja wiem czy nie dziwnym? Jeżeli oficer wywiadu, i to takiego jak Abwehra, spisuje to co robi to coś tu jest nie tak. Pewnie że Abwehra miała swoje archiwum ale było ono przez Canarisa bardzo dobrze zabezpieczone w sposób formalny w Zossen. Tak dobrze obłożone prawnymi zastrzeżeniami że właściwie dostęp do niego oprócz Canarisa mógł mieć tylko Hitler, który miał inne sprawy na głowie. Jeżeli Lahousen sporządzał jakieś raporty to mogły one być tylko tam ale wątpię żeby tak było bo przed chwilą sprawdziłem i Brissaud wyraźnie pisze że Lahousen był w omawianym przez nas okresie szefem Abwehry w Bukareszcie. Zatem jeżeli te dokumenty temu zaprzeczają to znaczy że to podróba. To kiedy opuścił bo to że o 17-tej mówi niewiele. Nie wiem z jakich źródeł ów pan korzystał ale wszystko co pisze to jakoś logicznie się układa. To co wówczas, czyli od 3 do 7 września, robili. Że byli w Wenecji to temu chyba nikt nie zaprzeczy.
  9. Z tego co wiem to nie. W Rumunii bezpośrednio z Moruzowem współpracował szef Abwehry w Bukareszcie Lahousen, ale na pewno wypełniał ściśle polecenia Canarisa. Po co mieliby się spotykać, chociaż na pewno byli ze sobą w kontakcie poprzez jakieś uzgodnione środki łączności. Jakiś bezpośredni kontakt między nimi mógł tylko niepotrzebnie wzbudzić czyjąś ciekawość. Przecież nie byli szewcami, zatem obydwaj znali doskonale zasady pracy konspiracyjnej i na pewno jej podstawowych zasad nie łamali. Jednak z uwagi na wspólne działania w Rumunii osobisty kontakt między nimi, przecież szefami tajnych służb, był nieodzowny bo kontaktami pisemnymi, telefonicznymi itp nie wszystko da się załatwić.Dlatego zdecydowali się na osobiste spotkanie podczas swego pobytu w Wiedniu. Ale tam się również nie widzieli. Na spotkanie umówili się telefonicznie, w Wenecji, bo tam Gestapo miało ograniczone możliwości inwigilacji, choćby dlatego że zorganizował je szef włoskiego SIM (odpowiednik Abwehry) Cesaro Ame. W Wenecji w hotelu Danieli przebywali od 3 do 7 września, na pewno z uwagą śledzili wydarzenia w Rumunii i uzgadniali swoje działania.
  10. W pisaniu o tych sprawach trudność polega na tym że w Abwehrze nie tylko Canaris poszedł w swej opozycyjności tak daleko że aż zmieniła się w agenturalność. Było tam więcej takich ale na pewno nie wszyscy, przecież byli i tacy (pewnie nawet większość) którzy lojalnie robili to za co im płacono. Niedawno szedł w TV film Akwarium, tam coś było o jakiejś wtajemniczonej grupie agentów którą nazywano akwarium. Zatem można by pisać Canaris-Akwarium, ale wydawało mi się to zbyt ekstrawaganckie. Zresztą trudno nawet jakoś to opozycyjne akwarium w Abwehrze wyodrębnić. Ci ludzie podobno nigdy się razem nie zebrali. Do mojej logiki pasuje że Moruzow wyjechał z Wenecji 7 września na wieść o abdykacji króla Karola II. I po pewnym czasie, niekoniecznie na dworcu zaraz po przyjeździe, został aresztowany. I nie chce mi się wierzyć żeby Canaris od razu pojechał się za nim wstawiać. Takie nerwowe ruchy to do niego nie pasują. Bardzo możliwe bo Canaris utrzymywał z Carboni i Roatta bliskie kontakty a poza tym Włochy również brały ropę z Ploeszti. Przecież kilka postów wyżej Szanowny Secesjonista napisał. A ja przypominam euklidesowi; być może będzie to dlań nowość; iż istnieje władza realna i formalna. A że tak często nas pouczał euklides o tym, iż jest to forum historyczne - Zatem są dwie władze. Moruzov pewnie myślał o realnej władzy a formalną chciał pozostawić Antonescu. Oczywiście rzeczywistość nigdy nie jest 0-1 (zero-jedynkowa) ale Moruzow dążył raczej do realnej władzy, formalną i blichtr chciał pozostawić raczej Antonescu. Ten sobie na to nie pozwolił i tyle.
  11. Że stał po stronie Anglii to nie musi jeszcze oznaczać jakiegoś szczególnego upodobania do tego kraju, mogło to wynikać na przykład z niechęci do zbytniego uzależniania się od Niemiec a taką politykę zaczął uprawiać król Karol II. Pisałem prędko i trochę bez zastanowienia. Canaris istotnie nie przybył do Bukaresztu, po prostu w tej dyskusji jest pewne uproszczenie że Canaris to Abwehra. W tym przypadku Canaris nie musiał przybywać do Bukaresztu bo wszystko robił tam szef Abwehry w Bukareszcie, płk. Lahousen. Oczywiście naiwnością byłoby sądzić że Lahousen robił coś bez porozumienia z Canarisem. Na pewno ściśle wykonywał jego polecenia. Z tego co wiem na podstawie w.w książki nie widzieli się osobiście ani w lipcu ani w sierpniu 1940 roku. Według mnie przede wszystkim dlatego że Canaris był stale obserwowany przez Gestapo i jakieś poufne rozmowy były przez to utrudniona a nawet niebezpieczne z uwagi na antynazistowską konspirację. W sierpniu 1940 roku obydwaj (Canaris i Moruzov) byli w Wiedniu podczas negocjacji w czasie których Rumunia ustąpiła Węgrom część Siedmiogrodu. Ale tam również się nie spotkali. Umówili się natomiast przez telefon na spotkanie w Wenecji 3 września, które to spotkanie zaaranżował im szef wywiadu włoskiego, Cesaro Ame (chyba). Dla mnie data wyjazdu 7 września wydaje się być bardziej logiczna bowiem po abdykacji króla Karola II sprawy w Rumunii się trochę wyjaśniły i Moruzow pojechał tam by odegrać jakąś rolę. Oczywiście miał z Canarisem uzgodniony jakiś plan, z którego jednak nic nie wyszło. Nie wiem co to znaczy że był wtajemniczony w zabezpieczenie dostaw dla Niemiec. Sprawa wyglądała w ten sposób że po tym jak Abwehra i Siguranza otrzymały donos że brytyjczycy chcą zalać betonem szyby to na teren Astra-Romanias wszedł oddział rumuński dowodzony przez płk. Siguranzy Stefanescu i gwałcąc eksteryterialność spółki dokonał rewizji podczas której znaleziono broń i materiały wybuchowe. Skutek tego był taki że usunięto z Rumunii wszystkich brytyjskich techników a zastąpiono ich ludźmi Canarsia i Moruzowa. Jednak sprawa była na tyle delikatna że Rumunia była wówczas niepodległym państwem i żeby ludzie Moruzowa i Canarisa pozostali na stanowiskach potrzebna była umowa międzypaństwowa między Niemcami a Rumunią. Wątpię żeby ów pułkownik wiedział kto w Astra-Romana jest agentem a kto nie i jakie są tam wzajemne relacje. Dokładnie to nie wiem kto był jeszcze na tym spotkaniu. (oprócz tych 3). Trudno coś o tym znaleźć. Bo tak naprawdę nie jest podana data kiedy Canaris przyjechał do Bukaresztu w sprawie Moruzova, może był więcej niż raz. W każdym razie autor w.w książki pisze że niedługo po tym jak Antonescu przyrzekł Canarisowi że Moruzow wyjdzie z więzienia, ten został zamordowany. Wątpię żeby Moruzow chciał przejąć władzę. On chciał zająć pozycję ogona machającego psem i tyle. Ropa by pewnie szła do Niemiec, Astra-Romana pewnie pozostawałaby normalną spółką, dywidendy byłyby wypłacane itp. Jednak gdyby pozostała pod kontrolą Canarisa to opozycja antynazistowska miałaby środek nacisku na Hitlera. Przejęcie kontroli na rumuńską ropą przez nazistów był to cios dla znaczenia Canarisa, chociaż jeszcze długo Hitler musiał się z nim liczyć ponieważ Canaris dysponował agenturą Etappendienst i miał ją pewnie w Ploeszti. Geneza tej agentury jest taka że po PWS Niemiecki wywiad wojskowy poumieszczał na całym świecie agentów i agentki których jedynym zadaniem było przenikanie do życia gospodarczego, bogacenie się, osiąganie wysokich stanowisk itp. Młode Niemki na przykład poświęcały się dla sprawy poprzez małżeństwa które pozwalały im czasem na ukrycie narodowości. W osiąganiu tych celów (bogacenia się awansów itp) pomagał im wywiad niemiecki. Ci agenci Etappendienst mieli być tylko gotowi na jakiś rozkaz z Berlina. Była to skuteczna agentura rozsiana po całym świecie jednak kiedy przyszło im wykonywać jakieś zadania to często przysyłano im agentów RSHA z którymi często mieli konflikty. Możliwe że konflikt agentów RSHA z Abwehrą w Ploesti miał również takie podłoże.
  12. Każdy ma jakieś ograniczenia. Tam jest temu poświęcony cały rozdział. Na jego podstawie przebieg wypadków miał się tak: 26 lipca Hitler spotkał się z nowo powołanym premierem Rumunii, Gigurtu i min.spr. zagr. Rozmawiano o polach naftowych, o możliwości nacjonalizacji, poruszano sprawę dywidend itp. Gigurtu w zamian za ustępstwa prosił o uzbrojenie i godził się na niemiecką misję wojskową która miała szkolić armię stosownie do nowoczesnego uzbrojenia. Hitler godził się ale postawił warunek by zgodzono się na jego arbitraż w sporze węgiersko-rumuńskim. Bał się tego konfliktu bowiem mógł zagrozić spokojnej eksploatacji pól naftowych. Umówiono się że taka konferencja arbitrażowa będzie miała miejsce w Wiedniu. 30 września arbitraż Hitlera w Wiedniu zakończył się sukcesem, Rumunia oddała Węgrom część Transylwanii. W czasie tych rokowań w Wiedniu był obecny Moruzow i Canaris. Po ich zakończeniu umówili się na spotkanie. Do spotkania doszło 3 września w Wenecji w hotelu Danieli. Tam uzgadniali kroki jakie należy podjąć adekwatnie do ,dość dramatycznie rozwijającej się sytuacji w Rumunii. 7 września wieczorem dowiedzieli się ze w nocy 6/7. września król podpisał akt abdykacji. Wtedy Moruzow zdecydował ze wraca do Bukaresztu. Tam został aresztowany przez generała żandarmerii Aurel Tobesco a na jego miejsce mianowano płk. Eugene Christesco. Daty aresztowania Autor nie podaje, pisze tylko że Canaris na wieść o tym udał się do Bucaresztu i interweniował u Antonescu. Ten go uspokoił że Moruzowowi nic nie grozi, jednak jakiś czas później Moruzow został zamordowany w wiezieniu. I tyle. O sabotażach to pisałem wyżej. Siguranza był tajną służbą, pewnie na niezłym poziomie a takie służby działają w ten sposób że wykonawcy zadań postawionych przez tą służbę nie wiedzą nic o tym co robią inni. Całkowitą wiedzę ma tylko szef. Tam nie było miejsca dla agentów typu Bolek. No i co te sabotaże, w sumie drobne, zdziałały. Pomogły tylko Canarisowi i Moruzowowi w obsadzaniu pól naftowych swoimi ludźmi. A poza tym z tego co wiem to Canaris wcale do Rumunii w lipcu anie w sierpniu nie przyjechał. Kierował wszystkim na odległość. O probrytyjskości Moruzowa nic nie wiem, chociaż to możliwe. Z Canarisem mogło go łączyć coś więcej niż sprawa pól naftowych. Natomiast co do Canarisa to na podstawie tego co się wie o nim dzisiaj to był czymś więcej niż probrytyskim, śmiało można o nim powiedzieć że był brytyjskim agentem.
  13. Ion Antonescu

    No dobrze nie z wyrocznią a z prawem. Tak napisałem by uniknąć kłopotliwego tutaj słowa prawo. Zasada ta mówiła że słowa wypowiedziane przez fuhrehra są najwyższym prawem. Coś takiego sprawdzało się chyba tylko w Niemczech. We Włoszech i w Hiszpanii było chyba trochę inaczej. Do Rumunii to zupełnie nie pasowało. Nie wiem czy to nie jest poważne uzasadnienie, przecież to fundament nazizmu. W Republice Weimarskiej to może było obce ale do niemieckiej mentalności pasowało.
  14. Ion Antonescu

    Nie potrafię tego określić. W każdym razie spotkałem się ze stwierdzeniem że określenie conducator w sensie Fuhrer czy caudillo, którego słowa uważane są za wyrocznię (fuhrerprinzip) było obce tradycji politycznej Rumunii. Zatem Antonescu do wyrażania swej woli wolał mieć mieć jakąś dodatkową legitymację, czyli jeżeli już wyrażał swą wolę to w imieniu króla i dla jego dobra.
  15. W tych twoich odnośnikach to można znaleźć że artykuł o Leonie Wengerze nie istnieje. Skoro jesteś taki oblatany to możesz się wykazać i go napisać. A tak na marginesie to znowuż zamiast o Wengerze dowiedziałem się czegoś o sobie. Mam nadzieję że poprawia Ci to samopoczucie. Że istnieje władza realna i formalna, czyli dwuwładza to żadne odkrycie i zdaje się że jest to charakterystyczne dla naszej ojczyzny a przynajmniej do niedawna jeszcze tak było. Sformułowanie że Moruzow przejąłby władzę w Rumunii to uproszczenie bo nie chciałem komplikować swoich wypowiedzi. Moruzow był rumuńskim odpowiednikiem Canarisa, bowiem Siguranza to był również wywiad wojskowy. Takie przemieszanie bezpieki z wywiadem wojskowym jest chyba charakterystyczne dla krajów środkowoeuropejskich, chociaż nie dla wszystkich bo w III Rzeszy tego nie było i Canaris oraz jego współpracownicy byli pod czujnym nadzorem Gestapo. Moruzowowi chodziło o władzę z cienia. Przecież szef tajnych służb jest przyzwyczajony do pozostawania w cieniu. On ma do dyspozycji agenturę a nie specjalistów od rządzenia państwem. Kiedy 7 września w Wenecji zdecydował się na wyjazd do Bukaresztu to zdążył jeszcze przekazać Canarisowi na co liczył, że: "Antonescu będzie mnie potrzebował bo jestem jedynym wtajemniczonym w środki jakie powzięliśmy pan (czyli Canaris) i ja dla ochrony pól naftowych". Krótko mówiąc Moruzow chciał zająć pozycję ogona który macha psem. Tyle że Antonescu sobie na to nie pozwolił. Antonescu tolerował młodocianego króla bo naród był przyzwyczajony. do monarchii. Chłopak miał 19 lat, łatwo było go było trzymać na uboczu po co było zatem zrywać z tradycją. Był jednak zdecydowanym przeciwnikiem jego ojca. Uważał że to przez niego na Rumunię spadły wszystkie nieszczęścia.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.