Jump to content

euklides

Użytkownicy
  • Content count

    1,921
  • Joined

  • Last visited

About euklides

  • Rank
    Ranga: Profesor

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Inna

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Ludzieee!!! Jak można coś takiego pisać. Rządy Loris-Melikow objął faktycznie w lutym 1880 roku i nie trwały one co prawda długo ale był to przełom w dziejach Rosji. Oczywiście to nie on powołał do życia ziemstwa ale on chciał rozszerzyć ich uprawnienia, również wdrożyć pewne reformy ustrojowe i, co najważniejsze, miał w tym poparcie cara Aleksandra II. Trudno powiedzieć czym to poparcie było spowodowane, osobistymi poglądami cara, czy może wpływami jego kochanki do 1880 roku a później żony, Dołgorukowej, która popierała Loris-Melikowa. W każdym razie to poparcie miał. Wszystko to zostało przekreślone 1 marca 1881 roku kiedy to na cara dokonano udanego zamachu akurat wówczas kiedy car (dokładnie tego dnia) miał zatwierdzić Zgromadzenie Doradcze wybrane przez ziemstwa. Po tym zamachu nastąpił w Rosji gwałtowny i fatalny w skutkach dla niej przewrót. Loris-Melikow został w ciągu 24 godzin usunięty i nastąpił odwrót od polityki Aleksandra II. Zamiast rozszerzenia uprawnień ziemstw narzucono im z góry naczelnika który pilnował żeby nikt tam się nie wychylał. Wówczas to z ziemstw wyszła fala terroryzmu. Tak jest jeżeli ludziom się knebluje usta i jeżeli nie mogą się wykrzyczeć to zaczynają rozmowy przy pomocy bomby i pistoletu. Tak się też stało w Rosji. Przy czym zaraz przeszła fala oburzenia że zamordowano cara wyzwoliciela, za jakiego na ogół uważano Aleksandra II, i terroryści otrzymali dodatkową motywację: pomścić cara-wyzwoliciela na którego dokonano już wielu zamachów. To chyba 1 marca 1881 roku należy uznać za początek terroryzmu w Rosji, przynajmniej rewolucyjnego. Dokonywane przedtem zamachy Ziemli i Woli nie miały charakteru rewolucyjnego, przecież były skierowane przeciwko carowi-wyzwolicielowi.
  2. Nic nie naciągam. Z tego spotkania Ossolińskiego z kozakami przetrwały nawet fragmenty rozmów, o ile dobrze pamiętam to w Pamiętnikach Mikołaja Jemiołowskiego kiedy to mówił do kozaków coś w stylu: "a cóż to to wy szabel przy boku nie macie?". W ustach potężnego ministra to nie jest bynajmniej uwaga rzucona na wiatr. Zaraz zaraz, ale to co nazywa się powstaniem kozackim 1648 to raczej wygląda na wyprawę przeciwko oligarchom (zwanych tam królewiętami) zorganizowaną przez Ossolińskiego który bez poparcia króla czegoś takiego by nie zrobił. A co do zdrady to jak można było posądzać o nią kogoś kto miał za sobą króla który był przecież najwyższym sędzią w RON. Ossoliński na pewno go nie nauczył ale gdzieś Chmielnicki tego się nauczyć musiał. Mógł na przykład brać udział w Wojnie 30-letniej. Wątpię żeby pisarz był czymś w rodzaju szefa sztabu, jeżeli oczywiście coś takiego było w wojsku zaporoskim. Szef sztabu to ktoś taki co planuje np przemarsze, w każdym razie różne szczegóły którymi wódz naczelny nie ma czasu się zajmować. Pisarz to po prostu ten któremu się dyktuje np list i który ma go wysłać. Oczywiście pisarz mógł mieć do pomocy innych pisarczyków a sam miał pod opieką archiwum w którym były listy które przyszły i kopie tych które zostały wysłane. Żadne choć trochę regularne wojsko nie może się bez tego obejść. Taki nie ma jednak nic wspólnego z dowodzeniem i nie wiem jak pisarstwo mogło zrobić z Chmielnickiego wodza. Natomiast taki pisarz jest bardzo dobrze poinformowany, przecież miał dostęp do całej korespondencji np z Warszawą, z pułkownikami itp. Dlatego łatwo mu było prowadzić jakąś tajną korespondencję czy nawet kierować agenturą która by donosiła królowi co tam się dzieje. Znowu się nie rozumiemy. Ja cały czas twierdziłem że Władysław IV wcale nie planował wojny z Turcją. Chcieli jej oligarchowie i to była bezpośrednia przyczyna tego tzw powstania kozackiego. Pisałem o tym. Tutaj to już jest taka teoria spiskowa że nawet mnie przerasta, na dodatek podlana machiawelizmem: Chmielnicki uciekł na Sicz by organizować wyprawę na Tatarów i Turcję (gdzie Rzym gdzie Krym) potem zamiast na południe poszedł na północ. W każdym razie kierunki to mu się trochę pomyliły. Z Albrychtem Radziwiłłem to należy uważać bo sam był przecież jednym z czołowych przedstawicieli magnackiej oligarchii. A wojna z Turcją była wówczas przedmiotem sporów i słowa nie zawsze szły w parze z czynami a często po prostu służyły do ukrywania zamiarów. Tyle że na Zadnieprzu to polskości chyba nie było. A z powyższego wynika że korzenie Wiśniowieckiego związane są z południem, to raczej jemu marzyły się jakieś wyprawy na Multany a zatem wojna z Turcją. Jednak szkoły kończył we Lwowie, pewnie miał silne powiązania z Wazami a dwór Wazów to jednak chyba Polska, zresztą wszystko wskazuje na to że bronił interesów króla polskiego.
  3. Na pewno Ossoliński kiedy organizował powstanie kozackie porozumiewał się z Chmielnickim i innymi listownie. Jednak kiedy przyszło co do czego to musiał osobiście na własne oczy zobaczyć z kim ma do czynienia, naradzić się bezpośrednio z przywódcami, wymienić poglądy, opinie. Bez przynajmniej jednego takiego zebrania przy organizowaniu tego typu spraw obejść się nie może. No więc, według Ciebie, jaki był ciąg zdarzeń które męża-rogacza przemieniły w hetmana stojącego na czele kilkudziesięciotysięcznej armii. Według mnie wszystko odbyło się według ułożonego przez Ossolińskiego planu. Kiedy Chmielnicki pojawił się na Siczy to wszystko było przygotowane, to znaczy opite i obgardłowane, część bystrzejszych kozaków pewnie dostała żołd inni jakieś jednorazowe gratyfikacje pozostałym wystarczyła gorzałka itp. Ta rzekoma napaść Czaplińskiego to część zalegendowania Chmielnickiego i tyle. Przybył na gotowe żeby objąć dowództwo i już. Poza tym że musiał się na tym znać, bowiem dowodzenie tak dużą armią i to skuteczne, bo przecież wygrywał bitwy, wymaga sporych kompetencji. A według Ciebie jak to wyglądało? W każdym razie Albrycht Radziwiłł w swych pamiętnikach pisze że Władysław IV nie miał prawa do głosowania bowiem nie był polskim szlachcicem. Stąd wniosek że żaden szlachcic obcego pochodzenia nie miał w Polsce przynajmniej przywilejów politycznych. A poza tym sejm walny to nie wszystko. Na sejmikach chyba wybierano większością głosów, a poza tym układano instrukcje. Tu to się trochę na wyrost odniosłem do jakiejś dyskusji, tyle że nie pamiętam gdzie, w której dywagowano czy Chmielnicki był szlachcicem czy nie i argumentem w niej było że domniemany ojciec Chmielnickiego był sędzią a zatem musiał być szlachcicem itp. No jednak korzenie Wiśniowieckiego są znane i skoro wywodził się z Zadnieprza to trudno o nim mówić że był Polakiem. O Chmielnickim chyba tak. Uważam że jednak jakiejś minimalnej logiki trzeba przestrzegać. Jak mógł organizować wojnę przeciwko Tatarom skoro z Tatarami się sprzymierzył. Wojny z Turcją nie chcieli ani Ossoliński ani król. Chcieli jej ukraińscy oligarchowie i taka była bezpośrednia przyczyna konfliktu na Ukrainie. Sienkiewiczowi można wybaczyć że pisał o wojnie z Turcją bo w czasach kiedy pisał Ogniem i Mieczem zaborca taką wojnę prowadził. Ale powtarzanie takich opinii dzisiaj to obciach. Chyba wypada mi tylko pogratulować wam że tak dobrze potraficie określić pojęcie szlachta. To jest temat bardzo obszerny i pisząc "zdaje się" odwołałem się raczej do intuicji. Wystarczy wziąć słownik by wiedzieć że słowo szlachta jest pochodzenia niemieckiego i znaczy ród. Ale w niemieckim języku słowo szlachta jest Adler (chyba, piszę z pamięci). Konieczny używał określenia rodowcy. Zatem proponuję wam się wgłębić w ten temat bo jest dość skomplikowany. W Polsce był jeszcze rodzaj szlachty zwany gołotą, była to nasza specyfika, nigdzie w Europie takiego zjawiska nie było. To nimi wysługiwali się magnaci na sejmikach gdy chcieli przeforsować jakieś swoje cele, to przez nich sejmiki były były mocno wichrzycielskie. To przede wszystkim z ich powodu wydano Konstytucję 3-go Maja, ta konstytucja po prostu wyeliminowała ich z sejmików i istotnie sejmiki stały się rzeczowe, tyle że była to już musztarda po obiedzie.
  4. Ja też się trochę interesowałem ale dawno i mogłem coś źle zapamiętać. Niemniej jednak wizyta kogoś takiego jak Ossoliński na Ukrainie w przeddzień kozackiej rewolty na pewno nie była wycieczką turystyczno-krajoznawczą. Raczej by wskazywała że przygotowywał kozacką rewoltę. Wiadomo jaką rolę na ówczesnych sejmikach w Rzeczpospolitej odgrywała gołota, wzięta na czyjś żołd mogła każdy sejmik poprowadzić po myśli tego co płacił. Pewnie tak było z wiecami siczowymi, przecież na te wiece gołota mogła się dostać bez trudu i przeprowadzić co chciała. Oczywiście musiało to być jakoś zaplanowane no i za byle kim gołota by nie poszła bo nie miałaby pewności że jej się to opłaci. Pewnie na czele tej gołoty stał Chmielnicki i w odpowiednim momencie się ujawnił przeforsował na kozackim wiecu to co chciał i tak się zaczęła rewolta. Ucieczka na Sicz z powodu kobiety to tylko banalna wymówka. Dzisiaj takich byśmy nazwali agenturą wpływu, ale przecież tak się robi rewolty. To jest ABC. Ossoliński nie buntował Chmielnickiego. Według mnie oni byli ze sobą od dawna w zmowie. Nie chcę tutaj zaczynać jakichś awantur ale według mnie kluczowe znaczenia ma tu fakt kim była jego matka. Kiedyś się nad tym zastanawiałem i doszedłem do wniosku że była nią Urszula Meyerin, kochanka Zygmunta III, zatem, według mnie Chmielnicki był synem Zygmunta III, tyle że bękartem. Ale jednak z rodu Wazów. I pewnie chciał sobie z Ukrainy utworzyć własne księstwo. Pewnie Ossoliński mu w tym pomagał, a bardzo prawdopodobne że go do tego namówił. Bałagan na Ukrainie nikomu w Europie Środkowej nie pasował (i chyba nadal nie pasuje) a jakieś księstwo, czy nawet państwo pod panowaniem Wazy mogło tam jakiś porządek zaprowadzić. Ale najpierw trzeba było coś zrobić z królewiętami (dzisiaj nazywa się takich oligarchami) i po to ten bunt kozacki był potrzebny. Próba utworzenia państwa się raczej nie udała się bo po śmierci Chmielnickiego państwo to rozpadło się. Ale żeby być szlachcicem to trzeba było być jednak z RON. Wazowie za szlachtę polską nie byli uznawani. Na przykład Władysław IV nie miał prawa głosu na sejmie (oczywiście przemawiać mógł) bo nie był polskim szlachcicem. Co nie przeszkadzało że był najwyższą instancją sądową bo na każdym sejmie to on rozpatrywał najbardziej kontrowersyjne sprawy odwoławcze. Podobnie było pewnie z Chmielnickim, jako Waza nie był polskim szlachcicem ale mógł być sędzią. I pewnie stąd te nieporozumienia: szlachcic, nie szlachcic? Szwedzi jak Szwedzi, ale Wazowie na pewno (w końcu byli stamtąd) . Nie ma nic dziwnego w tym że Jan Kazimierz wspierał brata, co prawda bękarta, ale Wazę. Ważniejsze chyba było z jakim możnym domem byli owi obywatele związani, królewskim, jakimś możnowładczym itp. Ale jeśli chodzi o sprawy etniczne to pewnie zarówno Polacy jak i Rusini występowali po obu zwaśnionych stronach, przy czym Polaków musiało być tam dużo mniej, to była raczej sprawa między Rusinami. Jak można wojsko Wiśniowieckiego nazywać polskim skoro Ukraina nigdy przez Polskę podbita nie była, sama chciała należeć do korony, a raczej jej oligarchowie. Chociaż Polacy mogli u Wiśniowieckiego służyć.
  5. Można to tak ująć. Z tym że dla mnie osobiście to wyznawana wiara nie przesądza o przynależności narodowej. Wtedy tamci się tak określali, że są Polakami pochodzenia ruskiego. Niemniej jednak korzenie Wiśniowieckiego są, jak ty to nazywasz, rusińskie, a on sam chyba był katolikiem w pierwszym pokoleniu. Po polsku pewnie mówił ale pewnie ze swoimi żołnierzami rozmawiał po rusińsku i miał rusińską mentalność. Był w każdym razie wytworem tamtej kultury a na podstawie jego prawdziwych czy wyimaginowanych czynów jest grubą przesadą twierdzić że Polacy prezentowali swoją tężyznę narodową wyżynając ukraińskich chłopów. Zdaje się że był szlachcicem posiadającym jakąś własność, że do buntu przeciwko Rzeczpospolitej popchnął go zatarg z Czaplińskim, który chyba również Polakiem był. Ale poza tym Chmielnicki był wykształcony, pewnie o wiele bardziej niż mógł mu to ofiarować Lwów, znał 4 języki. Ale najważniejsze jest to co mówi historia. A przecież faktem jest że 2 lata (piszę z pamięci) przed buntem Kozaków, na Siczy był Ossoliński i buntował ich przeciwko ukraińskim oligarchom. Zatem wygląda na to że Chmielnicki działał z rozkazu polskiego rządu. Zresztą Sienkiewicz nie przedstawił Chmielnickiego w złym świetle. Nigdzie nie napisał wyraźnie że był Polakiem ale przewrotnym musiał trochę być, przecież z moskalską cenzurą musiał się liczyć. Nie będę 10 razy pisał tego samego. Wczoraj pisałem o tym to mi jakiś [ciach] to wyciachał. Na serio. Na przykład jesteś w stanie mi powiedzieć dlaczego u Dumasa muszkieterowie na widok gwardzistów kardynała dostawali białej gorączki? Ja miałem ten problem już gdy pierwszy raz obejrzałem film (książkę przeczytałem później). A wytłumaczenie jest, tyle że u Dumasa się go nie znajdzie.
  6. Cesarstwo Łacińskie

    Du Cange pisze że ta śmierć była wynikiem spisku Watatzesa, to chyba można te słowa zinterpretować tak że miała miejsce zbrodnia polityczna. Przy tym nie jest to jedyna przesłanka bo po śmierci Laskarisa nastąpił wybuch nienawiści do Łacinników, czyli przewrót polityczny podczas którego Laskaris zszedł z tego świata, czyli by wynikało że jego śmierć nie była przypadkowa. No a że to wszystko było wynikiem jakiejś większej intrygi przeciwko Laskarisowi i Łacinnikom to świadczy jeszcze historia z panną de Neville która do tego zamieszania walnie się przyczyniła. Można się domyślać że ktoś się nią posłużył a takie wykorzystywanie kobiet było typowe dla dyplomacji bizantyjskiej. Przecież napisałem że du Cange. Z tym że nie wiem czy to był 1222 rok czy 1224.
  7. [... ciach] Ów Słonimski padł ofiarą przewrotności Sienkiewicza, i ,niestety, wygląda na to że Szanowny Secesjonista też. Przecież wystarczy trochę pomyszkować po historii by wiedzieć (a może nawet tylko uświadomić sobie) że Wiśniowiecki był Ukraińcem. Jego żołnierze też przeważnie byli Ukraińcami, chociaż pewnie i oficerowie Polacy też u niego służyli. Natomiast Chmielnicki był Polakiem, co więcej Sienkiewicz w Ogniem i Mieczem wyraźnie napisał że król polski rzucał rozżarzone węgle na kozackie prochy. Takie niedomówienia co do prawdy historycznej są charakterystyczne nie tylko dla Sienkiewicza ale również dla Dumasa.
  8. To mniej więcej tak jak ja, tyle że że może trochę inne cyfry trzeba by przyporządkować. Postacie Sienkiewicza też nie wydawały mi się jednoznaczne. Według mnie krytyka Sienkiewicza bierze się stąd że Sienkiewicz nie bardzo trzymał się prawdy historycznej ale ja, mimo to uważam go za genialnego pisarza, przede wszystkim dlatego że genialnie trafił do naszej mentalności. Nie chcę tu pisać wypracowania ale kluczową postacią jest chyba Kmicic. W sumie nieszczęśnik, przecież przez dużą część Potopu jeździł po Polsce i szukał pana. To zaś stało się narodowym fatum bowiem przez następne 300 lat w każdym pokoleniu mnóstwo będzie takich co się dowiedzą że służyli nie temu panu co powinni i będą też politycy twierdzący że musieli robić rzeczy wątpliwe bo nie mieli innego wyjścia i powinno im się jeszcze za to dziękować, przecież takim był Radziwiłł i to dlatego Sienkiewicz go tak przedstawił. Geniusz Sienkiewicza polegał również na tym że ten dramat Kmicica, (i Radziwiłła chyba też) przedstawił niezauważalnie to znaczy że to co napisał wpływa na podświadomość Polaka czytelnika. W każdym razie wątpię żeby kogoś z poza naszej kultury jego książki zachwyciły, to musi być ktoś z nas. No i jeszcze jedno. Akurat kiedy wyrastałem z lektur typu Sienkiewicz to zdążyłem przeczytać jeszcze Trzech Muszkieterów, bardzo mi się ta książka podobała ale później dzięki niej zrozumiałem naszą odrębność kulturową. W Trzech Muszkieterach jest taka scena jak król z ręki do ręki przesypuje d'Artagnanowi parę sztuk złota, które ten bez żenady bierze. Pamiętam że ta scena mnie trochę zaskoczyła: jak ten król potraktował rycerza i to szlachcica? Pamiętałem analogiczną scenę z Potopu kiedy to Kmicic w Częstochowie rzucił na stół woreczek z kosztownościami i wtedy sobie pomyślałem "to był gość". Ale porównanie tych dwóch scen uświadomiło mi że d'Artagnan nie miał takich problemów jak Kmicic. On wiedział komu służyć, przed nim historia nie stawiała żadnych dylematów. Przed nami tak i to chyba jest jakimś akcentem naszej kulturowej odrębności i tu należy chyba szukać powodów popularności powieści Sienkiewicza.
  9. Fryderyk II Wielki - ocena

    Jeszcze powtórzę chociaż wiem że trochę odbiegam od tematu ale zostałem źle zrozumiany. To prawda że pisali o tym już w XIX wieku ale archiwum Sekretu zostało udostępnione dopiero w drugiej połowie XX wieku. Udostępnione to nie znaczy że zaraz stało się powszechnie znane. W każdym razie w jakiś sposób trafiło do Perrault (wdł tego co on sam napisał) Był to zbiór kilkuset ponumerowanych listów, liścików raportów itp.a Perrault brał po kolei wdł numeru każdy z tych dokumentów i przerabiał na treść książkową. Wyszła z tego co prawda trochę niestrawna lieratura ale poprzedni autorzy nie byli w stanie napisać nic więcej ani lepiej bo nie mieli dostępu do tego archiwum. Tylko ilu tych pism autorem był Fryderyk Wielki. Fryderyk pisał po francusku i często dawał te swoje pisma Wolterowi do korekty. I teraz trzebaby jeszcze wiedzieć ile w tych tomach jest Fryderyka a ile Woltera. W każdym razie jeśli chodzi o najbardziej chyba znaną książkę Fryderyka, Anty-Machiaweli, to coś takiego Fryderyk dał do korekty Wolterowi, ten oczywiście coś tam poprawił i oddał do druku holenderskiemu wydawcy van Duren. Książka została wydrukowana, tylko że Fryderyk sie do niej nie przyznawał. A żeby było weselej to tę książkę przysłał Fryderykowi w podarunku Fleury i poradził mu żeby ją przeczytał bo jest tam bardzo wiele madrych sentencji. Ja tu widzę sugestię że Fleury nie wierzył że Fryderyk jest autorem Anty-Machiawel. Jeżeli z innymi pismami Fryderyka było podobnie to nie sposób mówić że były one wyłącznie jego dziełem. (tym bardziej że ich liczba po śmierci wzrosła z 20 do 24)
  10. Fryderyk II Wielki - ocena

    Gilles Perrault w swej książce SEKRET KRÓLEWSKI- POLSKIE SZALEŃSTWO wyd CZYTELNIK 1997r pisze że mu się jak najbardziej udało. Co do pani Balickiej to owo tłumaczenie pochodzi z 1908 roku a archiwum Sekretu Króla zostało opublikowane chyba dopiero w drugiej połowie XX wieku. Jednak na podstawie tego co napisał o nim Gilles Perrault to jednak szpiegiem był, z tym że nie należał do Sekretu a był agentem działającym solo, na czyjeś zlecenie. No i nie był nim cały czas bo ceną za przekonanie Fryderyka II była jego dekonspiracja. Po prostu w pewnym momencie zagrał z Fryderykiem w otwarte karty. Po tej dekonspiracji został agentem wpływu. W historii trudno znaleźć opisany przykład takiego przepoczwarzenia się agenta. A poza tym dziwi mnie że w Wolterze widzi się antyklerykała, uniżonego pochlebcę, filozofa itp a nie dostrzega w nim człowieka pióra który potrafił tym piórem doskonale władać i dzięki niemu wzbogacić się. Według mnie jest to postać którą student na uniwersytecie, np na polonistyce, czy ktoś marzący o dziennikarstwie, powinien się interesować, sporo by się chyba nauczył.
  11. Fryderyk II Wielki - ocena

    Voltaire to akurat nie musiał nikomu kadzić. Już wówczas był bogatym człowiekiem bo jakieś 10 lat wcześniej zarobił grube pieniądze na dostawach dla armii. Zresztą, nawiasem mówiąc, zmarł jako ktoś bardzo bogaty, co nie często zdarza się literatom. Voltaire był agentem Fleury ktory był wówczas we Francji czymś w rodzaju premiera i pisząc te peany spełniał swój obowiązek. Po prostu na polecenie Fleury wkradał się w łaski Fryderyka co było potrzebne by sprowadzić króla Prus go na słuszną drogę (oczywiście słuszną dla ówczesnej Francji), co się Voltaire zresztą udało bo później spotkał się z Fryderykiem i go przekonał. Zresztą konfrontacja tych dwóch nietuzinkowych postaci, czyli Fryderyka II i Voltaire jest chyba jednym z ciekawszych wątków w historii. Obydwu nie brakowało polotu, obydwaj slużyli swojemu krajowi i jakiś swoisty intelektualny pojedynek który między nimi z tego wyniknął stał na bardzo wysokim poziomie.
  12. Fryderyk II Wielki - ocena

    Coś ten Preisendorfer jest niedouczony bo w 1742 roku Fryderyk był już królem, nie księciem, no i możliwe że Voltaire go tak nazwał bo wówczas obsypywał go pochwałami za to że wiarołomnie zerwał traktat z Francją. Zresztą przez te pochwały Voltaire narobił sobie wrogów we Francji bo wszyscy się na niego zaraz rzucili.
  13. Nie wiem czy wy wszyscy dobrze zdajecie sobie sprawę z tego co piszecie. Bo żeby zająć się jakimiś drobiazgami o Potosi to trzeba najpierw wiedzieć czym ono było. A było to miejsce w którym wydobywano z ziemi rudę srebra z której otrzymywano czyste srebro a w pewnym okresie bito z niego nawet monety. Zatem miasto Potosi można uznać za typowy osrodek przemysłowy bo żeby z rudy wyprodukować czyste srebro i monety to potrzebny jest cały proces produkcyjny a zatem mnóstwo zawodów, stanowisk pracy itd. A mało z tych stanowisk roboczych nadawało się na pracę niewolnicza. Na przykład w kopalni węgla może i można postawić niewolnika a gdy słabo wywija oskardem to go obić kijami. Jednak w kopalni węgla liczy się ilość, czyli im więcej urobku tym lepiej. Inaczej jest w kopalni srebra. Tam ten co pracuje na przodku musi wydobywać co potrzeba a nie jak leci i gdyby go obito kijami albo potraktowano z kopa to by się mścił w ten sposób że wydobywałby tony urobku ale nie takiego jak potrzeba. Przecież tam każda ekipa drążyła chodniki wzdłuż żyły srebra. Było ponad 500 dzierżawców a wątpię żeby było tyle samo żył srebra, czyli taki dzierżawca musiał dobrze traktować swych Indian żeby ci wydobywali dobrą rudę i nie pozwalali na to żeby do ich żyły dostali się ci z sąsiedniej, gorszej żyły. Krótko mówiąc dzierżawca musiał im dawać sporo z tego co wydobyli i przymykać oko na to co szło na lewo. . No i oczywiście Potosi sprzedawało również czyste srebro. To trafiało przeważnie do Holandii gdzie bito z niego monety a wiele z tych monet, reichstalarów, trafiało do Polski. Zatem takie Potosi oprócz produkcji utrzymywało również szerokie stosunki handlowe. No i do Polski tego srebra pewnie też sporo trafiło. Tutaj to już mamy wyraźnie do czynienia z jakąś dorabianą ideologią. Przecież w myśl prawa rzymskiego wszystko co znajduje się pod ziemią należało do króla. Zatem w Potosi musieli być poborcy podatków. I ci mieli problem. Bo o ile zgodne z prawem było że całe wydobyte srebro było własnością króla to jednak trzeba było wiedzieć kto je miał. Pewnie najwięcej mieli go owi dzierżawcy zatrudniający Indian. Ale teraz taki poborca musiał wiedzieć konkretnie kto je ma, gdzie i ile. A któż mógł mu o tym powiedzieć jak nie na przykład Indianin z przodka. Trzeba było zatem Indianina trochę pobuntować żeby mówił. Stąd te wszystkie płacze nad losem Indian (patrzcie! Wyzyskują was! Nie płacą wam! itp.), krótko mówiąc pojawiały się jakieś elementy o zabarwieniu lewicowym, co jest chyba charakterystyczne dla ośrodków przemysłowych. .
  14. Filip Piękny

    Przyznam się że mało uwagi przywiązywałem do tego upadku z konia o którym istotnie mówi się że miał miejsce 4 listopada zatem niecałe 4 tygodnie a nie 2 miesiące przed śmiercią i dlatego źle zapamiętałem. Co do bólu żoładka to pisze o tym ów Favier (o upadku z konia też wspomina).
  15. Zatem to co napisałem to nieprawda? Ciekawe.
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.