Skocz do zawartości

euklides

Użytkownicy
  • Zawartość

    1,528
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O euklides

  • Tytuł
    Ranga: Profesor

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Inna

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Jak się coś pisze to się nie przeinacza. Wszystko zaczęło się od sporu o Trockiego. Ja napisałem że w marcu 1920 roku został odsunięty od operacji wojskowych i zajął się gospodarką organizując ją w duchu komunizmu wojennego. A jednym z powodów dla którego go odsunięto były poglądy Lenina który popierał carskich generałów w Armii Czerwonej a Trocki traktował ich z rezerwą. Proponowałbym jeszcze raz przeczytać powyższe posty a jeżeli coś jest niejasne to służę pomocą. Zresztą Administrator Secesjonista też tu pomógł bo to on pisał że w marcu zajął się gospodarką wojenną. Ja myślałem że to było latem. A w zasadzie wojna domowa w Socjalistycznej Republice Radzieckiej (tak się to nazywało?) została już rozstrzygnięta pod koniec 1919 roku po klęskach Denikina i Judenicza. Koniec 1920 roku to było tylko pokonanie Wrangla i zdobycie Krymu.
  2. Jak można udowodnić że generał który był szefem sztabu armii która wygrała wojnę miał wyższe kwalifikacje od kaprala, bo przecież okopać się czy nie to bardzo często jest decyzja podejmowana przez kaprala lub przez podporucznika. To tak jakby udowadniać że krasnoludków nie ma na świecie. Potrafi ktoś to udwowodnić?
  3. Tam widzę 3 daty. A warto zwrócić uwagę że od końca 1920 roku ZSRR nie prowadziło już wojen, zatem, tak na logikę, ten sowiet nie zajmował się wojną a gospodarką. Kiedyś się zastanawiałem nad tą bitwą na podstawie paru książek i uważam że zorientowałem się mniej więcej co do jej przebiegu. Trochę pozapominałem a teraz nie mam czasu żeby do tego wracać. Kiedy indziej na razie nie mam czasu, muszę poszukać. Że był w stanie coś mądrego zrobić. A w ogóle pytanie wydaje mi się beznadziejne chociaż może i charakterystyczne dla absolwentów polskich uniwersytetów. Doskonale, właściwie w 2 punktach, ujął to jeden z polskich wybitnych profesorów uniwersyteckich. Te punkty to: 1 - Wszyscy wszystko wiedzą 2 - Wszyscy to debile. Mnie taki sposób rozumowania jest obcy.
  4. Aliancka myśl pancerna

    Bez przesady z tą dziwnością. Wszak motywacja zawarta w książce jest jasna i bliska Szanownemu Secesjoniście. Na początku rozdziału Droga Powrotna w swych wspomnieniach "Pierwsza Pancerna" Autor (czyli Franciszek Skibiński) pisze: W ciągu tego czasu [pobyt a Anglii] skończyłem całą masę kursów - przeważnie angielskich - technicznych, taktycznych i informacyjnych. Odbyłem stage w 1 dywizji pancernej amerykańskiej w Północnej Irlandii. Napisałem 1 i 2 część tej książki. Ale to wszystko nie należy do tematu. A żałuję bo jest o czym opowiedzieć... Używanie argumentu że coś nie należy do tematu jest tak oklepane że od razu wiadomo o co chodzi.
  5. Coś tam jednak wiem. A że nie potrafię ocenić jakości rad udzielanych przez tego czy tamtego. No cóż każdy ma swoje ograniczenia. Zresztą znam nawet relacje naocznych świadków. Dziadek mojej żony brał udział w ofensywie z nad Wieprza.
  6. Wiem że miał wszelkie możliwości po temu (kwalifikacje, możliwości intelektualne itp.) żeby móc wywrzeć istotny a korzystny dla nas wpływ na wydarzenia z 1920 roku. Faktem jest że współpraca polskich i francuskich oficerów nie zawsze była idealna. Najwięcej do powiedzenia w ówczesnej polskiej armii mieli oficerowi wywodzący się z dawnej armii austriackiej (choćby Piłsudski, Rozwadowski) a jeszcze nie dawno przecież Francja była z Austrią w stanie wojny. Dawne animozje po prostu pokutowały. Z tego co wiem to ów Wojennyj sowiet riespubliki nie zajmował się kierowaniem armią a gospodarką która pozostawała zmilitaryzowana. Trocki był gorącym zwolennikiem zmilitaryzowanej gospodarki i m.in na tym tle doszło do jego konfliktów z Leninem który myślał o wprowadzeniu NEP-u. Ów pan Gerard Walter pisze wyraźnie że w marcu 1920 roku Trocki został odsunięty od wpływu na operacje wojskowe bowiem oskarżano go o klęski Armii Czerwonej. Chociaż te oskarżenia były mocno na wyrost. To tak trudno opowiedzieć co się przeczytało? Mnie tego już w podstawówce uczyli. A jeżeli do lat 1930-tych Weygand nie przyznawał się do swego istotnego udziału w wydarzeniach w Polsce w 1920 roku to mogło chodzić o Tuchaczewskiego. W latach 1930-tych ten pan prowadził różne rozmowy w Paryżu i Londynie nie ukrywał swego frankofilstwa a zatem gdyby jeszcze Weygand chwalił się że pod Warszawą stał naprzeciwko wojsk radzieckich dowodzonych przez Tuchaczewskiego to mogłoby to rodzić różne sugestie. Chociaż coś na rzeczy mogło być.
  7. Nie wiem czy skończyłyby się katastrofą bo ich nie znam. Wiem że miał bardzo wysokie kwalifikacje, że był w miejscu w którym mógł doskonale poznać sytuację choćby dlatego że wówczas w polskim wojsku było sporo francuskich oficerów którzy go na pewno w temat wprowadzili. Zatem realny wpływ na pewno wywarł. Przy tym o przeciwniku mógł dużo więcej wiedzieć niż nasi bo w ogóle Francuzi (Anglicy zresztą też) byli bardzo dobrze zorientowani w tym co się wówczas działo w Rosji a o takim Tuchaczewskim mówią że był mocno profrancuski. Nie wiem co to znaczy "odwet na Weygandzie". Pisałem że Weygand był mocno niemiły Anglikom z politycznego punktu widzenia (i takim pozostał). Nie tylko zresztą Anglikom ale i tym Francuzom którzy stawiali na sojusz z Anglią a do nich należał na przykład nie byle kto bo De Gaulle. Znowu, po raz nie wiadomo który, ktoś coś wie tylko nie wie po co to komu potrzebne. Bo z powyższego cytatu wynika że Trocki został postawiony na czele radzieckiego transportu w marcu 1920 roku. To się zgadza z tym co pisze ów Gerard Walter a ów pan przytacza że było to po wystąpieniu Lenina na plenarnym posiedzeniu sowietów 8 marca 1920 roku na którym Lenin wstawiał się między innymi za carskimi oficerami. Powiedział wówczas: „tylko dzięki byłym carskim oficerom Armia Czerwona mogła odnieść te zwycięstwa które odniosła”. I po tym plenum odsunięto Trockiego od wpływu na armię. Ja myślałem że to było trochę później bo informacje o konflikcie Trockiego z kolejarzami miałem dopiero z września. Ale pasuje. Trocki był odsunięty od rzeczywistego kierowania Armią Czerwoną w marcu 1920 roku. Wydawało mi się to zbyt proste. Istotnie nie rozumiem no i nie wiem czy Szanowny Secesjonistya wie co się rozumie przez wojenny komunizm. Tak najprościej to jest to zarządzanie gospodarką cywilną metodami wojskowymi i to właśnie tym zajmował się Trocki. Kierował na przykład utworzonymi na podstawie dekretu w lutym 1920 roku oddziałami które mimo zamierania wojny domowej nie zostały zdemobilizowane a zamienione na bataliony robocze ale wpływu na Armię Czerwoną jako siłę zbrojną po marcu 1920 roku już nie miał. Przynajmniej formalnego punktu widzenia bo oddanych sobie ludzi mógł tam jeszcze mieć. Nie wiem jakie rady dawał ale też gdybym wiedział to wahałbym się je oceniać bo nie uważam się za kogoś kto pojadł wszystkie rozumy. A opracowanie planów z różnymi możliwymi wariantami to nie jest kwestia geniuszu tylko kwalifikacji i jest to praca wielu ludzi, chociaż zorientowanie się w sytuacji i trafne wyczucie momentu w którym należy rozpocząć realizację planów to też sztuka. Może i dziwne tylko by trzeba trochę bliżej o tym. Po śmierci Piłsudskiego to znaczy że po 1935 roku to mogło mieć związek ze śmiercią Tuchaczewskiego. Może w 1920 roku miał jakieś konszachty z Tuchaczewskim, który był znany ze swego frankofilstwa, i nie chciał facetowi utrudniać życia. Po śmierci Tuchaczewskiego to przestało być aktualne i zaczął o tym pisać. .
  8. Ja nie potrafię powiedzieć co by było gdyby a co kto myśli (myślał) to już w ogóle. Bitwę Warszawską widzę jako zderzenie się 2 planów. Można ją rozpatrywać jako alternatywną wersję wydarzeń z 1830 roku kiedy to nie udało się zrealizować planu Prądzyńskiego a w 1920 się to powiodło.
  9. Nie wiem czy jego rady były absurdalne bo ich nie znam. Napisałem wyżej że tuż po PWS był żołnierzem o najwyższych kwalifikacjach pewnie na świecie ponieważ był szefem sztabu armii która wygrała wojnę. Czymś takim ani Piłsudski ani Rozwadowski pochwalić się nie mogą. A co do Davisa to to co mówi o Weygandzie trzeba brać ostrożnie. Anglicy nie lubili Weyganda bo w 1940 roku wiecznie im wypominał że podczas PWS to Francja poniosła największe straty i dodawał że żołnierz francuski nie ma zamiaru ginąć za Anglię. Po pierwsze nie pisałem że był amuletem ale że był szefem sztabu. A poza tym ja nic nikomu nie zarzucam uważam tylko że miejsce głównodowodzącego jest w sztabie sztab zaś tam gdzie zbiegają się linie komunikacyjne i łącznościowe. Takim miejscem była Warszawa. Piłsudski może wiedział. Ja nie wiem i tyle. Mam tą informację z biografii Lenina napisanej przez Gerarda Walter. Co prawda dokładnej daty nie mogłem znaleźć ale w każdym razie latem 1920 roku Trocki został odsunięty od Armii Czerwonej i stanął na czele radzieckiego transportu. I trudno temu zaprzeczyć bo był to początek jego znanych konfliktów ze związkiem zawodowym kolejarzy za którymi wstawiał się Lenin. W każdym razie w decydującym momencie był w najlepszym miejscu z którego można było dowodzić. A poza tym Ludendorff o wiele wyżej cenił armię francuską od angielskiej. Po prostu dlatego że w armii brytyjskiej nie było obowiązkowej służby wojskowej. Wspomniany wyżej Gerard Walter pisze na przykład że 8 marca 1920 roku, na plenarnym posiedzeniu sowietów Lenin oświadczył że "Tylko dzięki byłym carskim oficerom Armia Czerwona mogła odnieść te zwycięstwa które odniosła". A było to mniej więcej w tym czasie kiedy na frontach rosyjskiej wojny domowej zdarzyły się inne cuda. Na przykład pod Tułą gdzie ni z tego ni z owego załamała się ofensywa Denikina czy pod Piotrogrodem gdzie równie niespodzianie rozpadła się armia Judenicza. Zresztą można chyba nawet w necie znaleźć że latem 1920 roku Brusiłow przekonał kilku carskich generałów by wstąpili do Armii Czerwonej. A jeżeli przyjmiemy że wtedy Trocki odszedł z Armii Czerwonej to ma to związek. Czyli że za carskimi wyższymi oficerami nie przepadał. Według mnie obie armie były źle dowodzone i niedostatecznie wyposażone. Pewnie polska armia była lepiej dowodzona ale byli w niej oficerowie z 3 różnych armii z różnymi przyzwyczajeniami i różnym wyszkoleniem a przy pracy sztabowej ma to zasadnicze znaczenie a poza tym trzeba pamiętać że sytuacja rozwijała się błyskawicznie. W maju walki toczyły się pod Kijowem a w sierpniu pod Warszawą. Zbłąkanego należałoby oświecić. Jeżeli się zna temat oczywiście.
  10. To chyba trochę bardziej skomplikowane. Zdaje się że sprawa oficerów Armii Czerwonej była jedną z płaszczyzn konfliktu między Leninem a Trockim. Lenin, o którym tu i ówdzie się słyszy (była tu mowa o tym) że miał procarskie ciągoty, brał w obronę carskich oficerów, natomiast Trocki im nie ufał a to on organizował Armię Czerwoną. To dopiero po odsunięciu Trockiego od Armii Czerwonej które miało miejsce chyba gdzieś w okresie Bitwy Warszawskiej carscy oficerowie zaczęli odgrywać w niej większą rolę i pod wpływem Brusiłowa wstąpiła do niej grupa byłych carskich generałów. Weygand był jednak w 1920 roku szefem sztabu armii sprzymierzonych. W ogóle był szefem sztabu armii francuskiej która, jakby nie patrzeć, to wygrała I Wojnę Świat. Zatem to stawia go na 1-szym miejscu wśród wojskowych tego okresu, bez względu na to czy kopał okopy czy nie. Mało się o nim mówi bo Francuzi go nie najlepiej wspominają. Mają mu za złe że był w rządzie Vichy a zatem i de Gaulle był niemiły. De Gaulle zresztą pisze że pod Warszawą Weygand był numerem 2 ale to o swym przeciwniku politycznym. Co do Piłsudskiego to przeczytałem kiedyś jego "Rok 1920" i się rozczarowałem. Facet opuścił Warszawę, czyli centrum dowodzenia i wyjechał nawet nie nad Wieprz ale jeszcze dalej do swoich dywizji legionowych nawet nie wiadomo po co bo te dywizje miały już swoich dowódców. Natomiast Weygand był tam gdzie jest miejsce dowódcy, czyli w Warszawie, gdzie się zbiegały wszystkie szlaki komunikacyjne linie łączności itp. Rozwadowski a tym mniej Piłsudski pojęcie o dowodzeniu kilkoma armiami na raz mieli małe a Weygand miał za sobą kilkuletnie doświadczenie i to z jakiej wojny.
  11. Z wyższymi oficerami na pewno, a nawet jeżeli nimi dysponowali to im nie ufali. Na pewno nie cieszyli się zaufaniem organizatora Armii Czerwonej, Trockiego. Przecież gdyby było inaczej to nie powierzyliby dowództwa armii 27-letniemu Tuchaczewskiemu mając kogoś takiego jak Brusiłowa. . Wystukałem Ignacy Prądzyński i znalazłem: Syn Stanisława i Marianny z Bronikowskich[1]. Z pochodzenia Wielkopolanin (urodzony w Sannikach, w Poznańskiem), od 1807 w wojsku Księstwa Warszawskiego, uczestnik kampanii 1809 i 1812 (Wyprawa Napoleona na Moskwę). Za udział w bitwie nad Berezyną odznaczony Złotym Krzyżem Orderu Virtuti Militari. Uczestniczył w bitwie narodów pod Lipskiem w 1813 oraz obronie Paryża w roku 1814. Został kawalerem Legii Honorowej. By wyglądało że jakieś pojęcie o napoleońskich sposobach prowadzenia wojny miał. Poza tym co do podejrzanych o doprowadzenie do zwycięstwa w bitwie warszawskiej to oprócz Piłsudskiego i Rozwadowskiego należy chyba doliczyć jeszcze Weyganda. W newralgicznych momentach bitwy przebywał akurat w Warszawie a z pewnością miał najwyższe kwalifikacje z tych wszystkich podejrzanych o zwycięstwo dowódców. Na razie nie mam czasu szukać. Jak poszukam to napiszę.
  12. Trochę nie chcę się wtrącać bo nie pamiętam źródeł ale gdzieś czytałem że wojna 1920 roku odbywała się według wzorów wojny z 1830 roku. Strona radziecka miała problem z wykwalifikowanymi sztabowcami i w ogóle z generałami więc powyszukiwali po różnych archiwach dokumentacje i plany wojny opracowane przez rosyjskie sztaby w 1830/31 roku i na ich podstawie zaplanowali kampanię wojenną w Polsce. Strona polska zrobiła podobnie. W 1830/31 roku plan uderzenia z nad Wieprza opracował Prądzyński jednak nie był on zrealizowany bo nie było na to warunków. Przy czym plan Prądzyńskiego, który wywodził się z armii francuskiej, był planem typowo napoleońskim to znaczy polegał na tym żeby odsłonić jedno skrzydło, sprowokować nieprzyjaciela żeby na to skrzydło uderzył i wtedy zaatakować oddziały npl. który atakuje to nasze niby odsłonięte skrzydło. Tak było np. pod Austerlitz a w 1920 roku w omawianej bitwie. Rosjanie, tak jak Paskiewicz w 1831 roku, chcieli sforsować Wisłę na północ od Warszawy, obejść ją i zaatakować od zachodu. Natarcie na północ od Warszawy im słabo szło bo tam armia Sikorskiego (chyba 4-ta) się nie dawała i wówczas Tuchaczewski dowiedział się że między Warszawą a Wieprzem nie ma prawie wcale wojsk polskich więc zmienił oś natarcia chcąc obejść Warszawę od południa i oberwał z nad Wieprza. Przy czym ogromną rolę odegrało tu świetne wyczucie przez stronę polską momentu rozpoczęcia ataku z nad Wieprza bowiem było wiadomym że w chwili kiedy Rosjanie zmienili oś natarcia to przez 2 dni (chyba) nie będą mieli łączności ze sztabem Tuchaczewskiego bo tyle potrzeba było wówczas czasu żeby zorganizować łączność telefoniczną a radiowej nie mieli prawie wcale, a po tych 2 dniach to Tuchaczewski mógł już należycie reagować. Toteż kiedy wojska polskie uderzyły w świetnie wybranym momencie to Tuchaczewski długo nie mógł się rozeznać w sytuacji i armia zaczęła iść w rozsypkę.
  13. Napoleon III

    Zaczęło się od tego że ktoś napisał że Napoleon III jako pierwszy zaczął upowszechniać kult swojej osoby, czyli kult jednostki. W powszechnym mniemaniu (w moim też) kult jednostki wiąże się ze Stalinem. Stalinowi był on potrzebny bo naród rosyjski od wieków był przyzwyczajony że władca musi być otoczony nimbem, takim jak car, i trzeba było ten nimb jakoś sztucznie dorobić. Wyraziłem zatem wątpliwość żeby Napoleonowi III taki sztuczny nimb był potrzebny bo przecież był cesarzem (car to to samo)a zatem miał nimb i nie musiał go kreować. Z tej wyrażonej przeze mnie wątpliwości wyszła powyższa kakofonia.
  14. Winston Churchill

    Jakoś o naiwność Lenina nie posądzam. Przy tym sprawa rezygnacji Malinowskiego z poselskiego mandatu i to w chwili kiedy jego kariera polityczna stawała się ugruntowana, nabrała wówczas w Rosji niesłychanego rozgłosu i trzeba było bardzo chcieć żeby nie mieć wątpliwości co do Malinowskiego. Zresztą w maju 1914 roku odbył się w tej sprawie sąd partyjny, zdaje się że w Krakowie, który bynajmniej nie oczyścił Malinowskiego. Lenin poradził mu tylko żeby gdzieś zniknął i tak się stało. Poza tym kiedy Bucharin zaczął rozpowiadać po partii że Malinowski to agent (miał do tego podstawy) Lenin zareagował ostro i tamten musiał się uspokoić. Przy tym trzeba chyba wyjaśnić co to była ta Ochrana bo to jest pojęcie raczej literackie. Trzeba by chyba cofnąć się do 1880 roku kiedy utworzono coś co się nazywało departamentem policji, a nie Ochraną. Na jego czele stał zastępca ministra spraw wewnętrznych i temu departamentowi podlegała policja oraz żandarmeria a prowadzącym Malinowskiego był sam szef tego departamentu, najpierw Bielecki, a później Dźunkowski, czyli ten który z jego usług zrezygnował. Zresztą sprawa Malinowskiego nie jest jedyną przesłanką by sądzić że Lenin był życzliwy monarchii. Zdaje się że w latach 1905 - 1907 przyczynił się do ujarzmienia dumy przez Stołypina, a na pewno stał po jego stronie. A Stołypin na pewno przeciwko carowi nie był. To powyższe można w każdym razie różnie zinterpretować. Bo skoro oskarżyciele chcieli wykazać że że Malinowski był ideowym monarchistą i go powieszono to znaczy że mieli rację. Dżunkowski natomiast bał się o własną skórę to trudno brać na serio to co mówił.
  15. Winston Churchill

    Gerard Walter w swej biografii Lenina pisze że po tym jak Lenin wygłosił w kwietniu 1917 roku tzw. tezy kwietniowe spadło na niego mnóstwo oskarżeń. Były wśród nich takie które mu zarzucały że chce przywrócić obalony w wyniku rewolucji lutowej rząd a niektóre wręcz mówiły że przybył po to by doprowadzić do restauracji Romanowów. Po traktacie brzeskim też mu zarzucano że chce wpuścić wojska niemieckie po to żeby zaprowadziły w Rosji porządek i przywróciły carowi tron. I raczej nie było to gołosłowne. Można tu przytoczyć choćby związki Lenina z Romanem Malinowskim. Był to Polak który stał na czele bolszewickich posłów w dumie aż w 1914 roku wyszło na jaw że jest policyjnym agentem. Na procesie jaki mu wytoczono w 1918 roku (chyba?) zapewniał że jest ideowym monarchistą. Lenin o tym wiedział a mimo to zawsze mu był życzliwy, nawet po ujawnieniu jego agenturalności i zniknięciu. Czego dowodem może być to iż podczas pobytu w niemieckim obozie jenieckim opiekowała się Malinowskim żona Lenina. O owym Malinowskim można znaleźć trochę w necie: "ślusarz który rozmontował imperium - Gazeta Prawna".
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.