Jump to content

euklides

Użytkownicy
  • Content count

    2,000
  • Joined

  • Last visited

About euklides

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Inna

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Proponowałby jednak sprawdzić u Ernest M. Champeaux owego autora opracowania "Les Ordonnances des ducs de Bourgogne sur l'organisation de la justice dans le duché, avec une introduction sur les origines du parlement de Bourgogne" Że we Francji przedrewolucyjnej istniało prawo zwyczajowe to wydaje mi się że to powinien wiedzieć maturzysta. Co do owego prawa zwyczajowego to na ogół było ono przestrzegane ale nie ciążyło na ziemi tylko na ludziach. Jeżeli ktoś był Burgundczykiem a jego sprawa toczyła się poza Burgundią to podlegał prawu burgundzkiemu i vice versa. Zatem jeżeli Walezjusze osadzili swego krewnego na tronie książęcym Burgundii to zrobili to według praw które oni uznawali. Ręce opadają. Rzecz w tym że król przebywał wówczas w niewoli w Londynie. Takiej sytuacji że prawie nieograniczony władca znajdzie się w niewoli nikt nie przewidział i nie dało się nad tym przejść do porządku dziennego, pominąć milczeniem itp. Co prawda władzę przejął natychmiast delfin, który sobie dobrze radził, obecnie uznaje się go chyba za jednego z lepszych królów Francji, inteligencji mu nie brakowało. Problem jednak tkwił w tym że król z Londynu nakazywał zbieranie różnych podatków i z owego Londynu wiecznie przychodziły jakieś wezwania do zapłaty. W takich warunkach nie można było udawać że nic się nie stało bo delfin sobie daje radę. Wtedy delfinowi najlepiej było postępować zgodnie z prawami i stąd jego brat po raz drugi został mianowany księciem Burgundii, tym razem zgodnie z prawem zwyczajowym, któremu dopomogła stosowna legenda że Filip Śmiały pielęgnował ojca, go nie opuścił itd. Zresztą długo ten okres przemożnego wpływu praw nie trwał. Bo po śmierci ojca, Jana II, delfin Karol stał się królem i to on jako pierwszy zaczął podpisywać swe rozkazy formułą "bo to mi sprawia dobrą przyjemność" (bon plaisir) jako całe prawne uzasadnienie. Co tak nawiasem mówiąc było dość wygodne bo zastępowało dzisiejsze elaboraty małym druczkiem będące na końcu każdego urzędowego druku. Tak na marginesie to wydaje mi się że dzisiaj warto byłoby wziąć pod lupę ten okres dziejów Francji bo wygląda na to że w sierpniu i Polska będzie w podobnej sytuacji. Przydałby się jakiś historyk który by dobrze ten okres poznał co by być może pozwoliło nam uniknąć jakiś błędów. (są chyba jakieś granty, czy coś podobnego?)
  2. Voltaire

    Coś mi tu nie pasuje bo w w.w przedmowie, przynajmniej we francuskim wydaniu pisze mniej więcej tak: Praca Antoine i Ozanam, nie ujmując książce diuka de Broglie jej zasługi fundatorskiej i przyjemności jaką daje lektura, ma również ograniczenia [...] dalej pisze że: "Historia Sekretu pozostaje zatem nadal do napisania [...] Te sformułowania dalekie są od stwierdzenia że "Jeśli chodzi o resztę, to skoro dokumentacja była już tak dobrze zinwentaryzowana i zlokalizowana , pozostawało wykorzystać ją z całą ścisłością...". Natomiast w pierwszej przedmowie, która jest przynajmniej we we francuskim wydaniu, pisze: Niełatwo jest napisać historię [tu Sekretu] wkomponowaną do tego stopnia w wielką Historię: bo jak opowiedzieć podziemną działalność hrabiego de Broglie i jego agentów nie odwołując się do oficjalnej polityki francuskiej, którą mieli za zadanie najczęściej neutralizować albo nawet nawet zwalczać? W zamian burzliwa kronika Sekretu jest łatwiejsza do odtworzenia niż jakiejkolwiek innej służby z przeszłości lub dzisiejszej, bo wszystko tam było pisane (rozkazy Ludwika XV, dyrektywy de Broglie, raporty agentów) a archiwa, poza nielicznymi wyjątkami dotrwały nietknięte. W 3-cim tomie akurat o Wolterze autor nic nie pisał ale pisze tam o losach dossier Sekretu na podstawie którego powstały te 3 tomy. A to dossier obejmowało dokumenty z czasu gdy było już po jego oficjalnej likwidacji. To dossier nie ogranicza się do książki Antoine i Oznanamy. Perrault wyraźnie nie napisał że cała korespondencja przechodziła przez jej ręce. Książka zresztą jest pisana dość pytyjskim językiem ale to że pani de Chatelet była przeważnie u boku Woltera kiedy ten wykonywał szpiegowskie misje wiele mówi. Zresztą co do Woltera to trzeba pamiętać że był on jednym z ostatnich agentów działających solo. Nie zaliczał się ani do Sekretu ani do żadnej służby dyplomatycznej, zatem nie miał zaplecza które by mu na przykład przekazywało informacje tam gdzie trzeba, szyfrowało je i porządkowało. Po prostu udało mu się raz wniknąć do miejsca gdzie była kopalnia informacji i oczywiście je zbierał ale przecież te informacje otrzymywał w przypadkowej kolejności i ktoś musiał zatem je jakoś uporządkować, choćby wstępnie przeanalizować i takie zaimprowizowane zaplecze stworzyła mu pewnie pani de Chatelet. Z tym przekazywaniem to może i przesada ale żeby na przykład dokładnie, jak się później okazało, poznać stan armii holenderskiej to potrzebne były chyba wyliczenia zebrane z wielu raportów. Wątpię żeby sam je robił bo nie miał na to czasu a i raportów przecież nie mógł długo przechowywać u siebie za granicą, przecież jakiejś konspiracji też musiał przestrzegać. No dobrze Wolter wiedział i Fryderyk wiedział. Ale gdyby Wolter udawał dalej że jest jakoby francuskim banitą to jak mógłby wystąpić jako rzecznik francuskiego rządu? Poza tym tu wkraczamy już w pewne niuanse. Fryderyk bardzo dbał o swoje służby wywiadowcze, mawiał że "księcia de Soubise poprzedza 100 kucharzy, mnie zaś zawsze 100 szpiegów". To Wolter mógł wyjść na przeciw tej ambicji Fryderyka "Wiadomo przed Waszą wysokością nic się nie ukryje itd.". Perrault twierdzi iż prawie każdy szpieg wie że tam gdzie pieniądze nie robią nic to pochlebstwo przeważnie robi swoje. Takie ujawnienie mogło pozwolić Wolterowi na jakieś pochlebstwa w stosunku do Fryderyka.
  3. Voltaire

    To ci dopiero. Że w indeksach osobowych są czasami pomylone osoby to chyba nic wielkiego. Od czasu do czasu to się zdarza i trzeba o tym pamiętać. Ale też szybko można się zorientować o pomyłce. Przecież Szanowny Secesjonista ma egzemplarz książki to też może poszukać zdań w których autor mówi że doszedł do takiego a takiego dokumentu i nawet podaje jego numer. Mogę podać gdzie coś takiego pisze w III-cim tomie tego cyklu zatytułowanym Amerykański Rewanż bo nie wiem czy Szanowny Secesjonista go ma. Tam na stronie 203 jest wyjaśnione że po śmierci Ludwika XV, Ludwik XVI kazał spalić dokumenty Sekretu jednak marszałek du Muy oraz Vergennes nie wykonali rozkazu, a przynajmniej nie zrobili tego nadgorliwie, sporo z tego ocalało i Gilles Perrault jakoś wszedł w ich posiadanie. Sporo ich miał również de Broglie. Gdyby nie to to niemożliwym było napisanie tych 3 tomów bo te dokumenty były najważniejsze przy ich redagowaniu. Inne źródła podane w bibliografii mają drugorzędne znaczenie. W wydaniu francuskim, tym którym dysponuje Szanowny Secesjonista, na 157 stronie jest zdanie że przesyłki z Hagi były [(zgodnie z podjętymi decyzjami były wysyłane na adres Emilie Chatelet, która pełniła rolę skrzynki pocztowej)]. Nawias oryginalny. Jeżeli Szanowny Secesjonista ma jakieś pojęcie o tego typu procederze to Voltaire zbierał info przysyłał je do pani de Chatelet do Paryża ta pewnie je analizowała i decydowała komu przekazać bo przecież w Paryżu nie musiała strzec się jakiegoś kontrwywiadu. Tu chodziło o coś więcej niż o bezmyślne przekazywanie listów. Zatem można powiedzieć że prowadziła korespondencję. Nie, tutaj to mnie Szanowny Secesjonista wyjątkowo przecenia. Skąd ja mogę znać wyimki ze szpiegowskich raportów?
  4. Własne szare komórki też coś znaczą, przynajmniej u niektórych. Zatem skoro Filip II był w 1354 roku diukiem Burgundii i powołał Parlament Burgundzki (to chyba ustalone) to diukiem Burgundii mógł zostać albo w 1354 roku albo trochę wcześniej, pewnie po czerwcu 1353 roku. Pisałem że chodzi o prawo zwyczajowe którym ani król ani parlament nie musieli się przejmować.
  5. Ale Szanowny Secesjonista wymienił również innych, pewnie wybitnych. A ów Petit to nie pisał chyba nic o parlamencie tylko o żywotach diuków burgundzkich. Wydaje mi się że OTUA jest to jakaś polska organizacja antyalkoholowa (Odział terapii uzależnień alkoholowych?). Pewnie we Francji jest jakiś jej odpowiednik a wiadomym jest że wszyscy wybitni ludzie zwalczają alkoholizm, to nawet nie wypada im się interesować Muzeum Alkoholu w Beaune. A to właśnie historia tego muzeum mówi nam że Parlament Burgundzki utworzył Filip II (późniejszy Hardi), w 1354 roku. Na przykład pod frazą "Parlament de Bourgogne" mamy: Le Parlement de Dijon (initialement Parlement de Bourgogne de 1354 à 1480, et actuelle cour d'appel de Dijon) est un Parlement de l'ancien régime fondé en 1354 par le duc Philippe II de Bourgogne à Beaune, transféré à Dijon en 1480 par le roi Louis XI de France. Pod Frazą "Musee du vin de Bourgogne" mamy: Créé en 1938, le musée du Vin fut installé en 1946 dans l’ancien palais des ducs de Bourgogne, Pod frazą "Hotel des ducs de Bourgogne" natomiast: En 1354 le duc Philippe II de Bourgogne y installe entre autres le siège initial du Parlement de Bourgogne, Beaune étant alors capitale judiciaire du duché de Bourgogne Wszędzie pisze że w 1354 roku Filip II Hardi był diukiem Burgundii. Nie mam po ręką przewodników turystycznych po Burgundii ale tam też można to znaleźć. Pamiętam że po raz pierwszy to znalazłem w ładnie ilustrowanym albumie.
  6. Rzecz w tym że Szanowny Secesjonista lubi strzelać z armaty do wróbli. Powołuje się na wybitnych historyków w sprawie o której najlepiej poinformowanym jest pewnie każdy pilot wycieczek do Burgundii. Co jest zresztą zrozumiałe bo po wybitnych ludziach można się spodziewać że są sympatykami OTUA, jeżeli nawet nie aktywnymi bojownikami tej organizacji. Zatem żaden taki nie odwiedza muzeów alkoholowych a nawet jeżeli w takim był to się do tego nie przyzna. Przed chwilą znalazlem coś takiego: Sous l'Ancien Régime (ordonnance de Blois de 1579), la majorité civile est généralement fixée à 25 ans (selon les coutumes locales). Les femmes peuvent désigner un mandataire pour les représenter dans certaines conditions. 25 lat ale według lokalnych zwyczajów. Na tych stronach turystycznych wyraźnie pisze że Parlament Burgundzki powołał Filip II, późniejszy Le Hardi, w 1354 roku. Zatem wówczas był już diukiem Burgundzkim.
  7. Voltaire

    Pisze że Voltaire wysyłał róże pisma z Hagi do Paryża na adres pani de Chatelet a ta przekazywała je komu trzeba. Po co tu cytat. W mojej książce pisze to gdzieś na stronie 154-157. wysłał go pod koniec sierpnia 1742 roku. Wspomina tylko że pisze o tym na prawie całą stronę i to dość dość mętnie. Zresztą cała ta książka do jasno napisanych nie należy ale jak ktoś chce się czegoś ciekawego dowiedzieć to musi się z tym pogodzić. Co do szyfrów to nie wiem o czym Szanowny Secesjonista mówi. Wiem natomiast że w tego typu zajęciach są niezbędne a poza tym że pani de Chatelet jako matematyczka była dobrze przygotowana, przynajmniej teoretycznie, do radzenia sobie z różnymi metodami szyfrowania i rozszyfrowywania. Powołał się na list pani Tencin z 16 czerwca 1743 roku. I pisze że to była pani Tencin, siostra kardynała, nie żadna Tercier. Nie pisze co wyciągnął. Można się co najwyżej domyślać co robił bo po spotkaniu się z Fryderykiem przebywał dłuższy czas w Brukseli i wysyłał do Fleury raporty szpiegowskie, pewnie miał siatkę informatorów, zbieral info i przekazywał je Fleury. Pisałem wyżej że autor powołuje się na list pani Tencin z 16 czerwca 1743 roku. Autor pisze że książka ta powstała w ten sposób że do jego rąk trafił plik dokumentów ponumerowanych od 1 do iluś tam on brał je po kolei i przepisywał jakoś przerabiając tekst i i z tych tekstów powstała właśnie ta książka. Trochę dobrej woli potrzeba żeby ją przeczytać. Bo on pisał na podstawie w.w listów. W książce wyraźnie pisze że chodzi o młodszego Podewils który miał kochankę a ta kochanka robiła kopie korespondencji i przekazywała je Voltaire.
  8. Voltaire

    Gdzie indziej pisze że zajmowała się jego korespondencją gdy Voltaire szpiegował w Holandii. Wtedy pośredniczyła będąc w Paryżu. Wydaje mi się że taka była jej rola. Natomiast jeśli chodzi o Brukselę to Voltaire narzeka tam że wysyłanie raportów jest ryzykowne że trzeba włączyć w to ambasadora w Berlinie który ma szyfry itd. To pewnie wysyłał również szyfrowane raporty a skąd inąd wiadomym jest że żony czy kochanki szpiegów czy polityków właśnie czymś takim się zajmowały. Emilie na pewno się do tego nadawała, przecież była zapaloną matematyczką. W każdym razie na pewno mu w tym pomagała. Fleury wysłał Voltaire do Aix-La-Chapelle by tam spotkał się z Fryderykiem i wyciągnął od niego to i owo. Ten gościł kilka dni u Fryderyka a później pojechał do Brukseli gdzie przebywała Emilie i stamtąd pisał raporty do Fleury ale miał w.w problem z tajnością przekazów. W książce nie pisze że szyfrował tylko że oględnie pisał ale można się chyba domyślać że szyfrowane raporty również przesyłał. Każdy by chyba na jego miejscu tak robił. Ów autor pisze że przeciek był ze strony Emilie za pośrednictwem pani Tencin, że to nieprawda że Voltaire wygnano ani też nie boi się żadnego wygnania ale tak naprawdę wysłali go Amelot i Maurepas by wysondował króla Prus. Tylko czy ten przeciek był kontrolowany? Pewnie tak bo Voltaire zamierzał przepoczwarzyć się w agenta wpływu i dalsze udawanie było mu nie na rękę bo przecież Fryderyk inaczej z nim rozmawiał jeżeli wiedział że jest wysłannikiem takich osobistości jak Amelot i Maurepas. No i poza tym pani de Chatelet nie była pewnie z tych co nie wiedzą co mówią. No ale tu wkraczamy w jakieś szczegóły działalności Voltaire które trzeba by było dokładnie przeanalizować, jakieś ogólne rozważania nie wystarczą. Ciekawe zatem jaka był jej rola. A ja piszę na podstawie książki nie notatek.
  9. Czyli tak tłumacząc z polskiego na nasze to matka Filipa de Rouvres sprawowała regencję do czerwca 1353 roku a później rządy nad Burgundią przejął jej mąż. Czyli to co wyżej napisałem. O co chodzi? Nie wiem ale ów Ernest Petit jest coś mocno podejrzany. Jeśli o minie chodzi to datę 1354 jako datę powołania Parlamentu Burgundzkiego wziąłem z jakiegoś kolorowego albumu turystycznego który przeglądałem na jakiejś wyjątkowo nudnej imprezce. W tym albumie było coś o muzeum wina w Beaune, że znajduje się w dawnym pałacu diuków Burgundii i że była to pierwsza siedziba Parlamentu Burgundzkiego powołanego przed diuka Burgundii Filipa II Hardi, nie żadnego Filipa de Rouvres. Później przy różnych okazjach się z tą datą spotkałem i wszędzie było że w 1354 rok u Filip Le Hardi powołał Parlament Burgundzki z siedzibą w tym pałacu. Trudno mi podać gdzie to czytałem ale internet to potwierdza można sobie wystukać dowolne hasło z tym związane na przykład "Hotel des ducs de Bourgogne de Beaune", "Musee du vin de Bourgogne" czy po prostu "Parlement de Bourgogne". Wszędzie to pisze. Przepraszam ale ów Ernest Petit wygląda na jakiegoś lesera. Filip de Rouvres miał wówczas 7 lat i pewnie za niego podpisywał ktoś kto pełnił regencję. Ale jak mógł podpisywać dokumenty po 1353 roku skoro dokument o powołaniu Parlamentu Burgundzkiego jest pewnie podpisany przez Filipa II, późniejszego Le Hardi, bo inaczej to by pewnie nigdzie nie pisało że to on powołał Parlament Burgundzki. Przecież taki dokument jest niesłychanie ważny. Przepraszam ale niechcący użyłem translatora by sprawdzić czy działa i mi się tak zrobiło a zauważyłem to dopiero później. No nie wiem, ale zawsze mi się wydawało że do Rewolucji prawo francuskie miało charakter raczej zwyczajowy, później się to zmieniło. Ale nie jest to temat o którym można tutaj polemizować z uwagi na powszechne u nas dość mierne o tym pojęcie. No to niech Szanowny Secesjonista przeczyta jeszcze raz to co napisałem. W KAŻDYM RAZIE SPRAWA SPROWADZA SIĘ DO TEGO CZY W 1354 ROKU SYN JANA II FILIP BYŁ DIUKIEM KTÓRY POWOŁAŁ PARLAMENT BURGUNDZKI. Wszędzie tak pisze. Nigdzie nie spotkałem się z twierdzeniem że Parlament Burgundzki powołał Filip de Rouvres.
  10. Prawda. Można to przeczytać nawet w wiki. Trzeba tylko wystukać "Philippe I de Bourgogne" albo po prostu "Philippe de Rouvres". Tam pisze Jeanne d'Auvergne uzyskuje od Jana II dzierżawę regencji księstwa Burgundii od 1349 r. (Philippe miał zaledwie 3 lata) do 5 czerwca 1353 r. , Kiedy Jean le Bon powiadomił sędziów i księgowych dwóch Burgundii, których wziął posiadania rządu i dzierżawy młodego księcia Filipa de Rouvres 2 . Czyli pisze jasno że 5 czerwca 1353 roku Jan II przejął osobiście rządy nad Burgundią. Pewnie wówczas księciem Burgundii uczynił swego syna Filipa II Śmiałego. Ojej, aż sprzeczność logiczna. Po prostu Filip II Śmiały został przez ojca uczyniony księciem Burgundii w 1353 roku bo w 1354 roku miał już w Burgundii swój pałac i dwór i to bynajmniej nie symboliczny. W 1356 roku razem z ojcem dostał się do niewoli angielskiej i przebywał w Londynie, zatem nie mógł pełnić obowiązków diuka Burgundii, podobnie jak jego ojciec Jan II nie mógł pełnić obowiązków króla Francji i wówczas obowiązki królewskie we Francji zaczął pełnić syn Jana II, delfin Karol, ale była to wyjątkowa sytuacja, której nikt nie przewidział. Można powiedzieć że wówczas państwowość francuską uratowały Stany Generalne i parlamenty. Nie było króla, władza delfina była wątpliwa i łatwo ją było podważyć , zatem odwołano się do Stanów Generalnych i parlamentów. Te zaś musiały decydować zgodnie z przyjętymi zwyczajami, czyli z prawem zwyczajowym, bo tak było najłatwiej wymusić posłuch. Zatem by z powrotem po powrocie z angielskiej niewoli osadzić na tronie książęcym Burgundii brata Delfina trzeba było używać różnych kruczków prawnych, stąd pewnie te 21 lat tak jak mówiło prawo zwyczajowe i dlatego historycy podają dwie daty. Dla jednych datą objęcia przez Filipa II księstwa Burgundii jest decyzja jego ojca, Jana II, dla innych jego późniejszy powrót na ten tron. Zresztą można by zaryzykować twierdzenie że te 8 lat (1356-1364r) w historii francuskiej monarchii przedrewolucyjnej to były rządy prawa. Ale sprawa jest skomplikowana i nie da jej się w kilku słowach wyjaśnić.
  11. Tutaj to jeszcze Szanowny Secesjonista musiałby wiedzieć co to jest prawo zwyczajowe. Wówczas innego, przynajmniej w północnej Francji nie było. To znaczy obowiązywało dopóki nie wmieszał się niego król. A normalnie we Francji przy obejmowaniu jakiegoś większego spadku to prawo o decydowaniu o nim miało się dopiero w 21 roku życia. Pewnie w Burgundii była trochę inna tradycja prawna ponieważ w początkach istniało tam prawo burgundzkie, różniące się od prawa salickiego. Zresztą jeszcze inna tradycja prawna była na południu gdzie istniało prawo Wizygotów, obok prawa rzymskiego którego pozostałości na południu były dość żywe. A że po 1356 roku prawa zwyczajowe nabrały wagi to jest to wynik okoliczności bowiem król Francji i diuk Burgundzki znaleźli się w niewoli. Obowiązki króla objął delfin, ale król, który we Francji był uważany za źródło prawa żył. Zatem delfin musiał swe decyzje ubierać w formy prawne. Stąd ponowne objęcie księstwa przez Filipa II Śmiałego w zgodzie z prawem zwyczajowym. Z tym że ten złoty okres praw zwyczajowych (czy praw w ogóle) trwał tylko do śmierci Jana II. Jedynym śladem z tego okresu jest tylko formułka jaką król odtąd pisał na końcu swych rozkazów "Bo to mi sprawia przyjemność" Ale jest to prawda którą można pewnie znaleźć w każdym przewodniku turystycznym i pewnie każdy pilot wycieczki tę prawdę zna. To co? W 1754 roku Filip II Burgundzki mający wówczas 12 lat nie powołał parlamentu burgundzkiego? O ile sobie przypominam to żona Jana II, przed poślubieniem go była regentką Burgundii. To znaczy panowała w imieniu małoletniego Filipa I Rouvres. Po ślubie (o ile dobrze pamiętam) przestała być regentką Burgundii a regencję przejął osobiście jej mąż Jan II i mianował księciem Burgundii swego najmłodszego syna. Wybudował mu pałac, zorganizował Dwór i tyle.
  12. Voltaire

    W wydaniu którym dysponuję to pisze, chociaż mogę sprawdzić. Z jakiego wydania Szanowny Secesjonista korzysta?
  13. Udział gen. Franco w wojnie

    Ważniejszymi sprawami były wówczas sprawa przystąpienia Hiszpanii do wojny i co za tym idzie opanowanie Gibraltaru. Tutaj to napisałem coś na wyrost. Bo tak naprawdę to sam w to wątpię. Żaden prztyczek. Wszyscy, to znaczy Francuzi i Anglicy woleli w Tangerze Hiszpanów niż Włochów. I taki miało sens zajęcie Tangeru przez Hiszpanów. Coś mi tu nie pasuje. Francja i Hiszpania mają dość ścisłe związki historyczne i kulturowe. Południe Francji tylko dlatego nie stało się hiszpańskie że są Pireneje. Hiszpanom jakoś nie przeszkadza to że na ich tronie zasiada francuska dynastia. Chociaż można powiedzieć że Hiszpania od czasów Napoleona jest rozdarta między Francję a Anglię. Z Anglią łączy ją ustrój, bo jest to jedyna oprócz Anglii klasyczna monarchia konstytucyjna. Z Francją zaś pewne związki kulturowe i historyczne, no i niechęć do Gibraltaru w rękach Anglii. Pisze o tym Andree Brissaud w biografii Canarisa. Tu nie chodziło o żadną wyczekującą postawę. To że Hiszpania nie przystąpiła do wojny było wynikiem intryg Canarisa, który był prawie że w zażyłych stosunkach z Franco i osobiście przyjaźnił się z wieloma hiszpańskimi oficerami. Oczywiście skoro intrygował przeciwko przystąpieniu Hiszpanii do wojny to pewnie możliwość przystąpienia Hiszpanii do wojny istniała bo po co by intrygował. Wydaje się że alianci sporo Canarisowi zawdzięczają bo udaremnił zamknięcie przez Niemcy Morza Śródziemnego. Gdyby nie to to nie byłoby El Alamein, lądowania w Afryce Północnej, operacji Husky. Zdaje się że Canarisa kosztowało to życie bo w rozgardiaszu jaki zapanował w okolicach Berlina gdy w kwietniu 1945 roku podszedł tam front przypadkowo znaleziono w sejfie dokumenty tej jego działalności w Hiszpanii.
  14. Początek tej przedmowy XYZ jest taki: Ta konferencja wpadła przypadkowo w moje ręce, mimo wszelkich ostrożności by ukryć przed publicznością ten rodzaj działalności... To jak to zinterpretować? Chyba tylko na jeden sposób że jest to wydawca albo drukarz któremu coś wpadło w ręce, uznał że może zrobić na tym jakąś kasę i to wydrukował (kazał wydrukować?) a później sprzedał. Pani Rolin pisała swoje dużo później, wówczas gdy ów XYZ i Quincey nie żyli, to mogła podać nazwisko autora prelekcji bo nikomu już nic nie groziło. Wydawca wolał się nie podpisywać i nie podawać autora by nie mieć kłopotów. Zauważyłem w dwóch książkach Pierre Nord: "Dziennik Szantażysty" i "Kto jest policjantem" Tu mamy do czynienia z wolnym rynkiem książkowym. To oznacza że autor tekstu umawiał się z wydawcą za ile. Oczywiście wydawca też miał swoje warunki. Mógł na przykład zobowiązać autora żeby trochę stonował tekst bo nie chcial ryzykować itd. Pewnie autor zwracał się do niejednego wydawcy a każdy wydawca stawiał swoje warunki, toteż poszczególne wydania mogą się różnić. Zresztą i wydanie które mam mimo że wydane ze sto lat po napisaniu tekstu tez jest jakieś wolnorynkowe bowiem w zasadzie podany jest adres wydawnictwa. Co prawda dalej jest też i nazwa: Nouvel Office d'Edition. Morderstwa doskonałe mają to do siebie że nikt się do nich nie przyznaje bo inaczej sprawca nie pozostałby nieznany. Tylko w TV można usłyszeć relacje z poufnych rozmów albo z tajnych źródeł. Jean-Jacques Rousseau żył jednak przed Quincey.
  15. Narobiło się tu sporo zamieszania ponieważ zaczęło się od legendy która nadała takie a nie inne przydomki diukom Burgundii a temat przeszedł na okoliczności nadania księstwa Burgundii komuś tam. Oczywiście legenda nie jest chyba całkowitą fikcją, jest jednak raczej interpretacją jakiejś rzeczywistości. Tak jest w naszym przypadku. Zatem najpierw należy ustalć prawdę, czyli tak jak jest w tym temacie, czyli "okoliczności nadania filipowi Śmialemu ....". więc: To się Szanowny Secesjonista grubo myli. Król Francji miał prawo do wszystkiego. Oczywiście nie zawsze postępował według własnego "widzi mi się" choćby po to żeby uniknąć skandalu czy po prostu zbędnego gadania. No i mogło się zdarzyć że jakiś wasal był na tyle potężny żeby grać królowi na nosie i król wolał tego nie zauważać. Ale to były jedyne i dość rzadkie przypadki. To "widzi mi się" trochę uległo ograniczeniu za następcy naszego Jana II, który zapewniał (tylko tyle) że swoje decyzje podejmuje po uważnych deliberacjach ale zmieniło się tylko to że swoje rozporządzenia podpisywał "bo to mi sprawia przyjemność" (czy jakoś tak, dokładną formułę mogę podać). Przy czym ta przyjemność królewska była bardzo szeroko rozumiana. Dla przyjemności mógł kogoś wtrącić bez sądu do więzienia ale też w tym pojęciu zawierało się polowanie i zażywanie przyjemności z kochankami. Oczywiście nie zajmował się wszystkimi sprawami. Bo co go mogło obchodzić że gdzieś daleko w jego królestwie dwóch szlachciców kłóciło się o zamek stary. Taką sprawę delegował po prostu jakiemuś swojemu urzędnikowi i ten rozstrzygał ją w zgodzie z prawem obowiązującym w danym regionie, przeważnie zwyczajowym, czy nawet z prawem rzymskim. Oczywiście mogło się zdarzyć że jeden szlachcic był milszym królowi wtedy sprawę przejmował parlament. Ten zaś w praktyce robił to co chciał król, ubierał tylko wszystko w formy prawne. Nie przypadkowo parlament nazywał się Cour, czyli po prostu Dwór, w domyśle królewski, a wiadomo że dwór nie robił niczego bez woli króla. Oczywiście nie zawsze sprawa była warta żeby angażować parlament. Wtedy król po prostu wydawał opieczętowany list. Tak na marginesie zwracam uwagę że dzisiejsze TSUE to też jest Dwór (cour de Justice), nie żaden trybunał. Tu to trzeba wziąć pod uwagę że nastąpiło pewne historyczne zamieszanie związane z bitwą pod Poitiers. Ale co do okoliczności nadania księciu Filipowi II Śmiałemu księstwa Burgundzkiego to jest to chyba tajemnica królewskiej alkowy bowiem żona Jana II, czyli królowa, była regentką Burgundii i rządziła w imieniu Filipa de Rouvres. Przy tym fakty są takie że nasz Filip II Śmiały został księciem Burgundii w 1354 roku bo tak chciał król (może po udanej nocy z królową). Żeby się o tym przekonać to zamiast do pana Champeaux proponowałbym zwrócić się do jakiegoś lubiącego wypić turysty, który trochę zna Burgundię. Bo tam, konkretnie w Beaune, jest muzeum wina. Każdy wie że to muzeum było kiedyś pałacem diuków burgundzkich wybudowanym chyba około 1350 roku. I wszędzie też pisze że tam w 1354 roku książę Burgundzki Filip II Śmiały, mający wówczas 12 lat, umieścił Parlament Burgundzki. Był to jego pałac i nie może być tu tłumaczenia że ten tytuł książęcy to była jakaś fikcja. Przecież Parlament Burgundzki był w pałacu Filipa II Śmiałego, zatem na jego Dworze, a parlament to już był ważny instrument wykonywania władzy. Oczywiście dwa lata później Filip II Śmiały i jego ojciec trafili pod Poitiers do niewoli, sprawy się skomplikowały, pewnie nastąpiły jakieś sztuczki prawne ze strony parlamentu który zapewne nie przestawał uznawać Filipa II Śmiałego za diuka Burgundii i stąd całe zamieszanie które wytworzyło pewną legendę ale ten temat jest o okolicznościach nadania księcia Burgundii a nie o legendzie. Żeby się przekonać że Filip II Śmiały był już w 1354 roku księciem Burgundii to proponowałbym uważnie przeczytać owego pana Champeaux i ten na pewno pisze że Parlament Burgundzki został utworzony w 1354 roku na Dworze księcia Burgundii Filipa II Śmiałego. To wszystko można sprawdzić w wiki. Z tym że trzeba trochę uważać. Bo parlament burgundzki jest nazywany również parlamentem Dijon co może wprowadzić pewne zamieszanie bo ten parlament powstał w innym mieście Burgundii, Beaune, nie w Dijon, i Beaune przez długi czas było uważane za stolicę praworządności Burgundii.
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.