euklides

Użytkownicy
  • Zawartość

    1179
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O euklides

  • Tytuł
    Ranga: Docent
  • Urodziny

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Inna

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Do likwidacji strefy nieokupowanej w listopadzie 1942 roku Bardin-Nord przebywał w Vichy w sztabie tzw. armii Rozejmowej. Był agentem kontrwywiadu mającego centralę w Algierze. Był to niby kontrwywiad Vichy ale w praktyce niezależny. W styczniu 1943 roku utworzono ORA z byłych oficerów Armii Rozejmowej (bo coś takiego było chociaż ta "armia" nie miała żadnej wartości bojowej) a ów Bardin-Nord ledwo uniknął aresztowania i ukrywał się w Lyonie. Pewnie z racji że był informatorem kontrwywiadu w Algierze zaliczono go do sztabu ORA. Możliwe nawet że był przerzucony do Algieru. W każdym razie miał z Algierem kontakt. W maju przybył do Paryża i zaczął z Lagarde organizować Eleuthere.
  2. Coś jednak w tym jest. Do tego zamierzonego przez Kutrzebę natarcia na wielką skalę nie doszło przede wszystkim dlatego że przestała działać łączność ale też były duże opory w sztabach. Potrzebne było współdziałanie armii Pomorze no i armii Łódź ale dowódca armii Łódź, Rómmel zwiał do Warszawy a w sztabie armii Pomorze ten pomysł Rómmla podobno energicznie zwalczał m.in. szef wydziału operacyjnego Kirchmayer, ten sam który po wojnie wydał Pamiętniki. Pamiętniki po wojnie wydał również Kutrzeba pod wymownym tytułem "Wojna Bez Walnej Bitwy". Jakieś 60 stron tych pamiętników które omawiały właśnie bitwę nad Bzurą gdzieś zaginęło.
  3. To trochę bardziej skomplikowane. Chociaż na pewno Churchill nie konsultował z nim swoich planów. Wygląda na to że ów Nord w swoich książkach używa nazwiska Bardin. Według wiki był numerem 2 siatki Eleuthere. Ale też był członkiem 2 Biura (chyba wywiad) Sztabu Generalnego ORA w Algierze. ORA była to utworzona w styczniu 1943 roku Organizacja Oporu Armii która zawsze podkreślała swą apolityczność. Natomiast szef siatki, Lagarde był szefem 2 Biura (też chyba wywiad) Sztabu Narodowej Armii Wewnętrznej z siedzibą w Londynie która miała już pewne zabarwienie polityczne. Zatem Nord-Bardin był podczas wojny związany z Algierem a to przecież Afryka Północna gdzie koncentrowały się wojska do inwazji na Sycylię, gdzie kwaterowały sztaby. Coś mógł o tym wszystkim wiedzieć.
  4. Ja tylko przytoczyłem to co kiedyś tam przeczytałem a te wasze prawnicze glosy mnie po prostu przerastają. POZDR.
  5. Musielibyśmy się tutaj dokładnie przyjrzeć się siatce Eleuthere. Była to sitka kontrwywiadu na terenach okupowanych. W zasadzie zajmowała się zbieraniem info o złych zamiarach Gestapo czy francuskich kolaborantów w stosunku do wykrytych członków członków Ruchu Oporu. Ale prowadziła też podwójnych. To znaczy wykrytym niemieckim agentom czy współpracownikom składano propozycje nie do odrzucenia i nakłaniano ich by ci przekazywali Niemcom banialuki fabrykowane w Londynie. Ale zbierała również informacje wywiadowcze z których korzystali choćby partyzanci a także Londyn który na ich podstawie udzielał pomocy partyzantom zaangażowanym w jakieś walki (zrzuty, bombardowania itp.). Zaglądałem do Wiki, pewnie tak jak Szanowny Administrator Secesjonista, tam znalazłem że ów Nord był numerem dwa siatki Eleuthere. Skąd inąd wiem że jej szefem był Hubert Lagarde. Zatem by wynikało że nad nim był ów Hubert Lagarde. No nie. Pisać pamiętnik o konspiracji w konspiracji to jakieś bałamuctwo. Przecież podstawową zasadą konspiracji jest nie posiadanie żadnych prywatnych notatek. Ciekawe co by na to powiedział forumowicz Albinos. W wiki, u różnych jego recenzentów. Zresztą w swych książkach podaje daty,opisuje wydarzenia które można nazwać historycznymi. Tyle że zmienia nazwiska ale czasem można je ustalić. Tak na przykład w książce o kryzysie kubańskim jednego z jego bohaterów określa jako Esteban Roja. A przypominam Szanownemu Secesjoniście że obydwaj ustaliliśmy że chodziło o Manuel Pineiro Losada. W książce o Eleuthere numeren 2 jest płk. Bardin. Może to jest właśnie zmienione nazwisko jego samego (autora). No dobrze "hece". Tak się to pisze? Mało używam takich słów i nie mam zamiaru tutaj zaprzeczać że Szanowny Administrator Secesjonista zna lepiej ode mnie odnośną ortografię.
  6. Ze szkoły średniej pamiętam ze Kozacy. W Tomie I Sekretu Króla, na stronie 260 Gilles Perrault pisze tak (mniej więcej): 13 listopada 1768 roku do Konstantynopola przybył Saint-Priest i zaraz dowiedział się o wybuchu wojny rosyjsko-tureckiej. Poprzedni ambasador, Vergennes, wrócił do Francji. Po powrocie do Francji napisał do króla, że swój ostateczny sukces, czyli doprowadzenie do wojny rosyjsko-tureckiej, zawdzięcza dyrektywom Sekretu. Działania wojenne toczyły się jednak bardzo ospale. Natomiast rezydujący w Cieszynie biskup Krasiński starał się zaprowadzić zgodę między konfederatami barskimi. Ci zaś przyczaili się. Z przystąpieniem do akcji czekali na wiosenną ofensywę turecką. Ta wojna uniemożliwiała jednak pogodzenie Stanisława Augusta Poniatowskiego z Konfederatami bowiem Porta żądała detronizacji „osobnika [czyli Poniatowskiego] który w swej rodzinie nie ma żadnego króla” To jest napisane na podstawie tajnych raportów Sekretu. Saint-Priest był nowym ambasadorem w Stambule, zastąpił dotychczasowego, Vergennes, który już wówczas był jednym z najważniejszych agentów Sekretu. Parę lat później został wszechpotężnym francuskim ministrem tej klasy i znaczenia co Richelieu
  7. Ja wiem? Ze strony matki raczej bliskie, przecież ojciec Michaiła Romanowa był ciotecznym bratem cara Fiodora. Iwan i Dymitr już dawno nie żyli i nie zostawili po sobie potomstwa. Był w każdym razie najbliższym z żyjących krewnych cara Fiodora i zdaje się że w linii męskiej z Rurykowiczów. Zdaje się że jako takiego go przedstawiano Żółkiewskiemu. Coś jest o tym w "Początek i Progres Wojny Moskiewskiej"
  8. Ludzie!!! Potrafię zrozumieć że ktoś miał nieszczęście trafić na uniwersytet z którejś z kolei dwusetki, ale bez przesady. Czyżbyście nie wiedzieli że założyciel dynastii Romanowów, pierwszy car tej dynastii Michaił Romanow, był bliskim krewnym (jeżeli nie najbliższym) cara Fiodora, syna Iwana Groźnego? A obrany na cara na elekcji Borys Godunow źle skończył? Często wspomina o tym Gilles Perrault .Fak że korzystał on z raportów tajnych służb. Trudno powiedzieć czy nie miała problemu. Michał Korybut panował za krótko by coś się ujawniło. Sobieskiego to raczej musieli akceptować bo jego ulubioną rozrywką było bicie ich. Do Wettynów nic nie mieli i uważali ich za prawowitych władców. Leszczyńskiego nikt nie traktował poważnie No ludzie!!! Czy wy pamiętacie datę bitwy pod Grunwaldem? Bo zaczynam w to wątpić. Przecież o kłopotach Piotra I nad Prutem można przeczytać w każdej jego biografii ja o tym czytałem dawno i nawet nie pamiętam dokładnie gdzie. Te wypadki opisuje Wolter, to fakt. W googlach znalazłem o tym po rumuńsku ale z tłumaczeniem. Wystarczy wystukać "Batalia Stanilesti". Z tym stronnictwem prorosyjskim w ówczesnej Turcji to sprawa mocno skomplikowana trzeba by o tym dużo pisać. Sam się w tym gubię. Pewnie że Turcji zależało na spokoju od północy, przede wszystkim chciała się zabezpieczyć od wypraw łupieżczych stamtąd. Dlatego nie zależalo jej na anarchii na północy. Taka anarchia oznaczała rozwój łupieskich wypraw na Turcje. i to wszystko. Północ jej chyba nie interesowała, spoglądali raczej na Morze Śródziemne. Może i tak z tym że według mnie inna była kolejność. Raczej Austria dostała kawałek tortu a Prusy dostały to co dostały by utrzymać równowagę między nimi a Austrią. Tyle że wówczas były to spokojne ludy zapatrzone w Habsburgów. No może Węgrzy się trochę emancypowali i wygrali na tym ale bez jakichś wielkich wstrząsów. Później pozostawali raczej wiernymi monarchii.
  9. Zerknąłem trochę do wiki. Gwoli ścisłości przed wojną był pracownikiem raczej kontrwywiadu, Podczas wojny na pewno nie był szeregowym członkiem Ruchu Oporu. W wiki pisze że był numerem 2 siatki Eleuthere. On sam o tej siatce sporo pisze w swoich książkach. Była to duża siatka kontrwywiadowcza działająca na okupowanych terenach podlegała bezpośrednio Sztabowi Walki Czynnej (czy coś takiego) w Londynie. Zatem był dość wysoko postawionym członkiem Ruchu Oporu. Jako pracownik raczej kontrwywiadu znał się na pewno na pracy wywiadu, bo któż lepiej może ją znać jak nie kontrwywiad. Piszę "raczej kontrwywiadu" ponieważ wywiad i kontrwywiad ściśle ze sobą współpracowały i granica między tymi dwiema służbami była bardzo płynna, czasem niezauważalna. No nie. Taki szeregowy agent zbierający informacje to trochę co innego. Może i ten dostęp miał taki jak każdy inny. W każdym razie wszędzie pisze że jego książki mają solidne oparcie w rzeczywistości, czy nawet bazę źródłową. Może i te książki są przestarzałe. Nie można go równać np. z naszym asem majorem (zdaje się) Zacharskim tylko że jakoś książek owego majora pewnie bym nie strawił. Przy czym można jeszcze dodać że ów inkryminowany wyżej autor nie ma pojęcia co to jest gra operacyjna w której nasi asi zdaje się że celują. Przyznam że mnie też to określenie do niedawna kojarzyło się ze szpitalem. No trudno żeby ktoś zajmujący się konspiracją pisał o niej podczas wojny w warunkach okupacji. A z tymi odtajnieniami to chyba tylko u nas takie chece, że olaboga. Mam na przykład książkę owego autora "Spotkanie w Jerozolimie". Pisząc w wielkim skrócie jest ona o awanturach między wywiadami egipskim i izraelskim we Francji w przededniu Wojny Sześciodniowej na Bliskim Wschodzie (wybuchy, trupy, porwania, podrzynanie gardeł, seks). Wojna Sześciodniowa to czerwiec 1967 roku książka została natomiast wydana w 1968 roku. Czyli w niecały rok i kto tu na co czekał? To raczej wszyscy powtarzają. Na desanty na Sycylię i Normandię zgodził się przede wszystkim pod naciskiem Amerykanów którym spieszyło się do Japończyków na Pacyfik. (oczywiście inne względy też pewną rolę zagrały) Szczególnie desant w Normandii budził jego zastrzeżenia bo uważał go za zbyt ryzykowny. Wolał drobnymi operacjami wzdłuż wybrzeży europejskich wyczerpać Niemców by w końcu wylądować na Bałkanach i zadać im ostateczny cios. Dla Amerykanów taka strategia była nie do przyjęcia bo pochłaniała za dużo czasu.
  10. Pisałem na podstawie Woltera "Karol XII", tyle że z pamięci i trochę strywializowałem. Nie chodzi o bitwę nad Dniestrem a nad Prutem. W necie na ten temat znalazłem tylko rumuński tekst "Batalia Stanilesti", można zajrzeć. Nie mogę dokładnie przytoczyć kto komu powiedział te przytoczone przez Woltera słowa,o ile mnie pamięć nie myli to sułtan właśnie Karolowi XII, ale możliwe że że padły w rozmowie Stanisława Poniatowskiego z wezyrem, będę miał trochę czasu to poszukam. W każdym razie w Turcji istniało stronnictwo prorosyjskie które w końcu wzięło górę i Karolowi XII nakazano opuszczenie Turcji, co jest powszechnie znane, zatem wyrażona w tak swoisty sposób doktryna nie jest niczym dziwnym. W wydarzeniach z czasu pobytu w Turcji Karola XII, Wolter ogromną rolę przypisuje ojcu naszego króla, Stanisławowi Potockiemu, nota bene pochodzącemu ze zwykłej szlachty, który służył Karolowi XII. Możliwe że jego intrygi w Konstantynopolu narobiły mu wrogów i stąd późniejsza niechęć Turków do naszego SAP. Co do Piotra I to był jednak władcą od kilku pokoleń i chyba nikt nigdy nie kwestionował że Romanowowie to królewski ród. Tym bardziej że Turcy wiedzieli że ojcem naszego Stanisława Augusta był zwykły szlachetka, którego na dodatek nie wszyscy w Turcji dobrze wspominali.. . Tylko czy oni tego chcieli. W końcu 13 lat po pokoju karłowickim podczas pokoju w Adrianopolu w 1713 roku nas bronili. Dziwne że nie słyszałeś. Ja się z tym spotkałem u francuskiego historyka (prawnika z zawodu) Gilles Perrault. Rozbiory przypisuje austriackiej intrydze. Po prostu z tych czy innych powodów Konfederacja Barska była popierana przez Francję której sojuszniczką była wówczas Austria. Te dwa katolickie przecież mocarstwa wspierały katolicką Konfederację. W pewnym jednak momencie Austria wykorzystała sytuację dla swoich celów i doprowadziła do rozbiorów, co zaskoczyło Francję bo ani jej służby ani jej dyplomacja nie zorientowały się w porę co do austriackich zamiarów. Konsekwencją tego były pewne polityczne reperkusje we Francji gdyż wielu francuskich polityków zaczęło krzywo patrzeć na sojusz francusko-austriacki, co później miało we Francji istotne konsekwencje. Oczywiście to co napisałem wyżej to gigantyczny skrót bo sprawa jest skomplikowana. A w sumie nie jest niczym dziwnym że to co stało się łupem Austrii w czasie i-go rozbioru mogło wzbudzić we Francji irytację. W końcu, co byśmy nie powiedzieli, to Austriacy weszli w posiadanie ładnego kawałka Europy.
  11. Sporo światła na postawę Turcji wobec naszej części Europy rzuca wojna rosyjsko-turecka 1710-1713 (piszę z pamięci i mogło mi się coś pomylić). Otóż w jej trakcie Piotr I ze swoją armią został w 1711r okrążony gdzieś nad Dniestrem i Rosjanie znaleźli się w beznadziejnej sytuacji. Wówczas zadziałała zdaje się Marta Skawrońska, przekupiła tureckich dostojników i Rosjanie jakoś z tej opresji wyszli. Karol XII który przebywał wówczas u Turków zwrócił się z pretensjami do sułtana. Okazało się że ten przez palce patrzał na przekupowanie swoich oficerów a Karolowi XII odpowiedział że on nie widzi kto by mógł zastąpić Piotra I, który był w końcu monarchą od pokoleń a zatem miał prawo być królem. Zatem by wynikało że Turkom zależy żeby na azjatyckich stepach panował spokój. Może odziedziczyli to jeszcze po Bizantyjczykach. W każdym razie zanarchizowanie Rosji ich nie interesowało. Ciekawym jest że jednym z warunków pokoju w Adrianopolu który tę wojnę kończył było zobowiązanie Rosji do wycofania wojsk z Polski. Polska też im była/jest potrzebna, pewnie dla zrównoważenia Rosji i pewnie też by nie chcieli w Polsce anarchii. No i czy Rzeczpospolita Sobieskiego to figura? Powszechnie chyba jest wiadomym że Polacy poszli pod Wiedeń wbrew własnym interesom, czyli po prostu jako najemnicy. Pewnie tak to i dzisiaj widzą niektórzy na zachodzie. W końcu w filmie o bitwie wiedeńskiej Sobieski nie jest najlepiej pokazany, czy to się nam podoba czy nie, raczej jako typowy najemnik,. Przy tym gdzieś opisane jest wydarzenie jak to polscy wojewodowie z Sobieskim na czele udali się z wizytą do cesarza. Wówczas któryś z wojewodów rzucił się cesarzowi do stóp nazwał go panem i zaczął całować po rękach. Wywołało to zrozumiałą uwagę Sobieskiego "Mości Wojewodo, trochę godności". No i pobiliśmy Turków którzy 30 lat później w Adrianopolu (pokój w Adrianopolu 1713r) się za nami wstawiali a uratowaliśmy Austrię która jeszcze później doprowadziła do rozbiorów.
  12. Przyznam się że kiedyś też tak myślałem. Przekonałem się jednak że istnieje gatunek ludzi którzy mają coś do powiedzenia i szczerze chcą się tym podzielić, przede wszystkim z rodakami ku nauce. U nas ten gatunek ludzi jest nieznany bo nasi, jak ty to nazwałeś, funkcjonariusze służb specjalnych, przede wszystkim zajmowali się własnym narodem to i nawet nie ma się co dziwić że wstyd im o tym pisać. A niektóre "osiągnięcia" naszych służb, na przykład Bolek jako TW nr. 1 profesjonalnych polskich służb to żenada, chyba to przyznasz. Poza tym w.w autora trudno nawet nazwać funkcjonariuszem po prosu był pracownikiem wywiadu w czasie wojny na terenach okupowanych później miał dostęp do archiwów wywiadu, sporo wiedział, nie tylko o wydarzeniach ale i o ich mechanizmach, to i pisał. Tam nie przesadzają z jakimiś tajemnicami. Uderzyło mnie na przykład że książki opisujące jakieś wydarzenia związane z wywiadem są wydawane 2-3 lata po tych wydarzeniach. Oczywiście nie wszystkie są strawne ale niektóre tak.
  13. No chyba trudno zinterpretować to w ten sposób że Maria-Teresa pomogła legalnemu królowi. Można powiedzieć że Maria-Teresa wspierała konfederatów. Przecież w należącym do Austrii, Preszowie (Eperies) mieścił się główny sztab konfederatów. Z tą legalnością Stanisława Augusta też nie należy przesadzać. Turcy, którzy z wyrachowania sprzyjali Polsce, Stanisława Augusta nie uznawali ponieważ nie miał w rodzinie żadnego króla. Taki argument również w XVIII-wiecznej, chrześcijańskiej Europie był nader przekonywujący. Poza tym zajęcie miast spiskich miało ogromne znaczenie dla nas. Było to coś w rodzaju testu: jak zachowa się Rzeczpospolita kiedy zajmie się należące do niej ziemie? No i Austriacy zajęli Spisz a Polska właściwie nie zareagowała. Można było się zatem spodziewać że nie zareaguje na dalsze zabory no i te nastąpiły. Wpis przeniesiona z tematu: "Rozbiór Słowacki a Polska". secesjonista
  14. Coś wam się nie pomyliło? Kuszanie to lud z Azji środkowej. Co oni mają wspólnego z Sudanem?
  15. Pouczałem, to prawda, ale wszystko to strata czasu. Przyznaję. Więc powtarzam. 16 czerwca 1789 roku Bailly przy aplauzie ok. 2 tysięcy widzów oświadczył że że zebrani deputowani są reprezentacją narodu i po dyskusji przyjęto nazwę Zgromadzenie Narodowe. Później była legislatywa, konwencja ale w stosunku do każdego z tych zgromadzeń czasem potocznie używa się nazwę Zgromadzenie Narodowe. Zgromadzenie zebrane 1 maja 1789 roku w Paryżu raczej nie można nazwać Stanami Generalnymi bowiem nie było rozstrzygnięte czy są w nim stany czy nie. Bo gdyby uznano istnienie stanów to głosowano by stanami ale to było przedmiotem sporu i w końcu uznano głosowanie od głowy a to już nie ma nic wspólnego ze Stanami Generalnymi. Chyba jednak przyszłość wykazała że owa persona miała rangę. Być do tego stopnia wyróżnionym spośród ponad 1000 osób to chyba jednak o tym świadczy. Bo liczebność zgromadzenia które zebrało się 1 maja 1789 roku to ponad 1000 osób. Poza tym radziłbym zajrzeć do owego Margerit który wyliczył: 584 (nie 578) to stan III 291 - szlachta 290 kler - 290: to daje 1165 5 maja dołączyło jeszcze 60 (nie jestem pewien tej liczby) deputowanych z Paryża z Bailly na czele, czyli razem 1225. Poza tym nie chcę zaczynać nowej awantury ale ów Bailly to też syn Ludwika XV. Jego matką była córka ogrodnika z Wersalu. Duc de Castries w swojej biografii pani de Pompadour podaje że kiedy go schwytano 5 stycznia 1757 roku po zamachu zeznał że ma 39 lat i od 5 miesięcy przebywał w Arras. Poza tym radziłbym poświęcić trochę uwagi pani Marion Sigaut. Ta badała dokumenty właśnie w Arras i tam znalazła m.in dane z kim się Damiens Zamachowiec ożenił, kto był jego ojcem itd. Wersja z La Thieuloye nie daje się obronić. Pewnie to ta wersja mówi że Damiens był synem zbankrutowanego rolnika, który przepuścił majątek. Pani Sigaut natomiast znalazła dokumenty mówiące że jego ojciec, Pierre był profosem aresztu, czy czymś takim, w pobliżu Arras. Bowiem w międzyczasie obejrzałem wykład czy może "wykład" pani Marion Sigaut która mówiła że to ojciec Damiensa miał na imię Pierre. Przy tym ona też mówiła że Damiens miał córkę Marie, która została porwana przy okazji afery z porwaniami w połowie XVIII wieku w Paryżu. Zatem jeżeli chodzi o ewentualne Irlandzkie korzenie Robespierre to nie odnoszą się do Irlandki o'Murphy a do matki Marie. Pisałem już że o tym iż zatrzymał się w hotelu Renard na ul. Duplessis przeczytałem u Pierre Miquel. Może i nie ma informacji o tym hotelu bo jeżeli ta ulica była arystokratyczna enklawą to tam nie obowiązywały reguły jak gdzie indziej. Tam żeby otworzyć sobie np. warsztat nie trzeba było być członkiem korporacji (cechu), wystarczyło pozwolenie właściciela ulicy. Tak mogło być z hotelem był i wszyscy o tym wiedzieli ale oficjalnie w jakichś tam księgach go nie było. (ii nie trzeba było wnosić np. opłat, jakby się kto pytał). Poza tym można zajrzeć pod link Robespierre-Chronologie. Tam pisze że 5 maja Robespierre przybył do Wersalu i zatrzymał się w hotelu Renard. Przy czym, nie wiem czy Szanowny Administrator Secesjonista wie że Wersal to nie tylko pałac ale też nazwa dzielnicy. Tu sprzeczności z tym co pisałem wyżej nie ma. Ja nie uważam żeby to była nonszalancja. Nazywał się Robert-Pierre. Później natomiast z takich czy innych powodów zaczęto sobie dostosowywać nazwiska do okoliczności. Filip Orleański został Filipem Egalite, inni np. Dubois de Crance został Dubois-Crance. Robert Pierre miał już kreskę w personaliach, usunął ją i został Robespierre. Kim byli owi stronnicy króla, skoro król dość wcześnie wypadł z gry po tym jak go potraktowano gilotyną. Może chodzi o Ludwika XVII. Istotnie tu i ówdzie można znaleźć że pilnowali go ludzie Robespierra ale jak to pogodzić z z tym że stronnicy króla chcieli go zdyskredytować. Poza tym pozostaję pod wrażeniem znajomości słusznej literatury przez Administratora Secesjonistę. Pogratulować.