Skocz do zawartości

Razorblade1967

Użytkownicy
  • Zawartość

    768
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Razorblade1967

  • Tytuł
    Ranga: Doktor habilitowany
  • Urodziny 05/01/1967

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Inna

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Bydgoszcz
  • Zainteresowania
    Broń strzelecka
  1. Czołg średni 25TP/KSUST II

    W zasadzie przede wszystkim należałoby wspomnieć radzieckie czołgi, które nie wyszły co prawda poza stadium prototypów - choć testowane były w rzeczywistych warunkach bojowych czyli o T-100 i SMK... moim zdaniem to chyba była najbardziej udana koncepcja (dwie wieże w osi podłużnej pojazdu)... w ogólnie nietrafionej koncepcji czołgu o więcej niż jednej wieży. W sumie pewną "namiastką" czołgu dwuwieżowego był brytyjski Crusader I z "karłowatą" przednią wieżą z km-em, a i czołgi "dwudziałowe" (choć z drugim działem nie w dodatkowej wieży, a w kadłubie) też trochę podziałały... o ile koncepcja Churchilla z haubicą w kadłubie była szybko zarzucona, to jednak amerykański czołg średni M3 swoją rolę na froncie spełnił - w Afryce północnej i nawet był nie najgorzej oceniany przez Brytyjczyków,którym je dostarczono.
  2. Wkład Francuzów w wyzwolenie Francji

    Jak rozumiem do tych sił nie doliczasz związków taktycznych z francuskich kolonii? Bo tak się składa, że francuska 1 Armia to było "trochę" więcej dywizji niż tylko dwie. Co rozumiesz przez "wkład"? Czy ten "wkład" w pokonanie III Rzeszy to tylko te dywizje "Wolnych Francuzów" (z pominięciem sił z kolonii francuskich), które były zaangażowane bezpośrednio w walki na terenie Francji? Rozumiem, że np. marynarka wojenna nie miała wpływu na przebieg wojny i nie jest "wkładem" w zwycięstwo nad Niemcami, a tym samym w wyzwolenie Francji spod niemieckiej okupacji. Siły francuskie liczyły jesienią 1944 ponad pół miliona żołnierzy, a do końca wojny ta liczba wzrosła do prawie 1,3 miliona.
  3. Wojna Secesyjna

    Koszty pozyskania broni przez Konfederację i Unię jednak dość mocno się różniły... dla przykładu: 1/ Podstawowy karabin Unii czyli odprzodowy, gwintowany, kapiszonowy Springfield kosztował ich ok. 15 dolarów za sztukę, a używane w roli broni snajperskiej Sharps'y kupowano po 45 dolarów za sztukę. 2/ Sprowadzane prze Konfederację z Europy Enfieldy M1853 (też kapiszonowy, odprzodowy, gwintowany) kosztowały po 150 dolarów za sztukę... zakupiono 117 tys. oraz sprowadzono kilkadziesiąt tysięcy ich kopii wytworzonych w Belgii, a np. sprowadzane karabiny snajperskie Whitworda to było już 600-1000 dolarów za sztukę w zależności od ukompletowania broni. Pomijając różne takie nietypowe karabiny (wyborowe czy bardzo nowoczesną wówczas broń na amunicję scaloną) to koszt pozyskania podstawowego karabinu piechoty potrafił być dla Konfederatów nawet 10 razy większy niż taki sam koszt dla Unii.
  4. No to raczej powinno być o "drewnianych czołgach", bo przyznam, że mnie te "gumowe czołgi" też zmyliły do to okresu o jakim mowa... Na froncie zachodnim stosowano takie makiety dość powszechnie... były wykonane z desek i imitowały brytyjskie czołgi "romboidalne". W książce W. Ławrynowicza "Prekursorzy - Pierwsze brytyjskie czołgi" na str. 191 jest nawet zdjęcie takiej makiety. Służyły do imitowania miejsc koncentracji czołgów i zmylenia przeciwnika co do właściwego miejsca natarcia z użyciem czołgów.
  5. Kolej w II RP

    Warszawa - Kraków - 1939 - pośpieszny 5:04 - 2018 - IC 4:25-4:32, EIP 2:26-2:46 Warszawa - Poznań - 1939 - pośpieszny 4:26 - 2018 - TLK 4:01-4:02, EIC 3:22-3:37 Warszawa - Gdynia - 1939 (p. Toruń) - pośpieszny 6:52 - 2018 - TLK (p. Iławę) - 4:29-4:30, EIP (p. Iławę) - EIP 3:15-3:18 Obecnie nie ma już połączeń bezpośrednich przez Toruń, ale można dodać czasy: - Warszawa - Toruń (2018) - TLK/IC - 2::45-3:10 - Toruń - Gdynia (2018) - TLK/IC - 2::47-3:23 wychodzi sumarycznie 5,5 do 6,5 godziny. Poznań - Gdynia - - 1939- pośpieszny 4:46 - 2018 - IC 3:24-4:07 Dane o czasach przejazdu pociągów w 1938 wzięte z tego artykułu: http://szybkiekoleje.org.pl/UserFiles/File/ART.POLSKA/tts 2005 05 38-49.pdf
  6. Sprzęt polski w rękach najeźdźców

    Czy w WH w owym czasie występował brak własnych, strzelających amunicją standardową dla WH armat przeciwpancernych 37 mm? Akurat w dywizjach III Rzeszy broni ppanc. tego kalibru nie brakowało... w 1939 dywizje wszystkich fal mobilizacyjnych (I - IV) miały po 75 dział ppanc. 37 mm (po 12 w pułkach piechoty, 36 w batalionie ppanc i 3 w batalionie rozpoznawczym/zmotoryzowanym). Tylko jedna (57) dywizja piechoty miała 63 takie działa... z jakiś przyczyn batalion ppanc. miał tylko dwie kompanie. W 1940 dywizje od I do IV fali mobilizacyjnej miały dalej po 75 dział tego kalibru (bo to było wystarczające nasycenie takim sprzętem), natomiast dywizje V i VI fali miały po 72 takie działa...tylko nie wynikało to z braku dział, a ze względu na nieposiadanie przez te dywizje zmotoryzowanych batalionów rozpoznawczych (był tylko pluton... ale były to już jednostki II rzutu, a więc rozbudowany element rozpoznawczy nie był im potrzebny). Dywizje trzech dalszych fal miały tylko po 48 dział ppanc 37mm, ale znowu nie było to wynikiem braku tych armat, ale brakiem innego sprzętu i ludzi... nie utworzono batalionu ppanc i batalionu rozpoznawczego, a kompanię ppanc, połączono w jeden element z plutonem rozpoznawczym (w tym przypadku były to jednostki kolejnych rzutów). Dywizje 9 fali praktycznie w ogóle miały śladową ilość artylerii... jakiejkolwiek. Jeżeli brakowało czegoś w WH do tworzenia jednostek przeciwpancernych to na pewno nie dział ppanc 37 mm - ale choćby środków transportu, bo tutaj problem był ogromny... dlatego z zakresie pojazdów brali wszystko "jak leci" i wprowadzali do WH. Tam gdzie sprzętu artyleryjskiego faktycznie brakowało to posiłkowano się sprzętem zdobycznym... np. w dywizjach 9 fali (w maju 1940 było one dopiero formowane) wprowadzono eks-polskie haubice 100mm. Natomiast własne armaty ppanc 37 mm zabezpieczały potrzeby etatowe, a więc nie było potrzeby komplikowania sobie logistyki niewielką ilością dział używających innej amunicji. Niemieckie dywizje w 1939 miały po 75 dział ppanc. 37mm, a w 1940 w I i II linii miały po 72-75 dział ppanc 37 mm - tymczasem francuskie dywizje miały w 1940 po 48 dział 25 mm i 8 dział 47 mm, a polskie zwykle po 27 (po 9 w pułku) lub ewentualnie na szczeblu dywizji był ten pododdział ppanc z 12 działami (tyle, że zdecydowana większość nie miała), a docelowo wg planów miało być tych dział po 48 (w pułkach po 12 + 12 w dywizji). Brytyjczycy w dywizji mieli 48 dział ppanc 2pdr. oraz po 9 dział 25 mm w brygadach - razem 75 czyli tyle samo co dywizje niemieckie... Niemcom po prostu nie brakowało akurat dział ppanc 37 mm - to i sensu na używania zdobycznych nie było. I właśnie dlatego skierowano zdobyczne polskie armaty ppanc. do Rumunii - wspierając tym samym swojego sojusznika, którego udział w przyszłej walce z ZSRR był jak najbardziej planowany. Tylko po co? W celu zaopatrzenia w amunicję raptem kilkuset zdobycznych i nietypowych dział ppanc? Absurd. Wiesz ile do końca produkcji w 1942 wyprodukowali własnych dział tego kalibru... ok. 20 tys. W 1939 w samych tylko dywizjach IV fali (11 stanowiących rezerwę OKH) było więcej dział 37 mm niż zdobyto w Polsce. To, że nadano oznaczenie nie oznacza użytkowania w linii...praktycznie każdej zdobycznej broni nadawano takie oznaczenia - bez względu co z tym potem robili.
  7. Sprzęt polski w rękach najeźdźców

    Ale jaka "niefrasobliwość"... kilkaset armat ppanc, niewielkiego kalibru na nietypową amunicję, w obliczu masowej produkcji własnej armaty w tym samym kalibrze, ale strzelającą standardową dla WH amunicją. Nie potrzebowali ich, niecelowym i nieekonomicznym byłoby produkowanie do nich amunicji. Natomiast jak najbardziej nadawały się do zasilenia armii sojuszniczej, która takich armat i tej amunicji już używała. Armia Rumuńska miała i współdziałać z WH w ataku na ZSRR i ich odpowiednie uzbrojenie było jak najbardziej w zainteresowaniu III Rzeszy. Lepiej było im sprzedać zdobyczne i niepotrzebne w WH armaty niż dostarczać własne, które strzelając inną amunicją tylko powodowałyby problemy logistyczne. Sprzedając te armaty do Rumunii załatwili dwie sprawy za jednym zamachem... pozbyli się sprzętu powodującego logistyczny problem, a jednocześnie uzbroili sojusznika w sprzęt, który u niego takich problemów nie powodował, a wprost przeciwnie - bardzo tam pasował. Działanie jak najbardziej sensowne i logiczne. Wehrmachtowi nie, Luftwaffe też nie... za to była przydatna w Kriegsmarine - z racji tego, że tam używano dział tego kalibru. Jak napisał Speedy - produkowano je w Norwegii pod niemiecką okupacją jako 4 cm Flak 28. Ale to dotyczy armat ppanc wz. 36... takie same liczby są u A. Konstankiewicza (WLU T.4) Polska miała nieco ponad 350 armat plot 40mm... ile zdobył WH? Nie wiem?
  8. Karabin snajperski Dragunov'a

    To było ponad 30 lat temu... Na zielonym tle widziałem bardzo jasno zieloną (taka zieleń w kierunku białego) plamę. Sądzę, że dałbym radę trafić w kogoś, kto używałby noktowizora z "reflektorem podczerwieni"... z jakiej odległości to nie wiem. Pokaz był przeprowadzony w sposób bardzo uproszczony - w pomieszczeniu gdzie zasłonięto okna (była to sala wykładowa z czarnymi roletami, zaciąganymi gdy prezentowano coś na ekranie), zgaszono światło i włączono źródło podczerwieni. Celownik nawet nie był zamontowany do broni... ot mieliśmy sobie spojrzeć, że to widać i tyle. Wykładowca specjalnie się na tym elementem nie rozwodził, bo noktowizory "aktywne" w połowie lat 80-tych w zasadzie już nie były używane. Po prostu pokazał nam jako to działa i tyle. Nie wiem więc jak to by wyglądało w terenie... z pewnej odległości - pewnie plama byłoby dużo mniejsza i wyraźniejsza, bo na tej sali to źródło podczerwieni było bardzo blisko.
  9. Flota Anglii i Francji - porównanie

    Nie jestem "specjalistą" od tego okresu i nie wiem jaki był udział Nelsona w stworzeniu Royal Marine Artillery, ale z tego co swego czasu wyczytałem to z dużej mierze zdecydowały o tym względy służbowo-formalne. Artylerzyści z Royal Artillery kierowani do obsługi dział na wyspecjalizowanych okrętach artyleryjskich (bomb-vessels) odmawiali wykonywania jakichkolwiek obowiązków poza ścisłą obsługą uzbrojenia okrętu. "Originally men from the Royal Artillery crewed the mortars and howitzers with which bomb-vessels were armed, a task requiring a level of skill above thet of ordinary gunners; difficulties arose when the artillerymen refused to perform any other duties save the manning of ordnance, so in August 1804 it was ordered thet this duty should be transferred to the Royal Marines." Powyższe z Ospreya "Nelson's Navy" (1993).
  10. Karabin snajperski Dragunov'a

    Tak zetknąłem się... ale bardzo dawno temu - w 1986, w gdy byłem jeszcze w służbie zasadniczej ("na szkółce" uzbrojenia). Demonstrowano nam to, ale już wtedy z komentarzem, że obecnie to praktycznie nieprzydatne, ze względu na eliminowanie przyrządów z emisją podczerwieni, przez przyrządy pasywne. Wypróbować w sensie strzelania przy pomocy tego "ustrojstwa" to nie - ot zademonstrowano nam jak to działa na zasadzie włączenia "lampy podczerwieni" w ciemnym pomieszczeniu i spojrzenia przez celownik w tym kierunku. Natomiast celowniki do SWD (PSO-1 i POSP), z których strzelam czasem obecnie już tego elementu nie mają. Tylko pamiętajmy kiedy to powstało i jaki rodzaj wojny był wtedy przewidywany... miała być to "wojna totalna", zmasowane uderzenia pancerne itd. Na takiej wojnie to nawet w miejscowościach, w nocy nie działają latarnie i nie świecą się światła. Zauważ, że w chwili gdy opracowywano SWD i celownik PSO-1 (od 1957) to w prawie tym samym czasie opracowano i wprowadzono do uzbrojenia celownik NSP-2 (opracowany w 1956, kiedy wprowadzony nie wiem... ale pierwsza radziecka instrukcja do tego celownika to 1958) z "reflektorem podczerwieni" - przystosowany do montowania na karabinka z rodziny AK czy broni maszynowej (RPD czy RP-46). Co prawda NSP-3 (pasywny) wszedł do uzbrojenia niedługo potem, ale ogólnie to w latach 60-tych celowniki ze źródłem podczerwieni były dość powszechne. Noktowizory "aktywne" były też powszechnym wyposażeniem pojazdów bojowych itd. jeszcze w latach 70--tych.
  11. Karabin snajperski Dragunov'a

    Tylko, że to jest polskojęzyczne forum i używamy tutaj języka polskiego, czyli to język polski jest tutaj kluczowy. I jak napisał Sececjonista czyli administrator tego Forum określenia obcojęzyczne są używane tylko jako pomocnicze, bo czasem warto, a wręcz jest konieczne by dla czytelności zapisać coś w oryginale. Co więcej - pisanie o karabinie SWD za pomocą angielskojęzycznego SVD jest o tyle głupotą, że ta broń jako przyjęta do uzbrojenia w WP ma polskie i całkowicie oficjalne oznaczenie czyli właśnie SWD. Prawidłowość zapisu "SWD" wynika więc z dwóch powodów: - polskiej i przyjętej w języku polskim transkrypcji cyrylicy gdzie rosyjska litera "В" = polskiej literze "W", - nazewnictwa tego karabinu przyjętego w Wojsku Polskim. No tak, bo trzeba być "wybitnym ekspertem" by sobie wejść na stronkę rzeczonej jednostki i pooglądać fotki... I pisząc o czołgu T-72M1 napiszesz T-72A? No to rzeczywiście "łatwiej się połapać"... Nie dość, że zwykle, jako ignorant w temacie broni z zasady wypisujesz brednie to jest masz "swój świat i swoje kredki" w zakresie oznaczeń tego o czym piszesz. No, ale widać taki jest świat "ekspertów"... od mopa i oglądania fotek w sieci. T-72A to nie jest to samo, a raczej nie musi być to samo co T-72M1... o ile bowiem T-72M był wariantem eksportowym T-72A, to T-72M1 jest kolejną modernizacją polegającą głownie na wzmocnieniu pancerza czołowego. I T-72A to nie jest to żadne "oznaczenie międzynarodowe" tylko rosyjskie (jeszcze wtedy radzieckie) - czołgi produkowane dla ówczesnej Armii Radzieckiej miały oznaczenia T-72A, a te produkowane na eksport T-72M, przy czym po modernizacji wersji eksportowej zmieniono oznaczenie na T-72M1, a w przypadku T-72A oznaczenia nie zmieniono. Tak czy inaczej T-72A oznacza czołg produkowany dla własnej armii, a T-72M i M1 to warianty eksportowe tego czołgu.
  12. Karabin snajperski Dragunov'a

    To zdanie powinno brzmieć: PK (choć już raczej PKM) jest zastępowany w WP przez UKM-2000. Ten proces cały czas trwa, nie został zakończony i zapewne nie zostanie jeszcze przez parę lat. Ukm PKM jest jeszcze w WP całkiem sporo... tak naprawdę to nie zakończył się jeszcze proces wycofywania kbk AKM/AKMS z WP. A jaką to "ekspercką" wiedzę chcesz zdobyć na "statycznym pokazie sprzętu" organizowanym dla gawiedzi?
  13. Karabin snajperski Dragunov'a

    4:45... pełen "profesjonalizm" - zamontować dwójnóg do lufy karabinu wyborowego.
  14. Karabin snajperski Dragunov'a

    Jest kupa amunicji, bo WP używa jeszcze sporych ilości PKM (jeszcze niedawno widziałem nawet PK), a u nas i tak ilości typowej snajperskiej amunicji były śladowe, używano typowej - takiej jak do PK/PKM. Wycofywanie SWD jest związane po prostu z przechodzeniem na inne typy broni wyborowej (tez na inną amunicję) oraz po prostu zużyciem eksploatowanych od długiego czasu SWD. Lufa karabinu wyborowego ma określoną ilość strzałów (znacznie mniejszą niż zwykłe kb/kbk), po czym powinna być wymieniona bo celność broni spada. W przypadku SWD się po prostu już nie opłaca... są wycofywane w ramach naturalnego zużywania się. Kompletna bzdura... zastosowanie optycznych lub optoelektronicznych przyrządów celowniczych na karabinach maszynowych nie ma nic wspólnego ze "snajperstwem" czy zastępowaniem kb wyborowych (absurd). Po prostu współczesne armie używają coraz większej ilości optoelektroniki na "zwykłej" broni... w niektórych to wręcz jest standard, a celowniki mechaniczne są już tylko stosowane jako pomocnicze (awaryjnie). Szyna do montażu celowników optoelektronicznych to już standard na współczesnej broni strzeleckiej w armiach. Kolejna brednia "pseudoeksperta"... SWD czyli potocznie "Dragunow" nie jest "półautomatyczny", bo nie znam chyba żadnej broni strzeleckiej, która byłaby półautomatyczna... znam za to taki sprzęt artyleryjski, ale nie karabiny. Broń półautomatyczna polega na tym, że część czynności wykonuje automatyka broni, a część jest wykonywana bez udziału automatyki broni. Dla przykładu półautomatyczna armata po wystrzale wyrzuca łuskę, ale załadować ją trzeba ręcznie lub przy użyciu zewnętrznego mechanizmu. Karabin SWD jest karabinem automatycznym, samopowtarzalnym... natomiast Bor jest karabinem powtarzalnym. Panie "ekspert" - tłumaczenie angielskiego "semi-automatic" jako "półautomatyczny" jest wyrazem bronioznawczej ignorancji. Prawidłowe tłumaczenie "semi-automatic rifle" to karabin samopowtarzalny. Po raz kolejny... jak się chce "ekspercić" to warto sobie najpierw przyswoić podstawowe pojęcia dotyczące broni palnej.
  15. Karabin snajperski Dragunov'a

    Czyli Самозарядная Снайперская Винтовка oraz rok opracowania konstrukcji czyli 1958 (potem oczywiście modyfikowanej i dopracowywanej w ramach konkursu i testów).
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.