Jump to content

Tomasz N

Użytkownicy
  • Content count

    7,838
  • Joined

  • Last visited

About Tomasz N

  • Rank
    Ranga: Dziekan

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    II wojna światowa - Polska

Kontakt

  • Strona WWW
    http://

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Śląsk

Recent Profile Visitors

6,095 profile views
  1. Wojna Zimowa

    Bo to wariaty były. Normalny by na drzewo z flintą nie wylazł.
  2. Polecam wpisać tag: dreifaltigkeitskirche speyer i sprawdzić grafikę jeden z linków: Dreifaltigkeitskirche, Speyer - Wikiwand
  3. Wojna Zimowa

    W "Czterech pancernych" jest taka scena jak Janek zdejmuje niemieckiego snajpera siedzącego na drzewie... Ale on był z SS
  4. Wojna Zimowa

    Szeroko, walki w lasach nie były zbyt częste.
  5. Wojna Zimowa

    Wracając do Ciepielowa. Sięgnąłem po tekst pierwotny niemiecki, wg mnie źródło wszystkich późniejszych, czyli po opis starcia z opracowania OKH WH z 1940 r., wydany przez Napoleon V pt : "Szkice z bojów ..." Opis bitwy jest w dziale "Działania bojowe w warunkach szczególnych" a w podtytule jest "w lesie". Czyli chodzi ewidentnie o działania w lasach. W tym opisie już szpica motocyklowa i pancerna po dotarciu pod zaporę drogową w lesie "została ostrzelana z gęstego lasu, częściowo przez strzelców na drzewach". W opisie dalszych walk nie ma mowy o jakichkolwiek "strzelcach z drzew". Tekst o strzelcach z drzew podczas późniejszego natarcia w lesie jest w dokumencie monachijskim przy okazji opisu śmierci kpt. von Lewinsky'ego (Kopfschuss von oben. Also Baumschuetzen). W sumie opis z dokumentu monachijskiego nie trzyma się kupy w zestawieniu z tym z 1940 (czemu mnie to nie dziwi). Tam jest, że natarcie było w gęstym młodniku albo w lesie z gęstym poszyciem, więc nie dającym żadnej przewagi strzelcom z drzew. Przy zaporze drogowej ma to ewentualnie większy sens jako jeden czy dwóch obserwatorów, którzy, uwzględniając szybkość jazdy szpicy, nie zdążyli zejść. Ale w sumie niewykluczone, że całość dorobiono post factum na podstawie tych co się ukryli w koronach drzew już po walce.
  6. Wojna Zimowa

    Fajne OT się zrobiło. Może osobny temat ?
  7. Wojna Zimowa

    Polskich relacji praktycznie nie ma, żadna o czymś takim nie wspomina. W jednej, Ciesielskiego, na tym etapie walki mamy "walkę wręcz". Jedna Z. Mroza wspomina jedynie na tym etapie walki, że "patrole i czujki nie mogą już powstrzymać nacierających Niemców", nie określając lokalizacji czujek (mogły być nadrzewne). Tam jest teren praktycznie płaski. Jeżeli dostali ostrzał z góry, to mógł być tylko z drzew. Ale już po walce Ciesielski wspomina, że "niektóry z kolegów znaleźli schronienie w gęstych, wysokich świerkach, zauważeni tam przez wroga zostali zestrzeleni", co ewidentnie wprowadza element nadrzewny .
  8. Wojna Zimowa

    Później słyszałem w TV relację jakiegoś niemieckiego oficera który zetknął się z tym sposobem walki gdzieś pod Radomiem ale nie miał o tym najlepszego zdania bowiem na początku podobno żołnierze z tych bocianic zadali Niemcom spore straty ale krótko to trwało bowiem jak tylko zaskoczenie minęło i ci strzelcy z bocianic zostali zlokalizowani to przestali być groźni i już nie mieli szans by żywym zejść z tych drzew. "Gdzieś pod Radomiem" jest Ciepielów, a właściwie las Dąbrowa. W tekście źródłowym określają ich nie "kukułki" a Baumschuetzen - strzelcy na drzewach, drzewni strzelcy.
  9. Wojna Zimowa

    Niemcy doszukiwali się nawet "kukułek" na Westerplatte. Nie mówiąc o starciu pod Ciepielowem. Co do przypinania łańcuchami to podobno takie rzeczy były na Wale Pomorskim.
  10. Jak tak dalej pójdzie w tę stronę, to dojdziemy do portierek w akademikach.
  11. Nie wiem, jak rozumiesz pojęcie "nomenklatura", ale ja za przedstawicieli nomenklatury biorę ludzi na wszystkich stanowiskach, których zajmowanie było uwarunkowane zgodą odpowiedniej komórki PZPR. Tak w Warszawie to chyba z połowa mieszkańców. I zapewniam Cię, że większość z nich stała w kolejkach. Byłoby OK, gdybyś dodał do słowa "stanowiska" słowo "kierownicze". To znacznie zawęża krąg nomenklaturowy (chyba że liczysz też kierowców warszawskiego MPK MPO itd).
  12. Nomenklatura nie musiała ingerować w komitety kolejkowe, bo sama miała sklepy za żółtymi firankami, no i załatwiała to w inny sposób. Dam to na przykładzie. Mój szef, silnie antypartyjny, wolny zawód, chciał nowy samochód. Jeden z jego klientów dał mi cynk, że może dostać nadwozie Poloneza, jak o tej godzinie stanie w kolejce w pewnym Polmozbycie (chyba o tę firmę chodziło). Stanął i dostał. Potem jak się dopytał, to wyszło, że jakiś partyjny rozwalił Poloneza i potrzebował nowego nadwozia, a że nie wypadało by przyznano jemu, to przysłano trzy, i tak dwóch się jeszcze załapało. Przez krótki moment, nieplanowanie, miałem stanowisko nomenklaturowe (szefowa poszła na macierzyński), stąd wiem jak się to odbywało.
  13. Nie za bardzo mogę dostrzec wpływ charakteru władzy na zachowania w sytuacjach, w których żadnego reprezentanta owej władzy nie ma. Jakiś Anioł zawsze się znalazł.Zawsze gdzieś był. Jak nie milicjant to ormowiec. Podam to na przykładzie Tychów, sypialni Śląska. Był tam kiedyś taki zwyczaj zwany "biciem wula". Wul to był przyjezdny z aktualnego rocznika, a bił najczęściej poprzedni rocznik, czujący się już "z dziada pradziada". Trzeci rocznik już tego nie próbował, bo mu się nie opłacało. Problem rozwiązywała władza przydziałami mieszkań dla milicjantów i ormowców w danym bloku w ilość zależnej od wielkość napięć społecznych. Sama ich obecność tłumiła wyskoki.
  14. Tych mikrych było widać, bo mieli kompleksy. Byli też trenujący bez kompleksów, plecziści i słożeni na sławu.
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.