Jump to content

Zawartość z ostatnich 3 dni

Showing all content posted in for the last 3 days.

This stream auto-updates     

  1. Today
  2. No nie, ale fatalną to ta klęska chyba nie była. Kiedyś mnie ta bitwa zainteresowała ale to było dawno i musiałbym sobie dużo poprzypominać. W każdym razie, o ile pamiętam, to zaczęło się od wyprawy Skrzyneckiego na Gwardie. Zrobił to celowo by sprowokować Rosjan do ataku i istotnie to mu się udało bo Rosjanie na niego wyruszyli. Wówczas Skrzynecki rzucił się do szaleńczego odwrotu, co było celowe bo Rosjanie zaczęli równie szaleńczy pościg i obie armie się w czasie tego manewru zdezorganizowały co było po myśli Skrzyneckiego bo miał nadzieję że sprawę rozstrzygnie wówczas większa przedsiębiorczość organizacyjna naszych niższych dowódców na którą liczył (zresztą był to dość typowy manewr napoleoński). Pod Ostrołęką się gwałtownie zatrzymał i stąd ta trochę chaotyczna bitwa. Trudno mówić o klęsce ale dla naszych przebieg tej bitwy był fatalny bo wojsko rosyjskie nie przegrało co było rozstrzygające zważywszy na różnice potencjału Królestwa Polskiego (przeliczeniowo 4 gubernie) i cesarstwa Rosyjskiego (chyba 22 gubernie). Po prostu Królestwo wyczerpało swoje zasoby i dalsze prowadzenie wojny było już niemożliwe.
  3. Yesterday
  4. Dam przykłady z 1831 roku. Ostrołęka. Ponieśliśmy fatalną klęskę, podczas gdy tej bitwy w ogóle być nie powinno. Pozostawiono grupę Bogusławskiego na lewym brzegu nie wiadomo po co. Żeby mogła się wycofać już bezpośrednio atakowana, nie zniszczono mostów, po których zaczęli przeprawiać się Rosjanie. Jeśli była to planowana zasadzka, to planu tego nawet nie próbowano wcielić w życie. Łysobyki. Cel był skromny i nawet pełny sukces strategiczne położenie niewiele by poprawił, ale wydawał się pewny. No i w decydującym momencie Jankowski się zawahał, rozkazu do natarcia nie wydał. Żeby nie było, że to tylko po naszej stronie, podam przykład trzeci. Lutowa ofensywa na Pragę. Wojska aż nadto wystarczające, artylerii tyle, że 1/3 armat pozostawiono w Białymstoku, żeby koni do transportu pozostałych było więcej. Zaopatrzenie w amunicję, żywność i furaż zapewnione. I chociaż siły polskie były większe, niż się spodziewano, a wola walki też, to w końcu opór armii polskiej został na polach Grochowa złamany. Szturm na praskie przedmoście i obóz umocniony - to polowe obwarowania, nie forteca - zwieńczyłby kampanię. Ale rozkazu do szturmu nie wydano. Wojna, miast skończyć się w lutym, przeciągnęła się do października. Można też egzemplifikować sytuacje przeciwne - operacje, które nie miały szans się udać, a jednak się udały. Jak marsz korpusiku Prądzyńskiego na Iganie, czy Paskiewicza na Płock.
  5. Rewolucja lutowa 1917

    "Ogromną rolę Dumy Państwowej jako centrum rewolucji doskonale charakteryzuje prywatne posiedzenie jej członków, które rozpoczęło się 27 lutego o 2:30 w Sali Półkolistej Pałacu Taurydzkiego. Zebrani posłowie postanowili „wybrać Tymczasowy Komitet spośród członków zebrania i przedstawicieli frakcji z każdego ugrupowania (z wyjątkiem grup prawicowych) należącego do bloku progresywnego”. Skład Tymczasowego Komitetu ustalono między 5:00 a 5:30 27 lutego 1917 r. (...) Do pierwszych działań TKDP należały negocjacje, które odbyły się w Pałacu Maryjskim wieczorem 27 lutego między delegacją Dumy (M. W. Rodzianko, N. W. Niekrasow, I. I. Dmitrukow i N. W. Sawicz) a wielkim księciem Michałem Aleksandrowiczem i przewodniczącym Rady Ministrów księciem N. D. Golicynem". /A.B. Nikolaev "Rewolucja parlamentarna: Piotrogród, 27 lutego - 3 marca 1917 roku", "Przegląd Wschodnioeuropejski", T. 10, nr 3, 2019, s. 60-61/
  6. Kiedy widzę jak dla kogoś artykuł z "FiM" jest wiarygodnym źródłem wiedzy o tym jak konkordat wygląda z punktu widzenia prawa, to trudno nie zatroskać się nad stanem polskiej edukacji i deficytem zwykłego zdrowego rozsądku. No ale spójrzmy jak to wygląda z punktu widzenia "FiM-u", którego dziennikarze posiedli prawdę. W tym artykule stoi: "Przyjmując za punkt wyjścia w sprawach finansowych instytucji i dóbr kościelnych oraz duchowieństwa obowiązujące ustawodawstwo polskie i przepisy kościelne Układające się Strony stworzą specjalną komisję, która zajmie się koniecznymi zmianami. Nowa regulacja uwzględni potrzeby Kościoła biorąc pod uwagę jego misję oraz dotychczasową praktykę życia kościelnego". Wprost z tego artykułu nie wynika, że musi dotować, choć swoją drogą dlaczego by nie? Faktycznie nie ma w tym artykule nic o przestrzeganiu norm sanitarnych, co więcej nie ma nic o tym, że budynki podlegające kościołowi, w których prowadzi on działalność np. w postaci opieki paliatywnej, podlegają normom i przepisom polskiego prawa budowlanego. W efekcie tego, kolejne rządy nie zrywające takiego konkordatu biorą na siebie winę za ewentualne katastrofy budowlane w takich budynkach. Zadziwiające, jak skądinąd całkiem inteligentne osoby w swym zacietrzewieniu potrafią sięgać po takiego rodzaju argumenty, których waga nieco podważa tę inteligencję. Można to pociągnąć dalej i zgłaszać pretensje, że skoro stroną konkordatu jest państwo, którego głowa ma mieć szczególne kontakty z Wszechmocnym to w takiej umowie powinny być artykuły zabezpieczające nasz kraj przed powodzią, suszą, szarańczą i gradobiciem. A gdyby jednak takie katastrofy nawiedziły nasz kraj, strona polska miałaby prawo do stosownego odszkodowania. Na wszelki wypadek nikt nie wspomni o art. 26: "Kościelne osoby prawne mogą zakładać fundacje. Do fundacji tych stosuje się prawo polskie". Polscy biskupi grekokatoliccy nie podlegają i w momencie podpisywania konkordatu nie podlegali żadnemu metropolicie z siedzibą we Lwowie. Zwierzchnik tego kościoła w Polsce, w tym przypadku metropolita warszawsko-przemyski podlega (i podlegał) bezpośrednio Rzymowi. Żadna część naszego terytorium nie należy do diecezji czy prowincji mającej swą stolicę poza granicami naszego państwa. To są kwestie elementarne gdy chce się coś napisać o organizacji tego kościoła. Polski Kościół Greckokatolicki jest częścią Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, ale nie: pod względem administracyjno-terytorialnym, prawnym czy w zakresie zwierzchnictwa. Autor z "FiM-u" być może w swym mniemaniu posiadł wiedzę o prawdziwej naturze regulacji tkwiących w konkordacie, za to nie posiadł wiedzy w zakresie organizacji hierarchicznej konfesji greckokatolickiej na Ukrainie. Gdyby cokolwiek sprawdził to wiedziałby, że gdy pisał swój artykuł od trzech lat głową tego kościoła był arcybiskup (większy) kijowsko-halicki a nie: lwowski. O ile mi wiadomo w strukturze greckokatolickiego kościoła ukraińskiego nie ma czegoś takiego jak "Krajowa Konferencja Episkopatu" stąd trudno polskim biskupom do niej należeć, ale może się mylę w tej kwestii? Nic takiego tam nie ma, chyba że ktoś w ten sposób nad interpretuje zapis: ""Kapłani przeniesieni do rezerwy mogą być powołani do odbywania ćwiczeń wojskowych tylko w celu przeszkolenia do pełnienia funkcji kapelana wojskowego na wniosek właściwego przełożonego kościelnego". I tu faktycznie wiele można zarzucić zapisom konkordatowym. To szukanie mogło by się przeciągnąć... do wieczności. Jak dotąd nic w tym zakresie nie zmieniło się w nauce kościoła katolickiego, nie było żadnego papieża, który zaaprobował swym dekretem środki antykoncepcyjne, zatem nie było też reakcji polskiego Episkopatu, który miał głoszenia tegoż dekretu zabronić. Cała ta historyjka zbudowana jest na pogłoskach o wynikach prac komisji z czasów Soboru Watykańskiego II. "Istnieją świadectwa, że papież Jan XXIII w czasie trwania II soboru watykańskiego powołał wieloosobową grupę ekspertów, zrzeszających kapłanów i osoby świeckie (żonate i bezżenne), które miały przygotować dokument na temat kwalifikacji moralnej antykoncepcji. Wnioskiem komisji był pogląd o moralnej dopuszczalności stosowania środków antykoncepcyjnych. Kolejny papież, Paweł VI, powołał jednak swoją komisję składającą się tylko z osób duchownych, kardynałów i biskupów Kościoła katolickiego". /E. Wejbert-Wąsowicz "Teraźniejszość - Człowiek - Edukacja", T. 18, nr 4, 2015, s. 69/ Pani Wejbert-Wąsowicz napisała: "istnieją świadectwa", tworząc atmosferę jakby odkrywała ciemne sekrety z "tajnego archiwum" watykańskiego, tymczasem nie jest żadną tajemnicą powołanie (w marcu 1963 r.) przez Jana XXIII Komisji do spraw Zaludnienia, Rodziny i Rozrodczości, a o tejże komisji wspomina papież Paweł VI w swej encyklice. Nie jest prawdą, że ów papież powołał nową komisję, tylko dwukrotnie uzupełnił jej skład: w 1963 i 1964 roku, i nie jest prawdą, że ostatecznie składała się tylko z osób duchownych. Obrady tejże komisji były tajne i jak wiemy jej członkowie podzielili się na dwie grupy, większą mieli stanowić zwolennicy złagodzenia polityki kościoła w kwestii antykoncepcji. Część z materiałów przygotowanych przez liberalniejszych członków komisji wyciekło do prasy w 1967 r. (czyli rok po tym jak końcowe stanowiska zostały zaprezentowane papieżowi), dzięki czemu można było poznać uzasadnienie ich stanowiska a pośrednio stanowisko ich adwersarzy. Ostatecznie, papieska encyklika "Humanae vitae" rozwiała nadzieje bądź obawy jednych i drugich. /szerz: R.B. Kaiser "The Politics of Sex and Religion", J. E. Smith "'Humanae Vitae': A Generation Later", "Why 'Humanae Vitae' Was Right: A Reader" red. J.E. Smith, B.Häring "La crisi dell'encíclica", "Mensaje" 17, 1968, tegoż "Nuevas dimensiones de la paternidad resposnable", "Razón y Fe", Vol. 193, 1976, K. Rahner "Riflessioni sull'enciclica 'Humanae vitae'"/ I tyle w zakresie ukrywania papieskiego dekretu... Jak najbardziej, jak najbardziej... choć odnoszę wrażenie, że odnosi się ta uwaga głównie do tych co kontestują regulacje zawarte w tym dokumencie.
  7. Last week
  8. Przegrać z samym sobą. Czyli jakie znamy z historii przykłady wojen, misji, operacji itp., które na pozór były doskonale przygotowane i gdyby nie błędy własne, nawet niewymuszone przez przeciwnika, odniosłyby zapewne sukces. Jednak ze względu na serię błędów lub jednostkowe błędy skończyły się katastrofą. Mimo, iż gdyby je wyeliminowano z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością zakończyłyby się inaczej.
  9. Książka, którą właśnie czytam to...

    Aktualnie czytam Akwarium Suworowa. Fantastyczna, bardzo interesująca książka, która ukazuje jak działa agentura naszych sąsiadów. Napisana tak, że budzi nawet niepokoje; zaczynasz się rozglądać i uważniej obserwować to co dzieje się w okolicy czy na świecie - doszukując się działalności agentów. Którzy dla niewprawnego oka, mogą być sąsiadem, szefem, nikim nie wyróżniającym się z otoczenia. [... ciach] Nie sądzę by szacowne polskie wydawnictwo potrzebowało aż tak prostackich reklam. secesjonista
  10. Ja dałbym pierwszą lokatę Thomas de Quincey "On Murder Considered as one of the Fine Arts"
  11. Co to znaczy "niebezpieczne", dlaczego Tacyt? Mogę podać kilka typów: Biblia, Koran, Mein kampf, A. Hitler Manifest komunistyczny, K. Marks i F. Engels coś, co napisał F. Nietzsche
  12. Oczywistą oczywistością są listy typu: 100 najciekawszych książek..., 100 najnudniejszych..., 100 książek na wakacje, 100 książek, które trzeba przeczytać etc., przyznam jednak, że na takie zestawienie jak w tytule sam bym nie wpadł. Arnaldo Dante Momigliano, uznany badacz starożytności, niejako przy okazji poczynił uwagę (w: "Studies in historiography"), że gdyby stworzyć listę stu najbardziej niebezpiecznych książek, to sugeruje on by wysokie miejsce na niej przyznać "Iliadzie" i "Germanii" (Publiusza Tacyta). Przyznam też, że o ile umieszczenie w takim spisie dzieła Tacyta mogę zrozumieć, to wskazanie utworu Homera; i to mającego być umieszczonym wysoko; cokolwiek mnie zaskakuje. Sto pozycji na taką listę - wydaje się być zbiorem zbyt obszernym przez co nadto łatwo umieścić jakąś książkę w takim zestawieniu, a dziesięć wydaje się być liczbą akuratną. Oczywiście najłatwiej sięgnąć po cudze oceny i przywołać np. jakieś pozycje z kościelnego indeksu prohibitów czy wskazać książki mające szczególnie duże problemy z cenzurą, jak np. opowieść o Leopolda Blooma (szerz.: K. Birmingham "The Most Dangerous Book: The Battle for James Joyce's Ulysses"). To jednak takie pójście na łatwiznę, chyba że ktoś również podziela obiekcje co do książek umieszczonych na takich prohibicyjnych listach. Na potrzeby tego tematu, termin "książka" można potraktować szeroko, może być to utwór literacki, praca naukowa, rozprawa polityczna, zbiór tekstów publicystycznych a nawet pojedynczy utwór poetycki.
  1. Load more activity
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.