Skocz do zawartości

Zawartość z ostatnich 3 dni

Wyświetlanie całej zawartości: dodana w ciągu ostatnich 3 dni.

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Z ostatniej godziny
  2. Urlop polskiego pracownika przymusowego.

    "Ciekawym dokumentem jest prezentowany telegram. Został on nadany z pow. Ostrów Wlkp. (Kr. Ostrowo) do robotnicy przymusowej zatrudnionej w majątku Bonfeld w pow. Heidenheim. Informował on o śmierci jej ojca i wyznaczonym terminie pogrzebu („czwartek 8 po południu” – Donerstag 8 nachmittags). Nadawcą była matka. Na dole widnieje zapis: Beglaubigt der Amt Komisar Görsch – „uwierzytelnił Komisarz Urzędu Görsch”. Na podstawie obowiązujących w Niemczech polskich robotników przymusowych przepisów, zawiadomienie telegraficzne o śmierci bliskiej osoby mogło stanowić podstawę do udzielenia urlopu okolicznościowego. Telegram taki musiał być jednak zaopatrzony w miejscu zamieszkania nadawcy w potwierdzającą fakt adnotację organu policyjnego lub Gestapo (tu uwierzytelnienie komisarza Görscha). Tu zaś panowała dowolność, gdyż policja i Gestapo przy ewentualnej aprobacie kierowało się oceną polityczną zmarłego lub jego rodziny. W sytuacjach nieprzychylnej oceny, taka aprobata nie była wydawana. Podobnie, gdy śmierć osoby była efektem niemieckich represji, działań Wehrmachtu itp. Nawet w przypadku pozytywnej opinii policji, na miejscu Urząd Pracy mógł wstrzymać urlop – w rezultacie urlopy tego typu były rzadko udzielane". /"Wybrane dokumenty represji i życia codziennego. Cechy formalne i tło historyczne", Opracowane na podstawie zasobu Archiwum Fundacji „Polsko-Niemieckie Pojednanie”, Warszawa 2009, s. 39/
  3. Wczoraj
  4. PZPR

    Na liście stanowisk nomenklaturowych województwa krakowskiego (zamieszczonej przez Secesjonistę) jest także dyrektor Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu. Przez kilkadziesiąt lat Polski Ludowej stanowisko to zajmował profesor Jerzy Szablowski. Z jego obszernego życiorysu, do którego dotarłem, wynika, że był on bezpartyjny. Inne stanowisko nomenklaturowe - to dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie. Przez kilkadziesiąt lat Polski Ludowej stanowisko to zajmował profesor Stanisław Lorentz. Nie był on członkiem PZPR. Stąd uważam, że nie jest trafne stwierdzenie, że stanowiska nomenklaturowe były dostępne wyłącznie dla członków PZPR. Może pamięć o tych dwóch profesorach powoli gaśnie, ale dla ludzi im współczesnych - to byli giganci, niezwykle zasłużeni dla polskiej kultury. To tak a propos stwierdzenia:
  5. A ja się nie zgadzam. Bo na 100% nie wiemy czy jest to kobieta czy mężczyzna. Byc może uda się to ustalić. Wszystko fajnie. Tylko że na pieczęći jest to postać koronowana w pozycji siędzącej w ujęciu 1/1. Królowie zazwyczaj na pieczęciach w jednej ręce trzymaja berło, w drugiej zaś jabłko królewskie. Podobną pozę jak na pieczeci Solca mamy na pieczęci Elżbiety Przemyślidki. Jednak jedna ręka jest wolna. Tak i nie. Panował na tronie Polskim zaledwie 5 lat. Ten wzór berła przedstawiony w kształcie Lili dotyczy kilku władców. Przykładowo Kazimierz Wielki. No tak. Tylko data na pieczęci nie pasuje do niczego. To jest dokument miejski więc jego treść nic nie musi mówić o władcy którego podobizna jest na pieczęci. Za to w dokumencie pada nazwisko pradziada mojego znajomego. Jednak to nie on jest on uwidoczniony na pieczęci. Czy to o ten Solec nad Wisłą chodzi - czytaj powyżej. Wyraźny ślad cyfry "5?
  6. Temat zatytułowałem "Urlop polskiego pracownika przymusowego", jednak chciałbym go troszkę doprecyzować. Chodzi mi o to, jak wyglądała ogólnie kwestia praw urlopowych polskich pracowników w III Rzeszy (w okresie wojny, nie w czasie przedwojennych "wyjazdów na saksy"). Zarówno pracowników przymusowych, jak i dobrowolnych (ktoś pewnie naiwnie skusił się po przeczytaniu "Jedźcie z nami do Rzeszy", czy innej propagandy o zakończeniu losu bezrobotnego, były pewnie też takie osoby jak Leopold Tyrmand - choć ten podał się bodajże za Francuza). Generalnie byłem przekonany, że polscy robotnicy (a już w szczególności tacy, którzy w Rzeszy znaleźli się przymusowo) z zasady jakichkolwiek praw urlopowych nie posiadali. Niedawno natomiast przeczytałem jakąś biografię, w której była wzmianka, że ktoś nie wrócił na roboty z urlopu. Niestety, nie jestem w stanie przypomnieć sobie konkretnego nazwiska. Zatem - jak to było w odniesieniu do Polaków? Kwestia kompletnie uznaniowa ze strony "pracodawcy", czy jakieś formalne regulacje? Było jakieś rozróżnienie między Zivilarbeiter, Zwangsarbeiter i ówczesnymi Gastarbeiter? Na razie znalazłem tyle: "Seit August 1941 war einheitlich geregelt, dass ausländische Arbeitskräfte grundsätzlich Anspruch auf (Heimat-)Urlaub hatten. Für Ostarbeiter und Polen galten wiederum Sonderregelungen. Unverheiratete durften nach einem Jahr zwei Wochen bezahlten Urlaub nehmen, Verheiratete bereits nach einem halben Jahr. Dennoch ließen die Betriebe ihre ausländischen Arbeitskräfte, trotz eindeutiger Zusicherung des Urlaubsanspruchs durch das NS-Arbeitsrecht, ungerne gehen und versuchten mittels verschiedenster Eingaben bei staatlichen Stellen, die Urlaubsfahrten zu verhindern. So verwiesen sie kurzerhand darauf, alle verfügbaren Arbeiter für die als ‚kriegswichtig‘ eingestufte Produktion zu benötigen. Hierfür erhielten sie nicht selten Rückendeckung durch die NS-Wirtschaftsstellen". Za: https://www.uni-muenster.de/NiederlandeNet/nl-wissen/geschichte/vertiefung/zwangsarbeit/urlaub.html Zob. także: https://forum.historia.org.pl/topic/4791-niewolnicy-xx-wieku-robotnicy-przymusowi/
  7. Jednoty: litewska i wileńska

    A może należy optymistycznie zakładać, że jeżeli ktoś jest zainteresowany tematyką religijną, to najprawdopodobniej np. pojęcia: ewangelicy-augsburscy i ewangelicy-reformowani nie są mu obce i nie musi przechodzić szkoleń w aż tak bardzo podstawowym zakresie? A jak już naprawdę nie wie w czym rzecz, to bez najmniejszego problemu jest w stanie to sprawdzić?
  8. Jednoty: litewska i wileńska

    Trochę to wszystko mętne. Słowo "ewangelicy" jest tu używane jako synonim kalwinów a mnie się ono zawsze kojarzyło z luteranami. A przecież kalwini i luteranie to co innego. Poza tym nigdy bym nie wpadł na to że kościół ewangelicko-reformowany (nazwa wzięta z w.w wywiadu) to kościół kalwiński. Jeżeli chce się coś jakoś zareklamować to trzeba napisać co to jest, czym się różni od innych chrześcijańskich struktur, a na forum historycznym to jeszcze wypadałoby napisać skąd to się wzięło oraz kiedy i gdzie się to pojawiło. Jeżeli te warunki nie są spełnione to każdy kto coś na ten temat przeczyta szybko się zniechęci bo nic nie zrozumie.
  9. PZPR

    A ja bynajmniej nie zaprzeczę, że i tamten system znał - oraz bardzo twórczo upowszechniał - instytucje synekur, instytucje "męża z zawodu dyrektora", czy zjawisko "b-m-w". Natomiast twierdzenie: "Na stanowiska nomenklaturowe wybierano mając głównie na względzie przynależność partyjną, przez co na różne stanowiska wybierano ludzi niekompetentnych", wydaje mi się także nie oddające złożoności sytuacji w okresie Polski Ludowej. Można je oczywiście różnie rozumieć, ale raczej kreuje wizję powszechnego mianowania towarzyszy partyjnych na (wyżej wymienione przez Ciebie) stanowiska z zasady bez związku z ich kompetencjami. Czy nam się to podoba, czy nie, czy uznajemy to za moralne, czy nie - szczególnie po okresie stalinowskim - przynależność partyjna (jak przypuszczam, traktowana przez bardzo istotną część zainteresowanych jako - kompletnie pozostający bez związku z ideologią - czynnik wspomagający karierę, czy coś, co zapewni, że nie będzie ona utrudniana) była zjawiskiem dosyć powszechnym wśród osób ambitnych, wykształconych, ba - można (o zgrozo) nawet ostrożnie przypuszczać, że niekiedy nawet bardzo kompetentnych. A niekiedy - zupełnie niekompetentnych.
  10. Jednoty: litewska i wileńska

    Ewa Cherner podaje nowe szczegóły. Polecam bardzo ciekawy wywiad z autorką
  11. PZPR

    Ja takiego założenia nie przedstawiłem. Ależ Bruno był "pięknym", choć tego słowa nie użyto, tylko trzeba się wczytać. Bezpartyjni mogli awansować i być przełożonymi partyjnych - i ja temu nie zaprzeczę. Bezpartyjni mogli być przełożonymi bezpartyjnych - i ja temu nie zaprzeczę. Bezpartyjni mogli sprawić aresztowanie partyjnych - i ja temu nie zaprzeczę. Nie zaprzeczę też konkretnym przykładom podanym przez Komara, jako że nie mam powodów by w nie wątpić. Mieliśmy stanowiska nomenklaturowe, ale trafiali tam fachowcy bo mieliśmy z czego wybierać. Trafiali na te stanowiska ludzie, których kompetencje mogły potwierdzić i zjednoczenia i ministerstwa i niższe organizacje partyjne, np. zakładowe. No to czy nie wygląda to "pięknie"? A jednak mam jakieś odczucie, że nie jest to prawdziwy obraz PRL-u, a zwłaszcza jego życia gospodarczego, systemu nominacji (i jego trafności). A jednak w tym wszystkim coś zgrzytało i nie działało to tak sprawnie, jak z powyższych opisów by wynikało.
  12. PZPR

    Jak na razie, to nie zauważyłem, aby ktoś tu z przekonaniem twierdził, iż był piękny system. A, że aktualny system też ma niewątpliwie swoje wady, polegające na podziale bardzo sutych łupów dla bardzo biernych, miernych, ale wiernych... No cóż. Żaden system nie jest idealny. Ciekawe pytanie natomiast brzmi, czy ogólne założenie Secesjonisty, iż nomenklatura=niekompetencja jest słuszne?
  13. Ostatni tydzień
  14. PZPR

    To trochę wygląda jak współczesna wersja paradoksu, według którego Achilles nigdy nie dogoni żółwia. Ja podałem konkretne przykłady. Myślę, że trudno byłoby zakwestionować podane przeze mnie fakty. Co to znaczy: "członkowie KW"? Komitety wojewódzkie (czy komitet centralny PZPR) miały swoją rozbudowaną strukturę i swój personel. To nie był tylko I sekretarz i kilku jego przybocznych sekretarzy. To nie tylko członkowie KC / KW wybierani na swoje kadencje jako "przedstawiciele ludu". To także sztab ludzi zatrudnionych jako urzędnicy w branżowych wydziałach komitetów. To oni wypracowywali decyzje, które później I sekretarz przedstawiał na posiedzeniu plenarnym, a członkowie komitetu posłusznie zatwierdzali przez podniesienie ręki. Nie studiowałem struktur PZPR, ale ojciec dziewczyny, którą poznałem na autostopie, był pracownikiem Wydziału Kultury KC PZPR. " W Wydziale Kultury Komitetu Centralnego PZPR (1955-1972) zajmował się sztukami plastycznymi i muzealnictwem. " - napisano w jego biografii. To był artysta malarz, profesor warszawskiej ASP. Ja bym temu człowiekowi nie zarzucił niekompetencji. Przedsiębiorstwa i instytucje wymienione w wykazie miały swoje organizacje partyjne, które były w kontakcie z komitetem wojewódzkim. Ponadto te przedsiębiorstwa i instytucje nie działały same dla siebie, ale znajdowały się w strukturze państwowej. Przedsiębiorstwa produkcyjne na przykład wchodziły w skład zjednoczeń, a te podlegały ministerstwom. Te jednostki nadrzędne też miały swoje organizacje partyjne. które z jednej strony prowadziły nadzór, a z drugiej miały łączność z KW / KC. Tak że dużo było możliwości uzyskania informacji o problemach tej czy innej firmy, o tym, jak radzi sobie aktualne kierownictwo i o tym, kto może sobie radzić lepiej. Przykład z lat siedemdziesiątych. Mazowieckie Zakłady Rafineryjne i Petrochemiczne w Płocku były nowo zbudowanym kombinatem, właściwie monopolistą jeśli chodzi o zaopatrzenie Polski w paliwa. Na przełomie lat '60 i '70 znalazły się w głębokim kryzysie. Żadna z nowo wzniesionych instalacji petrochemicznych nie pracowała normalnie. Instalacje rafineryjne groziły w każdej chwili zatrzymaniem produkcji paliw. Kierownictwo kombinatu (z nadania politycznego, zasłużeni działacze, w tym były minister) nie radziło sobie z sytuacją. Decyzja władz była stanowcza: zwolniono kierownictwo złożone z "zasłużonych", a na jego miejsce sprowadzono ekipę fachowców z innego kombinatu. I oni wyprowadzili MZRiP na prostą.
  15. Skoro o teoriach wokół pieczęci i władców ma być dyskusja, to i ja pozwolę sobie w takim razie przedstawić swoją teorię co do przedstawienia napieczętnego. Zgadzam się ze zdaniem secesjonisty, że przedstawiona na pieczęci jest postać męska. Wysunę natomiast nieco inne przypuszczenie, co do osoby konkretnego władcy. Analizując portrety królewskie oraz magnackie w okresie od XIV do początków XVIII wieku, męskie i kobiece, wykonane w Polsce, twierdzę, że postać wybita na pieczęci jest postacią męską, a wskazuje na to jej poza, charakterystyczna dla portretów od końca XVI przez cały XVII po wiek XVIII. Charakterystyczne ujęcie postaci 3/4, z prawego lub lewego profilu; charakterystyczne – wyłącznie dla portretów mężczyzn - podparcie biodra jedną z rąk (z narzuconym płaszczem lub bez płaszcza). W taki ujęciu przedstawiani są wyłącznie mężczyźni, nigdzie nie znalazłem portretu królewskiego lub szlacheckiego/magnackiego kobiecego ujętego w takiej pozie. Stąd wysuwam hipotezę, że wyobrażenie na pieczęci jest najwcześniej XVII-wieczną interpretacją męskiego portretu monarszego, opartą na rozpowszechinonej już ówcześnie manierze „portretu sarmackiego”. Jesli chodzi o uproszczone przedstawienie postaci na pieczęci, nie jest ono ewenementem. Z podobnym uproszczeniem można się spotkać chociażby na pieczęci miasta Kleparz z 1564 roku, na której przedstawiony jest św. Florian. Powodów uproszczonego przedstawienia napieczętnego na pieczęcie soleckiej może być wiele. Chociażby efekt wojen, zniszczenia miasta w trakcie potopu szwedzkiego, konieczności szybkiego wykonania pieczęci dla funkcjonowania administracyjnego tego, co z miasta pozostało, a jednocześnie brak biegłego rzemieślnika, zdolnego wykonać pieczęć precyzyjnie. Zdaję sobie srawę, że rozpatrywanie tego bez potwierdzenia konketnej daty powstania pieczęci pozostaje w swerze przypuszczeń. Natomiast co do osoby przedstawionego władcy, to oprę się o tezę postawioną przez Pawła Stróżyka w artykule: „Raz jeszcze o pieczęci wielkiej miasta Sandomierza” opublikowanym w Roczniku Historycznym, Rocznik LXXXIII – 2017, w którym wskazał, iż istnieje duże prawdopodobieństwo, iż wielka pieczęć Sandomierza datowana pierwotnie na XIV w. pochodzi z końca wieku XIII i czasów czeskiego panowania Wacława II a, jak wskazuje autor artykułu, przerobiona została później, bądź za panowania Władysława Łokietka ,bądź w roku 1343, na okoliczność pokoju kaliskiego. Idąc tym tropem osobiście wysuwam hipotezę, że istnieje spora możliwość, że władca na omawianej pieczęci to Wacław II. 1. Przemawia za tym fakt, że ziemią sandomierską w latach 1292 – 1305 Wacław II władał. 2. Przemawia za tym fakt dobrych stosunków czeskiego (a potem polskiego) króla z Zakonem Rycerskim Grobu Bożego w Jerozolimie (Bożogrobcy) na ziemi sandomierskiej, który wsparł Wacława w walce z Łokietkiem, a w którego posiadaniu Solec się wówczas znajdował. 3. Podstawy po temu, by zakładać, iż Wacław II wpływał na miasta polskie i na ich rozwój i mógł cieszyć się z ich strony pozytywnym odzewem, daje i prześledzenie wprowadzonych przez niego reform administracyjnych (wprowadzenie urzędu namiestników królewskich – starostów), i przeprowadzenie reformy monetarnej, i przywileje w Lutomyślu, i prześledzenie historii lokacji takich miast jak Nowy Sącz, Oklusz, Grodzisk Wielkopolski, Biecz, Bochnia (czy np. nie byłoby uzasadnione, że rozwijając Bochnię władca rozwinął jednoczesnie infrastrukturę sieci handlowej dla soli na swoich terenach, a w tym i Solec na ziemi sandomierskiej?), i prowadzona przez niego polityka dyplomatyczna z miastami (patrz Poznań, Cieszyn, Opole, Racibóż), i działania w obrębach miast (budowa murów Krakowa). 4. wstępne porównanie berła władcy (patrz wyobrażenia władcy z epoki, np. Codex Manesse z 1305-1340 roku, pieczęć majestatyczna Wacława II z 1292 roku, berło trzech Przemyślidów w Chronicon Aulae Regiae z XIV wieku, jak i w malarstwie późniejszym: Aleksander Lesser, Josef Lanzedelly „Jutta v. Habsburg (1271-1297) mit ihrem Gemahl Wenzel II, König v. Böhmen“, czy wreszcie Matejko), wyraźnie na pieczęci uwydatnionego, też daje silne podparcie dla takiej hipotezy. 5. Jeżeli przyjąć teorię atrixa, że legenda pieczęci zawiera inskrypcję w języku polskim z imieniem przedstawionej postaci królewskiej, to chciałbym wskazać na „Kronikę Polską Marcina Bielskiego” wydaną w 1597 roku i zawarte w niej różne zapisy imienia króla szwabachą polską: „Wacław”, „WAcs(s)ław”, wskazujący na wielorakość polskojęzycznego zapisu imienia Wacława II w wieku XVI. (Interpretatorzy z późniejszego wieku, np. D. Johann Friedrich Joahims, w „Unterricht von dem Müntzwessen ...“ z 1754 roku odczytuje wręcz i cytuje zapis z „Kroniki...” jako „Waeskau” co, biorąc pod uwagę, że niemiecki profesor w XVIII wieku nie powinien mieć problemów z odczytaniem liter polskiej szwabachy z wieku XVI, świadczyć może o tym, że zapis imienia króla ulegać mógł jeszcze przeinaczeniom przy kolejnych wydrukach „Kroniki...” Bielskiego, i na takie wydanie z przeinaczonym imieniem mógł natrafić). Biorąc ten ostatni fakt pod uwagę oraz to, że na pieczęci czytelne są dwie pierwsze litery inskrypcji: WA[...], wydaje się być uzasadnionym postawienie hipotezy, że mogą to być pierwsze litery imienia czeskiego króla. Polskie niedbalstwo ortograficzne wobec własnego języka, na które zwracał też uwagę A. Brückner w „Encyklopedii staropolskiej” opisując rozwój polskiego abecadła, mogło wpłynąć na dalszą, nieczytelną na pieczęci, formę zapisu imienia władcy. Ale na pytanie, czy w legendzie pieczęci należy doszukiwać się pozostałości imienia postaci uwidocznionej na niej, można próbować szukać odpowiedzieć, jak słusznie zauważa secesjonista, tylko wtedy, gdy zna się chociażby treść pisma, na którym została przyłożona; gdy wiadomo, kto jest sygnatariuszem dokumentu; gdy zna się okoliczności powstania pisma; gdy wie się, jaki rodzaj pieczęci miejskiej miałby to być. Rozmiar pieczęci podany na stronie ze zbiorami Muzeum Narodowego w Warszawie podaje 33mm x 37mm. Rozmiar ten, opierając się chociazby na wnikliwej analizie pieczęci miejskich w przywoływanej tu już pracy pani Bożeny Małachowskiej, jest jednym z typowych rozmiarów miejskiej pieczęci owalnej. Biorąc pod uwagę technikę wybijania pieczęci bezpośrednio na papierze dokumentu, jest nieożliwe, by owalność odcisku była wynikiem niedbałości w jej odcisnięciu. Ale nie robiłeś tego zdjęcia i nie trzymałeś dokumentu w ręku ani go, jak rozumiem, na żywo nie widziałeś. Co jest jego treścią? Kto go podpisał? Skąd wiadomo, że to pieczęć miejska Solca nad Wisłą? Ja natomiast, po powiększeniu obrazu widzę, że "5" tak naprawdę bliższe jest "3". W powiększeniu wyraźniej szerszy, odpowiadający szerokości rytu wszystkich widocznych cyfr, jest ślad linii zamykającej cyfrę w kształt trójki.
  16. PZPR

    Tak to był piękny system... bezpartyjny mógł nie awansować z racji swej bezpartyjności. Na stanowiska nomenklaturowe wybierano mając głównie na względzie przynależność partyjną, przez co na różne stanowiska wybierano ludzi niekompetentnych. To też ten sam system. Proszę spojrzeć na przywołany tu wykaz stanowisk nomenklaturowych, jak członkowie KW mogli w praktyce wybierać ludzi kompetentnych na stanowiska w tak różnorakich przedsiębiorstwach i instytucjach. To w praktyce było niewykonalne.
  17. A jak często poświadczone? To znaczy, że atrix nie zna wcześniejszych pieczęci?
  18. Oryginał dokumentu chciałby Secesjonista obrabiać? Przykro mi ale laboratorium nie dysposnuje, jak i oryginałem dokumentu. Jednak fotokopie dokumentu są naprawdę dobrej jakości jak i rozdzielczości. Można więc się pokusić o obróbkę cyfrową. Jesteś w błędzie niestety. Wybiera te które posiadają cechy wspólne. Wtedy można dojść do jakiegoś wniosku. Solec nie zawsze był królewski, to prawda. Tylko czyj był przed magicznym rokiem 966? Właściwie przed 967, no ale to tylko szczegół. Niewiemy przecież kiedy został oddany w ręce biskupa. Podłoże historyczne to nie tylko pieczęcie. To cały ogół wydarzeń. Gdyby zachował się jakiś inny odcisk pieczęći Solca sprawa była by prosta. OWNA to końcówka słowa - KROKOWNA czy córka KROKA którego my znamy jako KRAKA. A KROK, KRAK to nic innego jak kruk. Po Rzymsku Grachuss. I jak się okazuje nazwisko Rzymskie Grachuss, nie jest nazwiskiem lecz przezwiskiem, a oznacza KRUKA lub KAWKĘ. XV wieczny zwrot: Wanda Krokowna lub Wanda dziewka Krokowa to nic innego jak zwrot - Wanda córka Kroka.
  19. Mhm, atrix obrabiał cyfrowo odcisk pieczęci mając do dyspozycji oryginał, czy obrabiał cudzą kopię? A mnie wychodzi, że atrixowi wyszło to co chciał by mu wyszło. Jak i istnieje szereg miejskich pieczęci na których nie istnieje wizerunek władcy a istnieją jego inicjały, istnieją takie na których istnieje wizerunek władcy bez jego imienia (i bez takowego w opisie). Jak rozumiem z całego tego katalogu wybiera atrix tylko te które mogą wspierać jego założenia. Tylko wiadomo, że nie był od zawsze miastem królewskim. Legendy to się weryfikuje. Podłoże historyczne miasta... no dobrze jak wyglądały inne pieczęcie miejskie Solca sprzed 1703 roku? Co widniało jako godło a co było napisane w otoku? Na jakich dokumentach, czego dotyczących mamy te dwa odciski stempla z tym napisem gdzie ma być "Krokowna Wanda". Mógłby mi objaśnić atrix frazę: "KROKOWNA czyli OWNA"? Ni w ząb nic z tego nie rozumiem.
  20. To ja obrabiałem cyfrowo odcisk pieczęci. I nie jest to chwiejna droga Secesjonisto. Wychodzi nam wiele szczegółów, które na pierwszy rzut oka się nie zauważa. A zapewniam Cię że mam wprawę w obróbce cyfrowej obrazu. I mam swoje sposoby na to by wychwycić pewne szczegóły. To że nie znana jest pełna treś opisu na pieczęci nie znaczy że nie można wykluczyć konkretnego władcy. Opisy na pieczęciach zawierają pewne wspólne cechy. Jak chociażby imię władcy. Co innego są błędy w treści opisu, a co innego zachowanie symetrii. Ważne też jest podłoże historyczne danego miasta, jeżęli chce się badać związki przedmiotów z nim. Ważne są też legendy związane z danym miejscem. Jak chociażby stwierdzenia : miasto od zawsze królewskie, miasto założone przez królową. Kilka osób stawiało na królową Jadwigę. Nie ma jednak żadnych wzmianek na ten temat. Wziąłem też pod uwagę wydarzenie związane z historią Solca a mianowicie wojne Polsko - Szwedzką i zniszczenie miasta w 1658 roku. Załużmy że dokumenty miejskie i sama pieczęć uległa zniszczeniu, to czekano by aż prawie pól wieku na zrobienie drugiej pieczęci?A tym bardziej że było to miasto należące do dóbr królewskich. No raczej nie. A jeżeli by tak było to czy pieczęć wykonana po 1700 roku nawiązywała by w stylu do średniowiecza? Wystarczy zwykłe porównanie pieczęci z danych epok. Nie miało by to zbytniego sensu.
  21. Tylko atrix nie zna całości tego napisu zatem nie wie czy jest w nim nawiązanie do tego władcy czy - nie. Cyfrowa obróbka skanu, który jak rozumiem atrix nie wykonał sam, to jednak bardzo chwiejna droga do dochodzenia takich szczegółów. Z ew. braku miejsca wyciągać tego typu wnioski jest metodą zawodną, jako że zakłada idealne wykonywanie tłoków, a tak nigdy nie było. na pieczęciach mamy wstawiane złe litery, pomijanie liter, wstawianie liter przekręconych, błędnie zapisane nazwy miast, zatem i brak odstępu nie jest niczym niespotykanym.
  22. Skan dokumentu a właściwie odcisk pieczęci poddałem wielu zabiegom obróbki cyfrowej. I mamy cyfrę 705 z kropką po cyfrze 5. Pierwszą myślą było to że chodzi o datę 1705. Może się cyfra 1 nie odcisneła, może była zabrudzona i to był powód braku odcisku cyfry 1.Tylko jak się dobrze przyjrzeć odciskowi pieczęci, to zauważyć można że jest równo zachowana odległość pomiędzy słowami ANNO a OWNA. Czyli jest miejsce tylko na liczbę 705. Gdyby znajdowała się tam cyfra jeszcze 1 występowało by przesunięcie cyfr 705. w kierunku słowa OWNA. Idąc dalej - mamy pieczęć o napisie nie do końca czytelnym w otoku. Daje się odczytać - ANNO 705. WAN...... ........OWNA, po A bardzo słabo widoczna litera K lub X W środku pieczęci postać siedząca w koronie na głowie i z berłem w ręku. Posiadająć nieco wiedzy można zauważyć że powyższa pieczeć ma harakter pieczęci królwskiej twz majestatycznej. Porównując z innymi pieczęciami na pierwszy rzut oka postać z pieczęci ma wielkie podobieństwo z postacią z pieczęci K.Wielkiego. Solec ma związek z Kazimierzem Wielkim i to duży. Tylko napis w otoku pieczęci nijak się ma do tego władcy, ani żadnego innego który miał zwiążek w miastem. A tym bardziej data 705. Przeglądając kroniki i poszukując związków z datą 705, pada na legendarną Wandę czy jak kto woli Wendę. I mamy podobieństwo: na pieczęci WAN czyli WANDA, KROKOWNA czyli OWNA i data 705 czyli data urodzin Wandy a być może okresu panowania. Mamy rozbieżność w źródłach na okres 30 lat. Czy jest możliwe że Solec założono w 705 roku? Pobliska Iłża jest datowana na rok 1136. Tylko że zazwyczaj podaje się uzyskania praw miejskich jako formalność. Solec i Iłża to dwa bardzo stare miasta w kluczu Sandomierskim. Nie mozna wykluczyć że Solec założono właśnie w 705 roku. Wracając do pieczęci: dziwny zbyt Polski jest opis na otoku pieczęci. I trzcionaka nie używana na pieczęciach. Do kol. Jakobera: znakmicie rozróżniam typ czcionki XV wiek to pojawienie się druków po Polsku, stąd mój domysł że być może wtedy ją wykonao. No chyba mój domysł jest obarczony błędem. Kolega Jakober twierdzi że przecież pieczęć jest owalna, nie mogła być wykonana przed XV wiekiem. Tak tylko że ten owal pięczeci jest ledwo zauważalny. Przyczyn tego stanu może być wiele jak chociażby niedbałość wykonania czy odciśniecia na dokumencie. Najwięcej zamieszania wynika z podobieństw dat samego dokumentu i daty na pieczęćci - dokument 1703 i pieczęć 705.
  23. Otóż kiedy Solec został przejęty przez Łokietka miastem nie był. Natomiast majestatyczna Wanda najprawdopodobniej Wandą nie jest. Taką wersje lansuje m.in. nauczycielka plastyki z Solca Małgorzata Szot-Wróblewska, parająca się amatorsko historią lokalną. W innych opisach tej pieczęci mamy podaną informację, że jest to postać króla, a pieczęć wykonano w 1703 roku. Jeśli jest to król to najprawdopodobniej Kazimierz Wielki, co wydaje się logicznym nawiązaniem do jego lokacji Solca na prawie magdeburskim. Przyjmijmy jednak, iż mamy do czynienia z postacią kobiecą. Prawdopodobniejszą kandydatką wydaje się Adelajda Heska, która została uposażona na Solcu przez naszego władcę. Czy w legendzie mamy do czynienia z Wandą to już jest hipoteza, którą wspomniana pani prezentuje jako rzecz oczywistą niezbicie udowodnioną. Opis tej pieczęci zamieszczony na stronie Fundacji Świętokrzyskiej "Góry Historii', jest bardziej zachowawczy: "Pieczęć miasta Solca Owalny odcisk pieczęci m. Solca, woj. kieleckie. Król siedzący na tronie, w koronie na głowie i z berłem w kształcie lilii w ręku. W otoku napis nieczytelny. 1703 rok, Muzeum Narodowe w Warszawie kolekcja Witolda Żurakowskiego, nr 49769". Teraz można się zastanawiać, czy nowa pieczęć Solca, dawniej posługiwano się okrągłą ze standardowym napisem łacińskim, została wykonana niestarannie (co bardzo często miało miejsce) czy też odbicie na tym dokumencie jest źle wykonane. Najrozsądniejszą myślą jest, że to: "Anno 705" to jest "Anno 1703", czyli data wykonania tłoka. Czy rzemieślnik nie wybił "jedynki" czy też jej na tym dokumencie nie widać - trudno ocenić wyłącznie na podstawie skanu.
  24. PZPR

    Temat rzeka. Więc tylko wybrane zagadnienia. 1. Kariera bezpartyjnych. Mój ojciec był notorycznie bezpartyjny. Na namowy odpowiadał: "mam tyle problemów do rozwiązania w pracy, że nie mam czasu chodzić na zebrania". Przedostatnie miejsce zatrudnienia przed emeryturą: (poszedł na emeryturę w roku 1975) - centralna instytucja wojskowa, stanowisko, do którego przypisany był etat generalski. Ojciec - bezpartyjny cywil - wykrył nadużycia i posłał przed prokuratora dwóch mocno partyjnych pułkowników. Bezpartyjny mógł zrobić karierę, ale musiał być znacznie lepszy od partyjnych konkurentów. 2. Werbunek do partii. W połowie lat siedemdziesiątych Gierek rzucił hasło, aby liczbę członków PZPR doprowadzić do 3 milionów. Nakaz poszedł w dół - i w moim zakładzie (4 tysiące pracowników) sekretarz komitetu zakładowego zadeklarował władzom, że organizacja partyjna w zakładzie będzie mieć 1000 członków. Szefowa oddziałowej organizacji partyjnej w moim wydziale żaliła mi się, że ma problemy ze zwerbowaniem ludzi. Co komuś proponuje, to dostaje odmowę. I powiedziała do mnie: "Ale panu to ja nawet nie proponuję. Bo wiem, co bym usłyszała". A w ogóle to ona była moją podwładną. Ja - bezpartyjny - byłem jej kierownikiem. 3. Kwestia nomenklatury. Gdy PZPR liczyła miliony członków, to wśród tych członków było także bardzo wielu fachowców. To nie było tak, że co fachowiec - to bezpartyjny. Gdy był problem obsadzania stanowisk, to naprawdę było z kogo wybierać. I dlatego w zakładach produkcyjnych na stanowiskach kierowniczych byli ludzie, którzy świetnie znali technologie. Ja przeżyłem szok w latach '90, gdy na stanowiska kierownicze przysyłano ludzi, którzy wprawdzie mieli studia pt. 'zarządzanie", ale kompletnie nie mieli pojęcia o tym, co i jak produkuje się w podległych im zakładach. I to trwa nadal, jeśli chodzi o spółki skarbu państwa. Nomenklatura stosowana w najlepsze, po każdych wyborach jest uruchamiana karuzela stanowisk.
  25. To wyłącznie wyraz własnego subiektywnego odbioru estetycznego kolegi atrixa, bez żadnego podłoża historycznego. Sięgając po opracowania naukowe na temat pieczęci miejskich lub przeglądając zbiory muzealne, można znaleźć tuziny pieczęci, do których wszystkie trzy powyższe argumenty z punktu widzenia współczesnego pasowałyby, a które to pieczęcie pochodzą z XVI – XVII wieku, a czasami nawet XVIII wieku. Natomiast: Do mojego argumentu 1. dotyczącego rozwoju cyfr atrix nie jesteś w stanie odnieść się choćby jednym przykładem zapisu daty arabskimi cyframi z obaszaru Korony Królestwa Polskiego z okresu od 1401 r. do 1500 r. (czyli szacowanego przez ciebie XV wieku jako czasu powstania pieczęci), by wykazać zbieżność XV-wiecznego zapisu cyfr z tym z omawianej tu pieczęci. Na mój argument 2. dotyczący historycznego rozwoju krojów pisma wysuwasz przykład pieczęci monarszej Władysława Hermana nie potrafiąc rozróżnić kroju pisma na owej pieczęci. Trudno, nie mój problem. Argument o czasie odejścia od pisma gotyckiego i przejścia karolińskiej minuskuły w antykwę odrzucasz bez podania jakichkolwiek podstaw, wyłącznie na zasadzie "nie, bo nie". Na mój argument 3. oparty na wniosku wysuniętym przez badaczy pieczęci miejskich, iż pieczęcie MIEJSKIE owalne pojawiają się pierwszy raz w XVI wieku odpowiadasz, że to nieprawda, nie podpierając się na żadnym materiale badawczym sfagistyki miejskiej, a rzucając mi jedynie przykłady pieczęci monarszych i kościelnych. To oznacza jedynie, że pomimo faktu istnienia jako odrębnych sfagistyki monarszej, sfagistyki kościelnej czy sfagistyki miejskiej, nie robi to Tobie różnicy. Podobnie, jak nie robi Tobie różnicy: pieczęć owalna czy ostroowalna. Wrzucasz wszystkie do jednego worka. Do mojego argumentu 4. dotyczącego rozwoju techniki wybijania pieczęci bezpośrednio na dokumencie bez użycia wosku czy laku w ogóle nie jesteś w stanie się odnieść. To jest nieprawda w każdym wymiarze znaczeniowym tego zdania: - ani, że wszystkie daty na pieczęciach są datami założenia miasta: Przykład 1.: Na pieczęci miejskiej Koszyc z 1747 roku wybita jest na otoku legenda SIGLLVM · I · R · - COSICENSIS 1747. Koszycom przywilej lokacyjny na prawie magdeburskim nadała siostra Kazimierza Wielkiego – Elżbieta – w roku 1374. Na zachowanych pieczęciach Koszyc z 1544 r. i z 1574 r. nie ma dat; Przykład 2.: Na pieczęci miejskiej miasta Kazimierza z 1600 roku widnieje data: 1600. Na pieczęci z XIV wieku i na pieczęci z 1778 roku nie ma daty. Miasto Kazimierz otrzymało przywilej lokacyjny na prawie magdeburskim z rąk Kazimierza Wielkiego w 1335 roku; - ani też (bo i tak można Twoje zdanie zrozumieć), że na wszystkich pieczęciach miejskich jakie są, są zamieszczone daty. Wystarczy przejrzeć opracowania poświęcone pieczęciom miejskim lub zbiory muzealne. Moja uwaga na marginesie argumentu dotyczacego kroju pisma legendy pieczęci dotyczyła jedynie wysuniętej przez Ciebie hipotezy, że twórca pieczęci przełożył jej pierwotną łacińską inskrypcję na język polski. Po pierwsze – nie podałeś jak miałaby według Ciebie ta inskrypcja na pieczęci miejskiej, łącznie z zapisem daty, w oryginale łacińskim brzmieć (skoro już znasz całą treść legendy w oparciu o czytelne 2 + 3 + 4 liter , to co za problem...?); Po drugie – nie podałeś prawdopodobnego powodu takiej zamiany; Po trzecie – jeżeli ktoś przełożył rzekomo cały tekst inskrypcji z łaciny na polski (w domyśle z przełożeniem daty z zapisu rzymskiego na arabski – gdyż nie podałeś dowodu ma możliwość wybicia na pieczęci miejskiej daty zapisem cyframi arabskimi w XV wieku), to dlaczego nie przetłumaczył słowa łacińskiego „ANNO” na słowo polskie, chociażby „ROKU”? Patrz wyżej w kwestii mojego argumentu 3. Oceny atrixa pozostawiam bez komentarza.
  26. A zapoznałem się, oto napisał on tam: "W literaturze niemieckiej z kolei ta ostatnia kwestia została w zasadzie rozstrzygnięta. Andrea Stieldorf, w swej opublikowanej w roku 1999 monografii, dotyczącej nadreńskich pieczęci kobiecych z XIII i XIV w., poświęca interesującemu nas tu zagadnieniu kilka stron , jako że „pieczęć Rychezy” — gdyby była autentyczna — uchodzić by musiała za najstarsze sygillum kobiece z obszaru interesującego badaczkę. Przekonujące argumenty przedstawione przez znawczynię nadreńskiej sfragistyki powodują, że sama kwestia autentyczności „pieczęci Rychezy” nie jest chyba warta podejmowania, o ile oczywiście nie dostarczy się argumentów nowych, obalających lub wzmacniających postawioną przez Stieldorf tezę". A kto dokonał datacji tej pieczęci? "Jak wspomniano, data widniejąca na pieczęci wyraża najczęściej rok wykonania tłoka, czasami jednak jego sporządzenie zbiegało się z ważnymi wydarzeniami takimi jak nadanie praw samorządowych, herbu, utworzenie samodzielnej instytucji ławniczej, zmiana właściciela; dlatego poprawną interpretację treści legendy poprzedzać musi wiedza o dziejach miasta. W zebranym materiale nie ma tak spektakularnych przykładów jak np. umieszczenie na jednej z pieczęci Wiednia daty ataku Sulejmana II w 1529 r. na miasto, roku ukończenia budowy muru kremlowskiego na pieczęciach moskiewskich, czy całego programu chronologicznego na pieczęci Pskowa, na której wskazany jest nie tylko czas od stworzenia świata, ale także kalendarz słoneczny, Q9R księżycowy i indykcje . Warto jednak przytoczyć przykład XVI-wiecznej pieczęci Gliwic, na której widniejący rok 1596 upamiętnia sprzedanie ośrodka władzom miasta za 27 tysięcy talarów, dzięki czemu stał się on wraz z przyległościami wolnym miastem królewskim". /B. Małachowska "Pieczęcie miast księstw opolsko-raciborskiego i cieszyńskiego do roku 1740", Praca doktorska napisana pod kierunkiem prof. US dr hab. Antoniego Barciaka, Katowice 2013, s. 244/
  27. Mały strumyk po ulewnym deszczu, rzeki jeszcze nie czyni. Fałszywka? A. Stieldorf postawiła tylko tezę że pieczęć Rychezy jest fałszywką. Niewiele przedstawiła na dowód jej tezy. Zapoznał by się Secesjonista z artykułem G. Paca w Kwartalniku Historycznym z 2015 roku. Fałszywka czy nie, ale datowana na XIIw. Co za tym idzie forma i kształt pieczęci pochodzi z tego okresu. Jak znajdę w swoich skromnych archiwach, kto i gdzie pisał że pojawiały się pieczęcie o polskim opisie, podam bez żadnego problemu. Nie trzeba się wiele wysilać, by porównać pieczęcie powstałe do XV wieku. Co jest harakterystyczne 1- podobny wzór pieczęci 2 - mała dbałość o szczegóły 3 - niska jakość wykonania Ja nigdzie nie piszę że data 705 jest datą powstania pieczęći. Piszę że jest to data założenia Solca. Na wszystkich pieczęciach miejskich jakie są, data na nich umieszczona jest jest datą założenia danego miasta. Proszę czytać uważnie. A co ma piernik do wiatraka. Jeżeli dokument jest z XVII wieku i pisze " Roku" to co ma to wspólnego z napisem na pieczęci " ANNO", skoro pieczęć jest starsza od dokumentu. To tak jak bym dzisiaj napisał pismo, a przyłożył pieczęć z przed stu lat. A nie jest to prawdą że pieczęcie owalne pojawiły się dopiero w XVIw. Pieczęcią owalną pieczętował się Konrad Mazowiecki, księzna Jadwiga, W. Kadłubek czy wspominana tu często Rycheza. I nie był to XVI wiek. Wniosek kolegi nadaje się na śm......... Moim zdaniem taki tok dyskusji do niczego nie prowadzi. Możemy się sprzeczać bez końca, bez uzyskania żadnych konkretnych wniosków. Może zastanówmy się co ma wspólnego pieczęć Solca z pieczęciami królewskimi. Jakie podobieństwa na nich występują. Co oznacza data 705. Skoro ja postawiłem tezę że być może jest to data założenia miasta. Jakie ma to podstawy? czy jest możliwe? Jaki jest wiek miast w pobliżu Solca n?W? itd
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.