Skocz do zawartości

Bruno Wątpliwy

Moderator
  • Zawartość

    5,075
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Bruno Wątpliwy

  • Tytuł
    Ranga: Prodziekan

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    III Rzeczpospolita

Kontakt

  • Strona WWW
    http://

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

2,729 wyświetleń profilu
  1. Josip Broz Tito

    Kończąc - z mojej strony - wątek poboczny: w sprawie terminologii francuskiej należałoby zapytać naszego, lokalnego eksperta. W języku angielskim takie rozróżnienie można od biedy odnaleźć. Natomiast nie wydaje mi się, aby w polskim języku prawniczym było szczególnie jednoznaczne i popularne. Prędzej je chyba stosują biolodzy. Znalazłem, pewnie to samo, co Ty: ma to być broszura, zdaniem autorki poniższego artykułu (M. Bogusławskiej) "po części kpiarska, po części nostalgiczna". (Rok wydania broszury 2002). Zob.: http://www.academia.edu/6557697/_Titofania_._Formy_obecności_symbolicznej_Josipa_Broza_Tity_w_Jugosławii_doby_socjalizmu
  2. Poznański czerwiec 1956 r.

    Już po napisaniu tamtego postu (2010 r.) czytałem ciekawy wybór źródeł Ł. Jastrząb, Milicja Obywatelska w Poznańskim Czerwcu 1956 r., Toruń 2011. Nie mam tej książki, ale kojarzę, że wnioski resortowe po tych wydarzeniach jednoznacznie wskazywały na brak, czy zasadniczy niedosyt pałek i innych środków do rozpraszania tłumów. Dopisek: znalazłem tegoż autora (napisane pewnie w efekcie analizy ww. dokumentów): Ł. Jastrząb, Udział Milicji Obywatelskiej w Poznańskim Czerwcu 1956 r., Kwartalnik Historyczny Rocznik CXVIII, 1/2011 (dostępne w sieci pod adresem: http://rcin.org.pl/Content/11606/WA303_4616_KH118-r2011-R118-nr1_Kwartalnik-Hist_04_Jastrzab.pdf). Są tam relacje o pobiciu pałkami (zatem niewątpliwie były już na wyposażeniu MO), ale też jest wzmianka o wnioskach o dalece niedostatecznym wyposażeniu w nie milicji. A tak na marginesie, zastanawiam się, czy wniosek o konieczności wyposażenia MO w pałki nie był związany z tłumami obecnymi na pogrzebie Bieruta i wnioskiem, że warto pomyśleć, jak panować takimi gromadami ludzkimi bez używania ostrej amunicji. W każdym razie - występuje pewna koincydencja czasowa. P. Majer podaje jakieś uzasadnienie marcowego zarządzenia?
  3. Josip Broz Tito

    Myślę, że nie ma szczególnej potrzeby, aby wprowadzać w języku polskim takie zróżnicowanie terminologiczne. Wystarczy pamiętać, że neutralność ma różne oblicza. Czym innym jest wieczysta neutralność, mająca swoje głębokie fundamenty w prawie międzynarodowym i woli społeczności międzynarodowej, czym innym polityka neutralności konkretnego państwa (generalna, czy na potrzeby danego konfliktu). Nawet, jak ta polityka jest wzmocniona aktami prawnymi danego państwa. Oczywiście, jak to zazwyczaj na tym świecie bywa, będziemy spotykać się z sytuacjami nie do końca jednoznacznymi. Na przykład Turkmenistanu. Turkmenistan sam taki neutralny status ogłosił, Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło to z radością i oczywiście wezwało do poszanowania (http://www.un.org/documents/ga/res/50/a50r080.htm), ale czy tym samym Turkmenistan uzyskał status podobny do Szwajcarii? Jakoś nie sądzę. W przypadku Jugosławii, zastanowiłbym się nad różnicą między pojęciem "państwo niezaangażowane" - a państwo "neutralne". Dalece nie każde państwo uczestniczące w Ruch Państw Niezaangażowanych można było uznać za neutralne.
  4. Referendum na Nowej Kaledonii.

    Ciekawe może być porównanie wyników tego referendum z głosowaniem na Majottcie (Mayotte). W 2009 roku odbyło się tam referendum dotyczące zmiany statusu z collectivité d'outre-mer na "zwykły" departament zamorski Francji. Czyli de facto chodziło o zaakceptowanie pełnej przynależności do Francji. W odróżnieniu od Nowej Kaledonii, gdzie rodzimych Kanaków jest mniejszość, ludność Majotty składa się w olbrzymiej większości z muzułmańskich Komorczyków. Francuzów przybyłych z metropolii jest tam niewielu. Referendum na Majottcie zakończyło się wynikiem 95,24 % "za" (integracją z Francją). Mimo, że część duchownych muzułmańskich agitowała przeciw. [Status departamentu oznaczał przyjęcie w pełni francuskiego prawodawstwa, w tym także w zakresie praw kobiet, mniejszości seksualnych itp.]. Jak zatem widać, sytuacja na Nowej Kaledonii jest zdecydowanie bardziej złożona, niż na Majottcie. I konfliktogenna, mimo że od 1988 roku panuje tam względny spokój, a szereg uprawnień zostało przekazanych lokalnym władzom. Oczywiście, ta złożoność wynika w dużym stopniu z odmiennej sytuacji. Kanakowie mają za sobą doświadczenie dyskryminacji, niepokoi ich pewnie to, że stali się mniejszością we własnym kraju. Mają pewne tradycje walk niepodległościowych ("gorące" lata 70. i 80.),. Do tego wyspa jest bogata w nikiel, zatem zwolennicy niepodległości mogą zakładać, iż będzie w stanie się sama utrzymać. Majotta nie ma większych szans na samodzielny rozwój, a przykład "bratnich" Komorów, które wybrały niepodległość, nie jest zbyt zachęcający. Żeby obraz nie był jednak zbyt optymistyczny (z francuskiego punktu widzenia). Na Majottcie wybuchły w 2011 roku zamieszki, od czasu do czasu pojawiają się tam niepokoje społeczne i strajki. Powodem są jednak kwestie socjalne (wyspa jest bardzo uboga - jak na Francję), nie zaś dążenie do niepodległości.
  5. Trochę w cieniu światowej wielkiej polityki przebiegło referendum na Nowej Kaledonii. Wynik był w sumie z góry do przewidzenia (biorąc pod uwagę skład etniczny ludności tej jednostki administracyjnej). Ciekawe jest jednak to, że - prawdopodobnie - chyba prawie cała ludność rodzima (Kanakowie) głosowali za niepodległością. Głosów "za" było 43.6%, Kanakowie stanowią 39.1%. Taki wyraźny rozziew między lokalnymi społecznościami, może być źródłem kłopotów w przyszłości.
  6. Ożywione (i nie) obiekty kultu narodowego.

    No to jeszcze pozwolę sobie zauważyć, że w grobowcu Childeryka I odkryto złote pszczoły. Zdaje się około 30, choć legenda zwiększyła ich ilość do 300.Trafiły później do heraldyki napoleońskiej.
  7. Ożywione (i nie) obiekty kultu narodowego.

    Przebijam. Bretania - jedenaście gronostajów, a na starej fladze nawet 28. Tyle, że to jeden gatunek i w heraldycznej postaci. Może sam w sobie nie jest szczególnie gigantyczny, ale świetnie umiejscowiony na skale i robi imponujące wrażenie.
  8. Litwa,Łotwa, Estonia - 1940

    Jeszcze o wzmiankowanym wyżej radzieckim ataku (nocą z 14 na 15 czerwca 1940 r.) na łotewski posterunek graniczny Maslenki (Masļenki). Na marginesie, przeprowadzono także - w mniejszej skali - atak na posterunek Šmaiļi, na Žuguri zaś próbowano. Dotychczas byłem przekonany, że była to - albo: 1) świadoma, radziecka prowokacja, mająca na celu zastraszenie Łotyszy, ewentualnie "rozpoznanie bojem" ochrony granicy, 2) mniej prawdopodobne - efekt nie dotarcia do wysuniętych oddziałów rozkazów odwołujących (chwilowo) wtargnięcie zbrojne na Łotwę (taki, tamtejszy "incydent jabłonkowski"). Spotkałem się jednak z opinią, że była to samowola lokalnych, radzieckich dowódców, którzy zresztą za ten akt zostali aresztowani. Wydaje mi się to trochę mało prawdopodobne, aby w warunkach radzieckich tak istotne operacje były efektem samowoli, prędzej jestem skłonny uwierzyć, że ewentualne aresztowanie głównych sprawców było czasowym zabiegiem propagandowym (do czasu przejęcia już całkowitej kontroli przez ZSRR nad Łotwą). Ale wykluczyć przecież nie można, że jacyś "komandirzy" byli pewni, iż do walk na wielką skalę dojdzie, zatem chcieli się odpowiednio wykazać. Poniżej cytat ze strony http://hrono.ru/sobyt/1900war/1940prib.php (wytłuszczenia moje - Bruno W.): "1940.06.15 3:30 ЛАТВИЯ. Погранотряд 14-й заставы под командованием начальника истребительной группы лейт.Комиссарова самовольно перешел советско-латвийскую границу, разгромил и сжег латвийский кордон Масленки, и, захватив 5 пограничников, 6 мужчин, 5 женщин и 1 ребенка, вернулся на нашу территорию. На участке этой же заставы начальник 2-й истребительной группы политрук Бейко, услышав стрельбу и взрывы гранат, также перешел границу в Латвию и произвел нападение на латвийский кордон Бланты, и, захватив 1 сержанта, четырех пограничников и пять детей, вернулся на нашу территорию. В перестрелке было убито 4 латвийских пограничника. Лейтенант Комиссаров и политрук Бейко были арестованы и отконвоированы в распоряжение начальника штаба войск округа т.Ракутина". Strona łotewskiej Wikipedii o tym ataku (m.in. ze zdjęciami ofiar): https://lv.wikipedia.org/wiki/Masļenku_robežincidents
  9. Ożywione (i nie) obiekty kultu narodowego.

    To może teraz o "czczonych" zwierzętach, które mogą znaleźć się nawet na herbie, ale już nie w przyrodzie: 1) Mauritius - dodo, 2) Mołdawia - tur, 3) Tasmania - wilk workowaty, 4) no i sporo lwów, których w danym kraju nie zobaczymy (z racji wymarcia lub nie występowania). Coś jeszcze znajdziemy z listy zwierząt wymarłych? Dopisek: Pomijam na razie zwierzęta całkowicie mityczne, jak różne smoki, jednorożce, czy koreańskiego konia Chollima.
  10. Czy należy upamiętniać i jak upamiętniać?

    Jest oczywiste, że wojna secesyjna (jak wiele wydarzeń historycznych, także w Polsce) została zmitologizowana. Z konfliktu, który był przede wszystkim konfliktem o jedność państwa, zrobiono wielki konflikt o prawa człowieka, które - niestety - były tylko tłem tego pierwszego. Oczywiście w tej mitologizacji nie ma zbyt wiele miejsca na zwrócenie uwagi na fakt, że na fakt, iż Północ wcale nie był święta, a między całkowitym odrzuceniem niewolnictwa jako instytucji prawnej w Vermoncie w 1777 (nawet tam pierwotnie chyba z pewnymi zastrzeżeniami) i Delaware (w sumie to chyba dopiero 1901) był kawał czasu. Na to jednak nakłada się może uproszczone, ale jednak chyba prawdziwe uogólnienie, że to raczej Północ dawała nadzieje na zniesienie niewolnictwa, a raczej Południe - dążyło do zachowania tej instytucji. Wiadomo, naruszanie dziedzictwa historycznego Południa może wielu bulwersować. Ale przecież, w jakimś zakresie można mieć także odwrotną opinię - ktoś może być zdziwiony, w jak szerokim zakresie zjednoczone już Stany zaakceptowały uhonorowanie, czczenie i - często - włączenie do wspólnej pamięci, było, nie było - "buntowników". Zadam prowokacyjne pytanie - czy w dzisiejszej Polsce zaakceptowalibyśmy pomniki: Chmielnickiego, czy Krzywonosa? Też jakoś walczyli o swoje Dixie. I w sumie, co chyba najważniejsze. Nie znam szczegółowo przepisów prawnych w tym zakresie, ale wydaje mi się za prawie pewne, że o tym, kogo czcić decydują lokalne społeczności i (ewentualnie) jakąś rolę odgrywają legislatury stanowe. Zatem to sami Południowcy muszą sprawę rozstrzygnąć.
  11. Ożywione (i nie) obiekty kultu narodowego.

    Moim zdaniem - tak. Jest zarówno niewątpliwym obiektem kultu Aborygenów, jak i jednym z symboli dzisiejszej Australii. A w sprawie buldoga - czy zna ktoś "przed-Churchillowskie" zastosowanie go jako brytyjskiego symbolu?
  12. Ożywione (i nie) obiekty kultu narodowego.

    W dyskusji o upamiętnianiu, zapowiadając utworzenie nowego tematu o "obiektach kultu", od razu dałem do zrozumienia, że oczywistą jest dla mnie niejednoznaczność pewnych pojęć. Drzewo posadzone ku czci jakiegoś polityka jest sposobem upamiętnienia. To samo drzewo za jakiś czas może stać się przedmiotem kultu narodowego. Podobnie - pojęcie "kultu narodowego" jest nieostrą "klauzulą generalną". Jak chociażby skwalifikować - wspomnianego przez Janceta - rosyjskiego misia? Na świecie dosyć powszechnie występuje, jako personifikacja Rosji (ot, chociażby w karykaturach czasu wojny krymskiej: https://lts.brandeis.edu/research/archives-speccoll/exhibits/crimeanwar/TurkeyBear.html). Rosjanie też go często traktują w kategoriach narodowego symbolu (ot, chociażby logotyp "putinowskiej" partii Единая Россия: https://ru.wikipedia.org/wiki/Единая_Россия). Moim zdaniem na pewno bardziej zasługuje na określenie "przedmiot kultu w Rosji", niż - również wspomniany przez Janceta - koń. Ale, czy naprawdę jest "przedmiotem kultu narodowego"? Nie ma przecież rangi niedźwiedzicy Ungnyeo z koreańskiej mitologii narodowej? A może jest tylko "narodową maskotką"? Ale przecież istnieje bogata literatura na temat niedźwiedzia, jako symbolu Rosji (zob. np. pozycje bibliograficzne wskazane w: http://statehistory.ru/5564/Pochemu-medved---simvol-Rossii/)? Gdzie zatem wytyczymy granicę między niedźwiedziem "maskotką" a niedźwiedziem "przedmiotem kultu"? Takie pytania można mnożyć. I każdy może proponować swoje definicje. Chyba nie pozostaje nam nic innego, jak iść za radą Secesjonisty: I próbować się cieszyć odnajdowaniem różnych symboli. Z pełną świadomością, że to odnajdowanie może być niekiedy dyskusyjne. Myślę jednak, iż nikt z nas chyba w najbliższej przyszłości nie planuje napisania artykułu naukowego: "O rozróżnieniu między symbolem a maskotką, rzecz o zwierzętach w tradycji narodowej". A wracając do rosyjskiego niedźwiedzia. Ciekawe są wyniki badań opinii społecznej. Wśród respondentów z USA niedźwiedź był na pierwszym miejscu wśród symbolów Rosji (41,6%). W dalszej kolejności wskazywano na: Plac Czerwony (39,0 %), Kreml (28,6 %), AK-47 (28,6 %), Matrioszkę (23,4 %). Rosjanie natomiast wcale nie chcieli widzieć agresywnego, groźnego misia na pierwszym miejscu. Ich kolejność była następująca: dwugłowy orzeł (56,0 %), Kreml (38,0 %), brzoza (23,0 %) i dopiero na czwartym miejscu - niedźwiedź (20,0 %). Czyli, stereotyp niedźwiedzia istotnej części Rosjan jednak doskwiera, choć oczywiście czwarte miejsce jest jednocześnie bardzo wysokie. Za: https://ru.wikipedia.org/wiki/Русский_медведь Ibidem, podane źródło powyższych danych statystycznych: Т. Рябова, Медведь как символ России: социологическое измерение [w:] О. В. Рябов, А. де Лазари (red.), "Русский медведь". История, семиотика, политика, Новое литературное обозрение 2012.
  13. Ożywione (i nie) obiekty kultu narodowego.

    No, bez przesadyzmu. Jak się jedzie autostradą z Wiednia, czy Bratysławy do Budapesztu, to widać turula, który wisi nad skałami w miejscowości Tatabánya. Wygląda bardzo ciekawie, szczególnie w romantycznej mgle. Ale ja mam takie skrzywienie, że mi się niekiedy gigantomania pomnikowa podoba. Niekiedy, co oznacza - jednak nie każda. Ta mi się podobała. To już prędzej litewscy "leśni bracia" i Żelazny Wilk (z oczywistych względów silnie zakorzeniony w symbolice litewskiej).
  14. Ożywione (i nie) obiekty kultu narodowego.

    Wilk (szary) jest silnie obecny w symbolice narodów tureckich. Związane jest to z legendą o Asenie. Pojawia się często w samej Turcji, ale np. - w pewnych okolicach Mołdawii (Gagauz Yeri) i Ukrainy - spotkać go można w gagauzkiej symbolice.
  15. Ożywione (i nie) obiekty kultu narodowego.

    Pytanie, jak zakwalifikować turula? Od jelenia jest pewnie ważniejszy, jednak jego status jest dosyć niejasny. Prawdopodobnie ma swój pierwowzór w przyrodzie, ale dziś występuje raczej w postaci jakieś mitycznej krzyżówki ornitologicznej. Z nieco innej beczki (i kontynentu) - quetzal występujący chociażby na herbie Gwatemali (zresztą tak nazywa się także waluta tego kraju). To urocze ptaszysko podobno bardzo źle znosi niewolę. Zatem - stało się symbolem wolności. I państwowym ptakiem narodowym.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.