Jump to content

Bruno Wątpliwy

Moderator
  • Content count

    5,389
  • Joined

  • Last visited

About Bruno Wątpliwy

  • Rank
    Ranga: Prodziekan

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    III Rzeczpospolita

Kontakt

  • Strona WWW
    http://

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

3,765 profile views
  1. Dywizje strzeleckie ZSRR - skład personalny

    Pooglądałem sobie trochę o tych dywizjach na pamyat-naroda. Dokumentów archiwalnych tam zamieszczonych (dzienników działań bojowych) nie czytałem, ale i bez tego wychodzi mi trochę na to, że zarówno 213-ta, jak i 214-ta były zarówno pierwszego, jak i drugiego "формирования". Praktyka dosyć częsta w Armii Czerwonej. Dywizje rozbite, wykrwawione, rozproszone - były czasami rozformowywane. Numer natomiast wykorzystywano później (bywały i drugie, i trzecie formowania). Podobnie, gdy zasłużone dywizje otrzymały nową numerację gwardyjską - to stary numer "zwykły" wykorzystywano dla jednostki nowego formowania. Wynika to dosyć ewidentnie ze szlaków bojowych tych dywizji pokazanych na pamyat-naroda. Obejmują one początek wojny, potem jest przerwa i dywizje znowu się pojawiają na froncie w roku 1942 lub 1943. Prawdopodobnie polska Wikipedia opowiada o pierwszym formowaniu tych dywizji, rosyjska o drugim. Przy tym rosyjska przy 214-tej zaznacza to wyraźnie, przy 213-tej chyba takiej informacji brak. Niezależnie, jak to formalnie było, z punktu widzenia walk na terenie dzisiejszej Polski (1944-1945) sprawa wydaje się jasna. Walczyły tam dywizje formowane w Uzbekistanie i Baszkirii. Zob.: https://pamyat-naroda.ru/warunit/213%20сд/ https://pamyat-naroda.ru/warunit/214+сд/
  2. Dywizje strzeleckie ZSRR - skład personalny

    Pobieżny przegląd Wikipedii wskazuje, że 213-ta formowana była pierwotnie w Uzbekistanie, 214-ta w Baszkirii. Wedle mojej wiedzy nie należały do tzw. "narodowych" dywizji Armii Czerwonej (jak estońskie, czy litewska), zatem chyba nie stosowano w ich przypadku klucza narodowościowego. Zatem pierwotny skład mógł być jak najbardziej nieco skośnooki (choć też należy pamiętać, że skośne oczy ani w Uzbekistanie, ani w Baszkirii nie są bynajmniej czymś powszechnym), a potem - to już pewnie z uzupełnieniami było różnie. W każdym razie - niemieckie relacje mogą być oparte na prawdzie. Zob.: https://ru.wikipedia.org/wiki/213-я_стрелковая_дивизия https://ru.wikipedia.org/wiki/214-я_стрелковая_дивизия_(2-го_формирования)
  3. Rohingja

    Taka ciekawostka: onegdajszy (a i dla wielu - nadal aktualny) bezdyskusyjny i wspaniały symbol walki o demokrację i prawa człowieka w Birmie (Mjanmie) pani Aung San Suu Kyi tak jakby broni poczynań Tatmadawu wobec Rohingja. Czyżby i w tym przypadku punkt widzenia zmienił się wraz z punktem siedzenia? Zob.: https://www.bbc.com/news/world-asia-50741094
  4. Kaugurieši.

    Jeżeli dobrze tłumaczę "maszynowo" powyższy cytat, to film staje się przynajmniej podwójnie symboliczny. Decyzja nakręcenia zapada jeszcze za Ulmanisa w marcu 1940 r. Ale, pierwsze zdjęcia - to dokładnie moment inwazji. W kinach pojawia się - godziny przed rozpoczęciem deportacji. Jeżeli jeszcze zachowano w nim po 13-14 czerwca ostatnią scenę "Wrócimy"- to już mamy niezwykłą koincydencję znaczeń.
  5. Kaugurieši.

    Tak, informacja o tym jest nawet na stronie wikipedycznej, do której zamieściłem hiperlink. Chodziło mi raczej o ciekawostkę a nie szczegóły związane z filmem. A film odnotowywany jest zasadniczo jako "pierwszy radziecki" i pierwszy nakręcony w typowym "radzieckim studiu filmowym" Rīgas kinostudija (wówczas Rīgas Mākslas filmu studija). Inna sprawa, że nie wiem, czy ta scena z filmu ostatecznie zniknęła. Na razie poszukiwałem jej bezskutecznie.
  6. Kaugurieši.

    Ciekawostka (raczej smutno-tragiczna) związana z mało znanym kinem łotewskim. Pierwszym filmem fabularnym nakręconym w radzieckiej Łotwie był obraz "Kaugurieši" dotyczący tak zwanego powstania kaugurskiego (bunt chłopski z 1802 r.). W finale była scena, w której jeden z bohaterów (skazanych na zsyłkę na Syberii) obiecuje - "wrócimy" i skazani intonują pieśń. Premiera filmu miała miejsce w czerwcu 1941 roku. Nie wiem dokładnie, którego czerwca. Wiem, kiedy w czerwcu tego roku zaczęła się na Łotwie masowa deportacja.
  7. Bolesław Bierut

    Jestem w stanie się zgodzić, że gdyby dokładnie wszyscy Polacy realizowali wytyczną: "nie chcemy Wrocławia i Szczecina" przesunięcie naszej granicy byłoby dosyć trudną (i groteskową) operacją. I pewnie zgodzimy się także odnośnie do tego, że w przypadku premiera Arciszewskiego (zresztą - nie tylko jego) umiejętność "pełnego ogarniania świata i zjawisk politycznych na nim występujących" zakończyła się gdzieś w okolicach roku 1918, może 1939. Co nie zmienia generalnej konstatacji. W Poczdamie nasze losy jako państwa i narodu były już przesądzone. Trafiliśmy do radzieckiej strefy wpływów i o naszych granicach decydował przede wszystkim nasz protektor. Możemy się spierać (bez obiektywnie potwierdzalnej konkluzji), czy wcześniej była inna możliwość pokierowania losami Polski i w jakim zakresie nieudolność oraz chciejstwo "polskiego Londynu" ją zaprzepaściła. Ale to historia alternatywna. Tak, czy inaczej w Poczdamie ewentualne zdolności oratorskie Bieruta (i innych Polaków) w sprawie granic na Odrze i Nysie nie miały wielkiego znaczenia. Jeżeli już szukamy "zasług" Bieruta w tej sprawie to wiele ważniejsze było to, że "jego Polacy" (choć w tym momencie - może raczej Gomułki) jakoś byli w stanie objąć nowe ziemie swoją administracją, tudzież doprowadzić do relatywnie sprawnego wysiedlenia z nich Niemców i zasiedlenia ich Polakami. Tworząc tym samym niezwykle istotne fakty dokonane.
  8. Bolesław Bierut

    Niewątpliwie Bierut nie należał do tych, którzy twierdzili, tak jak Arciszewski, że "nie chcą Wrocławia i Szczecina". To fakt oczywisty. Niewątpliwie też należał do tych, którzy organizowali wojsko przelewające krew na polach bitew położonych na przyszłych Ziemiach Odzyskanych. I do tych, którzy tworzyli administrację, które te ziemie obejmowała. Jeszcze przed Poczdamem. Obiektywnie też trzeba przyznać, że wówczas żadna inna polska administracja tych ziem by w takim zakresie nie dostała. Bo żadnej innej Stalin by takiego prezentu nie zrobił. Natomiast, też obiektywnie patrząc nikt z Polaków (jakiejkolwiek barwy politycznej) nie miał "istotnego udziału" w określeniu tej granicy. Mieliśmy status mrówki wobec słoni. Najlepsze argumenty polskich wysłanników do Poczdamu nikogo by nie przekonały, gdyby Stalin nie chciał nas przesunąć, a Zachód jakoś to (połowicznie) nie zaakceptował. [Nie w wnikam tu nadmiernie w szczegóły]. I nie mam przy tym większych wątpliwości, że gdyby Stalin zaproponował jakąkolwiek zachodnią granicę Polski - Bierut też by ją poparł i jej bronił w Poczdamie. Gomułka - być może nie. Bierut - tak.
  9. Brexit i jego przyczyny

    Taka pre-brexitowa ciekawostka sprzed lat (2009). Tamtejsze (tzn. brytyjskie) oszołomy bardzo zatroskane m.in. napływem wrażych Polaków na Wyspy, swoją kampanię anty-emigrancką (z hasłem "Battle for Britain") zilustrowały zdjęciem polskiego samolotu z dywizjonu 303. Jak dla mnie - bomba. https://www.dailymail.co.uk/news/article-1158970/BNP-shot-uses-POLISH-Spitfire-anti-immigration-campaign.html
  10. Ostatnia faza walk na Kępie Oksywskiej.

    Trochę sobie odświeżyłem wiadomości o III baonie ON. Biorąc pod uwagę: a) skład osobowy (grono rezerwistów, podtatusiałych 40-latków - w jednej z relacji z tomu "Gdynia 1939" jest wzmianka, iż już na pierwszym spotkaniu tak dobranego towarzystwa była obawa, że pójdą pić lub rozejdą się), b) formowanie dosłownie na ostatnią chwilę, c) wynikający z powyższego oczywisty całkowity brak zgrania, tudzież zaufania masy żołnierskiej do kadry oficerskiej, d) braki w broni i wyposażeniu (notabene - w jednej z relacji obrońców Wybrzeża z tomu "Gdynia 1939" można nawet spotkać opinię - nieuzasadnioną - że z powodu braków ten batalion ostatecznie nie powstał), może zakrawać na cud, że III baon ON dotrwał jakoś do tego feralnego 18 września...
  11. To raczej lektura mojej odległej - niestety - młodości i mogę dobrze nie pamiętać, ale coś kojarzę, że nawlekał na pal srogi Luśnia (w "Panu Wołodyjowskim"), Soroka zaś miał być nawlekany (w "Potopie").
  12. Marynarka Wojenna RP u progu zaniku

    Ja bardzo przepraszam, ale jako przyszły minister podkreślam fakt, że okręt może na przykład stać także przy dalbach i podkreślam, iż za czasów mojego ministrowania będę konsekwentnie używał określenia "zdolność dalbowa". No dobra, też już kończę.
  13. Marynarka Wojenna RP u progu zaniku

    Gregski - idź w ministry. Kompetencje językowe już masz. Ja bym tą ministerialną pomostową poetykę zdefiniował jeszcze tak: "do czasu wprowadzenia rozwiązania optymalno-idealnego (które nadejdzie, z pewnością, jasne, długie, proste, szerokie jak morze - sorry, zapomniałem się) zadowolimy się przejściowo-pomostową namiastką. [W domyśle: tak se tylko gadamy, zresztą nie tylko my bo to trwa już dziesięciolecia, a ów pomost będzie trwał przez następne ćwierć wieku, ale coś przecież trzeba mówić, by było miło i aby mieć powód by zająć ludzi wymyślaniem kolejnych planów i koncepcji]. Tak, czy inaczej - widzę, że też się nadaję na ministra.
  14. Produkty spożywcze, dania i ich nazwy

    "Ruske kape" (czyli "rosyjska czapka") znany na obszarze post-jugosłowiańskim i w Bułgarii deser, którego nazwa ma się podobnież wywodzić od papach noszonych przez żołnierzy rosyjskich czasu wojny z Turkami (1877-1878). Znany także pod innymi nazwami - chociażby na mniej tradycyjnie prorosyjskich (np. muzułmańskich) obszarach. Zob.: https://ru.wikipedia.org/wiki/Русская_шапка
  15. Marynarka Wojenna RP u progu zaniku

    Z nowości (holowniki sobie odpuszczę): 1. Na "Ślązaku" podniesiono banderę. Mimo pytania - po cholerę? (nam taki okręt w obecnej konfiguracji) - jest to jakiś plus. Przynajmniej utrzymają nawyki (tylko pływania na pokładzie, nie w wodzie, ale zawsze jakieś). No i nazwę rodzajową (znaczy się - klasę) mu ładną wymyślili - korweta patrolowa. A mój rower należy do kategorii pojazdów - ćwiczebny Rolls-Royce Phantom. Zob.: https://www.altair.com.pl/news/view?news_id=29419 2. Z dogorywającymi, polskimi okrętami podwodnymi wygląda zaś tak - zakończył się "proces analityczny, w rezultacie którego uznano, że należy zapewnić zdolność pomostową w zakresie okrętów podwodnych" (cytowane za źródłem wskazanym poniżej). Skądinąd - uwielbiam tą nowomowę. Na razie przeanalizowanym analitycznie pomostem zdolnościowym mają być dwa szwedzkie "Södermanlandy". Pożyjemy, zobaczymy. Zob.: https://www.altair.com.pl/news/view?news_id=29418
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.