Jump to content

Bruno Wątpliwy

Moderator
  • Content count

    5,564
  • Joined

  • Last visited

About Bruno Wątpliwy

  • Rank
    Ranga: Prodziekan

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    III Rzeczpospolita

Kontakt

  • Strona WWW
    http://

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

4,436 profile views
  1. Najciekawsze mezalianse w historii.

    Natomiast chyba najbardziej znanym i wręcz "archetypowym przykładem szczęśliwego mezaliansu" (eksploatowanego chociażby w kinematografii), było małżeństwo habsburskiego arcyksięcia Jana z córką poczmistrza - Anną Plochl. Początkującego linię hrabiów von Meran.
  2. Najciekawsze mezalianse w historii.

    Wiadomo, że dziś, gdy świat się zmienił tak bardzo, zjawisko mezaliansu zupełnie już nie występuje. Akurat... Ale, w każdym razie ludzi to kiedyś emocjonowało, Justynian I Wielki i Teodora, Piotr (też I i Wielki) i Marta Skawrońska. Dorzucam mniej znaną postać (choć ongiś w Anglii znaną bardzo i będącą skądinąd przedmiotem wielu - nader ostrych - karykatur z epoki, które podobno zresztą sam przedstawiany lubił), czyli Charles James Fox - i (była pracownica domu publicznego) Elizabeth Armistead. Jakieś inne ciekawostki?
  3. Wojna Zimowa

    Dobrze kojarzysz, już o tym zresztą wspomniałem. Jest o tym wzmianka u M. Wańkowicza, Wrzesień żagwiący (zawierający jego znane Westerplatte), Warszawa 1990, s. 85 (relacja majora Sucharskiego o zdawaniu placówki Niemcom). W stogach siana widzieli kopuły pancerne, a swój ogień (friendly fire) z Nowego Portu brali za polskich "strzelców drzewnych".
  4. Wojna Zimowa

    W nawiązaniu do głównego tematu - cytat z rosyjskojęzycznej Wikipedii: "Архивными документами подтверждён по меньшей мере один случай уничтожения финского снайпера-«кукушки»: 3 января 1940 года бойцами 1-й роты 1-го батальона 4-го погранполка был уничтожен финский снайпер, находившийся на дереве. (...) Как отмечают современные источники, стрельбу с деревьев финские солдаты использовали «гораздо реже, чем это представлялось красноармейцам … Такой способ ведения одиночных боевых действий почти не оставлял сидящему на дереве солдату шансов для отступления, а даже лёгкое ранение могло привести к смертельному падению». Есть мнение, что легенда о снайперах на деревьях появилась в условиях, когда эхо выстрела затаившегося снайпера, многократно отражаясь от деревьев в лесу, дезориентировало оставшихся в живых". Cytowane za: https://ru.wikipedia.org/wiki/Кукушка_(снайпер) Ergo: 1) mamy jeden przypadek potwierdzenia w archiwalnych dokumentach zabicia "kukułki" przez żołnierzy radzieckich, 2) mamy zwrócenie uwagi na (podniesiony już w naszej dyskusji) fakt, że prowadzenie w ten sposób ostrzału utrudniało/uniemożliwiało snajperowi zmianę stanowiska (a strona finlandzka w tej wojnie, gdy walczyły jej kompanie i bataliony przeciwko dywizjom nie miała bynajmniej zbyt wielu ludzi do stracenia), do tego nawet lekkie zranienie mogło doprowadzić do śmiertelnego w skutkach upadku, 3) przypuszczenie, że przyczynkiem do mitu "kukułek" mogło być echo.
  5. Wojna Zimowa

    Dziękuję za odpowiedź i przepraszam za OT. Generalnie nie wpływa ona na zmianę moich przypuszczeń, także odnośnie do wojny zimowej. Bardziej "widziano" niebezpieczeństwo na drzewach, niż było ono tam naprawdę.
  6. Wojna Zimowa

    Tak z ciekawości, bo moja wiedza o zbrodni w Ciepielowie jest znikoma - czy w polskich (poważnych) źródłach mamy jakiekolwiek potwierdzenie o występowaniu "strzelców drzewnych", czy to tylko niemiecka psychoza? Z gatunku podobnej psychozy "francs-tireurs"?
  7. Wojna Zimowa

    Nie słyszałem o takim wypadku. Ba, zdaje się istnieją bardzo znikome potwierdzenia w źródłach, że - bynajmniej nie samobójczy - finlandzcy strzelcy wyborowi strzelali wówczas ze stanowisk na drzewach (termin "kukułki"/"кукушки" odnosił się generalnie do "strzelców drzewnych"). Finlandzcy snajperzy mieli zdecydowanie lepsze sposoby walki niż dyndanie na drzewach, choć oczywiście nie oznacza to, że takich przypadków nie było. A psychoza związana z obecnością niewidocznego zagrożenia robi swoje. Niemcy doszukiwali się nawet "kukułek" na Westerplatte.
  8. Ochroniarze w czasach PRL-u

    Pozwolę sobie tych absurdów nie komentować.
  9. Ochroniarze w czasach PRL-u

    Czyli - społeczeństwo obywatelskie. Zjawisko raczej nie kojarzone z autorytaryzmem.
  10. Ochroniarze w czasach PRL-u

    A po co od razu ten koncert sugestii? Sprawa jest dosyć prosta - kiedyś, a nie dotyczy to tylko PRL (i warto jeszcze użyć słów - co do zasady) było bezpieczniej. A przynajmniej tak uważano. Jerzy VI w dzień świętowania zwycięstwa nad Niemcami mógł pozwolić wmieszać się córkom w londyński tłum, młody małżonek (przyszłej) królowej Elżbiety II książę Filip chodził sobie do pracy przez park św. Jakuba. Dziś to to skrajnie trudne do wyobrażenia. Jest raczej oczywiste, że procedury zostały bardzo zaostrzone. I opowieść o tym, że Chruszczowa można było prawie dotknąć, a Busha już nie, jest potwierdzeniem oczywistej ewolucji w tym zakresie. A, że dziś niektórzy przy okazji dostają amoku (np. ochrona prezydentów USA), czy ochroniarska celebra im się strasznie podoba (można chyba wskazać parę przypadków z Polski) - to już inna sprawa. Generalny wniosek jest tak, czy inaczej oczywisty - świat polityków dziś (co do zasady) bardziej się boi. Ta smutna ewolucja dotyczy także innych aspektów życia. Można chociażby pooglądać sobie na starych kronikach i filmach, jak ongiś wyglądały porty lotnicze.
  11. Jugosławia przyczyny porażki idei

    Nie wiem, co Gryfon miał na myśli (o ile cokolwiek konkretnego) pisząc o "projekcie stworzenia jednego narodu jugosłowiańskiego". Za taki projekt można ewentualnie uznać XIX-wieczne koncepcje ruchu iliryjskiego, który skądinąd był ruchem raczej chorwackim, bez większego odzewu wśród Serbów i Słoweńców (zob. W. Felczak, T. Wasilewski, Historia Jugosławii, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1985, s. 288-300). Można także wspomnieć Ivanie Meštrovićiu i jego "jugosłowiańskiej rasie", czy "trzech plemionach jugosłowiańskich" (Cvijić) itp. itd. Natomiast w XX wieku w "idei jugosłowiańskiej" (zob. np. ibidem, s. 393) chodziło już raczej o jedność polityczną narodów południowosłowiańskich w obrębie jednego państwa (zresztą zwanego pierwotnie wyraźnie Królestwem Serbów, Chorwatów i Słoweńców, czyli trzech narodów), ewentualnie może o koncepcję wspólnego języka serbsko-chorwackiego (w Chorwacji nazywanego chorwacko-serbskim), a nie o stworzenie jednego narodu. A już bynajmniej nie chodziło o to w czasach hasła "braterstwa i jedności" epoki Tito, gdzie wyraźnie "braterstwo i jedność" miało dotyczyć różnych narodów, zjednoczonych w jednym państwie (do tego celu - podkreślenia zróżnicowania narodowego Jugosławii - stworzono chociażby pojęcie narodu Muzułmanów i popierano ideę odrębnej narodowości Macedończyków, a nawet Czarnogórców). Można także dodać, że po drugiej wojnie światowej pomysł politycznej wspólnoty chciano rozciągnąć także na Bułgarów, co - jak wiadomo - miało pewien związek z powstaniem konfliktu na linii Stalin-Tito. Myślę, że warto podkreślić, iż rzeczywiście statystyki narodowościowe w czasach Jugosławii Tito i jego następców wskazywały kategorię narodowości - Jugosłowianie. Piszę z pamięci, zatem mogę się trochę mylić, ale wydaje mi się, że był to rząd wielkości od 1,5% całej populacji Jugosławii (początek lat 70.) do 5-6% (lata 80.). Jak widać był to niewielki odsetek. Nikogo nie zmuszano do takiej deklaracji, nie wiązała się z żadnymi przywilejami. Byli to często ludzie z mieszanych narodowościowo rodzin, czy ogólnie - czujący większy związek z całą Jugosławią niż z poszczególnymi jej narodami (które w statystykach stale i zdecydowanie dominowały). Nie było żadnego projektu zamiany wszystkich Serbów, Chorwatów, Słoweńców,. Macedończyków itp. w jeden naród jugosłowiański w rozumieniu etnicznym. Zresztą i dziś są (w państwach post-jugosłowiańskich oraz na emigracji) osoby, które tak się identyfikują. Jako Jugosłowianie.
  12. Ochroniarze w czasach PRL-u

    Jak najbardziej istniały tego typu struktury. Tak jak w każdym państwie. Sam BOR powstał już w 1956 r., a miał poprzedników rodowodem sięgających aż do 1944 r. Przede wszystkim Wydział Ochrony (wpierw PKWN, potem Rządu). Nie była to pewnie jedyna formacja zajmująca się ochroną. Istniały chociażby takowe "po linii wojskowej". Na przykład E. Stefaniak, Byłem oficerem politycznym LWP, Toruń 2007, s. 93 i n. wspomina o swojej służbie w batalionie ochrony Naczelnego Dowództwa WP. Jego koledzy ochraniali np. Eisenhowera i Żymierskiego w czasie wizyty tego pierwszego w Warszawie (s. 97). Wspomina także o ochranianiu Prezydenta KRN - Bieruta (s. 98), Świerczewskiego i Mossora (s. 101). Mniejsza "widoczność" ochroniarzy na filmach może wynikać z dwóch powodów: 1. Przez większość czasu PRL - było jednak bezpieczniej niż w dzisiejszych, terrorystycznych czasach (choć nie tak, jak ongiś w Skandynawii - przed tragiczną śmiercią Palmego - gdy Olaf V twierdził, że nie potrzebuje ochroniarzy, bo ochrania go 4 miliony Norwegów, a Christian X wyjeżdżał - w czasie trwającej wojny - na wycieczki konne bez obstawy). Oczywiście obstawa była, zamachy rzadko, ale zdarzały się i w PRL, ale może jednak procedury były mniej widowiskowe, jak dziś. 2. I druga - bardziej oczywista sprawa - w czasach funkcjonowania cenzury do kronik filmowych starano się nie wrzucać z powodów wizerunkowo/propagandowych scen z dużą obstawą dygnitarzy.
  13. Ochroniarze w czasach PRL-u

    Zwróciłbym przy okazji uwagę na pewną okoliczność, która w ówczesnych warunkach wpływała na problem "działalności ochroniarskiej" - inną mentalność społeczeństwa. Społeczeństwo PRL miało bowiem zdecydowanie inny (niż współczesne) stosunek do dwóch zagadnień. [Mała dygresja - pisząc "społeczeństwo" nie mam oczywiście na myśli jego całości, bo takowe jest zawsze zróżnicowane, ani wyrafinowanych badań statystycznych, raczej pewne przypuszczenia. Nie uważam także, że było to zjawisko tylko PRL-owskie, charakteryzowało ongiś pewnie cały świat podobny nam cywilizacyjnie, tyle, że gdzie indziej - np. w Skandynawii - zmiany zachodziły wcześniej]. A te zagadnienia to: 1. Występowanie zjawisk "drobnej" przemocy. 2. Problem badania odpowiedniej podstawy prawnej działania innych. Ad 1. Tolerancja była zdecydowanie wyższa niż dziś. Na wszystkich "odcinkach" - od rodzicielskiego publicznego lania, przez nauczycielskie szarpanie za uszy, po dziadka z kijem goniącego młodzież z owocowego sadu. Zatem szarpanina w dyskotece z udziałem mniej, czy bardziej formalnie umocowanego ochroniarza, wyrzucającego uczestnika zabawy - nie była czymś szczególnie bulwersującym społecznie. Ad 2. Ludzie w swej ufności, czy naiwności byli mniej skłonni do zadawania pytania - "jakim prawem?". Stoi na bramce, znaczy się - może wyrzucić. Nie jest istotne, czy jest "w prawie" i np. zatrudniony, czy to tylko brat właściciela dyskoteki na przepustce z wojska, świadczący nieformalną pomoc w przepychankach.
  14. Ochroniarze w czasach PRL-u

    Sprawą się nigdy nie interesowałem, ale przypuszczam, że Komar ma całkowitą rację. Zgodnej z ówczesnym prawem odpowiednika dzisiejszej "pozapaństwowej quasi-policji" (tzn. agencji ochrony) pewnie nie było. Wyjątkiem była rzeczywiście specyficzna sytuacja służby kościelnej w czasach pielgrzymek Jana Pawła II. Jak przypuszczam, zmieniło się to już pod sam koniec PRL, czyli w czasach Rakowskiego i wprowadzonej wówczas w gospodarce zasady "to co nie zabronione, jest dozwolone". Sprawę w PRL załatwiało istnienie milicji, ORMO, Straży Przemysłowej, jej odmian jak Straży Bankowej (jak było trzeba, to pewnie także straży pożarnej itd.) i - jak też tylko przypuszczam - zatrudnianie bramkarzy na etatach (nie wykluczam, że też na umowy cywilnoprawne). Jeżeli spółdzielnia mieszkaniowa mogła zatrudnić dozorcę, to pewnie także dyskoteka, parking, czy klub sportowy. Z odpowiednio ustalonym zakresem obowiązków.
  15. Nadmienię, że bardzo dawno temu spotkałem się z próbą wykorzystania tego cytatu (w nieco zniekształconej wersji, ewidentnie sugerującej dążenie Rydza do wywołania wojny) przez jakieś towarzystwo neo-nazistowskie na pewnym anglojęzycznym forum militarnym, czy też historycznym. Tego typu szemrana banda, co to propaguje prawdziwość alternatywnej wersji historii rodem z wrzasków Hitlera wykrzyczanych 1 września 1939 r.: "Polen hat heute Nacht zum ersten Mal auf unserem eigenen Territorium auch mit bereits regulären Soldaten geschossen. Seit 5:45 Uhr wird jetzt zurückgeschossen! Und von jetzt ab wird Bombe mit Bombe vergolten!"
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.