Skocz do zawartości

Bruno Wątpliwy

Moderator
  • Zawartość

    5,242
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Bruno Wątpliwy

  • Tytuł
    Ranga: Prodziekan

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    III Rzeczpospolita

Kontakt

  • Strona WWW
    http://

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

3,139 wyświetleń profilu
  1. Villa Fraineuse - Wilhelm i decyzja o abdykacji

    Myśli cesarza, zgodnie z jego zwichrowaną naturą (czyli człowieka nieśmiałego, który gra rolę skrajnego megalomana, strachliwego, który udaje odwagę, słabego, który udaje silę, a do tego potrafiącego rzucać z znienacka kolejne, kompletnie odmienne i często absurdalne pomysły) biegły niezwykle oryginalnie. Trochę też pomagała mu w tych oryginalnych koncepcjach jego rozgorączkowana świta. Rzeczywiście, raz chciał antyamerykańskiego sojuszu z Japonią i Wielką Brytanią, a chwilę wcześniej rozważał bohaterską śmierć na polu bitwy. Był jeszcze - wzmiankowany wyżej - pomysł abdykacji z tronu cesarskiego, ale przy zachowaniu korony pruskiej. A - i jeszcze wyprawa na front wschodni, aby poskromić bolszewików. Koniec końców, w tym natłoku myśli, sam chyba nie podjął ostatecznej decyzji - po prostu dowiedział się przez telefon, że książę Maksymilian Badeński ogłosił jego abdykację (i kronprinza). Co go mocno zdenerwowało. Zob. T. Aronson, Zwaśnieni monarchowie. Europejskie trony w przeddzień katastrofy 1914 roku, Kraków 2014, s. 326-327. Ale najlepsze było podsumowanie, czyli słowa, które wypowiedział zaraz po przybyciu do nowej siedziby w Holandii: "Pierwsze słowa, jakie wypowiedział ten monarcha, który - zwłaszcza w Wielkiej Brytanii - uważany był za splamionego krwią potwora zasługującego na stryczek, były dość niezwykłe, ale za to idealnie pasowały do jego dwoistej natury i jak najlepiej świadczyły o jego monarszym kosmopolityzmie: [i o tym, że jednak miewał angielskie poczucie humoru - uwaga Bruno W.] >>No - powiedział radośnie do swojego gospodarza, gdy wjechali na dziedziniec zamku - czas na filiżankę dobrej angielskiej herbaty<<". Cyt. za: ibidem, s. 328.
  2. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    No, trochę przesadzasz. Zachód nie budował takich okrętów, bo miał ich dużo z remanentów wojennych. A jak - gdzieś do połowy lat pięćdziesiątych - coś budował, czy dokańczał, to rewolucyjne toto bynajmniej nie było. Zob.: https://pl.wikipedia.org/wiki/Niszczyciele_typu_Daring_(1949) https://pl.wikipedia.org/wiki/HMS_Tiger_(1945)
  3. AK kontra GL

    Cóż, dyskusja dawno zdryfowała z tego konkretnego przypadku na zagadnienia bardziej ogólne. Ale możemy do niego wrócić. Ja nie wiem, kim był Piotr Boruń i akuszerka Wacława Strzelecka. Nic o nich nie wiem. Nie wiem, co myśleli i czego chcieli. Czy - może naiwnie - wierzyli w inną Polskę, czy tylko w rzeźnickie zdolności Stalina. Wiem, że Twoim zdaniem zasłużyli na śmierć. Twoją opinię przyjmuję do wiadomości. Wiem, że jedyną w miarę realną szansą na to, aby losy Polski potoczyły się inaczej, niż się potoczyły (jak prawdopodobną - to inna sprawa, ale jedyną) było wkroczenie na ziemie Polski wojsk polskich (podporządkowanych rządowi w Londynie) wraz z Armią Czerwoną. I potraktowanie przez nią AK jako sojusznika. Zamordowanie Piotra Borunia i Wacławy Strzeleckiej tego celu nie przybliżało. Bardzo kiepsko sytuowało AK wobec ZSRR i sojuszników zachodnich. Secesjonista pewnie zaraz się odezwie, że przecież ZSRR mordował bez skrupułów. Tak, ale w myśl zasady "silny może więcej" on mógł sobie na to pozwolić. Alianci zachodni i tak go kochali za to, że ponosi główne koszty tej wojny. My z paroma dywizjonami lotnictwa, brygadą karpacką itd. takiego komfortu nie mieliśmy.
  4. AK kontra GL

    Odpowiedź jest chyba dosyć prosta. W przypadku Nowotki i Findera można mówić o pełnym, lojalnym i oddanym podporządkowaniu. Potem wpada Fornalska, zatem nie ma łączności z Moskwą i trudno mówić o jakichkolwiek kontaktach (aż do przybycia oddziału Kasmana). Następuje zatem czas Gomułki, który pewnie w miarę poważnie traktuje oficjalne hasła PPR i dłuższy okres, w którym Stalin i kontrolowane przez niego CBKP decyduje, czy w ogóle współpracować z PPR. Problem, który mnie ciekawi, zawarty jest chociażby we wspomnieniach Gomułki (które w mojej ocenie można za uznać za wiarygodne, gdyż nie waha się pisać także o sprawach skrajnie niewygodnych dla obrazu swojego i PPR - np. swoim stosunku do Katynia, realnym, czyli "fikcyjnym" składzie KRN itp.). "Jednak nikt z nas, może z wyjątkiem M. Fornalskiej, nie znał treści depesz Findera ani odpowiedzi Dymitrowa, jeżeli je nadsyłał. Korespondencja z Moskwą należała do wyłącznych uprawnień sekretarza KC, a informowanie i jej treści członków KC - jeżeli w ogóle było stosowane - miało zakres bardzo ograniczony". W. Gomułka, Pamiętniki, t. II, Warszawa 1994, s. 363. Jeżeli taki był zakres wiedzy członków KC, to w jakim stopniu tajne oblicze PPR, uosabiane przede wszystkim przez Nowotkę, Findera, było znane ogółowi członków GL/AL? Na ile identyfikowali się z nim, a na ile z oficjalnym programem? Pytam, bo nie znam jednoznacznej odpowiedzi. Jeżeli Koledzy znajdą argumenty, że wszyscy oni uważali oficjalną twarz PPR za "ściemę", stojąc na pozycjach ortodoksyjnie komunistycznych - taka konstatacja jest dla mnie całkowicie do przyjęcia. Odnaleźć dokumenty z oficjalnymi celami PPR, to chyba nie jest żaden problem? Włącznie z "O co walczymy?".
  5. AK kontra GL

    Primo - nie napisałem o odżegnywaniu się od Moskwy, tylko od komunizmu. W publikacjach PPR wątek znaczenia ZSRR jako głównej siły walczącej z Niemcami jest bardzo silnie podkreślany, wręcz bardzo często całą narrację opiera się na negowaniu "londyńskiej" teorii dwóch wrogów i wskazywaniu znaczenia Związku Radzieckiego w tej wojnie, natomiast deklarowane cele walki bardzo trudno zidentyfikować jako komunistyczne. Secundo - cały czas zapominasz o rozróżnieniu, od którego zacząłem. To, co mnie interesuje - to na ile GL/AL były postrzegane jako struktury komunistyczne przez swoich członków. Co śpiewał Nowotko podczas startu grupy inicjatywnej - jest mi wiadome. Pytanie - co śpiewała większość partyzantów GL/AL? Tertio - nie daję definicji, tylko zadaję pytania, szukając odpowiedzi. I jestem skłonny dać się przekonać. Jeżeli Koledzy np. wskażą, że w oddziałach GL/AL regułą były szkolenia na temat: "Komunistyczne idee Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina jako wyznacznik świetlanej przyszłości Polski", "Dlaczego trzeba skolektywizować rolnictwo" i " Świetlana przyszłość Polski jako 17. republiki".
  6. Pytać każdy oczywiście może. Miejmy nadzieję, że i tym razem Secesjonista otworzy worek i sypnie artykułami na zadany temat. Ze swej strony kończę OT i znikam.
  7. Nie chcę się czepiać, ale aktywność studenta historii na forum historycznym tylko wówczas, gdy potrzebuje pomocy w pisaniu pracy (pomocy, najprawdopodobniej oczywiście - od Secesjonisty) - to dobrze nie wróży przyszłym ambicjom i pasjom naukowym.
  8. Sprzęt polski w rękach najeźdźców

    Ciekawostka, polegająca na użyciu zdobycznego sprzętu polskiego przez Niemców w instalacji "pomnikowej". W Gdyni u podnóża Kamiennej Góry (dzisiejszy Plac Grunwaldzki, w czasie niemieckiej okupacji - Scharnhorst Platz) ustawiono polskie armaty (105-ki Schneidera z baterii "duńskiej"). Armaty przetrwały do dziś i są eksponatami w Muzeum Marynarki Wojennej. Zob.: http://www.wolneforumgdansk.pl/viewtopic.php?t=227&postdays=0&postorder=asc&start=60 https://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=289182 https://pl.wikipedia.org/wiki/Bateria_nr_32
  9. Wojna Krymska

    Ciekawostka: W słynnym filmie (chodzi mi w wersję z 1968 roku "Szarży lekkiej brygady") jest scena, gdy lordowi Raglanowi mieszają się Rosjanie z Francuzami. Jak się okazało, oparta na prawdziwych faktach. Lord Raglan (choć skądinąd uroczy, mimo że z różnych względów nie za bardzo nadający się na dowódcę) rzeczywiście nie potrafił zapomnieć konfliktu odległego o około 40 lat. "Lord Raglan irytował francuskich generałów, używając na określenie nieprzyjaciela słowa >>Francuzi<< zamiast Rosjanie. Niezręcznie przepraszał i tłumaczył się, że młodość upłynęła mu na wojnach z Napoleonem i podczas dyskusji zapomina się, ulegając wieloletniemu przyzwyczajeniu". Cyt. za: M. Klimecki, Wojna krymska 1853-1856. Jak wywołano pierwszą wojnę globalną w Europie? Konflikt o cieśniny i dominację, Wyd. Bellona, Warszawa 2006, s. 117-118.
  10. Rzeczypospolita Siedmiu Wysp

    Wątek ten pojawił się u J. Molendy, Wyspy greckie. Przewodnik historyczny, Warszawa 2014, s. 129-130. Tamże, wyżej już zamieszczony cytat z gen. F. Morawskiego i - w sumie - niewiele więcej. Poza informacją, że plan opanowania Korfu i Peloponezu Dąbrowski opracował 18 listopada 1801 r. w Modenie, akcja miała być przeprowadzona bez wiedzy Francuzów i prowadzić do powstania Rzeczpospolitej Polsko-Greckiej. I jeszcze, że w 1805 roku na Korfu usiłował się przedostać z misją wywiadowczą jeden z braci Szubertów. Sprawa wygląda oczywiście na desperackie mrzonki, związane oczywiście z czasowym brakiem jakiegokolwiek postępu w sprawie polskiej i ogólnym rozczarowaniem Francuzami.
  11. Jak Polacy nazywali Wrocław?

    Pewną "zabawę" nazwami masz chociażby w "Mikrokosmosie" (Moorhouse/Davies), a ogólne informacje chociażby w haśle wikipedycznym. Nie jestem specjalistą, ale obawiam się, że szczegółowa rekonstrukcja polskiej wymowy tej nazwy, w szczególności odnośnie do czasów, gdy dominowały źródła łacińsko i niemieckojęzyczne i w szczególności "w rozbiciu" na dzielnice (gwary) jest zadaniem chyba nierealnym. Nie jest to jedyna taka sytuacja. Do dziś przecież nie możemy być stuprocentowo pewni, jak ówcześni nazywali po polsku Henryka Brodatego. Jędrzych? A może jednak inaczej. Zob. B. Zientara, Henryk Brodaty i jego czasy, Warszawa 2006, s. 106. Jest dosyć prawdopodobne, że "u zarania" było coś podobnego do "Wratisława", "Wrócisława", potem - z czasem - zaczęła dominować wymowa zbliżona do dzisiejszej Wrocław, Wracław, Wrecław itp. Jednak, jako się rzekło, bardzo szczegółowa rekonstrukcja zmian wymowy nazwy tego miasta w języku polskim w rozbiciu na wieki i dzielnice jest moim zdaniem mało prawdopodobna. Ale może jacyś językoznawcy tego próbowali, przyznam się, że odpowiednich źródeł nie szukałem.
  12. Sekretarki Hitlera - Junge i Schroeder

    Tym razem nie sekretarka Hitlera, ale Goebbelsa. Bardzo długowieczna (1911-2017) Brunhilde Pomsel. Jestem właśnie po lekturze B. Pomsel, T. D. Hansen, Niemieckie życie. Byłam sekretarką Goebbelsa, Bellona 2018. Jej stosunek do przeszłości uznałbym za nieco podobny do Christy Schroeder.
  13. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Tak się o tych okrętach uważa, biorąc pod uwagę bardzo tradycyjny projekt, jak i niezwykłą długość (jak na lata powojenne) planowanej, konwencjonalnej serii, ale jednak pamiętajmy: 1. ZSRR (a już szczególnie po stratach Wielkiej Ojczyźnianej) nie miał jakieś olbrzymiej ilości okrętów tej klasy (i ogólnie - okrętów) z okresu wojny, jak kraje zachodnie, które mogły masowo "dojeżdżać" egzemplarze z tego okresu. 2. W czasie, gdy te krążowniki wchodziły do służby, floty Zachodu nadal były zdecydowanie konwencjonalne. Pierwsze amerykańskie, takie już dosyć rakietowe jaskółki (np. "Bostony") to 1955-56. 3. No i odpuścili sobie (tzn. Chruszczow) dalsze ich "tłuczenie", gdy uznali, że są jednak nieperspektywiczne. Ergo - gdy pierwsze 68-бис wchodziły do służby (1951-52) to specjalnie nie odstawały od tego co było w innych, zdecydowanie przecież "drugo-wojennych" flotach. Tyle, że w przeciągu kilku lat stało się jasne, iż projekt jest jednak właśnie nieperspektywiczny.
  14. AK kontra GL

    Pojęcie "na ile powszechne" zakłada jednak badania pełne (raczej w tym wypadku niemożliwe) lub na zdecydowanie większej próbie losowej niż jeden człowiek. Poza tym - jak przypuszczam - Gregski z rzeczonym nie rozmawiał, zatem trudno mu będzie określić, czy był on, czy nie, zwolennikiem oficjalnej, "ultrapatriotycznej i niepodległościowej" linii PPR, czy traktował ją wyłącznie jako zabieg taktyczny.
  15. AK kontra GL

    Wątek o jakimś, niewielkim zrzucie w we wrześniu 1943 roku (czyli jednak trochę czasu po powstaniu GL) się rzeczywiście pojawia. Przeważnie bez szczegółów (czasami podawany jest Ćmielów). Nie jestem w stanie tego zweryfikować. Natomiast wymierne wsparcie w postaci broni, co można zrekonstruować chociażby z korespondencji Gomułki z Moskwą (Dymitrowem), to dopiero lato 1944. GL/AL - z powodów tylko znanych Stalinowi - w tym zakresie była traktowana bardzo nieufnie i broni z ZSRR bardzo długo nie dostawała (lub śladowe ilości). Stąd także np. rozpoznawczo/szantażująca misja Kasmana. A do kogo i w związku z czym te pytania? Czy Secesjonista uważa, że nie znam genezy PPR? Akurat znam. Mnie interesuje odpowiedź na pytanie - na ile powszechne było w szeregach GL/AL przekonanie, że walczą o komunizm (niech już będzie, że w potocznym rozumieniu)?
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.