Jump to content

Bruno Wątpliwy

Moderator
  • Content count

    5,592
  • Joined

  • Last visited

About Bruno Wątpliwy

  • Rank
    Ranga: Prodziekan

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    III Rzeczpospolita

Kontakt

  • Strona WWW
    http://

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

5,310 profile views
  1. Nie Europejscy żołnierze podczas I Wojny światowej

    Pożarku to raczej z tego powodu nie będzie, ale jeżeli pojawi się jakaś forumowa władza (np. moderatorska) to oczywiście post może przenieść. Biorąc pod uwagę jednak, że od prawie trzech miesięcy czekam na pozbawienie mnie zielonego, moderatorskiego koloru, z którego ongiś zrezygnowałem - wielkiej nadziei bym sobie nie robił. Nic dziwnego, to także ich głowa państwa. To dosyć typowe rozwiązanie dla monarchii konstytucyjnych (nawet jeżeli monarcha nie ma w nich zbyt wiele "realnej" władzy).
  2. Monarchia w Bułgarii

    Pozwolę sobie zatem lekko tą teorię skorygować. Bułgaria przystąpiła do wojny w roku 1915 z powodu Macedonii (serbskiej). Rumunia natomiast przystąpiła do wojny dopiero w roku 1916 (do tego sama wypowiadając wojnę państwom centralnym) - z powodu Siedmiogrodu. Atak Bułgarów na rumuńską Dobrudżę był dopiero konsekwencją przystąpienia Rumunii do wojnie po stronie państw Ententy. Choć oczywiście z racji zaszłości historycznych - dla Bułgarów pewnie miłą konsekwencją.
  3. Nie Europejscy żołnierze podczas I Wojny światowej

    A na temat: Australijczycy byli na froncie zachodnim w czasie pierwszej wojny. Całkiem sporo, około 300.000. Zginęło ich tam więcej niż w słynnych walkach ANZAC o Dardanele. Najbardziej chyba znanym odpowiednikiem Gallipoli (i symbolem australijskiego poświęcenia oraz poniesionych ofiar) na froncie zachodnim jest bitwa pod Pozières. Kanadyjczycy - w jeszcze większej skali. Chyba ponad 600.000 ludzi uczestniczących w wielu znanych bitwach "wojny okopowej". I ciekawostka - słynny poemat "In Flanders Fields" napisał Kanadyjczyk.
  4. Nie Europejscy żołnierze podczas I Wojny światowej

    Sorry, mój błąd, dopiero teraz po napisaniu postu zauważyłem, że rzecz jest o pierwszej wojnie. Ale zostawiam, może i o drugiej wojnie ciekawostki się komuś przydadzą: Kanadyjczycy na froncie zachodnim byli obecni właściwie od początku do końca. Stanowiąc istotną siłę i często uczestnicząc w znanych operacjach (Bitwa o Anglię, operacja Gauntlet, rajd na Dieppe, operacja Overlord itp. itd.). Często spotykali się z Polakami. Na przykład - John Kent był w dywizjonie 303, HMCS "Haida" i "Huron" walczyły razem z ORP "Błyskawica" i "Piorun" w bitwie pod Ushant, a właśnie 1 Polska Dywizja Pancerna generała Maczka walczyła w składzie Pierwszej Armii Kanadyjskiej (dokładnie - II Korpusu Kanadyjskiego z tej armii). Także tradycje polsko-kanadyjskiego braterstwa broni są bogate. A tu w załączeniu odpowiednie zdjęcie - gen. Maczek siedzi pierwszy od lewej: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/77/1st_Canadian_generals.jpg Z Australijczykami było nieco inaczej. Na "froncie zachodnim", czyli w UK, na chwilę pojawiły się w 1940 r. chyba tylko ze dwie australijskie brygady. Ilość okrętów RCN na Atlantyku też wielka nie była. Natomiast istotną role odegrali w wojnie powietrznej zna Zachodzie. Ich flota operowała głównie na Morzu Śródziemnym (HMAS "Sydney" chociażby rozprawił się z włoskim krążownikiem "Bartolomeo Colleoni" ), a wojska lądowe w Afryce Północnej (chociażby w Tobruku). Także walczyły w Grecji, na Krecie i przeciwko wojskom VIchy w Syrii. Nie wiem, czy to mieści się w pojęciu "frontu zachodniego" wg. Janceta. Po Pearl Harbor Australijczycy zajmowali się już głównie Nową Gwineą i szeroko pojętą "sprawą japońska". Aczkolwiek nie wszyscy. Walczyli jeszcze pod El Alamein. A jakieś australijskie okręty jeszcze w czasie kampanii włoskiej. No i oczywiście lotnicy australijscy walczyli na froncie zachodnim aż do końca wojny.
  5. Nie Europejscy żołnierze podczas I Wojny światowej

    Na przykład Maczek i jego dywizja walczyli w składzie 1 Armii Kanadyjskiej.
  6. Monarchia w Bułgarii

    Uznali, że wystarczy, jak "poleci" konkretny król/car, a nie cała monarchia. Nowy był młody (chyba 24 lata) i z dosyć czystym kontem. Dostęp do Morza Egejskiego i fragmenty Macedonii - to jednak trochę bolało. A trzeba patrzeć na to w kontekście uznawania przez Bułgarów całej Macedonii za ziemie historycznie (i etnicznie) bułgarskie. A "działania lokalne" też sporo krwi kosztowały.
  7. Prawnie - nic nie znaczy. Uchwała ta nie jest źródłem powszechnie obowiązującego prawa.
  8. Nocne podróże w "epoce konnej".

    Poszukując samemu, znalazłem trochę informacji na ten temat. Fragment opracowania Rosamond Bayne-Powell, Travellers in Eighteenth-Century England - dostępny na poniższej stronie: The Coaches: 'Travellers in Eighteenth-Century England' (ourcivilisation.com)
  9. Zainspirowała mnie poniższa, angielska karykatura z końca XVIII wieku (1792 r.) - The Flying Breakfast, or Contents of a Night Coach. Zob. np.: [G.L.S.] Anonymous, British, 18th century | The Flying Breakfast, or Contents of a Night Coach | The Metropolitan Museum of Art (metmuseum.org) The Flying Breakfast, or Contents of a Night Coach, March 9, 1792. Creator: G L S. # 2801575 - Heritage Images (heritage-images.com) File:The Flying Breakfast, or Contents of a Night Coach MET DP879280.jpg - Wikimedia Commons O ile dobrze ją zinterpretowałem, przedstawia śniadających i ziewających w gospodzie (o godzinie 5 rano) uczestników nocnej podróży dyliżansem. I pytanie wiążące się z tym obrazkiem - na ile praktyka nocnych podróży konnym transportem była wówczas rozpowszechniona? Sam muszę przyznać, iż widzę raczej trudności niż zalety (i tym samym postrzegam ten sposób podróżowania jako zdecydowany wyjątek od reguły dziennych podróży): 1) znikome oświetlenie pojazdu i co za tym idzie chociażby większe ryzyko wypadku, czy zabłądzenia, 2) niższa temperatura zewnętrzna w nocy (co w warunkach np. angielskich przez większość roku raczej wywoływało dyskomfort podróżnych), 3) większe zagrożenie ze strony highwaymen i ogólnie mniejsza możliwość uzyskania szybkiej pomocy. A może było inaczej, chociażby ze względu na to, że highwaymen spali i był to całkiem popularny sposób podróżowania? Uwaga: "wrzuciłem" to do wieku XIX, choć karykatura jest jeszcze z wieku XVIII, gdyż zakładam, że chodzi ogólnie o epokę w miarę zorganizowanego i rozwiniętego, długodystansowego transportu konnego w Wielkiej Brytanii - do upowszechnienia masowego transportu kolejowego. A poza tym w dziale o XIX wieku jest również dotyczący dyliżansów temat o ich kołach - Koła dyliżansów - Gospodarka, handel i społeczeństwo - FORUM.HISTORIA.org.pl - Forum historyczne
  10. To oczywiste, ale pamiętam także wypowiedzi wieszczące, że upadnie chwilę po wycofaniu wojsk radzieckich. "W przypadku Najibullaha zewnętrzni obserwatorzy, na przykład z CIA, uważali najpierw (w listopadzie 1988), że >>reżim w Kabulu upadnie w ciągu 3-6 miesięcy, jeżeli nie szybciej, ale już w lutym 1989 r. przewidywano, ze >>Komunistyczny reżim w Afganistanie upadnie praktycznie w ciągu 6-12 miesięcy, chociaż z technicznego punktu widzenia posiada wystarczającą ilość broni, by utrzymać stolicę przez rok". Cytowane za: J. Modrzejewska - Leśniewska, Afganistan, Warszawa 2010, s. 376. Tamże (w przypisie 2 na s. 376) podane źródło: B.R. Rubin, The Search for Peace in Afganistan. From Buffer State to Failed State, New Haven - London 1995, s. 169. A jednak udawało mu się jeszcze przez kilka lat. Żołnierze radzieccy wyjechali z Afganistanu do lutego 1989, Nadżibullah przetrwał u władzy do kwietnia 1992 r. Aktualnie może być podobnie. Może, ale nie musi. Jedyne, co będzie raczej na pewno - to dalsza wojna.
  11. Na razie pojawiają się właśnie pytania o dalszą zdolność operacyjną afgańskiego lotnictwa. Zob.: Rząd Afganistanu bez lotnictwa? - Altair Agencja Lotnicza Nie trzeba być wielkim prorokiem, żeby przypuszczać, iż wariant "Nadżibullah 2" jest prawdopodobny. Czyli - utrzymanie się aktualnej władzy przez jakiś czas (nawet zaskakująco długi dla niektórych obserwatorów), ale potem jednak upadek (np. na skutek pojawienia się jakiegoś "Dostuma 2"). Ale równie dobrze (przy odpowiednim zaangażowaniu zewnętrznym) wojna może trwać całe dziesięciolecia. A w trwały pokój nie wierzą chyba już nawet najwięksi optymiści.
  12. Produkty spożywcze, dania i ich nazwy

    Teraz sympatyczna ciekawostka spożywcza, odkryta na strychu i mająca związek z sympatycznym serialem. Na jednym z angielskich strychów odkryto nienaruszoną, aczkolwiek już niejadalną czekoladę ze specjalnej serii "od królowej Wiktorii" dla żołnierzy brytyjskich walczących w wojnie burskiej. Więcej można o tym znalezisku przeczytać na tych stronach: Oxburgh Hall: Queen Victoria's Boer War chocolate found in attic - BBC News Odkryto tabliczkę czekolady sprzed 121 lat | Historia zapomniana i mniej znana (wordpress.com) Second Boer War relic: Chocolate bar survives for 121 years (thesouthafrican.com) Czekoladowy dar królowej Wiktorii pojawił się w słynnym serialu "Dad's army". Odcinek "A Man of Action". A dokładnie to scena, w której Jones i Pike omawiają produkty spożywcze (zawierająca między innymi słynne pytanie - "Do you think we'll ever have bananas again?"), kończąca się niefortunnym uwięzieniem przez Pike'a głowy w bramie. A oto opowieść kaprala Jonesa o rzeczonej czekoladzie [cytowana za: A Man of Action ‹ Series 7 ‹ Dad's Army (subsaga.com)]: "And talking of that, I'll tell you something reminds me of when I was in the Boer War. Christmas 1900 it was. Queen Victoria sent all of us lads a tin box with a slab of chocolate in it. I never touched that chocolate for 25 years. I kept it unopened for 25 years! Right through the Boer and the First World wars. When I went into hospital, I gave it to Charlie Higgins to look after. -You never ate it? -I never touched it for 25 years! Then one day I said to myself, "I fancy a bit of chocolate!" I opened the tin. It was full of sand! Charlie Higgins had eaten it while I was in hospital! -But I got my revenge on him! -What did you do? Every year, when we had the Old Comrades Association reunion, I used to look Charlie Higgins full in the face and sing... -..Comrades, comrades, ever since we were boys -Sharing each other's sorrow, sharing each other's... -..CHOCOLATE!!"
  13. Blondynka w Gotenhafen

    Kolejny film Wilhelma Krönenberga (czy raczej Wernera Kronenberga - przynajmniej tak imię i nazwisko autora zapisano w podpisie pod tym filmem) udostępniony przez WELTFILMERBE. I kolejne ciekawe kadry oraz ciekawy kontekst. Pogodna wycieczka w roku 1943 (20 czerwca). Wpierw pociągiem z Gdańska Wrzeszcza, przez Gdynię, Puck, Władysławowo, Chałupy, Kuźnicę do Jastarni. Spacer, zabawy plażowe i posiłek w okolicach Jastarni oraz Juraty. Później - powrót do Gdyni statkiem. Ciekawostki: 1. Na niektórych stacjach kolejowych widać efekty "nazewniczych chrztów hitlerowskich", ale widoczne są też skreślone, inne nazwy. Chałupy przemianowano na Ziegenhagen, ale widnieje skreślony "niesłuszny" napis Ceynowa. Również Helaheide (Jurata) ma coś skreślonego (niestety nie jestem w stanie rozpoznać szczegółów, ale chyba zaczyna się na "J" (choć w pełni to na Jurata nie wygląda). 2. Z Gdyni (końcowe kadry filmu) niestety widać niewiele. Trochę Nabrzeża Pomorskiego i Basenu Prezydenta. Ale jest budynek dawnego dworca (przystani) Żeglugi Polskiej i - prawdopodobnie - po drugiej stronie basenu widać tragiczny (później) statek "Cap Arcona". A na marginesie - z opisu pod tym filmem wynika, że tytułowa blondynka miała na imię Elfriede (Elfryda). Zob.: Um Danzig 1943 - Ausflug Putziger Nehrung - Hela - Gotenhafen - YouTube
  14. Blondynka w Gotenhafen

    Z kronikarskiego obowiązku odnotowuję, że na YouTube pojawiły się kolejne filmy z tytułową blondynką (udostępnione przez filmotekę Weltfilmerbe). Jak dla mnie - kolejne rewelacyjne ujęcia niemieckiego życia prywatnego w czasach światowej burzy i w przeddzień końca niemieckiej obecności na terenie Pomorza: 1) Sopot 1942 (plaża, molo, Grand Hotel itp. - co ciekawe w pewnym momencie na redzie widać okręt "Schlesien" lub "Schleswig-Holstein" - przejazd tramwajem do Jelitkowa, Opera Leśna w Sopocie) - zob. Zoppot 1942 - Strand - Sightseeing - Wagner Festspiele - Drachentöter - YouTube 2) Gdańsk 1944 (prywatne mieszkanie w Gdańsku Wrzeszczu, wycieczka rowerowa nad jezioro Łapińskie, kasztany kwitnące na dzisiejszej ulicy Miszewskiego we Wrzeszczu) - zob. Danzig 1944 - Privatwohnung - Fahrradtour - Lappiner See - YouTube
  15. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Ależ to nie wina ani Twoja, ani papierów, że Nieńcy posługują się dialektem włoskiego. Tyle, że wszędzie gdzie się da dodają "b" na cześć słówka "bene", bo to lud bardzo życzliwy i radosny. A ponieważ jakieś 200 lat temu niedaleko stada reniferów uderzył piorun, nazwali to miejsce Sabetta. Notabene, był sobie niszczyciel "Saetta".
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.