Jump to content

Speedy

Użytkownicy
  • Content count

    1,039
  • Joined

  • Last visited

About Speedy

  • Rank
    Ranga: Docent

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    II wojna światowa

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    WaWa
  • Zainteresowania
    militaria wszelakie

Recent Profile Visitors

2,112 profile views
  1. Prototypy broni pancernej

    Widzisz, a ja w to właśnie wątpię. Nie uda się tego zrobić skrycie moim zdaniem. I nieporównanie szybciej przyjdzie zmienić kierunek w opisanej sytuacji mając jakiś pojazd i w dodatku opancerzony, choćby lekko, niż ręcznie, w sytuacji zagrożenia ostrzałem lub pod ostrzałem. Ale kiedy - nie zastąpiły? Podczas II wojny na przeszkodzie stały koszty i obciążenie przemysłu bieżącą produkcją wojenną. Po II wojnie w zamożniejszych armiach (USA, Wlk.Brytania) holowane pepance zniknęły w ciągu dosłownie paru lat (4- 5 powiedzmy). W ZSRR i u jego sojuszników faktycznie zostały dłużej. Aaa słuszna uwaga. Miałem na myśli to, że 1- wieżowe 7TP stanowiły większość wyprodukowanych czołgów tego typu (7TP). Oczywiście jeśli liczyć wszystkie polskie czołgi wraz z tankietkami, to 1-wieżowe 7TP absolutnie stanowiły wśród nich większości.
  2. Prototypy broni pancernej

    No i porównaj sobie te dwie sytuacje. Co będzie łatwiej i szybciej zrobić, wyciągać i przestawiać 380 kg siłami obsługi, czy wykonać prościutki manewr pojazdem mechanicznym? Nooo... większość. Najprawdopodobniej zbudowano 25 czołgów dwuwieżowych i około 110 jednowieżowych. Część dwuwieżowych przerobiono potem na jednowieżowe.
  3. Artyleria

    Były jak były, ale powiedzmy gdzieś mniej więcej w tym okresie (koniec lat 30., przełom 30./40.) zaczęły się pierwsze wdrożenia takich rzeczy na uzbrojenie.
  4. Artyleria

    Aha, dzięki za wyjaśnienie kwestii rurowej
  5. Artyleria

    Oczywiście był to przeciwpancerny pocisk kumulacyjny. Przy prostopadłym uderzeniu przebijał pancerz stalowy grubości 3,15" (8 cm) lub żelbetowy grubości 9" (23 cm); w tym ostatnim wybijał przy tym dziurę o średnicy 2' (61 cm). Dane za D.M Clarke Arming the British Home Guard, 1940-1944. Cranfield University 2010 I mała uwaga co do kalibru tego "Ordnance Smooth Bore 3 inch" (OSB). Literalnie 3" to owszem w przeliczeniu 76 mm. Nie znam się za bardzo na wodociągach, instalacjach, hydraulice itp. ale wiem skądinąd, że z jakichś nieznanych mi powodów średnica wewnętrzna 3-calowej rury wodnej czy gazowej wynosi w rzeczywistości 81 mm. Stąd wziął się najpopularniejszy kaliber współczesnych moździerzy, wynalazca tej broni (1916, W. Stokes) był przedsiębiorcą z branży wodociągowej i do takich rur miał dostęp. Z opisów OSB wynika, że można było strzelać z tego również odpowiednio dostosowanymi pociskami moździerzowymi (miały dodatkowy ładunek miotający w blaszanej łusce w kształcie spłaszczonego walca, mocowanej za usterzeniem). Tak więc prawdopodobnie kaliber OSB to 3 cale "wodociągowe" czyli 81 mm.
  6. Prototypy broni pancernej

    Nie tyle może zastąpić, co raczej uzupełnić - taki ruchomy odwód ppanc. Druga strona medalu jest taka, że owo maskowanie działa tylko do pierwszego strzału - potem płomień wylotowy i dym raczej je niweczą. No i trzeba pamiętać, że w obronie nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem. Jeśli czołgi przeciwnika wyjadą z innego kierunku albo jeśli będzie ich za dużo, holowane armaty ppanc. będą stracone - zapewne pod ostrzałem nie da się ich przemieścić ani wycofać. Dla dział samobieżnych zaś to żaden problem. Ale to nie w tym miejscu i czasie. To późniejsza amerykańska koncepcja niszczyciela czołgów. W Polsce raczej takich pomysłów nie było. I zresztą co to za wsparcie niby miałoby być, dla czołgów z armatą 37 mm działo samobieżne z taką samą armatą 37 mm.
  7. Lotnicze działka i karabiny maszynowe

    Właśnie nie, najwyraźniej nie był taki duży. Zespół ruchomy cofał się bowiem po strzale na dość znacznym odcinku, ok. 75 cm. Przyjmując parametry balistyczne podane na stronce Naval Weapons, dość umiarkowane (masa poc. 2,72 kg, prędkość pocz. 655 m/s) siła odrzutu wyszła mi 1400 kG. To jest porównywalne ze współczesnymi szybkimi działkami 20 mm (Vulcan i takie tam). Z raportu, o którym wcześniej wspomniałem wynika że niespecjalnie. Nie podano niestety jak konkretnie ta celność wyglądała w liczbach. Pada tylko taka ogólna konkluzja, że chociaż odrzut był odczuwalny, to pilot nie miał większych problemów z utrzymaniem celowania. Strzelania prowadzono z płytkiego nurkowania pod kątem 15°÷35° przy prędkości 260 ÷ 300 mph (418 - 483 km/h). Wysokość rozpoczęcia manewru wynosiła 2000 ÷ 4000 ft (610 - 1220 m). W czasie ataków strzelano seriami różnej długości, od pojedynczych strzałów do serii 6-8-strz.
  8. Lotnicze działka i karabiny maszynowe

    Molinsy instalowane były też na ścigaczach torpedowych i artyleryjskich. Np. polski ścigacz S-7 toto miał. Kojarzę z jakiejś książki chyba Chinna o broni automatycznej raport USAAF w którym porównywano Molinsa z testowaną podówczas 75 mm ręcznie ładowaną armatą T... ileś tam, późniejsza M4 stosowana w B-25. Konkluzja była taka, że mimo mniejszego kalibru 6-funtówka jest bardziej efektywna z uwagi na szybkostrzelność i trzeba pomyśleć nad opracowaniem systemu automatycznego ładowania do 75-ki. Co zresztą zrobiono, powstała taka armata (T15), ale na uzbrojenie już do końca wojny nie weszła.
  9. Prototypy broni pancernej

    Powiedziałbym że TKS-D pod jednym i drugim względem (pokonywania przeszkód i osłony pancernej) znakomicie przewyższał armatę ppanc. 37 mm holowaną przez zaprzęg konny lub samochód terenowy - a to ich miejsce miałby ewentualnie zająć.
  10. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    A tak, faktycznie. Może pomyliłem wystawy, albo bezkrytycznie odpisałem od kogos kto pomylił.
  11. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Aaa... przyznam, że mnie zaskoczyłeś. Jakoś nie wiedziałem, że gościł kiedyś u nas. Ale faktycznie znalazłem sobie w necie jakąś informację: 17.VI.1971 w drodze powrotnej z salonu lotniczego Farnborough Tu-144 lądował w Warszawie z powodu jakichś problemów technicznych. Przy okazji można było go oglądać na Okęciu. Ja niestety nie mieszkałem jeszcze wtedy w Warszawie, a w ogóle miałem 4 lata ale to akurat nie szkodzi, mój tata był też po trosze fanem takich rzeczy i na pewno pojechałby go zobaczyć i zabrałby mnie ze sobą.
  12. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Faktycznie - może powinienem napisać "normalnej eksploatacji" albo coś w tym rodzaju. Tu-144 latały z pasażerami tylko przez parę miesięcy (1.XI.1977 - 1.VI.1978) na trasie Moskwa - Ałma-Ata (w Kazachstanie). Łącznie wykonały 55 lotów pasażerskich. I jak sobie patrzyłem na rosyjskich forach, ludzie którzy nim latali, wspominali że bardzo często loty były odwoływane i podstawiano jakiś normalny samolot. Wynikało to nie tylko z awarii technicznych maszyny, ale też z jej ogólnych cech użytkowych. Tu-144 wymagał do normalnej eksploatacji lotnisk ze stosunkowo długimi pasami. Zarazem zasięg miał nie tak wielki jak planowano. I przy pewnych, jak to określić, konfiguracjach meteorologicznych na trasie lotu mogła wyjść taka sytuacja, ze gdyby samolot nie mógł lądować na lotnisku docelowym to nie byłoby dla niego lotniska zapasowego. Dla porównania Concorde British Airways wykonały ponad 50.000 lotów pasażerskich. Dla Air France nie znalazłem takich danych na szybko, ale jako że było ich tyle samo, zapewne wylatały mniej więcej tyle samo, a jeszcze były loty czarterowe, więc można chyba przyjąć że wykonały zapewne ponad 100.000 lotów. EDIT: znalazłem na jakimś forum dokładne liczny - jednak było mniej niż 100 tys. lotow: Concorde na Tapatalku W skrócie, jeden z dyskutantów podał tam dokładne liczby lotów Concorde: 52.071 w BA i 31.912 w AF co daje razem 83.983 loty.
  13. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Aerospatiale/BAC Concorde - jeden z najsłynniejszych samolotów pasażerskich, jedyny naddźwiękowy "pasażer" jaki dotychczas doczekał się eksploatacji. Używany był w latach 1976 - 2003 przez British Airways i Air France. Miałem przyjemność widzieć go na własne oczy w Warszawie w 1987.
  14. Ogólna polska nazwa to ładunek wydłużony. Po angielsku nazwa ogólna to line charge, z tym że te patenty wymyślone na początku ub. wieku zwykle nazywane są Bangalore Torpedo, a line charge to raczej te współczesne rozwiązania. Owe "torpedy" wynaleziono w Bangalore w Indiach w 1912 r. w brytyjskim pułku saperów, który tam właśnie stacjonował. Składały się one z szeregu rur (początkowo bambusowych, później z metalu lub z tworzyw szt.) wypełnionych materiałem wybuchowym i zaopatrzonych w końcówki - kołnierze, umożliwiające łączenie ich ze sobą jedna za drugą czy to przez skręcanie, czy przez jakiś zatrzask itp. W miarę dołączania od tyłu kolejnych rur (najpierw z materiałem wyb., potem pustych, przez które przechodził tylko przewód od zapalnika) całe ustrojstwo popychano do przodu i wsuwano na pole minowe, pod owe zasieki czy zapory itp. a następnie detonowano. Doskonalsza forma tej koncepcji, wynaleziona już raczej po II wojnie to rodzaj łańcucha z ładunków wybuchowych połączonych linką (i lontem detonującym) lub elastyczny wąż z tworzywa szt. wypełniony plastycznym materiałem wyb., wyciągany przez mini rakietę, tak by został narzucony na zaporę/przeszkodę i zdetonowany. Dodatkową zaletą tych wybuchowych metod jest oczyszczenie wycinanego w zaporze przejścia z min, które zostają zdetonowane w odległości do metra czy kilku metrów od osi ładunku (zależnie od jego wielkości).
  15. U nas - nie. Amerykanie dość niekonsekwentnie zaliczali od czasu do czasu broń zapalającą do broni chemicznej - wtedy by się łapał.
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.