Jump to content

jancet

Użytkownicy
  • Content count

    2,677
  • Joined

  • Last visited

About jancet

  • Rank
    Ranga: Profesor nadzwyczajny
  • Birthday 11/10/1959

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Polska pod zaborami

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Oczywiście, stan prawny można uznać za pewne "pryncypium". Tyle że przytoczone przez Ciebie zdarzenia prawne raczej są wątpliwej jakości. No bo ja tam nie wiem, ale raczej wątpię, czy Rada Komisarzy Ludowych mogła - w sensie prawnym - anulować wielostronne traktaty międzynarodowe, ratyfikowane przez sejm Rzplitej, nie będąc prawnym spadkobiercą żadnej z umawiających się stron. Zdaje się, że raczej Denikin czy Wrangel się takim spadkobiercą carskiej Rosji mienili, ale oni anulować rozbiorów nie myśleli. Nawet jednak jeśli uznać, że Rada Komisarzy Ludowych była prawnym kontynuatorem carskiej Rosji, to jednak nie mogła anulować rozbiorów w części, dotyczącej Austrii. Zatem decyzja Lenina może i powinna oznaczać powrót do Polski Łucka, Żytomierza czy Białej Cerkwi, ale nie Lwowa czy Tarnopola. Zarazem zwracała Wilno, Nowogródek, Suwałki i Białą Podlaską państwu litewskiemu, a nie polskiemu. Pryncypium prawne zwykle prowadzi do takich wątpliwości, a nawet do nonsensów, bo prawnie to należałoby Szwecję przyłączyć do Polski, choć Szwedzi pewnie znaleźliby prawne argumenty, że to Polskę należy przyłączyć do Szwecji. Niektórzy Ukraińcy twierdzą, że Przemyśl, Sanok, Chełm i Hrubieszów należy przyłączyć do Ukrainy. I mają na to argumenty prawne. Kryterium siły, rozumianej jako wynik walki zbrojnej, jest przynajmniej wymierne - w odniesieniu do przeszłości. Wolałbym jednak kryterium samostanowienia mieszkańców.
  2. Moglibyśmy poznać owe "pryncypia i zasady"? Bo o ile mnie pamięć nie myli, to w latach 1918-1920 zajęliśmy owe "Kresy" w wyniku działań wojennych, czyli zastosowaliśmy metody "bandyckie" - wg Secesjonisty. Ja osobiście uważam, że zwycięska wojna w owej epoce była całkiem dobrym uzasadnieniem panowania nad pewnym terytorium. Jakoś nie mogę sobie przypomnieć, by Polska Piłsudskiego pytała się mieszkańców powiedzmy powiatu jaworowskiego, czy chcą mieszkać w Polsce, na/w niepodległej Ukrainie czy też ZSRR. Nie wiem więc, dlaczego mielibyśmy formułować żądanie, by w 25 lat później Stalin miałby zadawać to pytanie mieszkańcom rzeczonego powiatu? Oraz na jakiej podstawie miałbym żywić przekonanie, że większość jego mieszkańców opowiedziałaby by się za przynależnością do Polski? Bo ja odnoszę wrażenie, że owe szczytne "pryncypia" dają się streścić do stwierdzenia "Co twoje to i moje, a co mego, to ci nic do tego". Mają owych pryncypiów przestrzegać nasi przeciwnicy, ale my - no nie, my mamy rację zawsze.
  3. Koronawirus

    Ależ oczywiście wskaźnik ten zależy od wielu czynników i bezpośrednio władz nie obciąża. Natomiast obciąża władzę powtarzane namiętnie propagandowe twierdzenie, że to dzięki jej wysiłkom sytuacja epidemiczna w Polsce jest lepsza, niż gdzie indziej. Po pierwsze - nie jest lepsza, jest znacznie gorsza, niż w wielu krajach tzw. Europy Środkowo-Wschodniej. Po drugie - jak słusznie zauważyłeś sama wysokość wskaźnika o winie nie świadczy, więc o zasłudze też nie.
  4. Koronawirus

    Tak. Znaczy 20 kwietnia. I niby jest świetnie, z państw UE (tych z ludnością ponad 1 mln) niżej od nas są tylko Bułgaria, Grecja, Słowacja i Węgry. Trochę szkoda, że u nas rośnie z grubsza liniowo, a w pozostałych państwach raczej coraz wolniej. Jednak martwi mnie inny wskaźnik, mianowicie liczba aktywnych przypadków (z grubsza - chorych) na milion. W tej klasyfikacji znaleźliśmy się na II miejscu w naszej grupie, czyli w państwach UE położonych na wschód od 15 południka. Dlaczego ten 15 południk stał się tak ważny w ekspansji wirusa - nie mam pojęcia i pewnie tęgie epidemiologiczne głowy będą się nad tym biedzić przez jakiś czas, aby nic nie ustalić. Ale fakt, że na wschód od niego epidemia się rozwija inaczej, niż na zachód, pozostaje faktem, choć jednak z wyjątkiem Szwecji, która wyraźnie ciąży ku zachodowi. Ale Grecja nie, więc to nie prosta kwestia korzeni kapitalizmu. Siak czy owak jeśli chodzi o liczbę chorych na milion mieszkańców, to u nas wczoraj wynosiła ona 288, a w Rumunii - 300. Problem też w tym, że w Rumunii ta liczba od ponad tygodnia maleje, a u nas rośnie. Więc pewnie za 2-3 dni zajmiemy pierwsze, słusznie nam się należące miejsce. U naszych sąsiadów wygląda to tak, że w Czechach jest to 231 osób pm, na Litwie - 158, zaś na Słowacji - 40. Ale na zachód od owego południka też leżą takie państwa UE, jak Dania, Niemcy i Austria, gdzie liczba chorych ppm jest już znacznie niższa niż u nas - odpowiednio 156, 148 i 88, i w dodatku maleje. Jeżeli chodzi o liczbę zrealizowanych testów, wykrywających gen wirusa, to zrealizowaliśmy ich 19 tys. na mln mieszkańców. I jest to niższy wskaźnik, niż u naszych sąsiadów - na Słowacji 28 tysięcy, w Czechach 36 tysięcy, Niemcy - 43 tysiące, Białoruś - 44 tysiące, Rosja - 56 tysięcy. Jedynie na Ukrainie zrealizowano tylko 6 tysięcy testów na milion mieszkańców. Więc wypowiedzi ministrów, premiera i prezydenta, jakoby to Polska świetnie radziła sobie z koronawirusem, to już są ewidentne kłamstwa. Radzimy sobie znacznie gorzej niż średnio, w porównaniu do innych krajów Europy Środkowej. A za 2-3 dni trzeba będzie powiedzieć twardo - najgorzej.
  5. Koronawirus

    A gdzie w przytoczonej mojej wypowiedzi jest mowa o zamknięciu granicy? Bo to, że pisałem o kontroli sanitarnej, to akurat wiem. Podobnie jak wiem, że nie pisałem o zamknięciu granicy. Najwyraźniej Secesjonista ma problem z rozróżnieniem tych pojęć. Gdybym chciał stworzyć listę zaniedbań naszego rządu i manipulacji informacyjnych, służących do ukrycia tych zaniedbań przed opinią publiczną, to byłaby to długa lista. Więc wspomnę tylko o dwóch. MASECZKI. W pierwszej połowie marca słuchałem dziesiątki razy różnych autorytetów na TVPiS, włącznie z samym Szumowskim w towarzystwie Morawieckiego, że noszenie maseczek jest kompletnie bez sensu i dureń ten, który takową zakłada. A kupować ich to zupełnie nie warto. I jeżeliby miały w czymkolwiek pomóc, to musiałyby mieć jakiś tajemniczy filtr. W tym czasie maseczki można było kupić na Allegro bez żadnego problemu, z owym filtrem, albo zwyczajne, tzw. chirurgiczne. Szpitale i przychodnie też mogły kupić. Ja kupiłem. W tym samym czasie na nierządowych kanałach informacyjnych można było dowiedzieć się, że zapasy maseczek w szpitalach i przychodniach są na dramatycznie niskim poziomie, starczy ich na dwa-trzy dni. Jednocześnie rząd zakazał sprzedaży detalicznej tych zupełnie nikomu niepotrzebnych maseczek oraz ich eksportu, bo wszystkie mają iść do służby zdrowia. Jednego dnia wszystkie oferty maseczek z Allegro znikły. Czy to ułatwiło zaopatrywanie szpitali w maseczki, czy też utrudniło - nie wiem. Wiem, że powstał czarny rynek maseczek, które były sprzedawane jako np. sprzęt ogrodniczy. A w kwietniu dowiedziałem się, że teraz każdy, kto chce wyjść na ulicę, ma mieć maseczkę lub coś na jej kształt. Może to być tkanina, zwykle stosowana na firanki, z otworami na milimetr, byleby by była. Najpierw nas okłamywano, że maseczki nikomu nie potrzebne, a te bez specjalnego filtru to w ogóle są psu na budę. A teraz nas okłamują, że dowolny kawałek tkaniny nas - i innych - przed czymś tam chroni. ZAPASY. I znów w pierwszej połowie marca słyszałem na TVPiS zapewnienia, że zapasów żadnych nie należy robić, że sklepy będą mieć zapewnione dostawy żywności, a jak nie chcę wychodzić z domu, to zawsze mogę kupić przez Internet. W trochę później dowiedziałem się z tegoż TVPiS, że osoby starsze i te z chorobami, jak cukrzyca czy choroby układu immunologicznego (czyli ja), powinny pozostać w domu i nie wychodzić nawet do sklepu (jeśli już, to bez maseczki, bo maseczka w niczym nie pomaga ). Czyli jak miałem żyć, skoro nie miałem ani mieć zapasów, ani chodzić do sklepu? Czekać na Niewidzialną Rękę? Ale jako ciężko pracujący (także zdalnie) i nieźle zarabiający człowiek nie chcę obciążać pomocy społecznej. No to mogłem zamówić żywność przez Internet z dostawą pod drzwi. Taaak ??? Już w połowie marca Auchan Direct zatkał się kompletnie. Nie wiem, jak może im brakować wolnych terminów, skoro w ogóle nie pojawia się możliwość złożenia zamówienia. Ludzie zamawiają o 4. nad ranem? We Fresco na przełomie marca i kwietnia udało mi się zarezerwować termin dostawy na 20 maja. Super. Na szczęście w mniejszych firmach było trochę lepiej. "Polski Koszyk" pod koniec marca przyjął zamówienie na 20 kwietnia i je terminowo dostarczył. "KM Delikatesy" realizował zamówienia za trzy tygodnie. Gdybym nie miał zapasów na te trzy tygodnie, byłoby źle, choć warzywa ("Zielony Koszyk") i alkohol dostaję prawie na bieżąco. W przypadku alkoholu zamówienie musi mieć wartość min. 250 zł, ale przy piwie w cenie 8 zł za flaszkę to nie problem. Mniejsza o to. Każdemu zdarzy się mylić. Rządowi też. I tylko było dość wkurzające słuchać pana premiera Pinokia Morawieckiego, jak mówił, że u nas to jest świetnie i że inne kraje UE dopiero kopiują nasze rozwiązania. Choć Słowenia, Czechy i Słowacja wprowadziły te rozwiązania o dobę-dwie wcześniej, a na tle krajów wschodnioeuropejskich wyglądamy raczej średnio pod względem liczby potwierdzonych i aktywnych przypadków oraz liczby zmarłych. Znaczy tradycyjnie - jest u nas lepiej, niż w Rumunii. Choć - dla odmiany - gorzej, niż w Bułgarii.
  6. Koronawirus

    W którym poście? Miałoby znaczenie, gdyby decyzję taką podjęto przed 28 lutego. Potem już niewielkie. Tyle że przed 28 lutego brakowało przesłanek do podjęcia takiej decyzji. Natomiast 29 lutego decyzję o kontroli sanitarnej (epidemicznej) powinny podjąć wszystkie państwa Schengen. Terytorium ma znaczenie w przypadkach, gdy średnia liczba potwierdzonych przypadków na milion jest niska, ale występują wyraźne ogniska epidemii. Mówiąc najprościej - ma sens odgradzanie się od sąsiadów, jeśli u nich jest więcej wirusa, niż u nas. Jeśli jest tyle samo, to takie decyzje są bez większego wpływu na rozwój epidemii. Co najwyżej powodują, że każdy się leczy tam, gdzie płaci podatki. Wówczas było przejawem odpowiedzialności UE za resztę świata. A z Chin - jak najbardziej. Tam już - poza Hubei - zachorowań prawie nie było. W Hubei wciąż paręset dziennie - wkrótce państwa europejskie marzyły o takiej liczbie. Potem była fala zachorowań od przybyszy z Europy - na szczęście niewielka i szybko stłumiona. Ależ, jak ktoś chce, niech porównuje. Ja tego nie robiłem.
  7. Koronawirus

    Nie, no na szczęście dopiero X. To znaczy, że jesteśmy na tym samym poziomie, co Chorwacja, Litwa, Łotwa, Rumunia, zaś gorszym niż u Bułgaria, Grecja, Słowacja, Węgry. No i lepszym niż pozostałe państwa UE.
  8. Koronawirus

    Odnoszę wrażenie, że imć Secesjonista nie musi czytać moich postów, bo z góry wie, że będą anty-PiSowskie. To, że niczego takiego nie napisałem, w niczym nie przeszkadza mu zarzucać mi stronniczości. A ja, jak dotąd, jeśli chodzi o podstawowe zasady walki z wirusem, polski rząd raczej chwaliłem. Co nie oznacza, że nie można było czegoś zrobić lepiej. Tak, należało wprowadzić kontrolę epidemiczną wcześniej (to zupełnie co innego, niż zamknięcie granic). Jak dotąd niewiele wypowiadałem się na temat decyzji Niemiec, a Austrii, Francji i Szwajcarii oraz Słowenii wcale, ale uważam, że to właśnie ich brak spowodował łatwość rozpowszechnienia się wirusa w Europie. Kontrolę epidemiczną na granicy włoskiej powinni wprowadzić 23 lutego. Nigdzie nie napisałem, że postępowanie Polski w sprawie epidemii jest gorsze, niż Niemiec. Nic nie pisałem o tym, że w Polsce wykonuje się za mało testów, ani o tym, że ukrywa się liczbę chorych i zmarłych. Najwyraźniej Secesjonista ma jakieś informacje na ten temat - to może je ujawni na forum. Bo ja podkreślałem, że żeby analiza czasowa miała jakikolwiek sens, przynajmniej liczbę potwierdzonych przypadków muszę uznać za wiarygodną. Listę zarzutów wobec rządów PiS mogę oczywiście stworzyć, ale to akurat nie te, które Secesjonista wymienił. Zatem jeśli Don Secesjonista szuka swoich wiatraków, by z nimi walczyć o dobre imię rządzącej nami Partii, to niech szuka, ale tym razem połamał kopię zupełnie bez sensu, nawet wiatraka nie znalazłszy.
  9. Koronawirus

    Trudno mi powiedzieć, dlaczego pani redaktor Aleksandra Lipiec publikuje te wyliczenia, powołując się na Tab. 2 z pracy van der Sande et al. (2007) https://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0002618 gdyż w owej tabeli takich informacji nie ma. W ogóle nie ma w tej tabeli żadnej informacji o transferze aerozoli na zewnątrz. Wydawało mi się dość oczywiste, że ECB to nie bank komercyjny, więc nie zarabia, a jak nie zarabia, to swej kasy nie ma, więc i rozdać jej nie może. Ta kwota dotyczy otwartych możliwości kredytowych dla państw strefy euro. A długoterminowe skutki ujemnej stopy procentowej to po prostu fakt, że musisz zwrócić mniej, niż pożyczyłeś. Nota bene kwotę ponad 4 mln podawała także TVPiS, tyle że z komentarzem, jak to swoim dają, a nam nie. Postaram się wyjaśnić. Pierwszy wzrost zachorowań we Włoszech nastąpił 22 lutego, jednak do 28-29 lutego mogło się wydawać, że izolacja wybranych gmin będzie skuteczna. Np. 24 lutego było 151 zachorowań, a dwa dni później - tylko 51. Przekonawszy się, że epidemia we Włoszech ogarnia cały kraj, Austria mogła zamknąć granicę, czy wprowadzić przynajmniej kontrolę sanitarną 1 marca. Jednak nie uchroniłoby to jej przed epidemią, bo w tym czasie już było na jej terenie zapewne ponad 10 zarażonych osób na milion. To samo dotyczy Niemiec i pozostałych wymienionych państw. Co nie oznacza, że decyzja o zamknięciu granic nic by nie zmieniła, może spowolniłaby rozprzestrzenianie się epidemii. Natomiast Polska (i inne kraje wschodniej części UE) wiedziały o rozwoju epidemii we Włoszech i mogły zamknąć granice 1 marca, gdy w Polsce zapewne nie było żadnego zarażonego, na Słowacji czy w Rumunii podobnie. Czy uchronilibyśmy się przed epidemią - nie wiem. Szansa była i nie została wykorzystana. To chyba ogólnie znane fakty. Z punktu widzenia tak dużego kraju, jak Niemcy, decyzja o ograniczeniach w ruchu granicznym ma małe znaczenie, o ile nie towarzyszą jej decyzje o ograniczeniach w ruchu wewnętrznym. A w tym czasie było w Niemczech już 30-40 tysięcy zarażonych, więc to kiwanie palcem w bucie, tym bardziej że w sąsiednich krajach liczba zachorowań na milion była zbliżona, lub niższa, jedynie w Danii znacząco wyższa. Raczej niczego nie zmieniła w przebiegu epidemii. A nasza pewnie spowolniła postępy epidemii, choć ciągle nie mogę zrozumieć słów ministra Kamińskiego, gdy mówił, że najpierw pełną kontrolą obejmujemy granice wschodnie, a dopiero potem - zachodnie. Tymczasem właśnie zamknięcie granicy zachodniej (a przynajmniej wprowadzenie kontroli sanitarno-epidemiologicznej) było spóźnione o tydzień minimum.
  10. Koronawirus

    Jak już słusznie Secesjonista zauważył, nie tylko on zmienił zdanie. Problem tylko w tym, że jeszcze 2 tygodnie temu z ust oficjalnych autorytetów powtarzano zapewnienie, że nie warto kupować maseczek, bo one nic nie dają. Ja temu rządowi z założenia nie wierzę, więc maseczki kupiłem gdzieś na przełomie lutego i marca. Wtedy najprostsze maseczki jednorazowe kosztowały 3 złote. Dziś 9 złotych. Jeśli ktoś musi jeździć do pracy, zużywa 2-3 maseczki dziennie. Czyli wydaje 18-27 złotych na same maseczki. Daje to cca 378-567 zł miesięcznie, czyli całkiem sporą kwotę. Oczywiście nie musi nosić takiej maseczki, może se uszyć coś innego. Albo zużyte maseczki dezynfekować. Tyle że: To trochę tak, jakbyś spytał, czy samochody są takie same, czy też są lepsze i gorsze. Tak dla jasności - zgodne z przepisami jest zasłonięcie ust i nosa np. kominiarką czy jakimś szalikiem, typu tuba, o splocie, w którym otwory są rzędu milimetrów, a nie mikrometrów. Oczywiście, ani to nie uchroni nas przed cudzym aerozolem, ani innych przed naszym. To w ogóle nie jest samochód, chyba nawet nie furmanka. Tu trochę się zdziwię, bo dotychczas słuchałem raczej autorytetów, które twierdziły, że jest dokładnie na odwrót. Secesjonista sam cytuje WHO: Trzymając się tego, co WHO twierdzi, istotnie można znaleźć uzasadnienie tezy, że maseczki mają sens dopiero na jakimś etapie rozwoju epidemii, co Szumowski powiedział z tydzień temu. Skoro mają zapobiegać głównie temu, że osoby zarażone albo przed wystąpieniem objawów, albo z lekkimi objawami bądź przechodzące infekcję bezobjawowo, nie zarażały innych, to nie ma sensu wprowadzać tego na początku epidemii, kiedy jest ich mało. Należałoby wprowadzić taki obowiązek na początku fazy intensywnego wzrostu liczby infekcji. Tyle że u nas tego intensywnego wzrostu ponoć nie ma. Czyżby rząd sam nie wierzył w podawane przez siebie liczby? No widzisz, nie mogę i sam na stronie tego banku znaleźć tych informacji nie mogę. Może za głupi jestem, może za leniwy. A może po prostu ECB nie porozumiewa się z rządami i ministrami finansów państw UE za pomocą strony internetowej? Może wypracował inne kanały przesyłania informacji? Opierałem się na artykułach publicystów gospodarczych, głównie na https://wiadomosci.onet.pl/politico/polska-nie-skorzysta-z-miliardow-jakie-strefa-euro-oferuje-swoim-czlonkom-na-walke-ze/ge09t0b A Secesjonista znalazł na stronie ECB inne dane, czy też nie znalazł i tak sobie się czepia?
  11. Koronawirus

    Tak w ogóle - to problemy gospodarcze jednego kraju strefy przenoszą się na pozostałe, więc pozostałe się zrzucają, aby ten jeden nie padł. Grecja narzeka, narzeka, ale się trzyma. To się nazywa Europejski Mechanizm Stabilności. Tak w szczególe, to 9 kwietnia Europejski Bank Centralny na koszty walki z epidemią i wychodzenia z kryzysu gospodarczego przeznaczył, jeśli dobrze zsumowałem, 4,64 biliona euro. Ale z tego 4,34 wyłącznie dla strefy euro. To chyba jeszcze nie zostało klepnięte, więc może coś utargujemy.
  12. Koronawirus

    A to zależy. Od tego, co to znaczy lepiej czy gorzej. Oraz od tego z kim się porównujemy. Gdyby na mapie Unii Europejskiej zaznaczyć kolorami liczbę potwierdzonych przypadków na milion mieszkańców, okazałoby się, że dzieli się ona na dwie strefy, a granicą jest niegdysiejsza Żelazna Kurtyna, z tym że Grecja i Finlandia znalazły się po jej wschodniej stronie. Za zachód od Żelaznej Kurtyny wszystkie państwa już przekroczyły poziom zachorowań 1000 na milion mieszkańców, czyli 1 promil. A Belgia, Hiszpania, Irlandia i Włochy także poziom 2000 ppm. Na wchód od tej linii poszczególne państwa mają pomiędzy 100 a 600 potwierdzonych przypadków. Najwięcej ich jest w Czechach - 571 ppm, najmniej w Bułgarii - ok. 100 ppm. A w Polsce mamy 190 PPM, czyli więcej niż w Bułgarii i na Słowacji, mniej więcej tyle, co w Grecji i na Węgrzech. W pozostałych krajach jest więcej potwierdzonych przypadków na milion. Tyle, że do Polski epidemia dotarła najpóźniej, więc jeszcze podgonimy te statystyki. Więc jest nieźle, czyli udało się nam spowolnić rozwój epidemii, podobnie jak we wszystkich państwach wschodu UE. Tyle że to może być trochę jak z ratami kredytu - czym wolniej spłacasz, tym dłużej jesteś zadłużony i więcej odsetek wybulisz. Bo w takiej Austrii to mają ponad 1600 ppm, więc niby dużo gorzej, niż u nas. W najgorszych dniach mieli ponad 1050 chorych na milion - my mamy 165. Ale od 10 dni liczba chorych spada i dziś to tylko 700 na milion. Najgorsze mają za sobą. Szykują się do powrotu do normalnego życia. I to przy małej śmiertelności. Choć z tymi danymi o śmiertelności to raczej byłbym ostrożny. A co będzie u nas, i ogólnie we wschodniej części UE - nikt nie wie. I pytanie - ile tygodni "oddalenia społecznego" wytrzyma gospodarka, jeśli "wolniej" będzie oznaczało "dłużej". Tym bardziej, żeśmy tak długo bronili się przed euro, że teraz zostaliśmy na lodzie. O gospodarkę Słowacji, Słowenii, Litwy, Łotwy i Estonii jakoś dziwnie się nie boję.
  13. Czy aby na pewno? Czasem kupuję karpia w Bartkowie. Karpie czekają na wyrok w takiej wielkiej wannie, 5x2x1 metrów. Właściciel wyławia kilka, wrzuca do kubła, a ja mówię: "O, ten mi pasuje". Pozostałe wracają do wanny, a ten - pod nóż. Jestem humanitarny, nie męczę zwierzęcia. Popularną praktyką w rybnych restauracjach są akwaria, w których mogę sobie wybrać rybkę (langustę, homara) do zjedzenia. Ktoś powie, że to "tylko ryba". Ależ ci, którzy jadą na wieś kupić całą świnię, też wybierają żywą, potem się ją pakuje na przyczepkę (albo do bagażnika) i wiezie do kogoś, kto ją umiejętnie zarżnie i poćwiartuje. O ile świnia ma szczęście. Bo jak ma pecha, to trafi do kogoś, kto będzie ją tłukł siekierą po łbie przez godzinę, zanim ogłuszy. To się nazywa "ubój gospodarczy" i jest legalne. Podcięcie cielakowi tętnicy to już "ubój rytualny". Ponoć gorszy od walenia siekierą po łbie. Jak byłem w zeszłym roku w Armenii, zostałem zaproszony na jagnięcinę z grilla. Podjechaliśmy do jatki, zapraszający wszedł wybrać odpowiedni kawałek mięsa, a obok jatki była taka zagródka. A w niej jagnięta mniejsze i większe. Jakbyśmy mieli w planie jagnię pieczone na rożnie, to by wybrał i powiedział "to poproszę". Smaczne było. Że psy zżerały słabsze psy? A co się dzieje z niejadalnymi częściami ubitych zwierząt? Są przerabiane na paszę. Także tę, dla przedstawicieli własnego gatunku. To samo się dzieje z mięsem zwierząt futerkowych. I dobrze, nie powinno się nic marnować. A te pieski Amundsena też by zjadły.
  14. Koronawirus

    Ano mamy, i wciąż go mamy - choć kolejnych 5 dni upłynęło. Dość ciekawie - pod względem analitycznym się to układa. Secesjonista miał rację. O ile powiedzmy w marcu przewidywania, oparte na zasadzie: będzie lepiej niż wg modelu Hubei, ale gorzej, niż wg modelu Hunan miały jakiś sens, to dziś już niekoniecznie, choć akurat dla Polski się sprawdzają, tylko że rozziew między modelami jest taki, że to już do niczego nie jest przydatne. Poza tym pod koniec marca stało się jasne, że model Hubei nie jest pesymistyczny - jest realistyczny. A wkrótce potem - że został przebity przez Włochy, Austrię, a potem szereg innych państw europejskich. A z drugiej strony nigdzie w UE nie sprawdził się model Hunan. W analizie pominąłem państwa poniżej 1 mln mieszkańców (Luksemburg, Cypr - WHO Cypr północny raportuje oddzielnie, Maltę). W pozostałych najlepiej jest w Bułgarii - ale i tam jest o rząd wielkości gorzej, niż w Hunan. A ogólnie można UE podzielić na dwie strefy. Trzymając się zasady, że z epidemią mamy do czynienia, gdy liczba przypadków przekracza 4 osoby na milion, we Włoszech wybuchła 25 lutego. Ale tego dnia - i w ciągu 3 następnych - liczba zachorowań była mniejsza, niż 24 lutego, więc liczono na to, że izolacja kilkunastu gmin pozwoli ją powstrzymać. 28 lutego złudzenia zostały zdruzgotane. Dla innych krajów UE krytyczną stała się data 5 marca, czyli tydzień po Italii. Można przyjąć, że osoby, u których potwierdzono COVID tego dnia lub wcześniej, 28 lutego już były zarażone i nic nie mogło powstrzymać epidemii. Państwa, które przekroczyły próg 4 przypadków na milion 5 marca to: - Austria; - Belgia; - Francja; - Hiszpania; - Niemcy; - Szwecja. Wcześniej nikt. Losy epidemii w tych krajach potoczyły się dość podobnie, połowa z nich jest dziś na XII poziomie (ponad 1024 przypadki na milion, czyli 1 promil), Szwecja na XI, a Belgia i Hiszpania na XIII. W tych krajach przebieg epidemii można opisać modelem "HUBEI +" - to znaczy klasyczna krzywa logistyczna, tylko że spadek liczby nowych przypadków później, a i liczba zachorowań na milion - wyższa. Te państwa nie mogły się przygotować na epidemię, ona u nich już 28 lutego była, tylko jeszcze niewidoczna. Dziś widać tam oznaki ustępowania epidemii, chyba we wszystkich maleje średnia 7-dniowa liczba zachorowań, w wielu także liczba chorych. Natomiast ten czas miały państwa, w których poziom zachorowań 4 osoby na milion wystąpił po kolejnym tygodniu, czyli 13 marca lub później. Do nich zaliczyć trzeba następujące państwa: - Bułgaria (13 marca); - Rumunia (13 marca); - Słowacja (14 marca); - Litwa (15 marca); - Węgry (16 marca); - Polska (17 marca). W nich przebieg epidemii też jest podobny, try z nich (Polska, Słowacja, Węgry) są dziś na IX poziomie (128-255 przypadków na milion), Bułgaria na VIII (56-127 przypadków na milion), a Litwa i Rumunia na X (256-511 przypadków na milion). Te państwa zapewne wykorzystały swój czas na wczesne wprowadzenie restrykcji, dotyczących społecznego oddalenia, a także ruchu transgranicznego. To znaczy wiem o tym w przypadku Polski, Słowacji i Węgier, w pozostałych jedynie domniemuję. Te restrykcje spowodowały, że liczba zachorowań przestała rosnąć wykładniczo, lecz rośnie z grubsza liniowo. Na Słowacji średnia 7-dniowa powolutku maleje. Jednak liczba chorych we wszystkich tych krajach wciąż rośnie. Możemy ten model nazwać "Rumunia -" - bo w tej grupie państw w Rumunii jest najgorzej. Tylko że ten model jest niepełny, bo nawet nie sięga momentu, gdy liczba chorych zacznie się zmniejszać. Więc nie wiemy, co będzie dalej. Na przykładzie prowincji Hubei, a także Włoch, Austrii, Niemiec itd. można zauważyć, że epidemia zaczyna wygasać przy poziomie zachorowań 1500 - 3000 na milion mieszkańców. Być może jest to związane z poziomem zbiorowej odporności - choć wydaje się to być zaskakująco niski poziom. W przypadku Polski oznacza to 57 - 115 tys. potwierdzonych przypadków. Przy aktualnym tempie zachorowań poziom ten osiągniemy może we wrześniu, może w styczniu przyszłego roku. Dzięki drastycznym restrykcjom społecznym można - na razie - ukryć niewydolność służby zdrowia. Jednak przeciągnięcie tych restrykcji do końca lata nie jest możliwe. Jedyna nadzieja w tym, że Niemcy szybciej uporają się z epidemią i zaczną leczyć naszych chorych. Oczywiście, o ile te przewidywania są zgodne z prawdą, bo mam nadzieję, że przy wolnym tempie rozwoju epidemii odporność zbiorowa zostanie osiągnięta przy znacznie niższym poziomie zachorować. Oby.
  15. Koronawirus

    O Czechach i zasiłkach z opieki społecznej nie będę się wypowiadać z tego samego powodu. Ale sprawdziłem, jak wygląda pomoc państwa słowackiego dla przedsiębiorców: 1. W przypadku firm, które zostały zamknięte wg przepisów państwo pokryje 80% płacy brutto. 2. W przypadku firm, które mogą działać, ale ich obroty spadły o 20% państwo da 180 euro na pracownika (na razie jednorazowo), przy wyższym spadku obrotów kwota ta rośnie do 540 euro. 3. Pracownikom na kwarantannie i opiekującym się dziećmi państwo pokryje 55% pensji brutto. 4. Jeśli w firmie obroty spadną o min. 40% otrzymuje prolongatę płacenia ichniego ZUS i podatków. Wszystko, co dotyczy pracowników, dotyczy też tzw. "samozatrudnionych". Jak to się ma do naszych regulacji?
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.