Skocz do zawartości

Bruno Wątpliwy

Moderator
  • Zawartość

    5,245
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Bruno Wątpliwy

  1. Villa Fraineuse - Wilhelm i decyzja o abdykacji

    A o czym Ty, drogi Euklidesie, teraz opowiadasz? Po co naświetlasz - po swojemu - ogólne tło militarno-polityczne? Napisałeś konkretnie, że: Chyba już teraz jesteśmy zgodni odnośnie do tego, że z tą Twoją powyższą wypowiedzią było "coś nie tak", gdyż raczej nie przedstawiłeś żadnych dowodów, iż Maksymilian Badeński ogłosił abdykację Wilhelma II "kilka dni wcześniej" (tzn. przed 9 listopada). Odnośnie do tego, że: też panuje pełna zgoda między nami. O tym dokładnie wcześniej pisałem (że Wilhelm II dowiedział się telefonicznie o ogłoszeniu swojej abdykacji, co go "nieco" zdenerwowało, zatem - to chyba oczywiste - żadnej wcześniejszej zgody Wilhelma na taka deklarację Maksymiliana Badeńskiego nie było), nie wiem zatem - kogo chcesz teraz przekonywać, iż deklaracja było jednostronna? Siebie samego? Nie wiem kogo cytujesz, bo ja akurat tych słów - przywołanych w cytacie "ze mnie" - nie napisałem, więc najprawdopodobniej polemizujesz w tym przypadku sam z sobą. A co do tego, że Wilhelm II już był wówczas od pewnego czasu poza grą - całkowita zgoda. 28 listopada, kiedy Wilhelm II podpisał abdykację, był już od dłuższego czasu całkowicie poza grą. Taki był zresztą sens mojej wypowiedzi. Zatem powtórzę: Wilhelm II czekał z decyzją o abdykacji aż do momentu, gdy nie miała ona w praktyce żadnego znaczenia, bo już od prawie trzech tygodni był rzeczywiście poza jakąkolwiek grą polityczną. Ale - znowu - nie musisz mnie odnośnie do spraw oczywistych przekonywać. Zatem - poproszę tekst tego dokumentu wraz z podpisem cesarza. Do czasu, gdy go znajdziesz, pozwolisz, że już nie będę się wypowiadał odnośnie do Twoich dywagacji, co takiego podpisał Wilhelm II 9 listopada i czy można było to zrobić przez telefon.
  2. Villa Fraineuse - Wilhelm i decyzja o abdykacji

    Kilka dni wcześniej? OK. No to teraz może Euklides oświeci mnie (i świat), którego to dnia było. Wydarzenia przeze mnie wspomniane miały miejsce 9 listopada 1918 roku. Kiedy zatem, według euklidesowej wersji historii - Maksymilian Badeński ogłosił, że cesarz abdykował? 1 listopada, 2 listopada, 3 listopada, 4 listopada ….? Nadmieniam, że znam odpowiedni dokument, podpisany przez księcia Maksymiliana Badeńskiego, datowany "Berlin, den 9. November 1918". I wiem, iż to było rankiem 9 listopada. Maksymilian Badeński chciał w ten sposób ratować monarchię, kosztem już bardzo niepopularnego Wilhelma II, uprzedzając jej całkowite obalenie i przewidując regencję. Byłbym zobowiązany, gdyby Euklides przedstawił odpowiedni dokument autorstwa tego księcia (ogłaszający abdykację Wilhelma II) z: 1 listopada, 2 listopada, 3 listopada, 4 listopada ….? Zob.: https://www.1000dokumente.de/index.html?c=dokument_de&dokument=0220_bad&object=translation&l=de Również byłbym wdzięczny za przedstawienie odpowiedniego dokumentu, podpisanego przez Wilhelma II, a w którym rezygnuje on z korony cesarskiej, ale nie korony Prus. Był to niewątpliwie najpoważniejszy z pomysłów, które pojawiły się w okolicach 9 listopada w otoczeniu Wilhelma II i rzeczywiście zaczęto przygotowania do jego realizacji. Natomiast, wedle mojej wiedzy, do tak "skonstruowanej" abdykacji jednak wówczas nie doszło. Formalnie, Wilhelm II zrzekł się tronu zarówno Prus, jak i Cesarstwa dopiero 28 listopada 1918 roku, czyli już pewien czas po proklamowaniu republiki. Zob.: https://www.wilhelm-der-zweite.de/dokumente/abdankungsurkunde.php
  3. Villa Fraineuse - Wilhelm i decyzja o abdykacji

    Myśli cesarza, zgodnie z jego zwichrowaną naturą (czyli człowieka nieśmiałego, który gra rolę skrajnego megalomana, strachliwego, który udaje odwagę, słabego, który udaje silę, a do tego potrafiącego rzucać z znienacka kolejne, kompletnie odmienne i często absurdalne pomysły) biegły niezwykle oryginalnie. Trochę też pomagała mu w tych oryginalnych koncepcjach jego rozgorączkowana świta. Rzeczywiście, raz chciał antyamerykańskiego sojuszu z Japonią i Wielką Brytanią, a chwilę wcześniej rozważał bohaterską śmierć na polu bitwy. Był jeszcze - wzmiankowany wyżej - pomysł abdykacji z tronu cesarskiego, ale przy zachowaniu korony pruskiej. A - i jeszcze wyprawa na front wschodni, aby poskromić bolszewików. Koniec końców, w tym natłoku myśli, sam chyba nie podjął ostatecznej decyzji - po prostu dowiedział się przez telefon, że książę Maksymilian Badeński ogłosił jego abdykację (i kronprinza). Co go mocno zdenerwowało. Zob. T. Aronson, Zwaśnieni monarchowie. Europejskie trony w przeddzień katastrofy 1914 roku, Kraków 2014, s. 326-327. Ale najlepsze było podsumowanie, czyli słowa, które wypowiedział zaraz po przybyciu do nowej siedziby w Holandii: "Pierwsze słowa, jakie wypowiedział ten monarcha, który - zwłaszcza w Wielkiej Brytanii - uważany był za splamionego krwią potwora zasługującego na stryczek, były dość niezwykłe, ale za to idealnie pasowały do jego dwoistej natury i jak najlepiej świadczyły o jego monarszym kosmopolityzmie: [i o tym, że jednak miewał angielskie poczucie humoru - uwaga Bruno W.] >>No - powiedział radośnie do swojego gospodarza, gdy wjechali na dziedziniec zamku - czas na filiżankę dobrej angielskiej herbaty<<". Cyt. za: ibidem, s. 328.
  4. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    No, trochę przesadzasz. Zachód nie budował takich okrętów, bo miał ich dużo z remanentów wojennych. A jak - gdzieś do połowy lat pięćdziesiątych - coś budował, czy dokańczał, to rewolucyjne toto bynajmniej nie było. Zob.: https://pl.wikipedia.org/wiki/Niszczyciele_typu_Daring_(1949) https://pl.wikipedia.org/wiki/HMS_Tiger_(1945)
  5. AK kontra GL

    Cóż, dyskusja dawno zdryfowała z tego konkretnego przypadku na zagadnienia bardziej ogólne. Ale możemy do niego wrócić. Ja nie wiem, kim był Piotr Boruń i akuszerka Wacława Strzelecka. Nic o nich nie wiem. Nie wiem, co myśleli i czego chcieli. Czy - może naiwnie - wierzyli w inną Polskę, czy tylko w rzeźnickie zdolności Stalina. Wiem, że Twoim zdaniem zasłużyli na śmierć. Twoją opinię przyjmuję do wiadomości. Wiem, że jedyną w miarę realną szansą na to, aby losy Polski potoczyły się inaczej, niż się potoczyły (jak prawdopodobną - to inna sprawa, ale jedyną) było wkroczenie na ziemie Polski wojsk polskich (podporządkowanych rządowi w Londynie) wraz z Armią Czerwoną. I potraktowanie przez nią AK jako sojusznika. Zamordowanie Piotra Borunia i Wacławy Strzeleckiej tego celu nie przybliżało. Bardzo kiepsko sytuowało AK wobec ZSRR i sojuszników zachodnich. Secesjonista pewnie zaraz się odezwie, że przecież ZSRR mordował bez skrupułów. Tak, ale w myśl zasady "silny może więcej" on mógł sobie na to pozwolić. Alianci zachodni i tak go kochali za to, że ponosi główne koszty tej wojny. My z paroma dywizjonami lotnictwa, brygadą karpacką itd. takiego komfortu nie mieliśmy.
  6. AK kontra GL

    Odpowiedź jest chyba dosyć prosta. W przypadku Nowotki i Findera można mówić o pełnym, lojalnym i oddanym podporządkowaniu. Potem wpada Fornalska, zatem nie ma łączności z Moskwą i trudno mówić o jakichkolwiek kontaktach (aż do przybycia oddziału Kasmana). Następuje zatem czas Gomułki, który pewnie w miarę poważnie traktuje oficjalne hasła PPR i dłuższy okres, w którym Stalin i kontrolowane przez niego CBKP decyduje, czy w ogóle współpracować z PPR. Problem, który mnie ciekawi, zawarty jest chociażby we wspomnieniach Gomułki (które w mojej ocenie można za uznać za wiarygodne, gdyż nie waha się pisać także o sprawach skrajnie niewygodnych dla obrazu swojego i PPR - np. swoim stosunku do Katynia, realnym, czyli "fikcyjnym" składzie KRN itp.). "Jednak nikt z nas, może z wyjątkiem M. Fornalskiej, nie znał treści depesz Findera ani odpowiedzi Dymitrowa, jeżeli je nadsyłał. Korespondencja z Moskwą należała do wyłącznych uprawnień sekretarza KC, a informowanie i jej treści członków KC - jeżeli w ogóle było stosowane - miało zakres bardzo ograniczony". W. Gomułka, Pamiętniki, t. II, Warszawa 1994, s. 363. Jeżeli taki był zakres wiedzy członków KC, to w jakim stopniu tajne oblicze PPR, uosabiane przede wszystkim przez Nowotkę, Findera, było znane ogółowi członków GL/AL? Na ile identyfikowali się z nim, a na ile z oficjalnym programem? Pytam, bo nie znam jednoznacznej odpowiedzi. Jeżeli Koledzy znajdą argumenty, że wszyscy oni uważali oficjalną twarz PPR za "ściemę", stojąc na pozycjach ortodoksyjnie komunistycznych - taka konstatacja jest dla mnie całkowicie do przyjęcia. Odnaleźć dokumenty z oficjalnymi celami PPR, to chyba nie jest żaden problem? Włącznie z "O co walczymy?".
  7. AK kontra GL

    Primo - nie napisałem o odżegnywaniu się od Moskwy, tylko od komunizmu. W publikacjach PPR wątek znaczenia ZSRR jako głównej siły walczącej z Niemcami jest bardzo silnie podkreślany, wręcz bardzo często całą narrację opiera się na negowaniu "londyńskiej" teorii dwóch wrogów i wskazywaniu znaczenia Związku Radzieckiego w tej wojnie, natomiast deklarowane cele walki bardzo trudno zidentyfikować jako komunistyczne. Secundo - cały czas zapominasz o rozróżnieniu, od którego zacząłem. To, co mnie interesuje - to na ile GL/AL były postrzegane jako struktury komunistyczne przez swoich członków. Co śpiewał Nowotko podczas startu grupy inicjatywnej - jest mi wiadome. Pytanie - co śpiewała większość partyzantów GL/AL? Tertio - nie daję definicji, tylko zadaję pytania, szukając odpowiedzi. I jestem skłonny dać się przekonać. Jeżeli Koledzy np. wskażą, że w oddziałach GL/AL regułą były szkolenia na temat: "Komunistyczne idee Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina jako wyznacznik świetlanej przyszłości Polski", "Dlaczego trzeba skolektywizować rolnictwo" i " Świetlana przyszłość Polski jako 17. republiki".
  8. Pytać każdy oczywiście może. Miejmy nadzieję, że i tym razem Secesjonista otworzy worek i sypnie artykułami na zadany temat. Ze swej strony kończę OT i znikam.
  9. Nie chcę się czepiać, ale aktywność studenta historii na forum historycznym tylko wówczas, gdy potrzebuje pomocy w pisaniu pracy (pomocy, najprawdopodobniej oczywiście - od Secesjonisty) - to dobrze nie wróży przyszłym ambicjom i pasjom naukowym.
  10. Sprzęt polski w rękach najeźdźców

    Ciekawostka, polegająca na użyciu zdobycznego sprzętu polskiego przez Niemców w instalacji "pomnikowej". W Gdyni u podnóża Kamiennej Góry (dzisiejszy Plac Grunwaldzki, w czasie niemieckiej okupacji - Scharnhorst Platz) ustawiono polskie armaty (105-ki Schneidera z baterii "duńskiej"). Armaty przetrwały do dziś i są eksponatami w Muzeum Marynarki Wojennej. Zob.: http://www.wolneforumgdansk.pl/viewtopic.php?t=227&postdays=0&postorder=asc&start=60 https://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=289182 https://pl.wikipedia.org/wiki/Bateria_nr_32
  11. Wojna Krymska

    Ciekawostka: W słynnym filmie (chodzi mi w wersję z 1968 roku "Szarży lekkiej brygady") jest scena, gdy lordowi Raglanowi mieszają się Rosjanie z Francuzami. Jak się okazało, oparta na prawdziwych faktach. Lord Raglan (choć skądinąd uroczy, mimo że z różnych względów nie za bardzo nadający się na dowódcę) rzeczywiście nie potrafił zapomnieć konfliktu odległego o około 40 lat. "Lord Raglan irytował francuskich generałów, używając na określenie nieprzyjaciela słowa >>Francuzi<< zamiast Rosjanie. Niezręcznie przepraszał i tłumaczył się, że młodość upłynęła mu na wojnach z Napoleonem i podczas dyskusji zapomina się, ulegając wieloletniemu przyzwyczajeniu". Cyt. za: M. Klimecki, Wojna krymska 1853-1856. Jak wywołano pierwszą wojnę globalną w Europie? Konflikt o cieśniny i dominację, Wyd. Bellona, Warszawa 2006, s. 117-118.
  12. Rzeczypospolita Siedmiu Wysp

    Wątek ten pojawił się u J. Molendy, Wyspy greckie. Przewodnik historyczny, Warszawa 2014, s. 129-130. Tamże, wyżej już zamieszczony cytat z gen. F. Morawskiego i - w sumie - niewiele więcej. Poza informacją, że plan opanowania Korfu i Peloponezu Dąbrowski opracował 18 listopada 1801 r. w Modenie, akcja miała być przeprowadzona bez wiedzy Francuzów i prowadzić do powstania Rzeczpospolitej Polsko-Greckiej. I jeszcze, że w 1805 roku na Korfu usiłował się przedostać z misją wywiadowczą jeden z braci Szubertów. Sprawa wygląda oczywiście na desperackie mrzonki, związane oczywiście z czasowym brakiem jakiegokolwiek postępu w sprawie polskiej i ogólnym rozczarowaniem Francuzami.
  13. Jak Polacy nazywali Wrocław?

    Pewną "zabawę" nazwami masz chociażby w "Mikrokosmosie" (Moorhouse/Davies), a ogólne informacje chociażby w haśle wikipedycznym. Nie jestem specjalistą, ale obawiam się, że szczegółowa rekonstrukcja polskiej wymowy tej nazwy, w szczególności odnośnie do czasów, gdy dominowały źródła łacińsko i niemieckojęzyczne i w szczególności "w rozbiciu" na dzielnice (gwary) jest zadaniem chyba nierealnym. Nie jest to jedyna taka sytuacja. Do dziś przecież nie możemy być stuprocentowo pewni, jak ówcześni nazywali po polsku Henryka Brodatego. Jędrzych? A może jednak inaczej. Zob. B. Zientara, Henryk Brodaty i jego czasy, Warszawa 2006, s. 106. Jest dosyć prawdopodobne, że "u zarania" było coś podobnego do "Wratisława", "Wrócisława", potem - z czasem - zaczęła dominować wymowa zbliżona do dzisiejszej Wrocław, Wracław, Wrecław itp. Jednak, jako się rzekło, bardzo szczegółowa rekonstrukcja zmian wymowy nazwy tego miasta w języku polskim w rozbiciu na wieki i dzielnice jest moim zdaniem mało prawdopodobna. Ale może jacyś językoznawcy tego próbowali, przyznam się, że odpowiednich źródeł nie szukałem.
  14. Sekretarki Hitlera - Junge i Schroeder

    Tym razem nie sekretarka Hitlera, ale Goebbelsa. Bardzo długowieczna (1911-2017) Brunhilde Pomsel. Jestem właśnie po lekturze B. Pomsel, T. D. Hansen, Niemieckie życie. Byłam sekretarką Goebbelsa, Bellona 2018. Jej stosunek do przeszłości uznałbym za nieco podobny do Christy Schroeder.
  15. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Tak się o tych okrętach uważa, biorąc pod uwagę bardzo tradycyjny projekt, jak i niezwykłą długość (jak na lata powojenne) planowanej, konwencjonalnej serii, ale jednak pamiętajmy: 1. ZSRR (a już szczególnie po stratach Wielkiej Ojczyźnianej) nie miał jakieś olbrzymiej ilości okrętów tej klasy (i ogólnie - okrętów) z okresu wojny, jak kraje zachodnie, które mogły masowo "dojeżdżać" egzemplarze z tego okresu. 2. W czasie, gdy te krążowniki wchodziły do służby, floty Zachodu nadal były zdecydowanie konwencjonalne. Pierwsze amerykańskie, takie już dosyć rakietowe jaskółki (np. "Bostony") to 1955-56. 3. No i odpuścili sobie (tzn. Chruszczow) dalsze ich "tłuczenie", gdy uznali, że są jednak nieperspektywiczne. Ergo - gdy pierwsze 68-бис wchodziły do służby (1951-52) to specjalnie nie odstawały od tego co było w innych, zdecydowanie przecież "drugo-wojennych" flotach. Tyle, że w przeciągu kilku lat stało się jasne, iż projekt jest jednak właśnie nieperspektywiczny.
  16. AK kontra GL

    Pojęcie "na ile powszechne" zakłada jednak badania pełne (raczej w tym wypadku niemożliwe) lub na zdecydowanie większej próbie losowej niż jeden człowiek. Poza tym - jak przypuszczam - Gregski z rzeczonym nie rozmawiał, zatem trudno mu będzie określić, czy był on, czy nie, zwolennikiem oficjalnej, "ultrapatriotycznej i niepodległościowej" linii PPR, czy traktował ją wyłącznie jako zabieg taktyczny.
  17. AK kontra GL

    Wątek o jakimś, niewielkim zrzucie w we wrześniu 1943 roku (czyli jednak trochę czasu po powstaniu GL) się rzeczywiście pojawia. Przeważnie bez szczegółów (czasami podawany jest Ćmielów). Nie jestem w stanie tego zweryfikować. Natomiast wymierne wsparcie w postaci broni, co można zrekonstruować chociażby z korespondencji Gomułki z Moskwą (Dymitrowem), to dopiero lato 1944. GL/AL - z powodów tylko znanych Stalinowi - w tym zakresie była traktowana bardzo nieufnie i broni z ZSRR bardzo długo nie dostawała (lub śladowe ilości). Stąd także np. rozpoznawczo/szantażująca misja Kasmana. A do kogo i w związku z czym te pytania? Czy Secesjonista uważa, że nie znam genezy PPR? Akurat znam. Mnie interesuje odpowiedź na pytanie - na ile powszechne było w szeregach GL/AL przekonanie, że walczą o komunizm (niech już będzie, że w potocznym rozumieniu)?
  18. AK kontra GL

    A - przypomnij mi - kiedy dokładnie GL dostała broń od ZSRR? Dla Gomułki znaczenie ZSRR było oczywiste, natomiast w jego ocenie uznanie decydującej roli ZSRR nie oznaczało wyzbycia się podmiotowości przez Polskę. Jaka była zaś ocena szeregowych członków GL - a o to właśnie pytam i tego jestem ciekawy. Ano stąd, że trafiali do struktury, która mocno się od tego odżegnywała. I z innych drobiazgów - np. odrzuceniu Jóźwiakowych elementów "wystroju partyzanta" i przyjmowaniu polskich orzełków i stopni.
  19. AK kontra GL

    Pojawia się bardzo ciekawe pytanie - na ile GL (traktowana jako zbiór ludzi) była organizacją komunistyczną (oczywiście w potocznym tego słowa rozumieniu)? O ile mi wiadomo, wiedza o prawdziwym charakterze relacji z Moskwą była bardzo zawężona (ograniczona do wyselekcjonowanych członków grupy inicjatywnej, którzy się nią przesadnie nie dzielili). Nawet Gomułka (choć sam z przekonań komunista i dosyć szybko - członek ścisłego kierownictwa PPR) uważał, że ma do czynienia z nową jakością, zrywającą z "sekciarstwem KPP" i stojącą na gruncie lewicowo-niepodległościowym. Wątki stricte "komunistyczne" są w oficjalnych dokumentach PPR/GL praktycznie nieobecne. Chyba można zatem zakładać, że - szczególnie w miarę rozwoju organizacyjnego - istotna część członków GL/AL była przekonana, że nie walczy w ramach typowej struktury komunistycznej. Pomijam kwestię, że w ówczesnych warunkach sprawa wyboru oddziału partyzanckiego przez młodego człowieka była często dziełem przypadku, a rozeznanie w zawiłościach polityki - nikłe.
  20. AK kontra GL

    Jeżeli dobrze pamiętam, to samą akcję "Wieniec" AK próbowała "przepisać". Z tym, że nie konkretnie GL - tylko dywersantom radzieckim (aczkolwiek - jak sądzę - należy wątpić, czy Niemcy te pojęcia szczególnie mocno rozróżniali - zob. niżej). Pisał o tej próbie dezinformacji bodajże Bartoszewski. GL, czy Rosjanie, ale coś było na rzeczy, bo 50-ciu powieszonych w odwecie Niemcy określili zbiorczo mianem "komunistów" (choć przecież nie byli to tylko członkowie PPR/GL), a sam zamach - "dziełem komunistów". Zob. https://pl.wikipedia.org/wiki/Publiczna_egzekucja_więźniów_Pawiaka_w_Warszawie_(1942)#/media/File:Announcement_of_death_of_50_of_Polish_hostages_hanged_by_Nazi-German_occupants_in_Warsaw_(October_1942).jpg Ale jakieś znaczenie miał? A jak już trwa licytacja, to można się zastanawiać jakie znaczenie miało dla bitwy stalingradzkiej wstrzymanie ruchu na węźle warszawskim przez maksimum pół dnia? I jak to się miało do liczebności jednej i drugiej organizacji, możliwości ogólnych, liczby wyszkolonych kadr, dostępu do broni, funduszy itp. itd. Dopisek: znalazłem źródło, książki Bartoszewskiego nie mam przy sobie, ale jest przywołana na dole tego hasła w Wikipedii (tamże, informacja o próbie dezinformacji w związku z akcją "Wieniec"): https://pl.wikipedia.org/wiki/Akcja_Wieniec Jeżeli czekano na nalot radziecki - to bardzo realny. Tak realny, że aż trafił do popularnej piosenki ("w nocy nalot, w dzień łapanka"). Tylko, że skoordynowanie akcji AK z takim nalotem byłoby bardzo trudne. Musieliby pozostawać w stałej gotowości, by wkrótce po nalocie wysadzić tory. Dopisek: chyba jednak planowano "skoordynować" akcję z radzieckim nalotem. Przynajmniej na poniżej przywołanej stronie jest o tym mowa (oraz o działaniach mających na celu przypisanie zamachu dywersantom radzieckim, tudzież znajdziemy tam fotokopię strony z "Biuletynu Informacyjnego" z bardzo charakterystycznym zdaniem: "Niezależnie od tego kto tego sabotażu dokonał (…)"): Zob. http://wokol-ponurego.blogspot.com/2018/10/76-rocznica-akcji-wieniec.html
  21. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Gdzieś czytałem, że go mieli ostro remontować, a nawet były plany by go ustawić w Sewastopolu. Jak widać, na razie nic z tego nie wyszło, bo jak przypuszczam - to nadal Noworosyjsk. Jego siostrzyczka "Октябрьская революция" była krótko przed sierpniem 80 z wizytą w Gdyni. Zob. http://navsource.narod.ru/photos/02/088/02088022.jpg W sumie to były ładne i bardzo silne okręty, ale dosyć szybko się "moralnie zestarzały".
  22. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    No ładny "Михаил Кутузов".
  23. Propaganda podczas I wś

    Ten z ww. karykatury swojego psa rasy jamnik nie kopie, tylko odwraca frontem do klientów, aby nie widzieli, kto zacz. Ewentualnie wymienia na lepszy model psa - jakiś brytyjski. A po intensywnym wpatrywaniu się w karykaturę i długotrwałym namyśle stwierdzam, że chyba jednak na drugim obrazku jest inny pies, uszy ma takie mniej jamnicze. A o tym, że na ulicach kopano jamniki, jako "niemieckie psy" (a podobno nawet spalono domy kilku ich właścicieli - sic!) czytałem u M. Rybarczyka, Wszystkie szaleństwa Anglików, Warszawa 2017, s. 142. A w Stanach dachshunds przeistoczyły się w liberty hounds. Zob. https://en.wikipedia.org/wiki/Dachshund#Symbol_of_Germany A tu jeszcze trochę o ówczesnej nienawiści do "parówkowych psów": https://blog.maryevans.com/2014/03/sausage-dogs-persecuted-the-fall-of-dachshund-during-ww1.html
  24. Geneza przyczepy kempingowej.

    Kilka nowych informacji: 1. Do pierwszej wojny światowej ewidentnie dominowały na Wyspach Brytyjskich konne wozy kempingowe. Dlatego w czasie pierwszej wojny światowej cały ruch kempingowy "zamarł", gdyż zarówno ludzie, konie, jak i wozy trafili na służbę na pola bitew. Eksplozję samochodowego kempingowania zapoczątkował w 1919 roku "Eccles motor-home". Zob.: https://www.glennsleisurevehicles.co.uk/news/history-caravans/ 2. Aczkolwiek, motorowe wozy kempingowe były znane już wcześniej: "When the Caravan Club was founded in 1907, horse drawn caravans, although few, were the backbone of the club. A year later several motorhomes were noted on club meets". Cyt. za: A. Jenkinson, Motorhomes. The illlustrated history (fragmenty dostępne w internecie pod adresem: https://books.google.pl/books?id=EjjzCwAAQBAJ&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false) 3. Jak widać z powyższego ("although few"), ten sposób spędzania wolnego czasu był raczej rozrywką zdecydowanie elitarną. Spostrzeżenie to potwierdza liczba członków odpowiednich klubów. Oczywiście, należy założyć, że nie wszyscy posiadacze konnych "wozów kempingowych" byli w nich zrzeszeni (przypuszczam, iż zrzeszali się tylko traktujący wozy "rekreacyjnie" , a nie jako "narzędzie pracy" - np. różni, wędrowni artyści). Ale, znając skłonność Brytyjczyków do wszelakiego zrzeszania się, myślę, że poniższe dane można potraktować jako istotną wskazówkę przy ocenianiu skali zjawiska. Zatem (wytłuszczenia Bruno W.): The Caravan Club of Great Britain and Ireland: "1907: On 14 June 1907, The Caravan Club of Great Britain and Ireland is founded at 72 Stamford Brook Road, London, the home of J Harris Stone. 1908: The Club holds its inaugural AGM at the Whitehall Rooms in London on 19th February. In May, The Club's first rally was held in a meadow in Ockham, Surrey. 1909: The Club stages a second rally in June, at the Berkeley Arms Hotel at Cranford Bridge, near Hounslow. Membership reaches 157. 1910: In June, Cane Hill in Coulsdon, Surrey, becomes the third stop on the rally calendar. 1912: While The Club was founded by ten men and one woman, within only five years women accounted for nearly one third of The Club's 267 members. By the annual Dinner in June, The Club had hosted 13 rallies and 30 Council meetings since inception, and The Club could boast a total of 450 pitches in the UK and Ireland - Sussex led the way with 51". Cyt. za: https://web.archive.org/web/20091114134300/http://www.caravanclub.co.uk/about-us/the-caravan-club/the-history-of-the-club The Camping Club: "By 1906, the Association had several hundred members and, in June that year, the first Club Site was opened at Weybridge. A feeling amongst some members, that the scope of activities should be widened, led to a group of members forming The Camping Club. Holding himself severed his links with the Association of Cycle Campers and formed the National Camping Club. In 1909, the Association of Cycle Campers and the Camping Club amalgamated under the title of the Amateur Camping Club, and in 1910, this organisation and the National Camping Club combined, with a total membership of 820 (…) The war years were a difficult period for the Club, with membership in 1914 slipping back to just 755. Then, with the war over, the upward trend resumed and, in 1919, the Club changed its name to The Camping Club of Great Britain and Ireland." Cyt. za: https://www.campingandcaravanningclub.co.uk/aboutus/about-the-club/history/ Środowiska aktywne, ale niewątpliwie do pierwszej wojny światowe niezbyt liczne.
  25. Ludzie podróżowali wozami konnymi "od zawsze". Spali w nich, czy obok nich - także. Ale kiedy pojawiła się ich stricte rekreacyjna funkcja? Wpierw "turystycznego" pojazdu konnego, z którego później wykształciła się znana nam przyczepa kempingowa (i także samochód kamper)? Zainteresowałem się trochę sprawą i z pewnym zdziwieniem stwierdziłem, że początki campingu i caravanningu można datować jeszcze na epokę przed masowym upowszechnieniem się pojazdów spalinowych. Jak powszechne było to zjawisko, jak wyglądały np. konne "wozy kempingowe"? I tytułem zagajenia: 1. Karykatura z brytyjskiego "Puncha" (numer już "wojenny" z 12 sierpnia 1914 roku - s. 157, ale jeszcze jest wątek wakacyjny...): https://archive.org/details/punchvol146a147lemouoft/page/156 2. Strony o historii Camping and Caravanning Club: https://www.campingandcaravanningclub.co.uk/aboutus/about-the-club/history/ https://en.wikipedia.org/wiki/Camping_and_Caravanning_Club 3. O Caravan and Motorhome Club: https://web.archive.org/web/20091114134300/http://www.caravanclub.co.uk/about-us/the-caravan-club/the-history-of-the-club https://en.wikipedia.org/wiki/Caravan_and_Motorhome_Club 4. I o wozach (przyczepach) kempingowych (także tych pierwszych): https://en.wikipedia.org/wiki/Caravan_(towed_trailer)
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.