Jump to content

Komar

Użytkownicy
  • Content count

    29
  • Joined

  • Last visited

About Komar

  • Rank
    Ranga: Student

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    II wojna światowa - Polska

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Jak Polacy nazywali Wrocław?

    Czesi do dziś nazywaj Wrocław - Vratislavia. Gdy zwiedzałem zamek Jansky Vrch w Jaworniku, przewodniczka mówiła, że była to rezydencja biskupów vratislavskich. Z początku nie zrozumiałem i wydawało mi się, że chodzi o biskupów bratysławskich, ale to by było trochę za daleko. Tak po amatorsku interpretuję to jako zamrożoną nazwę łacińską sprzed tysiąca lat. Podobnie jak w języku polskim funkcjonują łacińskie nazwy miast niemieckich sprzed tysiąca lat: Trewir, Kolonia, Monachium, Akwizgran czy Ratyzbona.
  2. AK kontra GL

    Komuniści z GL nie mieli monopolu na ataki na obiekty użyteczności publicznej, w tym na knajpy czy kina. Nawet nie oni to wymyślili. Wyciągam z półki mojej biblioteczki książkę Czesława Michalskiego "Wojna warszawsko - niemiecka" (Czytelnik, Warszawa 1971) i czytam: "W noc sylwestrową 1939 - 1940 harcerska grupa organizacji PLAN, działająca pod kierownictwem Jana Błońskiego, ps. Sum, zagazowała znany warszawski lokal "Adria" przy ulicy Mazowieckiej." Deprecjonowanie zamachów na restauracje dokonanych przez GL rykoszetem uderza w całą działalność "Małego sabotażu" prowadzoną przez organizację "Wawer" pod patronatem ZWZ / AK i prowadzi do zdyskredytowania wszystkich tych działań. A przecież te działania - gazowanie kin czy restauracji, rozbijanie witryn zakładów fotograficznych eksponujących zdjęcia niemieckich żołnierzy, akcje ulotkowe i inne - były realizowane na dużą skalę w ciągu kilku lat okupacji. Zdarzało się, że "wawerczycy" ginęli przy tak banalnej czynności, jak nieudana próba zagazowania kina czy nieostrożne wsypywanie cukru do baku niemieckiego samochodu. I nikt nie kwestionował sensu tych śmierci.
  3. AK kontra GL

    Nie mam zamiaru dyskutować o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiejnocy. Mnie uczono w latach sześćdziesiątych, że wprawdzie na różnych frontach i pod różnym dowództwem, ale jednak dla wspólnego celu jakim było zwycięstwo itp itd. Nie odpowiada mi podejście, że rację mieli tylko ci, którzy reprezentowali jedynie słuszną ideologię. Takie podejście obowiązywało w czasach stalinowskich - i obowiązuje, jak widać, również dziś. Niemcy nie musieli udawać, że kochają Polaków, Żydów czy Rosjan. Skorzystali z przysługującej im wolności i postępowali z tymi narodami tak, jak wynikało to z ich poglądów. I nie wyszło to Niemcom na dobre. Polscy antykomuniści - czy to na emigracji w Londynie, czy też w okupowanym kraju - szli na czołowe zderzenie ze Związkiem Radzieckim. I to by się raczej źle dla Polski skończyło.
  4. AK kontra GL

    To, co napisałem o akcji "Wieniec", było odpowiedzią na pytanie: W jakiejś książce o polskim ruchu oporu w czasie II wojny światowej czytałem, że żołnierze AK po kolejnych akcjach dywersyjnych pozostawiali na miejscu akcji emblematy komunistyczne, na przykład czerwoną gwiazdę, aby gniew okupantów skierować przeciw PPR. Nie wiem, czy tak było również podczas akcji "Wieniec". A sekwencja wydarzeń związanych z akcją "Wieniec" ma swój epilog. Po zamachach GL na Cafe Club i Mitropę Komenda Główna AK rozpowszechniła oświadczenie potępiające zamachy bombowe. Temu oświadczeniu nadano taki rozgłos, aby do Niemców dotarło, że AK jest przeciw zamachom i że to wszystko wina komunistów. A mnie marzyłoby się, abym był młody, zdrowy, piękny i bogaty. Ale tego chyba nie załatwiłoby mi wyzwolenie przez aliantów zachodnich. A skoro poruszony tu został temat Grecji, to powiem wprost: wolałem żyć w Polsce komunistycznej pod rządami Gierka czy nawet Gomułki, niż w Grecji rządzonej przez "Czarnych Pułkowników", gdzie władze tysiącami mordowały opozycjonistów.
  5. AK kontra GL

    Ze strony: http://www.atsnotes.com/articles/article-contibution-pl.html Historia kontrybucji nalozonych na miasto Warszawe przez niemieckie wladze okupacyjne w czasie Drugiej Wojny Swiatowej, Tomasz Sluszkiewicz. 1) kontrybucja 1.000.000 zlotych z 31 pazdziernika 1942 roku. 8 pazdziernik, siedm patroli saperskich AK wysadzilo wszystkie tory kolejowed dookola Warszawy, wykolejajac kilka pociagow. 15 pazdziernik, niemcy powiesili w kilku punktach miasta 50 "zakladnikow" polskich w odwecie za wysadzenie torow kolejowych, oraz zastrzelili 39 polakow. 24 pazdziernik, w odwecie oddzialy GL(Gwardia Ludowa) wrzucily granaty do niemieckich lokali; "Cafe Club" i restauracji Dworca Glownego. To jeśli chodzi o działalność GL w związku z akcją "Wieniec". Jako uzupełnienie: Niemcy ogłosili, że powiesili 50 komunistów. Faktycznie, wśród nich byli aktywiści PPR. Niemcy przypisali komunistom sprawstwo akcji "Wieniec". To znaczy, że raczej nie spodziewali się akcji ze strony AK. Nie wiem, czy chociaż jeden Polak żyjący w okupowanym kraju miał możliwość przeczytania tych dokumentów. Natomiast miliony Polaków na co dzień doświadczały okupacyjnej rzeczywistości. Pod okupacją hitlerowską Polacy żyli w codziennym zagrożeniu śmiercią, niezależnie od tego, czy brali udział w konspiracji, czy też żyli spokojnie, starając się nie przeszkadzać Niemcom. Polacy, którzy przeżyli obie okupacje, dostrzegali jakościową różnicę między postępowaniem władz ZSRR i władz niemieckich wobec Polaków na terenach okupowanych. Podczas okupacji hitlerowskiej wielu Polaków marzyło o jak najszybszym wyzwoleniu - niezależnie od tego, z którego kierunku to wyzwolenie nadejdzie. I to właśnie jest ciekawy problem, w dodatku mieszczący się w tym temacie: czy zabijanie żołnierzy GL/AL lub aktywistów PPR było z korzyścią dla Polski?
  6. AK kontra GL

    Stalin chciał mieć po wojnie dobre stosunki z Polską. Tak samo jak z Czechosłowacją czy z Finlandią. Tylko że polski "obóz londyński" nie miał swojego Benesza ani swojego Kekkonena. Takim polskim Beneszem próbował być Mikołajczyk, ale on wiedział, że jeśli pójdzie na jakiekolwiek zbliżenie z ZSRR, to następnego dnia przestanie być premierem. No to Stalin postawił na ekipę, która bez żadnych zastrzeżeń akceptowała sojusz polsko - radziecki. Przypomnijmy sobie, że w roku 1941 część polityków polskich demonstracyjnie wystąpiła z rządu, bo nie odpowiadało im podpisanie układu Sikorski - Majski. A tak przy okazji - my bardzo rozwodzimy się na temat politycznego "obozu londyńskiego" czy na temat zwolenników sojuszu z ZSRR, a bardzo mało mówimy o Polsce. Bo Polska - to nie politycy proradzieccy czy prozachodni. Polska - to obszar pomiędzy Bałtykiem i Tatrami i miliony ludzi zamieszkujące to terytorium. W Teheranie, Jałcie czy Poczdamie Wielka Trójka wiele czasu poświęciła na rozmowy o Polsce i jej miejscu w powojennej Europie, a rozmowy o ekipie rządzącej powojenną Polską - to był temat drugoplanowy. A ja jestem bardzo wdzięczny koledze Ciekawemu za przytoczenie obszernych fragmentów artykułu przedstawiającego nastawienie różnych polskich ugrupowań wobec ZSRR. Jeśli ten artykuł ukazuje prawdę, to nasuwa się pytanie: jaki przywódca jakiegokolwiek kraju zgodziłby się współpracować z ludźmi, którzy tak szczerze nienawidzą jego kraj i system panujący w jego kraju i tak otwarcie deklarują jego zwalczanie. Ale to już było w innej epoce. W epoce zimnej wojny. Po zakończeniu wojny do końca roku 1945 wojska radzieckie zostały wycofane z terytorium Czechosłowacji. Tak działał układ o przyjaźni. W roku 1946 USA zakwestionowały powojenny ład oparty na ustaleniach Wielkiej Trójki. Benesz, dopóki mógł, starał się utrzymywać dobre stosunki z obiema stronami konfliktu Wschód - Zachód. Ale po prostu dłużej już nie dało się siedzieć okrakiem na barykadzie.
  7. AK kontra GL

    Problem Czechosłowacji pojawił się jako wątek uboczny w tym temacie. Przypomnę: tłem dla konfliktów pomiędzy proradzieckimi i "prolondyńskimi" ugrupowaniami podziemnymi w Polsce była kwestia stosunków między władzami polskimi na uchodźstwie a władzami ZSRR. Przywołałem Czechosłowację, w przypadku której udało się ustalić modus vivendi między ugrupowaniami "prolondyńskimi" (władze Czechosłowacji na uchodźstwie rezydowały w Londynie) a proradzieckimi. W dniu 12 grudnia 1943 roku Benesz podpisał w Moskwie układ z ZSRR o przyjaźni, wzajemnej pomocy i współpracy po wojnie (Edmund Jan Osmańczyk, Encyklopedia ONZ, hasło: Czechosłowacja). Sprawę stosunków polsko - czechosłowackich w aspekcie relacji obu krajów z ZSRR opisuje artykuł http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Przeglad_Historyczny/Przeglad_Historyczny-r1997-t88-n2/Przeglad_Historyczny-r1997-t88-n2-s271-287/Przeglad_Historyczny-r1997-t88-n2-s271-287.pdf Ten układ umożliwił Beneszowi i jego ekipie powrót po wojnie do Pragi i objęcie władzy w Czechosłowacji.
  8. AK kontra GL

    Czechosłowację. Było takie państwo przed wojną i odrodziło się po wojnie. Piszę na podstawie treści artykułu, którego obszerne fragmenty podał Ciekawy. Polska, granicząc z ZSRR, miała być państwem frontowym. Po roku 1945 w różnych krajach znajdujących się w podobnej sytuacji panowały reżimy dyktatorskie. Anders i Sosnkowski byliby najlepszymi gwarantami spacyfikowania społeczeństwa, którego nastroje pod koniec wojny były wyraźnie przesunięte w lewo. Powojenna Polska przypominałaby raczej Grecję pod rządami "czarnych pułkowników", niż liberalno - demokratyczną Czechosłowację. Zaszczutych? Może w roku 1947. W latach wojny oni odczuwali swoją realną siłę.Jest taka prawidłowość psychologiczna, że karabin w garści daje poczucie władzy. Nie władzy administracyjnej, ale panowania nad życiem innych ludzi, zwłaszcza cywilów. To właśnie dlatego w regularnych wojskach rekrut przechodzi najpierw intensywne szkolenie wdrażające do dyscypliny, a dopiero potem dostaje broń do ręki. Jeśli człowiek nie potrafi panować nad bronią, to broń zaczyna nim rządzić. Większość partyzantów nie była wdrożona do dyscypliny, a umiejętność posługiwania się bronią ograniczała się tylko do spraw technicznych. To właśnie dlatego partyzantom z taką łatwością przychodziło podejmowanie decyzji o zabiciu tego czy innego cywila. Nazywali to wyrokami, ale z wydawaniem wyroków sądowych nie miało to wiele wspólnego. I to były właśnie efekty prowadzenia polityki opartej na podsycaniu resentymentów. Zapewniało popularność, ale prowadziło w przepaść.
  9. AK kontra GL

    ... z granicą ryską na wschodzie. I w ogóle, po objęciu rządów w powojennej Polsce przez "obóz londyński" wszyscy bylibyśmy młodzi, piękni i bogaci. W cytowanym obszernie artykule są tylko szczątkowe informacje o kwestiach ustrojowych. Jest przytoczenie przepisów prawnych, według których zmiana ustroju siłą była zbrodnią. Zatem ustrój przedwojenny miał być święty i nienaruszalny. Jest natomiast bardzo wiele o sposobach utrzymania tego ustroju. W praktyce można to sprowadzić do jednego zdania: fizyczna eksterminacja wszystkich, którym można zarzucić już nie tylko aktywną działalność komunistyczną, ale także tych, na których padłby choć cień podejrzenia o sympatie prokomunistyczne czy proradzieckie. W powyższym artykule jest to wyrażone jasno i zdecydowanie. To tak miała wyglądać ta wolność i demokracja pod rządami koalicji piłsudczykowsko - narodowej. To ciekawe: ludzie, którzy planowali wyrżnięcie komunistów oraz ich rzeczywistych i domniemanych sympatyków - użalają się, że komuniści zdobywając i utrwalając władzę wyrżnęli niektórych z nich. Tak, niektórych. "Obrońcy demokracji" planowali rzeź o wiele większą, niż ta, której dokonali komuniści. 6 maja - to już tydzień po śmierci Hitlera i po kapitulacji Berlina. Wtedy opór niemiecki na froncie zachodnim był już tylko symboliczny - i to był powód szybkiego marszu Pattona. To jakie były szanse, żeby Patton doszedł do Koszyc i do Czernej nad Cisą?
  10. AK kontra GL

    To jest praktyczny wniosek z założenia, że obaj wrogowie powinni wzajemnie możliwie jak najbardziej wykrwawiać się, aby doprowadzić do osłabienia się i do załamania po obu stronach. To założenie zostało sformułowane dość wcześnie, ale obowiązywało do końca wojny. W praktyce oznaczało, że siły polityczne głoszące taki program były zainteresowane w jak najdłuższym trwaniu wojny. Co przekładało się na jak najdłuższe trwanie hitlerowskiej okupacji na ziemiach polskich. A to oznaczało, że "prawdziwi polscy patrioci" pragnęli, aby jak najdłużej trwały masowe egzekucje Polaków, aby jak najdłużej pracowały komory gazowe KL Auschwitz - Birkenau. To jest kwestia rozróżnienia między kwestiami formalnymi a rzeczywistością. Warto zwrócić uwagę na kilka spraw: - aktywna rola Churchilla, który użył dość mocnych argumentów, aby skłonić Sikorskiego do podpisania układu z Majskim; - zdecydowany sprzeciw części władz RP na uchodźstwie wobec faktu podpisania układu Sikorski - Majski; - fakt, że po śmierci Sikorskiego to właśnie ci oponenci powrócili do władzy. Z artykułu przedstawionego tu przez Ciekawego wynika, że zarówno władze RP na uchodźstwie, jak ich przedstawicielstwa w kraju kierowały się przede wszystkim kryteriami ideologicznymi, a nie politycznym pragmatyzmem (w przeciwieństwie do Czechosłowacji i Benesza). W roku 1943 przedstawiciele komunistów i zwolennicy Benesza podpisali "Porozumienie Gwiazdkowe", które dotyczyło bieżącej współpracy i sojuszu powojennej Czechosłowacji z ZSRR. A jak politycy RP wyobrażali sobie powojenną Polskę umiejscowioną pomiędzy Niemcami a ZSRR? Wygląda na to, że nastawiali się na wojnę przeciwko Związkowi Radzieckiemu, która dla Polski musiałaby skończyć się tragicznie. W świetle artykułu, który przedstawił Ciekawy, odnoszę wrażenie, że klasa polityczna Rzeczypospolitej Polskiej kierowała się założeniem: "Jeśli Polska ma być komunistyczna, to lepiej niech nie będzie jej wcale".
  11. AK kontra GL

    Trochę w bok od tematu, ale na zasadzie wyjaśnienia: Nie chcę tu rozwodzić się na temat znaczenia słowa "legalny" z formalnoprawnego punktu widzenia, tylko chciałbym przypomnieć, że w warunkach wojny totalnej, gdy chodziło przede wszystkim o ocalenie cywilizacji, argument o legalności tych czy innych władz nie był argumentem rozstrzygającym. Kanclerz Hitler, ksiądz Tiso czy marszałek Petain stali na czele legalnych władz swoich państw. I co miało z tego wynikać? Z drugiej strony - generał de Gaulle czy Benesz byli uzurpatorami - podobnie zresztą jak Bierut. Co do głównego wątku - myślę, że na problem zamachów należy spojrzeć szerzej. AK urządzała zamachy nie tylko na aktywistów PPR czy żołnierzy GL/AL. Mieliśmy też zabójstwa Makowieckiego i Widerszala, ludzi z Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej Armii Krajowej, posądzanych o sprzyjanie komunistom. Zwracam uwagę: wyrok śmierci należał się tu nie za konkretny czyn, stanowiący zdradę - ale za domniemane poglądy polityczne. No i szczyt absurdu - usiłowanie zabójstwa Józefa Retingera, posądzanego o to, że był agentem angielskiego wywiadu. Tu już nawet nie było tej antykomunistycznej motywacji ideologicznej, jaka pojawiała się przy sprawie Makowieckiego i Widerszala. Tu wyraźnie widać, że AK kierowała się koncepcją nie dwóch, ale trzech wrogów - tym trzecim wrogiem miała być Wielka Brytania. Trudno jest zrozumieć motyw, który spowodował, że AK chciała zabić osobistego współpracownika Winstona Churchilla.
  12. To bardzo odważne twierdzenie, że przed rokiem 1939 nie było niewolnictwa i że nie było eksterminacji ludności rodzimej. Czy na pewno?
  13. Po pierwsze: na terytorium państwa polskiego pozostają: Stanisławów i Tarnopol, a także zachodnia część Wołynia. Czyli: matecznik Ukraińskiej Powstańczej Armii. No to ja się pytam: czy władze polskie na uchodźstwie miały koncepcję rozwiązania kwestii ukraińskiej? Ile lat trwałaby wojna o podporządkowanie Polsce terenów kontrolowanych przez UPA? Ile spowodowałaby ofiar po stronie ukraińskiej (w końcu to też byliby obywatele RP) oraz po stronie polskiej (zwłaszcza gdyby UPA zastosowała wobec Polaków zamieszkujących te ziemie metody wypróbowane już w roku 1943)? I w jaki sposób obce mocarstwa wykorzystałyby tę sytuację, aby wtrącać się w wewnętrzne sprawy Polski? Przypomnę, że ZSRR - ze swoją potęgą i radykalnymi metodami pacyfikacji - potrzebował 7 lat (licząc do śmierci dowódcy UPA) do rozbicia ukraińskiego oporu. Po drugie: sprawa zachodniej granicy Polski. Niewątpliwie, gdyby kol. Marecki stał na czele władz polskich na uchodźstwie w czasie II wojny światowej, to na pewno wysuwałby postulat granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej Tylko że na czele mocarstw zachodnich musieliby stać ludzie podobnie myślący jak Marecki. Tylko że akurat wtedy było inaczej. Ze strony polskiej żądania zmian granicy zachodniej były więcej niż skromne. W lutym 1943 roku generał Sikorski przedstawił swoje postulaty w tym względzie. Sikorski zamierzał przyłączyć do Polski Śląsk Opolski. Zaznaczał przy tym, że nawet przy tak niewielkiej korekcie granic Polska może spodziewać się oporu innych państw. Pamiętajmy, że od zachodnich granic Opolszczyzny do Nysy Łużyckiej pozostawało jeszcze 150 kilometrów. Cały Dolny Śląsk, który nieuchronnie przypadłby Niemcom. Na północy Sikorski mówił o likwidacji Prus Wschodnich. Zaś na północnym zachodzie Sikorski mówił o przesunięciu granic Polski w stronę Kołobrzegu. Co nie znaczy, że Kołobrzeg stałby się miastem polskim, być może skończyłoby się na polskim Koszalinie, czy może tylko Słupsku. Stamtąd do Odry pozostaje jeszcze 200 kilometrów. W grudniu 1944 to stanowisko potwierdził premier Arciszewski, deklarując publicznie, że Polska nie chce Wrocławia ani Szczecina. Przypomnijmy jeszcze słowa Churchilla: " Jeśli idzie o rzekę Nysę (...) przypomniałem słuchaczom, że w czasie poprzednich rozmów zawsze warunkowałem przesunięcie polskich granic na zachód twierdzeniem, że Polacy nie powinni otrzymać na zachodzie więcej, niż zechcą i potrafią zagospodarować. Byłoby nieszczęściem tak przekarmić polską gęś niemieckim jadłem, żeby zdechła z niestrawności".
  14. AK kontra GL

    Na konferencji w Teheranie była taka scena: Roosevelt i Churchill prosili Stalina, aby wznowił stosunki z władzami polskimi w Londynie, co umożliwiłoby współdziałanie Armii Czerwonej z oddziałami AK. Odpowiedź Stalina była krótka: "Oni zabijają partyzantów!" Roosevelt i Churchill nie próbowali przekonywać Stalina, że to drobnostka i żeby nie czepiał się drobiazgów. Oni po prostu uznali, że sprawa jest zamknięta. Pisze o tym Andrzej Kastory w swojej biografii Churchilla. Wydarzenia, które Gregski bagatelizuje, miały jednak wpływ na losy Polski. Żołnierze AK płacili za głupotę i fanatyzm polskich antykomunistów.
  15. AK kontra GL

    Czyli zabili żołnierza ugrupowania, które było częścią sił koalicji antyhitlerowskiej.
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.