Jump to content

secesjonista

Administrator
  • Content count

    26,281
  • Joined

  • Last visited

About secesjonista

  • Rank
    Ranga: Rektor
  • Birthday 03/13/1943

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Historia XIX wieku

Kontakt

  • Strona WWW
    http://

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zainteresowania
    Socjologia, historia idei

Recent Profile Visitors

10,349 profile views
  1. Guadalcanal

    Gwoli ścisłości to właśnie chodzi o armię, doskonale wiem co napisałem. Ja napisałem o żołnierzach którzy na pokładach okrętów marynarki mieli być przetransportowani na Guadalcanal a euklides napisał o zaopatrzeniu. W terminologii euklidesa żołnierze to zaopatrzenie? Odróżniam zasięg od promienia działania, wiem jakie samoloty docierały, a jakby euklides bardziej rzetelnie czytał wpisy z którymi próbuje polemizować to natknąłby się na informację dotyczącą bombowców. Nic natomiast nie stwierdziłem w kwestii tego jakie były zadania tych docierających samolotów. I stwierdzam, że samoloty docierały i wykonywały akcje nad Guadalcanal docierając z Rabaul, stąd stwierdzenie euklidesa o tym, że tej wyspy nie pokrywało żadne lotnisko - nie jest do końca prawdziwe. I nic z tego nie wynika dla obrony tezy euklidesa brzmiącej: transportowce nie miały co robić na wodach Guadalcanalu ze względu na swe duże zanurzenie. Fakty są takie, Japończycy na transportowcach przetransportowali swe wojska i robotników do budowy własnego lotniska, Amerykanie na transportowcach przetransportowali własne siły mające m.in. przejąć lotnisko japońskie. Potem Japończycy próbowali dostarczać zaopatrzenie i wojska na transportowcach. Straty związane w dużej mierze z działaniem lotnictwa sprawiły, że musieli zmienić środki transportowe a istnienie lądowego lotniska znacząco się do tego przyczyniło. Widać Amerykanie nic o tym nie wiedzieli skoro 20 sierpnia przyjęli 12 "Douglasów" z Marine Bombing Squadron 232 i 19 Grumman F4F Wildcats z Marine Fighting Squadron 223. Oczywiście euklides potrafi dowieść, że wówczas lotnisko było gotowe na tyle by nań lądować ale nie na tyle by z niego startować, ale może już tak ze wskazaniem stosownego opracowania.
  2. Guadalcanal

    Trochę poszperałem i nie znalazłem takiej publikacji w której by stwierdzono, że okręty transportowe czy desantowe (zarówno amerykańskie jak i japońskie) nie miały "co robić" na wodach wokół wyspy Guadalcanal z powodu dużego zanurzenia. Może nie były tak gościnne jak te wokół Tulagi, gdzie Japończycy mieli port głębinowy dla hydroplanów, ale nie na tyle by nie można było korzystać z klasycznych środków transportu. Stąd gen. Alexander Vandergrift jak najbardziej z takowych skorzystał gdy realizował swój etap planu "Pestilence" wysyłając na Cactusa grupę transportową GP X. Podobnie Japończycy nie podzielali obiekcji euklidesa stąd już dzień po amerykańskim desancie wiceadmirał Gunichi Mikawa nakazał załadować przeszło pół tysiąca żołnierzy na dwa transportowce celem dostarczenia ich na Guadalcanal, podobnie później postępował kontradmirał Tanako Raizo wysyłający posiłki na transportowcach. Pouczająca jest historia transportowca "Kinugawa Maru" (który ostatecznie został "dobity" przez aliancki myśliwiec 15 listopada) i towarzyszących mu innych transportowców. Nie trzeba dodawać, że ten transportowiec został unieszkodliwiony tuż przy plaży, pod którą dotarł bez problemu związanego z "wielkością zanurzenia". Łatwo znaleźć o tym informacje gdyż choć co prawda transportowiec "Kinugawa Maru" może się niczym nie wsławił ale stał się znany za sprawą mordu jakiego dokonano na jego załodze (w styczniu 1943 r.), której udało się uratować, a którego dopuścili się w szpitalu polowym amerykańscy żołnierze z 147th Infantry Regiment. Może sobie zatem euklides łatwo "wystukać" ile wówczas japońskich transportowców zniszczono a ile uszkodzono. Gdy na wyspę przybył gen. Roy Stanley Geiger (na początku września) by objąć dowództwo nad Marine Air Wing 1, już 4 września wydał rozkaz by lotnictwo atakowało każdą barkę (supply barges) jaką dostrzegą, a nie: każdy niszczyciel. I jak na zawołanie w pobliżu wyspy pojawiło się następnego dnia piętnaście japońskich barek, co prawda lotnictwu udało się zatopić tylko jedną z nich ale jak się szacuje zabili połowę z przewożonych japońskich żołnierzy. /por. P.B. Mersky "Time of the Aces: Marine Pilots in the Solomons"/ Dopiero tego typu doświadczenia sprawiły, że japońska armia musiała przesiąść się na inne (szybsze) środki transportu. Zatem to lotnictwo alianckie było zapalnikiem do tej przesiadki a nie wielkość zanurzenia transportowców. Cóż, jak mniemam nawet euklides nie będzie dowodził, że w ten sposób Japończycy starali się dostarczyć na tę wyspę własnych żołnierzy. Stąd nawet gdy skupiono się już głównie na dostarczaniu sprzętu i zaopatrzenia to nieliczne wzmocnienia osobowe wciąż próbowano dostarczyć również na klasycznych środkach morskiego transportu. To że walki toczono w tym miejscu przed ukończeniem nic nie zmienia w ocenie. Gdyby Japończycy swe lotnisko ukończyli i ściągnęli swe lotnictwo aliantom znacząco trudniej byłoby "ugryźć" wyspy z tego archipelagu, tak jak ukończenie lotniska przez sprawiło, że to teraz Japończykom trudniej było je "ugryźć". A Amerykanie przybyli w zasadzie w ostatniej chwili: 7 sierpnia, a Japończycy spodziewali się pierwszych samolotów w połowie tego miesiąca. Japończycy widać nie podzielali opinii maxgalla skoro bardzo szybko zareagowali na utratę swego lotniska, bo już tego samego dnia popołudniu. W amerykańskich publikacjach historycznych lotnisko nazwane na cześć majora Loftona Hendersona (poległego na Midway) określane jest jako COG - center of gravity, co jest pojęciem z zakresu wspólnej doktryny wojennej (można się z nią zapoznać na stronie amerykańskiego Joint Chiefs of Staff szukając dokumentacji typu: "Joint Publication 3-0, "Doctrine for Joint Operations"). Major USAF Jeff D. Philippart tak to ujął: "Henderson Field was a center of gravity (COG) during the Guadalcanal campaign. Joint doctrine defines COGs as, “those characteristics, capabilities, or sources of power from which a military force derives its freedom of action, physical strength, or will to fight.”2 Airplanes that operated from Henderson Field provided the joint military forces with significant tactical capabilities, which included defensive counterair (DCA), interdiction, and close air support (CAS). The Japanese military recognized that Henderson Field was a COG during the course of the campaign as they repeatedly attacked the air base with ground assaults and air and naval bombardment. Importantly, with the current focus of the US Air Force on conducting expeditionary military operations, Henderson Field provides several lessons that are relevant to contemporary military planners. Key force enablers (e.g., maintenance, runway repair, and airfield security) were vital to air operations from Henderson Field during the Guadalcanal campaign. These force enablers remain vital in the use of airpower from contemporary expeditionary air bases. Thus, Henderson Field provides a historical example of the expeditionary airfield as a COG for joint military operations. It also demonstrates that key force enablers provide the critical capabilities for the use of airpower from austere airfields". /tegoż "The Expeditionary Airfield as a Center of Gravity Henderson Field during the Guadalcanal Campaign (August 1942–February 1943)", Air Command and Staff College "Wright Flyer Paper", No. 19. Maxwell Air Force Base, Alabama 2004, s. 1-2/ Warto jednak podać jak były rozmieszczone? Na początku lipca Japończycy mieli bazy w/na: Polos, Raboul, La Salamaua, Gosmolow, Buko Island, Bougainville, Guadalcanal, Truk Islands, Marshall Islands i Gilbert Islands. Z tych, baza na tych Gilbert Islands była najbliżej szlaku transportowego prowadzącego z Hawajów do Australii (prowadzącego w pobliżu alianckich baz na: Palmyra Islands, Conton Islands, Samoa, Koso Islands, Elote w Nowych Hebrydach, Nowej Kaledonii) jak i szlaku z Zachodniego Wybrzeża i Kanału Panamskiego (prowadzącego obok: Markiz, Society Islands, Cook Islands, i baz na: Boro Boro Islands, Tonga Islands). A i tak była znacznie dalej niż byłoby to w przypadku sił zgromadzonych na Guadalcanal. Po fiasku "MO" której to operacji nie pomogły przyczółki na Nowej Gwinei, po nieudanej akcji na Morzu Koralowym, jak się wydaje Japończycy mocno ograniczyli swe zapędy ofensywne i Guadalcanal miał być przede wszystkim elementem parasola ochronnego, miejscem dogodnym do przecinania szlaków zaopatrzenia aliantów, i dopiero w dalszej perspektywie - ewentualnie przyczółkiem do późniejszych akcji ofensywnych. "Ten skromny i bardzo nieprzyjazny pas ziemi, jakim był Guadalcanal, ze strategicznego punktu widzenia był całkowicie nieprzydatny. Brak rozwiniętej infrastruktury oraz odpowiednich warunków do zakwaterowania garnizonu nie działał na jego korzyść. Wielkim problemem był brak bazy dla floty (...) Wyspa stała się słynna dopiero w momencie, kiedy Japończycy rozpoczęli na niej budowę lotniska polowego. Ten pas startowy automatycznie stawał się przeciwwagą dla alianckich dążeń w rejonie Wysp Salomona. Kontrola obszaru przy użyciu lotnictwa lądowego bazowania w znaczący sposób ułatwiałaby Japonii przyszłe działania przeciw Nowej Gwinei, gdzie cały czas trwały krwawe walki (...) W książce 'Na wodach Guadalcanalu' Zbigniew Flisowski wskazuje również na istotny związek między tym, co stało się pod Midway w czerwcu 1942 r. a późniejszym zajęciem Guadalcanal: „Jakąś rolę w upatrzeniu bazy na Guadalcanal odegrała klęska w bitwie pod Midway. Utraciwszy nowoczesny, agresywny trzon floty – 4 nowoczesne lotniskowce – sztaby japońskie poczęły myśleć o działaniach eksternistycznych, a więc o zagarnięciu Nowej Kaledonii, Fidżi i Samoa”. Przychylam się do tej opinii, ponieważ te trzy punkty były następnymi etapami planu wojny ofensywnej na obszarze Pacyfiku. Generalna i zwycięska batalia pod Midway miała dać jeszcze większą swobodę działań Połączonej Flocie. Jednak całkowite zwycięstwo zmieniło się w porażkę i admirał Yamamoto zdecydował, że Japonia umocni swoje panowanie na zdobytych obszarach (...) Sytuacja strategiczna pod koniec czerwca 1942 r. była stabilna. Japończycy zrezygnowali z desantów na Nowej Kaledonii, Fidżi i Samoa na rzecz umocnienia swoich pozycji i oczekiwania dogodnego momentu na zajęcie Port Moresby na Nowej Gwinei. W tym celu zdecydowano o budowie lotniska na Guadalcanal". /M. Kubicki "Udział japońskiej Połączonej Floty w bitwie pod Savo 89 sierpnia 1942 r.", "Gdańskie Studia Azji Wschodniej", 2016, Zeszyt 9, s. 30-31; cyt. za: Z. Flisowski "Na wodach...", Poznań 1980, s. 11/ I jeszcze ważna informacja z powyższego artykułu: "Strona amerykańska w 1942 r. zdefiniowała, jak ma przebiegać odzyskanie ziem zajętych przez Japonię na pierwszym etapie wojny. Początkowo ostatecznym celem miała być eliminacja bazy w Rabaul, która przez Stany Zjednoczone była uznawana za najpotężniejszy bastion japoński w tym rejonie. W lipcu zdecydowano, że pierwszym etapem nowej ofensywy będzie zajęcie wysp Tulagi i Guadalcanal celem budowy lotnisk". tamże, s. 31/ Wynikałoby z tego że i Amerykanie mieli podobne pomysły co Japończycy... Tyle że to nieprawda Faktem jest że służby z Milne Bay i stacji radiowej w Fall River popełniły wówczas wiele błędów i zaniedbań przy przekazywaniu informacji, ale ostatecznie meldunki (z dwóch różnych obserwacji) trafiły do dowództwa na Guadalcanal o 18.45 i 21.30 8 sierpnia, zatem najwcześniejsza informacja dotarła sześć godzin wcześniej zanim japońskie okręty odpaliły pierwszy raz torpedy (o godz. 1.38) i zanim kapitan z USS "Patterson" nadał sygnał radiowy i lampą sygnalizacyjną (o godz. 1.43). Tak już na marginesie, "rewelacje" Samuela Morisona o pilotach z "Hudsona", którzy zamiast jak najszybciej udać się by zdać sprawozdanie ze swego lotu tracili czas na popijanie herbatki zostały podważone już w książce "The Shame of Savo: Anatomy of a Naval Disaster" Bruce'a Loxtona i Chrisa Coulthard-Clarka. Kwestię tę wreszcie zbadali historycy z U.S. Navy's Naval History i Heritage Command w 2014 roku, co było efektem długiej batalii jednego z radiooperatorów z australijskiego "Hudsona", wydając ostatecznie opinię, że uwagi Morisona były: "unwarranted". W ogóle walki wokół Guadalcanal przynoszą wiele przykładów; trudnych do wytłumaczenia; gdzie służby wywiadowcze nieszczególnie się popisały, wcześniej maxgall napisał o przeszacowaniu sił aliantów przez Japończyków. John Prados jest autorem szeregu artykułów w których zajmuje się opisywaniem działań wywiadowczych, wraz z Ray'em W. Stubbe'm napisał książkę "Combined Fleet Decoded: The Secret History of American Intelligence and the Japanese Navy in World War II" uznaną przez US Naval Inst. za: Notable Naval Book of the Year 1991. W swym artykule "Solving the Mysteries of Santa Cruz" podaje, że wskutek mocno niedokładnych informacji przesyłanych przez Sekcję F-16 z waszyngtońskiego Office of Naval Intelligence, siły japońskie uznawano za słabsze. Co więcej jednostki które wzięły udział w bitwie u przylądka Santa Cruz, w dzień po tej walce wciąż wywiad lokalizował na wodach macierzystych Japonii. "Based on Ultra, Nimitz warned of a Japanese naval offensive as early as 17 October. But US radio direction-finding and traffic analysis placed only two Japanese aircraft carriers in the battle area, and the ONI estimates located three of the five enemy flattops in home waters when all of them were at sea. Four Japanese flight decks would be at Santa Cruz compared with two American. The disparity would have been even worse save that the Japanese carrier Hiyo , crippled by mechanical failure, was sent away for repairs. The day after the battle, ONI still estimated that an enemy carrier division that had fought at Santa Cruz was in Japan (...) When the cruisers Myoko and Maya bombarded Guadalcanal on 15 October, US intelligence believed the former was in Yokosuka and the latter at Palau". /tekst dostępny na stronie US Naval Institute/ No chyba tak nie do końca i myśliwce z Rabaul docierały w okolice tej wyspy, wiele z samolotów mogło osiągać mniejsze zużycie paliwa co uzyskiwano kosztem pancerza, samoloty miały mało czasu na działania bojowe, wiele z nich nie mogło już dotrzeć z powrotem do bazy, ale docierały. "The Zeros were stretched to the limits of their impressive combat range by the four-hour flight from Rabaul. The Japanese fighters simply did not have enough fuel for protracted dogfights. Zeros also could not maneuver at full throttle for fear of ripping off their external tanks and losing their ability to return to Rabaul. Additionally, to reduce fuel consumption, the Zeros were very lightly armored especially when compared to the heavily armored Wildcats. The difference in armament meant that the six 50-caliber machine guns of the F4F usually shredded the Zero, while the Wildcat could survive with multiple bullet holes. Thus, a badly damaged plane from the Cactus Air Force could limp back to Henderson Field, whereas a damaged Zero was more likely to ditch into the ocean than survive the long flight back to Rabaul (...) The Betty had outstanding range like the Zero, but it sacrificed armored protection to save weight (...) By taking into account the almost 600 miles the Japanese pilots had to cover to return to Rabaul, it can be assumed that most Japanese crews perished when their planes were shot down". /"The Expeditionary Airfield as a Center...", s. 8-9/
  3. Flota Anglii i Francji - porównanie

    Faktycznie Wolter napisał o bombardowaniu Genui w 1684 r. przy pomocy moździerzy umieszczonych na okrętach (: Galiotes à bombes), napisał jednak również że premiera tej broni miała miejsce podczas bombardowania Algeru (Algieru) zatem przeszło pięćdziesiąt lat wcześniej. O ile dobrze zrozumiałem to nic nie napisał by moździerze miały być ustawione na betonowym podłożu. Ostatnie zdanie euklides dowodzi, że niezbyt dobrze zapamiętał szczegóły dotyczące tego militarnego konceptu gdyż jednym z istotnych jego elementów było zbudowanie mniejszych (za to mocniejszych); niż typowe jednostki francuskie; okrętów. Zatem odwrotnie niż to sugeruje euklides, gdyż większe jednostki mniej się nadawały do tego rozwiązania. "... ses escadres, sous le commandement de Duquesne, nettoyaient les mers infestées par les corsaires de Tripoli et d'Alger. Il se vengea d'Alger avec le secours d'un art nouveau, dont la découverte fut due a cette attention qu'il avait d'exciter tous les génies de son siecle. Cet art funeste, mais admirable, est celui des galiotes a bombes, avec lesquelles on peut réduire des tilles maritimes en cendres. Il y avait un jeune homme, nommé Bernard Renaud, connu sous le nom de petit Renaud, qui, sans avoir jamais servi sur les vaisseaux, était un excellent marin a force de génie. Colbert, qui déterrait le mérite dans l'obscurité, l'avait souvent appelé au conseil de marine, môme en présence du roi. C'était par les soins et sur les lumieres de Renaud que l'on suivait depuis peu une méthode plus réguliere et plus facile pour la construction des vaisseaux. Il osa proposer dans le conseil de bombarder Alger avec une flotte : on n'avait pas l'idée que les mortiers a bombes pussent n'etre pas posés sur un terrain solide : la proposition révolta. Il essuya les contradictions et. les railleries que tout inventeur doit attendre; mais sa fermeté, et cette éloquence qu'ont d'ordinaire les hommes vivement frappés de leurs inventions, déterminerent le roi a permettre l'essai de cette nouveauté. Renaud fit construire cinq vaisseaux plus petits que les vaisseaux ordinaires, mais plus forts de bois, sans ponts, avec un faux tillac à fond de cale, sur lequel on maçonna des creux où l'on mit les mortiers. Il partit avec cet équipage sous les ordres du vieux Duquesne, qui était chargé de l'entreprise, et n'en attendait aucun succès. Duquesne et les Algériens furent étonnés de l'effet des bombes: une partie de la ville fut écrasée et consumée". /"Le siècle de Louis XIV". Nouv. Ed., Garnier Frères, Paris 1866, s. 140; podkreślenie - moje/ "At lenght Louis had above a hundred ships of the line, of which several mounted a hundred guns, an others more. These were not suffered to lie idle in port. His squadrons under the command of Duquesne cleared the seas of the Algerine and Tripoline pirates which infested them, and punished Algiers by the help of a new art, the discovery of which was owing to the care he took to encourage all kinds of genius in his reign. This fatal but admirable art is that of bomb-vessels, with which seaport towns may be reduced to ashes (...) Renaud then caused five vessels to be built of a lesser size than common, but much stronger, without any upper decks, and only a platform or false deck on the keel, in which hollow spaces were formed for receiving the mortars as in beds". /"The Age of Louis XIV", Compl. Ed., Musaicum Books 2017, b.p. ed. elektron., podkreślenie moje/ "Il donna des preuves de ſa puiſſance ſur mer, avantageuſes à la Chrétienté. La Méditerranée étoit couverte de Corſaires, qui ruinoient le commerce. Il envoya du Queſne avec une Eſcadre à Alger, bombarda cette ville, & contraignit ſes ſéroces habitans à lui faire des ſoumiſſons. Ce fut dans cette expédition que les François ſe ſervirent pour la premiere fois de Galiotes à bombes, inventées par Bernard Renaud, tiré de l'obſurité par la pénétration de Colbert, qui ne manquoit jamais de rendre le génie utile à l'Etat. Tunis & Tripoli ſuivirent l'exaemple d'Alger". /"Histoire universelle depuis le commencement du Monde, jusqu'a présent...", T. XXXI, Amsterdam et Leipzig MDCCLXIX, s. 457; podkreślenie - moje/
  4. Koronawirus

    Każda biurokracja to taki "pain in the ass", da Bóg że nigdy nie dojdzie jednak do sytuacji gdy unijna biurokracja zajmie się wytwarzaniem czegokolwiek co miałoby cokolwiek dawać memu zadkowi, tym jednak wolałbym zajmować się sam. Mój błąd. A jak oceniacie pomysły rządowe na pomoc dla przedsiębiorstw czy pracodawców?
  5. Twórczość H.P. Lovecrafta

    Bez wątpienia Stephen King fascynował się twórczością Lovecrafta, co więcej uważał go nie tylko za największego twórcę klasycznych horrorów w XX wieku ale i za pisarza którego wpływ wykracza poza ramy tego gatunku. Sam czerpał z niektórych wątków (czy postaci) stworzonych przez Lovecrafta w ramach mitu o Cthulhu, jak sam opowiadał o wpływie H.P. Lovecrafta na jego życiowe wybory: "otworzył mi drogę". Jakoś jednak nie widzę podobieństw w budowaniu fabuły i nie chodzi wcale o to w jakich ramach czasowych obaj pisarze na ogół umieszczali opisywane przez nich historie. Wydaje się, że King tworzył raczej w duchu klasycznej opowieści fantastycznej prezentowanej choćby przez Richarda Mathesona (zwłaszcza w: "Duel", "Steel" czy "The Shrinking Man"), gdzie banalna sceneria z wolna jest poddawana dekonstrukcji i ulega erozji a wreszcie ujawniają się tajemnicze i groźne moce, a u Lovecrafta wyglądało to na ogół odmiennie. Wydaje się, że Michel Houellebecq trafnie ujął tę różnicę: "Na początku nie dzieje się absolutnie nic. Postaci pławią się w banalnym i błogim szczęściu (...) Wszystko jest w największym porządku. Potem, z wolna, incydenty niemal bez znaczenia zaczynają się niebezpiecznie mnożyć i mieszać ze sobą. Werniks banału zaczyna się kruszyć, dając wolne pole niepokojącym hipotezom. Siły nieubłaganie wkraczają na scenę (...) Lovecrafta strategię rozpoczynania tekstu należałoby umieścić na przeciwległym biegunie. Nie znajdziemy tu śladu "banału, który zaczyna się kruszyć", "incydentów z początku niemal bez znaczenia"... To go nie interesuje (...) Jedno jest bezsprzeczne, Lovecraft już na wstępie sugeruje klimat (...) Wierny swej logice Lovecraft z zadziwiająca werwą stosuje coś, co moglibyśmy nazwać mocnym wejściem. Ze szczególnym upodobaniem do wariantu, który nazwalibyśmy teoretycznym". /tegoż "H.P. Lovecraft. Przeciw światu, przeciw życiu" tłum. J. Giszczak, Warszawa, 2007 s. 53-54 i n./ Gdyby patrzeć na wskazówki jakie dawał Lovecraft innym początkującym pisarzom co do konstrukcji fabuły, sposobu rysowania postaci bohaterów i innych tego typu aspektów tworzenia opowiadania, to trudno znaleźć w nich wiele elementów wspólnych z tym co tworzył King. Podobnie jest w przypadku tego co zawarł w swych licznych listach i mniej licznych publikowanych tekstach w których opisywał cel jaki przyświecał mu przy tworzeniu jego opowiadań i jakimi środkami literackimi starał się to osiągnąć. Jakoś nie widzę odbicia w prozie Kinga tego co zawarł Lovecraft w "In the Editor's Study" (z 1923 r.) "Notes on Writing Weird Fiction" (z 1933 r.) czy w "Notes Composition", który to tekst został napisany dla kolumny "The Reading Table" w piśmie "The United Amateur", na łamach której różni autorzy podawali porady tyczące się tworzenia utworów literackich (tekst powstał gdzieś pod koniec 1919 bądź na początku 1920 r.). Do wymienionego powyżej eseju Houellebecqa wstęp napisał sam Stephan King (dokładniej to do reedycji z 2005 roku), w tym krótkim tekście zatytułowanym: "Poduszka Lovecrafta" King zauważa, że pod względem stylistycznym w połowie XX wieku Lovecraft miał być może jednego rywala. Mieli być rywalami których dzielił język za to mieli obaj dzielić sens swej twórczości, w której nie mogli się powstrzymać od powiedzenia: "dość" światu i jego rzeczywistości, którzy odczuwali "tę samą neurotyczną potrzebę, by drążyć bez końca fundamenty rzeczywistości" (tamże s. 14). Konia z rzędem temu który odgadnie kogo miał na myśli? I jeszcze taka ciekawostka, dziś w miarę utrwalone zmiany w języku; sensowne czy nie to już inna sprawa; sprawiły że jeśli chodzi o kontynent północnoamerykański mamy pisarza Afroamerykanina (Afro-American, rzadziej: Black American), w przypadku osób innego pochodzenia trzeba się czasem zastanowić czy lepiej napisać: "Latino" czy raczej "Hispanic"; czy można napisać: "Indian" czy raczej "Native American" a może "First Nation". I oto w tymże wstępie Kinga mamy: "czarnego pisarza", ciekaw jestem jak inni odczytują takie określenie? Pierwsze co się nasuwa to to, że miał na drugie imię - Phillips. Niby drobny błąd ale mówimy tu o twórcy będącym pod względem językowym "szczególarzem", takim który potrafił roztrząsać (w eseju z cyklu "In Defence of Dagon") czy użycie słowa "scientist" jest niepotrzebnym neologizmem i czy należało go zastąpić terminem "man of science", czy trzeba było napisać: "marynarz" na frachtowcu czy raczej "nadzorca ładunku". Choć ten przydomek stał się dla Lovecrafta drugim imieniem to w rzeczywistości nie był wcale aż takim samotnikiem jak wielu by go chciało widzieć, co pewnie (ich zdaniem) przydawało pisarzowi jeszcze większej aury oryginalności. Faktem jest, że Lovecraft niezbyt chętnie opuszczał Providence, faktem jest też że z wieloma osobami utrzymywał wyłącznie kontakt listowny. Nie było jednak tak, że nigdy nie spędzał czasu u swych przyjaciół (Vrest Orton zapraszał go często do siebie do Vermont, a tamtejsze lasy znalazły swe odbicie w opowiadaniu "The Whisperer in Darkness") a "Observations on Several Parts of America" nie powstały na podstawie lektur tylko autentycznej wyprawy, której zresztą nie odbywał samotnie. Dość specyficzne podejście Lovecrafta do pisania listów, który w zasadzie nie potrafił żadnego pozostawić bez odpowiedzi a wiele z nich objętością przypominały spore opowiadania, sprawiło, iż w efekcie dłuższej wymiany nawiązywał on często zażyłe kontakty. Sam Lovecraft wielu takich swych korespondentów określał jako przyjaciół i nie przeszkadzało mu, że nigdy się nie widzieli. Pomijając krąg przyjaciół z Gallomo czy Kleicomolo (by nie wspomnieć o jego bliskich stosunkach z członkami kręgu Kappa Alfa Tau pod przewodnictwem Randalla ), pomijając krąg przyjaciół z nieszczęsnego etapu nowojorskiego z którymi potem całkiem stracił kontakt bądź stał się on zdawkowy (jak: Everett McNeil, George Kirk, Arthur Leeds), można wymienić wielu których traktował jako swych przyjaciół bądź łączyła go z nimi silna więź. Co ciekawe były to bardzo różne osoby, często mające całkiem inne poglądy niż sam Lovecraft czy to jeśli chodziło o politykę, religię czy kwestie społeczne. Wspomnijmy jego przybranego "wnuka" (choć patrząc na różnicę wieku to raczej był to przybrany "syn") Franka Belknapa Longa, który często zabierał swego mentora na różne atrakcyjne wycieczki (dzięki niemu Lovecraft mógł się przelecieć samolotem), Bernarda Austina Dweyera - robotnika w fabryce, drwala i robotnika rolnego, który w zasadzie nic większego nie napisał poza wierszami "Ol 'Black Sarah" czy "Oy! Oy! Oy!". Wymieńmy Samuela Lovemana z którym Lovecraft zaprzyjaźnił się pod wpływem poezji tego pierwszego, w której Loveman starał się oddać ducha starożytnej Grecji. Z Jamesem Mortonem łączyła go przyjaźń do grobowej deski (ostatni niedokończony list Lovecrafta był skierowany właśnie do Mortona), co najdziwniejsze obaj panowie "poznali" się przy okazji ostrej i nieprzyjemnej dyskusji o rasizmie (a jak wiemy Lovecraft był zawsze rasistą a z czasem jego poglądy na tę kwestię uległy wyostrzeniu). A jeszcze byli: Warner Munn, którego odwiedzał w Althol, Hofmann E. Price z którym zaprzyjaźnił się po rozmowie (odbytej w 1932 r.), która miała trwać dwadzieścia pięć godzin, skromna Elizabeth Toldridge, której Lovercraft zawdzięcza w dużej mierze kształt swej liryki, Ashton Clark Smith - artysta samouk, który jako jedyny spośród przyjaciół Lovecrafta został uhonorowany przezeń pochlebną notką w "Supernatural Horror in Literature": "Of younger Americans, none strikes the note of cosmic horror so well as the California poet, artist and fictionist Clark Ashton Smith, whose bizarre writing, drawings, paintings and stories are the delight of a sensitive few (...) His longest and most ambitious poem, The Hashish-Eater, is in pentameter blank verse; and opens up chaotic and incredible vistas of kaleidoscopic nightmare in the spaces between the stars. In sheet dæmonic strangeness and fertility of conception, Mr. Smith is perhaps unexcelled by, any, other writer dead or living. Who else has seen such gorgeous, luxuriant, and feverishly distorted visions of infinite spheres and multiple dimensions and lived to tell the tale?". /tekst udostępniony na stronie: gutenberg.net.au/ Z tym dziełem jest związana ciekawa historyjka, brzmiąca jak wymyślona anegdota ale faktycznie miała miejsce. Herman Charles Koenig był zapalonym bibliofilem kolekcjonującym pierwsze wydania różnych dzieł z obszaru fantasy i weird fiction. Nie mogąc nigdzie zakupić tego traktatu zwrócił się wreszcie listownie do Lovecrafta z pytaniem gdzie może zdobyć tę "zakazaną księgę".
  6. Tak dla porządku, co nieco o tego typu broni było wspomniane; również tej z czasów drugiej wojny światowej; w temacie "Dziwna broń" (https://forum.historia.org.pl/topic/10460-dziwna-bro%C5%84/?do=findComment&comment=238867), co zresztą zauważył w tym wątku Budweiser.
  7. Koronawirus

    Rząd chiński też wprowadzał w życie różne ważne decyzje, i wciąż nie wiem jak się mają decyzje naszego rządu do modelu janceta. I wciąż nie rozumiem jak 17 marca; zatem po wprowadzeniu przez rząd różnych obostrzeń na skutki których trzeba poczekać; można szacować przebieg epidemii na początku i w połowie kwietnia ale 22 marca nie można prognozować przebiegu krzywej z braku danych. Jak dla mnie to jest mówienie z perspektywy dnia 22 co zdarzyło się dnia 21, do tego nie potrzeba modeli wystarczy telewizor. W zakresie zaczarowywania rzeczywistości to władze UE mają już pewne doświadczenie, zatem bym się nie zdziwił. Bez wątpienia wszyscy ci, którzy wyrażają pewne krytyczne opinie co do działań UE (jako całości) należą do tej tej ograniczonej intelektualnie populacji czerpiącej informacje wyłącznie z wiadomej telewizji. A wszyscy ci, którzy wyrażają podobne opinie pod adresem rządu polskiego należą do totalnej opozycji, która pandemię wykorzystuje w grze politycznej i sugerującej ukrywanie przez rząd informacji o zakażonych w Polsce, przed ujawnionym przypadkiem z 4 marca. Nie wiem jakie decyzje powinny podjąć władze UE, wydaje mi się że choć by taka decyzja o zamknięciu granic powinna zapaść wcześniej. W mojej ocenie rządy poszczególnych krajów wyprzedzały te podejmowane na szczeblu unijnym. Zupełnie nie wpadłbym na koncept by w sieci "wyguglować" sobie jakieś informacje, idąc zatem za światłą radą Bruno nieco poszperałem na stronie consilium.europa.eu i jestem pod wrażeniem. Pod wrażeniem jakie efekty może osiągnąć unijna biurokracja wytwarzając tak wiele różnorakich informacji, które w zadzie nic mi nie dały. Są tam sensowne informacje o kwotach przeznaczonych na pewne cele, trudno jednak znaleźć konkretniejsze informacje na co i gdzie one poszły bądź mają pójść. Z wielu informacji o uruchomieniu IPCR (zintegrowane uzgodnienia dotyczące reagowania na szczeblu politycznym w sytuacjach kryzysowych) nic się nie dowiemy na tej stronie poza tym czym "to" jest i jaka jest historia utworzenia tego ustrojstwa. Gdy kolejny odnośnik zatytułowany "Reakcja Unii na Covid-19" doprowadził mnie do filmiku (niecałe 2,5 min) z przemówieniem pani von der Leyen to zrezygnowałem z dalszych poszukiwań. Do tej pory żyłem w przekonaniu, że władze UE szersze działania podjęły na posiedzeniu Rady z 17 marca. Dzięki tej stronie wiem, że byłem w błędzie. W relacji z posiedzenia Rady ds. Zatrudnienia, Polityki Społecznej, Zdrowia i Ochrony Konsumentów (zdrowie) z 13 marca dowiedziałem się, że: "Reakcja UE na pojawienie się Covid-19 była szybka i skuteczna" a zgromadzeni na niej ministrowie "przyjęli konkluzje w sprawie Covid–19 i pozytywnie ocenili skuteczną reakcję UE na zagrożenie wybuchem pandemii". Co prawda nie sprecyzowano jakie to reakcje, co prawda epidemia w Europie jeszcze nie ma się ku końcowi ale ja jestem całkiem uspokojony. Przecież jest to: "skuteczna reakcja". I co wynika z tych dwustu osób? Jak się to ma do liczby mieszkańców powiatu i jak dzięki modelowi janceta można było przewidzieć taką liczbę osób poddanych kwarantannie?
  8. Koronawirus

    Cóż, dalej uważam iż te modele nic nie dają i niewiele opisują. Na mój prosty rozum na realną liczbę infekcji i zachorowań oraz ich rozprzestrzenianie oraz na śmiertelność duży wpływ mają obostrzenia wprowadzone przez władze i na jakim etapie to nastąpiło, jak i poziom służby zdrowia. Nie wspominając o pewnym rozsądku i dyscyplinie społecznej. Niewiele wiemy jakie konkretnie obostrzenia wprowadzano w Chinach w poszczególnych prowincjach i na jakim etapie. Dużo więcej wiemy jak to wygląda w różnych krajach europejskich, a specjaliści pewnie mają jeszcze większą wiedzę w tym zakresie. A przecież i oni przyznają, że nie potrafią powiedzieć dlaczego sytuacja w Hiszpanii jest tak odmienna jak np. w Niemczech. Każdy kraj wprowadzał różne restrykcje na różnym etapie rozwoju zakażeń, w poszczególnych krajach przyjęto różne strategie co o tego kogo badać i ile testów wykonywać. Daje to tak wiele zmiennych, że trudno cokolwiek porównywać. Na chwilę obecną zdaje mi się, że wszelkie estymacje to zaglądanie do szklanej kuli. Gdy już zaraza odpuści zapewne w mediach wystąpi szereg specjalistów od medycyny czy analityków którzy nam objaśnią dlaczego tak się stało, pominą milczeniem co większe rozbieżności w swych wcześniejszych prognozach, te mniejsze objaśnią dynamicznie zmieniającą się sytuacją i nieprzewidzianymi czynnikami. I ostatecznie wyjdzie im że wszystko w miarę dobrze przewidzieli. Przy tym wszystkim odnoszę wrażenie; być może mylne; że praktycznie nie słychać "głosu" UE, nie zaprezentowano jakiejś wspólnej strategii, ogólnego planu, tak jakoś każdy kraj na własną rękę boryka się z tym problemem.
  9. I pełne prawo euklidesa, a ja wątpię by by były to fakty. Z lektur wiem, że ówcześni agenci i dyplomaci francuscy potrafili przesyłać swym przełożonym bądź mocodawcom absolutne banialuki. I tyle z mej strony tego O.T.
  10. Guadalcanal

    Ja zmartwię euklidesa ale jak najbardziej na Guadalcanal Japończycy wyładowywali ludzi i sprzęt przy pomocy transportowców, zatem nic do rzeczy nie ma ich duże zanurzenie. A z ciekawości: ile wynosiło? Co do reszty: ja stwierdziłem, że wykorzystanie innych jednostek do transportu związane było z zagrożeniem ze strony samolotów z lotniska a euklides objaśnił, że związane to było z zagrożeniem ze strony samolotów z lotniska. Faktycznie wiele mi objaśnił euklides... Były znacznie bardziej zagrożone niż inne jednostki, jednak "przeżywały", proponuję nieco o tym doczytać. Czyli kiedy i o której?
  11. Guadalcanal

    USS "Barton" a nie: "Burton", to na cześć admirała Johna Kennedy'ego Bartona, USS "Sterett" a nie: "Sterlett", nazwany tak dla uczczenia Andrew Steretta dowodzącego na przełomie XVIII/XIX wieku USS "Enterprise", "Farenholt" a nie: "Farenhalt", takie miano nadano mu dla upamiętnienia Oscara Waltera Farenholta, który jako pierwszy Amerykanin w marynarce uzyskał flag rank, a japoński niszczyciel to "Akitsuki" (czyli: "Świt"). Trochę niedokładnie euklides zrelacjonował to co napisał Samuel Eliot Morison (a nie: Morrison). Otóż podał on (tegoż "Guadalcanal", Gdańsk 2004, s. 229), że "Hiei" i "Kirishima" tworzyły Grupę Dywersyjną pod dowództwem wiceadmirała Hiroakiego Abe, a "Asagumo", "Harusame", "Murasame", "Samidare" i "Yudachi" utworzyły 4. Eskadrę Niszczyciel pod dowództwem kontradmirała Tamotosu Takamy, a "Nagara" wraz z "Akitsuki", "Amatsukaze", "Ikazuchi", "Inazawa", "Teruzuki" i "Yukikaze" tworzyły 10. Eskadrę Niszczycieli pod dowództwem kontradmirała Susumu Kimury. Na czele SOPAC stał Robert Lee Ghormley (a nie: Ghromley). Istnieje oczywiście zwyczaj by mówić czy pisać np. o wiceadmirale per - admirał, wypada jednak być w tym konsekwentnym. Zatem, albo: admirała Roberta Ghormley'a zastąpił admirał William Halsey Jr., albo: wiceadmirała G. wiceadmirał H., zwłaszcza że Ghromley stopnia admirała nigdy nie osiągnął w odróżnieniu od Halsey'a. W tej relacji zniknął u euklidesa dzień 12 listopada, o tyle istotny, że to wówczas (ok. godz.14.05) doszło do pierwszego kontaktu wrogich sił, tyle że to Japończycy pierwsi dostrzegli siły amerykańskie i to wtedy doszło do pierwszego uszkodzenia USS "San Francisco" wskutek samobójczego ataku japońskiego pilota w efekcie którego amerykański pancernik miał uszkodzoną rufową nadbudówkę i co istotniejsze: centralę artylerii i wieżę głównej artylerii (kal. 203 mm). Początek tego starcia przebiegał nieco inaczej niż podaje to euklides, radar na "Helenie" wykrył japońskie jednostki znacznie później, o jakieś półtorej godziny bo o ok. 1.34 w nocy (dwa kontakty odległe o ok. 25 i 32 km), no i nie: "o północy 13.XI.1942r" tylko: po północy 12.XI, zatem cała bitwa miała miejsce w nocy z 12 na 13 listopada. Japończycy nie byli aż tak zaskoczeni przebywaniem tam amerykańskich sił skoro już mieli z nimi wcześniej kontakt a wiceadmirał Abe o 1.42 otrzymał meldunek z niszczyciela "Yudachi" o kontakcie z nieprzyjacielem, a trzy minuty później potwierdził to japoński obserwator z pancernika (kontakt w odległości 9 km). Zatem zaskoczenie dotyczyć mogło jedynie bliskości poszczególnych jednostek względem siebie, jak to miało miejsce np. w przypadku "Akitsuki" i "Atlanty", które ujrzały się po zapaleniu przez japoński okręt reflektorów. USS "Juneau" nie został wyeliminowany wskutek tych nocnych walk choć otrzymał wówczas szereg trafień, to miało miejsce już po przegrupowaniu i odwrocie jakie zarządził (ok. godz 2.12 w nocy) podporucznik Bruce McCandless, który chwilowo przejął funkcję dowódczą w sytuacji śmierci kontradmirała Daniela Judsona Callaghana i kapitana Cassina Younga (z USS "San Francisco"). 13 listopada USS "Juneau" wraz z uszkodzonymi: USS "Helena" i USS "San Francisco" kierował się na Espiritu Santo celem dokonania napraw, wtedy tuż po godz. 11.00 dopadła go jedna z torped (których celem miał być krążownik "San Francisco") z japońskiej łodzi podwodnej I-26, którą dowodził Yokota Minoru. Jakieś półtorej godziny później (bo o godz. 1.38) a ostatecznie alianci stracili cztery jednostki gdyż trzeba doliczyć "Astorię", która ostatecznie zatonęła po godzinie dwunastej. Trudno powiedzieć, że niezauważeni, skoro nawet autor na którego powołuje się euklides podał, że meldunek o dostrzeżeniu floty japońskiej miał być nadany przez pilota amerykańskiego bombowca B-17, inni autorzy podają, że pierwszy kontakt miał miejsce ok. godz. 22.00, a meldunek o napotkaniu zgrupowania japońskiego miała nadać łódź podwodna S-38 (SS 143), kolejny kontakt nastąpił 8 sierpnia przed południem (o godz. 11.00) kiedy to japońską flotę wykryć miał australijski samolot (zauważony zarazem przez Japończyków). /por. Z. Flisowski "Na wodach Guadalcanalu", Poznań 1980, s. 35; G. Barciszewski "Pierwszy „Tokio Ekspres”. Nocna bitwa koło wyspy Savo", "MSiO" 2013, nr 2; S. Piereslegin, E. Piereslegin "Premiera na Pacyfiku", t. 2, Gdańsk 2006, s. 56; A. Schom "Wojna na Pacyfiku 1941–1943. Od Pearl Harbor do Guadalcanal. Wodzowie, strategia, dyplomacja", Warszawa 2007, s. 344 i s. 345; S.E. Morison "Guadalcanal", Gdańsk 2004, s. 24/ Cóż, ten zespół okrętów nie był: "zespołem Mikawy" gdyż dowodził nim kontradmirał Aritomo Gotō, dowódca 6. Dywizjonu Krążowników, który zresztą zginął na początku tego starcia. Nie wiem co rozumie euklides pod pojęciem: "atak torpedowy" ale podczas tych walk były one w użyciu, choć oczywiście było to w głównej mierze nocne starcie artyleryjskie. "Po otrzymaniu rozkazu wszystkie jednostki rozpoczęły wykonywanie zwrotu, co jeszcze bardziej naraziło je na bezpośrednie trafienia ze strony Amerykanów, ale pozwoliło też na wystrzelenie salwy torpedowej (...) Krótko po dokonaniu ostrzału w burtę ciężkiego krążownika „Furutaka” trafiła amerykańska torpeda (...) Jako pierwszy do uderzenia ruszył dotychczas nieuszkodzony ciężki krążownik „Kinugasa”, który po wystrzeleniu salwy torped w kierunku USS „Boise” rozpoczął ostrzeliwanie z dział głównej artylerii USS „San Francisco”". /M. Kubicki "Udział japońskiej Połączonej Floty w bitwie koło przylądka Ésperance 11-12 października 1942 r.", "Gdańskie Studia Azji Wschodniej", 2018, Zeszyt 13, s. 168-169/ Zastanawiają mnie zasady doboru okrętów, które wymienia euklides pośród tych uszkodzonych i zatopionych w danym starciu, łatwo znaleźć informacje, że w efekcie tego starcia lotniskowiec USS "Enterprise" został na tyle mocno uszkodzony, że pomimo późniejszych gorączkowych remontów szacowano sprawność tego okrętu na 70% a Nimitz i Halsey domagali się od Waszyngtonu by tamtejsi decydenci zwrócili się do Brytyjczyków o wypożyczenie lotniskowca, który działałby w ramach SOPAC. Pal licho uszkodzenia tego lotniskowca ale już nieuwzględnienie utraty drugiego lotniskowca, jakim był USS "Hornet" to już budzi duże zdziwienie. Dla porządku dodajmy, że trafienie wskutek nalotów USS "South Dakota" nie wyrządziło temu okrętowi większych szkód, za to ten mocno uszkodził USS "Mahan". W większości poważnych opracowań nazwę japońskiego okrętu, który u euklidesa występuje jako "Tikuma" podaje się jako "Chikuma", tak też jest u S. Morisona na którym przecież opierał się euklides, wymienia on w składzie "Crudiv 8" pod dowództwem Tadaichi Hara: "Tone, Chikuma". /tegoż "The Struggle for Guadalcanal, August 1942-February 1943", Boston 1989, s. 206/ Trudno się nie zgodzić z gregskim, i jeśli on przeceniał znaczenie tego lotniska to czynił to w ślad za dowództwem japońskim. Od utraty lotniska przez Japończyków wszystkie większe przedsięwzięcia militarne na wodach tego archipelagu miały w zasadzie dwa cele: dostarczenie zapasów (i ew. uzupełnień i wzmocnień) oraz zniszczenie alianckiego lotniska. Podobne "przecenianie" przejawili alianci skoro zmienili pośrednie cele operacji "Watchtower" po wykryciu przez zwiad lotniczy japońskiego lotniska. W ramach tej operacji miano zająć Tulagi i Wyspy Santa Cruz - jako priorytetowy cel przed atakiem na japońską bazę w Rabaul, Guadalcanal był w tej koncepcji celem drugorzędnym, po wykryciu budowanego lotniska Guadalcanal "awansował" i zajął w tej operacji miejsce pierwszoplanowe. Możliwe, iż Japończycy nieco zlekceważyli zdolności mobilizacyjne Amerykanów jednakże Ilość transportowanych żołnierzy był również wypadkową dwóch innych czynników. Rezygnacja z klasycznych transportowców skutkowała w oczywisty sposób tym, że mniej wojska można było dostarczyć. Z drugiej strony tego wojska nie można było dostarczyć zbyt wiele mając na uwadze kwestię jego wyżywienia. A w pewnym momencie walk japońskie dowództwo było alarmowane o tragicznym stanie w tej kwestii pośród oddziałów które już były na Guadalcanal. Nie bezzasadnie Japończycy nazywali to miejsce "wyspą głodu". Trudno stwierdzić ilu z nich zmarło wskutek samego głodu, ale wedle jednego z szacunków w wyniku głodu i chorób mogło tam zginąć ok. 9000 japońskich żołnierzy. /por. E. Hammel "Guadalcanal. Starvation Island"/ Wypada sobie zadać pytanie: dlaczego Japończycy nie korzystali z transportowców a w tej funkcji występowały niszczyciele a nawet okręty podwodne? Przecież nie z powodu braku transportowców, obawiano się właśnie zbyt szybkiego wykrycia przez lotnictwo i jego ewentualnych ataków wespół z flotą aliancką bądź samodzielnych. Straty zadane zespołowi transportowemu kontradmirała Raizo Tanaki (14 listopada 1942 r.), który został mocno przetrzebiony siłami samego lotnictwa operującego właśnie z lotniska i z USS "Enterprise", w efekcie czego utracono "Arizona Maru", "Brisbane Maru", "Canberra Maru", "Nagara Maru" i wedle niektórych opracowań jakieś 6-7 transportowców (J. Lipiński "Druga wojna światowa na morzu", T. Hara "Dowódca niszczyciela").
  12. Powiedzmy ściślej: głównie raporty powielające niepotwierdzone plotki, pomiędzy wiedzą a plotką jest różnica, choć może nie dla euklidesa. Po pierwsze: wspominano, po drugie: tę synonimiczność to już sobie euklides wymyślił wcześniej wymyślając nowe znaczenie dla konstruktu: "dom Polski".
  13. Koronawirus

    Zanim się napisze coś niezbyt mądrego a co wydaje się kąśliwe warto sprawdzić fakty, w tym przypadku daty wypowiedzi. By nie było tak jak z informacją saturna o 3,5 tys. Francuzów zgromadzonych na Trocadero Terrace. Chyba, że dla saturna początek miesiąca przypada w okolicach dnia siedemnastego.
  14. Koronawirus

    Relatywnie - względem jakiego wzorca? A jak by to zakwalifikował sam saturn? Tak jak się traktuje: ujmuje się je w statystyce osób poddanych kwarantannie. Nawet ktoś będący zwolennikiem obecnego rządu nie stwierdzi, że władze są w posiadaniu czarodziejskiej kuli pozwalającej stwierdzić od razu kto zainfekowany a kto chory. Przy jakiej liczbie zakażonych (chorych)? To ten sam instytut, który na początku marca twierdził że zagrożenie dla całego kraju jest umiarkowane.
  15. Koronawirus

    Szanowny analityku, mu tu w rządzie jesteśmy prostymi ludźmi i chcielibyśmy wiedzieć jak to będzie wyglądać i dlaczego wygląda tak a nie inaczej bez wnikania na czym polega to matematyczno-statystyczne hokus-pokus. Niestety pomimo wielogodzinnego głowienia się, nie wiemy dlaczego na pytanie o to jak będą wyglądać najbliższe miesiące w naszym kraju zadane w piątek (20 marca) ekspert może nam odpowiedzieć dopiero we wtorek-środę (24-25 marca) a zarazem może szacować, iż najwięcej zachorowań będzie nas przypadać na 8-15 kwietnia. Przypomnę jedynie, że na naszym wtorkowym spotkaniu (w dniu 17 marca) nasz analityk szacował w wariancie pesymistycznym - najwięcej zachorowań na 4-10 kwietnia, ze szczytem 15 kwietnia, w wariancie optymistycznym najwięcej zachorowań przypadnie na 17-23 marca, ze szczytem w ostatnich dniach tego miesiąca. Dziś już wiemy, że optymistyczny wariant (Hunan) zaprezentowany we wtorek, przynajmniej co do liczby zachorowań - nie ma miejsca. Pozostaje pytanie: czy rzeczywiście zatem czeka nas już jedynie zaprezentowany wówczas wariant pesymistyczny (Hubei)? Jakoś nie jestem przekonany by koniecznie czekała nas taka przyszłość jak w tym wariancie podano. Czy się posypała to trudno powiedzieć, 4 marca mieli 262 przypadki, 5 marca 400 a dnia następnego 639.
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.