Jump to content

secesjonista

Administrator
  • Content count

    26,471
  • Joined

  • Last visited

About secesjonista

  • Rank
    Ranga: Rektor
  • Birthday 03/13/1943

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Historia XIX wieku

Kontakt

  • Strona WWW
    http://

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zainteresowania
    Socjologia, historia idei

Recent Profile Visitors

10,806 profile views
  1. Problem jest taki, że euklides zupełnie nie wie gdzie kończy się fikcja. Otóż nie było żadnej "Agencji Nieruchomości" - to jest fikcyjna nazwa użyta przez Pierre'a Norda w jego książce "Mes camarades sont morts", w rzeczywistości było to: Service de sécurité militaire français - "Travaux Ruraux" (w 1943 r. powstało: "Travaux Ruraux Jeune"). A wpadki tej organizacji (jednej i drugiej) nic wspólnego nie miały ze szkoleniem. Proponuję nieco w tej materii doczytać. Ciśnie mi się na usta: "O czym ty do mnie rozmawiasz"?
  2. Faktem jest, że amerykańskie "kuzynki" znacznie szybciej się emancypowały i wyzwalały z wielu społeczno-obyczajowych rygorów, choć znów z racji działalności pani E. Pankhrust w Anglii niekoniecznie trzeba wysnuwać wniosek o dominującym modelu kobiety w latach osiemdziesiątych XX wieku. Howe miał raczej na myśli strukturę społeczną (tegoż "American Victorianism as a Culture", "American Quarterly", Vol. 27, Iss. 5, 1975), o ile w Anglii wzorcem była arystokracja to nośnikiem obyczajowości wiktoriańskiej była raczej klasa średnia, Ameryka nie miała przyrodzonej arystokracji stąd dominowała klasa średnia, i stąd chyba Howe wysnuł taki wniosek. O amerykańskiej klasie średniej urzeczywistniającej wartości wiktoriańskie pisał też Kevin White ("Sexual Liberation or Sexual License. The American Reevolt against Victorianism"). I takie pytanie, co widzimy na tym obrazie: /grafik za commons.wikimedia.org/
  3. Jak już napisałem wcześniej, nie należy mylić propagowanego wzorca moralno-społecznego z zapatrywaniami i odczuciami jednostki, nawet jeśli jest to królowa, a może - tym bardziej. Sugerowałem by zainteresować się pewnym obrazem, to może rozwinę ten szczegół biograficzny, oto na urodziny prezent (w 1852 r.) królowa podarowała swemu małżonkowi obraz Franza Xavera Winterhaltera: en.wikipedia.org - "Florinda". W 1897 r. w Royal Academy w ramach letniej wystawy wystawiono obraz Johna Williama Waterhouse'a: "Hylas and Nymphs", nie ma relacji by królowa Wiktoria była oburzona tym obrazem, za to w 2018 r. uznano ów obraz za uprzedmiotowiający kobiety, na szczęście po debacie publicznej powrócił do Manchester Art Gallery. Pruderyjna Wiktoria chyba okazała się bardziej tolerancyjna. en.wikipedia.org - "Hylas and the_ Nymphs". Czy miał rację, Daniel Walker Howe twierdząc, że w USA w kultura wiktoriańska była przeżywana bardziej intensywnie niż na Wyspach?
  4. Wojny burskie 1880-1902

    Jeszcze o tych rowerach, to już lata trzydzieste zatem nie wiem na ile można to przenosić w realia schyłku XIX i początków XX wieku, ale Evelyn Waugh często napotykał na afrykańskich bezdrożach cyklistów, i nie chodzi tu jedynie o tereny miejskie. /w tegoż: "Daleko stąd. Podróż afrykańska", Warszawa 2012/ Z początków XX w. istnieje wiele relacji o Europejczykach wybierających ten rodzaj transportu, często byli to uczeni badający afrykańską florę i faunę. Zatem Czarny Ląd nie był aż tak niegościnny dla rowerzystów, jak mogło by się nam zdawać, choć na rowerowe safari w rozumieniu - polowania na zwierzynę, to nie natrafiłem. "On 14th July, 1902, the 'safari' started on an eleven days tramp to Hoima, which lies east of Alberta Nyanza, about half-way along the lake. Wherever he could he rode his bicycle (...) At Fajno he had another instance of the power of the bicycle...". /"The Work of John Samuel Budgett: Balfour Student of the University of Cambridge. Being a Collection of his Zoological Papers...", ed. J.G. Kerr, Cambridge 1907, s. 31, s. 35/ "The Strand Magazine" z 1908 donosił wręcz: "But the best of methods of progression in Central Africa-however astonishing it may seem-is the bicycle".
  5. Warto sięgnąć do "Polskiego Atlasu Etnograficznego" i zawartych doń komentarzy, w poszczególnych tomach odnajdziemy zwyczaje związane z zaręczynami, weselem i ślubem. Badania terenowe prowadzone były głównie w latach 70-tych, ale na mapach mamy zaznaczone zwyczaje, które określono jakie dawniejsze.
  6. Oj pamiętam, pamiętam włącznie z postawieniem francuskich powieści szpiegowskich na równi z opracowaniami historyków. Tylko, że to nie jest temat o francuskim wywiadzie. Co prawda nie jest to przedmiotem tego tematu, zatem krótko. Skoro Anglicy nie przeżywali takiej hekatomby; a przynajmniej ja nic o tym nie słyszałem; to może problem tkwił w samych Francuzach, którzy nieszczególnie przykładali się do nauki, bo przecież nie chodzi o szczególną predylekcję Francuzów do donosicielstwa. Jak najbardziej zrozumiała niechęć, musiałby znów euklides dokonywać jakiejś ekwilibrystyki by próbować udowodnić, że w danym tekście jest to czego tam nie ma a co widzi jedynie euklides. No ale spróbuję przeczytać za euklidesa. Ani w samym artykule ani w książce o której on traktuje nie ma zachwalania R. Baden-Powella, ani tym bardziej zachwalania jego książki "Scouting for Boys". Stwierdzono jedynie, że w naszym podręczniku z 1921 r. najczęściej odwoływano się do książki Baden-Powella "My Adventures as a Spy", a dokładniej: do jej niemieckojęzycznego przekładu a drugą pozycją do jakiej często się odnoszono to artykuł niejakiego por. Krügera "Einiges über Urteiltätigkeit In Spionagesachen". Gdzie tu gloryfikacja i zachwalanie "Scouting for Boys"? To nie jest żadne tłumaczenie, popada euklides w megalomanię francuską. A Wydział Informacyjny to czego jest tłumaczenie? Wyciąganie wniosku o wzorcach służb z racji ich nazwy to dość kuriozalny koncept. Nie ma żadnego pomylenia Sekwany z Tamizą tylko jest przywołanie opinii dwóch różnych autorów, gdzie Winfried Lüdecke stwierdził, że nasz wywiad to implementacja francuskiego ("The Secrets of Espionage. Tales of the Secret Service") a Oskar Reile, że organizacja naszego wywiadu jest typowa dla służb czerpiących wzorce od Brytyjczyków ("Der deutsche Geheimdienst im II. Weltkrieg. Ostfront. Die Abwehr im Kampf mit den Geheimdiensten im Osten").
  7. To może niech euklides przeczyta to dziś, i objaśni nam tę pomyłkę autora tego tekstu, bo tak wychodzi na to, że dziś nie bardzo wie euklides do czego przyczepił się wczoraj. Zaiste nader ulotną jest pamięć euklidesa. To może przynajmniej nam objaśni euklides to co sam napisał: o tym tłumaczeniu.
  8. Broń chemiczna w I wojnie światowej

    Zawierzenie informacjom prasowym w tego rodzaju kwestiach, zwłaszcza w czasie konfliktu zbrojnego, jest co nieco nieostrożnym postępowaniem. Nie wiem czy Rudolf Hansilian przeczytał tę notkę z "The Sydney Mail" - wydaje się, że jednak nie. Zadałem sobie "trud" dotarcia do tej informacji, oto na stronie dziesiątej zaprezentowano tam zdjęcie martwych niemieckich żołnierzy, ponoć zrobione w Belgii. Podpis pod fotografią powinien wzbudzić pewną czujność, mamy bowiem do czynienia z anonimową notką napisaną na podstawie anonimowego korespondenta londyńskiego "Timesa", który to korespondent miał uzyskać informacje z "pierwszej ręki" od anonimowego rozmówcy. "EFFECT OF TURPINITE: A ROW OF UNWOUNDED GERMAN DEAD": "this remarkable pghotograph, which was taken in Belgium, ilustrates effect of the new explosive, Turpinite, used by the French. A 'Times' correspondent writes:- 'I received trustworthy information as to the effect of the Turpinite shells, around which so many fantastic stories have been woven. My informant spekas from first-hand knowledge, having been present on one of the earliest occasion on which this ammunition was used in action in Belgium. Its effect, he declared, were quite as has been alleged, whole rows of the enemy having been found dead in the trenches without a single wound, and he amphatically contradicted the truth of the statements that the fumes were equally fatal to the gunners themselves". /"The Sydney Mail", January 6, 1915, s.10/ Czyli raczej humbug, gdyż jak donosi Wiki: "Turpinite, also called Turpenite, is a fictional war gas allegedly developed by the French chemist Eugène Turpin and deployed against the attacking German army during the first months of World War I. According to contemporary accounts, Turpinite, delivered by artillery shells, silently and suddenly killed any person within 400 yards (370 m) of impact with its fumes. Survivors of Turpinite barrages reported a strong chemical smell after an attack. In reality, this smell was a side effect of the explosives used by the French and British militaries during the war. The widespread, sudden deaths caused by artillery were in many cases caused by concussion, which leaves no mark on the victim. After the war, German scientist Fritz Haber, who pioneered German gas attacks at the Second Battle of Ypres, said German soldiers had reported a strong chemical smell attributed to turpenite. Haber and others investigated, finding the smell was due to incomplete combustion of the picric acid used in British artillery shells. The belief that the French used chemical weapons in 1914 may have contributed to later German use of such weapons". /notka: "Turpinite"/ O medialnym zamieszaniu wokół turpinitu, także poniżej. Tak przy okazji tych usmarkanych wąsów (nie wiedzieć czemu większość polskich słowników nie uwzględnia formy: obsmarkany), ponoć broń gazowa wpłynęła nieco na stan zarostu. Przy okazji poszukiwania informacji o jeńcach francuskich z wojny 1870-1871 ( ), w jednym z artykułów natrafiłem na taki passus, w którym autor komentując fotografię żołnierzy francuskich napisał, że widzimy na niej żołnierzy ze sterczącymi na boki wąsami, jeszcze nie przystrzyżonymi, te zaczęto częściej przystrzygać w związku z użyciem broni chemicznej i koniecznością zakładania masek przeciwgazowych. Nie wiem czy chodzi o te same szrapnele (czy granaty), ale Francuzi mieli użyć czegoś podobnego już w 1912 r., tylko nie wiem czy miało to miejsce na otwartej przestrzeni? Może euklides tak biegły w dziejach Francji nam to przybliży. "The French Army teste a grenade filled with ethyl bromoacetate, a nontoxic tear, or lachrymatory, agent developed for use in the suppression of small-arms fire from the concrete casements then prevalent in the permanent fortifications that dotted Western Europe. In , French police used 26-mm grenades filled with this agent to capture a notorious gang of Parisian bank robbers". /Ch.E. Heller "Chemical warfare in World War I: the American experience, 1917-1918", w: "Leavenworth Papers", No. 10, Combat Studies Institute, U.S. Army Command and General Staff College, Forth Leavenworth, Kansas, September 1984, s. 4/ I o tym turpinicie: "Early in the war the Germans kept a wary eye out for indications that the French were using their 26-mm gas grenades. Apparently, in August, 1914, France did use this chemical weapon, but in open areas where the gas quickly dispersed with no noticeable effect on the enemy. The French soon doscarded the grenades as worthless. At this same time, stories were appearing in Allied newspapers about a new French liquid explosive, turpinite. While claiming that this substance gave off lethal fumes, the articles failed to explain that the gas reached a deadly concentration only in confined spaces.Still, the German were apprehensive and became alarmed by the deaths of a number of soldiers asphyxiated during a French bombardment, even though a medical team rushed to the scene concluded that the men died not from poison gas, but from inhaling carbon monoxide fumes while huddled in their dugout". /tamże s. 5/
  9. Wystarczy podać autora i tytuł: potrafi to zrobić euklides czy jest to dla niego jakiś problem? To żart, prawda? Możemy poprosić o zacytowanie tego fragmentu gdzie jest ta pomyłka bo zupełnie nie wiem o czym euklides napisał.
  10. Jaka to publikacja i co ma do naszego kraju? Na prawdę czytał w tej książce euklides o: wykorzystywaniu: "informatorow" od takiej roboty wykorzystywanej przez wywiad francuski? To chyba czytał w: "Kali języka"... Dla ciekawych, rodzaj podręcznika, zadziwiła mnie informacja przekazywana o uzbrojeniu w postaci rachunku za: cukier, kawę, groch itp., i przy okazji można zauważyć ściągnięcie metod od Powella (."Meine Abenteuer als Spion") Ten motyl jest na prawdę interesujący: www.researchgate.net - "Książka Służbowa wywiadowcza z 1921 r....".
  11. "Skład Zasad" w tym dniu został upubliczniony (wydany), jednak wiemy że został napisany wcześniej gdyż ów tekst Mickiewicz zaprezentował swym towarzyszom 27 marca. Przy czym nie istnieje jeden "Skład Zasad", to co opublikował z autografu Władysław Mickiewicz różni się od tekstu jaki na włoski przetłumaczył sam Mickiewicz (jak i od wcześniejszego brudnopisu). Nieoceniony w mickiewiczologii Stanisław Pigoń odkrył polskojęzyczną wersję, która jest identyczna z włoskim przekładem naszego Wieszcza, jak i z tłumaczeniami na francuski czy chorwacki. Różnice są pozornie drobne, ale ważące nad oceną tego zbioru postulatów. Spójrzmy zatem na punkt 13 i 14: "13. Każdej rodzinie rola domowa pod opieką gminy. Każdej gminie rola gromadna pod opieką narodu. 14. Wszelka własność szanowana i nietykalnie pod straż urzędowi narodowemu oddana". Wszystko to pięknie brzmiące hasła, tylko jest jeden problem - jak szanując własność (czyli prawa nabyte i posiadane) jednocześnie obdzielić chłopów ziemią. Czyli: skąd ją wziąć nie łamiąc czyichś praw? W jednej wersji "Składu..." miało być tak że ziemie się odbiera i rozdziela pomiędzy chłopów, ale już potem: "wszelka własność jest nietykalna", ale w drugiej wersji nie ma nic takiego, ot ziemia ma być rozdzielona ale i prawa zachowane, i to jest wersja samego Adama Mickiewicza. Trudno nie zauważyć w tym dużej sprzeczności, jeśli nie: wykluczania się postulatów. Pigoń; jak zawsze przychylny Mickiewiczowi i wybaczający mu różne niekonsekwencje; uznał jednak, że coś w tym tekście jest nie tak, po czym dodał: "ustępstwo... niezbyt konsekwentne". To ustępstwo polega na tym, że chłopi mają uzyskać ziemie a szlachta ma zachować swe prawa do ziemi, to jak to przeprowadzić? /por. S. Pigoń "O Mickiewiczowskim 'Składzie zasad' z r. 1848", "Sprawozdanie P.A.U.", T. XLIX, 1948/ A teraz punkt 5-ty: "Polska zmartwychwstaje w ciele, w którym cierpiała i złożona została w grobie przed laty stu. Polska w osobie wolnej i niepodległej staje i Sławiańszczyźnie dłoń podaje". Konia z rzędem temu kto udowodni, że w 1748 r. zaszły w naszym kraju takie zmiany, że można mówić o: "złożeniu do grobu", a i co takiego wydarzyło się w 1848 r. by mówić o wolnej i niepodległej Polsce? A jak widział Mickiewicz losy żydowskiej społeczności? Przy ciągłym pisaniu o roli żydowskiej tradycji czy aby nie widział dla nich najlepszego rozwiązania: w postaci konwersji na chrześcijaństwo (przypomnę tu wskazaną przeze mnie postać Gerszona Ramema / Roma)? Czy w Księgach (rozdz. XXI) nie twierdził Mickiewicz, że interesowność jest podstawową cechą narodu żydowskiego? Co powiada Gajowy w Księgach? "Tego jednego wam nie powiem, a chociażbym powiedział, nie zrozumiecie, bo inny jest rozum żydowski, a inny chrześcijański ale gdybyście się nawrócili do Chrześcijaństwa, zrozumielibyście sami postępowanie moje". /A. Mickiewicz "Księgi narodu i pielgrzymstwa polskiego" oprac. Z. Stefanowska, Wyd. 5. Wrocław 1956, s. 69-70/ To bardzo ciekawe: jak można zlikwidować podziały w chrześcijaństwie nie uwzględniając wschodniej ortodoksji i konfesji protestanckich. A 27 lutego 1847 r. Mickiewicz peroruje, jak złamać popa, chyba nieszczególnie to kwalifikuje się do zlikwidowania podziałów w łonie chrześcijaństwa. "Pokażmy i Rosji, i Francji drogę, i tym tylko je poruszymy. Że Rosjanin przyjmuje wyobrażenia rewolucyjne francuskie, że się nazywa liberalistą, to nic nie znaczy; gdyby który ożenił się z Francuską podług nowego ducha, to byłaby rzecz wielka; tym by popa złamał". /"Współudział Adama Mickiewicza w sprawie Andrzeja Towiańskiego listy i przemówienia", T. II, Paryż 1877, s. 70/ A może przypomnijmy co powiedział Mickiewicz na spotkaniu u Ignacego Krasińskiego 19 marca, zatem całkiem blisko daty ogłoszenia "Składu Zasad"?
  12. Napisał euklides, że zamiast Lenina pojechał K. Radek - co nie jest prawdą, i tyle. Poprosił: Plattena, mam cierpliwość ale jeśli euklides ma problemy z językiem polskim to może niech przed wstawieniem czegokolwiek na forum zacznie to konsultować z z jakimś uczniem z podstawówki, bo zaczyna to zakrawać na uporczywe łamanie zasad tego forum. To znaczy jednak Lenin o podpisy zabiegał, a ponoć według euklidesa wcale nie zabiegał. Słowo: "połączył" to eufemizm, po prostu euklides pomylił dwa plany wyjazdu i jeszcze powiązał je prawdziwą podróżą i nic do tego nie mają wywiady. Wywiady poszczególnych krajów miały wpływ na efekt nocnych: "krzyków na kadetów" - raczy euklides żartować z nas. To jakiego wywiadu agentką była N. Krupska? Perypetie to przeżywa euklides co i rusz potykając się o fakty. To jak to było z tą opublikowaną fotografią: tajemnica się wydała czy nie? Jej publikacja był przyczyną rozmów z Niemcami - czy nie? A inni napisali że Ochrany; jak nie wie eukldies co ten termin oznacza to już jego problem, nie będę wdawał się w jałowe dysputy o rozróżnieniach pomiędzy policją a żandarmerią, w literaturze przedmiotu jasno wskazuje się, że Ochrana była policją polityczną - czy to się podoba euklidesowi czy nie; tak czy inaczej ani carska policja ani Ochrana to nie policja niemiecka. Poza tym nie wiem po co euklides powtarza to co napisał G. Walter skoro już to podałem. Z tego nic nie wynika o agenturalnej działalności czy to Radka czy to O. Bluma.
  13. Tak przy okazji, opinia z drugiej strony czyli od jeńców pruskich, to co prawda informacja z prasy ale chyba nie ma powodu jej nie ufać, w rubryce "Wiadomości Polityczne" "Kurjera Warszawskiego" pod datą 26 września podano: "Do Karlsruhe przybyło kilkunastu Prussaów których dotychczas więziono w Strasburgu. Nie mogą oni dość nachwalić, jak delikatnie i uprzejmie obchodzili się z niemi owi osławieni turkosi. Trzymając nad tymi Niemcami straż więzienną, dzielili się kawą z własnych racji'. Tamże, dwie informacje o francuskich jeńcach: "* Żołnierza francuzkiego jeńca, który w tych dniach umarł w Poznańskim szpitalu garnizononowym [sic!], pochowano z honorami wojskowemi na cmentarzu garnizonowym * Dla 4,500 jeńców francuzkich, którzy obecnie na Kernwerku są internowani, wystawiono kuchnię parową, ogrzewaną a pomocą lokomobili. Zawiera ona 20 wmurowanych kotłów, każdy po 400 kwart i dwa ogromne parowniki do kartofli, z których każdy 5 do 6 szatli mieści". /"Kurjer...", nr 212, Wtorek 27 Września 1870, s. 4/ "Na dziedzińcu Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi znajduje się także tablica poświęcona jeńcom francuskim, zmarłym w cytadeli w latach 1870-1871, których - według spisu cmentarnego, było aż 52. Łącznie w tym okresie przebywało w twierdzy grudziądzkiej 1480 internowanych żołnierzy francuskich, którzy dostali się niewoli pruskiej po kapitulacji oddziałów francuskich w okolicach twierdzy Metz i zostali w liczbie 700 oficerów i żołnierzy przetransportowani do Grudziądza. W lazarecie garnizonowym przygotowano dla rannych i chorych w tej grupie 72 łóżka oraz 90 łóżek w pomieszczeniach kazamatów. Władze pruskie przewidywały więc, że stan zdrowia jeńców będzie pozostawiał wiele do życzenia i z pewnością nastąpią zgony (...) Najbardziej znanym jeńcem z tej grupy jest pułkownik Saussier, który uciekł z niewoli i przedostał się do Francji, o czym było głośno w prasie europejskiej". /M. Żebrowski "Dzieje twierdzy Grudziądz jako przykład Europejskiego Dziedzictwa Kulturowego", w: "Ochrona dziedzictwa kulturowego na terenie kujawsko-pomorskiego" prac. zbior. pod red. S. Łanieckiego, Bydgoszcz 2014, s. 234-235/
  14. Dzięki jeńcom francuskim z tej wojny zyskaliśmy dwa jeziora zamiast jednego, tak przynajmniej wynika z folderu reklamowego Hotelu "Anders" w Starych Jabłonkach: "Jeziora Szeląg Wielki i Szeląg Mały stanowiły kiedyś jeden akwen. Dopiero budowa kolei prowadzona w latach 1871-1873 wymusiła duże zmiany w okolicznym terenie, a przede wszystkim wykonanie olbrzymiego nasypu. W poprzek jeziora usypano wysoką groblę, a w niej usytuowano tunel, przez który przeprowadzono kanał. Kanał budowali jeńcy francuscy po przegranej Francji w wojnie z Prusami (1870-1871)". /"Rowerowe i piesze trasy turystyczne oraz najciekawsze miejsca w okolicach Hotelu Anders", b.p./ Łambinowice swą nieco niechlubną historię jako miejsce obozów rozpoczęły właśnie od jeńców wojny prusko-francuskiej, tamtejszy poligon przeznaczony początkowo dla 6 Śląskiej Brygady Artylerii (w 1862 r. pruskie ministerstwo wojny odkupiło od Hermanna Cohna tereny pod ten poligon) przekształcono w obóz dla Francuzów, w sumie miało być ich tam prawie 3 tysięcy. /szerz.: D. Kisielewicz, H. Niestrój "Obóz dla jeńców .francuskich (1870-1871)", w: "Obozy w Lamsdorf/Łambinowicach (1870-1946)", red. E. Nowak, Opole 2006/ W twierdzy kołobrzeskiej był obóz jeniecki dla ok. 5 tys. jeńców, w mieście jest Cmentarz Wojenny Jeńców Francuskich z lat 1870-1871 na którym pochowano 180 Francuzów. Pomimo nazwy, na tym samym cmentarzu odnajdziemy samotną mogiłę pruskiego oficera kapitana von Rödera, poległego w 1870 roku. "W Szczecinie znajdował się też obóz jeniecki, w którym przebywało około 1700 żołnierzy francuskich, wziętych do niewoli podczas wojny francusko-pruskiej. Pamiątką po zmarłych tu jeńcach jest niewielki pomnik na os. Zawadzkiego-Klonowica, znajdujący się na tyłach osiedla, przy ul. Litewskiej. Pierwotnie był to centralny punkt cmentarza wojskowego, na którym pochowano 244 z około 600 zmarłych (oficerów chowano m.in. na cmentarzu wojskowym w Szczecinie, najstarszym, założonym w 1750 r.; dzisiaj to skwer przy ul św. Wojciecha, a pamiątką po grobach francuskich są kamienie leżące za ówczesnym kościołem garnizonowym p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa)". /R. Skrycki "Z okresu wojny i pokoju - 'francuskie' miejsca w Szczecinie z XVIII i XIX wieku"; tekst dostępny na stronie: www.hist.us.szn.pl/
  15. Czyli euklides wyraził zdziwienie, że do pociągu wpuszczono K. Radka, a przecież euklidesowi wiadomym jest że był on agentem. Faktycznie, bardzo to niemądre ze strony Lenina, że nie konsultował z euklidesem listy pasażerów. Tylko co "wiedza" euklidesa ma do poczynań i wiedzy Lenina? A to już w co tam sobie wierzy euklides to jego sprawa, mnie wystarczy wskazanie że nieszczególnie wiele wie o tej postaci, a o żadnych zarządzeniach formalnych nic nie napisałem. To że euklides dopisuje do wielu autorów różne stwierdzenia, których nie napisali - to już wiemy, raczej oni nie mogą się przed tym bronić. Przypisywanie mi stwierdzeń których nie napisałem jest już głupotą. Proszę zacytować mnie w tym miejscu gdzie napisałem o formalnym zarządzeniu. Absolutnie - nie wynika, jak tym bardziej i nie wynika by był niemieckim agentem, są to całkowicie bezzasadne wnioski wynikające z nadmiernej fantazji euklidesa. Jest tak jak podejrzewałem, nie zna euklides historyka, który by podzielał jego pogląd w tej kwestii i na podstawie zdarzeń z 1922 r. i 1936 r.; notabene, z których też nie wynika by Radek był niemieckim agentem; euklides wywiódł sobie, że Radek był agentem w 1917 roku. Na czele delegacji radzieckiej nie stał K. Radek i nie zastępował Lenina, proszę nieco doczytać w tym zakresie. Kolejny wymyślony fakt do coraz bogatszej kolekcji. To i pewnie Gieorgij Cziczerin był agentem niemieckim... Istnieją: albo fakty albo domniemania o jakichś zdarzeniach, "fakty historyczne" to domena pseudohistoryków i błąd językowy. Bez przesady, jeśli chodzi o podróż Lenina całkiem sporo się już euklides dowiedział, zwłaszcza w zakresie tego co przeinaczył z cudzych tekstów i jakie to wymyślił fakty, dzięki temu ma możliwość poznawania fragmentów prawdziwej biografii a nie - wymyślonej. A kwestię IQ to nie ja podjąłem, po prostu nie rozumie euklides znaczenia zdań, które sam napisał. Nie sądzę by euklides nauczył się czytania ze zrozumieniem i znaczenia logiki gramatycznej zdania, ale zawsze jest nadzieja. To znaczy pomylił się euklidesowi agent Ochrany z agentem niemieckiej policji, a to wszystko z tego, że Lenin po przybyciu do Piotrogrodu otrzymał kwaterę w rzeczonym pałacu. Innymi słowy - euklides rozpatruje stosunek Lenina do agentów Ochrany przez pryzmat miejsca gdzie się zatrzymał, a w dodatku zatrzymał nie wybierając tego miejsca. To już istne kuriozum. Ma to taki sam sens jak kilkukrotnie zaprezentowana w tym (i nie tylko w tym) temacie wiedza euklidesa co do deklinacji. Wydaje się że absolwent powinien wiedzieć, że w języku polskim mamy: Fritz / Fritza, Blum / Bluma itp. To nie jest tajemna wiedza, nauczają tego na etapie podstawówki. To na podstawie jakich informacji stwierdził euklides, że niewpuszczenie Bluma do pociągu to efekt rozgrywek w niemieckich służbach? No to o wymyślaniu ciąg dalszy... Oto euklides "twórczo" połączył dwa różne pomysły Lenina na przedostanie się do kraju - tworząc z nich jeden plan, po czym je jeszcze połączył z odbytą podróżą pociągiem. Mistrzostwo świata w wymyślaniu "faktów". Tymczasem fakty są takie, jeden z pomysłów Lenina to podróż przez alianckie terytoria (Francja, Anglia, Holandia), oczywiście pod fałszywymi personaliami. Tu miał mu pomóc wspomniany bibliotekarz - Karpiński. Innym i odrębnym pomysłem była podróż w której miał pomóc Jakub Fürstenberg (Ganecki), któremu wysłano rzeczoną fotografię, a ten miał pomóc w stworzeniu fałszywej tożsamości dla Lenina i Zinowiewa. Rzecz o tyle trudna, że Ganecki miał odnaleźć dwóch głuchoniemych Szwedów. Ani Karpiński, ani Ganecki nawet palcem nie kiwnęli by realizować te plany, obaj wiedzieli, że mają one nikłą szansę powodzenia. Choć i tak te plany rozsądniejszymi były od pomysłów o przelocie aeroplanem czy wydanie za mąż Olgi Rawicz za jakiegoś szwajcarskiego obywatela... "19 March: Lenin writes to V A Karpinsky in Geneva that the latter should procure papers for a journey to France and England and 'I will use them to travel through England (and Holland) to Russia.' Lenin wants a photograph to be taken of himself wearing a wig. 7 April Socialist Internationalists issue a declaration; they back Lenin's deccision to travel through Germany, they 'not only have the right but the duty to grasp the opportunity offered them to return to Russia'. The declaration was signed by Levi, Guilbeaux, Loriot, Bronski, Platten, Nerman, Hansen and others". /G. i H. Weber "Lenin Life and Works", Facts On File Inc., New York 1974, s. 128, s. 130/ "The only choice seemed to be between travelling acros the enemy territory of the Central Powers or through France and then Britin where he feared that his reputation would lead to arrest. 'At nigh' wrote Krupskaya, 'all sorts of incredible plans were made. We could travel by aeroplane. But such thins could be thought of only in the semi-delirium of the night. One had only to formulate it vocally to realize the utter impracticability of such a plan.' A Swedish passport could, no doubt, be obtained, but Lenin spoke no Swedish (...) Sophia Ravich, a Bolshevik who suggested that she might solve her own problem by marrying a Swiss citizen which would thus give her the right to travel throught both Germany and Russia, was congratulatated by Lenin for 'A brillant idea' (...) Lenin later wrote to Karpinsky asking him to take out papers in Karpinsky's own name for travelling to France and England. 'I will use them to travel through England (and Holland) to Russia,' he went go. 'I can put on a wig. The photograph will be taken of me with the wig on, and I shall go to the Consulate in Berne with your papers and wearing the wig'. These hare-brained schemes were an indication of Lenin's desperation to be in the centre of the stage". /R.W. Clark "Lenin", Harper & Row Publisher, New York 1988, s. 193/ "It was Lenin's first plan that his friend, Karpinsky, who was less well known to the police, should obtain a passport and visa for a return to Russia nad that Lenin, disguised with a wig to look like Karpinsky, should return through France, England, then to Holland, where people would be less concerned than in England about passenger for Russia and where he could get a boat for Petrograd". /Ch. Hollis "Lenin", The Bruce Publishing Co., Milwaukee 1938, s. 184-185/ Konsekwencje przesłania zdjęcia do Szwecji jakie opisał euklides ("Rezultat tej próby był taki że zdjęcie Lenina które ten przysłał Ganeckiemu do fałszywego paszportu znalazło się w wielkim sztokholmskim dzienniku Politiken z podpisem „szef rosyjskiej rewolucji”. Był to początek sławy Lenina. Po raz pierwszy napisano o nim coś więcej w gazetach europejskich i po raz pierwszy ukazało się jego zdjęcie. Oczywiście ten początek sławy mu zaszkodził bowiem tajny przejazd przez Skandynawię stał się niemożliwy") są nieprawdziwe. A wynika to stąd, że euklides opiera się jedynie na jednej książce, zatem czego tam nie ma - to sobie wymyśla. A wymyśla na ogół błędnie, jako że pojawienie się tego zdjęcia w szwedzkiej gazecie nie miało żadnego wpływu na rezygnację z tajnego przejazdu i podjęcie rozmów z Niemcami. Z dość prostego powodu, zdjęcie to pojawiło się w "Politiken" dopiero gdy Lenin jadąc "zaplombowanym" wagonem był tuż na terenie Szwecji. Pojawiło się ono na pierwszej stronie w wydaniu bodajże z 13 kwietnia 1917 roku! ("Fredag 13 April 1917"). To tyle o euklidesa wywodach o przyczynie... Stwierdził euklides, że Lenin nie zbierał podpisów poparcia dla trybu jego wyjazdu... "Aware of the unfortunate impression that this journey organized and protected by the Germans risked creating among European socialists, Lenin had asked the Feench Zimmerwaldists to approve it publicly. The same request adrressed to Romain Rolland was dismissed contemptuously". /H. Carrère d'Encausse "Lénine, la révolution et le pouvoir", Holmer & Meier Publisher Inc., New York 2001, s. 130/ "When news leaked out that Lenin had agreed to travel through Germany, without awaiting the approval of the Petrograd Soviet, it causeed an uproar among Socialists in Switzerland and France. At meetings of the Russian émigrés Lenin and his followers were denounced. Although proffesing to disdain these assualts, Lenin was sufficiently concerned with European Socialist opinion to seek Roamin Rolland's sanction for his deal with Germany. On 6 April Guilbeux, a Fench Socialist who residend in Switzerland, received a telegram ffrom Lenin asking him and Rolland to appear at the railroad station on the day of Lenin's departure. Rolland refused". /D. Shub "Lenin: A Biography", Penguin Books Ser. "Political Leaders of the Twentieth Century", Baltimore 1967, s. 212/ "Nonetheless, when, on 6 April, he learned that the train was to leave for Germany the next day, Lenin telegraphed Henri Guilbeaux in Geneva, asking him to bring Romain Rolland and if possible two Swiss Socialists, Naine and Graber, to Berne. Lenin hoped that if he could get Roman Rolland's approval of the scheme, the very fact that a well-known French writer had lent his mane to the affair would remove some of the stigma of being called a 'German agent'. However, Rolland thought the project foolhardly for just that reason and tried to get Guilbeaux to talk Lenin out of it. Guilbeaux refused and returned home to prepare to leave for Berne himself. There he found Fernand Loriot, a leader of the Zimmerwald Left in France, who agreed to accompany him. That evening evening Zinoviev, Radek, Bronsky, Paul Levi (...) Loriot and Guilbeaux met in Radek's room in Berne and signed an explanation of the Bolshevik's action, which was later signed by others of the Zimmerwald Left...". /H. Meynell ""The Stockholm Conference of 1917", "International Review of Social History", Vol. 5, No. 1, 1960, s. 11/ "Je me rendis immédiatement chez Romain Rolland qui devait précisément quitter le lendemain Geneve pour Villeneuve. Lénine tenait Romain Rolland en très haute estime et il se disait que l'approbation d'un grand écrivain, même bourgeis, lui serait précieuse et servirait à neutraliser la campagne de calomnies dont il serait à n'en pas douter l'objet dès son retour en Russie (...) Armanda-Inessa lut ensuite le protocole en allemand, puis en français et me le passa. Je signai et transmis le document à Loriot qui y apposa sa signature, après avoir fait légèrèment modifier une phrase dans un sens plus internationaliste encore, ce qui causa une grande joie à Lénine. Cette petite réunion historiqu achevée, Paul Lévy, fatigué, se déshabilla et s'installa sans plus de façon dans le lit de Radek, riant à gorge déployée. Renonçant au repos, Radek ne dormit pas, ne cessant d'écricre jusqu'a l'aube". /H. Guilbeaux "Du Kremlin au Cherche-Midi", Librairie Gallimard [Paris] 1933, s. 130, s. 132/ To może nam przybliży euklides co na ten temat zbierania podpisów napisało jego źródło, czyli G. Walter, bo przecież napisał, tylko jakoś to euklidesowi "umknęło"... To już kwestia chyba nie wiary a znajomości relacji. Fakty są takie; wedle przekazów uczestników podróży; Lenin był na - nie, ale zaproponował głosowanie, wynik: 14 do 11. Co sobie z tą wiedzą zrobi euklides to już jego sprawa.
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.