Skocz do zawartości

secesjonista

Administrator
  • Zawartość

    24,981
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O secesjonista

  • Tytuł
    Ranga: Rektor
  • Urodziny 03/13/1943

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Historia XIX wieku

Kontakt

  • Strona WWW
    http://

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zainteresowania
    Socjologia, historia idei

Ostatnie wizyty

6,220 wyświetleń profilu
  1. Fikcyjni bohaterowie w literaturze - na ile fikcyjni?

    Jeśli chodzi londyńskiego detektywa, to Angel Buckley w swej książce "The Real Sherlock Holmes: The Hidden Story of Jerome Caminada" przekonuje, że miał nim być ów inspektor z Manchesteru. I jest to całkiem prawdopodobne, gdy już porównywanie Moriarty'ego ze zwykłym włamywaczem wydaje się być mocno naciągane. Co nieco zaczerpnąć mógł z metod prof. Josepha Bella: "As a student in the Edinburgh Infirmary, Doyle was on service in the wards of Dr. Joseph Bell, a famous clinical teacher of Surgery who taught that there were many advantages for the student in rapid but accurate recognition of the symptoms of disease, and how by observation of the patient the student could get much information regarding his history. Based on the observation of the methods of Bell, Doyle later tried to build up a scientific detection of crime, independent of errors made by the criminal. "Bell," said Doyle,2 "took a keen interest in my detective tales and even made suggestions which were not, I must say, very practical". /J.G. Wilson "Reminiscenses of DR. Joseph Bell. The prototype of Sherlock Holmes", "Quarterly Bulleton Northwest University Medical School", 1948 Summer; 22(2), s. 154; cyt. za: C. Doyle "Memories and Adventures", London, Hodder and Stoughton, 1924/ Również Francuz - Edmond Locard (nazywany potem "francuskim Sherlockiem Holmesem") i jego prace z kryminalistyki (teoretyczne jak i praktyka) mogły się stać elementami, na których Conan Doyle zbudował postać swego bohatera. Podczas pobytu Doyle'a we Francji obaj panowie się spotkali. /szerzej o ich relacjach W.V. Bogomoletz “Edmond Locard, le Sherlock Holmes français: Fondateur de la criminalistique et holmésien convaincu", w: "Sherlock Holmes et la France"/ O ewentualnych pierwowzorach antagonisty Holmesa: www.portalkryminalny.pl - "Profesor James Moriarty".
  2. Nasza twórczość historyczna

    Czyli fakir nie wie jak nazywają się naukowcy co badali wibracje podanego zdania, nie wie skąd się wzięła stała wartość i nie wie ile ona wynosiła. Czas może udać się na forum paranormalne?
  3. Nasza twórczość historyczna

    Jaki zatem problem by odpowiedzeć na me pytania?
  4. Nasza twórczość historyczna

    To jacy to badacze zmierzyli i odtworzyli tę częstotliwość i jakie miała ona wartości?
  5. Mieszko I - ocena

    A kto lokował?
  6. Mieszko I - ocena

    Mowa jest o tekście który jest omówieniem czy streszczeniem. A ów autor zajmował się m.in. tytulaturą.
  7. Od kiedy można mówić o komunizmie w Rosji

    Ależ oczywiście, że Tyberiusz postulował, tylko nie wprost. Skoro chciałby Tyberiusz komunizmu, a w nim bogaczom ma się zabierać... to co nam wychodzi? A kto tak ocenił? Ja może mam w tej kwestii inne zdanie, czy zatem mogę nieco uszczknąć z zasobów Tyberiusza w ramach sprawiedliwości społecznej?
  8. Mieszko I - ocena

    Nie ma takiego dokumentu.
  9. Nasza twórczość historyczna

    A jak zmierzono tę częstotliwość?
  10. Nasza twórczość historyczna

    A te cytaty zaznaczone nawiasami to skąd? Bo jakoś autor wpisu nie podał...
  11. Od kiedy można mówić o komunizmie w Rosji

    A jancet ma co do tego zupełnie inne zdanie... Tyberiusz ma problem z czytaniem własnych wpisów, nic takiego on nie napisał. A jak zabrać komuś jego mienie i aktywa bez jego zgody? Mogę wpaść do domu Tyberiusza i zabrać co nieco - w ramach filozofii wyznawanej przez Tyberiusza? Tak dla sprawdzenia - wierności ideom które głosi Tyberiusz? Potrafi Tyberiusz zwrócić uwagę na brzmienie tematu? Czy od rewolucyjnego lewicowca tego nie warto wymagać bo nie zrozumie?
  12. od CzK do NKWD

    Acz na ogół bywało tak, że tych wrogów znajdowano pośród tego ludu. W dniu 2 lipca Biuro Polityczne partii wydało polecenie by: "niezwłocznie aresztować wszystkich kułaków i kryminalistów (…) i po administracyjnym przestudiowaniu ich sprawy przez trojkę rozstrzelać najbardziej wrogo nastawionych i zesłać elementy mniej aktywne". A już 30 lipca tegoż samego roku, Ludowy Komisarz Spraw Wewnętrznych wydał rozkaz operacyjny nr 00447: "O operacji represjonowania byłych kułaków, kryminalistów i innych elementów...". Wypada podziwiać sprawność aparatu radzieckiego, w przeciągu kilkudziesięciu dni "załatwili" kwestię kułacką. Jak w ramach walki z wrogami ludu można ustalić liczbę osób które należy zatrzymać a potem rozstrzelać. zanim jeszcze znano wyniki śledztwa i procesów, pozostaje zagadką FSO, który twierdził, że NKWD to służba jak każda inna.
  13. Rozrywki dworskie i szlacheckie

    Skoro była mowa o "niemieckiej zabawie" to wspomnijmy "karty francuskie". Bodajże pierwsza wzmianka związana z kartami datuje się na 1456 r. i był to zakaz gry w karty na krakowskiej uczelni. Dalece później, w konstytucji sejmowej z 1775 r. nakazano: "Tym samym stemplem karty do gry Polskie y Francuzkie, wszelkiego gatunku naznaczone bydź powinny, a za ten stępel, od kart Polskich, po gr. sr. 2. Od kart zaś Francuzkich, po złotemu płacić się będzie". Karty zwane francuskimi niekoniecznie musiały pochodzić z tego kraju, mogły być wytwarzane na terenie Rzeczypospolitej, chodziło o pewien typ. Czym zatem różniły się karty francuskie od polskich, które te ostatnie miały mieć charakterystyczne wzornictwo renesansowe? Oczywiście poza ilością kart w talii, w polskiej było ich 36 gdy we francuskiej 52. Na łamach "Monitora Warszawskiego" Tomasz Ujazdowski zastanawia się kiedy karty upowszechniły się w naszym kraju i wyraża do nich ambiwalentny stosunek, pisząc: "od którego z narodów Polacy tę zabawę miłą, a zarazem szkodliwą, przeięli, i w którym wieku naybardziéy się upowszechniła?". /w numerze 18, z 10 lutego 1827 r ./ Z literatury karcianej: A. Harmeliński-Dzierożyński "O kartach, karciarzach, grach poczciwych i grach szulerskich. Szkice obyczajowe z wieków XV-XIX" A. Prochaska "Przyczynek do dziejów gry w karty w Polsce", "Kwartalnik Historyczny” 1894, t. 8 D.G. Schwartz "Historia hazardu".
  14. Mieszko I - ocena

    W całkiem innym temacie jancet przywołał taką historię: Niestety jancet nie podał kto do takich wniosków doszedł. Tak czy inaczej, ci dyskutanci wykazali się niewiedzą. Jeśli nawet nie przyjmiemy wersji o błędzie kopisty, czyli że w tekście zamiast "Dagome iudex" miało by być: "Mesco dux", to i tak o żadnym sędzim nie ma mowy. Słowo "iudex" podobnie jak użyte w tekście "senatrix" to tytulatura. Całkiem zwyczajna w tych czasach na dworze niemieckim, "iudex" występowało przy osobach niepełniących żadnych funkcji sądowniczych. /szerzej: P. Wiszewski "Dagome iudex – Mieszko I wobec Rzeszy," w: "Świat średniowiecza. Studia ofiarowane Profesorowi Henrykowi Samsonowiczowi", red. A. Bartoszewicz, G. Myśliwski, J. Pysiak, P. Żmudzki/ Jaka była pozycja Mieszka, już po przyjęciu chrześcijaństwa, na dworze niemieckim? Kiedy przybył na zjazd w 991 r. miał mieć rangę równą książątkom niemieckich.
  15. Niszczenie zbiorów bibliotecznych w PRL-u

    A jeszcze w 1951 r.: "W styczniu 1951 roku opracowano w Ministerstwie Oświaty (Wydział Ocen i Doboru Książek Centralnego Zarządu Bibliotek) oraz w Departamencie Nauki Ministerstwa Szkół Wyższych i Nauki, a także przy współudziale IBL PAN, dwuczęściowy „Wykaz książek podlegających niezwłocznemu wycofaniu", które uznano za wrogie i szkodliwe dla interesów państwa socjalistycznego. Wraz z poufnym pismem trafił on do wszystkich bibliotek w Polsce w nakładzie 2 tys. egz. Część pierwsza wykazu zawierała 1682 pozycje, w tym książki historyczne, dokumenty i literaturę (w spisie znalazły się już książki Cz. Miłosza); część druga objęła książki dla dzieci i młodzieży, i zawierała 563 pozycje. Wpisano na nią wszystko, co związane było z harcerstwem i ideami skautingu, a także bajki historyczne, mitologię, bajki o piratach i korsarzach itp.7 Równocześnie Departament sporządził listę „książek zdezaktualizowanych" i zalecanych do wycofania, wydanych po wojnie (wykaz obejmował 239 tytułów z lat 1945-1948). Los literatury antysowieckiej podzieliły „stare", zdezaktualizowane wydania pism Marksa i Engelsa, publikacje W. Gomułki, Z. Kliszki, M. Spychalskiego i S. Mikołajczyka. Z bibliotek i księgozbiorów usunięto również np. Zbrodniczą politykę rządu polskiego w Londynie, a obok tego książki o PSL-u, PPS-ie, AL, wszystko dotyczące kampanii wrześniowej, Trzeciej Rzeszy, ONZ, a nawet Czerwonego Krzyża. Jako „zdezaktualizowane" uznano prace J. Bystronia oraz M. i S. Ossowskich. W spisie tym nakazano ponadto wycofać ze zbiorów wszystkie „pozytywne" pozycje dotyczące Jugosławii oraz wszystkie wydania utworów Josifa Broz-Tito...". /M.A. Supruniuk "Dokument o paleniu książek A.D. 1955", "Acta Universitatis Nicolai Copernici", Bibliologia 4 (340), 2000, s. 161/ A w piśmie ze stycznia 1955 r. dyrekcja biblioteki uniwersyteckiej UMK w Toruniu donosiła o zniszczeniu takich tytułów jak: "Armia jugosłowiańska w kleszczach imperializmu amerykańskiego " Warszawa 1950 S. Brodzki "Zdrada kliki titowskiej" Warszawa 1951 tegoż "Titowszczyzna. Szturmowy oddział imperializmu" Warszawa 1950 A. Cordon "Zbrodnicza działalność bandy Tito w Jugosławii podczas wojny" Warszawa 1951 J. Cywjak, R. Juryś "Rajk, Tito, Wallstreet. Proces w Budapeszcie" Warszawa 1949 D. Desanti "Tito i jego agenci" Warszawa 1950 J. Dominko "Jugosławia spółdzielcza" Warszawa 1948 B. Gribanov "Banda Tito - orudie amerikano-anglijskich podżigatelej vojny" Moskva 1951 tegoż, "Banda Tito - narzędzie amerykańsko-angielskich podżegaczy wojny" Warszawa 1952 R. de Jouvenel "Tito marszałek zdrajców" Warszawa 1951 D. Kartun "Spisek Tito przeciwko Europie" Warszawa 1951 V. Kirsanov "Titowska Jugosławia kolonią amerykańskiego imperializmu" Warszawa 1951 O. Mal'cev "Tragedia jugosłowiańska" Warszawa 1954 "Proces faszystowsko-titowskiej bandy prowokatorów i dywersantów w Budapeszcie" Łódź 1949 "Proces Milica Petrovica czyli kulisy dyplomacji titowskiej w Polsce" Warszawa 1950 "Titowska szajka szpiegów przed sądem w Budapeszcie" Warszawa 1949. Krótki żywot miały niektóre z powyższych tytułów. A, że nie zadrżała pracownikom uczelni kiedy palili dzieło Bolesława Bieruta "O Partii" (Warszawa 1952)? Dziw, wreszcie wówczas wciąż był prezydentem. Czemu spalono takie pozycje jak: "Sesja Światowej Rady Pokoju. Pierwsza" (Warszawa 1951) czy "Sztuka narodów Jugosławii XIX i XX wieku" (Warszawa 1948) - trudno dziś orzec.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.