Jump to content

secesjonista

Administrator
  • Content count

    26,066
  • Joined

  • Last visited

About secesjonista

  • Rank
    Ranga: Rektor
  • Birthday 03/13/1943

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Historia XIX wieku

Kontakt

  • Strona WWW
    http://

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zainteresowania
    Socjologia, historia idei

Recent Profile Visitors

9,828 profile views
  1. Alireza Mafiha nie został skazany za przestępstwa narkotykowe a za: "przestępstwo przeciwko Bogu", co polegało na napaści z użyciem całkiem sporego noża na jednej z teherańskich ulic. Decyzję o tym by nie powtórzyć egzekucji podjął sąd, a ów minister wyraził jedynie swą opinię. I na tym wypada już zakończyć ten XXI-wieczny wątek.
  2. Temat się tyczy innej epoki, zatem krótko - nie ma takiego prawa w USA, to taka urban legend. Kilka wzmianek o ratowaniu w ten sposób skazanego: forum.historia.org.pl - "Mój ci - jest! mój ci - jest! O wypraszaniu skazańców". Kwestię pod względem dawnego prawa na ziemiach polskich referował Karol Koranyi, bodajże w Sprawozdaniach AU albo już PAU, ale numeru i roku - nie pomnę.
  3. Dwóch polskich matematyków: Krzysztof Tatarkiewicz i Andrzej Pelczar spierało się na spotkaniach Szkoły Historii Matematyki (także na łamach "Wiadomości Matematycznych" czy "Antiquitates Mathematicae") o polską pisownię zlatynizowanej formy: Joannes Broscius, czyli czy ma być: "Brożek" czy "Brzozek". Siłą rzeczy w trakcie tej dyskusji wynikła kwestia przekreślonej litery "z", oto kilka uwag zanotowanych przez Tatarkiewicza: "Można w nim przeczytać [chodzi o "Nowy Karakter polski" J. Januszowskiego - secesjonista] (kursywa jest w oryginale), że są trzy zet, a mianowicie takie jakie my zapiszemy jako: „zet”, „(ż)” oraz „zet przekreślone” . Jako przykłady Kochanowski podaje: „zamek”, mro(ż)no, [zjywieś . Literę „z” (wtedy zazwyczaj gotycką) w średniowieczu często przekreślano - była to redundacja (tak jak teraz jest przekreślanie w Europie cyfry „7” - patrz niżej nr 8). Natomiast w języku polskim pisanie „Zet” jako „zet” przekreślonego, jest już - chyba - dopiero XVI-wiecznym pomysłem (patrz ustęp nr 10). Ale w praktyce, jeśli chodzi o małą literę (wersalik) „zet przekreślone”, to przynajmniej w druku, nigdy nie wszedł on w powszechniejsze użycie. Natomiast w wypadku dużej litery (kapitaliku) „duże Zet przekreślone”, to pomysł ten wprawdzie powstał też już co najmniej w XVI wieku (ale początkowo był sugerowany tylko w wypadku kapitaliku „Zet” (patrz niżej), ale spopularyzowali tę grafikę, chyba dopiero w okresie międzywojennym, plastycy w „logach” (przed 1950 rokiem słowo to nie było jeszcze znane) jakichś kompanii żeglugowych stosujących tak wymalowaną literą na kominach statków (też tylko kapitalik). Obecnie tę grafikę stosuje chyba wyłącznie żandarmeria wojskowa - ma ona na swych samochodach napis ,,[Z]W” („duże Zet przekreślone” ). Przed rozbiorami poprawne i starannie pisane „Zet” było w zasadzie zawsze z kropką. (...) Od razu zaznaczmy, że tu symbol (ż) oznacza ten sam znak graficzny, który zdefiniowaliśmy wyżej w poprzednim ustępie, ale ten znak (litera) który u S. Murzynowskiego [chodzi o - secesjonista] oznaczał dźwięk dziś zapisywany jak „ż” („żaba” ), to tu u J. Kochanowskiego oznacza inny dźwięk, a mianowicie „ź” („mroźno” ). Dalej zastosowaliśmy tu symbol [z] jako transliterację małego „zet przekreślonego” . Przy omawianiu ortografii S. Murzynowskiego [chodzi o rozprawkę "Ortographia Polska"- secesjonista] nie był on potrzebny (gdyż „małe zet przekreślone” nie jest przez niego stosowane). J. Kochanowski stosuje przekreślone zety, ale w długim komentarzu Jana Januszkowskiego (z zawodu drukarza), jest wyraźnie powiedziane, że kreskę można dodawać do zwykłego „z”, ale nie należy tego robić z gotyckim, „bowiem mianowicie „trzecie zet” ... z kreską przez pół, trudno po te czasy w druku używać było. Niemieckiey liter karakter ... kreski przez pół cierpieć nie mogło...” . Nie jest zresztą powiedziane dlaczego takie zet gotyckie kreski przez pół „cierpieć by nie mogło” (...) Ostatecznym wnioskiem jest, że przekreślenie litery małego „zet” nie znaczy, że należy je czytać jak dzisiejsze „Żet”, zaś ówczesne „rz” być może czytano jeszcze nie jako „Zet” tylko jako miękkie „r”’, co przy latynizacji prowadziło oczywiście do zapisu „er”". /tegoż, "Jeszcze raz: Brzozek czy Brożek?", Roczniki Polskiego Towarzystwa Matematycznego Ser. II "Wiadomości Matematyczne", T. 44, nr 1, 2008, s. 118 i n.; odpowiedź A. Pelczara: "Jeszcze o Brożku", tamże, T. 45, nr. 2, 2009; teksty dostępne są na stronie Polskiego Towarzystwa Matematycznego/ Z literatury wokół tego językowego sporu: K. Tatarkiewicz "Brzózek czy Brożek? Uwagi w 350 lecie śmierci Jana Brosciusa, "Wiadomości Matematyczne", T. 38, nr 1, 2002 tegoż "Brzozek czy Brożek? – oto jest pytanie! (W 350-lecie śmierci Jana Brosciusa)", "Algorytmy w dziejach matematyki", Materiały XVI Szkoły Historii Matematyki, Turawa 14–18 maja 2002 r., red. K. Hałkowska, P. Urbaniec, "Zeszyty Naukowe", Matematyka 31, Uniwersytet Opolski, Opole 2003 A. Pelczar "Stromata Brosciana", "Antiquitates Mathematicae", Vol. 1, 2007 K. Tatarkiewicz "Brzozek czy Brożek?", "Antiquitates Mathematicae", Vol. 2, 2008.
  4. Elżbieta Bawarska i jej mąż

    Z żartu, skoro według słów domniemanej córki urodziła się w château Sassetot w 1882 roku, a Sissi w tym roku tam nie przebywała tylko w 1875 r. to musiała być to siedmioletnia "ciąża wsteczna". O ile wizyta w Sassetot-le-Mauconduit w 1875 r. jest odnotowana w wielu materiałach źródłowych; choć miała być to podróż prywatna i teoretycznie incognito; jak w Dzienniku Urzędowym, na łamach "Journal de Rouen" czy w raportach żandarmerii złożonych w prefekturze Dolnej Sekwany, to o wizycie w 1882 r. - nic. Nie odnotowują jej również autorki itinerarium "Elisabeth, Stationen ihres Lebens" Brigitte Hamann i Elisabeth Hassemann. To, że w wiedeńskich archiwach odnotowano jej urodziny w marcu 1879 roku to zapewne jedynie tajne działania cesarskiego dworu. Tak jak i to dlaczego cesarz jej nie uznał, wedle jej słów spowodował to "Dwór" gdyż została wychowana przez swoją matkę w duchu wolnych i otwartych idei nowoczesnej edukacji, przez co miała być niebezpieczną dla imperialnych tradycji: "It is the Court of Vienna which looks upon me as dangerous. Having been brought up by my mother in the free and broadminded ideas of modern education, I must, I suppose, be regarded as a menace to the traditions of the Imperial House". /Count. Zanardi Landi "The Secret of an Empress", London - New York - Toronto and Melbourne 1914, s. VII-VIII/ Niestety nie dowiemy się jak w dwa lata udało się jej mężowi przepuścić 4000 000 koron, które ponoć miała jej zostawić cesarska matka, a właściwie dowiadujemy się: stało się to za sprawą niecnych poczynań wiedeńskiego dworu, którego przedstawiciele przez różne podstawione osoby podsuwać mu mieli nietrafne inwestycje. Trochę się to kłóci z jej późniejszą narracją, w której z perspektywy już po rozwodzie zaczęła sugerować, że tak na prawdę to jej pierwszy mąż był podstawiony (przez te same siły) by ją zrujnować, a wszystko to wysnuła z faktu, że Richard Kühnelt po powrocie do Wiednia dostał pracę, potem awans a nawet został przywrócony do pułku. "How can I help being confirmed, by this paradoxical treatment of my husband, in the certainty that his conduct, though apparently as free as it was blameworthy, was in reality but the result of his blind obedience to orders received from those over him, and that he was in some measure no more than the docile instrument of a concerted plan to ruin me? Was he therefore rewarded for having executed his task so well?". /tamże, s. 343/ Jak się wydaje w sierpniu/wrześniu 1914 roku Wiedeń miał "na głowie" nieco ważniejsze sprawy (tak mniej więcej trzeba by datować londyńskie wydanie, zważywszy że recenzja tej publikacji w "The Times Literary" ukazała się już 3 września). A pośród nich priorytetem raczej nie było zajmowanie się publikacją napisaną przez pewną panią, której chyba znudziło nieco bycie jedynie żoną superintendenta z londyńskiej firmy Ocean Salvage Co. Ltd.; choćby hrabiego; i postanowiła zostać córką cesarzowej. Z faktu, że amerykańskie władze nigdy nie zdementowały informacji, że pierwszą osobą na Księżycu był Polak - Serafin Boliński, jasno wynika, iż to jemu należy przypisać ten doniosły czyn. A już tak na poważnie co do dementi, pani Kaiser (z domu Prins) nigdy nie odwołała swego oświadczenia, że "nasza" Carolina Frantizka była jej córką. O ile można utrzymywać, że jej oświadczenie z 1 grudnia 1911 r. zostało wymuszone przez wiedeńską policję, to chyba nie musiała się jej obawiać w dwudziestoleciu międzywojennym gdy przebywała we Francji (zmarła w 1 marca 1929 r. w Saint-Germain-en-Laye). Na różnych forach można poczytać, że roszczenia pani Zanardi Landi wspierają zapiski Marie Larisch, rzadziej już ktoś zauważa, iż ta miała osobiste powody by w dość negatywnym świetle przedstawiać wiele z postaci wiedeńskiej society i domu cesarskiego, a jej wspomnienia pełne są blagi, przeinaczeń i zwyczajnych kłamstw. A już zupełną rzadkością jest by ktoś zwrócił uwagę na fakt, iż kiedy jeszcze podpisywała się jedynie jako Comtesse Marie Larisch (z domu Baronne de Wallersee) i w 1913 r. opublikowała swe wspomnienia "My Past" (napisane przy współpracy Maude Ffoulkes) to nie ma tam ani słowa o dziecku, które miało być poczęte w Sassetot. Za to w 1935 r., kiedy już tytułowała się: Comtesse Larisch von Wallersee Wittelsbach w "Les secrets d’une maison royale" dziecko nagle się pojawia a autorka "przypomina" sobie, że to ona zawiozła je do Wiednia. Kolejny wyczyn w tej kwestii popełnił Marcel Fouquier w "Jours heureux d’autrefois" (Paris 1941) gdzie stwierdził, że cesarzowa urodziła dziecko, które nazwano: "comtesse Landi", nie sprawdzając nigdzie tych rewelacji i nie zdając sobie sprawy, że człon "Landi" to część nazwiska drugiego męża naszej uzurpatorki. Ja zmartwię euklidesa, ale autorka "The Secret of an Empress" nie przyznaje się do takiego ojca, i w sumie sama nie miała pomysłu na to kto nim był, wpierw podawała, że to Ludwik II Bawarski by potem utrzymywać, iż to jednak Franciszek Józef. Według czyjego przekazu, jeśli nie liczyć głosu Julesa Chopina? Myli się euklides, co mnie dziwi zważywszy na jego znajomość języka francuskiego. Przed wydaniem londyńskim było wydanie francuskie (o włoskim zasekwestrowanym wydaniu już nie wspomnę), jako "Le secret de l’impératrice dévoilé par sa fille (Mœurs et scandales de la Cour d’Autriche)" w paryskiej Librairie Universelle.
  5. Takie "wątpliwości" wyrazili; co ciekawe; ukraińscy badacze: Walerij Stepankow (dyrektor Instytutu Historii Ukrainy Narodowej Akademii Nauk Ukrainy) i Walerij Smolij, współautorzy takich opracowań, jak: "Богдан Хмельницький: хроніка життя та діяльності", "Богдан Хмельницький: монографія" czy "огдан Хмельницький: Соціально-політичний портрет". Znał więcej (proszę zajrzeć do biografii opracowanej przez Iwana Krypjakewycza), tylko co z tego ma wynikać? To nie jest tak pewne, wskazuje się też, że mógł być to Jarosław, wspominał o tym Miron Korduba w opracowanym przezeń biogramie do PSB. No to niech nas oświeci euklides jakie to miasto bądź persona ofiarowały mu więcej niż Lwów i gdzie to pobierał te nauki - tak konkretnie bez farmazonów.
  6. Staram się pozwalać na dużą swobodę wypowiedzi w każdym temacie, ale ma to jakieś granice inaczej każdy temat przemienia się w zlewnię wszelkich możliwych wątków i spostrzeżeń. Rozumiem że z pewnego lenistwa jeśli ktoś trafi na temat o Sienkiewiczu to od razu stara się w nim zawrzeć wiele z tego co wie lub zdaje mu się, iż wie: od postaci pisarza, przez jego bohaterów, po zawarte w jego dziełach realia epoki. Nie jest jednak chyba tak trudnym, gdy w toku dyskusji nasuną się nam jakieś przemyślenia niezbyt związane z głównym wątkiem, skorzystać z wyszukiwarki forumowej i znaleźć bardziej odpowiedni wątek. A przy całej mej tolerancji nie za bardzo widzę związek pomiędzy kreowaniem przez Sienkiewicza drastycznych scen a tym czy Chmielnicki był szlachcicem i jakie miał zdolności językowe... Wpisy o tożsamości i pochodzeniu księcia na Wiśniowcu postarałem się skopiować do tematu: forum.historia.org.pl - "Jeremi Wiśniowiecki" i tam można kontynuować rozpoczęty tu spór. Wpisy o pochodzeniu i innych szczegółach biograficznych tyczących się osoby Bohdana Chmielnickiego postarałem się przekopiować do tematu: forum.historia.org.pl - "Bohdan Chmielnicki - ocena i szczegóły biograficzne" i tam można... Wpisy o niedomówieniach Sienkiewicza co do prawdy historycznej skopiowałem do; sugerowanego już wcześniej przeze mnie; wątku: forum.historia.org.pl - "Trylogia a prawda historyczna" . Co prawda jest już temat: forum.historia.org.pl - "Kat w średniowieczu", ale tu punktem wyjścia była historia z XVI wieku, zatem dokonane tyczące się tej funkcji skopiowałem do nowego tematu: forum.historia.org.pl - "Profesja kata - zakres zadań, opłacalność, sposób wykonywania egzekucji".
  7. W temacie "Henryk Sienkiewicz: czy epatował sadyzmem..." padło:
  8. W temacie "Henryk Sienkiewicz: czy epatował sadyzmem..." padło:
  9. W temacie "Henryk Sienkiewicz: czy epatował sadyzmem..." padło:
  10. Jeremi Wiśniowiecki

    W temacie: "Henryk Sienkiewicz: czy epatował sadyzmem..." padło:
  11. Cesarstwo Łacińskie

    Ja pytam: jacy historycy prócz Du Cange'a, a eukldies odpowiada, że... Du Cange. O ile mi wiadomo to nic takiego nie napisał, może zatem euklides zacytować ów passus tak byśmy wiedzieli skąd jego wnioski i czy znów nie mamy do czynienia z jego nadinterpretacją. Nie zdziwiło euklidsa, że tak wielu historyków zajmujących się dziejami Bizancjum nie tylko nie wspomina o spisku, nie tylko nie wspomina o jego udziale w tymże ale nic nie napisali o tym by Teodor I Laskarys został zamordowany? Proszę czytać uważniej, zadałem pytanie jacy to historycy (liczba mnoga) ponieważ sam euklides podał wcześniej: "Zdaje się, że wspominają o niej tylko historycy francuscy". Czyżby osoba autora "Histoira byzantina..." u euklidesa występowała w tej samej roli co reymontowski Ostrowski (zawiadowcy i spedytora - w jednej osobie), przez co pojedynczy historyk staje się dla euklidesa: historykami? Tylko się euklidesowi tak zdaje... o tej bitwie; w mniejszym lub większym zakresie; wspomnieli tacy autorzy, jak: D. Gołąb, M. Witasek, George Ostrogorski, F. Cognasso, E. Eickoff, W. Ramsey, J. Bradbury, F. Bredenkamp, S. Thymidias, O. Henne am Rhyn, G. Bieg, D. Nicol, F. Van Tricht, T. Hopkins, R. Wolff, M.K. Setton, K. Belke, B. Tekkök, A. Uzelac, B. Pavlović, C. Foss, W. Norden, K. Clewing, A. Kazhdan, K. Krumbacher, A. Gardner, J. Hussey, S. Rakova, C. Brand, R. Macrides, R. Talbert, F. Uspienski, A. Kaldelis, W. Blum, F. Dölger, T. Traversari, D. Abulafia, E. Zachariadou, B. Sinogowitz, A. Kolia-Dermitzaki, H. Sundhaussen, L. Gumilow, A. Haisenberg, K. Hopp, O. Mariani, Ch. Nikolas, C. Sode, N. Hooper, M. Bennet, J. Bagnell Bury, R. Browning, S. Takács, D. Černohorský, A. Papageorgiou, S. Tucker, W. Tomaschek, L. Fowler-Magerl, S. Yildiz Ötüken, M. Angold, G. Klaniczay, P. Lock, R. Dupuy, H. Hunger, H. Gwatkin, J. Stauber... Całkiem sporo tych historyków, a nie jest to wcale pełna lista i można ciągnąć ją znacznie dłużej. Jak to się zatem stało, że euklidesowi tak się "zdawało"? Jak mniemam przeczytał on jedno z dzieł Du Cange'a (tylko które to nie wiemy gdyż tradycyjnie poskąpił nam wskazania na czym konkretnie się opiera) i uznał, że to mu w zupełności wystarczy i nie trzeba już sięgać po nic innego. Otóż o bitwie pod "Pemanin" (częściej w lekcji: "Pemarin") pisano; i to na ogół właśnie za tym historykiem; głównie w XVII-XVIII wieku. Tak np. mamy u Jeana de Boucheta: "La perte qu'il fit de ses meilleures troupes à la bataille de Pemarin contre Vatace" (w jego "Histoire généalogique de la maiosn royale de Courtenay", Paris 1661, na s. 64) czy u Ezry Cleavelanda, członka Exeter College i rektora Powderham, który zapisał: "... in the Battle againſt Vatacius at Pemarin" (w jego "History of the Noble and Illustrious Family of Courtenai", 1735, na s. 55). Problem w tym, że nauki historyczne nie stoją w miejscu a starsze teksty należy czytać w opracowaniach krytycznych bądź konfrontować z bardziej współczesnymi opracowaniami. Gdyby euklides tak uczynił to nie łykałby jak bocian żabę; że się tak kolokwialnie wyrażę; wszystkiego co zapisał Du Cange. Jego historyczne opracowania oczywiście są bardzo cenne i współcześni historycy wciąż z nich korzystają, ale szereg podanych przezeń faktów zostało negatywnie zweryfikowanych, by już nie wspomnieć o dyskusjach wokół jego ocen różnych zdarzeń. I wiedziałby euklides, że Du Cange oddał w swym tłumaczeniu miejsce tej bitwy błędnie i dziś, jeśli ktoś o niej pisze to używa zazwyczaj formy: "Poimanenon" bądź "Poemanenum" (starogr.: Ποιμάνινον, Ποιμανηνόν), miejsce tej bitwy na ogół identyfikuje się z okolicami dzisiejszej wioski Eski Manyas. /szerz. o próbach lokalizacji: cykl artykułów A.D. Mordtmanna na łamach "Das Ausland", z okresu 1855-1863; W. Hasluck “Poemanenum”, "The Journal of Hellenic Studies", vol. 26, 1906; tegoż "Cyzicus: Being Some Account of the History and Antiquities of that City, and of the District Adjacent to It, with the Towns of Apollonia ad Rhyndacum, Miletupolis, Hadrianutherae, Priapus, Zeleia...", Cambridge 1910; F.-M. Kaufmann, J. Stauber "Poimanenon bei Eski Manyas? Zeugnisse und Lokalisierung einer kaum bekannten Stadt”, "Studien zum antiken Kleinasien", II, ed. A. Schütte, Bonn 1992/ W źródłach z epoki nie ma wymienionej daty tej bitwy, tę wyprowadza się na ogół z chronologii relacji, np. przedstawionej przez Jerzego Akropolitę (Geōrgios Akropolitēs), w edycji jegoczęści spuścizny pisarskiej opracowanej przez Augusta Heisenberga ("Goergii Acropolitae Opera", Vol. Prius, Lipsiae MCMIII) jest o tym, bodajże na s. 34-35. W żadnym współczesnym opracowaniu historycznym nie spotkamy się z datą: 1222 rok, to już wymysł euklidesa wynikający zapewne z nieuważnej lektury dzieł Du Cange'a. Gdyby np. sięgnął po jego tekst w dość klasycznym opracowaniu Jeana Alexandra Buchona zatytułowanym "Histoire de l'empire de Constantinople sous les empereurs français jusqu'a la conquete des Turcs" (Nouvelle Edit., T. I, Paris MDCCCXXVI) to zwróciłby (może) uwagę na datację zapisaną na marginesach, a według nich bitwa umieszczona jest pod rokiem: 1224. We współczesnych opracowaniach przyjmuje się, że miała ona miejsce w końcu 1223 r. bądź właśnie w 1224 roku. A skoro euklides interesował się dziejami tego regionu to prawidłowa nazwa nie powinna mu być obca, przecież to jest to samo miejsce w którym łacinnicy pokonali w grudniu 1204 r. wojska Teodora I Laskarysa. /por.: M.C. Bartusis "The Late Byzantine Army. Arms and Society, 1204-1453"; A. Simpson "Niketas Choniates. A Historiographical Study"; W. Treadgold "A History of the Byzantine State and Society"/ Jeśli chodzi o osobę Roberta I... to czy słusznymi są wystawione mu "laurki" np. przez Kennetha Settona, który w cyklu swych artykułów "The papacy and the Levant (1204-1571)" (ogłoszonych na łamach "Memoirs of the American Philosophical Association", w latach 1976-1984) napisał, że był nie tylko leniwym i rozpustnym, ale i przyniósł straszne rozczarowanie swym baronom ("Indolent and licentious", "a terrible disappointment to his baron"), czy Ericę Jo Gilles, która w swej dysertacji stwierdziła, że objęcie sukcesji przez Roberta jest uważane za katastrofę dla imperium a on sam nie wykazywał zainteresowania dalszymi celami polityki zagranicznej i był pozbawionym talentów dyletantem ("apparently bereft of talents irresponsible dilettane", w; tejże "'Nova Francia'? Kinship and Identity among the Frankish Aristocracy in Conquered Byzantium, 1204-1282"; PhD thesis, Princeton University, 2010, s. 116 i n.)? Czy opinia wyrażona przez Roberta Lee Wolfa, który stwierdził, iż Robert nie miał żadnych niezbędnych cech by z sukcesem rządzić cesarstwem, a najbardziej zwięzłym (i potępiającym) go określeniem jest: "quasi rudis et idiota" (tegoż "The Latin Empire of Constantinople, 1204-1261", w: "A History of the Crusades" ed. K.M. Setton, Philadelphia 1962, s. 214 i n.).
  12. Kto fascynował się Napoleonem? Kto go naśladował?

    W 1912 r. w walce o prezydenturę liczyli się: William Taft (będący wówczas urzędującym prezydentem), były prezydent Theodore Roosevelt i Thomas Woodrow Wilson. Taft znalazł się pomiędzy Rooseveltem z jego "nowym nacjonalizmem" a Wilsonem z "nową wolnością" i "drugą emancypacją", miał on wówczas powiedzieć, że w tym wyścigu tylko on jest konserwatystą. Co na tle jego konkurentów wydaje się być całkiem prawdziwym stwierdzeniem. Taft jak wiadomo nieszczególnie palił się do zasiadania w Białym Domu, bardziej nęcił go fotel w Sądzie Najwyższym. Jednym z powodów przyłączenia się do tej rywalizacji miała być jego ocena praktyki sprawowania władzy przez Teddy'ego, który często realizował różne programy nieszczególnie przejmując się przekraczaniem granic wyznaczonych przez prawo i oczekiwał, że sądy i prawodawcy go dogonią. Roosevelt w wielu swych przemówieniach mówił o sądach, które nie nadążają za nową rzeczywistością. Jeśli chodzi o konstytucję to Roosevelt miał o niej podobne mniemanie co Wilson, różnili się jedynie stylem: Wilson pisał uczone traktaty w których objaśniał dlaczego należy porzucić ślepe oddanie konstytucji a Roosevelt wręcz miał "ujeżdżać cały ten dokument" (jak ujął to Jonah Goldberg w "Lewicowym faszyzmie"). Taft miał wobec tego powiedzieć, iż: niecierpliwość Roosevelta z powodu tego, że prawo nie nadąża, upodobniała go do Napoleona ("... impatience with the delay of the law not unlike Napoleon"). /J.M. Cooper "The Warrior and the Priest: Woodrow Wilson and Theodore Roosevelt", Cambridge (Massachusetts) 1983, s. 150-151/ Swoją drogą, osoba Napoleona to chyba jedna z niewielu postaci do której porównanie może być wyrazem podziwu bądźprzygany.
  13. Grunwald - mity a fakty

    Jak się wydaje stronie polskiej nie tyle chodziło o odparcie zarzutów stawianych przez Falkenberga co o potępienie (ukaranie) autora i wskazanie jego powiązań z Zakonem. Co do tego pierwszego osiągnięto sukces, pismo potępił i Zygmunt Luksemburski jak i trzech kardynałów wyznaczonych przez papieża (w maju 1418 r.), którzy skazali to pismo na podeptanie. Nie udało się jednak udowodnić powiązań autora z Zakonem co strona krzyżacka uznała za sukces. A przy okazji polska delegacja uczyniła afront papieżowi, gdy na ostatniej sesji (22 kwietnia) zwróciła się o ukaranie Falkenberga to odwołali się do decyzji przyszłego soboru. Na udział Tatarów w tej kampanii mieliśmy kontrargument w postaci przywiezionych w listopadzie 1415 r. około sześćdziesięciu nowo ochrzczonych Żmudzinów.
  14. I na tym skończmy dyskusję o pożytkach ze sprawowania funkcji kata, zawsze można założyć odrębny temat i tam do woli o tym rozprawiać.
  15. Cesarstwo Łacińskie

    Jacy historycy, prócz Charlesa du Fresne, utrzymują, że Watatzes brał udział w spisku przeciw temu cesarzowi i jacy twierdzą, że Laskaris został zamordowany? Nie wspomniał o tym: Dimiter Angelov ("The Byzantine Hellene: The Life of Emperor Theodore Laskaris and Byzantium in the thirtenth Century"), George Ostrogorski ("Dzieje Bizancjum"), Filip van Tricht ("The Latin Renovatio of Byzantium: The Empire of Constantinople (1204-1228)"), Alkmini Stavridou-Zafraka (w swym odczycie na 23. International Congress of Byzantine Studies, Belgrad 2016, panel "Continuity and Change in the Empire of Nicaea"), Judith Herrin i Guillaume Saint-Guillain ("Identities and Allegiances in the Eastern Mediterranean after 1204"), Michael J. Angold ("The Fourth Crusade: Event and Context")... A możemy poznać tych francuskich historyków, którzy pisali o bitwie pod Pemanin z 1222 r., która miała mieć tak katastrofalne skutki dla łacinników?
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.