Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
ciekawy

Fala w Siłach Zbrojnych PRL

Recommended Posts

jancet   
Wszak "bażant" to nie żołnierz.

Ośmielam się twierdzić, że wiem, co masz ma myśli. "Bażant" na praktyce w trójkącie bermudzkim to faktycznie nie żołnierz - toć wyjdzie za kilka miesięcy, raptem po roku służby.

Z drugiej strony pragnę Cię zapewnić, że jeśli chodzi o tzw. "szkółkę", czyli pierwsze cztery miesiące, to się z nami nie cackano. Większość trepów nie kończyła WAT-u, więc miała do nas wysoce niechętny stosunek.

Ja mam. A na jakiej szarży skończyłeś ?

Na plutonowym podchorążym.

Kilka przykładów rozrabiania trepów. Pierwszy dotyczy mnie osobiście.

Wychodzę od lekarza, idę do miejsca zakwaterowania, w tym czasie odbywa się zbiórka kompanii (nie pamiętam, jak to się dokładnie nazywało). Czapkę trzymam w ręku. Dopada mnie kapitan Jarosz, wrzeszczy i wydaje mi rozkaz stawienia się na kolejnej zbiórce w hełmie i bechatce. Bechatka to taka ciepła kurtka, a był czerwiec, upały. Radzono mi, żebym odpuścił, zapomniał, ale ja nie - na następnej zbiórce zjawiłem się w zimowej kurtce i w kasku. No i wtedy niemal proszono mnie, żebym tego więcej nie robił. To byłoby stosowanie kary fizycznej, a takie były formalnie zakazane.

Mi Jarosz odpuścił, za to na maksa znęcał się nad podchorążym Pisiakiem. Fajny był chłopak - punk - niezłe kawałki na gitarze wygrywał. Wzrost - metr sześćdziesiąt w kapeluszu, bardzo lubiany w plutonie. A ten c... się na niego uwziął. Aż doszło do "strzelania nr 3" (proszę mnie poprawić, jeśli numer źle podałem). Polegało to na tym, że każdy dostawał 10 nabojów, strzelanie odbywało się w nocy i strzelało się do sylwetek, pojawiających się na polu na kilka sekund, w świetle rakietnic. Chyba 5 miało się ich pojawić.

Pisiak zignorował wszelkie instrukcje, dotyczące właściwej postawy strzeleckiej, po prostu siadł na dupie i mierząc niby jak w westernie... oddał trzy trafione strzały. Wtedy kapitan Jarosz nie wytrzymał, przekroczył linię bezpieczeństwa i linię ognia (czego absolutnie nie miał prawa zrobić) i zaczął wrzeszczeć na naszego Pisiaka.

Ten zaś tak powoli, powolutku odwrócił się w stronę kapitana Jarosza, stale trzymając kałasza na udzie i palec na spuście, z tym, że w zupełnie inną stronę lufa była skierowana. Nie mówił nic, tylko patrzył i trzymał palec na spuście. A Jarosz zorientował się, że ten strzela celnie, ma jeszcze 7 naboi, oraz że to on przekroczył regulaminowe granice, więc podchorąży Pisiak może go po prostu rozstrzelać i nic mu za to nie grozi.

To była noc, ale mimo to widać było, jak twarz kapitana Jarosza zszarzała, zesztywniała. Powolutku, stopa za stopą, wycofał się za linię bezpieczeństwa. Więcej go nie widzieliśmy,

Edited by jancet

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawa dyskusja, tylko język jakiś taki dziwny, łatwej się połapać w XVII-wiecznym

Widać jednak że w trepach upodlenie to była normalka.

Nawet nie wyobrażam sobie żeby w czasie wolnym ktoś mi dyktował czy mogę się rozwalić w wyrze, krześle czy fotelu i odpoczywać czy nie.

Z ciekawości spytam

Czy zdarzali się tacy co zupełnie olewali fale i dawano im spokój (bo np. spuścili łomot tym co próbowali robić z nich kotów)?

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)

Wychodzę od lekarza, idę do miejsca zakwaterowania, w tym czasie odbywa się zbiórka kompanii (nie pamiętam, jak to się dokładnie nazywało). Czapkę trzymam w ręku. Dopada mnie kapitan Jarosz, wrzeszczy i wydaje mi rozkaz stawienia się na kolejnej zbiórce w hełmie i bechatce. Bechatka to taka ciepła kurtka, a był czerwiec, upały. Radzono mi, żebym odpuścił, zapomniał, ale ja nie - na następnej zbiórce zjawiłem się w zimowej kurtce i w kasku. No i wtedy niemal proszono mnie, żebym tego więcej nie robił. To byłoby stosowanie kary fizycznej, a takie były formalnie zakazane.

(...)

Jakoś nie widzę tu kary fizycznej.

Podchorążowie w czerwcu mieli w szafkach zimowy ubiór?

Czy trzeba było fasować?

(...)

Ten zaś tak powoli, powolutku odwrócił się w stronę kapitana Jarosza, stale trzymając kałasza na udzie i palec na spuście, z tym, że w zupełnie inną stronę lufa była skierowana. Nie mówił nic, tylko patrzył i trzymał palec na spuście. A Jarosz zorientował się, że ten strzela celnie, ma jeszcze 7 naboi, oraz że to on przekroczył regulaminowe granice, więc podchorąży Pisiak może go po prostu rozstrzelać i nic mu za to nie grozi.

To była noc, ale mimo to widać było, jak twarz kapitana Jarosza zszarzała, zesztywniała. Powolutku, stopa za stopą, wycofał się za linię bezpieczeństwa. Więcej go nie widzieliśmy,

Ano nie może, tu wychodzi nieznajomość regulaminów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
fodele   

Właśnie zdałam sobie sprawę, że żaden męźczyzna z mojego najbliższego otoczenia nie był w wojsku (z wyjątkiem Taty,ale on ma z tego okresu dobre wspomnienia) i być może dlatego zupełnie nie wiem o czym mówicie. Zwłaszcza, że używacie kompletnie niezrozumiałych dla mnie określeń :blink:

Share this post


Link to post
Share on other sites
amon   

Właśnie zdałam sobie sprawę, że żaden męźczyzna z mojego najbliższego otoczenia nie był w wojsku (z wyjątkiem Taty,ale on ma z tego okresu dobre wspomnienia) i być może dlatego zupełnie nie wiem o czym mówicie. Zwłaszcza, że używacie kompletnie niezrozumiałych dla mnie określeń :blink:

Bo fala w wojsku to system zachowań, zwyczajów i specyficznego języka, który był zbliżony do grypsery.

Fala rządziła się tradycją zapożyczoną od kryminalistów.

Celem przybliżenia slangu używanego przez falę mały słownik gratis;

kot- nowy pobór, który podlego wickom, czyli wicerezerwistom. Zadanie kota jest proste, rola służebna wobec żołnierzy którym do wyjścia pozostał jeden rok służby.

starszy kot- pół roku służby. Po pierwszej obcince tzw. ogona. Rytuał wyglądał tak. Kot kładzie się na ułożone wzdłuż ciała taborety, a wickowie pasami od mundurów wyjściowych (skórzane) uprzednio namoczonymi w wodzie, leją delikwenta w cztery litery.Druga obcinka która ostatecznie pozbawiała tzw. ogona, nastepuje po ok. roku służby.

Wicek, czyli wicerezerwista. Rok służby, bez dodatkowych szykan, mają do usług koty więc stosują wobec nich zaznane na własnej skórze szykany.

Dziadek- pł roku do wyjścia. Korzystają z usług starszych kotów, oraz czasami kotów. Do obowiązków kota należy pranie, robienie herbaty, słanie koja (czyli łóżka), przynoszenie ze stołówki jedzenia, oraz szeroko rozumiana rozyrywka. Kot jest szykanowany w.g tzw. kaprysu dziadka czy wicka. W skład zabaw wchodzą, pompki, skaknie żabką, tzw. lepy czyli bicie otwartą dłonią po karku, czołganie, sprzątanie przez całą noc, najgorsze służby na kuchni czy tzw. rejonach zewnętrznych.

Cywil-czyli dziadek któremu pozostało 50 dni do wyjścia. Pagony dziadka zawsze są wywrócone na lewą stronę, niczym się nie przejmuje, nikt mu nie usługuje. Słowem pozornie wolny człowiek.

Oznaczenia falowe. Dla starego wojska.

Opinacze na butach. Każda obcinka pozwalała na rozluźnienie opinaczy o jedną dziurkę.

Pas. Im dłuższa służba, tym pas bardziej poluzowany. Szczyt to pas na tzw. jajach. (przepraszam za ten kolokwializm)

Mundur. Polowy. Czapka na tył głowy, gwizady z tarczy amazonek wydłubane. Bojówki na pasie skrzyżowane, guzik na kieszeni odpięty.

Mundur. Wyjściowy. Orzeł metalowy na okrągłej czapce garnizonowej wygięty do tzw. lotu (symbol wolności), łeb odgięty, skrzydła odgięte od płaszczyzny czapki.

Pas maksymalnie poluzowany. Opinacze popuszczone na maxa. Czapka przesunięta na tył głowy. Kształt czapki wygięty w tzw. siodło. Należało ścisnąć ją wzdłuż linii aby przybrała taki kształt.

Mistrz. Nieobcięty kot. Powody bardzo różne. Odmowa przez kota poddania się tym zwyczajom, donosicielstwo, stawianie się fali, i inne. Mistrz był szykanowany przez falę, w tym własny rocznik. Młodsze roczniki ignorowały jego istnienie. Równoważny z więziennym cwelem.

Tyle tytułem wstępu. Temat jest bardzo rozwojowy.

Edited by amon

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Właśnie zdałam sobie sprawę, że żaden męźczyzna z mojego najbliższego otoczenia nie był w wojsku (z wyjątkiem Taty,ale on ma z tego okresu dobre wspomnienia) i być może dlatego zupełnie nie wiem o czym mówicie. Zwłaszcza, że używacie kompletnie niezrozumiałych dla mnie określeń :blink:

Nie martw się, nie tylko Ty!

Ja co prawda pobierałem wiedzę militarną w Studium Wojskowym przy WSM w Gdyni ale jedyny kontakt z "falą" jaki sobie przypominam to zabawne dialogi z różnymi wojakami jakich czasem mieliśmy okazję spotykać a to na strzelnicy, a to na poligonie w Jasieniu, a to na wyjazdowych zajęciach na Oksywiu.

Dialogi typu:

"-Te! Ile masz do wyjścia?"

"-No, ja to ze 2-3 godziny. A ty?"

Raz tylko na Oksywiu gdy czekaliśmy na zajęcia na poligonie pożarowym a nasz porucznik się gdzieś ulotnił wybuchła mała awanturka z pewnym "kapitanem po wypadku" (bosmanmatem) który tym obiektem zawiadywał.

Share this post


Link to post
Share on other sites
fodele   

Przeczytałam amonie Twój słowniczek. Dziękuję! Na pewno pomoże mi w zrozumieniu poprzednich postów ;)

Oczywiście wiem co to jest fala i zdaje sobie sprawę, że istnieje.

Kiedy byłam mała mój Tata raczył mnie tylko uroczymi historyjkami typu życie susłów na płycie lotniska w Babimoście :lol: Zrozumiałe, że dziecku o tradycjach wojskowych nie opowiadał. Ale - o dziwo - nie przypominam sobie, żeby było to KIEDYKOLWIEK poruszane w tzw. męskich rozmowach. Czyżby w latach 60-tych XX wieku fala była zjawiskiem rzadkim? Coś wspominałeś o tym amonie. Ponadto pisałeś również o ulgowym traktowaniu w lotnictwie, może więc tu tkwi klucz do rozwiązania zagadki: okres i rodzaj służby?

Nie martw się, nie tylko Ty!

Nie martwię się, ja się wręcz z tego cieszę! :P Zwłaszcza po zapoznaniu się z treścią tego tematu.

Edited by fodele

Share this post


Link to post
Share on other sites

To zależy co rozumieć pod pojęciem: "lotnictwo".

W dęblińskiej szkole fala jak najbardziej była, czego doświadczyłem na SMS-ie.

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites
fodele   

To zależy co rozumieć pod pojęciem: "lotnictwo".

W dęblińskiej szkole fala jak najbardziej była, czego doświadczyłem na SMS-ie.

W Dęblinie tylko szkoła, służba w Babimoście i we Wrocławiu. No i, jeszcze raz podkreślam, dziesiątki lat temu...

Edited by fodele

Share this post


Link to post
Share on other sites
fodele   

Był pilotem?

Nie. Obsługa naziemna. Byłby pilotem, gdyby zdecydował się zostać w służbie zawodowej. Ponieważ nie chciał zerwać kontaktów z rodziną za granicą - skończyło się na szybowcowym hobby. Do dziś z tęsknotą zerka w chmury :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
atrix   

Pytanie za 100 point. Co się robiło by kocie godło nie leżało na puchu ( sierści )?

Share this post


Link to post
Share on other sites
amon   

Czyżby w latach 60-tych XX wieku fala była zjawiskiem rzadkim? Coś wspominałeś o tym amonie. Ponadto pisałeś również o ulgowym traktowaniu w lotnictwie, może więc tu tkwi klucz do rozwiązania zagadki: okres i rodzaj służby?

Nie chcę zbyt wiele pisać o sobie. Jednak aby przybliżyć czytelnikowi forum historia.org, skąd u mnie ta przypadkowa w sumie wiedza, coś napisać muszę.

Otóż w pierwszej połowie lat 80-tych student który został z tych, czy innych powodów relegowany z uczelni, prawie natychmiast trafiał w "kamasze".

Ten zaszczyt dotyczył również mojej osoby. Nagle z dnia na dzień znalazłem się w rzeczywistości która była mi całkowicie obca.

Mój ojciec służył na początku lat 60-tych, w jednostce lotniczej w Powidzu. Obsługiwał rozpoznawcze Iły-28.

Kiedy po szkole podoficerskiej poznałem zasady fali, jako niedoszły mgr. :lol: zainteresowałem się tym zjawiskiem. Dlatego na bieżąco wypytywałem byłych żołnierzy o zwyczaje falowe podczas odbywania służby zasadniczj. Na pierwszy ogień poszła moja rodzina, byłem zaskoczony faktem braku fali w latach 60-tych. Brałem pod uwagę relacje przedwojenne, jak i lata komuny. Wnioski które z tych badań wynikły zaspokoiły moją ciekawość. Jednak nie zamierzałem na tym poprzestać. Zakładałem, że po wyjściu w wojska, opiszę to zjawisko i obronię pracę magisterską.

Rozmawiałem i notowałem relacje różnych ludzi, zwykle mi obcych, drążyłem temat mając na względzie korzyści jakie wynikną z tych badań dla historii i nauki. Wyszła z tego kuupa.

Promotora na taką tematkę nie znalazłem. Motyw cierpiętniczy jest tu zbędny. Bronić się możesz, ale z tego co jest w zakresie tzw. badań. No i.....no comment.

Jednak zjawisko fali, całkiem udanie opisane w necie, zawsze mnie interesowało. Przez ostatnich 20 lat powstało sporo prac w tym temacie, setki ludzi obroniły magisterki, nie mając pojęcia o wadze i okropności tego zjawiska.

Na szczęscie dziś mamy wolność, a zjawisko fali interesuje nader nikły margines społeczny.

Edited by amon

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

To ja mam trzy pytania.

Pierwsze natury technicznej. Słyszałem, że wojakom do czegoś tam potrzebne były centymetry krawieckie. Ciekaw jestem do czego?

Drugie też częściowo techniczne. Widziałem nie raz chłopaków wypuszczonych na wolność. Nosili specjalnie przygotowane chusty. Kto je robił? Przyznam się, że niejednokrotnie bylem pod wrażeniem kunsztowności wykonania.

Trzecie: Czy nie sądzisz, że na fakt powstawania zjawiska fali miała wpływ mizeria panująca w wojsku. Mniej kasy na szkolenie i wyjazdy wiec chłopaki nie byli "zajechani" w wystarczającym stopniu, znudzeni i mieli za dużo czasu więc bawili się w takie głupoty. Dodatkowo zastanawiam się czy brutalizacja życia wojskowego nie wynikała również z poziomu poborowych. Opieram się tu na opowieściach znajomych ale też i na relacjach żony, która swego czasu rutynowo badała poborowych. Wydaje się, że w fazie schyłkowej PRL-u do wojska szedł dosyć prymitywny element. Jeden z oficerów który został przeniesiony z jednostki do naszego studium przyznał się, że chłopaków z matura to ze świeca było szukać. Moja żona zaś stwierdziła, że do wojska idą tylko tacy idioci którzy nawet nie potrafią się z niego wymigać. Masa wtórnych analfabetów a i pierwotni też się zdarzali.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)

Moja żona zaś stwierdziła, że do wojska idą tylko tacy idioci którzy nawet nie potrafią się z niego wymigać. Masa wtórnych analfabetów a i pierwotni też się zdarzali.

Muszę zatem się przyznać do członkostwa w grupie wtórnych i pierwotnych analfabetów, a i idiotów.

To ja mam trzy pytania.

Pierwsze natury technicznej. Słyszałem, że wojakom do czegoś tam potrzebne były centymetry krawieckie. Ciekaw jestem do czego?

(...)

Tak zwany centymetr służył do zaznaczania dni do cywila, bywało, że owe centymetry, mimo swych rozmiarów miały bogatą ikonografię.

(...)

Drugie też częściowo techniczne. Widziałem nie raz chłopaków wypuszczonych na wolność. Nosili specjalnie przygotowane chusty. Kto je robił? Przyznam się, że niejednokrotnie bylem pod wrażeniem kunsztowności wykonania.

(...)

To była manufaktura, a niemal cały przemysł. Chusty robił człek co miał zdolności artystyczne i umiejętności manuale. I to było: "coś", za to się płaciło.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.