Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
nazaa

Związki frazeologiczne a historia

Recommended Posts

Powiadali dawniej, że:

"Za królowej Bony były kiepskie żony i za Batorego niewiele dobrego".

Tyczyło się to jeno królowych czy ogólnie stanu niewieściego?

Tak zdawałoby się pospolite wyrażenie: "skóra i kości" ma całkiem stare pochodzenie, odnotowywane choćby już u Teokryta w jego "Idyllach".

Za pośrednictwem greckim do apokryfów Henocha wszedł zwrot: "być w siódmym niebie", pojęcie znane już starożytnym Babilończykom.

A z innej beczki, co wspólnego ma "szafa Lesiaka" z faraonem?

I czy jakiś nasz szlachecki praszczur posiadający "głowę przetwardą" mógł liczyć na "miłosną winę"?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do owej "innej beczki"...

w szafie Lesiaka były papiery, a te ostatnie swą etymologią sięgają papirusu. Co do szlachcica - to raczej nie mógł liczyć. Mieć "głowę prztwardą" znaczyło być upartym, a to raczej wyklucza "miłosną winę" - co w dawnym sądownictwie było określeniem na przebaczenie.

Powiedzenie: "czas to pieniądz" znane jest powszechnie.

Dlaczego jednak u schyłku XIX wieku w jednym z miast Meksyku nabrało ono całkiem konkretnego znaczenia w postaci:

"czas to mydło"?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tekst piosenki "Szparka sekretarka" powstał ponoć raptem w dwie godziny. Ten dość lekki utwór pióra Jana Wołka niewiele ma konotacji historycznych, a jednak i on pokazuje nam fragment przeszłości, a ściślej peerelowskiej rzeczywistości.

Jaki?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ano, przypomina nam o istnieniu cenzury. Cenzor zakwestionował słowo "szparka", objaśnienia autora, że to nie ta "szparka", a w leksemie zawiera się sens przymiotnikowy - żwawa, szybka.

Dopiero opinia pracownika polonistyki warszawskiej przekonała urzędnika.

Co do: "pieniądz to mydło", jak donosiła "Gazeta Lwowska" z maja 1892 r., w meksykańskim Queretaro mydło poczęło zastępować monetę. Warunkiem było by na każdej sztuce "wybito" nazwę fabrykanta i miasto pochodzenia.

A wracając do naszego kraju, czy współczesną polską szkołę można nazwać:

"Smorgońską Akademią"?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak najbardziej secesjonisto, "Smorgońska Akademia" kiedyś znacząca jedynie szkołę tresury niedźwiedzi w Smorgonie, z czasem nabrało to pejoratywnego charakteru opisującego kiepskie szkolnictwo tudzież takowych uczniów, co to ich tylko nauczyć można niezgrabnego tańca na rozgrzanej blasze.

A z innej beczki, czy opłacało się : uginać pod powerkiem w Złotoryi?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak najbardziej secesjonisto, oto Bolesław Rogatka nakazał stracić pewnego mężczyznę, wyrok nie został jednak wykonany.

Rogatka ze zdziwieniem zobaczył podczas swego pobytu w Złotoryi jak ów człowiek niesie ceber, zapytał się swych dworzan

jak to możliwe. Ci odpowiedzieć mieli, że pewnie zmartwychwstał. Rogatka miał zaakceptować ów fakt bez roztrząsania.

Stąd powstało powiedzenie, że jeśli nie chcesz być ścięty (ukarany)powinien nosić ceber we wspomnianym mieście.

/"Kronika książąt polskich", MPH, t. 3, s. 498/

Czy Lipowiec łowiłby Palikota?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Coś dla fodele i gregskiego:

wszyscy raczej znamy biblijne powiedzenie o wielbłądzie i igielnym uchu.

Problem w tym, że nie było żadnego wielbłąda. A dlaczego to zagadka dla

wymienionych wyżej forumowiczów?

Powiedzenie: zapędzić kogoś w kozi róg też jest ogólnie znane. A co

wspólnego ma ono z dawnymi karami?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozsupłując pierwszą z zagadek, rzecz miała być dla fodele: bo o grece będzie mowa, jak i dla gregskiego bo o osprzęcie okrętowym słów kilka.

Tytułem wstępu, w greckiej fonetyce historycznej:

"nastąpiła zmiana wartości głosowej ē (oznaczanego w pisowni przez znak: η), które będąc pierwotnie długą otwartą samogłoską ēm już od połowy II wieku przed Chr. zaczął się zmieniać w í, czego rezultatem było następnie zamienne używanie w rękopisach litery η i τ. Później, w okresie bizantyjskim, podobnie jak w dzisiejszym języku nowogreckim, litera czytana jest zawsze jak i (jej nazwa też brzmi ita, nie eta)".

/"O wielbłądzie w uchu igielnym", "JP" LXXIV, z. 4-5, 1994, s. 380/

Otóż w starożytności znane było powiedzenie, że "łatwiej linie okrętowej przejść przez igielne ucho, niż.." (wedle Friske: linie kotwicznej; "Griechisches etymologisches Wörterbuch"; T. I, Heidelberg 1960, s. 772 ).

Pytanie zatem skąd wziął się ów wielbłąd? Otóż lina okrętowa to katilios, i tak stało w dawniejszych greckich rękopisach Ewangelii. Już w czasie redagowania tekstów ewangelijnych owa "lina okrętowa" (kamilos) brzmiała jak wielbłąd.

Na błąd ów zwrócił uwagę już dawno temu, prof. Aleksander Milew poświęcając mu oddzielny tekst ("O wielbłądzie i uchach igielnych"), zatem:

"Nic wiec dziwnego, że taka homonimia - pisze prof. Milew - kopiści czy to przez nieznajomość ortografii, czy przez pośpiech (=nieuwagę) pisali zamiast (oczywiście w tekście ewangelijnym jest acc. ), ale mimo to rozumieli kamilos - tylko jako 'linę okrętową'".

/tamże/

Nastąpiła zmiana :

καμηλος na καμιλος

I to mi przypomina dyskurs o ortografii i gramatyce w polskich szkołach, że jest zbyt wymagająca i niepotrzebna...

Rozpatrzenie "kozy" łatwym już będzie - skoro wskażę na lud germański...

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niezbyt wczesnym porankiem, będąc jak co dzień uwięzionym w kuchni, zamarzyła się mi jajecznica ze szczypiorkiem.

Samo wyrażenie: "jajecznica ze..." stało się przysłowiem i synonimem pstrokacizny. Atoli czemu akurat żółte z

zielonym ma być pstrokate? Pewien trop podaje nam Joachim Lelewel; wiadomym jest że średniowieczni (i późniejsi)

grajkowie, aktorzy, tancerze, błaźni, biskupi niewiniątka, cały ów ludek wesoły - wyróżniał się kolorowymi i

nader pstrokatymi szatami. Szacowny nasz badacz pisze zatem:

"Nikt nie przewidział, nikt wywróżyć nie mógł, że przyjdzie czas, kiedy spiczastość kaptura z zaciszy klasztorów (...) kiedy taż spiczastość przyczepiwszy sobie dzwonek rozśmieszy poważnych ludzi, i lud wesoły (...) Żółta farba jest najupodobańszą głupstwa i szału; żółta praeplatana zieloną. Prócz Chińczyków i jich mandarinów nie zaprzeczy żaden naród temu założeniu. A że Europa prędzej się zgodzi na głupstwo, niż rozum, Niemcy i Polacy zgodnie przyjęli naukę co do kolorów. U nich w grze kart, Careau, Dzwonka, Shellen, jest uważana jako karta głupstwa, od najdawniejszych czasów; w Polsce karty te zowią się dzwonkami od dzwonka (...) Znaki na nich są dzwonki, odpowiadają emblematom głośnego echa, a kolory przeważają żółty tu i owdzie zielonym przeplatany. Z tych kolorów wynikło przysłowie: jajeczniczka ze szczypiorkiem. - A dlaczego dzwon głośny? bo próżny".

/tegoż, "O monetach błaznow i i niewiniątek. Z powodu dzieła Rigollota", Bruxella 1860, s. 7/

Ciekawy związek: koloru żółtego z głupotą i szałem, co przypomina mi o tzw. "żółtych papierach"*.

Ktoś rozwikła ten: "kozi róg"?

* - co nie prowadzi do wniosku, że każda osoba chora psychicznie miała by być głupią i ogarniętą szałem

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zatem, jeśli chodzi o "kozi róg", wcześniej powiadano "wsadzić kogo w kozi rożek". Jak podaje Anna Krawczyk w artykule o frazeologii: ins Bockshorn jagen (jak i sognut' w baranij rog) nawiązuje do starogermańskiego obyczaju kary sądowej, gdzie winnego wtłaczano w koźlą skórę, a po odczytaniu wyroku, włóczono go po mieście w tymże stroju.

/SFPS 22, 1984, s. 111-119; także: A. Krasnowolski "Przenośnie mowy potocznej" cz. I, Warszawa 1905, s. 116 - z cokolwiek innym objaśnieniem/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyrażenie "New Deal" (Nowy Ład) na trwałe zadomowiło się w języku polityki. Trapi mnie ostatnio jedno: wydaje się, że w wierniejszym tłumaczeniu powinno być: Nowa Transakcja, czy Nowy Układ. Czemu zatem utrwaliło się inne tłumaczenie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   
Rozsupłując pierwszą z zagadek, rzecz miała być dla fodele: bo o grece będzie mowa, jak i dla gregskiego bo o osprzęcie okrętowym słów kilka....()

Szkoda, że przegapiłem bo akurat znałem odpowiedź. A przynajmniej tak mi się przynajmniej zdawało. Otóż Wojciech Cejrowski w programie o Bliskim Wschodzie twierdzi, ze jedna z bram Jerozolimy otwierana dla karawan była bardzo mała, że wielbłąd aby przez nią przejść musiał klękać. Dodatkowo, gdy był objuczony to zadanie było dosyć karkołomne. Wymagało to od poganiaczy wiele trudu. I stąd miała powstać przypowieść o wielbłądzie i uchu igielnym.

Nie mnie jest jednak rozstrzygać czy to prawda, czy legenda.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiedzenie "wet za wet" w swej etymologii sięga do śgn. wette czyli: "spłata, zakończenie".

Co ciekawsze:

"Słowianie karyntscy i nadelbiańscy czcili bóstwo zemsty Wetm zwane, którego zdaje się taka sama była powaga co i bóstwa Prowe. Tamto opiekowało się krzywdą, to wrażdą".

/F. Hechla "Historyczno-krytyczne badania początku i wzrostu Medycyny Sądowej", "Rocznik Wydziału Lekarskiego w Uniwersytecie Jagiellońskim", T. II, Kraków 1839, s. 146/

Share this post


Link to post
Share on other sites
jancet   

Wyrażenie "New Deal" (Nowy Ład) [...]: wydaje się, że w wierniejszym tłumaczeniu powinno być: Nowa Transakcja, czy Nowy Układ.

Niekoniecznie. Webster podaje wiele znaczeń tego wyrazu. Mnie najbardziej kojarzyło się z "nowym rozdaniem" w brydżu. Tasujemy karty i rozdajemy je na nowo, ten kto był słaby, teraz może być nowy. Troszkę inaczej w pokerze, tam pytanie rozdającego "Have a new deal?" znaczyło "Gramy dalej?", ale jednocześnie "deal" to było podbicie stawki. "The last deal" = "ostania możliwość podbicia stawki" w pokerze towarzyskim. Ale "new deal" pasuje tylko do "nowego rozdania".

Czemu zatem utrwaliło się inne tłumaczenie?

Nie mam bladego pojęcia. Wprawdzie tłumaczenie "nowe rozdanie" jest znaczeniowo bliższe słowom "nowy ład", ale tylko troszkę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Utarło się powiedzenie o "narodzie Albionu" jako o buldogu, słowo te często wiązano z Winstonem Churchillem.

Jednak...

w zabytkach poezji włoskiej (pisanej jeszcze po prowansalsku) znajduje się wezwanie do Lombardczyków by powstali z bronią w ręku przeciw: buldogom niemieckim.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.