Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
nazaa

Związki frazeologiczne a historia

Recommended Posts

W dniu 2.12.2013 o 10:11 PM, jancet napisał:

Mi się słowo "bielizna" z wiewiórkami nie kojarzy :unsure: .

Znacznie prostsze wydaje mi się wyjaśnienie tradycyjne i intuicyjnie oczywiste, że gacie i koszule nazywano bielizną, bo były białe. A były białe, bo bielenie było prostsze od barwienia - zresztą przed barwieniem też przeważnie bielono. A po co męczyć się z barwieniem, wyszywaniem, haftowaniem czy innym ozdabianiem tego, czym popisać się przed sąsiadami nie sposób.

(...)

Spotkałem się też z określaniem mianem "bielizna" przez podlaskich cieśli drewna stosunkowo młodych (kilkudziesięcioletnich) sosen, bo drewno to jest bardzo jasne, niemal białe, w odróżnieniu od ciemniejszej "twardzizny", czyli części drewna sosen 100-letnich i starszych.

 

Przy omawianiu zawartości ksiąg sądowych wiejskich kresu klimkowskiego, Magdalena Bułat podała objaśnienie:

"Z kontekstu można wnioskować, że wyraz bielizna oznaczał nie tylko chustki, koszule, prześcieradła, ale i rzeczy osobiste pozostałe w spadku. Wyraz ten na przestrzeni wieków zmieniał znaczenie. W dobie staropolskiej oznaczał ‘futerko z wiewiórki’ (SS I, 89), w XVI w. zmienił je na ‘biała plama, cętka, blizna’, ‘warstwa drzewa znajdująca się między korą a rdzeniem’ (SXVI II, 133). W późniejszym okresie zaczął oznaczać głównie ‘białe rzeczy, gromada, stos czego białego’, tak jak w przywoływanym kontekście ‘chusty, jako to: koszule, prześcieradła, chustki’ i inne...".

/tejże "Nazwy ubiorów, ich części i tkanin na podstawie ksiag sądowych wiejskich klucza łąckiego, jazowskiego i kresu klimkowskiego", "Rocznik Sądecki", T. XXXVI, 2008, s. 30/

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Grać w szczypiorniaka", szczerze mówiąc nigdy nie zastanawiałem się nad etymologią tego terminu, myślałem, że to może tak jak z: "rowerem". A tu przecież mamy i kawałek historii Polski związany z Legionami. Trop prowadzi do obecnej dzielnicy Kalisza (a wówczas odrębnej miejscowości), gdzie przebywali internowani polscy legioniści.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jakober   
W dniu 13.7.2018 o 12:39 PM, secesjonista napisał:

"Grać w szczypiorniaka"

Nie przypuszczałem, że to związek frazeologiczny. Jako dzieciak wychowałem się w województwie ówczesnym kaliskim i dla nas w szkole piłka ręczna jednoznaczna była ze szczypiorniakiem, w którego się grało, a zawodnik zawsze był szczypiornistą. Podobnie i gra w palanta nie budziła jakichś szczególnych emocji związanych z potocznym znaczeniem słowa "palant", a była jednoznaczna z grą w grę podobną do bejsbola, która to gra nazywała się palantem. Ale nie wiem, czy grać w szczypiorniaka, grać w palanta, grać w dwa ognie, itp. kwalifikuje się na związek frazeologiczny? Czy w dzisiejszej polszczyźnie "grać w szczypiorniaka" ma jakieś znaczenie przenośne? Pytam, gdyż mnie to zaciekawiło.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie ma, ale ten temat nieco już wyrósł poza określone ramy w językoznawstwie dla związków frazeologicznych, a nie ma chyba sensu otwierać nowego tematu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jakober   

Okay, rozumiem. Współcześnie język rozwija się tak dynamicznie, że co jakiś czas, językowo coś mnie zaskakuje. Stąd pomyślałem, że może i takie "grać w kulki" przerodziło się w "grać w szczypiorniaka", i znowu mnie coś zaskoczy :D . Chociaż możliwe, że nic straconego... Może za jakiś niedługi czas...:D

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, jakober napisał:

Ale nie wiem, czy grać w szczypiorniaka, grać w palanta, grać w dwa ognie, itp. kwalifikuje się na związek frazeologiczny? Czy w dzisiejszej polszczyźnie "grać w szczypiorniaka" ma jakieś znaczenie przenośne? Pytam, gdyż mnie to zaciekawiło

 

Język się rozwija, jak i nauka o nim, nie wszyscy językoznawcy uważają, że związek frazeologiczny musi nieść znaczenie przenośne. W swym słowniku Piotr Müldner-Nieckowski ("Wielki słownik frazeologiczny języka polskiego", Warszawa 2003) za frazeologizm (typu formalnego) uznał np.: "na prawo patrz" czy: "wnioskowanie przez analogię" (??).  Przyznam, że nie jestem do tego typu wyróżnienia przekonany.

Atoli miło, że jakober wnikliwie spogląda na cudze wpisy, co godne pochwały w dobie "braku feelu przy klawiaturze". :B):

To bardziej rygorystycznie trzymając się tematu, "pierwsze koty za płoty" ma podobne znaczenie co: "pierwsze śliwki robaczywki" (Niemcy powiadają podobnie: "die ersten Pfl aumen sind madig"), o ile to drugie znajduje pewne uzasadnienie - często pierwsze owoce są nadgryzione przez larwy, to skąd to drugie określenie? Rzeczywiście chodzi o pozbywanie się w przeszłości pierwszych kociąt z miotu? Kłóci się to nieco z tradycyjnym poglądem (błędnym zresztą), że właśnie pierwsze kocięta czy szczeniaki mają być najsilniejsze.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Następne powiedzenie które już chyba nie funkcjonuje.

Przypomniał mi je Jarpen Zigrin w swoim poście o zarobkach przed wojną.

Otóż mój dziadek opowiadał jak tuż przed wojną został maszynistą i dostawał ponad 400 złotych i za te pieniądze żyło mu się "jak za cara".

Dziadek specjalnie nie mógł pamiętać wiele z czasów carskich bo urodził się w 1904 roku. Wynika z tego, ze takie powiedzenie musiało funkcjonować w społeczeństwie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A.A. Milne poznał swą przyszłą żonę w grudniu 1910 r. na jej przyjęciu urodzinowym (skończyła wówczas 21 lat) gdzie zabrał go Owen Seaman. Później spotkali się przy okazji zakupów przez autora "Puchatka" butów narciarskich,  Milne odnotował wówczas: "Oświadczyłem się o jedenastej rano podczas śnieżycy" (był to styczeń 1913 r.). Milne piszący wówczas do "Puncha" poczynił taką uwagę: "Istnieją zwykłe zaręczyny i zaręczyny szwajcarskie (...) Powszechnie wiadomo, że zaręczyny szwajcarskie się nie liczą".

Czy te: "zaręczyny szwajcarskiej" to jakiś rodzaj hapaks legomenon czy autorski wymysł? A może wówczas był to ogólnie znany frazeologizm? 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

My mamy, nieco trywialną "musztardę po obiedzie", za to Serbowie mają ekwiwalentne wyrażenie, bardziej pasujące do historycznego forum: "Kasno Marko na Kosovo stiže". W ludowych przekazach książę Marko Kraljević ( Марко Мрњавчевић) został "pasowany" na bohatera antytureckiego. Trochę to dziwne zważywszy, że walczył u boku Turków i był ich lennikiem, ale nie ma co doszukiwać się konsekwencji w ludowej tradycji. W tych przekazach utrwalił się topos, w myśl którego bitwa na Kosowym Polu zostałaby wygrana gdyby Marko na czas tam przybył.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.