Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Samuel Łaszcz

Od niepodległości do niepodległości

Recommended Posts

Sugerujesz, że przyjmuję również raport Burdenki :huh:?

Zdanie, które napisałem odnosiło się do Twojego pierwszego postu. Zabieg erystyczny raczej nieudany :) Swoją drogą nie znam Twojej opinii nt. raportu Burdenki, ale to nie w tym temacie.

Polecam ''Zapiski oficera Armii Czerwonej'', Samuelu - dokładnie Twój sposób myślenia! :)

Oj tak, Piasecki jest godzien polecenia :)

Co do oceny samej książki - przeczytałem ją do roku 1945 i oceniając jedynie ten fragment stwierdzam, że do wybitnych ta pozycja nie należy (zdarzają się błędy w datach, np. powołanie ZWZ, dość kontrowersyjna jest ocena sądownictwa za rządów sanacji, przekręcone imię króla cygańskiego etc.).

Były doradca Reagana dużo rzeczy gada.

Nie trzeba być doradcą Reagana (swoją drogą to jakaś obelga miała być?), żeby wiedzieć jak wyglądała sytuacja kiedy Lenin wydał wspomniany przez Ciebie dokument. Trwała wojna domowa w Rosji, a władze komunistyczne nie były uznawane przez większość państw praktycznie do końca lat 20. Nie było żadnej delegacji czerwonych na konferencji paryskiej, więc jakie miało znaczenie to co Włodzimierz nam obiecał? Żadne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeśli zaś nie jest na liście, to jest to książka o charakterze pomocowym dla uczniów i nauczycieli w szkolnej edukacji historycznej. Publikacje, które stają się szkolną literaturą pomocową nie są zobligowane do ścisłej realizacji wszystkich punktów podstawy programowej. Mają pomóc i uzupełnić materiały obowiązkowe w szkolnej edukacji historycznej.

Narya, według mojej wiedzy, formalnie taki jest (tzn. "pomocowy") charakter tej książki. Realizuje ona "edukacyjną misję" IPN, jest mocno reklamowana, wraz z rozsyłaniem darmowych egzemplarzy uczniom i nauczycielom (cały czas jakoś podejrzewam, że to także za moje pieniądze), organizacją spotkań promocyjnych, ale podręcznikiem szkolnym nie jest. Co budzi niekiedy zdrowy sprzeciw. Vide - http://blogmedia24.pl/node/40934

I kilka linków:

1. Ogólna reklama książki na stronach IPN, z prezentacją oczywistych zalet dzieła ("Przejrzysty układ chronologiczno-problemowy oraz nowatorska, konsekwentnie zastosowana szata graficzna; Pomoc dla maturzysty, ułatwiająca zarazem zrozumienie współczesności; Barwny, zrozumiały język; Różnorodne, niekiedy rzadko publikowane, materiały źródłowe, liczne biogramy; Inspiracja do samodzielnych poszukiwań i dyskusji"). Niestety: "Instytut Pamięci Narodowej informuje, że nakład bezpłatnych egzemplarzy książki,

przeznaczonych dla nauczycieli i szkół, został wyczerpany. Z dniem 5 kwietnia 2011 zamykamy przyjmowanie zamówień". Łza się w oku kręci, budżet IPN znaczy za mały. :(

http://ipn.gov.pl/portal.php?serwis=pl&dzial=799&id=13581

2. Przesłanie ideowe Autorów ze wstępu: http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/229/14647/Od_niepodleglosci_do_niepodleglosci_Historia_Polski_19181989.html

3. Dalszy ciąg powyższego: http://www.rp.pl/artykul/568377.html

Share this post


Link to post
Share on other sites

3. Dalszy ciąg powyższego: http://www.rp.pl/artykul/568377.html

Ze "złotych" myśli pana Dudka:

Dotychczasowe syntezy PRL były pisane przez ludzi starszych, którzy pamiętają co najmniej połowę tego okresu. Przekładało się to również na ich postrzeganie II Rzeczypospolitej, o której oficjalnie mówiło się wówczas wyłącznie źle, a w rozmowach wyłącznie dobrze – podkreśla prof. Antoni Dudek z Uniwersytetu Jagiellońskiego, recenzent książki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Andreas   
Rosja Radziecka jeszcze w lipcu 1920 roku[!] proponowała Polsce pokój i korzystne granice. Oznacza to, że kierownictwo partyjno-państwowe nie było wcale tak entuzjastyczne wobec eksportu rewolucji. Dowód:

Przygotowując odpowiedź na notę angielskiego ministra spraw zagranicznych Curzona z 12 lipca 1920, proponującą rozejm między Polską i Rosją Radziecką i cofnięcie się do „linii Focha", Lenin korzystał z listu Marchlewskiego, przesłanego dwa dni później. Wyrażał w nim sprzeciw wobec sugestii angielskich, ponieważ „linia Focha" odcinała od Polski część Chełmszczyzny, którą Niemcy przyłączyli do Ukrainy, a po drugie przyznawała Polsce tylko część Białostocczyzny, tymczasem powiaty białostocki, sokolski, bielski powinny wejść w skład państwa polskiego. Ludność co prawda białoruska — zauważał Marchlewski — ale katolicka i silnie spolszczona. W dodatku Niemcy wyniszczyli poważnie polskie lasy i pomoglibyśmy Polsce, oddając jej duże obszary leśne.

A co z polskimi miastami, jak Lwów, który wówczas od niemal siedmiuset lat należał do Polski i był tak samo polski, jak Warszawa i Kraków?

Share this post


Link to post
Share on other sites
podkreśla prof. Antoni Dudek z Uniwersytetu Jagiellońskiego, recenzent książki.

Można pro forma odnotować dalszy ciąg opinii ww.:

– Nie we wszystkim zgadzam się z autorami "Od niepodległości do niepodległości", łagodniej opisałbym kwestię uwikłania niektórych ludzi w komunizm – mówi prof. Antoni Dudek. – Mniej krytycznie oceniłbym też bilans PRL, a bardziej krytycznie okres dyktatury Józefa Piłsudskiego. Ale to kwestia rozłożenia akcentów. Generalnie jest to jednak bardzo dobrze napisana książka.

Za: http://www.rp.pl/artykul/568377.html

No, no, kto by się spodziewał, A. Dudek wychodzi na posiadacza gołębiego serca, łagodnie oceniającego PRL - w porównaniu do Autorów "bardzo dobrze napisanej książki".

Share this post


Link to post
Share on other sites

A co z polskimi miastami, jak Lwów, który wówczas od niemal siedmiuset lat należał do Polski i był tak samo polski, jak Warszawa i Kraków?

Lwów był raczej miastem mieszanym polsko-ukraińsko-żydowsko-ormiańskim, aniżeli miastem czysto polskim. Zaś wokół Lwowa rozlewało się "morze" wsi ukraińskich i rusińskich.

W istniejących warunkach militarnych (Armia Czerwona wchodziła już praktycznie na etniczne ziemie polskie) propozycje Marchlewskiego były bardzo dla odrodzonego państwa korzystne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Andreas   
W istniejących warunkach militarnych (Armia Czerwona wchodziła już praktycznie na etniczne ziemie polskie) propozycje Marchlewskiego były bardzo dla odrodzonego państwa korzystne.

Czyli okrojone państewko buforowe, z wąziutkim korytarzykiem na morze i żadnym portem, o powierzchni około 190 tys. km kw - było według Ciebie bardzo korzystne?

Lwów był raczej miastem mieszanym polsko-ukraińsko-żydowsko-ormiańskim, aniżeli miastem czysto polskim. Zaś wokół Lwowa rozlewało się "morze" wsi ukraińskich i rusińskich.

A czy Gdańsk przed wojną był zamieszkiwany w przeważającej części przez Polaków?

Nie wiem, czy internacjonał, urodzony w kapitalizmie to zrozumie, ale chodzi o przywiązanie Lwowa do Polski oraz istnienie tego miasta w granicach Polski, a nie o jego strukturę narodowościową.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Narya   

Za: http://www.rp.pl/artykul/568377.html

No, no, kto by się spodziewał, A. Dudek wychodzi na posiadacza gołębiego serca, łagodnie oceniającego PRL - w porównaniu do Autorów "bardzo dobrze napisanej książki".

Antoni Dudek powiedział:

Mniej krytycznie oceniłbym też bilans PRL, a bardziej krytycznie okres dyktatury Józefa Piłsudskiego.

Też jestem zaskoczony! Prof. Dudek jawił mi się zwykle jako wręcz inkwizytor PRL-u, a tutaj taka opinia!

..

Co do charakteru tego podręcznika w edukacji szkolnej, Bruno. Oczywiście, dlatego napisałem w trybie warunkowym "jeżeli". Skoro więc jest to literatura "pomocowa" dla uczniów i nauczycieli, to nie widzę problemu. Jest sporo książek tego rodzaju literatury szkolnej.

Podręczniki szkolne wpisane na listę MEN spełniają odpowiednie kryteria nie tylko treściowe, ale i dydaktyczne. Wydaje mi się, że książka, o której mowa w tym temacie, jest bardziej książką niż podręcznikiem. Pamiętajmy, że dzisiaj podręcznik szkolny nie jest tylko "kompendium wiedzy". Zapewne nie uwzględniono w tej książce paru elementów, które wymaga struktura podręcznika szkolnego (nie uwzględniono, bo inne było założenie dla tej książki).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

Samuel w pierwszym poście napisał:

Cytat

Adam Dziurok, Marek Gałęzowski, Łukasz Kamiński, Filip Musiał

Od niepodległości do niepodległości. Historia Polski 1918-1989

Wydawnictwo: Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa

Rok wydania: 2011

Dołączona grafika

Z czego ten cytat ?

Edited by Tomasz N

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

Rok wydania to dość istotny szczegół.

od%252520n.jpg

Przypuszczam,że nie miałeś jej w rękach i kompilujesz opinie z Waszych stron, stąd to czepialstwo wyrwane z kontekstu.

Edited by Tomasz N

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przypuszczam,że nie miałeś jej w rękach i kompilujesz opinie z Waszych stron, stąd to czepialstwo wyrwane z kontekstu.

Wypraszam sobie takie zarzuty. Książkę otrzymałem dzięki mojemu uczestnictwu w konkursie IPN "Autorytet w czasach trudnych". Rozdanie nagród odbyło się bodaj w marcu tego roku w Łodzi. Wspominałem zresztą kiedyś na Shoutboxie. Secesjonista napisał wówczas:

Pomyśl o tym jak rasowy bolszewik. Uszczupliłeś zasoby wroga, a on jeszcze się uśmiechał.

A rok wydania rzeczywiście wpisałem omyłkowo, za co przepraszam.

Edited by Samuel Łaszcz

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

Samuel Łaszcz napisał:

Wypraszam sobie takie zarzuty. Książkę otrzymałem dzięki mojemu uczestnictwu w konkursie IPN "Autorytet w czasach trudnych".

Przynajmniej już wiemy skąd te Twoje "trudne czasy". O sorki, "warunki".

Share this post


Link to post
Share on other sites
emigrant   

Ryszard Nazarewicz to wybitny historyk polskiego ruchu oporu.

Oczywiście, jakżeby inaczej (za wiki):

Ryszard Nazarewicz vel Ryszard Raps ps. Stefan (ur. 11 października 1921 we Lwowie, zm. 22 grudnia 2008 w Warszawie) – profesor zwyczajny historii, były podpułkownik MO, zastępca szefa Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego dla miasta stołecznego Warszawy

Był żołnierzem Gwardii Ludowej. W 1944 był oficerem do spraw informacji w III Brygadzie im. Józefa Bema Armii Ludowej, szef informacji i wywiadu Okręgu Częstochowa AL.

Od 1 lutego 1945 do 31 grudnia 1947 brał udział w walkach przeciwko oddziałom podziemia niepodległościowego.

W latach 1951-1956, naczelnik Wydziału V Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi w latach 1946-1951, zastępca kierownika Miejskiego UBP w Łodzi w 1945, historyk-propagandzista.

Wybitny i obiektywny jak sam profesor Włodzimierz T. Kowalski, czyli jak jasna cholera.

Natomiast Chodakiewicz to tylko:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Marek_Jan_Chodakiewicz

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czołem!

Z jakże obiektywnej recenzji Łaszcza wybrałem - niech mi będzie wolno użyć jego określenia - soczyste kawałki i przystępuję do ich skomentowania. No to jedziemy.

Zacznijmy od tytułu. Brzmi on: „OD NIEPODLEGŁOŚCI DO NIEPODLEGŁOŚCI. HISTORIA POLSKI 1918-1989”. Trudno nie zauważyć, że już tu mamy do czynienia z manipulacją, bowiem autorzy sugerują fałszywie, że Polska odzyskała niepodległość w roku 1989, tak jak gdyby wcześniej nie istniała polska państwowość.

Już raz (na historykach) podawałem definicję słów: niepodległość i niepodległy, ale teraz zrobię to ponownie.

niepodległość 'niezależność jednego państwa lub narodu od innych w sferze stosunków wewnętrznych i zewnętrznych; wolność od obcej władzy; suwerenność, niezawisłość'

niepodległy 'suwerenny, niezawisły, wolny'

Jak widać Polska Ludowa nie była państwem niepodległym.

„[jednym z] przełomowych wydarzeń polskiego wieku XX był opór przeciw komunistycznemu totalitaryzmowi zwieńczony zwycięskimi strajkami z sierpnia 1980 r., powstaniem „Solidarności” i jej długoletnią walką zakończoną odzyskaniem niepodległości w 1989 r. Przyniosło ono upragnioną wolność (…). Warto pamiętać, komu tę wolność zawdzięczamy”(str. 7).

Należy tu stwierdzić, że autorzy po raz kolejny powielają mitomanię o „totalitarnym zniewoleniu”, choć w rzeczywistości totalizacja życia zaczęła się dopiero w 1948 roku, od 1954 roku słabła a w 1956 zakończyła się. Przypomnijmy, co pisał Andrzej Walicki:

„Gdyby PRL była krajem "niezmiernie totalitarnym", pojawienie się postaw jawnie opozycyjnych, ich upowszechnienie, a następnie kompromis "okrągłego stołu" i pokojowe przekazanie władzy byłyby rzeczą nie do pomyślenia nawet w najgorszej sytuacji ekonomicznej” [1].

Podobne stanowisko zajął Bronisław Łagowski:

„Termin totalitaryzm ma w języku nauk politycznych mniej więcej ścisłe znaczenie: oznacza ustrój cechujący się brakiem opozycji legalnej i nielegalnej. Żeby opozycja mogła wziąć udział w wyborach i do tego je wygrać, totalitaryzmu od dawna musiało już nie być” [2].

A czy lata 1948-56 nie kojarzą Ci się z działalnością pewnej osoby o nazwisku Bierut? Chwalisz go na historykach, a jednocześnie piszesz w recenzji, że okres, kiedy był on I sekretarzem KC PZPR to czas totalizacji życia.

Na końcu wstępu autorzy piszą:

„Wierzymy, że spełniliśmy jego [tj. Janusza Kurtyki] oczekiwania” (str. 8).

Wywołało to nawet oburzenie innego pracownika IPN prof. Jerzego Eislera, który stwierdził słusznie że:

„deklarowanie przez historyka wykonania zadania jest niestosowne”[3].

Na historykach zarzuciłem Ci kłamstwo i nadal to podtrzymuję. Cytujesz wyrwane z kontekstu zdanie, dodajesz do tego wypowiedź innego historyka i myślisz, że jest cud, miód i malina, bo oczerniłeś autorów podręcznika i śp. Janusza Kurtykę.

Zobaczmy raz jeszcze, co mieli na myśli autorzy pisząc, iż wierzą, że spełnili oczekiwania śp. Janusza Kurtyki: "Marzeniem Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej było podarowanie młodzieży polskiej przystępującej do matury popularnego wykładu najnowszej historii Polski, w którym ujęto by szerzej niż w szkolnych podręcznikach zagadnienia szczególnie ważne dla narodowej pamięci."

Wynika z tego, że usiłujesz przedstawić sprawę tak, by za wszelką cenę oczernić autorów podręcznika i śp. Janusza Kurtykę, co jest zachowaniem nagannym.

Na stronie 15 czytamy:

„tzw. młodzi [z PPS] stworzyli PPS-Lewicę i odtąd ściśle współdziałali w zwalczaniu idei niepodległościowej [sic!] z inną skrajną partią lewicową – Socjaldemokracją Królestwa Polskiego i Litwy”.

Jest to oczywista manipulacja.

Jak do tego odnoszą się słowa Juliana Marchlewskiego? Pisał on, że:

„[sDKPiL] nie rezygnuje z walki przeciw uciskowi narodowemu i o niepodległość obu krajów[tj.Polski i Litwy](...)partia nie przestanie nigdy protestować przeciw rozbiorom Polski i domagać się jej niepodległości” i wreszcie, że tym co różni ją od PPS, jest nie kwestia samej zasady walki o niepodległość Polski, lecz dróg, które do niej prowadzą. „Socjalizm jest tą drogą, która doprowadzi do osiągnięcia niepodległości Polski, a nie, jak tego chcą socjaliści o tendencjach nacjonalistycznych, niepodległość Polski pozwoli dojść do socjalizmu”[4].

No i dobrze czytamy, bo tak było. Abstrahując od tego, że Marchlewski to zdrajca, który w 1920 uważał, że Polska będzie prawdziwie wolna i niepodległa jak podbije ją Armia Czerwona, należy zauważyć, iż na kongresie II Międzynarodówki w 1896 w Londynie, gdy działacze PPS zaproponowali włączenie do programu Międzynarodówki żądania przywrócenia Polsce niepodległości, działacze SDKP (SDKPiL powstała w 1900, ale to żadna różnica, bo Marchlewski i Luksemburg działali i w SDKP, i później w SDKPiL) zażądali uznania haseł niepodległościowych za szkodliwe.

Również deklaracja Piotrogrodzkiej Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich była krytykowana przez działaczy SDKPiL.

Manifest Rady Regencyjnej z 7 X 1918 SDKPiL nazwała komedią niepodległościową.

I Zjazd KPRP (powstała z połączenia SDKPiL i PPS-Lewicy) nie uznał niepodległości Polski. Zapowiedział także walkę z kontrrewolucyjną armią polską.

Tak więc autorzy podręcznika przedstawiają fakty, natomiast oczywista manipulacja to Twoja domena.

Autorzy wspominają o deklarację Woodrowa Wilsona w sprawie niepodległości Polski (str. 19), natomiast zapomnieli wspomnieć o mającej dla Polski większe znaczenie deklaracji Piotrogrodzkiej Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich, potwierdzeniu jej po zwycięstwie Rewolucji Październikowej i anulowaniu aktów rozbiorowych przez władzę radziecką.

Jest to kolejne kłamstwo, ponieważ na stronie 19 znajdują się następujące informacje: "Przełomem w sprawie polskiej okazała się rewolucja lutowa 1917 r. w Rosji. Nowe władze rosyjskie wyraziły zgodę na utworzenie niepodległego państwa polskiego z ziem, gdzie Polacy stanowili większość ludności; zastrzegły jedynie, że znajdzie się ono w sojuszu z Rosją.". A na stronie 34 jest zdanie: "Głosili oni [tj. bolszewicy] wprawdzie prawo do samostanowienia narodów mieszkających w granicach Rosji (m.in. anulowali traktaty rozbiorowe zawarte przez Rosję carską), były to jednak deklaracje pozbawione praktycznego znaczenia.".

Jak widać w podręczniku są informacje, o których wspomniałeś, jednak pominąłeś to - w jakim celu to zrobiłeś, niech każdy odpowie sobie sam.

Na stronie 34 możemy domyślić się, że autorzy uważają wojnę polską-radziecką 1919-1921 za zaczętą przez Rosję Radziecką, co jest oczywistym mitem. Historyk Andrzej Witkowicz mówił:

„Wojna polsko-bolszewicka została rozpoczęta przez Polskę. Czy bolszewicy się do niej przygotowywali? Zalecam spojrzeć np. do rozkazów głównodowodzącego Armii Czerwonej, Siergieja Kamieniewa z okresu bezpośrednio poprzedzającego polskie natarcie. Jeszcze w połowie kwietnia 1920 r. zalecał on osłabiać front polski, by kierować większe wojska przeciwko Wranglowi. Trudno wyobrazić sobie osłabianie wojsk i przygotowywanie równocześnie ofensywy. Ale również inne fakty o tym świadczą. Przykładowo, stosunek sił na froncie. Jeżeli stosunek liczby wojsk walczących wynosił 150 tys. do 90 tys. na korzyść Polski, to ślepy dostrzeże, która ze stron była faktycznie przygotowana do prowadzenia wojny” [5].

Jak już pisałem na historykach, możesz domyślać się czego chcesz, ale skoro bolszewicy głosili prawo do samostanowienia narodów, to dlaczego zajęli Wilno i Mińsk i proklamowali powstanie Litewsko-Białoruską Republikę Socjalistyczną? Dlaczego zajmowali tereny przedrozbiorowej Rzeczypospolitej, skoro anulowali traktaty rozbiorowe? Czyżby chcieli nieść światu rewolucję? A więc może kłamali w swoich deklaracjach, co?

Kontrofensywę radziecką z lata 1920 roku nazywają oni „agresją komunistyczną” (str. 37).

A to rozumiem, że Czerwona Armia jedynie w gości przyszła? A może bolszewicy przybyli w celach turystycznych - ot, żeby Warszawę zwiedzić?

Na stronie 53 czytamy jakoby:

„komuniści [w II RP](…)zwalczali demokrację i dążyli do wprowadzenia w Polsce rządów totalitarnych [sic!] na wzór bolszewicki”(str.53).

No i przecież tak właśnie było - patrz działania polskich patriotów w Białymstoku w 1920.

A dalej, że komuniści pozostawali:

„na marginesie polskiego życia politycznego”(str. 55).

Czy należy rozumieć, że według autorów, „marginalne” grupy byłyby w stanie zdobyć kilkaset tysięcy głosów wyborców, organizować masowe manifestacje i wprowadzać co najmniej kilku posłów do Sejmu? Czy „marginalna” organizacja jest w stanie mieć legalne „przybudówki”? I w końcu, czy do zwalczania „marginalnego” ruchu kapitalistyczne państwo użyłoby tylu sił i środków?

Ot, raz w 1928 roku komunistom udało się zdobyć 7 mandatów (1,5% głosów wyborców), co świadczy o nikłym poparciu wśród społeczeństwa II RP. Jak Polacy popierają komunistów, pokazał rok 1920.

Czy należy rozumieć, że według autorów, „marginalne” grupy byłyby w stanie zdobyć kilkaset tysięcy głosów wyborców, organizować masowe manifestacje i wprowadzać co najmniej kilku posłów do Sejmu? Czy „marginalna” organizacja jest w stanie mieć legalne „przybudówki”? I w końcu, czy do zwalczania „marginalnego” ruchu kapitalistyczne państwo użyłoby tylu sił i środków?

Czytamy również:

„komuniści wykonywali polecenia władz innego państwa – ZSRS – i do nich całkowicie dostosowywali swoją politykę” (tamże).

Nie sposób nie zauważyć, że jest prostackie uproszczenie (czy wręcz manipulacja) nieuwzględniające specyficznej sytuacji Komunistycznej Partii Polski, zmiennego stosunku Międzynarodówki Komunistycznej. Nie uwzględnia ono również zróżnicowania poglądów w łonie partii.

Możemy się również „dowiedzieć”, że:

„[komuniści] byli również finansowani przez władze sowieckie.”

I dalej:

„komuniści prowokowali starcia z policją”.

Jest to, rzecz jasna, podłe kłamstwo doskonale wpisujące się w atmosferę nienawiści i propagandowego zwalczania poglądów komunistycznych. Zapewne autorzy brali natchnienie z kłamliwego napisu na krzyżu upamiętniającym ofiary Krwawego Marca 1936 roku: „Ofiarom komunistycznej prowokacji”[6].

Na stronie 67:

„Władze sowieckie wspierały w Polsce działania swej agentury [sic!] – komunistów”.

Prymitywizm tych „oskarżeń” jest widoczny gołym okiem.

Przecież to wszystko prawda, nawet nie masz jak zaprzeczyć. Polscy komuniści współpracowali z ZSRS - przecież nie na wakacje jeździł tam np. Bierut.

A z tym, że sytuacja KPRP/KPP była specyficzna, zgadzam się całkowicie - była nielegalna, bo była V kolumną.

Edited by Skrzetuski

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.