Jump to content

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Past hour
  2. Góry są karą za grzechy - debata w XVII Anglii

    To że ten dyskurs rozpoczął (i rozwinął) się w Anglii raczej nie należy wiązać z geograficznymi cechami tego kraju czy charakterem gospodarki w tamtejszych górskich regionach. Sam Burnet doznał "olśnienia" dopiero po swej wycieczce w Alpach, zatem dopiero te kontynentalne góry stały się asumptem do sformułowania przezeń swych nowych przemyśleń. W jego kosmogonicznej koncepcji dawny świat był niczym gładkie "jajko" (ovum mundi), jego powierzchnia była gładką równiną jak spokojne morze. Ludzki grzech przyniósł karę - potop, a pod jego koniec "jajko" się rozpadło i zostało zalane co doprowadziło do powstania gór. Nowy świat został stworzony przez Boga z ruin starego, a te ruiny przez swą brzydotę, asymetryczne i bez proporcji przez swą brzydotę mają być boskim napomnieniem. Susanne Stacher relacjonując jego poglądy podaje: "God destroyed the "frame of the old World" at one stroke and made a new world out of its ruins, in which we still live (...) These "ruines of a broken World", without symmetry and proportion, shall remind human beings of original sin and be an admonition from God through their ugliness". /tejże "Sublime Visions. Architecture in the Alps", Basel 2018, s. 24/ John Dennis parał się krytyką literacką, poezją (bez większych sukcesów) i dramatopisarstwem (z niewiele lepszym powodzeniem), jego postać skarykaturowano w sztuce "Three Hours After Marriage" (premiera w 1717 r.) spółki autorskiej: John Gay, John Arbuthnot i Alexander Pope, w której przedstawiono go jako osobę pouczającą mieszkańców miasteczka by nie lubili tego co ich cieszy. Jako młody człowiek, pod koniec swych studiów, odbył długą podróż po kontynencie i w jej trakcie odhaczył żelazny punkt europejskiego Grand Tour - czyli Alpy, po których odbył wycieczkę na mułach. Swe górskie wrażenia opisał m.in. w "Miscellanies, in Verse and Prose" z 1693 roku. Zauważa on, że choć wzgórza dają przyjemne odczucia to góry wzbudzają różne emocje, za to o wiele mocniejsze, w tym takie jak radość i przerażenie. Góry wzbudzają lęk i wydają się być tworem Natury działającej w furii, tworem w którym Ziemia i Niebo zostały zmieszane. Co ciekawe, podobnie jak Burnet, posługuje się często co do gór terminem: "ruiny", jak Burnet widział góry jako efekt boskiej destrukcji, przydawał im jednak zupełnie inną perspektywę i znaczenie. Dla niego "ruiny starego świata" stają się "cudami nowego". Swe wrażenia odnotowywał w dzienniku podróży, wyprawa w góry miała miejsce pod koniec 1688 roku: "I have here sent you a Journal of my Journey from Lyons hither, in which you will find that account of the Alpes, which you so earnestly definition of me, before I came out of England (...) If theſe Hills were firſt made with the World, as has been a long time thought, and Nature deſign'd them only as a Mound to incloſe her Garden Italy: Then we may well ſay of her what ſome affirm of great Wits, that her, carelevs irregular and boldeſt Strokes are moſt admirable. For the Alpes are works which vhe ſeems to have design'd and executed too in Fury (...) But iſ theſe Mountains were not a Creation, but form'd by univerſal Deſtruction, when the Arch with a mighty flaw diſſolv'd and fell into the vaſt Abyis (which furely is the beſt opinion) the theſe Ruines of the old World the greateſt wonders of the New. For they are not only vaſt, but horrid, hideous, ghaſtly Ruin (...) Ruins upon Ruins inmon"If theſe Hills were firſt made with the World, as has been a long time thought, and Nature deſign'd them only as a Mound to incloſe her Garden Italy: Then we may well ſay of her what ſome affirm of great Wits, that her, carelevs irregular and boldeſt Strokes are moſt admirable. For the Alpes are works which vhe ſeems to have design'd and executed too in Fury (...) But iſ theſe Mountains were not a Creation, but form'd by univerſal Deſtruction, when the Arch with a mighty flaw diſſolv'd and fell into the vaſt Abyis (which furely is the beſt opinion) the theſe Ruines of the old World the greateſt wonders of the New. For they are not only vaſt, but horrid, hideous, ghaſtly Ruins.trous Heaps, and Heaven and Earth confounded. The uncouth Rocks that were above us, Rocks that were void of all form, but what they had receiv'd from Ruine; the frightful view of the Precipes, and the ſoaming Waters that threw themſelves headlong down them, made all ſuch a Coſort up for the Eye, as that ſort of Muſick does for the Ear, in which Horrour can be joyn'd with Harmony". /tegoż "Miscellanies...", London MDCXCIII, s. 132, s. 138-139/ Burton miał pewne podstawy do swej wizji gór, bo czyż były one w Raju?
  3. Today
  4. Polecam nową książkę - raport z wykopalisk! Finds of Roman Imports in the Areas of the Ancient Iron‐smelting Centers in Poland. Catalogue by Iwona Kowalczyk-Mizerakowska ISBN 978-83-7507-281-5 Semper Publishers, Warsaw 2019 Size A4, 293 pages, book with a CD The volume is an extensive catalogue of so‐called “imports”, Roman artifacts that had made their way to the territories of two ancient iron‐smelting centers, now inside the Polish borders, in the Świętokrzyskie and Mazowieckie regions, identified by archaeologists investigating ancient ironworking. It is more, however, than a standard catalogue of finds recorded from a given area. The said two centers are rather distant from one another, hence the form of the presentation of the source material, which takes into account a number of different factors: territorial (two different iron‐smelting provinces), products of clear Roman origin (coins, bulk goods), the archaeological context in which these artifacts were discovered. With regard to bulk goods, the material was classified by category: glass vessels, glass beads, terra sigillata, clay vessels, weaponry items, metal vessels, fibulae, etc. stosowny link Table of Contents From the Editor Preface Introduction Catalogue structure Cited catalogues and corpora Collections Abbreviations used in the catalogue Denominations Part I. Catalogue Świętokrzyskie Iron‐smelting Center Finds of Roman coins Finds of Roman imported goods Mazowieckie Iron‐smelting Center Finds of Roman coins Finds of Roman imported goods List of maps Maps List of plates Plates Part II. Finds of Roman imports in areas of the ancient iron‐smelting centers I. Świętokrzyskie Iron‐smelting Center II. Mazowieckie Iron‐smelting Center III. Conclusions Bibliography Appendix Marcin Biborski, Mateusz Biborski, Janusz Stępiński, Werkstofftechnische und metallographische Untersuchungen an Bewa nungsteilen aus dem reich ausgestatteten Kriegergrab der Przeworsk‐Kultur von Sandomierz‐Krakówka Summary: Material and technological research of weapon components from a well‐equipped grave of the Przeworsk culture warrior from Sandomierz‐Krakówka #coins, #glass vessels, #glass beads, #terra sigillata, #clay vessels, #weaponry items, #metal vessels, #fibulae
  5. Yesterday
  6. "Dunkierka"

    Nie widziałem i z mej wypowiedzi wynikało właśnie, że ich tam nie zobaczymy. A czy nieudolnie - to można dyskutować. A z tym nie będę polemizował bo to osobiste odczucia, tak przy okazji mnie też nie wciągnął. Roboty to pewnie miał dużo, ale czy w tym czasie nie miał okazji do "podumania" to bym się spierał. No chyba, że przyjmiemy, że był wersją robota co to: "nie miałem czasu myśleć i odczuwać bo tyle było do zrobienia". A co w rzeczywistości przez większą część czasu robiła duża część żołnierzy na tych plażach? Patrzyli na niebo, patrzyli na morze i czekali. A co można robić jak się czeka?
  7. "Dunkierka"

    Moze nie palmy lichem w realia tak szybko. Tych lodzi bylo kilka setek. Rekwirowane przez wojsko szybko okazalo sie,ze Navy nie ma personelu by je obsadzic. Dlatego wiele tych jednostek bylo obsadzonych ochotniczo przez wlascicieli. Podczas operacji dynamo przewieziono ponad 300 tys zolnierzy. Z tego niemal 1/3 podjeto z plaz. Oczywiscie z plaz braly ludzi i wieksze jednostki (statki transportowe i okrety wojenne). Robily to za posrednictwem szalup oraz.. wlasnie tych prywatnych "drobnoustrojow". Duza czesc ludzi podjetych przes te male jednostki trafila bezposrednio na Wyspy Brytyjskie. Byl to personel z ktorego mozna bylo stworzyc kilka dywizji. Jak na takie nieortodoksyjne i improwizowane srodki to niezly wynik. Osobiscie mam tez watpliwosci co do tej oceny. Jesli az tyle osob wywiozly niszczyciele to ile wywiozly inne transportowce ktorych rowniez bylo sporo (kilka zatonelo)? No ale tutaj moge tylko zadawac pytania opierajac sie na mej zawodnej pamieci. A co do filmu... Zastanawialem sie co mi wlasciwie w nim nie pasuje. W koncu dotarlo do mnie ze przeszkadza mi tam permanentnie panujaca sztucznosc. Gdy ogladale na przyklad "Kompanie Braci" to bylem " w srodku" tego filmu. Nie zastanawialem sie czy jest w 100% zgodny z realiami czy nie. Kupowalem ten obraz bez zastrzezen. Podobnie z kilkoma innymi filmami. Tu mialem poczucie, ze wszystko jest "sztuczne" i "na niby". Nie potrafie lepiej wyjasnic dlaczego ten film mnie nie wciagnal i znudzil. Chyba tylko poczucie blizej nieokreslonej "sztucznosci" najlepiej tlumaczy moja niechec.
  8. Last week
  9. Felicjan Sławoj Składkowski - ocena

    Ja ongiś coś takiego znalazłem na Litwie. Zarządzenie naczelnika miasta i powiatu kowieńskiego z okresu międzywojennego określające pożądaną częstotliwość mycia obywateli. P. Łossowski, Kraje bałtyckie na drodze od demokracji parlamentarnej do dyktatury (1918-1934), Ossolineum 1972, s. 151-152
  10. "Dunkierka"

    A Secesjonista widział na tym filmie te 56 niszczycieli? Akurat Bruno uważa, że omawiana tu "Dunkierka" jak najbardziej kultywuje mit "małych, cywilnych stateczków". Tyle, że robi to nieudolnie. To żaden Tennant, tylko Bolton. Jakby scenariusz pisali "Pythoni" byłby Notlob. Tennant miał w Dunkierce co robić, Bolton mógł sobie pozwolić na uprawianie "poezji samotności". Dobrze, że reżyser nie poszedł za ciosem i nie kazał biednemu Boltonowi mieć wizji (jak major Sucharski w "Tajemnicy Westerplatte"). Inna sprawa, że rzeczony Bolton - jeżeli już szukać na siłę jego pierwowzoru kręcącego się na plaży podczas ewakuacji - to raczej Clouston, a nie Tennant. Moja wypowiedź miała charakter ogólny, nie dotyczyła tego konkretnego filmu ("Dunkierki"). Akurat chyba w "Szeregowcu Ryanie" (w którym naprawdę dbano o szczegóły) znawcy dopatrzyli się, że "Tygrys" ma radzieckie podwozie. W Dunkierce w roku 1940 "Tygrysów" nie miało prawa być, chyba że uciekły z jakiegoś ZOO w okolicy. Swoją drogą zaczęli o tym dziele nawet już książki pisać i z Brexitem łączyć. Na dobry temat trafiłem. Czasami warto włączyć telewizor. Zob. https://books.google.pl/books?id=hOxzDwAAQBAJ&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false
  11. "Dunkierka"

    Bo jak wiadomo osamotnienie (pomijam tu fakt, że reżyser niekoniecznie chciał akurat pokazywać tylko osamotnienie) może być prezentowane jedynie w przypadku takich "indywidualistycznych" ról żołnierskich jak snajper, co prawda nad taką supozycją David Riesman pewnie by się mocno zadumał i zaczął zastanawiać o czym traktuje jego "The Lonely Crowd", ale co on tam wie. Trudno jednak na poważnie traktować zarzut wobec reżysera, że zdecydował się na ujęcie psychologiczne gdy wydarzenia, niejako kuszą by stworzyć wielką narrację "batalistyczną". A jak wiadomo, jak jest tłum tysięcy żołnierzy zgromadzonych na plaży i duża operacja logistyczna to już po prostu musi być opowieść epicka. Musi i kropka. Problemem jest to, że gregski tak uważa ale reżyser inkryminowanego filmu już niekoniecznie i miał inną koncepcję. Dunkierka to także - ludzie, jak najbardziej realni, jak najbardziej mający własne przemyślenia, odczucia, lęki. Nie ma epickich zmaganiach bez ludzi, którzy często wcale nie czuli się epicko, nie czuli by tworzyli coś epickiego. To nieco co innego gdy powiemy: "to kiepski film gdyż...", a co innego gdy stwierdzimy, że film nas rozczarowuje gdyż rozmija się z naszymi oczekiwaniami. To drugie stwierdzenie nie ocenia filmu a jedynie rozbieżność jego kształtu z naszymi potrzebami estetycznymi czy; jak tu; z niezaspokojonym naszym apetytem na odpowiedni obraz historyczny. Twórców tego typu filmu opowiadającego o ważnych wydarzeniach historycznych, ważnych z punktu widzenia militarnego, politycznego i socjologicznego (jako czynnik mitotwórczy) można rozliczać z kilku perspektyw. Czy prawdziwie opowiada te wydarzenia, na ile wiernie odtworzył detale materialne ówczesnej rzeczywistości, czy udało mu się oddać stan ducha, przeżycia wewnętrzne jednostek i atmosferę zbiorowości. No i wreszcie co istotne - czy reżyserowi i jego ekipie udało się stworzyć obraz odpowiadający ich zamierzeniom. Jeśli chodzi o realia to mało jest głosów krytycznych, oczywiście maniacy przyczepią się do malowania niemieckich samolotów (będącego jednak świadomym zabiegiem mającym ułatwić identyfikację widzom), samolotu radzieckiego udającego angielski, czy angielskich (a i hiszpańskiej wersji) robiących za niemieckie. Z drugiej strony mamy historyczne samoloty, przewożony w miejsce robienia różnych ujęć piasek z Dunkierki czy decyzję o wyprodukowaniu wełny o odpowiedniej gramaturze, z braku odpowiedniej na rynku. Co ciekawe przy realizacji starano się ograniczyć korzystanie z zaawansowanych technologii komputerowych przy uzyskiwaniu efektów specjalnych, i wedle mego zdania całkiem udanie. Jak widać stara dobra tektura wciąż potrafi się sprawdzić w odpowiednich rękach. Jeśli chodzi o ogólny odbiór filmu, głosy krytyków i publiczności były na ogół zgodne. Większość krytyków doceniło ten obraz. Publika zagłosowała pieniędzmi, film nominalnie zarobił więcej niż "Szeregowiec" i jest w tej kategorii na pierwszym miejscu z filmów o drugiej wojnie światowej. Można powiedzieć, że w świetle tego aż dziwne, że film ten zdobył tak mało znaczących nagród. No i mamy jeszcze głosy weteranów, o ile wiem bardzo przychylne. Weterani oczywiście mogą mitologizować swe dawne przeżycia, widzieć przeszłe fakty błędnie, ale chyba co do realizmu i pewnej atmosfery towarzyszącej im wówczas - to nie są niewiarygodni, a większość ich konstatacji zawiera się pomiędzy: "It was just like I was there again" a: "really realistic ". W zasadzie to właśnie taka była chyba wówczas wyznaczona rola samolotom RAF-u, mieli tak sobie latać nie angażując się w walkę o ile nie było to absolutnie konieczne. W efekcie ma się wrażenie, że latali sobie tak nie wiedząc po co. Konia z rzędem temu który zrobi (odważy się zrobić) film pokazujący realny wkład tej prywatnej armady w ewakuacji. Wiedząc że ów udział mocno jest zmitologizowany, wiedząc że większość jednostek została zarekwirowana, to jednak człowiek wie zarazem, iż wielu rybaków i ludzi morza chciało wyciągnąć angielskich chłopców, i trudno nie odczuć pewnego wzruszenia na widok tej zbieraniny pojawiającej na horyzoncie.Jak zauważa w swej recenzji przywołany irlandzki historyk: "Dunkirk became famous for the little ships and the creation on the 'Dunkirk spirit' by the British media (...) The great myth in the film is the role of the civilian ships. While these small boats played an important role in ferrying soldiers from the beach to the larger ships, the majority of the soldiers (239,555) were evacuated from Dunkirk Harbour by 56 naval destroyers". I pal licho realia, jakiż jednak piękny to mit! Mnie się zdaje, że i gregski i Bruno zbyt mocno wcielili się w rolę spółki Statler&Waldorf...
  12. "Dunkierka"

    Dunkierka to epickie zmagania. Wyscig z czasem. Operacja "Dynamo". Olbrzymie rzesze ludzi. Gory porzuconego sprzetu. Pielko eksplozji. Bitwy lotnicze. Armady transportowcow oraz prywatnych lodzi. Material na miare "Najdluzszego Dnia" , "Midway" czy "Szeregowca Rayana". Tu mam paru gosci snujacych sie smetnie po prawie pustej plazy. Od czasu do czasu cos wybuchnie Jakas lodka, jakas keja i jakis snujacy sie po niebie samolot. Ja tego nie kupuje. Jesli autor chcial cos o "poezji osamotnienia" nakrecic to mogl zrobic film o samotnym snajperze siedzacym calymi dniami w krzakach i trwajacym tam mimo zmasowanego ataku komarow i rosnacego cisnienia na pecherz. Jak wspomnialem, ja tego nie kupuje. Obejrzalem tylko dlatego, ze na statku oglda sie czesto rzeczy "z dlugiej chwili" (okreslenie babci mojej zony). A i tak od polowy ogladalem go "jednym okiem" rownolegle czytajac ksiazke.
  13. Cholera Lat 1830/1831

    O propagandowym wykorzystaniu tej epidemii, zwolennicy karlistowscy środowiska we Francji mieli stwierdzić korelację pomiędzy rozwojem liberalizmu a występowaniem cholery. W wielu środowiskach w Europie Zachodniej, nie tylko konserwatywnych, panowało przekonanie, że cholera do ich krajów została zawleczona właśnie przez Polaków. "This was not only a matter of sin and indigence, however, for political issues were also involved, and in Europe the cholera became identified with political agitation. Carlist propagandists in France, ultra-conservative in their origin and outlook, 'doscovered' a correlation between liberalism's development and cholera's incidence. It was argued that the Polish revolution propagated the epidemic, for Nicholas I's troops carried cholera with them and infected the Poles. The latter, fleeing defeat and certain death, brought the disease to the West". /R.E. McGrew "The First Choelra Epidemic and Social History", "Bulletin of the History of Medicine", Johns Hopkins University Press, Vol. 34, No. 1, January-February 1960, s. 66/ Odnotowywano też głos Polaków, Francis Bisset Hawkins zaprezentował bliżej niezidentyfikowaną odezwę (okólnik) polskiego rządu, zatytułowaną w jego opracowaniu "Circular of the Polish Government respecting the Cholera Morbus", skierowaną do narodów i rządów europejskich, datowaną na 1 czerwca 1831 roku. Zawarto w niej oskarżenie o celowe zarażanie Polaków przez władcę imperium rosyjskiego. "Europe is no longer ignorant of the ally which the Emperor of Russia has called to his assistance for the purpose of consummating the work of exterminating the Polish people (...) We were already congratulating ourselves upon having deprived our enemies of one means of injuring us, and upon having rendered a fresh service to Europe, but on the 26th of May the battle od Ostrolenka brought the two armies into contact, and the Cholera once more made its appearance, as well among our soldiers as among the inhabitants of Warsow. The Governmenr redoubled its cares and its precautions, but was persuaded, at the some time, that we should never be able to shelter ourselves from this scourge so long as histilities continued. Poland awaits with clamness and with resignation the accomplishment of its destinies: no danger terrifies her, but do not the Powers of Europe feel the obligation they are under to arrest the progress of this scourge, which is advancing towars the west, and which threatens every state?". /tegoż "History of the Epidemic Spasmodic Cholera of Russia", London MDCCCXXXI, s. 273-274/ Z drugiej strony, w Rosji oskarżano właśnie Polaków - to ponoć opinia rosyjskich żołnierzy, podczas gdy głos ulicy oskarżał raczej policję i lekarzy o spisek celem wzbogacenia się, stąd dochodziło do rozruchów i ataków na szpitale. "Am Montag dem 3. Juli machte der erzürnte Pöbel den Versuch, das Zentralkrankenhaus in der Straße Roschdestwenskaja zu stürmen, aber es gelang der Gendarmerie noch die Volkshaufen zu sprengen. Am folgenden Tage wurde der Versuch an einem anderen Zentralkrankenhause auf dem Heumarkt zwischen der Kaserne der Garde und der Erlöserkirche wiederholt (...) Die Menge verlangte laut nach dem Kaiser: Die Polizei und die Ärzte hätten die Cholera gemacht. Der alte Generalgouverneur von Petersburg, Essen, der gegen 7 Uhr abends erschien, hatte keinerlei Autorität (...) Die Verhafteten, über 100 Personen, wurden in die Peter-Pauls-Festung geführt, wo gerade die General-adjutanten Wassiltschikow, Deproradowitsch, der Minister des Innern Sakrewski, der Oberpolizeimeister und einige andere über die zu ergreifenden Maßregeln berieten. Man fürchtete einen Aufstand der Fabrikarbeiter. Auch der Stimmung der Truppen fühlte man sich nicht ganz sicher. Es liefen falsche Nachrichten aus Moskau ein, die Soldaten glaubten an polnische Umtriebe, während das Volk an der Vorstellung festhielt, daß Polizei und Ärzte die Cholera „machten", d. h. sie erfunden hätten, um sich zu bereichern". /Th. Schiemann "Geschichte Russlands unter Kaiser Nikolaus I", Band III "Kaiser Nikolaus im Kampf mit Polen und im Gegensatz zu Frankreich und England 1830-1840", Berlin 1913, s. 15; podkreślenie - moje/
  14. I jeszcze taki drobiazg, w Ameryce (rozumianej tu jako USA i Kanada) w literaturze przedmiotu na ogół używa się terminów: "Great War" bądź "First World War", ponoć współcześnie częściej wraca się do tego pierwszego wyrażenia. Peter Buitenhuis, autor m,in. "The Great War of Words. British, American and Canadian Fiction and Propaganda, 1914-1933", zauważa że tamtejsze katalogi biblioteczne prezentują często w tej kwestii jeszcze inną praktykę językową: "In most library subject catalogues, it is called the European War, 1914-1918. Since the 1939-1945 War, it has usually been called the First World War. Increasingly, however, people are reverting to its customary between-wars name-the Great War". /tegoż "American Literature of the Great War", "American Studies International", Vol. 23, No. 2, October 1985, s. 79/
  15. "Dunkierka"

    Chyba jednak nie dla wszystkich niezidentyfikowany, to William G. Tennant. "Commander Bolton (Kenneth Branagh), based on the real-life Captain William Tennant, supervises the evacuation of troops". /R. Koehler Review (reviewed work: "Dunkirk" by Emma Thomas, Christopher Nolan, "Cinéaste", Vol. 43, No. 1, Winter 2017, s. 42/
  16. "Dunkierka"

    Ale Bruno się zna a ja nie. Co więcej to dzięki takim którzy się nie znają kręci się filmy. Ale co do wspomnianego czołgu podejrzewam że Bruno mnie podpuszcza nazywając ten czołg Tygrysem. Z tego co pamiętam to na początku samoloty były chyba trzy. Leciały pewnie nad Dunkierkę. Wydaje się że dwa zestrzelono ale faktycznie można było zapomnieć gdzie i po co ten samolot leci. Z tego filmu w pamięci mi utkwił "dygotliwy żołnierz" Cyllian Murphy gotowy zrobić wszystko byle nie wrócić na plaże Dunkierki. Wydaje mi się że w filmie zabrakło obawy że za chwilę na plaże wkroczą niemieccy żołnierze czy też wjadą ich czołgi. Jak dla mnie to brakuje w tym filmie właśnie takiej atmosfery napięcia czy strachu.. Z tego chyba dostaje się tylko Murphego.
  17. Felicjan Sławoj Składkowski - ocena

    Jakoś nie natrafiłem na coś takiego, choć na różne kwiatki z tego okresu można się natknąć co do propagowania bądź nakazywania przestrzegania zasad higieny. Najbardziej zadziwił mnie komunikat radomskiego starostwa (jeszcze z czasów przedsławojowych) "Obwieszczenie w sprawie masowego oczyszczania" z lutego 1920 roku. Nakazywano w nim administratorom bądź właścicielom nieruchomości i mieszkań pobielenie wapnem ścian, odkażanie podłóg, sprzętów roztworem ługu bądź krezolu, zasypanie kałuż, wywóz gnojówki itp. czynności porządkowe. W sumie nic dziwnego, ale obwieszczenie tyczyło się też: "oczyszczania osobistego" co do którego nakazywano m.in. "dobrze wymyć całe ciało ciepłą wodą z mydłem". A za niewykonanie tegoż groziła kara grzywny w wysokości do 1000 mk. bądź aresztu do trzech miesięcy, przy czym obie kary mogły być zastosowane łącznie. O trwałości zakorzenienia w języku polskim "sławojki" może pośrednio świadczyć, że taki tytuł nadano akwareli Henryka Stażewskiego (autor? a może pracownicy Muzeum Sztuki w Łodzi?), tyle że datowana jest ona na 1915 rok, zatem trochę to mylące.
  18. "Dunkierka"

    Oj tam, oj tam. Zawsze można powiedzieć, że to stwierdzenie "jest przesadne", gdy film nie zgarnął wszystkich Oskarów. Jakbym był reżyserem to specjalnie bym nie marudził, gdyby mój film dostał tyle nominacji i samych Oskarów. Nie należę do osób, które dostają spazmów, gdy okazuje się, że filmowy "Tygrys" ma podwozie T-55. Choć też trzeba przyznać, że "Szeregowiec Ryan" ustawił wysoko poprzeczkę, jeżeli chodzi o oddanie realizmu wojny i dziś filmy kompletnie dowolnie przedstawiające wojenną rzeczywistość są traktowane nieco bardziej krytycznie, niż np. w latach 60. Ale nie o to chodzi. Można nakręcić dobry film o wojnie mając do dyspozycji dwa mundury i kawałek umownego okopu. W omawianym tu przypadku nie wiadomo o co reżyserowi chodziło. Z jednej strony mamy próby oddania realizmu, z drugiej owa "poezja osamotnienia". W efekcie samolot jak najbardziej z epoki, ale cokolwiek osamotniony poezją, lata sobie godzinami, z paliwem, czy bez (z przerwami na przebitki na inne, porywające sceny), a skromny widz, nieczuły na poezję - czyli taki jak ja - wyje: "weź do cholery wreszcie spadnij!". A wojsko zamiast zająć się czymkolwiek - wymienia smętne spojrzenia. Aktorzy grający w tym arcydziele (zresztą niektórzy fajni, jak Kenneth Branagh) działają według znanego schematu: "I proszę pana patrzy tak: w prawo… Potem patrzy w lewo… Prosto… I nic…". A potem mówi, że musi jeszcze pomóc jakimś Francuzom. Fajnie, że niezidentyfikowany, samotny poezją osamotnienia komandor (ów Kenneth Branagh) jest taki pomocny. Czyli, wypisz, wymaluj: "Dłużyzna proszę pana… To jest dłu… po prostu dłu… dłużyzna, proszę pana. Dłużyzna… Proszę pana, siedzę sobie, proszę pana, w kinie… Pan rozumie… I tak patrzę sobie… siedzę se w kinie proszę pana… Normalnie…". Ale się nie upieram, zacząłem dyskusję od stwierdzenia, że gust mogę mieć cokolwiek wypaczony. I tak mi będzie przyjemnie, że Gregski wypaczył się równolegle wraz ze mną.
  19. "Dunkierka"

    Tak po prawdzie, to stwierdzenie: "obsypany nagrodami" trochę jest przesadne, nie wygrał aż tak dużo statuetek w najbardziej znaczących kategoriach, w najważniejszych konkursach. Każde uhonorowanie cieszy, ale otrzymanie nagrody za reżyserię od Washington DC Area Film Critics Association czy od Alliance of Women Film Journalists to jednak nie to samo co Grammy czy Oscar. A większość wygranych związanych było z montażem filmu, miksowaniem (montażem) dźwięku i tego typu efektami. Może właśnie to chciał stworzyć reżyser (to znaczy: (poetycką opowieść a nie kuriozum), o ile można się zorientować to nie było jego zamiarem stworzenia kolejnego filmu wojennego czy stricte historycznego. Warto zwrócić uwagę dlaczego reżyser zdecydował się na zabieg by w filmie nie występowały bezpośrednio znane czy znaczące postacie historyczne. Stąd tę produkcję, gdyby była książką, należałoby postawić na półce obok "The Naked and the Dead" Normana Mailera a nie: "The Longest Day" Corneliusa Ryana. Jak napisał Lar Joye, kurator historii wojskowości z irlandzkiego Muzeum Narodowego (współautor wystawy Recovered voices; the Stories of the Irish at War, 1914-15), pomimo wielu uchybień faktograficznych: "... nonetheless, go and see this film, preferably in 70 mm or on IMAX, and see the real stars of the show-the Spitfires!". /tegoż Review, "History Ireland", Vol. 25, No. 5, September–October 2017, s. 53/
  20. "Dunkierka"

    Tak z ciekawości to co jest z tym filmem że jest on zły? Zła gra aktorów ? Coś z historią "na bakier"?
  21. "Dunkierka"

    Moje drogi z Akademia Filmowa juz dawno sie rozeszly i od lat nie mam pojecia jakim filmom i aktorom przyznaje ona nagrody. Z reszta ogladam tak niewiele, ze ich dzialalnosc ani mnie ziebi ani parzy.
  22. "Dunkierka"

    To jest nas już dwóch. Trochę to mało wobec Akademii Filmowej.
  23. "Dunkierka"

    Moim zdaniem Bruno W nie ma wypaczonego gustu filmowego. Ta produkcja to dno.
  24. 1. Praca wówczas ciężka, do tego mało prestiżowa. Chętnych było pewnie niewielu (szczególnie, jak można było kopać złoto, a przynajmniej mieć nadzieję wykopania), a Chińczycy zajmujący się nią nie budzili aż tak szczególnej zazdrości i nie rzucali się w oczy (co w przypadku dyskryminowanej mniejszości było dosyć ważne). 2. Praca bardzo potrzebna, bo nawet przeciętny kopacz miał pewnie jakąś swoją odporność na brud. 3. Praca tradycyjnie kobieca, czyli wg. ówczesnych standardów - dla mężczyzn upokarzająca. A na kolonizowanych obszarach często kobiet (szczególnie gotowych nosić wiadra z wodą) trochę brakowało. 4. Praca zapewniająca jednak jakiś stały, w miarę pewny dochód. 5. Jak rugowano per fas et nefas Chińczyków z bardziej atrakcyjnych zawodów - to co pozostawało? 6. Często zbyt słaba znajomość języka angielskiego wśród Chińczyków, aby zajmować się czymś innym. 7. Brak kapitału, aby zająć się czymś innym. 8. Wcześnie powstała tradycja i stereotyp - gdzieś czytałem, że w Kalifornii kopacze już dosyć wcześnie preferowali wysyłać pranie do Hongkongu niż się sami nim zająć (czy wysłać gdzie indziej - na Zachodnie Wybrzeże - gdzie pewnie było drożej). 9. W sumie, powstawał stereotyp wygodny dla obydwu stron - przynajmniej do czasu. Dla Chińczyków była to oczywiście "wygoda" przymusowa. Chińczycy uzyskiwali swoją "niszę ekonomiczną", gdzie ich jakoś tolerowano, a biali byli zadowoleni, że to nisza brudna i nieciekawa.
  25. "Dunkierka"

    Wczoraj, zupełnie przypadkiem "wpadł mi pod oczy" film "Dunkierka". Nie oglądałem wcześniej, zatem - choć nie jestem namiętnym oglądaczem telewizora - usiadłem i konsekwentnie obejrzałem. Obejrzałem - w mojej ocenie - jakieś kuriozum. Poetycką opowieść o ewakuacji. Spacery grupek żołnierzy po plaży, samoloty bujające się w czasie i w przestrzeni. Bardzo rozciągniętej... Może nie nasza nieoceniona inaczej "Tajemnica Westerplatte", bo muzykę i parę scen można docenić, ale... Film obsypany nagrodami, uznany za ważny, zatem jak to jest? Bruno W. ma już tak wypaczony gust filmowy?
  26. Pius XII, a wojna

    Jak to przebiegało w przypadku Franka - widać zatem z powyższego tekstu. Interesujące jest natomiast, jakimi kanałami prośby o interwencję w sprawie Greisera (i Forstera) trafiały z Polski do Watykanu (zakładam, że Pius XII chyba nie działał całkowicie z inicjatywy własnej)? Ciekawe też, czy ma to (tzn. wzmożone zainteresowanie Watykanu procesami Niemców w Polsce) jakiś związek z wcześniejszym procesem Spletta. Relacja z jego procesu i wyroku miała się pojawić w "L'Osservatore Romano" z 2 i 3 lutego 1946 r., czyli przed wyrokiem Greisera. Zob. T. Balicki, Karol Maria Splett - biskup Wolnego Miasta Gdańska, "Saeculum Christianum", 12 (2005), nr 1. http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Saeculum_Christianum_pismo_historyczne/Saeculum_Christianum_pismo_historyczne-r2005-t12-n1/Saeculum_Christianum_pismo_historyczne-r2005-t12-n1-s97-119/Saeculum_Christianum_pismo_historyczne-r2005-t12-n1-s97-119.pdf
  27. Pius XII, a wojna

    Nie była jednostkowe, w ten czy inny sposób wstawił się też za innymi, można dodać; choć to zupełnie inny ciężar gatunkowy; iż potem wstawił się też za państwem Rosenberg. "... should have turned to Pius now. Even more surprisingly, Pius urged the Polish government to grant Greiser clemancy. (Later, he would do the same for Hans Frank, Albert Forster, and other convicted Nazi war criminals.)". /C. Epstein "Model Nazi. Arthur Greiser and the Occupation of Western Poland", New York 2012, s. 330/ "A year later when the IMT's verdictes were about to be handed down, Faulhaber's sentiments had become well anough known that Dr. Alfred Seidl, the defense attorney for former General Governor Hans FRank, petitioned the cardinal to call publicly on the Allies to show leniency to Frank or to stay his expected execution in light of Frank's proclamation in the dock that he become a 'believing Christian.' Faulhaber followed through, forwarding the request to Pope Pius XII, who on the eve of the rulings issued a statement to the court that was broadcast over Vatican radio for Catholics around the world to hear. Though the petition was unsuccessful and Frank was hanged for his crimes, the highest Catholic authority was now on record as having grave misgivings about the intent and effect of the Nuremberg proceedings". /JonDavid K. Wyneken "Judging from Wothout: German Clergy, Public Pressure, and Postwar Justice", w: "Rethinking Holocaust Justice. Essays across Disciplines" ed. N.J.W. Goda, New York 2018, s. 293-294/
  28. Pius XII, a wojna

    "W dniu ogłoszenia wyroku Greiser napisał do Bolesława Bieruta list z prośbą o łaskę. Bierut prośbę odrzucił. Co ciekawe, za ułaskawieniem Greisera opowiedział się publicznie papież Pius XII, co wywołało niemały skandal polityczny. Wyrok wykonano niecałe dwa tygodnie później – 21 lipca 1946 r., w niedzielę o godzinie siódmej rano na stokach poznańskiej Cytadeli. Greiser zginął przez powieszenie". Cytowane za: B. Rudawski, Proces Arthura Greisera przed Najwyższym Trybunałem Narodowym, Z Archiwum Instytutu Zachodniego. Dokumenty, Nr 5/2016, 07.07.16, s. 7. https://www.iz.poznan.pl/plik,pobierz,1607,35532af49d539f7dc70067b5d5e40c73 "The day following his execution, the Vatican city newspaper, L'Osservatore Romano, confirmed previous media report that Pope Pius XII had agreed to Greiser's appeal and had interceded with the Polish government urging that the German war criminal's >>life be spared<<. The paper emphasized the pope's full awareness of Greiser's waritime atrocities, including his ruthless anti-Catolic persecution, but nevertheless Pius had followed the example, the paper claimed, of the >>Divine Master who on the cross prayed for those who had crucifided Him.<<" Cytowane za: D. M. McKale, Nazis afer Hitler. How Perpetrators of the Holocaust Cheated Justice and Truth, Lanham-Boulder-New York-Toronto-Plymouth,UK, 2012, s. 196. https://books.google.pl/books?id=w-KW9aMmQ9MC&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false Dlaczego akurat Greiser? Czy było to jednostkowe działanie Papieża?
  29. Felicjan Sławoj Składkowski - ocena

    A czy znasz może jakieś plakaty/ulotki z epoki? Bo ja - szczerze mówiąc - nie spotkałem. A plakat "wychodek w każdym obejściu" miałby przecież niewątpliwy urok.
  1. Load more activity
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.