Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie   

  1. Dziś
  2. Te określone środowiska, kręgi i media (w kraju i na zachodzie), co to knują i jątrzą... Szanuję Ciebie, ale czyta się to cokolwiek dziwnie. Na tym poprzestanę, bo cieszę się, że rzeczywiście dorobiliśmy się na forum jakieś formuły szacunku i równowagi. A ze swej strony dodam, że jeszcze nie zdarzyło mi się ukarać w jakikolwiek sposób użytkownika, który - w mojej ocenie - wykazywał objawy "prawicowego" nawiedzenia. Cudzysłów - moim zdaniem - konieczny, bo ta klasyfikacja bywa cokolwiek zwodnicza. W każdym razie chodzi o tych, co opanowali pisownię słowa "lewak" i opisują za jego pomocą świat zewnętrzny w stosunku do swojego. Jeżeli już, to bawię się w dyskusję. Bo jakoś uważam, że tak powinienem. Dawno wyrosłem z czasów, kiedy uważa się, że ma się zawsze 100% racji, choć - nie powiem - czasami bywa, że uważam, iż mam rację. A co do Grossa, bo to mnie najbardziej zainteresowało. Wiem, że wtykam kij w mrowisko, ale mam pewne, dosyć straszne podejrzenia. Wolałbym ich nie mieć, ale amicus Plato, sed magis amica veritas (a przynajmniej tyle, ile tej prawdy uda się odkryć). Jeżeli dobrze pamiętam, to Gross nie powiedział, że Polacy zabili więcej Żydów niż Niemcy, ale powiedział, czy raczej napisał to, że w czasie okupacji Polacy zabili więcej Żydów, niż Niemców. Później doprecyzował, że chodziło mu o okupowany przez Niemców obszar należący przed wojną do II RP (zatem nie wliczał Niemców zabitych przez wojska polskie poza przedwojennymi granicami kraju). Zresztą chyba nie on pierwszy taką opinię wyraził. Pierwszy był bodajże Zaremba. Gross metodologię ma - w mojej ocenie - fatalną, moim zdaniem pisze także konsekwentnie pod z góry założoną tezę. Nie zwraca - moim zdaniem - należytej uwagi na to, że jest dosyć istotna różnica (choć może nie dla samych ofiar) między mordowaniem zinstytucjonalizowanym (dokonywanym przez instytucje państwowe, czy quasi-państwowe), a spontaniczno-zarobkowym, dokonywanym bez błogosławieństwa państwa, czy jego namiastki. [Ale też - trzeba przyznać - wcale nie wybiela Niemców i zwraca uwagę, że badania naukowe nad Holocaustem w Polsce wyglądają o wiele poważniej niż na Litwie, Łotwie, czy na Ukrainie, gdzie instytucje próbują sprawę zamieść pod dywan.] Wreszcie, dokładnej liczby Żydów, do których śmierci przyczynili się Polacy, z oczywistych powodów nie poznamy nigdy. Gross swoje słowa sformułował jednoznacznie, czego - w mojej ocenie - jednak nie powinien zrobić. Istnieje formuła "być może". A i można jeszcze odnotować, że dalece nie wszystkie "wiadome środowiska", poparły w tej sprawie Grossa. Ale - pytanie do Secesjonisty, który jak przypuszczam, podobnie jak moja skromna osoba, niewygodną prawdą zasadniczo się nie brzydzi. Trudne, bo trudne jest także dla mnie. Czy Gross może mieć w tym przypadku rację? Czy mamy to raczej priori odrzucić, bo niezgodne to jest z naszym pojmowaniem patriotyzmu, nieprawdopodobne, niemożliwe, nie do udowodnienia?
  3. Nie znam się na kuchni i nie wiem co to za sos. Ale mousseline oznacza muślin. Jest to cienka przewiewna, rzadka tkanina, w zasadzie bawełniana. Jej nazwa pochodzi właśnie od miasta Mosul. Z tym że stamtąd ją raczej sprowadzano a nie produkowano. Francuzi używają ten rzeczownik również w połączeniu pommes mousseline, co oznacza ziemniaki puree (mają na to te dwa określenia)
  4. No bo jak pojęcia nie mam to tak z ostrożności. Tylko że taka powieść w odcinkach to mi bardziej do gazet pasuje. Może Dajmy jeszcze szansę innym forumowiczom. Może ktoś będzie więcej wiedział.
  5. Ta uwaga dotyczyła serii ogólnie. Zgodnie z tym, co kojarzę, Franco pojawia w odcinku "remontowym" ("The Builders" - nie wymieniony z nazwiska, ale pada pytanie o generalissimusa, skierowane do Manuela), oraz w "szczurzym" ("Basil the Rat"). No i jeszcze te "ziemniaczki Franco". Chyba więcej wzmianek o generalissimusie w serialu nie ma. A przynajmniej ja nie pamiętam.
  6. A dlaczego: w drugiej połowie?
  7. A może secesjonista się zapozna z faktem, że czasem można popełnić literówkę pisząc na klawiaturze i tego nie zauważyć.
  8. Nie wiem czy uwaga Bruno tyczyła się serii czy tego odcinka, ale zauważę, że pośród nazw osobowych występujących w odcinku o Niemcach - to nie ma tam postaci Franco. Z mian osobowych wymieniono obsługę hotelu: mr. Fawlty (potem wspomniany z imienia: Bazil), i mrs. Fawlty (potem wspomniana jako: Sybil). wspomniano też osoby z obsługi: Manuela i Polly i anonimowego rezydenta: "majora" (który pamiętał: Elsie, ale ta wyjechała do Kanady). Wystąpiły wówczas dwie stałe rezydentki, mamy też anonimową pielęgniarkę i doktora Finna, Po "ataku łosia" mieliśmy wspomnianych: Mołotowa, Ewę Braun, Goebbelsa, Göringa i Ribbentropa, ale Franco tam nie było. Za to Clees wiedział gdzie się ta wojna zaczęła...
  9. Pojęcia nie mam więc mogę tylko fantazjować. Myślę że w drugiej połowie XIX wieku mogło pojawić się już coś takiego jak powieść w odcinkach. Podróżny kupuje bądź w ramach przejazdu otrzymuje jeden odcinek. To byłoby właśnie takie małe tanie wydanie. Tyle że pierwszy rozdział powieści nie musi być dla każdego interesujący zaś czytanie każdego innego z pominięciem poprzednich rozdziałów nie ma sensu. Może więc należy patrzeć na to jak na szereg tanich wydań cechujących się wspólną osoba bohatera bądź też tematyką. Po prostu podróżny dostaje jeden taki tom na podróż. Ponieważ okazał się on ciekawy to kupi następny a może i kilka następnych. Nic innego na razie nie przychodzi mi do głowy.
  10. "Ciekawi" są mile widziani, marketing to nie jest wynalazek XX wieku, a faktycznie chodzi tanie wydania "skracające podróż", choć miały one przecież nie tylko przynosić zysk. Co na uwadze mieli jeszcze pierwsi wydawcy związani z dystrybucją na kolei?
  11. Książka została zgłoszona do konkursu Pro Historia Polonorum na najlepszą książkę historyczną wydaną w języku obcym, dotyczącą historii Polski. Szczegóły opisane są tu: https://historia.org.pl/2017/02/07/iii-kongres-zagranicznych-badaczy-dziejow-polski-w-pazdzierniku-w-krakowie/
  12. Ciekawi pewnie zapytają jak wyglądał marketing w XIX wieku i co ma rozwój kolejnictwa do wzrostu czytelnictwa? Książki zapewne nie wyglądały tak jak dziś czy chodzi więc że "skracały podróż"?
  13. Może Tyberiusz zapozna się z minimum gramatycznym (tak na poziomie podstawówki), zanim zacznie tego typu dywagacje?
  14. Skoro gdy się mieszkają to nie ma ciągłości genetycznej, to kiedy jest ciągłość? Wspiera, tylko wspiera, a nie rozstrzyga. Polacy, czyli naród Polski powstał w XVII/XIX wieku, tak jak i inne.
  15. Raczej: strategii marketingowej i wykorzystania... rozwoju kolejnictwa.
  16. A: "żebro Napoleona" tudzież "lizaki" jego imienia - skąd wzięły się akurat w Anglii?
  17. Wersja alternatywna: Shannon Selin i "Napoleon in America", ktoś czytał?
  18. Kwestia doskonalszego oświetlenia?
  19. Ta ludzka twarz to chyba rodzaj psychiki ludzkiej a tej istotnie w szkolnej historii brakuje. Przez szkolną rozumiem nawet tą której uczą na studiach. Co do owej Rewolucji Francuskiej to mnie na przykład zawsze dręczyło jedno, czy ostatni Bourboni byli rzeczywiście władcami absolutnymi, zatem rodzajem dyktatorów. Według mnie daleko im było do tego, no i w ich monarchii jednak rodziła się demokracja.
  20. Tak z innej beczki, jaki wynalazek XIX-wieczny przyczynił się do wzrostu czytelnictwa?
  21. A czy my jesteśmy ślepi? Bo nie wiem czemu taka czcionka. Ja wrócę do dawniejszych wątków: A według jakich językoznawców jest to błędna ścieżka, rozumiem, że nie są to językoznawcy polscy? możemy poznać stosowne cytaty z ich prac gdzie obalają takie objaśnienie?
  22. I proszę nie duplikować podobnego tematu, kolejne odcinki proszę wrzucać do tego tematu. secesjonista
  23. A - serio. Szukałem wstawki filmowej ze starej strategii turowej (z okresu II wojny św.) i przy okazji jakoś natknąłem się i na ten filmik, i nawet go nie obejrzałem do końca tylko do pewnego momentu, stąd nie wiedziałem, iż to wytwór IPN-u. Dopiero jak znajomy z tejże instytucji przesłał mi to na e-maila obejrzałem całość. I ja również dostrzegam, że od pewnego czasu tego typu narracja staje się dominującą, co często wywołuje u mnie chęć wcielenia się w rolę advocati diaboli. Atoli z wiekiem przekonuję się, że choć wahadło na początku ma duże wychylenie to z czasem ono się zmniejsza. Różne ruchy, środowiska, opcje polityczne często na początku były marginesem marginesu, a historia podpowiada nam, że zdarzają się takie warunki, iż ten "margines marginesu" ma szansę dojść do władzy czy przynajmniej: uzyskać znaczącą pozycję polityczną bądź po prostu odgrywającą dużą role w społeczeństwie. Mój scenariusz jest obrazem wykoślawionym i przejaskrawionym bo taki z zamierzania miał być. Trudno jednak nie dostrzec, iż są środowiska które promują wizję Polski i Polaków cokolwiek dziwaczną. W konwencji jaką by sobie wymarzył ktoś kto nas szczerze nienawidzi. Przecież nie trudno dowieść jakie media promowały narrację pana J.T. Grossa, który powiadał, że zabiliśmy w czasie okupacji więcej żydów niźli Niemcy. Przecież nietrudno wskazać środowiska i media, które bądź to straszą nas karami finansowymi zadekretowanymi przez urzędników z UE bądź to powiadają, że jak sprzeciwiamy się pewnym pomysłom powstałym w jakichś gremiach tej instytucji to negujemy swą przynależność do: "Europy" tudzież niewarci jesteśmy miana: "Europejczyka". A czasami chodzi o regulacje ekonomiczne gdzie wcześniej odpuszczono i Niemcom i Francji. Co rodzi pytanie: czy w różnych polskich mediach i think-tankach istnieje rozróżnienie na: "Większych Europejczyków" i "mniejszych europejczyków"? Powtórzę, jest stosowne "miejsce" na publikacje o polskich szmalcownikach, donosach do gestapo, i obok ŻIH-u taka instytucja jak: IPN wydaje stosowne monografie i książki historyczne tyczące się tej problematyki. Powiedziałbym nawet, że ta ostatnia instytucja ma w tym zakresie niebagatelną rolę (którą spełnia) i na prawdę świetnych badaczy tej tematyki. Nie zamierzam tu bronic IPN-u jako instytucji, ale pamiętam kilka wątków z tego forum gdzie odkryłem, że dyskutanci nie wiedzą nic o publikacjach tegoż instytutu (a już nie wspomnę o znajomości zawartości tych publikacji), za to potrafią je skrytykować. I bez znajomości treści potrafią krytykować: i z pozycji lewicy i z pozycji prawicy. Jest też stosowne "miejsce" na reklamówki mające promować pozytywny wizerunek Polski i Polaków, i do takich należy ów filmik. Założyciel tego wątku może się nam pochwalić ile "lajków" zebrał za swe wypociny - to wtedy zobaczymy. Faktem jest, że mamy tu autora który chyba wstydzi się być Polakiem, z niewiadomych powodów. Bo chyba nie jest tym powodem, że PiS jest przy władzy? Mimo swej prawicowej orientacji, nie wstydziłem się Polski i Polaków kiedy na prezydenta wybrano byłego członka PZPR tudzież kiedy mieliśmy rządy gdzie premier wywodził się z tej partii. Jeśli ktoś określa się jako: "anty-polak" to dziwnym mi się wydaje, że atakuje wszystkich co to powiadają, że są na nie: względem imigrantów, Żydów, LGTB... trochę konsekwencji i wzajemności - nieprawdaż? To tylko Tyberiusz, którego po pewnym czasie wyrzucają gdziekolwiek nie przystąpi, ale ile jest takich Tyberiuszów? A jest pewien jancet, że złamał? Może Furiusz źle to sformułował, ale tego typu filmik mieści się w ramach zadań tej instytucji, a nie statutu. Mógłby nam wskazać jancet jaki punkt Statutu został tu złamany? Bo chyba nikt go nie czytał... I taka refleksja osobista.... swego czasu pewien forumowicz skarżył się na "boazerii", że na tym forum rządzą prawicowcy a Administracja się ich boi (czyli: Jarpen i Albinos, bo wówczas nie byłem adminem). Ten bojący się m.in:. mnie - Albinos dał mi czasowego bana - za ostrość wypowiedzi. To tyle o obawie przed prawicowymi forumowiczami (wówczas). Administrator: secesjonista dał bana swemu internetowemu znajomemu, znanemu z prawicowych poglądów, panu "l", bo chciał nieco nadto obelżywie wciąż dyskutować z innym forumowiczem o lewicowych poglądach. Obraził się za to na mnie - "dozgonnie". Na tym małym forum współpracuję głównie: z Bruno i Furiuszem - na ogół, prezentują oni całkiem inne orientacje polityczne, ale na ogół nie ma z tym problemu, choć Bruno wie, że mam na ogół całkiem inny ogląd kwestii politycznych. Częściej "stopuję" Furiusza niźli Bruno - to tyle o dominacji prawicowców na tym forum. Fakt- że trzeba i mnie stopować, za co dziękuję... Furiuszowi. A napisałem to wszystko by objaśnić, że nie będę kasował wpisów danego użytkownika - bo to lewicowiec, co mi sugerowano poprzez P.W., nie będę też kasował wpisów - prawicowców. A jak ona wielka? Animacja pokazała tą wielkość?
  24. Tyberiuszu, gdy napływowi mieszają się z tubylcami, przerwana zostaje ciągłość genetyczna. Metys to nie Indianin. Genetyka oczywiście wspiera historię! W tym przypadku tę - o Polkach jako pradziejowych gospodarzach swej ziemi.
  25. Secesjonisto, pisałeś o wielu podejściach do zagadnienia wyznaczników etnosu. Zgodziłem się z tym i - obok wspólnego języka - wskazałem wspólne geny. Horus, wszystko to oczywiście prawda, ale warto wspomnieć też o analizach autosomalnego DNA ludności kultury wielbarskiej, wskazujących na największe podobieństwo genetyczne części osobników do dzisiejszych Polaków. Jest to o tyle istotne, że w ostatnim czasie, pod naporem wyników badań kopalnego DNA, nawet fundamentalni allochtoniści przyznawali, że - wprawdzie w epoce brązu zasiedlała nasze ziemie jakaś ludność protosłowiańska - to jednak w epoce żelaza i w okresie wpływów rzymskich została całkowicie wyparta lub wytępiona przez ludność celto-germańską. No i warto też wspomnieć o słowach Anny Juras z wywiadu udzielonego bodaj dwa tygodnie temu Newsweekowi, gdzie, mówiąc o aktualnie prowadzonych m.in. przez nią badaniach genetycznych okresu wpływów rzymskich w ramach projektu zespołu Figlerowicza (z tych badań pochodzą m.in. wspomniane wyżej próbki ludności kultury wielbarskiej), stwierdza: dzisiaj wygląda na to, że w badanym przez nas okresie historycznym żadnych dużych migracji ludności na naszych terenach nie było, a Słowianie byli już zasiedziałą na swoich włościach społecznością.
  26. Wczoraj
  27. Przepraszam, trochę przegiąłem z dosadnością wypowiedzi. Twój zasób informacji jest godny podziwu. Lepiej mi było się odwołać do Tuwima: A patrząc – widzą wszystko oddzielnie Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo… . No ale Tuwim - wiadomo - Żyd i lewak. Serio? Naprawdę? Krasnoludku, bez jaj ! Tak na wszelki wypadek, żebyś tym krasnoludkiem się nie poczuł urażony, oraz żeby trochę zmniejszyć temperaturę dyskusji, przytoczę dowcip, z którego wziął się ten, niegdyś bardzo popularny wśród studentów, zwrot. W dziale "humor" - mam nadzieję, że wciąż istnieje. Znów muszę się zastanowić, czy Ty naprawdę uważasz, że marszałkowie Kuchciński, Terlecki czy Karczewski, poseł Sasin czy wiceminister Jaki czytają "Commentary", "Junge Freiheit" czy "Chronicles". I, co ważniejsze, czy uważają, że czytają to ci, którzy na nich głosowali. Mam nadzieję, że to nie do mnie nawiązujesz. Tylko że i tak chyba żyjemy w innej rzeczywistości. Bo w mojej rzeczywistości widzę przekaz o zupełnie innej narracji. Że II Rzeczpospolita była państwem powszechnej szczęśliwości, sprawiedliwości i praworządności. Że - dzięki tym przymiotom - pokonałaby agresję III Rzeszy, gdyby nie agresja ZSRR i nie zdrada Francji i Wielkiej Brytanii, które miały zaatakować Niemcy na zachodzie, a tego nie zrobiły. Że polscy żołnierze, którzy walczyli pod komendą Andersa, Maczka, Sosabowskiego, czy w lotnictwie, to bohaterowie. Zaś tych, którzy walczyli pod komendą Berlinga czy Świerczewskiego, najlepiej w ogóle nie wspominać. Szkoda, że tak mało ich dziś żyje, bo można by odebrać im emeryturę. Że to niemal szkoda, iż ZSRR pokonał Niemcy na froncie wschodnim, bo gdyby nie, to nasz naród by kwitł, a tak to dostał się pod radziecką okupację. Ja taką narrację dostrzegam, i to znacznie wcześniej, niż PiS zdobył większość parlamentarną. Ograniczam się do 1945 roku, żby nie zaogniać dyskusji. Programu wg Twego scenariusza nikt nie zrealizował i w ogóle jeśli nawet istnieje środowisko polityczne, które tak widzi nasze dzieje najnowsze, to jest to margines marginesów. Natomiast stek kłamstw, przeze mnie powyżej przedstawiony, jak najbardziej jest propagowany.
  1. Pokaż więcej aktywności