Jump to content

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Yesterday
  2. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Ta teza zdaje mi się graniczyć z pewnością. Problem w tym, że WB przegapiła moment, w której jej niemiecki owczarek zerwał się ze smyczy i, zamiast pilnować stada, czyli europejskiej równowagi, stał się wilkiem, który tę równowagę chce zniszczyć. W połowie lat 30. system nazistowski to faktycznie dzieciak, ale uważny obserwator powinien był zauważyć, że kły i pazury rosną mu nader szybko. A Mein Kampf powinien przeczytać także ten mniej uważny. Choć to tylko książka, ale powody do obaw były. A na ile groźny był system komunistyczny? Raczej jawił się on jako bardzo niewydolny. Wojna domowa trwała 6 lat, a trwałaby w nieskończoność, gdyby mocarstwom zachodnim i Japonii nie znudziło się wspieranie Białych. Z partyzantką basmaczy Armia Czerwona nie mogła sobie dać rady przez 15 lat, a i po 32 roku pojawiali się islamscy partyzanci. Wojnę z małą Polską przegrała, musiała też zaakceptować niepodległość krajów nadbałtyckich i Finlandii, których granice były bardzo blisko Piotrogrodu. Pomimo wysiłków pozycja radziecka w ogarniętych wojną domową Chinach to też nie pasmo sukcesów. Co więcej, jawił on się jako niewydolny samym twórcom. W 21 roku wprowadzono NEP, czyli bocznymi drzwiami przywrócono kapitalizm. Trocki się z tym nie godził, więc zmuszono go do emigracji i potem to raczej on i jego IV Międzynarodówka nadawały ton komunistycznym działaniom w zachodniej Europie. Zwycięstwo Stalina, Zinowiewa i Kamieniewa traktowano raczej jako sukces frakcji umiarkowanej, zwolenników pokojowego współistnienia i mieszanego systemu gospodarczego. Wprawdzie potem w latach 30. sprawy potoczyły się inaczej, ale z wielkimi problemami. Wątpię, by liczni politycy brytyjscy dawali wiarę o skali Hołodomoru, czy wręcz o nim wiedzieli, ale gdyby wiedzieli, to raczej nie uznaliby za dowód siły państwa radzieckiego. Podobnie jak "wielką czystkę". A na wyniki industrializacji jeszcze trzeba było poczekać. Nie, w latach 1934-1936 perspektywa, że ZSRR zdobędzie dominującą rolę na kontynencie, to były fantasmagorie. To, że to uczyni III Rzesza było zaś coraz bardziej realnym scenariuszem. Ależ nie tylko może, ale i musi. Po prostu jedni zorientowali się wcześniej, a drudzy - później. Chamberlain bardzo późno. Niestety Beck, Śmigły i Mościcki też.
  3. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Dla naszych alternatywnych rozważań moim zdaniem nie bez znaczenia powinien też pozosać fakt, iż z perspektywy miedzynarodowej w takim np. 1933 roku, gdy naziści doszli do władzy, nie mieli oni na swoim koncie jeszcze nawet "Nocy długich noży", podczas gdy taka Polska już od paru lat Przewrót majowy i będący jego następstwem autorytarny rząd na czele państwa. Jeśli dodać do tego niedawne konflikty Polski z Litwą, z Ukrainą, z Czechosłowacją i napiętą sytuację międzynarodową w tym rejonie Europy, to rysuje się pewne istotne, jesli nawet dla Polski niewygodne pytanie: co rzeczywiście mogło niepokoić dyplomację zachodnich państw u zarania i w połowie lat trzydziestych? Natomiast jeżeli w odniesieniu do tego pytania uznamy, że sytuacja w Polsce się ustabilizowała i już w pierwszej połowie lat trzydziestych Polska mogła być przewidywalnym i stabilnym partnerem dla państw zachodnich, to mimo wszystko nasuwa się wniosek, że takie samo założenie mogło kierować krokami tej samej zachodniej dyplomacji wobec Niemiec kilka lat później. Być może również możnaby założyć, że Wielka Brytania poprzez Niemcy będzie chciała załatwić kwestię przeciwwagi na Starym Kontynencie tak dla kolosa na glinianych nogach, jakim była Francja, jak i dla wrzącego kotła państw na wschodzie Europy.
  4. Pakt Ribbentrop-Eden.

    No wiesz, jeszcze do 1939 roku perspektywa była taka, że Stalin wymordował miliony ludzi a Hitler paru kolesiów z SA.
  5. Last week
  6. Pakt Ribbentrop-Eden.

    79 mln- lub 69 mln-kraju. Zależy, jak liczyć. Z Austrią, Krajem Sudetów i Kłajpedą, czy bez. I ile z tych 79 mln (przyjmijmy wyniki spisu z 1939) to kobiety (40 mln). Ile z tych 79 mln to zatrudnieni (na podstawie obowiązkowego ubezpieczenia ogółem: ca. 22 mln., z tego 7 mln. kobiet). W 1939 roku, na skutek mobilizacji, służyło w Wehrmachcie 4,5 mln żołnierzy. Według szacunków w Wehrmachcie i Waffen-SS służyło w czasie całej wojny 18 mln żołnierzy. W tych rachunkach brak zapewne służących w policji, nie wiem jak z RAD. Na tym tle: liczbę samych tylko przymusowych robotników w III Rzeszy w czasie 2WŚ szacuje się na 20 mln. I jeśli do tego policzyć przemysł i pracowników pracujących na rzecz III Rzeszy na terenach okupowanych? Moim zdaniem wspomniany problem istniał i był istotnym czynnikiem dla polityki podbojów (powiązania NSDAP z przemysłem, na tym tle chociażby rola i pozycja Göringa). Pytanie co świadczy w połowie latach 30- tych o wielkości zagrożenia? Jeśli rozmiar i czas, od jakiego istnieje, to nazistowskie, to niemowlak jest. Wszak pierwszych 15 lat po "Wersalu" to nie naziści, a Republika Wejmarska. Jeśli pole rażenia, to pytanie jak kapitalistycznemu i kolonialnemu imperium zagrażać może przenikanie do struktur społecznych idei nazistowskich, a jak komunistycznych sterowanych z Kominternu? To, że po wojnie wiemy czym był nazizm nie może rzutować na ocenianie jego postrzegania przed wojną.
  7. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Jeśli chodzi o realia - całkowicie się z Tobą zgadzam. Stworzenie takiego sojuszu było bardzo trudne, wręcz niemożliwe. No ale chyba taki był cel, nazwijmy ich umownie - "brytyjskich antykomunistów", którzy chcieli pchnąć Hitlera do wojny przeciw ZSRR. ZSRR znika albo jest bardzo osłabiony, ale we wschodniej części środkowej Europy istnieją niepodległe, silne państwa (Polska i Rumunia), utrzymujące jednocześnie dobre stosunki z WB i Francją. Bo tylko w takiej sytuacji interesy brytyjskie są zabezpieczone, gdyż Hitler nie może zaatakować Francji. A że mieliśmy pofantazjować troszkę, to przyjąłem scenariusz wymarzony dla owych polityków brytyjskich - Hitler eliminuje ZSRR, ale jednocześnie nie zdobywa hegemonii na kontynencie. Wariant, w którym Hitler eliminuje ZSRR, uzyskując hegemonię w Europie nawet najbardziej zacietrzewionym "brytyjskim antykomunistom" musiał się jawić jako zamiana "siekierki na kijek". Wydaje mi się, że o wiele ważniejszym dla Hitlera problemem był brak możliwości wcielenia do Niemiec terenów z nimi graniczących, niż brak siły roboczej. Problem braku siły roboczej w III Rzeszy pojawił się w warunkach izolacji Niemiec wobec dominacji brytyjskiej na Atlantyku. Gdyby sprawy poszły wg przedstawionego scenariusza, to aż tak wielu mężczyzn niemieckich nie trzeba by mobilizować, bo Polska wystawiłaby z 60 związków taktycznych, a republiki nadbałtyckie i Finlandia ze 20. Niemcy mieliby neutralne stosunki z Francją, przyjazne z WB, więc i nieograniczony dostęp do importu. A gastarbajter najemny z biednych krajów jest tak naprawdę tańszym rozwiązaniem, niż robotnik przymusowy. Z pewnością widziała. Problem z oceną, które zagrożenie jest większe - radzieckie czy nazistowskie?
  8. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Jeżeli zatem mężczyźni (mężowie) w wieku produkcyjnym służą w armii, kobiety nie pracują w fabrykach, to skąd wziąć siłę roboczą dla przemysłu? Jaka jest zatem liczebność Heer dla 75 milionowego narodu ?
  9. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Widzę inny bardzo poważny problem: siła robocza. Problem wynikający z faktu polityki NSDAP prowadzonej już od 1933 roku w odniesieniu do niemieckich kobiet. Stawiającej kobiecie społeczną rolę matki, podległej we wszystkim mężowi, w tym bez prawa (lub z drastycznie zredukowanym prawem) do kształcenia i do wykonywania pracy. Jeżeli zatem mężczyźni (mężowie) w wieku produkcyjnym służą w armii, kobiety nie pracują w fabrykach, to skąd wziąć siłę roboczą dla przemysłu? Praca niewolnicza. Lecz wlasnych, niemieckich więźniów i Żydów - nie wystarczy. A zatem?... Transportować dopiero z ZSRR?... Nie... Albo pewne sojusze będą bardzo krótkoterminowe, albo ktoś musi paść ofiarą III Rzeszy jeszcze przed alternatywnym atakiem na ZSRR w alternatywnym 1940 roku. Przypomnijmy sobie jeszcze raz kto kierował polityką zagraniczną WB w latach trzydziestych; przypomnijmy sobie współpracę SIS z Gestapo; przypomnijmy sobie źródło różnic zdań między Francją WB w trakcie wojny domowej w Hiszpanii; przyjrzyjmy się komunizmowi i polityce wewnętrznej w WB w latach trzydziestych. Obawiam się, że przy dopuszczeniu w rozważaniach sytuacji rzeczywistej do momentu "Monachium", nie możemy mówić, że Wielka Brytania nie widziała zagrożenia w ZSRR. Ono nie musiało być militarne. Choć owszem, mogło być w przypadku współpracy militarnej Republiki Wejmarskiej z ZSRR, o której Brytyjczycy się dowiedzieli. Przy pewnej dozie ironii można by powiedzieć, że antybolszewicki Hitler w momencie, w którym przejął władzę, spadł Imperium Brytyjskiemu z nieba, jako ciekawa opcja rozgrywek dyplomatycznych oraz źródło zmiany polaryzacji sił w sytuacji wewnętrznej na Wyspach.
  10. Pakt Ribbentrop-Eden.

    No to spróbujmy pojechać razem. Czyli tak: do Monachium wszystko tak, jak było. Potem Hitler dogaduje się z Polską co do wspólnego ataku na ZSRR. Dla zapewnienia sobie sukcesu warto wciągnąć do sojuszu Rumunię, Łotwę, Estonię i Finlandię. Problem w tym, że te kraje nie mają żadnych pretensji terytorialnych w stosunku do Rosji Radzieckiej. Ale jest i drugi problem - naddunajski. Słowacy chcą się usamodzielnić, zaś Węgrzy zgarnąć kawałek Słowacji i Rumunii. No ale Hitler, tak jak w rzeczywistości, może postawić się w roli arbitra, Słowacji dać niepodległość za cenę korekty granic z Węgrami, Węgrom dodatkowo obiecać Székelyföld, a Rumunii, że w zamian za ten ostatni dostanie rekompensatę za Dniestrem (gdzie jest może ćwierć-, może półmilionowa rumuńska mniejszość). Sojusz z Hitlerem kosztuje - Polska musi zgodzić się na włączenie Gdańska do rzeszy i na korytarz. Ale jest nadzieja na zdobycze. Łotwa, Estonia i Finlandia stają w sytuacji z jednym wyjściem, Litwa oddaje Memel i przepuszcza transporty, pozostając formalnie neutralna. No i wiosną 1940 roku wojska niemieckie, polskie, rumuńskie, węgierskie, fińskie, łotewskie i estońskie atakują ZSRR. I przyjmijmy, że odnoszą sukces - zdobywają i Moskwę, i Leningrad, i Stalingrad. I co dalej? Niemcy chcą dostać jakieś terytoria, ale z ZSRR nie graniczyły. Polska chce najwięcej, co najmniej po Dniepr, ale gdyby jej to dać, byłaby za silna. Znacznie lepiej powołać niepodległą Ukrainę, a Polsce dać Białoruś. Rumunia pewnie będzie zadowolona z przyłączenia terenów Mołdawskiej ASSR. Co dostaną Niemcy? Na ich miejscu brałbym tzw. Noworosję, czyli ziemie nad Morzem Czarnym od Odessy po Azow, Rostow i Noworosyjsk. Zamiast Nowej Rosji - Nowe Niemcy. No i Kronsztad. Może Smoleńszczyzna. A co z resztą Rosji? Powstają dwie wersje. Wg pierwszej Stalin wycofuje się na Ural, albo i za Ural, wojna się toczy latami, bo na tym terenie blitzkrieg jest nierealny. Dla Brytyjczyków rozwiązanie idealne. Wg drugiej państwo radzieckie się rozlatuje. Hitler raczej nie ulegnie pokusie włączenia całej Rosji aż po Władywostok do Niemiec. Więc znajdzie jakiegoś "Własowa", który na gruzach ZSRR odbuduje Rosję.
  11. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Prawie mnie przekonałeś, że "w pewnym momencie" byłby to całkiem dobry opis sytuacji. O ile dobrze Cię zrozumiałem, to jesteśmy zgodni, że ów moment to nie okres między Monachium a Westerplatte, a już na pewno nie między Pragą a Westerplatte. Natomiast nie do końca mogę zaakceptować wskazane strategiczne cele głównych graczy. Konkretnie - anty-niemieckość Francji jest oczywista. Zaś anty-bolszewizm Wielkiej Brytanii, a choćby znaczącej grupy jej polityków - nie. Zapewne istniała w UK grupa ideologicznych anty- bolszewików, tym bardziej, że władza radziecka odebrała własność wielu brytyjskim przedsiębiorcom i w ogóle uniemożliwiła prowadzenie tam interesów. Myślę jednak, że w kilkanaście lat później krzywdy te już były przebolane, a interesom to raczej sprzyja współpraca, niż wrogość. Bezpośredniego konfliktu interesów pomiędzy Wielką Brytanią a Rosją Radziecką nie było, a słabość władzy radzieckiej w środkowoazjatyckiej części państwa była Wielkiej Brytanii bardzo na rękę, restytucja caratu - niekoniecznie. Po klęsce w wojnie z małą Polską raczej nie widziano w Rosji Radzieckiej wielkiego zagrożenia militarnego. Natomiast od co najmniej XVIII wieku kluczową zasadą brytyjskiej polityki było niedopuszczenie do tego, by jedno państwo uzyskało dominującą pozycję na kontynencie. W latach 1918-1936 jedynym kandydatem była Francja, tym bardziej, że w Europie Środkowej miała kilku fundamentalnych sojuszników - Jugosławię, Rumunię, Czechosłowację i Polskę. Gdyby Polska zdecydowała się na akces do la Petite Entente, można by stworzyć militarny sojusz obronny, dający Francji faktycznie dominującą pozycję na kontynencie. Jeszcze w 1936 roku znaczna część polityków brytyjskich (wręcz dominująca) większe zagrożenie widziała w rozwoju potęgi Francji niż w remilitaryzacji Niemiec. Wręcz przeciwnie - umiarkowany wzrost siły Niemiec był im na rękę. W moim przekonaniu bierność Francji wobec remilitaryzacji Nadrenii nie była skutkiem tego, że była postrzegana jako słaba, tylko że była postrzegana jako zbyt silna.
  12. Ostatnia faza walk na Kępie Oksywskiej.

    Cóż, napisałem: co chyba raczej wyraźnie wskazuje, iż znany mi "upadek ducha" odnoszę do schyłkowej fazy obrony Helu, nie Kępy Oksywskiej.
  13. Westerplatte

    Gdzieś czytałem, że rozkaz w sprawie Korpusu Interwencyjnego Bortnowski przeczytał około 9-tej 31 sierpnia. Zatem, pewnie gdzieś w tym czasie, a może i nieco wcześniej był on znany w sztabie armii "Pomorze". Tym samym Sobociński (nawet jeżeli założymy - moim zdaniem dyskusyjnie - że nie wiedział, iż "pomoc nie nadejdzie" z innych źródeł) gdy pojawił się na Westerplatte - miał już dokładną świadomość, jak sytuacja wygląda. Według często przytaczanej relacji plut. Wróbla, Sobociński przyjechał na Westerplatte "po południu" 31 sierpnia i w rozmowie w cztery oczy (którą Wróbel miał podsłuchać) jednoznacznie powiedział Sucharskiemu o tym, żeby nie liczył na jakąkolwiek pomoc - oraz, że atak nastąpi 1 września. Potwierdza to także pośrednio świadectwo Kręgielskiego. Natomiast - wedle mojej wiedzy - rzeczywiście, ani Guderski, ani ogólnie pocztowcy polscy w Gdańsku nie zostali poinformowani o tym, że są na kompletnie straconej placówce. Właściwie - placówkach, bo należy pamiętać, iż w innych - oprócz tej na placu Heweliusza - polskich placówkach pocztowych w Gdańsku także była broń, na wypadek "ruchawki" w Gdańsku, tylko 1 września nie została użyta. Jeżeli tak rzeczywiście było i naprawdę nie poinformowano ich, to było działanie ze strony polskiego dowództwa nieodpowiedzialne i skrajnie nie w porządku.
  14. Ostatnia faza walk na Kępie Oksywskiej.

    Nieco eufemistyczna uwaga Pertka ("wśród żołnierzy oddziału piechoty (złożonego głównie z rezerwistów), rozlokowanego w okolicach Jastarni, doszło nawet do zupełnego upadku ducha") dotyczyła zapewne buntów 13 i 12 kompanii przeciwdesantowej, tylko te miały miejsce już po samobójczej śmierci Dąbka, zatem nie wiem czy to dla Bruno epizody z końcowej walki o Hel czy o Kępę Oksywską? Ciekawe, że w swej relacji z tych walk Wacław Tym wspomina np. o obniżonym morale żołnierzy z 2. rezerwowego batalionu mającego bronić wzgórze 14,4 - za sprawą defetystycznych działań niemieckich wysłanników, ale nic nie wspomina o efekcie 17 września, ale może nie mógł wówczas o tym napisać, relację opublikował u schyłku lat pięćdziesiątych (tegoż "Obrona wybrzeża morskiego we wrześniu 1939 r.", "Przegląd Zachodni", nr 5, 1959).
  15. Westerplatte

    Ponoć jednak nie ze "Schleswiga"... w recenzji książki Piotra Derdeja "Westerplatte-Oksywie-Hel 1939" (Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2009) Konrad Banach podaje: "Autor uznał za nieskuteczny ostrzał z pancernika, którego „pociski czyniły więcej szkód w niemieckim Gdańsku niż na Westerplatte, nad którym po prostu w większości przelatywały, trafi ając w miasto” [s. 84]. Wystarczy spojrzeć na mapkę za-mieszczoną prze Autora na końcu książki, żeby stwierdzić, że to co pisze Autor jest fi zycznie niemożliwe. Pancernik prowadził ogień na Westerplatte w kierunku północ-nym, na północ od Składnicy jest Zatoka Gdańska. Przenoszone pociski wpadały do morza. Innym zupełnie zagrożeniem dla Gdańska były podmuchy wystrzałów, które niszczyły zabudowę portową, gdzie były umieszczone niemieckie stanowiska. Zmusiło to Kleikampa do zaniechania prowadzenia ognia z części artylerii głównej pancerni-ka. Niemieckie pociski spadły na Gdańsk, a dokładniej na niemieckie składy w Gdań-sku-Letniewie, kanał portowy i Nowy Port93, podczas ostrzału Westerplatte 4 września przez okręty dowódcy trałowców (Führer der Minensuchboote – F. d. M.) komandora Friedricha Rugego: T196 i „Von der Gröben”. Ale to zupełnie inna historia, nawet nie wspomniana przez Autora". /w: "Wschodni Rocznik Humnaistyczny", T. VIII, 2012, s. 369/ "Autor pisze [s. 65-66], że 30 sierpnia rozformowano Korpus Gdański gen. Sta-nisława Skwarczyńskiego, sformowany w składzie Armii „Pomorze”, ale „nikt nie był łaskaw powiadomić o tym ppor. Konrada Guderskiego w Gdańsku, ani mjr Henryka Sucharskiego na Westerplatte”. Korpus Interwencyjny (nazwa Korpus Gdański jest błędna) nie został utworzony w ramach Armii „Pomorze”. Nie został także rozformowany 30 sierpnia. Przyjęto w literaturze przedmiotu89, że rozkazy w tej sprawie są datowane na 31 sierpnia i w tym dniu otrzymał je gen. Bortnowski. Skąd jednak Sobociński miał wiedzieć 31 sierpnia przed obiadem [Sobociński zjadł obiad na Westerplatte - s. 75], ze pomoc nie nadejdzie. Tego Autor nie wyjaśnia". /tamże, s. 367/
  16. Bankructwa Hiszpanii w XVI-XVII wieku

    Nie za bardzo rozumiem co nam objaśnia euklides i do czego nawiązuje, jak rozumiem nie potrafi znaleźć opracowania naukowego, źródła z epoki, które by potwierdziły jego zdanie, zatem postanowił nam coś objaśnić. Nieszczególnie mnie obchodzi gdzie widzi euklides dorabianą ideologię, rozumiem iż z braku danych mogących potwierdzić jego opinie zaczyna wchodzić na obszar dezawuowania źródeł i opracowań badaczy. Ja napisałem o konkretnych stawkach a euklides o prawie rzymskim i problemach poborców podatków. Zna euklides jakiekolwiek źródło mogące potwierdzić jego zdanie w zakresie relacji płac Indian z Europejczykami, czy to po prostu sobie wydumał na podstawie własnej "wiedzy" o podstawowych prawach ekonomicznych? Zna euklides potwierdzenie swego mniemania o wielkości populacji w miastach Europy? Zna euklides opracowanie negujące negatywny wpływ systemu mita na demografię społeczności nim objętych? Czy zna on jakiekolwiek opracowanie naukowe mówiące o zaprzestaniu produkcji w Hiszpanii i o wymieraniu rzemieślników posiadających stosowną wiedzę? Na jakiej podstawie napisał on, iż z systemu mita szybko zrezygnowano? Jak na razie jedynym źródłem rewelacji euklidesa; bo jak pokazano jego notatki z Vilara niezbyt są rzetelne; wydaje się być on sam...
  17. Produkty spożywcze, dania i ich nazwy

    O potrawie "militarystycznej", czyli o kurczaku "generała Tso", którego ten zapewne nigdy nie spróbował a i generalska etymologia nie jest zbyt pewna: en.wikipedia.org - "General Tso's chicken". A jeśli mowa o świątecznych klimatach warto wspomnieć o galette des rois, we Francji zabawa związana z tym ciastem sięga co najmniej XIV wieku, w jego wnętrzu ukrywano pierwotnie ziarenko bobu, kto znalazł w swym kawałku to ziarenko stawał się królem. Na królewskim dworze, gdy zaadoptowano tam ten obyczaj, kobieta która znalazła fève miała mieć prawo zwrócić się do króla z jednym życzeniem. Z czasem ziarno bobu zastąpiły porcelanowe figurki, na ogół przedstawiające postać Chrystusa. W dobie rewolucyjnego szału reform w cieście zaczęto umieszczać porcelanowa czapkę frygijską. Współcześnie, ogromna wersja tego ciasta wręczana jest prezydentowi Francji, w swej skrajnej retoryce republikańskiej Francuzi nie zapomnieli o tym by nie znalazł on w środku żadnej niespodzianki, nie przystoi by prezydent Republiki, choćby w zabawie, stał się królem. "Cracker Jack" - kandyzowane orzeszki i popcorn braci Rueckheim zaprezentowane po raz pierwszy szerszej publiczności na World's Columbian Exposition w Chicago (w 1893 r.) nie mają w swej nazwie jakichś szczególnych związków z wydarzeniami czy postaciami historycznymi, za to są ciekawe pod względem historyczno-językowym. "Cracker Jack", wbrew temu co kiedyś sądziłem w tej nazwie nie ma ani krakersów ani jakiegoś osobowego Jacka. Mamy za to osiemnastowieczne słowo "cracker" oznaczające "superior" czy "expert" i znane już od połowy XV w. słowo "jack", którym określano "człowieka". W XIX wieku połączono oba słowa i powstał w ten sposób "crackerjack", wpierw jako rzeczownik a potem jako przymiotnik. I w tym samym wieku pomysłowi bracia rozłączyli te słowa i w ten sposób otrzymali nazwę dla swego produktu, sugerującą najwyższą jakość. Wytwórcy "Cracker Jack" są jednymi z tych, którzy odpowiadają za trwającą do dziś w Ameryce manię zbierania kart baseballowych, a sam produkt został utrwalony w piosence z 1908 r. (nomen omen) Jacka Norwortha z muzyką Alberta Von Tilzera "Take Me Out to the Ball Game", która stała się hymnem ligi bejsbolowej w USA. W piosence jest fraza: "Buy me some peanuts and cracker jack".
  18. Nie wiem czy wy wszyscy dobrze zdajecie sobie sprawę z tego co piszecie. Bo żeby zająć się jakimiś drobiazgami o Potosi to trzeba najpierw wiedzieć czym ono było. A było to miejsce w którym wydobywano z ziemi rudę srebra z której otrzymywano czyste srebro a w pewnym okresie bito z niego nawet monety. Zatem miasto Potosi można uznać za typowy osrodek przemysłowy bo żeby z rudy wyprodukować czyste srebro i monety to potrzebny jest cały proces produkcyjny a zatem mnóstwo zawodów, stanowisk pracy itd. A mało z tych stanowisk roboczych nadawało się na pracę niewolnicza. Na przykład w kopalni węgla może i można postawić niewolnika a gdy słabo wywija oskardem to go obić kijami. Jednak w kopalni węgla liczy się ilość, czyli im więcej urobku tym lepiej. Inaczej jest w kopalni srebra. Tam ten co pracuje na przodku musi wydobywać co potrzeba a nie jak leci i gdyby go obito kijami albo potraktowano z kopa to by się mścił w ten sposób że wydobywałby tony urobku ale nie takiego jak potrzeba. Przecież tam każda ekipa drążyła chodniki wzdłuż żyły srebra. Było ponad 500 dzierżawców a wątpię żeby było tyle samo żył srebra, czyli taki dzierżawca musiał dobrze traktować swych Indian żeby ci wydobywali dobrą rudę i nie pozwalali na to żeby do ich żyły dostali się ci z sąsiedniej, gorszej żyły. Krótko mówiąc dzierżawca musiał im dawać sporo z tego co wydobyli i przymykać oko na to co szło na lewo. . No i oczywiście Potosi sprzedawało również czyste srebro. To trafiało przeważnie do Holandii gdzie bito z niego monety a wiele z tych monet, reichstalarów, trafiało do Polski. Zatem takie Potosi oprócz produkcji utrzymywało również szerokie stosunki handlowe. No i do Polski tego srebra pewnie też sporo trafiło. Tutaj to już mamy wyraźnie do czynienia z jakąś dorabianą ideologią. Przecież w myśl prawa rzymskiego wszystko co znajduje się pod ziemią należało do króla. Zatem w Potosi musieli być poborcy podatków. I ci mieli problem. Bo o ile zgodne z prawem było że całe wydobyte srebro było własnością króla to jednak trzeba było wiedzieć kto je miał. Pewnie najwięcej mieli go owi dzierżawcy zatrudniający Indian. Ale teraz taki poborca musiał wiedzieć konkretnie kto je ma, gdzie i ile. A któż mógł mu o tym powiedzieć jak nie na przykład Indianin z przodka. Trzeba było zatem Indianina trochę pobuntować żeby mówił. Stąd te wszystkie płacze nad losem Indian (patrzcie! Wyzyskują was! Nie płacą wam! itp.), krótko mówiąc pojawiały się jakieś elementy o zabarwieniu lewicowym, co jest chyba charakterystyczne dla ośrodków przemysłowych. .
  19. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Ciekawostka dotycząca roku 1940 (James Lonsdale-Bryans i Ulrich von Hassell, a w tle lord Halifax): http://news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/7589251.stm
  20. Produkty spożywcze, dania i ich nazwy

    Pływasz (tzn. stoisz przy nabrzeżu) na HMY "Britannia"?
  21. Produkty spożywcze, dania i ich nazwy

    Mi to serwują na statku jako przystawkę.
  22. Produkty spożywcze, dania i ich nazwy

    No tak, nastrój świąteczny minął - i zapomniałem o obietnicy. Może dlatego, że Christmas pudding został skonsumowany dopiero pod koniec lutego. Z racji dużej ilości innych potraw na Święta się nie złożyło, a potem jakoś ten czas już sam upłynął. Zatroskanych o moje zdrowie informuję - nie ma obaw, to ma bardzo długi okres ważności (z racji niezwykle alkoholowego składu). Wrażenie smakowe bardzo pozytywne, aczkolwiek z racji niezwykłej słodkości jest to raczej potrawa do skosztowania, niż jedzenia. Jej kwintesencja - to bakalie i gigantyczne nasączenie alkoholem. I rzeczywiście czuć było zupełnie niezłe alkoholowe składniki. I w mocy, i w zapachu. Na Śląsku mamy coś podobnego mocą: Śląska Kopa :) Z góry zaznaczam, że przepisów jest wiele i nie każdy umie ją zrobić taką jak trzeba.
  23. Produkty spożywcze, dania i ich nazwy

    Tego jeszcze chyba nie było: 1. "Kurczak koronacyjny" ("Coronation chicken"). Danie powstało przy okazji koronacji Elżbiety II. Współczesne wersje (nawet jadalne, choć oczywiście reprezentujące poziom "sałatki sklepowej") do nabycia chyba w każdym brytyjskim supermarkecie. 2. Związane z jubileuszami panowania Jerzego V i Elżbiety II - dania pod nazwą "Jubilee chicken".
  24. Jestem po lekturze książki: S. Koper, T. Pawłowski, Mity polskiego września 1939, Wyd. Czarna Owca 2019. Przeczytałem - mniej więcej - "z doskoków" w Empiku, bo na nabycie drogą kupna jednak się nie zdecydowałem. Po przeczytaniu prawie na samym początku książki, że na Polskę w 1939 roku napadły także … Czechy. Jak z powyższego widać (i z faktu - jak się zorientowałem - że przynajmniej jeden z autorów uchodzi za dosyć kontrowersyjnego), na pewno każdy potencjalny czytelnik tej pozycji spotka się a ciekawymi, tudzież oryginalnymi tezami. Ale ja nie o tym (choć myślę, że rzeczona książka może być na pewno zarzewiem wielu dyskusji). Pisząc o obronie Wybrzeża, Autorzy wskazują, że na skutek informacji o wkroczeniu wojsk radzieckich 17 września 1939 roku doszło do czegoś w rodzaju "samoistnej demobilizacji" polskiej obrony. Czyli - jak to rozumiem - po prostu Polacy (większość?) dali sobie spokój z walką, pozostawiając Niemcom puste okopy, pozostała przy Dąbku tylko niewielka liczba "wiernych do końca". O przypadkach "upadku ducha" (jak to chyba zgrabnie określił J. Pertek) w niektórych oddziałach polskich podczas końcowej fazy obrony Helu - wiedziałem już od epoki "Wielkich dni małej floty". Natomiast Kępa Oksywska kojarzyła mi się raczej z heroiczną walką do końca, zakończoną samobójstwem płka Dąbka. Jak to zatem było? Czy rzeczywiście wiadomość o wydarzeniach 17 września miała takie znaczenie, czy faktycznie doszło do rozprężenia w oddziałach polskich i czy w innym przypadku obrona mogła trwać dłużej?
  25. Koła dyliżansów

    Linią na której ustanowiono dłuższy dystans pomiędzy stacjami; niż to na ogół praktykowano; związana była z odkryciem złota w górach Black Hills: "A regular stegecoach and freight line was maintained to Deadwood, South Dakota. It was more than 200 air line miles cross country, with no towns between. Stations were established every 20 miles...". /"North Dakota, a Guide to the Northern Prairie State"foreword W. Langer, Governer of North Dakota, Fargo 1938, s. 116/ Na stronie National Pony Express Association w nocie zatytułowanej "The Rigid Pony Express Schedule Required 150+ Stations", pierwsze zdanie brzmi: "Each station was located between 15 to 20 miles apart. The terrain determined the number and the distance between home stations and relay stations". "One hundred ninety stations in 5 divisions were established, 40 to 100 miles apart depending on the terrain, complete with bunk beds and feeding facilities; relay stations were established every 10 to 20 miles with small shelters, horses and stables". /G. Mander "Just Write: The Virgin Guide to Telling Your Story", London 2007, s. 90/ Dzielono, oczywiście, że na każdej można było coś naprawić i liczyć na mniej lub bardziej ciepły posiłek, ale już nie na każdej na miejsca noclegowe dla wszystkich pasażerów. I nie na każdej można było zmienić konie. Małe stacje których główną funkcją była wymiana koni nazywano "swing station", tudzież: "relay station", wymiana trwała przeciętnie dziesięć minut, choć bywali tacy fachowcy, którzy potrafili to skrócić do pięciu minut.
  26. Earlier
  27. Bankructwa Hiszpanii w XVI-XVII wieku

    Wcześniej zapowiedziałem odniesienie się do bazy źródłowej Vilara, zatem słów kilka o tej kwestii. Jak sam podał, to jeśli chodzi o Potosí dokumentacja jest bogata acz rozproszona. Wspomniał o badaniach, jakie prowadził Lewis Hanke, ale według jego opinii ten miał się zajmować przede wszystkim historią idei. Wspomniał też o fragmentach autorstwa Marie Helmer, które miały wejść w skład jej książkowej syntezy o systemie mita. I jak zauważył dalej, w oczekiwaniu na tę publikację posłużył się głównie relacją spisaną przez Luisa Capoche („Or et monnaie...”: "Nous nous appuierons sur elle", s. 148). Można się spierać czy faktycznie wszystkie opracowania Hanke'go sprzed 1969 r. mają wyłącznie teoretyczny charakter, choćby: "The imperial city of Potosí; an unwritten chapter in the history of Spanish America", na syntetyczne opracowanie pióra Helmer to by się Vilar nie doczekał, jako że nigdy nie powstało. Dziwić może nieco, że Vilar nie skorzystał z innych źródeł z epoki czy też, że nie wspomniał o innych naukowych opracowaniach, o których musiał wiedzieć, że istnieją. A to stąd, iż korzystając z edycji relacji Capoche'a wydanej w 1959 r. (tegoż "Relacion General de La Villa Imperial de Potosi", "Biblioteca de Autores Españoles", "Desde la formacion del lenguaje hasta neustros dias" T. CXXII, "relaciones histórico-literarias de la América meridional", Madrid 1959) w opracowaniu Hanke'go, zapewne zapoznał się też z treścią zamieszczonego tam wstępu, gdzie wymieniono zarówno materiały źródłowe jak i istotne opracowania naukowe – jakieś, blisko sto różnych pozycji. Rozproszenie materiałów; jest to zresztą uwaga przepisana ze wstępu Hankego (''Relacion...'': ''En el frente archivístico, la cantidad y calidad de los tan dispersos manuscritos accesibles representa una seria exigencia para el investigador. Los documentos de Potosí, como su misma plata, se han desparramado por los repositorios de muchos países'', s. 15-16) nie powinno być przeszkodą dla naukowca w próbach skonfrontowania ze sobą różnych relacji. Potosí miało dwóch znaczących kronikarzy, piszących w dwóch różnych epokach, pierwszym był wspomniany Capoche a drugim Bartolomé Arzáns de Orsua y Vela. Ten drugi znany był we wcześniejszych opracowaniach jako Martínez de Arzáns'', do czasu ustalenia jego prawdziwej tożsamości przez Mario Chacón Torresa. Stworzył on dwa kronikarskie dzieła: ''Anales de la Villa Imperial de Potosí" i "Historia de la Villa Imperial de Potosí''. Był on, takim naszym Kadłubkiem, wiele u niego fantazjowania (okoliczności śmierci generała Moncady czy Ortiz de Sotomayor ukrywający się w skarbcu San Agustín), wyolbrzymiania (wielkość ofiar walk w Potosí z 1623 r., liczba członków compañía Muñoza de Cuellara, którą przemnożył przez dwieście). Bartolomé de Arzans nie opierał się na dokumentach, zbierał opowieści miejscowych, spisywał zasłyszane legendy rodzinne. Jest zatem dobrym materiałem do badania powstania i utrwalenia się legendy Potosí, jako pewnego abstrakcyjnego konstruktu w świadomości społecznej. /szerzej o postaci tego kronikarza: L. Hanke ''The sources used by Bartolome´ Arzá´ns de Orsu´a y Vela for his history of Potosi''; M. Chacón Torres ''Documentos en torno a Bartolomé Arzáns Orsúa y Vela''; A. Costa de la Torre ''La historia y Anales de Potosí por Martínez Arzáns y Vela. Dos manuscritos de excepcional importancia''; L.García Pabón ''Espacio andino, escritura colonial y pensamiento andino: La historia de Potosí en la narrativa de Bartolomé Arzáns''; D. Galarza Sepúlveda "City, Myth, and Morality in Bartolomé Arzáns's Historia De La Villa Imperial De Potosí: A Criollo Project''/ Warto dodać, iż Potosí – stało się symbolem bogactwa, na przykład w takim znaczeniu odnotowuje go słynny Roget's Thezaurus, obok: El Dorado, bonanzy czy Pacatoulus). ''The fame of Potosi spread far and rapidly. The name was placed by Cervantes in the mouth of Don Quixote and became current in English as a symbol of riches". /"Area handbook for Bolivia" T.E. Weil, J.K. Black, H.I. Hoyer et al., Second Edit. Wasinghton 1974, s. 17/ Jako podano powyżej miejsce to pojawia się w literaturze pięknej, u Miguela de Cervantesa (we frazie: ''Vale un Potosí'') gdy dzielny Don Kichot tłumaczy Sancho Pansie, że na opłacenie jego samobiczowania (w ramach odczarowywania cnej Dulcynei) nie wystarczyłoby skarbów Wenecji i kopalń Potosí (w tłum. Walentego Zakrzewskiego: ''kopalnie Potozy''). Brender Matthews w swym opowiadaniu ''The Dream-Gown of the Japanese Ambassador'' (ze zbioru "Tales Fantasy and Fact" z 1896 r.) wymienia w symbolicznym ciągu peso wybite w Potosí obok perskiej darejki i nowojorskiego szylinga. José D. Barrios w swym wierszu "Ckoriquilla, o la Virgen de Potosí" z 1875 r. odnosił się do do świata Indian z tego regionu. Ponoć u schyłku XIX Rudyard Kipling miał nazwać to miejsce ''Ósmym Cudem Świata''; tak przynajmniej podają na wielu hiszpańskojęzycznych stronach internetowych, co jednak nieco się kłóci z tym, że za takowy miał uznać również nowozelandzki fiord Milford Sound, z dwoma wspaniałymi wodospadami. W krytyce literackiej François de La Mothe Le Vayer posłużył się tą nazwą; w swym liście CXLIV; konstatując, iż dla niektórych poetów lepiej by było gdyby wspinali się na Potosi a nie na Parnas, gdzie nie ma dla nich fruktów: ''Et celui-ci offense si lourdement de certaines personnes qu'à mon avis il ferait mieux dans sa petite fortune de grimper sur le Potosi que sur le Parnasse qui n'a point d'arbres fruitiers''. /w: "Oeuvres de François de La Mothe Le Vayer, conseliller d'etat, &c....", T. 7, Part. 2, ed. M. Groell, Dresde MDCCLIX, s. 196/ Na stronie jednej z prywatnych szkół językowych z Boliwii (Instituto Exclusivo z La Paz) w notce pt. ''Retratos del pasado” autorka informuje: ''Así muchos escritores como Moliere en su obra Médico a Palos cita: “…no te cambiaría ni por todas las riquezas del Potosí…”''. To już jest chyba pomyłka, jakoś nie znalazłem w różnych adaptacjach tej molierowskiej sztuki (oryg.: ''Le Médecin malgré lui'') by miała być w niej zawarta jakakolwiek fraza związana z Potosí. W klasycznym tłumaczeniu tej sztuki na hiszpański, pióra Leandra Fernándeza de Moratína też nie ma nic o Potosí. Skąd mogła się wziąć taka pomyłka? Sądzę, że autorka tej notki czytała Moliera po hiszpańsku, nie zadając sobie trudu konfrontacji tłumaczenia z oryginałem no i pomyliły się jej dwie komedie. W ostatniej sztuce tego twórcy zatytułowanej ''Le Malade imaginaire'' , w jednym z jej wariantów pojawia się kwestia, jaką wypowiada Septimus Doctor: ''Homo qualitatis et dives comme un Crésus''. A w tłumaczeniach hiszpańskich frazę o Krezusie oddaje się często przez odniesienie do Potosí, tak jest np. w tłumaczeniu kwestii wypowiadanej przez Pasquina: ''Les trésors de Crésus'' ze sztuki Philippe'a Néricaulta Destouchesa ("Le Philosophe Marie ou le Mari Honteux de l'Etre", "Répertoire Général Du Théâtre Français...", T. VII, Paris MDCCXVIII, s. 312), szerzej kwestię tłumaczenia tego typu idiomów z francuskiego na hiszpański objaśnia w swym artykule Alfonso Saura, który podaje, że: "Les trésors de Crésus = todo el Potosí". /tegoż "Le jeune Iriarte traducteur de Destouches", "Anales de Filología Francesa", Vol. 12, 2003-2004/ W już XX-wiecznej literaturze boliwijskiej na bazie mitu Potosí wykształcił się nurt, którego reprezentantów nazywano w anglojęzycznej krytyce literackiej: ''mining novelists'', pośród których znaczące miejsce zajmował Jaime Mendoza ze swym utworem "En las tierras de Potosí" z 1911 r., wymienić też można innych: Roberto Leyton's "Los eternos vagabundos" z 1939 r., Augusto Céspedes "Metal del diablo" z 1946 r. (to akurat o kopalniach cyny w Potosí i o najbogatszym Boliwijczyku - Simónie Patino), Raúl Botelho ''Vale un Potosí" z 1949 r., Ren Poppe "El paraje del Tio" z 1985 r., Néstor Taboada "El precio del estáno" (to o masakrze w Catavi) czy poeta Erasmo Villa Barrios z jego ''Los mineros''... No ale skończmy z tymi drobiazgami literackimi aby euklides nie musiał poczuć się w obowiązku by nam znów przypominać, że to forum historyczne. Relacja Capoche'a w porównaniu do zapisków Bartolomé'a Arzánsa to źródło zupełnie innego kalibru. Przez wielu badaczy cenione za obiektywizm jak i bogactwo szczegółów dotyczących organizacji pracy i zatrudnienia w Potosí. Trzeba mieć jednak na uwadze cele jakie mogły przyświecać autorowi tej kroniki i jego ew. mocodawcom bądź inspiratorom. Capoche był początkowo właścicielem dwóch młynów hydraulicznych. Nie wyróżniał się bogactwem, pozycją społeczną. Nic nie wiadomo by miał jakieś ''ciągoty'' naukowo-literackie. W odróżnieniu od Arzánsa często odwoływał się do dokumentów, a te udostępnił mu Pedro de Córdova Mesia, dzierżący funkcję ''alguacil mayor” przy Real Audiencia w Limie. Można się zastanowić co chciał uzyskać ów urzędnik za pomocą tego dzieła? Pewien partykularyzm wychodzi u Capoche'a np. gdy ocenia pracę Indian mingos, widać że traci tu nieco ze swego obiektywizmu. Faktem jest, że nie zatrudniano czarnych niewolników do prac pod ziemią, a dokładniej: szybko z tego rozwiązania zrezygnowano. Jako żeby stwierdzić, że się nie nadają trzeba było ich jednak wpierw wypróbować w tej roli. W pierwszych latach działania kopalń w Potosí, według relacji, jaką pozostawił Jerónimo de Soria (założyciela La Paz) parę niewolników płacono sześćset ''castellanos'' ale gdy pracowali przy wydobyciu cena wzrastała do ośmiuset. Według jego wyliczeń, koszty pracy niewolników w kopalniach prowadziłyby do straty 150 ''castellanos” na każdej parze niewolników, i tu być może kryje jeden z powodów rezygnacji z czarnych niewolników przy wydobyciu srebra. Nie wszyscy badacze zgadzają się ze zdaniem euklidesa, w poniższym fragmencie autor uważa, że czarni niewolnicy zatrudniani byli jako służba domowa jedynie wyjątkowo (: "excepción"): "... los precios en las colonias espanolas de América eran especialmente altos, en comparación con los sectores territoriales dependientes de otras naciones europeas, que si bien carecían de territorios en aquel Continente estaban dedicadas al tráfico mismo. Ese hecho determinó, agrega Morner [autor powołuje się na Magnusa Mornera i jego opracowanie "Esclavos negros y trabajadores libres en Hispanoamérica" - dopisek secesjonista], que en Hispanoamérica el esclavo fuera colocado en ocupaciones rentables que justificaran su precio de compra. Por ese motivo era destinado de manera preferencia! a las faenas mineras o agrícolas y por excepción a las tareas domésticas...". /A. Rojas Crespo "Esclavos Negros en Bolivia", La Paz 1977, b.p., ok. s. 33/ Wydaje się, że czarni niewolnicy częściej pracowali jako rzemieślnicy, zwłaszcza w mennictwie i na stanowiskach górniczych na powierzchni: "En esos centros, los negros se dedican a numerosas tareas artesanales y sirven igualmente de criados y de mayordomos a los mineros. Pero en lo que respecta al trabajo concreto en las minas, la esclavitud tiene características propias. Desde este punto de vista, Zacatecas, pero también, aunque en menor escala, Potosí, Zaruma, Zamora, Ancerma, utilizan una mano de obra esclava, pero en el virreinato del Peru y en la Audiencia de Quito, los indios, obligados por el sistema de la mita o jornaleros, representan la población más importante. Estos trabajan en los socavones, donde se los prefiere a los negros, cuyas principales tareas se realizan en la superficie". /C. Bernard "Negros esclaovos y libres en las ciudades hispanoamericanas", Madrid 2000, s. 34/ Wcześniej euklides wyraził przekonanie o tym, że Indianie nie tylko dobrze zarabiali ale i chętnie pracowali w Potosí. Nieco inaczej widział to sam Capoche; a wreszcie to on jest źródłem wiedzy euklidesa, za pośrednictwem Vilara; który powiadał w rozdziale zatytułowanym ''De los indios mingados y del desorden que hay con ellos'', iż trudno jest znaleźć chętnych do pracy w systemie mita (''Relacion...'' : ''... no quieren ir a servir y hacer su mita'', s. 175). Warto pamiętać, że podział na mitayos i minga nie był sztywny, można było występować w obydwu rolach, a wraz z kolejnymi latami różnice coraz bardziej się zacierały. ''Some sources indicate that the free workers or mingas were hired precisely from among the men who were “de huelga”, for example, the mitayos.If so, free workers or mingas could also be unfree workers or mitayos. In other words, there was a combination of different labour relations realized by the same people in different weeks and months''. /R. Barragán "Extractive Economy and Institutions? Technology, Labour, and Land inPotosí, the Sixteenth to the Eighteenth Century", w: "Colonialism, Institutional Change and Shifts in Global Labour" ed. K. Hofmeester, P. de Zwart, Amsterdam 2018, s. 221/ Wbrew opinii euklidesa Indianie niezbyt chętnie chcieli korzystać z ''dobrodziejstw'' tego systemu przymusowej pracy: "Thanks to studies by Sánchez-Albornoz, Assadourian, and Saignes, we know that these migrations were part of indigenous strategies to escape from the mita, by settling in other towns and communities as “outsiders” (forasteros) or in landed estates (haciendas) as tenant labourers (yanaconas) (...) There was, then, a far-reaching redistribution of the Andean population, which took place fundamentally in the seventeenth century. This is the process of “forasterización”. The forasteros were more numerous than the “originarios” or people born in the community who would pay tribute and go to the mita. The forasteros paid just tribute. The authorities tried to include the forasteros into the mita, particularly in 1683, with the Viceroy of La Palata, but they did not succeed". /R. Barragán Romano ''Dynamics of Continuity and Change: Shifts in Labour Relations in the Potosí Mines (1680–1812)'', "International Review of Social History", Vol. 61, Spec. Iss. S24 "Conquerors, Employers and Arbiters: States and Shifts in Labour Relations, 1500–2000", , December 2016, s. 223, przyp. 45/ Pewien urzędnik hiszpański z drugiej połowy XVII w. stwierdził, że mitayos by zarobić swe 45 pesos musiał wydać przeszło dwa razy tyle: ''Un funcionario español de mediados del siglo XVII dijo sin ironías que para ganar 45 pesos el mitayo debía gastar 100''. /A. Rojas Crespo "Esclavos...'', b.p., ok. s. 55/ Alberto Rodas Crespo podaje też bardzo ciekawe spostrzeżenia zawarte w opracowaniu Inge Wolff (chodzi o artykuł "Negerkiaverei und Negerhandel in Hochperu 1545 o 1640"), która przywołuje dokument (: ''cédula''' z 1608 r.) w którym przedstawiono konsultacje z Audiencia de Charcas dotyczące celowości zatrudnienia czarnych niewolników do pracy w kopalniach zamiast Indian w systemie mita. To co może nas zaciekawić to ocena pracy w systemie niedobrowolnym dokonana przez samych hiszpańskich urzędników. Uważali oni, iż gdyby właściciele kopalń zatrudniali czarnych niewolników (za których trzeba było wpierw zapłacić) to bardziej by o nich dbali niż to czynili wobec Indian, czyli sami ocenili, że w zasadzie system mita był bardziej uciążliwy niż realne niewolnictwo. ''También señaló que algunos de los miembros del tribunal eran del parecer que si los indios fueran esclavos recibirían de los mineros un tratamiento más humanitario, puesto que, al haber pagado por ellos, se preocuparían mayormente por preservar su integridad física. Sin tergiversaciones, tal criterio equivale a decir que la mita era más dura que la esclavitud''. /tamże, ok. s. 56/ Doszło do tego, że wielu majętniejszych Indian wolało się opłacać niż zdecydować się na pracę w tych kopalniach. Nazywano ich ''cloquehaques'' (w hiszpańskiej wersji: colquehaque; w Quechua - colque runa), dodatkowo to ich obciążano karą pieniężną za tych co zbiegli by uniknąć mita. Szacuje się, że połowa zobowiązań mita została spełniona poprzez płatności srebra, a druga połowa poprzez pracę osobistą, przy czym jedna ósma lub jedna dziewiąta rocznych zobowiązań nie została w ogóle spełniona w XVII wieku. /szerz.: N. Sánchez-Albornoz, ''Indios y tributos en el Alto Perú", E. Tandeter ''Coacción y mercado: La minería de la plata en el Potosí colonial, 1692-1826''/ O tym, że niektórzy nie wracali do swych wiosek i to nie z powodu atrakcyjnej pracy w Potosí: "Writing about a group of 7,000 native Peruvians – taken from their homes far away to work in the mines – one Spanish observer wrote: “Only some 2,000 people return: of the other 5,000, some die and others stay at Potosí or the nearby valleys because they have no cattle for the return journey.”". /P. Greenfield "Story of cities #6: how silver turned Potosí into 'the first city of capitalism'", tekst artykułu dostępny na stronie: theguardian.com/ John Jay TePaske, specjalizujący się w historii kolonialnej Ameryki Łacińskiej (autor "Three American empires", współautor opracowania: "Discourse and political reflections on the Kingdoms of Peru, their government, special regimen of their inhabitants..."), omawiając kwestię zatrudnienia i płac w meksykańskich kopalniach dokonał porównania z systemem mita z Potosí. Pozwolił sobie na konstatację, w myśl której w obu przypadkach była to według niego zbyta mała płaca: "Interestingly, Mexican mine operators paid wages similar to those paid in Upper Peru despite the fact that Mexico had no official forced labor levies, although occasionaly authorities gathered natives to work in the silver mines when there were labor shortages. Yet their conditions were similar to those of those in the mita with a multitude of obligations and too little pay to meet them. Still they were free to move about, go to new mines needing sklled labor, or return to the countryside to farm". /tegoż "Early Spanish Colonial Mints: Mexico, Santo Domingo, Lima Potosí", w: "Wages and Currency: Global Comparisons from Antiquity to the Twentieth Century", International and Comparative Social History, vol.10, ed. J. Lucassen, Bern 2007, s. 291/ O tym, że wielu unikało mita: "In the eighteenth century, economic forces combined to resuscitate the mita at Potosi and to lead some to call for it to be extended beyond Potosi. The Spanish also believed that Indians would not work in the mines unless "forced " to do so, which in a sense was true; many Indians refused to work because they had other job choices". /J. Fisher "Silver Mines and Silver Miners in Colonial Peru, 1776-1824", Liverpool 1977, s. 90/ Enrique Tandeter poczynił bardzo istotną uwagę, otóż stwierdził on na podstawie swych badań o kosztach eksploatacji kopalń i osiąganych zyskach, iż nie jest możliwym by wszystkim wypłacano te 4 reale za pracę pod ziemią. Gdyby tak było to żaden z zarządzających kopalnią nie osiągnąłby ani dochodu ani zysku: ''Nuestra moderación nace de la evidencia según la cual los trabajadores libres que cumplían funciones no calificadas similares a las de los mitayos muchas veces percibían jornales de sólo 5 o aun 4 reales diarios. Por otra parte, el journal de 4 realse prevaleció en Potosí fuera de la minería durante casi todo al siglo XVIII. Si asumimos, entonces, un monto de 4 reales para todos los turnos efectivamente trabajados por los mitayos, la masa salarial resultante habría absorbido el 28,7 por ciento de los ingresos totales del empresario arrendatario promedio, con lo que los excedentes en la operación del ingenio habrían caído del 17,4 por ciento registrado en el gráfíco 1 a un insignificante 0,1 por ciento, es decir, eliminando renta y ganancia". /tegoż "Trabajo forzado y trabajo libre en el Potosí colonial tardío", "Desarrollo Ecónomico", Vol. 20, No. 80, Jan.-Mar. 1981, s. 528/ Z biegiem lat system mita przestał się sprawdzać: brakowało pracowników, spadła wydajność pracy i jak już wspomniano coraz częściej Indianie woleli opłacić się (co jak żywo przypominało unikanie poboru do wojska znane nam z Europy) niż pracować w Potosí jako mitayos. W efekcie do tronu (zarówno w Limie jak i w Metropolii) wysyłano w kolejnych latach szereg memoriałów z różnorakimi pomysłami, które miały te problemy rozwiązać. Wytworzyły się dwa główne obozy: "There were those who pleaded for the mita system to be abolished and those who wished it to be continued". /R. Barragán Romano ''Dynamics of Continuity...'', s. 11; o ścierających się koncepcjach, szerzej: I.G. Casasnovas "Las dudas de la Corona. La política de repartimientos para la minería de Potosí"/ Kiedy Madryckie Consejo de Indias w 1694 r. wydało swe zalecenia (w dużej części powtarzając regulacje dekretu królewskiego wydanego w Limie w 1692 r.) to w myśl jej regulacji m.in.: zabraniano zamiany pracy na gotówkę, a płace pracujących w systemie mitayos miały być zrównane z płacami wolnych pracowników (mingas). Kiedy wicekról Monclova zorganizował komitet mający przeanalizować sytuację w Potosí, w dyskusji zabrał głos Matías Lagunez z San Pedro de Sigüenza, od lutego 1687 r. prokurator (: "fisca") w Limie, który potem został gubernatorem (marzec 1697 r.) w Huancavelica. Swą opinię wyraził m.in. w "Discurso sobre la mita"; a jego opinie powinny zainteresować euklidesa; uznał on, że istnieją dwa systemy mita, ten usankcjonowany prawnie i ten praktykowany w rzeczywistości. Ten drugi odpowiadał za zmniejszenie wpływów podatkowych trafiających do Real Hacienda, a efektem jego stosowania był nadmierny wyzysk siły roboczej. Według niego cały przemysł wydobywczy w rzeczywistości był subsydiowany przez niskie zarobki pracowników w systemie mita. /nieco szczegółów o tej postaci: E. Schäfer "El Consejo Real y Supremo de las Indias", t. II, Escuela de Estudios Hispano-Americanos, Sevilla 1947; G. Lohmann Villena "Los ministros de la Audiencia de Lima en el reinado de los Borbones (1700-1821). Esquema de un estudio sobre un núcleo dirigente", Escuela de Estudios Hispano-Americanos, Sevilla 1974; T. Herzog "Los ministros de la Audiencia de Quito (1650-1750)"/ "The mita was considered a form of extortion because it had changed from corvée labour to payment in cash – which favoured owners – with the complicity of a number of authorities. This position explained the reduction in tax revenues from silver going to the Royal Treasury (Real Hacienda) as systematic fiscal fraud, a result not only of the weakening of the monarchy’s economic and political control, but also of the over-exploitation of indigenous labour. It was at that time that Matías Lagunez (...) For him, there were two mitas, the one that had been legally sanctioned and the other that was actually practised. Constant violation of the existing law made the operative mita illegal, and Lagunez also held that there was a network of actors, including indigenous authorities, who were involved in the abuse of indigenous labour for their own purposes. It was Lagunez, too, who developed the important idea that the mining industry was being subsidized by the low salaries of the mitayos ...". /R. Barragán Romano ''Dynamics of Continuity...'', s. 12/ Nikt nie neguje malejącej liczby pracowników w Potosí zatrudnianych w ramach mita, ale tylko euklides podaje, że szybko zeń zrezygnowano i jak to często bywa, fakty przeczą jego konstatacjom. W 1740 r. zatrudniano 2817 pracowników w ramach mita, w 1754 r. - 2919 Indian w ramach mita, około 1790 r. zatrudniano 2376 pracowników w ramach mita i 2583 pracowników wolnych (tamże. tab. 1 i 2, s. 515 i 516). Wreszcie w 1801 r. zatrudniano wciąż 2809 mitayos. Autor wylicza ilu mitayos dostarczały odpowiednie wsie (czy wyznaczone obszary), na początku XIX wieku najwięcej pracowników przybyło z: Chayanta (477), Chucuito (371) Porco (323), a najmniej z: Tarija (25), Cochabamba (41) i Paucarcolla (67). /za: E. Tandeter "Trabajo forzado y trabajo...'', tab. 1 i 2, s. 515-516/ Zatem przypatrzmy się jak inni widzą kres tego systemu: "En 1826, pocos anos después de la eliminacíon de la institución de la mita...". /tegoż "Trabajo forzado y trabajo...", s. 528/ Podobnie koniec tego systemu datuje przywoływany Crespo: "El indígena convertido en mitayo no les costaba nada y no tenían que preocuparse por su integridad y conservación. A pesar del perjuicio que significaba el sistema de la mita para el fisco espanol y de reiterados propósitos de enmienda, el Estado fue incapaz de hallar y de imponer un método sustitutivo para la provisión de mano de obra a las labores mineras. La mita persistió, cada vez más degradada y ruinosa, hasta la Independencia". /tegoż "Esclavos Negros...", b.p., secc. V "Mitayos y esclavos", ok. s. 56/ I kolejny: ''Although the mila endured in Andean mining until independence, its Mexican counterpart, ropartimiento, did not survive the seventeenth century.". /R.L. Gardner "Long Term Silver Mining Trends in Spanish America: A Comparative Analysis of Peru and Mexico", s. 927/ I cytowana już wcześniej Rossana Barragán Romano: ''The Potosí silver mines are said to have been present at the birth of global trade, which began to grow in the sixteenth century, and the mines continued to be exploited until the first few decades of the nineteenth century. Throughout that long period, the mines were worked by the indigenous population, most particularly under the system of mita or unfree work, which was established in the final decades of the sixteenth century and remained in place until it was abolished in 1812”. /''Dynamics of Continuity...'', .s. 1-2/ Zważywszy, że system mita był praktykowany formalnie od lat siedemdziesiątych XVI wieku, to wychodzi, że dla euklidesa "szybko" (zrezygnowano) oznacza jakieś dwieście pięćdziesiąt lat! A teraz o kwestii wpływu systemu mita na populację Indian nim objętych. Poniżej kolejny autor piszący "bzdury"; zdaniem euklidesa; u tego autora zamiast zdziesiątkowania jest depopulacja (: "despoblamiento"), Lutgardo García Fuentes pisząc o zmianach w społeczności Indian na terenach objętych mita, napisał o ucieczkach i dodatkowo wskazał na: wydłużanie godzin pracy, niewystarczające pensje i złe warunki sanitarne. "De esta forma, la prolongación de jornada, los salarios insuficientes y las pésimas condiciones de higiene laboral de las minas provocaron muertes y fugas numerosas: en 1633 las provincias mitayas del Perú disponían de 40.115 indios; en 1662 de 16.000, y en 1683, de únicamente 10.633. (...) el despoblamiento indígena hizo cada vez más gravosa y frecuente la mita, ya que no se redujeron apenas las cuotas de indios asignadas en época del virrey Toledo; miles de indígenas abandonaban sus tierras para escapar del penoso servicio". /tegoż "E trabajo compulsivo en el régimen laboral Indiano", w: L. L. Martínez Montiel i L. García Fuentes "El trabajo en la América Hispana: el recurso a los Negros", Madrid 2005, s. 24/ I kolejny, piszący o demograficznej zapaści: ''The mita imposed by Viceroy Toledo in Alto Peru caused demographic collapse, earning the hill in Potosí a Quechua name meaning “the mountain that eats men”...'' /P. Greenfield "Story of cities...''/ I znów autor, nie tylko piszący o depopulacji Indian związanych przymusem pracy, ale i o jego okrutnym i wyzyskującym charakterze: "No Spanish institution provoked as much condemnation as the draft-labor system-mita in Peru and repartimiento in Mexico-because of its cruel and exploitative character. But differing economic conditions may explain why Peru's system not only survived but evolved while Mexico's virtually disappeared. Finding enough workers for the widely scattered and remontly located camps was difficult at any time, and labor shortages, especially under the pressure of Indian depopulation in the sixteenth and early seventeeth centuries, were unavoidable". /R.L. Gardner "Long Term Silver Mining Trends...", s. 923/ Cóż, nie zachciał euklides odpowiedzieć na me pytania w tej kwestii, zatem sam spróbowałem się przyjrzeć tym relacjom płacowym. A to co udało mi się wyszperać niezbyt się zgadza z jego konstatacjami. Przypomnę, że wielkości na jakich opierał swe przemyślenia euklides to nominalna stawka 3,5 reala dla Indianina w systemie mita i 4 reale w systemie wolnym. W 1630 r. główną produkcję zbrojowni Armería Real (wcześniej: Herrería Real) zlokalizowanej w Eugui (współcześnie to Eugi) i pobliskiej okolicy (głównie nad rzeką Arga: Olaberri, Olazar) przeniesiono do miasteczka Tolosa. W 1645 r. był tam zatrudniony Ambrosio Lomazo, wykwalifikowany rzemieślnik (określony jako: "oficial armero"), który zarabiał dziennie 5,9 reali (plus 0,16 maraviedies), a pod koniec roku osiągnął przychód dzienny 6,7 reali (plus 0,39 maraviedies). W 1673 r. Ambrosio de Lomazo (raczej nie ten sam), określany również jako "oficial armero" zarabiał 9 reali dziennie. W tejże samej zbrojowni zatrudniony był León de Mendizabal jako uczeń/praktykant (: "aprendiz"), czyli pracownik ze stawką minimalną. W listopadzie 1647 r. zarabiał dziennie - 4 reale, w marcu 1651 r. 4,5 reala, na początku 1670 r. - 4,9 reali, a w styczniu 1678 r. - 5,9 reali. W rachunkach za okres 1645-1650 odnotowano płace rzemieślników naprawiających maszyny hydrauliczne, stolarze/cieśle (: "carpintero") zarabiali dziennie 4 reale, a kamieniarze/murarze (: "canteros", którzy występują też pod nazwą: "peón") po 3 reale. /za: I.M. Carrión Arregui "El trabajo en una manufactura real del siglo XVII: los armeros de la Armería de Tolosa", "Vasconia: Cuadernos de historia - geografía", No 30, 2000, s. 78, s. 80-81/ Nominalne wynagrodzenie madryckich szeregowych pracowników budowlanych, a zatem o niskich kwalifikacjach (: "peón de albañil") wynosiło w 1596 r.- 2,5 reala dziennie, 4,5 reala u schyłku XVII w., z maksimum w 1680 r. - w wysokości 6 reali dziennie. /za: J.I. Andrés Ucendo, R. Lanza García "Impuestos municipales, precios y salarios reales en la Castilla del siglo XVII: el caso de Madrid", "Hispania", Vol. LXXIII, no. 243 243, enero-abril 2013, s. 179/ Zestawienie szacunkowych zarobków przedstawione przez Roberta C. Allena, w gramach srebra na dzień: dla rzemieślników budowlanych (Building Craftsmen) Madryt 1500-1549 - 6,2 g 1550-1599 - 12,5 g 1600-1649 - 20,1 g 1650-1699 - 15,1 g 1700-1749 - 11,6 g Valencia 1500-1549 - 6,5 g 1550-1599 - 8,5 g 1600-1649 - 10,5 g 1650-1699 - 10,3 g 1700-1749 - 8,6 g dla robotników budowlanych (Building Laborers) Madryt 1500-1549 - b.d. 1550-1599 - 6,3 g 1600-1649 - 8,0 g 1650-1699 - b.d. 1700-1749 - 5,1 g Valencia 1500-1549 - 4,2 g 1550-1599 - 6,6 g 1600-1649 - 8,8 g 1650-1699 - 6,9 g 1700-1749 - 5,7 g /tegoż, "The Great Divergence in European Wages and Prices from the Middle Ages to the First World War", "Explorations in Economic History", 38, 2001, tab. 1 i 2, s. 416/ Gdzie zatem euklides ujrzał Indian zarabiających o wiele więcej niż jakikolwiek Europejczyk - pozostanie zapewne jego słodką tajemnicą...
  28. Jak najbardziej "wypadało", nigdzie takiego zakazu nie było. "Nie należy także zapominać, iż aż pod bitwę pod Grunwaldem włącznie sprawna propaganda Zakonu na Zachodzie Europy ściągała hasłami krucjat przeciw poganom do udziału w łupieżczo-zdobywczych wyprawach Zakonu przeciw Prusom, Litwinom, a nawet Polakom". /S. Salmonowicz "Prusy. Dzieje państwa i społeczeństwa", Warszawa 2004, s. 31/ Z tego by wynikało, że ziemie Prusów skolonizowali Słowianie, którzy potem ulegli germanizacji - co jednak nie jest do końca prawdą. Potomkowie kolonistów: saskich czy szwabskich to chyba nie Słowianie?
  1. Load more activity
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.