Skocz do zawartości

kszyrztoff

Użytkownicy
  • Zawartość

    313
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O kszyrztoff

  • Tytuł
    Ranga: Doktorant

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Inna

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

359 wyświetleń profilu
  1. Ulubiony sportowiec

    Brydż to sport? A szachy? Sport z aktywnością fizyczną się kojarzy.
  2. No właśnie mniej więcej tak mi się wydawało ale póki secesjonista sam pytania nie zadał nie chciałem głowy tym specjalnie zawracać.
  3. Z tym o co wnosi secesjonista z ewentualnym uzupełnieniem o sposób rejestracji takich oświadczeń. Oczywiście o ile Bruno by mógł.
  4. Niespodziewanie byłbym tu zgodny z secesjonistą. Dlaczego oświadczenia "lądują" w UNTS skoro jeśli dobrze pamiętam art 102 Karty ONZ o nich nie wspomina? Jaka jest "strona techniczna" takiej rejestracji? Czy to składający oświadczenie kraj wskazuje przesyła konkretne oświadczenie do UNTS czy może inaczej się to odbywa? Niech secesjonista idzie do kina ja przez ten okres przyrzekam z nikim się nie kłócić. A jeszcze do tego bavarskiego będę namawiał. Tylko niech po powrocie secesjonista napisze czemu na ten Botox nie warto iść i na jakie przyjemności lepiej zaoszczędzone pieniądze wydać. Bavarsky czytał? Bo jak czytał to chyba wie ?
  5. Tez tak Uważacie? Ja bym sobie na taki żart nie pozwolił. Po co za takie głupstwo "dostać w mordę"? Pewnie że warto tylko jakoś nie mogę w to uwierzyć że akurat ci rządzący są tym zainteresowani. Gdyby tak było to temat odszkodowań od Niemiec istniałby tylko w żartach. Wydaje mi się że temat dotyczący odszkodowań od Niemiec jest już niemal wyczerpany może więc warto ten wątek wykorzystać także w celu zamieszczania tutaj ciekawych bądź z innych powodów istotnych informacji związanych z dochodzeniem takich odszkodowań czy ciekawych czy istotnych z zakresu prawa międzynarodowego.
  6. Jeśli więc dobrze zrozumiałem prof Czapliński mówiąc o "oprotestowaniu" miał jedynie na myśli formalny protest który w zasadzie niczego by nie załatwiał a mógł być źródłem problemów , a nie jak początkowo myślałem działanie mające na celu obalenie czy też pomniejszenie skutków tego oświadczenia. Dzięki za wyjaśnienie wydaje mi się że coś zrozumiałem.
  7. W dyskusji o oświadczeniu z 1953 roku jak mi się zdaje brakuje jednak jednej uzasadnionej opinii. Czy to oświadczenie z chwilą jego ogłoszenia jest "punktem zwrotnym" i stanowi ten moment od którego o uzyskaniu odszkodowań nie może być mowy? Czy tez mogło być podważane przez Gomułkę bądź później przez Mazowieckiego? Skąd takie pytanie? Stąd iż powracam do opinii prof Czaplińskiego mówiącego że nie zostało ono "oprotestowane". Innymi słowy czy ono stanowi nieprzekraczalną granicę po której już nic nie można było zrobić czy też można wyznaczyć jakiś późniejszy moment do którego działanie oświadczenia można było usunąć zmniejszyć czy zniwelować?
  8. Nadal jednak nie dostrzegam realnej korzyści czy zysku jaki osiągnął w ten sposób PiS a wydaje mi się że jestem z tych filozofów którzy robienie czegoś uzależniają od ewentualnych zysków jakie to działanie może przynieść. No chyba że Chcemy dodatkowo skłócić społeczeństwo bo skłóconymi łatwiej się rządzi. Wróćmy jednak do oświadczenia z 1953 roku. Z jednej strony zarzuca się mu że powstało pod wpływem szantażu ZSRR. Z drugiej strony prof. Czapliński pisze że jest to wytwór państwa suwerennego w sensie prawnym i nie zostało oprotestowane w czasie III RP (piszę z pamięci więc mam nadzieje że niczego nie przekręcam) . Do tego oprotestowania za chwilę wrócę. Mogę sobie jednak wyobrazić hipotetyczny kraj na miejscu ówczesnego PRL który "wyprodukował" kropka w kropkę takiej samej treści oświadczenie o zrzeczeniu się odszkodowań od NRD lecz zrobił to jedynie z własnej inicjatywy. I teraz wracam do wspomnianego oprotestowania o którym pisze prof Czapliński. Gdzie tu jest sens na takie działanie skoro wcześniej ten sam profesor twierdzi że jest to wytwór suwerennego w rozumieniu prawnym kraju. Co więcej oba oświadczenia czyli polskie i "hipotetycznego kraju" są jednakowe w treści. Co więc pozwala sądzić że jedno z nich wymógł na PRL ZSRR? Czy aby w rozumowaniu profesora nie ma jakiegoś tu błędu? "Czepiam" się tego oświadczenia gdyż w mojej teorii odgrywało ono sporą rolę a teraz zastanawiam czy po 1989 była jakakolwiek szansa jego renegocjacji no bo tylko tak widzę sens wcześniej wspomnianego jego oprotestowania.
  9. Będę jeszcze przez jakiś czas wracał do tego tematu już nie po to aby swoje teorie forsować ale o Wasze zdanie pytać. Temat założyłem dlatego że jak to gdzieś napisałem PiS rzucił ten temat....a potem poszedł do domu. Postanowiłem to wykorzystać i poznać Wasze zdanie a że nie było jelenia który by się podjął roli entuzjasty pomysłu PiS sam się w nią wcieliłem trochę jednak wierząc w pomysł. "Ale ten się nie myli kto nic nie robi". O co chcę zapytać? Otóż zastanawiam się co przyświecało PiS aby podjąć ten temat? Słupki poparcia? Do wyborów dwa lata po co teraz im zysk procenta czy dwu? Gdyby to hasło użyć kwartał przed wyborami moim zdaniem byłby większy sens. Więc rzucili hasło i nie zamierzali nic robić? Zaraz ale czy wtedy Mularczyk by się zwracał o tzw; "opinię" do Biura Analiz Sejmowych? Moim zdaniem nie zatem powyższy powód odpada. Jaki może być inny? Czy jest to może pewnego rodzaju oszustwo....wprowadzenie w błąd wyborców? Mularczyk forsuje przekonanie że odszkodowania od Niemiec Nam się Należą....a dopiero potem zwraca się o opinię w tej sprawie. Czy to nie powinno odwrotnie się odbywać? I powraca wcześniej zadane pytanie po co robić to teraz kiedy wybory dopiero za dwa lata? Więc ten powód też odrzucam. Wtedy pozostaje mi już tylko jeden. To mi się w głowie nie mieści ale dochodzę do wniosku że.......Oni naprawdę w uzyskanie odszkodowań wierzyli. A jakie jest Wasze zdanie ?
  10. Więc nie doceniłem Go. Zatem w temacie jest już "po ptokach" ale jeszcze kilka pytań zadam. Tzw: poseł Mularczyk gdzieś twierdził że rząd Mazowieckiego miał się rzekomo zrzec odszkodowań. Czy to jest prawda czy tez wypowiedź ta miała na celu przykrycie " fachowej oceny" dokumentu z 1953 roku (w co tak jak w całą opinię BAS uwierzyłem)?
  11. Czytam i oczom nie wierzę. Skoro Miałeś Bruno takie "asy w rękawie" to czemu ich od razu nie odkryłeś? Z kimś takim to nawet spór warto przegrać. To ja się tu bez sensu kłócę.....
  12. A czy mógłby Bruno rozwinąć temat roszczeń indywidualnych i pomocy w nich Naszego kraju? Ja się na tym nie znam nikt tego wcześniej w sporze ze mną nie zaproponował a to rzeczywiście może być dobre rozwiązanie "zamiast".
  13. Ale z tego dla mnie wychodzi dość zaskakujący wniosek. Po co mówić o pozwie wobec Niemiec skoro można popierać roszczenia Polaków.? To w tym PiS jest aż tak źle że tego nie dostrzegli?
  14. Tylko że wątek PiS to jedno natomiast mój wątek owszem ma korzenie w pomyśle PiS ale to coś innego. PiS coś rzucił ...i uciekł ja natomiast zastanawiam się czy jeśli dobrze pamiętam odszkodowania wypłacone Polsce to jedynie 3% ogółu wypłaconych przez Niemcy w połączeniu z terytoriami uzyskanymi kosztem Niemiec stanowią wystarczającą rekompensatę? Moim zdaniem kładąc na jednej szali otrzymane odszkodowania i terytoria a na drugiej liczbę mln Polaków pozbawionych życia to ta druga przeważa. Jeśli ktoś zaraz zapyta czy to nie jest ohydne "wycenianie ofiar" zapytam go czy ich pomijanie w rozliczeniu jest "bardziej godne"'. Proponuję więc spojrzeć na problem od czysto teoretycznej strony zapominając na ten okres że pierwszy nim rzucił PiS i na chwilę zapominając o podstawach prawnych. Jeżeli się uważa że jednak Polska dostała odszkodowania we właściwym wymiarze to nawet podstawy prawne nie są już potrzebne. Ale to jest do Was moje pytanie a nie mój udokumentowany wniosek. Nie da się obliczyć. To znaczy byłyby tak wielkie że Niemcy z miejsca je odrzucą. Niemcy rzekomo dokumentu z 1953 r. mają nie posiadać. A tak czysto teoretycznie a jeśli to prawda?
  15. Odnoszę wrażenie że na mój temat patrzy się przez pryzmat niechęci do PiS. Otóż ja ich wyborcą nie jestem (a chyba się tak patrzy na mnie) i w wielu rzeczach się z nimi nie zgadzam. Ale to demokratycznie wybrany rząd więc nie mogę ich obrażać(jak to chyba niektórzy czynią). Temat zaś powstał nie z osobistej chęci poparcia takiego pomysłu PiS(prócz rzucenia hasła chyba nie zrobili nic więcej) ale z ogólnej ciekawości a że reprezentuje pogląd że jakieś odszkodowania Polska może uzyskać wynika z mojego osobistego umiarkowanego przekonania że przy "sporej dozie szczęścia i w korzystnych okolicznościach" to raz i dwa że w dyskusji ktoś musi stać po tej stronie reprezentować ten pogląd. Skoro Wy nie Chcieliście się tej roli podjąć podjąłem się ja. Obawiam się istnienia innego argumentu który polskie szanse znacznie ogranicza. Dziwię się natomiast że nikt tu się na niego nie powołał. Zaproponowałem rozwiązanie. Jeżeli polskie zyski terytorialne kosztem Niemiec uważamy za odpowiednie odszkodowanie to tematu nie należy podnosić jeżeli zaś nie należy starać się o dalsze odszkodowania. Żydzi mogą a Polacy nie? A ja proponuje się tak trochę zdecydować albo Mamy rację albo nie a nie zasłaniać się tym "nie mamy żadnych instrumentów" To znaczy że Mamy rację tylko się boimy. Czemu wspomniani Żydzi się nie boją? Od urodzenia tacy bohaterzy są? Zachowujemy się jak chłopczyk w szkole któremu złodziej kradnie buty a chłopczyk przyrzeka nie skarżyć się o to nauczycielce. Żeby to nie była tylko dla Niemców nauczka że następnym razem nie sześć ale np szesnaście milionów rodaków można Nam zabić i Polacy palcem nie kiwną.
×