Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  

Recommended Posts

jakober   
12 godzin temu, saturn napisał:

W Niemczech od czasów wojny hybrydowej na Ukrainie Niemiecki Urząd Ochrony Ludności i Pomocy Na Wypadek Katastrof przy każdym niebezpieczeństwie/zagrożeniu przypomina poprzez alerty co powinno znaleźć się w racji żywnościowej, która powinna wystarczyć na 10 dni. 

 

Saturn, nie wiem skąd informacja, że to od "wojny hybrydowej w Ukrainie", ale Bundesamt für Bevölkerungsschutz und Katastrophenhilfe funkcjonuje od 2004 roku, a tzw. Checklistę wymieniającą ilości i rodzaj zalecanych zapasów na wypadek katastrof publikuje od 2005 roku, kiedy to niespodziewanie wielkie opady śniegu odcięły na cztery dni 250 tyś mieszkańców Północnej Nadrenii - Westfalii od dostaw prądu.


Nie zetknąłem się też z rządowymi alertami dotyczącymi racji żywnościowych, a raczej powinienem, jeśli miałyby być jakieś rządowe alerty.

Owszem, w 2015 roku wspomniany urząd udostępnił aplikację na smartfony (NINA), informującą o ewentualnych zagrożeniach. Ale posiadanie jej nie jest obowiązkowe, a oficjalnych alertów czy alarmów (w telewizji, radiu, prasie, ukazach, ulotkach, jeżdżących pojazdach policyjnych z megafonami, czy co by jeszcze pod tym rozumieć) - nie ma. 


Pisanie więc w powyższej formie stylistycznej; z przeplataniem wojen czy potencjalnych ataków Rosji; buduje, jak na rzeczywistą sytuację za oknem, zbyt duże napięcie, bliskie stanowi wyjątkowemu.


A wracając do racji żywnościowych zalecanych we wspomnianej liście: Nie są to żadne wyjątkowe rodzaje ani ilości. Szczerze mówiąc, parę kilo ziemniaków, pół kilo ryżu i dwa opakowania spaghetti normalnie funkcjonujące dwuosobowe gospodarstwo ma pod ręką bez żadnych alertów.


Z drugiej strony, jeśli wziąć pod uwagę, że w Niemczech rocznie 18 mln ton żywności ląduje rocznie na śmietniku, co daje ok. 4 kg na osobę na tydzień, to wystarczyłoby, gdyby zamiast kupować dodatkowe zapasy, przeciętna rodzina po prostu przez tydzień zjadła, co kupiła. 


A tak, ogarnięte paniką "chomiki" wyjeżdżają z trzy razy większymi zakupami, jak normalnie (czyli trzy pełne kosze zamiast jednego), co oznacza jedynie, że trzy razy więcej wyląduje w śmieciach. Może z wyjątkiem chipsów i czekolady. 

Oczywiście, pozwalam sobie na ironię, ale obawiam się, że nie ląduję daleko od wyników przyszłorocznych podsumowań tego roku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, jancet napisał:

Nawet, gdyby u nas było gorzej, niż w Hubei, to i tak można się spodziewać co najwyżej kilku tysięcy dodatkowych śmierci. Żadna apokalipsa, ułamek promila ludności. Pod jednym warunkiem - że w tych kilku tysiącach nie będzie mnie.

 

Ale, uważam że osoby, będące szczególnie narażone na skutki zarażenia koronawirusem powinny postępować tak, by w czasie największej jego ekspansji ograniczyć swą obecność w miejscach publicznych, a jeśli muszą, to zachować szczególne środki ostrożności

 

Przecież nie chodzi o statystykę, choć nie sądzę by w naszym kraju miało być gorzej niż w Hubei, to nawet gdyby u nas było lepiej niż w Niemczech czy we Francji to ostrożność nie zawadzi. Dotyczy to również młodych osób, które uważają że są okazami zdrowia. A w przypadku młodych osób co to takimi nie są: z racji trybu życia, przebytych chorób, jak i w przypadku starszych osób ta ostrożność powinna być dalece wyższa. Choróbsko jest o wiele groźniejsze niż większość znanych nam odmian grypy, wedle lekarzy osoba chora zakaża więcej osób niż przy "typowej" grypie, stąd trzeba znaleźć jakieś rozsądne rozwiązanie pomiędzy ostrożną prewencją a niepopadaniem w paniczny rodzaj agorafobii. I tyle.

Oceniając swą sytuację na skali zagrożenia, nie pcham się do centrów handlowych, zamiast kina wybieram DVD czy Netflixa, nie pętam się po muzeach, wystawach, koncertach. Jakby jednak Ian Curtis wstał zza grobu i Joy Division mieliby dać koncert w Polsce to bym się udał, wreszcie relacji fana nic nie powstrzyma: "Covid-19 Will not Tear Us Apart". Jak się pojawi jakiś ciekawy ciuch, szczególnie rekomendowany przez wszystkowiedzącą moją kobiełkę, to do centrum handlowego pewnie pojadę. W plecaku mam tubkę antybakteryjnego żelu, który kupiłem bez problemu.

Zapasów nie robię, moja opinia co do tej kwestii jest taka jak to wyłożył jakober (: "... wystarczyłoby, gdyby zamiast kupować dodatkowe zapasy, przeciętna rodzina po prostu przez tydzień zjadła, co kupiła").

 

12 godzin temu, jancet napisał:

Powiedzmy tak - to, że na zarażenie nastąpiło na miejscu jest bardzo istotnym faktem. Dopóki chorowali tylko przybysze z Chin, można było ich izolować

 

Powiedzmy tak - od fali wykrytych przypadków we Włoszech to myślałem, że taka izolacja bądź przynajmniej poddanie wstępnym badaniom powinny dotyczyć powracających właśnie z tego kraju, jak donoszą media i jak przyznał sam pan marszałek Senatu - nie dotyczy to jednak wszystkich. Widać, tak jak istnieją grupy różnego ryzyka związane z wiekiem i przebytymi chorobami/stanem zdrowia, tak istnieje związek pomiędzy zajmowaną funkcją w państwie a możliwością zachorowania i zarażania.

 

12 godzin temu, saturn napisał:

Myślę, że porucznik Jaszczuk, też nie byłby zszokowany

 

Tylko co ma mnie szokować? Tego typu zagrożenia pojawiają się ostatnio często i pewnie będą pojawiać się z jeszcze większą częstotliwością. Był SARS, było BSE, Ebola, AIDS, z rodziny koronawirusów - MERS itd. itd., w jakiś sposób poradzono sobie z tym wszystkim, choć przecież nie zabezpieczono ludzi w 100%. Do tej pory np. nie mamy pewności skąd bierze się takie BSE i nie mamy na to testów przeżyciowych, ale jakoś nie słychać o szalejącej fali zachorowań na vCJD.

Mnie raczej szokuje podejście ludzi, w tym i saturna, który napisał: "Według WHO w tej chwili ponad dwadzieścia najbardziej zaawansowanych zespołów badawczych w różnych krajach/koncernach  intensywnie pracuje nad opracowaniem lekarstwa" i zarazem: "nie ma pretendentów do zgarnięcia miliardów za wynalezienie leku".

To może odpowie nam saturn na proste pytanie: jego zdaniem WHO kłamie? Kłamią wojskowi z USA mówiąc o pracach w Fort Detrick? Kłamią ludzie z CEPI na temat swych trzech programów? Kłamią pracownicy z Gilead Sciences Inc. o swych pracach nad zmodyfikowaniem remdesivira? Kłamią ludzie z Moderna o swej współpracy z US National Institute of Allergy and Infectious Diseases? Kłamią ludzie z Inovio Pharmaceuticals Inc. co do prac prowadzonych m.in. w San Diego? Kłamią ludzie z izraelskiego Galilee Research Institute, kłamie Sanofi wespół z US Biomedical Advanced Research and Development Authority, Takeda Pharmaceutical Company Ltd., Vir Biotechnology Inc., Regeneron Pharmaceuticals Inc. kłamią władze uczelni w Queensland i ludzie z Australian Institute for Bioengineering and Nanotechnology mówiący o pracach nad wykorzystaniem ich opatentowanej metody (molecular clamp) dzięki której starają się opracować szczepionkę, itd. itd.

... bo nie wiem na czym saturn opiera swe wpisy mówiące, że: "nie ma pretendentów".

Jeśli jakaś firma, laboratorium rządowe czy uniwersyteckie nie były zaawansowane w pracach nad koronawirusami, to stworzenie szczepionki już jako produktu do wprowadzenia na rynek, zdaniem ekspertów - może im zabrać rok czy nawet osiemnaście miesięcy. To może dajmy czas na pracę tym "pretendentom" a nie wieszczmy ich brak?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytuj

Powiedzmy tak - od fali wykrytych przypadków we Włoszech to myślałem, że taka izolacja bądź przynajmniej poddanie wstępnym badaniom powinny dotyczyć powracających właśnie z tego kraju, jak donoszą media i jak przyznał sam pan marszałek Senatu - nie dotyczy to jednak wszystkich. Widać, tak jak istnieją grupy różnego ryzyka związane z wiekiem i przebytymi chorobami/stanem zdrowia, tak istnieje związek pomiędzy zajmowaną funkcją w państwie a możliwością zachorowania i zarażania.

Coś przeoczyłem, bo przyznam się, że nie słyszałem? Był wprowadzony jakiś obowiązek kwarantanny dla powracających z Włoch, czy z Chin, czy jakieś innej Japonii?

Ale informacjami histeryczno-koronawirusowymi już mi się chce wymiotować, zatem mogłem łatwo coś przeoczyć.

W każdym razie - jeżeli zdaniem Secesjonisty taki obowiązek powinien zostać wprowadzony, a nie został, albo został, ale był nieudolnie, czy tylko selektywnie wykonywany,  to pretensje o to powinny być kierowane raczej nie do marszałka Senatu. Za bezpieczeństwo sanitarno-epidemiologiczne kraju zasadniczo kto inny odpowiada i bierze za to pieniądze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jancet   
8 godzin temu, secesjonista napisał:

Zapasów nie robię, moja opinia co do tej kwestii jest taka jak to wyłożył jakober (: "... wystarczyłoby, gdyby zamiast kupować dodatkowe zapasy, przeciętna rodzina po prostu przez tydzień zjadła, co kupiła").

 

Zapasy zrobiłem na jakieś 2 tygodnie, dla psa też, choć pewnie z głodu nie umrę i przez miesiąc, a potem zawszeć mogę zjeść psa. Ojciec w 1918 w Moskwie jadł kota swojej matki i dobrze. Z trzema wózkami z hipermarketu nie wyjeżdżałem. Nie sądzę, bym coś z tego wyrzucił.

 

8 godzin temu, secesjonista napisał:

Choróbsko jest o wiele groźniejsze niż większość znanych nam odmian grypy, wedle lekarzy osoba chora zakaża więcej osób niż przy "typowej" grypie, stąd trzeba znaleźć jakieś rozsądne rozwiązanie pomiędzy ostrożną prewencją a niepopadaniem w paniczny rodzaj agorafobii.

 

I tego się trzymajmy.

 

8 godzin temu, secesjonista napisał:

od fali wykrytych przypadków we Włoszech to myślałem, że taka izolacja bądź przynajmniej poddanie wstępnym badaniom powinny dotyczyć powracających właśnie z tego kraju,

 

7 godzin temu, Bruno Wątpliwy napisał:

Był wprowadzony jakiś obowiązek kwarantanny dla powracających z Włoch

 

Nie, zdecydowanie nie było i nadal nie ma.

 

A analizę "modeli" przełożę do nowego postu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jancet   

Żeby jakoś przeanalizować przebieg rozpowszechniania się wirusa przeanalizowałem kilka krajów lub regionów:

chińskie prowincje Hubei (58,5 mln mieszkańców), Henan (105 mln), Zheijang (51 mln) i państwa Japonia (125 mln), Korea Płd. (52 mln), Iran (81 mln), Włochy (61 mln), Niemcy (83 mln) i Islandia (0,36 mln).

 

Brałem pod uwagę liczbę potwierdzonych przypadków na milion mieszkańców i wyznaczyłem 12 progów, z których każdy następny jest dwa razy wyższy od poprzedniego. Dzięki temu można stwierdzić, że jeśli przekroczenie ostatniego progu zajęło więcej dni, niż dotarcie od pierwszego do poprzedniego, to znaczy, że tempo zarażeń maleje.

 

Za pierwszy, niejako startowy próg przyjąłem 0,5 przypadku na milion, czyli sytuację, w której właśnie się znajdujemy. A potem kolejno (w nawiasach podaję liczby w przypadku Polski): 

II - 1 przypadek na milion (38),

III - 2 (77),

IV - 4 (154),

V - 8 (307),

VI - 16 (614), 

VII - 32 (1 229),

VIII - 64 (2 458),

IX - 128 (4 915),

X - 256 (9 830),

XI - 512 (19 661)

XII - 1024 (39 322).

XIII progu jeszcze nigdzie nie osiągnięto i oby tak zostało.

 

Próg IV ma pewne szczególne znaczenie, bo wygląda na to, że jak się go przekroczy, to przed VI się nie zatrzyma, choć Niemcy mają teoretycznie szansę. Poza tym dla prowincji Hubei mam dane od progu IV wzwyż.

 

I tak poza Hubei przejście od I do IV progu zajęło:

Henan - 5 dni, Zheijang - 5 dni, Japonia - 11 dni, Korea - 12 dni, Iran - 8 dni, Włochy - 4 dni, Niemcy - 6 dni, Islandia - 2 dni.

 

Kolejny, V próg przekroczono w Hubei - 3 dni,

Henan - 6 dni, Zheijang - 2 dni, Japonia - 16 dni, Korea - tego samego dnia, Iran - 1 dzień, Włochy - 1 dzień, Niemcy - 2 dni, Islandia - 1 dzień. Więc w prowincji Henan i w Japonii tempo zmalało, ale w pozostałych znacznie wzrosło.

 

Dalej robi się ciekawie. Bo VI rubież pękła w Islandii tego samego dnia, we Włoszech - nazajutrz, w Hubei, Korei i Iranie - po 2 dniach, a w Zheijang - po 5 dniach. Natomiast w Henan, Japonii i Niemczech - wg stanu na dziś. 10 marca godz. 8:00 - nie pękła. W Niemczech pewnie pęknie jak nie dziś, to jutro, w Japonii - trudno powiedzieć, a w prowincji Henan - wszystko wskazuje, że nie pęknie.

 

Kolejny próg (VII, 32 zarażenia na milion) Iran i Islandia pokonały w 1 dzień, Hubei w 2, Włochy w 3, a Korea w 4 dni. Prowincja Zheijang zatrzymała się przed tym progiem.

 

Próg VIII - pokonanie go zajęło Islandii 1 dzień, Włochom, Korei i Hubei - 2 dni, Iranowi - 4 dni.

 

Próg IX - Hubei i Islandia pokonały w 3 dni, Włochy - 4 dni, Korea - 5.

 

Próg X osiągnęła tylko prowincja Hubei w 3 dni, XI - w 6 kolejnych dni, XII - w następnych 8 i wygląda na to, że XIII nie sięgnie.

 

Podobnie jak w prowincjach Hunan i Zhaijang, lub lepiej, przebiegała sytuacja we wszystkich pozostałych prowincjach Chin, więc władze państw UE powinny błagać Chińczyków o informacje, jak tego dokonały, i zastosować te same metody. Obawiam się, że zakaz imprez masowych to o wiele za mało. A stawką jest - rozsądnie rzecz biorąc - 600 tysięcy chorych i 25 tysięcy zmarłych w skali samej UE. A nie można wykluczyć scenariuszy, które dziś zdają się być nierozsądne.

 

Ps. Rektor UW zamknął uniwersytet do 14 kwietnia.

 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   
8 hours ago, jancet said:

Ps. Rektor UW zamknął uniwersytet do 14 kwietnia.

 

Moj synek tez ma wolne. Uniwersytet zakluczony bo w Poznaniu odnotowano jeden przypadek koronawirusa.

 

To sie nazywa dmuchanie na zimne!

Share this post


Link to post
Share on other sites
saturn   

Szacunki niemieckie:

 Angle Merker na posiedzeniu parlamentarnej frakcji CD U - "60 do 70 proc. ludności Niemiec zarazi się koronawirusem".

Prognozy pani kanclerz potwierdził minister zdrowia Jens Spahn. 

Prof. Christian Dorsten wirusolog z Berlina, zakłada, że zarażonych będzie około 70% ludności, a sama epidemia miała by potrwać dwa lata.

Jeżeli kogoś objęła już kwarantanna szpitalna, lub domowa to może ciekawie by było poszerzyć temat o rady praktyczne ( zakupy, opłaty, zapasy, dozór służb, prawo pracy etc.). Jako osoba pracująca we Wrocławiu, to na chwilę obecną zajęcia na wszystkich uczelniach odwołane, zaopatrzenie sklepowe normalne (trudności jedynie z uzyskaniem papierowych ręczników i papieru toaletowego) korporacje wysyłają już pracowników do pracy zdalnej. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, Bruno Wątpliwy napisał:

Coś przeoczyłem, bo przyznam się, że nie słyszałem? Był wprowadzony jakiś obowiązek kwarantanny dla powracających z Włoch, czy z Chin, czy jakieś innej Japonii?

Ale informacjami histeryczno-koronawirusowymi już mi się chce wymiotować, zatem mogłem łatwo coś przeoczyć.

W każdym razie - jeżeli zdaniem Secesjonisty taki obowiązek powinien zostać wprowadzony, a nie został, albo został, ale był nieudolnie, czy tylko selektywnie wykonywany,  to pretensje o to powinny być kierowane raczej nie do marszałka Senatu. Za bezpieczeństwo sanitarno-epidemiologiczne kraju zasadniczo kto inny odpowiada i bierze za to pieniądze

 

Takiego obowiązku nie było i nie ma, nie ma też nigdzie zapisanego obowiązku posiadania zdrowego rozsądku. Ten mój podpowiada mi, że po powrocie z takiego kraju jak Włochy poddanie się badaniu przed rozpoczęciem aktywnej działalności zawodowej nie jest najgłupszym pomysłem. A przykład generała Miki jedynie mnie w tym utwierdza, ten kraj nie zawaliłby się gdyby pan marszałek zrobił sobie 24-godzinny prewencyjny odpoczynek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Zaczynaja sie problemy z podmianami marynarzy.
Malta wlasnie zabronila tego procederu na swoim terytiriom.
Coraz wiecej armatorow ma problemy z realizacja podmian szczegolnie jesli statki chodza na Daleki Wschod.

Jest to moim zdaniem dosyc glupie bo jesli statek przez kilkanascie dni nie mial kontaktu z zewnetrznym swiatem i nikt nie choruje to jest raczej bezpieczniejszym miejscem niz staly lad.

Mam wracac do domu za 2-3 tygodnie prawdopodobnie z Hiszpanii i zaczynam sie martwic czy gdzies nie utkne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, gregski napisał:

jesli statek przez kilkanascie dni nie mial kontaktu z zewnetrznym swiatem i nikt nie choruje to jest raczej bezpieczniejszym miejscem niz staly lad.

 

Czyli z Tobą nie ma problemu a co z Twoim zmiennikiem, który siedział na stałym lądzie i czort wie, z kim miał kontakty?

Share this post


Link to post
Share on other sites
jancet   
14 godzin temu, gregski napisał:

To sie nazywa dmuchanie na zimne!

 

No a mądrość ludowa mówi, że lepiej na zimne dmuchać, niż się gorącym sparzyć.

 

A tak bardziej (a nawet bardzo) poważnie chciałbym wszystkich przeprosić za wprowadzanie w błąd, bo wczoraj utożsamiałem potwierdzenie COVID-19 z zarażeniem COVID-19, a to zupełnie inne rzeczy.

 

Objawy choroby występują od 1 do 14 dni po zarażeniu, średnio po siedmiu. Na potwierdzenie trzeba przyjąć jeszcze jeden dzień, czyli przeciętny chory, u którego potwierdzą covid jutro 12 marca, zaraził się w poprzednią środę 4 marca.

 

Zatem - w drugą stronę patrząc, liczba potwierdzonych przypadków dziś stanowi jedynie ułamek liczby zarażonych, którzy średnio zachorują w przyszłą środę, a do statystyk potwierdzonych przypadków trafią w czwartek 19 marca. Jak mały ułamek?

 

Tak jak wczoraj pisałem, i dziś mi się to potwierdziło po analizie kolejnych państw, liczba potwierdzonych przypadków w wielomilionowych państwach podwaja się na tym etapie co dwa dni, lub szybciej. Zdarzają się wyjątki, ale rzadko. Więc jeśli dziś na godzinę 10:51 WHO raportuje w Polsce 25 przypadków, to pojutrze w piątek będzie ich 50, w niedzielę 100, we wtorek 17 marca 200, a za 8 dni, w czwartek 19 marca - 400 potwierdzonych przypadków. Tego należy się spodziewać, bowiem tych 400 osób już dziś jest zarażonych i nic na to już nie można poradzić. Obym się mylił, oby było tylko 200.

 

Ale tak statystycznie rzecz biorąc, jeśli w Poznaniu wczoraj był 1 potwierdzony przypadek, to zarażonych pewnie było kilkunastu.

 

A do wyboru mamy wariant Hubei i wariant Hunan (oraz kilku innych prowincji). Prowincje te mają mają 58-67 mln mieszkańców, czyli coś jak Włochy i Hiszpania.

 

HUBEI.

Opierając się na doniesieniach medialnych (innych mi brak) w prowincji Hubei pierwsze zarażenia nowym wirusem odkryto pod koniec grudnia, ale dość długo sprawę lekceważono. Aż 21 stycznia liczba potwierdzonych przypadków przekroczyła 4 na milion mieszkańców. Mniej więcej wtedy wprowadzono ostre restrykcje, raczej trudno wyobrażalne w Europie, ale było już za późno, bo zarażonych było pewnie 16 razy więcej osób. Więc w 9-10 dni i tak doszli do 7 tysięcy potwierdzonych przypadków. Ale potem szło wolniej i dziś mają prawie 68 tysięcy potwierdzonych przypadków, wciąż pojawiają się nowe (ale dziś w tempie 400 tygodniowo, a nie 4000 dziennie), a liczba chorych maleje, choć wciąż to ponad 15 tysięcy ludzi.

 

Obostrzenia trwają już prawie 2 miesiące i końca nie widać.

 

HUNAN

Ta prowincja miała trochę czasu na przygotowania, choć pierwszy przypadek pojawił się już 21 stycznia i wkrótce wprowadzono drastyczne restrykcje. I tak za późno, bo pewnie już wtedy były tam setki zarażonych, więc najpierw liczba potwierdzonych przypadków rosła w tempie geometrycznym i 30 stycznia osiągnęła 277, czyli przekroczyła próg 4 przypadki na milion. Ci ludzie pewnie już byli zarażeni 21 stycznia. Jednak potem tempo zaczęło spadać i poziom 8 przypadków na milion przekroczono dopiero po 6 kolejnych dniach. Zaś poziomu 16 przypadków nie nie dotknięto. W ciągu ostatnich 4 tygodni odnotowano tylko 14 nowych przypadków, od 29 lutego do 11 marca - żadnego, a chorych pozostało tylko 19 osób, zmarły 4 osoby.

 

Po trzech tygodniach obostrzeń problem został zażegnany i w Chinach obawiają się tylko przyjazdu zarażonych z Europy(w pozostałych prowincjach było podobnie, jak w Hunan, lub lepiej), bo Hubei jest nadal obłożona blokadą.

 

Więc wybierajmy. Ja wolę wariant Hunan.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jakober   
12 godzin temu, saturn napisał:

Szacunki niemieckie:

 Angle Merker na posiedzeniu parlamentarnej frakcji CD U - "60 do 70 proc. ludności Niemiec zarazi się koronawirusem".

Prognozy pani kanclerz potwierdził minister zdrowia Jens Spahn. 

Prof. Christian Dorsten wirusolog z Berlina, zakłada, że zarażonych będzie około 70% ludności, a sama epidemia miała by potrwać dwa lata.

Raczej pani kanclerz może przytoczyć prognozy naukowców, niż naukowiec potwierdzić jej prognozy.

 

Jeśli chodzi o prognozowanie procentów zarażonych, to kontekst jest taki:

 

"Experten gehen davon aus, dass sich etwa 60 Prozent mit dem neuartigen Coronavirus anstecken könnten. Erst dann wären genug Menschen gegen das neue Coronavirus immun. Denn wer sich einmal mit dem neuartigen Virus infiziert hat, kann sich in der Regel kein zweites Mal mit dem Virus infizieren. Die 60 Prozent beschreiben einen theoretischen Wendepunkt, an dem genügend Menschen immun sind. Das neuartige Coronavirus kann sich dann nicht mehr ausbreiten."

 

Czyli dopiero, gdy liczba zainfekowanych sięgnie 60 %, ludzie (teoretycznie) będą wystarczająco uodpornieni na wirusa.

 

Wg wspomnianego przez Saturna wirusologa Christiana Dorstena od zakażonego zaraża się 5% do 10% osób mających z nim kontakt.

Ten sam wirusolog szacuje na dziś poziom śmiertelności wśród zakażonych wirusem na 0,7 %.

 

To z zalinkowanej przeze mnie strony.  Jest tam więcej danych i informacji. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
48 minut temu, jancet napisał:

HUNAN

Ta prowincja miała trochę czasu na przygotowania, choć pierwszy przypadek pojawił się już 21 stycznia i wkrótce wprowadzono drastyczne restrykcje. I tak za późno, bo pewnie już wtedy były tam setki zarażonych, więc najpierw liczba potwierdzonych przypadków rosła w tempie geometrycznym i 30 stycznia osiągnęła 277, czyli przekroczyła próg 4 przypadki na milion. Ci ludzie pewnie już byli zarażeni 21 stycznia. Jednak potem tempo zaczęło spadać i poziom 8 przypadków na milion przekroczono dopiero po 6 kolejnych dniach

 

Jeśli na pierwsze 4 przypadki na milion potrzeba było 9 dni a 8 przypadków na milion - 6 dni, to tempo nie zmalało a wzrosło.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

Jeżeli dobrze  zrozumiałem metodykę Janceta, to 4 w 9 dni to trzy podwojenia co trzy dni, czyli zmalało.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.