Skocz do zawartości

jakober

Użytkownicy
  • Zawartość

    302
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O jakober

  • Tytuł
    Ranga: Doktorant

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Inna

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Dania - jak to możliwe?

    Obawiam się, że i to by niczego nie zmieniło i zgadzam się - myślę, że zbrojenie się na potęgę byłoby bez sensu, bo jakaż to adekwatna do siły przeciwnika musiałaby być potęga?... Miesiąc później Niemcy uderzyły przecież na Belgię, Holandię i Francję. Holandię alianci sobie szybko odpuścili, a Belgia - mimo 600 tys. belgijskiego chłopa (przy 22-milionowej populacji), 400-tysięcznego Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego, 4 francuskich armii i o wiele większego niż w przypadku Danii interesu Francji, by Belgia nie padła - padła. I padła też Francja, po której stronie w całej tej kampanii stało 3 miliony wojska, ze stosunkiem liczebnym i w uzbrojeniu względem Niemców - z grubsza 1:1. Danię zajął Hitler takimi siłami, jakie uznał za wystarczające (przy czym pierwotna wersja zakładała, by "załatwić to" drogą dyplomatyczną). Przez Belgię przeszedł takimi siłami, jakie były wystarczające; Francję zajął takimi siłami, jakie do tego były potrzebne... Wydaje mi się, że alternatywami opartymi na statystykach tutaj niczego zmienić się nie da, jeśli historia miesiąc później sama podsuwa przykład scenariusza "B", z Belgią w roli głównej (a i Francją tuż potem) z wszelkimi sojuszami, wsparciem i własną 600-tysięczną armią i pokazuje, że i to nie wypaliło. Wojna Zimowa w Finlandii w tym kontekście, to inna bajka z wielu względów, jak pisał Bruno i w pełni się z nim zgadzam. Dania uniknęła olbrzymich strat i zniszczeń w 1940 roku - to chyba w jakimś stopniu też należy do części odpowiedzialności rządzących za powierzonych im obywateli.
  2. Stolica RFN

    Dodatkowo mała ciekawostka z informacji na oficjalnej stronie Bundestagu: Bonn był oficjalnie siedzibą rządu. Sytuacja zmieniła się po budowie Muru Berlińskiego. Jako stolica RFN został on oficjalnie ogłoszony przez kanclerza Williego Brandta w jego expose 18 stycznia 1973 roku.
  3. Dania - jak to możliwe?

    Czytam z zaciekawieniem wątek i chciałbym tylko jedną rzecz podsunąć do toczącej się dyskusji. Wydaje mi się, Jancecie, że nie można mieć pretensji do Danii, iż w dwudziestoleciu międzywojennym "wystarczająco" nie rozbudowała swojej armii i się nie dozbrajała. Jak rozumiem bowiem, poruszasz m.in. ten aspekt. Myślę, że przy jego rozpatrywaniu nie można zapomnieć od doświadczeniu Danii z pierwszej wojny światowej, kiedy prowadzona konsekwentnie przez ówczesnego ministra spraw zagranicznych Erika Scaveniusa polityka zachowania neutralności przyniosła w ostatecznym rozliczeniu wymierne korzyści Danii (terytorialne, społeczne). Czy można oczekiwać, że Dania po owym doświadczeniu zmieni w ciągu 20 lat drastycznie swoją politykę zagraniczną i obronną? Czy byłoby to w ogóle ekonomicznie i politycznie możliwe? Czy gdyby porównać z podejściem Belgii i Holandii, byłaby bardzo różna od nich? Co do aliantów: czy doświadczenie Belgii i Holandii ze zdarzeń mających miejsce miesiąc później (maj 1940) dają podstawy do wiary w skuteczność ich pomocy?
  4. Hmm.. Obawiam się, że wkrada się tu jakiś błąd. Po pierwsze, twierdza Pietropawłowska została wzniesiona na Wyspie Zajęczej, około 6 – 7 km w dół biegu rzeki od twierdzy Nyenschanz, czyli bliżej delty rzeki a zatem, jak i rozumiem, bliżej morza, niż twierdza Nyenshanz. Po drugie, z opracowań (jak między innymi to) wynika, iż miasto Nyen i Nyenskans (ze szwedzkiego „skans” to fort) to nazwa geograficznie tego samego miejsca: „Miasto Nyen czy też Nyenskans zostało oficjalnie lokowane 10 września 1642 roku na mocy królewskiego przywileju lokacyjnego, potwierdzonego przez królową Krystynę Szwedzką 15 września 1647 roku. Osada była jednak starszej daty, jako że stały rynek istniał już w pobliżu fortu najpóźniej od lat 20-tych XVII wieku. W latach 30-tych XVII wieku była miejscowość licznymi rezolucjami i wsparciem Korony faworyzowana. W garnizonie (twierdza czy też fort leżał po drugiej stronie rzeki i połączony był z miastem mostem) stacjonowało 300 żołnierzy, lecz w czasie wojny a szczególnie na początku XVIII wieku liczebność załogi fortu została powiększona (...)” Wracając zatem do przywołanych przeze mnie w poprzednim poście map, można znaleźć zarówno zlokalizowany na półwyspie u ujścia Ochty do Newy fort, jak i leżące po przeciwnej stronie rzeki Ochty miasto połączone mostem z fortem. Jak bardzo zatem miałoby położenie Nyen od Nyenskans się różnić?
  5. Co do powodów, dla których konkretnie Rygi przy rozważaniu alternatywy dla budowy Sankt Petersburga raczej w rachubę brać nie można - ów incydent i ogólne wrażenie cara co do miasta w trakcie wielkiego poselstwa odgrywa niewątpliwie rolę. Moim zdaniem jednak, ważna jest też analiza chronologii, a ta wskazuje, iż zamysł budowy miasta pojawił się wcześniej, niż zdobyta została Ryga. Budowę Twierdzy Pietropawłowskiej w delcie Newy, pierwszej „podwaliny” pod przyszły port i miasto, rozpoczęto w 1703 roku. Według historyka architektury, Dmitrija Chwidkowskijego ("Saint Pétersbourg - l architecture des tsars", 1995), w sierpniu 1703 roku „Jego Wysokość Car (…) nakazał na wybrzeżu miasto i twierdzę zbudować, by mieć tu port dla wszelkiech dóbr, które Bałtykiem do kraju napływają. Tu też towary z Persji i Indii przeładowywane będą.” [tłumaczenie własne]. W listopadzie 1704 roku rozpoczęto budowę carskiej stoczni – Admiralicji - w bezpośrednim sąsiedztwie twierdzy. Co prawda fakt założenia twierdzy i stoczni nie jest jednoznaczny z zamysłem budowy miasta, i np. według artykułu o Sankt Petersburgu w niemieckojęzycznej Wikipedii nie ma źródeł niezbicie dowodzących, iż w zamyśle Piotra Wielkiego, od samego początku, twierdza miałaby by stanowić zarodek osiedla czy stolicy. Z drugiej jednak strony, jak pisze Derek Wilson w „Peter the Great” (strona 82): „Choć minąć miało kolejnych dziewięć lat, nim Sankt Petersburg został oficjalnie wyznaczony na nową stolicę Rosji, car wspominał o nim już jako o takowej w 1704 roku i niedługo potem zagłębił się w tworzenie planów miasta, które miało być pierwszym w dziejach świata wzniesionym od zera.” [tłumaczenie własne] I, rzeczywiście, toczone w kolejnych latach dalsze prace budowlane w Delcie Newy i bezpośrednim sąsiedztwie Twierdzy dają podstawy do założenia, iż w zamyśle cara Sankt Petersburg nie miał być jedynie obiektem militarnym. Chociażby, według Wladimira Velminskiego, „Już w 1704 roku zlecił Piotr I Wielki Ogród Letni na lewym brzegu Newy założyć” [tłumaczenie własne] (cytat z eseju: „Das St. Petersburger Theatrum Naturae et Artis” w „Sankt Petersburg: Schauplätze einer Stadtgeschichte”, Karl Schlögel, Frithjof Benjamin Schenk, Markus Ackert (Hrsg.)) z panoramą na Newę i Twierdzę Pietropawłowską. „Jako idealne miejsce dla założenia Ogrodu Letniego uznał Piotr Wielki posiadłość szwedzkiego koniuszego. (…) Panorama rozciągajaca się na Newę stała się też powodem tego, iż w 1710 roku na skierowanej ku brzegowi rzeki części działki rozpoczęto prace budowlane nad Pałacem Letnim” (tamże). O zakrojonym na szeroką skalę planie budowy miasta świadczyć miałyby też mające miejsce od 1706 roku przymusowe sprowadzanie siły roboczej z całej Rosji do prac budowlanych u ujścia Newy. Według Wikipedii 30 tys. ludzi w 1706 roku, od 1707 roku 40 tys. W 1712 roku Sankt Petersburg był już oficjalnie stolicą Carstwa Rosji. Wobec powyższego fakt zdobycia Rygi przez hrabię Borysa Piotrowicza Szeremietiewa w 1710 roku wyklucza, moim zdaniem, zasadność rozważania: „Ja na Miejscu Piotra Wielkiego zamiast tego rozbudował bym Rygę i tam przeniósł swoją Stolicę.” Po prostu machina zwana Sankt Petersburgiem ruszyła znacznie wcześniej, niż można byłoby wziąć pod rozwagę Rygę będąc na miejscu cara. Poza tym zgadzam się w pełni ze zdaniem Secesjonisty. Względy ekonomiczne nie miały znaczenia. Znaczenie miała wola cara i prestiż tak władcy jak i zmodernizowanego państwa. Cytując ponownie za Derekiem Wilsonem: „Nowe miasto miało posiadać port zdolny przyjąć olbrzymią liczbę okrętów, magazyny do składowania towarów handlowych oraz wojskowych i marynarskich zapasów, stocznię do budowy i napraw statków kwitnącej carskiej floty, domy dla dostojników, handlowców i rzemieślników oraz infrastrukturę będącą w stanie obsłużyć wielką populację ludności. Więcje niż to. Owo miasto powinno mieć status. Sankt Petersburg miał być pierwszym wrażeniem Piotrowego imperium, jakiego goście przybywający z najodleglejszych krajów mieli doznać. Nie chciał, by widzieli tylko niepozorny, funkcjonalny port, lecz miasto, które przewyższa jakiekolwiek inne w Europie; miasto szerokich ulic wytyczonych świetnymi domami wzniesionymi w najnowszym stylu, po których kroczą eleganccy mężczyźni i kobiety, jednakowoż kulturalni i wytworni, jak ci w Wiedniu, Londynie czy Amsterdamie. Piotr był pod wrażeniem pałaców, bulwarów i placów stworzonych przez Wilhelma III, Leopolda I i Fryderyka I Pruskiego. Ale to Amsterdam, z jego kanałami, mostami, brukowanymi ulicami, handlowymi składami wypełnionymi dobrem z każdego zakątka świata był dla niego główną inspiracją. Jeśli Holendrzy byli w stanie rzucić wyzwanie naturze i stworzyć morską stolicę na rozmokłym, zalewowym terenie, to był w stanie uczynić to również on.” [tłumaczenie własne]. I tu powstaje mały problem. Porównując np. tę mapę przedstawiającą położenie twierdzy Nyenshanz i miasta Nyen w roku 1698, , szwedzką mapę z 1644 roku z planem rozbudowy Nyenschanz autorstwa Georga Schwengeln, czy też tę mapę i tekst ze strony poświęconej Ochcie z mapami rekonstrukcji rozwoju Sankt Petersburga bądź z projektem Sankt Petersburga autorstwa Jean-Baptiste Alexandre le Bond widać, iż Sankt Petersburga w ogóle nie oparto urbanistycznie o Nyenshanz / Nyen. Zdanie w polskim artykule w Wikipedii poświęcone Nyen i oparte na cytacie z „The History of Peter the Great, Emperor of Russia:...” autorstwa generała Alexandra Gordona of Auchintoul z 1755 roku (strona 170) jest dla mnie sporą zagadką. Zważywszy, że szkocki generał służył pod Piotrem Wielkim w latach 1696-1711. Czy możliwe, że nie będąc uczestnikiem wydarzeń w oklicach Nyenshanz i delty Newy powiązał on nazwy: osady/twierdzy i rzeki w jedno (Nyen to też nazwa Newy)? Jako pułkownik piechoty dostał się w szwedzką niewolę po bitwie pod Narwą w 1700 roku, z której to niewoli wyszedł dopiero w 1708 roku, zatem nie mógł być naocznym świadkiem oblężenia Nyenshanz ani też budowy Twierdzy Pietropawłowskiej, a tym samym mieć większego rozeznania w ich rzeczywistym położeniu względem siebie.
  6. Wojna Krymska trwa dłużej

    Jakie podstawy do takiego założenia? Jak miałby ten opór wyglądać? 1. Walki na Bałtyku toczyły się już od wiosny 1854 roku. Ten front już istniał. 2. To Szwecja wraz z Danią i Prusami swoją neutralnością w 1855 roku - czyli wtedy, gdy mogły bez przeszkód wraz z koalicjantami zachodnimi Rosję ostatecznie pogrąży - zajęły de facto życzliwe stanowisko wobec Rosji. Wniosek: politycznie nie były zainteresowane całkowitą klęską i upadkiem Rosji a tym samym wzmocnieniem pozycji Francji i Wielkiej Brytanii. 3. Cokolwiek by nie gdybać - pominięcie Prus w tych gdybaniach moim zdanie jest błędne. szczerze powiedziawszy, nie bardzo rozumiem logikę przedstawionego założenia "alternatywnego rozwoju wydarzeń".
  7. Może ekonomia miała mniejsze znaczenie niż fakt, że Ryga definitywnie przypadła Rosji na mocy pokoju nysztadzkiego dopiero w 1721 roku? A może car po prostu nie lubił Rygi? Być może Erik Dahlberg mógłby to wytłumaczyć?
  8. Rzymskie poselstwo do Chin

    Znalazłem na stronie Internet East Asian History Sourcebook cytat fragmentu z F. Hirth "China and the Roman Orient: Researches into their Ancient and Mediaeval Relations as Represented in Old Chinese Records" (Shanghai & Hong Kong, 1885), pp. 35-96. W akapicie poświęconym źródłu Hou Hanshu czyli Księdze Późniejszych Hanów z V w.n.e. zamieszczony jest cytat opisu okresu od 25 do 220 r.n.e.: The country of Ta-ts'in is also called Li-kan and, as being situated on the western part of the sea, Hai-hsi-kuo [i.e., "country of the western part of the sea"]. Its territory amounts to several thousand li; it contains over four hundred cities, and of dependent states there are several times ten. The defences of cities are made of stone. The postal stations and mile-stones on the roads are covered with plaster. There are pine and cypress trees and all kinds of other trees and plants. The people are much bent on agriculture, and practice the planting of trees and the rearing of silk-worms. They cut the hair of their heads, wear embroidered clothing, and drive in small carriages covered with white canopies; when going in or out they beat drums, and hoist flags, banners, and pennants. The precincts of the walled city in which they live measure over a hundred li in circumference. In the city there are five palaces, ten li distant from each other. In the palace buildings they use crystal [glass?] to make pillars; vessels used in taking meals are also so made. The king goes to one palace a day to hear cases. After five days he has completed his round. As a rule, they let a man with a bag follow the king's carriage. Those who have some matter to submit, throw a petition into the bag. When the king arrives at the palace, he examines into the rights and wrongs of the matter. The official documents are under the control of thirty-six chiang [generals?] who conjointly discuss government affairs. Their kings are not permanent rulers, but they appoint men of merit. When a severe calamity visits the country, or untimely rain-storms, the king is deposed and replaced by another. The one relieved from his duties submits to his degradation without a murmur. The inhabitants of that country are tall and well-proportioned, somewhat like the Han [Chinese], whence they are called Ta-ts'in. The country contains much gold, silver, and rare precious stones, especially the "jewel that shines at night," "the moonshine pearl," the hsieh-chi-hsi, corals, amber, glass, lang-kan [a kind of coral], chu-tan [cinnabar ?], green jadestone [ching-pi], gold-embroidered rugs and thin silk-cloth of various colors. They make gold-colored cloth and asbestos cloth. They further have "fine cloth," also called Shui-yang-ts'ui [i.e., down of the water-sheep]; it is made from the cocoons of wild silk-worms. They collect all kinds of fragrant substances, the juice of which they boil into su-ho [storax]. All the rare gems of other foreign countries come from there. They make coins of gold and silver. Ten units of silver are worth one of gold. They traffic by sea with Ar-hsi and T'ien-chu [India], the profit of which trade is ten-fold. They are honest in their transactions, and there are no double prices. Cereals are always cheap. The budget is based on a well-filled treasury. When the embassies of neighboring countries come to their frontier, they are driven by post to the capital, and, on arrival, are presented with golden money. Their kings always desired to send embassies to Zhongguo [China], but the Ar-hsi wished to carry on trade with them in Han silks, and it is for this reason that they were cut off from communication. This lasted till the ninth year of the Yen-hsi period during the emperor Huan-ti's reign [166 C.E.] when the king of Ta-ts'in, An-tun [Marcus Aurelius Antoninus], sent an embassy who, from the frontier of Jih-nan [Annam] offered ivory, rhinoceros horns, and tortoise shell. From that time dates the direct intercourse with this country. The list of their tribute contained no jewels whatever, which fact throws doubt on the tradition. It is said by some that in the west of this country there is the Jo-shui ["weak water"--probably the Dead Sea] and the Liu-sha ["flying sands, desert"] near the residence of the Hsi-wang-mu ["mother of the western king"], where the sun sets. The Ch'ien-han-shu says: "From T'iao-chih [Babylonia] west, going over 200 days, one is near the place where the sun sets"; this does not agree with the present book. Former embassies from Zhongguo all returned from Wu-i; there were none who came as far as T'iao-chih. It is further said that, coming from the land-road of Ar-hsi, you make a round at sea and, taking a northern turn, come out from the western part of the sea, whence you proceed to Ta-ts'in. The country is densely populated; every ten li [of a road] are marked by a t'ing; thirty li by a chih [resting-place]. One is not alarmed by robbers, but the road becomes unsafe by fierce tigers and lions who will attack passengers, and unless these be travelling in caravans of a hundred men or more, or be protected by military equipment, they may be devoured by those beasts. They also say there is a flying bridge [the bridge over the Euphrates at Zeugma] of several hundred li, by which one may cross to the countries north of the sea. The articles made of rare precious stones produced in this country are sham curiosities and mostly not genuine, whence they are not here mentioned. Jakkolwiek, na ile udało mi się zorientować w artykule Sino-Roman relations oraz jego niemieckojęzycznym odpowiedniku, nie jest pewne, czy w przypadku An-Tun chodzi o Marka Aureliusza czy też o Antoninusa Piusa. Podejrzewam, że ciekawym w tym kontekście jest m.in. artykuł prof. Edwina G. Pulleyblanka : The Roman Empire as known to Han China (1999), (jednak nie udało mi się do jego treści dotrzeć) jak i przedmowa Johna E. Hilla do The Western Regions according to the Hou Hanshu. Swoją drogą - czytając powyzszy fragment Księgi Późnych Hanów bardzo fajne uczucie, przyjrzeć się wiedzy o starożytnym Rzymie oczyma chińskich kronikarzy.
  9. Wielka gra przeciwko Syrii

    Okay, czyli Florek nie jest ekspertem w dziedzinie matematyki. Te "kieszenie" to rozumiem od słowa "pocket" z terminologii wojskowej języka angielskiego? Z ust eksperta oczekiwałbym adekwatnego tłumaczenia słowa "pocket" na język polski w polskiej terminologii wojskowej... I, co do dalszych wyjaśnień - jaka jest anglojęzyczna wojskowa definicja "pocket" i jak to się ma do owych wyjaśnień z wojskowego punktu widzenia?
  10. Wielka gra przeciwko Syrii

    To w takim razie w tym ciągu eksperckich informacji kuleje matematyka. Nie wiem jak ze znajomością języków, ale niezależnie od tego, w tekście informacji widnieje jak wół "5000 funtów (9,7 dolara)". Według obecnych przeliczników 5000 funtów syryjskich to 35,62 PLN,. Nie wiem po jakiego grzyba liczyć z uwzględnieniem kursu dolara, ale nawet jakby, to z 9,7 dolara za nic nie chce wyjść 20 PLN. Skąd do tego twierdzenie o "cenie umownej" - terminie według definicji występującym w gospodarce socjalistycznej - jeśli informacja o cenie pochodzi z relacji jednego człowieka, "takiego starego dziadka", który przy okazji ani słowem nie mówi o możliwości negocjowania ceny. Nie wiem jak ze zdolnością przetrwania kolegi eksperta na polu walki, ale z prezentowanym praktycznym zastosowaniem wiedzy z matematyki w szkole nie przetrwa.
  11. Jak upamiętniają inni? Pomniki, baseny i ....

    Kulturową ciekawostką może być nie tylko jak, ale i co upamiętniane bywa... W Rotterdamie natknąłem się w samym centrum miasta na "Guard" - pomnik... Transformersa albo Gundama - interpretacja zależy pewnie od miłośników amerykańskiej lub japońskiej S-F... Jak doszperałem (bo na cokole pomnika ani w jego pobliżu żadnej informacji), autorstwa Hansa van Bentem. O co w samym fakcie postawienia pomnika chodzi - nie doszukałem się. http://www.waymarking.com/waymarks/WMCTJV_Transformer__Rotterdam_Netherlands W Hadze, dla odmiany, przy placu Grote Markt stoi od niedawna pomnik Haagse Harry (po naszemu byłoby coś na kształt Haski Hary - jeżeli istnieje polski przekład i imię postaci ma swój polskojęzyczny odpowiednik - przepraszam ) - kolorowy posąg postaci komiksowej, ufundowany pośmiertnie przez rodzinę Marnix'a Rueb - autora komiksu i twórcy postaci. Sam fakt upamiętnienia autora mogę zrozumieć - w końcu kraje BeNeLuxu słyną ze swej bogatej kultury komiksu (choć przoduje tu zdecydowanie Belgia). To, co mnie nieco w fakcie zadziwia to to, że pomnik, z prywatnej inicjatywy, zdołano postawić w sercu starego miasta. W belgijskiej Antwerpii z kolei, jakieś kilka lat temu odkryto z zadziwieniem, że niejaki Nello i jego pies Patrache - bohaterowie mało w Antwerpii znanego, a rozgrywającego się w Antwerpii opowiadania "A Dog of Flandres" z 1872 roku pióra brytyjskiej autorki Marii Louise Rame - są kultowymi postaciami literackimi w Japonii i Korei. Na skutek nieustannych pytań turystów z tych krajów o miejsca wydarzeń z opowiadania, w dzielnicy Hoboken postawiono niewielki pomnik bohaterów opowiadania. Ten jednak turystom nie przypadł do gustu. Na skutek inicjatywy pewnego miejskiego przewodnika i gromady jego przyjaciół oraz z finansową pomocą chińskiego handlarza diamentami powstał w Antwerpii pod koniec zeszłego roku, u stóp katedry, niecodzienny marmurowy pomnik śpiącego chłopca i psa, przykrytych "kołdrą" granitowej posadzki placu... Parę szczegółów można doczytać w tym artykule: http://www.flanderstoday.eu/arts/boy-and-his-dog-new-public-sculpture-honours-literary-heroes
  12. Berlin '36 czyli Olimpiada Letnia

    Która wioska olimpijska słynie z owego lasku? Ta dla sportowców zagranicznych, czy dla niemieckich? Ciekawe, czy kobiety owe domagały się numeru identyfikatora od tych pierwszych, czy też również od tych drugich? Zwiedzając kiedyś miasteczko Wünsdorf (mój post o tej miejscowości umieściłeś secesjonisto swego czasu w dziale "Turystyka Historyczna"), zetknąłem się między innymi z informacją, iż wioska olimpijska w Elstal przeznaczona była dla sportowców obcych krajów, natomiast niemieccy sportowcy przygotowywali się w Heeressportschule Wünsdorf, ok. 70 km na południowy-wschód od Elstal. Kompleks imponujący, choć dziś, jak duża część obiektów w tym "zakazanym mieście" czasów DDR, opuszczony, częsciowo rozgrabiony, całkowicie zamknięty i wygrodzony (ogrodzenie jest jednakże przystępnie wysokie, choć to droga zwiedzania nieoficjalna i w żadnym z przewodników nie rekomendowana). Czy miłośnikom historii wiadomo coś więcej o losach tej szkoły i jej przeznaczeniu w czasie przygotowań do i w trakcie Igrzysk Olimpijskich 1936? Z początkami szkoły związany był niejaki Hans Suren, postać-nazwijmy to-ciekawostka.
  13. Orderów do pępka...

    Może część odpowiedzi w Пенсия: расчет и порядок оформления, Rozdział 14.
  14. Jak wpisze się w gogle "kiewiet", to w zdjęciach wyskakuje ptaszek, ale nie kiwi, lecz czajka... Słowo zdaje się mieć związek z językiem holenderskim... Tędy mogło trafić do Prus...
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.