Jump to content

jakober

Użytkownicy
  • Content count

    529
  • Joined

  • Last visited

About jakober

  • Rank
    Ranga: Doktor

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Inna

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

1,438 profile views
  1. Czy można było zapobiec II Wojnie Światowej?

    I tu się zaczął cały brunatny bigos...
  2. Cytowanemu Rosenbergowi Hitler może i przyznawał rację, ale praktykował najwyraźniej coś przeciwnego. Jego gigantomania odciskała piętno w wielu miastach. Jednym z jego sczególnej planistycznej troski miast był Linz. Miasto od 1938 roku do roku 1945 rozrosło się z 120 tys. do 200 tys. mieszkańców. Jego plany Hitler kontynuował praktycznie do (swego) końca, trzymając makietę dzielnic miasta w swoim bunkrze w Berlinie. Do dziś w mieście stoją tzw. Hitlerbauten – duże osiedla mieszkaniowe stworzone na przestrzeni lat 1939 – 1945. Nie mają w swej architekturze tego, co rozumielibyśmy po pojęciem „monumentalny” czy „totalitarny”, ale zarówno monumentalne jak i totalitarne były plany całego miasta. W przypadku planów Linzu charakterystycznym jest, jak dla wielu miast będących centrami siedzib partii i administracji nazistowskiej, plan Gauforum – planowane na rzucie kwadratu ogromne kwartały mieszczące w sobie monumentalne w swej architekturze budowle administracyjne, halę ludową (tzw. Gauhaus) oraz olbrzymi plac defiladowy. Dla przykładu planowany w Bayreuth Gauhaus mógł pomieścić 10000 ludzi, w Dreźnie Gauhaus miał plan kwadratu wielkości ok. 200 m x 200 m, hala saksońsaka jakieś 150 x 200 m, a plac defiladowy 75000 m2. Swoje Gauforum miał mieć też Poznań. Innymi przykładami totalitarnego planowania przestrzennego były industrialne obiekty Reichsweke Hermann Göring – być może temat na zupełnie odrębny wątek. Bezprecedensowym założeniem totalitarnym, zachowanym częściowo do dziś, jest Reichsparteitagsgelände (Teren zjazdów NSDAP) w Norymberdze. Do dziś istnieją zachowane obiekty, jak ówczesna Kongesshalle, w której mieści się m.in. muzeum Centrum Dokumentacji Terenów Zjazdów Partyjnych III Rzeszy oraz Norymberska Orkiestra Symfoniczna (co już samo w sobie daje wyobrażenie wielkości obiektu) lub Zeppelinfeld z zachowaną trybuną główną projetu Alberta Speera. Dla poczucia wielkości całego założenia: współczesne obiekty targów w Norymberdze oraz stadion FC Nürnberg zbudowane na terenie dawnych nazistowskich Reichparteitagsgelände zajmują w sumie może jakieś 10 % z całkowitej powierzchni norymberskiego terenu zjazdów partyjnych NSDAP. Innym dającym się do dziś oglądać przykładem hiterowskiej architektury totalitarnej są budynki lotniska Tempelhof w Berlinie z budynkiem głównej hali na czele: 307 tys m2 powierzchni całkowitej pięter, długość 1,2 kilometra – największym budynkiem lotniska w owych czasach. O czym być może mało wiadomo, by zabudowania lotniska mogły powstać, musiał najpierw zostać zlikwidowany stojący na tym miejscu od 1934 roku nazistowski obóz koncentracyjny Columbia, zburzony ostatecznie w 1938 roku.
  3. Archeologiczne Zdjęcie Polski

    W poście secesjonisty kwestię periodyzacji pomaga zrozumieć ogólna uwaga: a przytoczona przez niego periodyzacja według faz A do F Dzieduszyckiego jest tylko przykładem jednej z możliwych. Podobnie jak z mojej strony przykładem innego systemu periodyzacji jest ten przytoczony za Chudziakiem. W cytacie z Polińskiego zauważysz, że istnieje też system Hensela („Metoda datowania ceramiki wczesnohistorycznej na podstawie znaków na dnach naczyń” z 1950 r.) W datowaniu biżuterii znajdziesz z kolei np. system Kočka-Krenz. Więc to wcale nie znaczy, że było ileś tam wczesnych średniowiecz, tylko że istnieje ileś tam systemów periodyzacji jednego i tego samego wczesnego średniowiecza, dla których różni badacze przyjmują takie czy inne założenia ramowe. Archeologiczne Zdjęcie Polski to, cytując za krótką definicją z Wikipedii: „realizowane na terenie całej Polski od 1978 przedsięwzięcie poszukiwania, rejestrowania i nanoszenia na mapy stanowisk archeologicznych.” Czyli jest to program rejestrowania stanowisk archeologicznych rozpoczęty w 1978 roku i trwający do dziś. Każde nowe stanowisko jest nanoszone. W związku z tym nie ma jednych "autorów AZP z lat osiemdziesiątych", którzy ustalili odgórny system periodyzacji, lecz w rejestrze są wykorzystywane systemy periodyzacji stworzone w ramach różnych specjalizacji archeologii również po latach 80-tych. Opracowania archeologów z lat 90-tych będą więc równie pomocne. Podobnie jak i z lat kolejnych. Jeżeli masz co do tego wątpliwości, to tutaj jest link do rządowego dokumentu: „Archeologiczne Zdjęcie Polski. Instrukcja sporządzania dokumentacji badań powierzchniowych oraz wypełniania Karty Ewidencyjnej Zabytku Archeologicznego.” wydanej w 2016 roku w ramach "Krajowego programu ochrony zabytków i opieki nad zabytkami na lata 2014-2017". W uwagach wstępnych znajdziesz odpowiedź na to czym jest Archeologiczne Zdjęcie Polski, a w „Wytycznych do wypełniania Karty Ewidencji Zabytku Archeologicznego” znajdziesz m. in. wyjaśnienie dla wypełnienia w KEZA pola nr 76: „określenie przynależności kulturowej danej fazy zasiedlenia, podaje się pełne nazwy kultur. Przynależność kulturowa powinna zostać określona przez specjalistów od danego okresu” , oraz pola nr 77: „określenie chronologii danej fazy zasiedlenia stanowiska, z podaniem pełnych nazw okresów chronologicznych. Chronologia powinna zostać określona przez specjalistów od danego okresu.”. Z tego wynika jasno, że ktoś przeglądający rejestr będzie natykał się na różne systemy periodyzacji, gdyż ich użycie zależeć będzie od specjalizacji, w ramach której prowadzone są badania znalezisk. Ponadto z uwagi ogólnej: „W przypadku prowadzenia badań weryfikacyjnych bądź innych działań, w wyniku których dane są aktualizowane, nie przepisuje się do tego działu informacji z poprzednich KEZA, uwzględnia się jedynie najnowsze ustalenia (mogą być one ujęte z uwzględnieniem najważniejszych danych wynikających z dotychczasowego stanu badań, jeżeli będzie to konieczne dla jasności przekazu, np. jeśli karta powstaje po badaniach sondażowych, prowadzonych w obrębie dużego, wielofazowego stanowiska miejskiego).” wynikać może wskazówka co do klucza, według jakiego zebrane są informacje w przytoczonych przez ciebie tabelach. I tak, gdy przyjrzysz się wspomnianej przez ciebie pozycji zauważysz, że masz dla pozycji 157 w polu Funkcja obiektu aż dziewięć oddzielonych przecinkami, pisanych jeden po drugiej funkcji, a w polu Chronologia odpowiada im dziewięć oddzielonych przecinkami, pisanych jeden po drugim okresów. Zapis: „średniowiecze wczesne okres II XI w.” odnosi się do obiektu/funkcji „cmentarzysko”. Czyli zastosowany jest system periodyzacji stosowany zapewne przy określaniu chronologii cmentarzysk i wcale nie musi odpowiadać chronologii osad czy znalezisk luźnych. Ponadto w zależności od specjalisty dla jednego stanowiska i znaleziska może być wprowadzona chronologia wedłu jednego systemu periodyzacji, dla innego stanowiska i znaleziska – według innego. Odnoszę się do twojego pytania o to, jakie jest możliwe źródło periodyzacji i wnikające z niego możliwe ramy czasowe okresu II, III wczesnego średniowiecza. Nie zauważyłem, by to, o czym teraz piszesz, było sformułowane przez Ciebie wcześniej jako pytanie. Ale dostałeś kilka przykładów systemów periodyzacji oraz wskazówek co do tropu, możesz sam poświęcić swój własny czas i szukać konkretnie tego, co potrzebujesz.
  4. Archeologiczne Zdjęcie Polski

    To może usciślijmy najpierw o jaki dokument chodzi. Pod linkiem umieszczona jest Uchwała Nr XXXVII/339/14 Rady Powiatu we Włocławku z dnia 26 września 2014 roku. Uchwała zawiera między innymi Aneks II: Wykaz zabytków i stanowisk archeologicznych znajdujących się na terenie powiatu włocławskiego. Treść tego aneksu to tabele zwierające wykaz stanowisk archeologicznych na obszarach poszczególnych gmin powiatu włocławskiego, zlokalizowanych w trakcie badań powierzchniowych w ramach Archeologicznego Zdjęcia Polski (AZP). Czy zawartości tej tabeli dotyczy pytanie? Jeśli tak, to aneks zawiera tabele, które np. w przypadku gmin Brześć Kujawski czy Izbica Kujawska, w kolumnie „Chronologia” zawierają periodyzację wczesnego średniowiecza według faz A, B, C, itd.. czyli niejako w myśl tego, co napisał secesjonista. Z kolei w przypadku gminy Boniewo periodyzacja wczesnego średniowiecza przebiega wedłu okresów II, III..., natomiast nie ma w dokumencie żadnej informacji (przynajmniej w obrębie tabeli), że „są tylko 3 okresy wczesnego średniowiecza”. Ja rozumiem to tak, że wskazany w tej czy innej wiosce okres II lub III mówi jedynie, że z tych przedziałów czasowych pochodzą znaleziska na stanowiskach, ale nie mówi wcale, że nie istnieją w przyjętym systemie periodyzacji okresy I czy IV. Czy ta informacja wynika z tabeli? Ja takiej nie widzę. Ze stron Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (np. artykuł z 2008 roku) wynika, że Archeologiczne Zdjęcie Polski jest programem zainicjowanym w 1978 roku przez Ministerstwo Kultury, a w 2002 roku pieczę nad nim przejęły Ośrodek Ochrony Dziedzictwa Archeologicznego oraz służby konserwatorskie i w 2008 roku program obchodził swoje 30-lecie. Skąd zatem twierdzenie, że autorzy AZP działali tylko w latach osiemdziesiątych? W linkowanym aneksie nie znalazłem informacji na ten temat. Co więcej, różne systemy periodyzacji występujące w tabelach różnych gmin mogą wynikać np. z różnych okresów tworzenia dokumentacji wchodzących w skład programu oraz zmian zachodzących w sposobie periodyzacji na przestrzeni dziesięcioleci. Stąd być może w jednej gminie wczesne średniowiecze ma okresy A, B, itd, a w innej I, II, itd. W związku z tym odpowiedź secesjonisty moim zdaniem jest jak najbardzie pomocna w zrozumieniu problemu. Czy przywoływany dr Dzieńkowski w swojej pracy doktorskiej „Wczesnośredniowieczne osadnictwo ziemi chełmskiej” z 2011 roku podaje swój system periodyzacji i odnosi się do systemu prof. Wojciecha Chudziaka?
  5. Dokładniej rzecz ujmując szaty arcykapłana miały być koloru techelet (hebrajskie תְּכֵלֶת ). W polskiej Biblii Tysiąclecia, w Księdze Liczb, nazwa barwy przetłumaczona jest na „fioletową purpurę”. Jednakże cicit – narożny frędzel tałesu - w kontekście którego nazwa koloru w Księdze Liczb pada, ma mieć wplecioną nić w kolorze techelet, który w tracji żydowskiej jest odmianą błękitu. W kolorze techelet miała też być według tradycji wykonana tkanina okrywająca Arkę Przymierza. Natomiast hebrajskim odpowiednikiem purpury (czerwonej purpuru) jest argaman (hebrajskie אַרְגָּמָן‎ ). Tym dwóm kolorom poświęcona była w 2018 roku wystawa Out of the Blue w Muzeum Ziemi Biblijnej w Jerozolimie. Gdyby zatem zestawić janową purpurę płaszcza narzuconego na Jezusa - greckie parfyrou – z kolorem płaszcza arcykapłana Izraelitów, to pytanie, czy owe parfyrou w hebrajskim przetłumaczone jest jako techelet, czy jako argaman? Edycja: W tłumaczeniu Ewangeli według Św. Jana na język hebrajski dostępnym na stronie The International Bilbe Society użyte jest słowo argaman, nie techelet. Oczywiście, to niczego nie przeświadcza, wskazuje jednak na intencję tłumacza odróżnienia w języku hebrajskim purpury "greckiej / rzymskiej" od koloru szat arcykapłanich.
  6. Archeologiczne Zdjęcie Polski

    W ramach buszowania po materiałach dostępnych w internecie nasuwa mi się wniosek, że podstawą periodyzacji okresu wczesnego średniowiecza na ziemi chełmińskiej bardzo często jest podział dokonany na podstawie analizy ceramiki naczyniowej z tego okresu. Fazy rozwojowe garncarstwa odpowiadające fazom chronologicznym wczesnego średniowiecza to: I faza: druga połowa VII w. do VIII w. II faza: IX w. do pierwszej połowy X w. III faza: druga połowa X w. do przełomu X/XI w. IV faza: XI w. V faza: XII w. Powyższe według Doroty Bienias "Zmiany warunków hydrograficznych w Dolinie Dolnej Wisły we wczesnym średniowieczu na podstawie źródeł archeologicznych" w "Studia nad osadnictwem średniowiecznym ziemi chełmińskiej" Toruń 1999, przypis 1, s. 94. Ale też widzę pewną rozbieżność w porównaniu z np.: Dariusz Poliński "Przemiany w wytwórczości garncarskiej na ziemi chełmińskiej u schyłku wczesnego i na początku późnego średniowiecza" Toruń, 1996, gdzie m. in. na stronie 12 znaleźć można: "Dolna granica chronologiczna (4. ćwierć XI wieku) odpowiada początkowi fazy E (HenseI 1950, s.5) lub podfazie El (Dzieduszycki 1982, s.109),a na ziemi chełmińskiej - podfazie IIIc (Chudziak 1991 b, s.123-124)" Bienias powołuje się w swojej periodyzacji z kolei na Chudziak 1996. Może warto zatem sprawdzić oba opracowania Wojciech Chudziak: "Periodyzacja rozwoju wczesnośredniowiecznej ceramiki z dorzecza dolnej Drwęcy (VII–XI/XII w.). Podstawy chronologii procesów zasiedlenia", Toruń 1991, oraz "Zasiedlenie strefy chełmińsko-dobrzyńskiej we wczesnym średniowieczu (VII–XI wiek)", Toruń 1996.
  7. Zgadzam się z tym, na co wskazujecie: na niebezpieczeństwo książki nakłada się wiele czynników, od jej treści począwszy, przez jej odbiór i wykorzystanie, po definicję dla kogo książka jest niebezpieczna i z jakich względów. Przytoczony tu np. orwellowski „Folwark zwierzęcy” do dziś ocenzurowany jest w Wietnamie, zabroniony w Korei Północnej i... Zjednoczonych Emiratach Arabskich. O ile w przypadku Korei Pn i Wietnamu można zrozumieć polityczne obawy, o tyle w przypadku Emiratów chodzi o obrazy sprzeczne z nauką islamu w postaci antropomorficznych, mówiących ludzką mową świń. Z podobnego powodu – antropomorfizacji zwierząt – na czarnej liście cenzora w jednej z chińskich prowincji - Hunan - wylądowała w 1931 roku „Alicja w Krainie Czarów”. Trzy dekady później książka stała się ponownie przedmiotem troski, tym razem jednego ze stanów w USA, ze względu na „halucynogenne grzybki”. W Jugosławii w 1937 roku z kolei jedna z przygód Myszki Miki „Mickey and His Double” została ocenzurowana na łamach czasopisma „Polityka”, gdyż przedstawiała historię, w której spiskowiec próbuje obalić króla. „Na zachodzie bez zmian” Remarque'a spotkało się z cenzurą w III Rzeszy i we Włoszech Mussoliniego za swój pacyfistyczny wydźwięk. W 1929 roku zabroniono wydania „Przygód Sherlocka Holmes'a” w sowieckiej Rosji ze względu na przewijający się w lekturze spirytualizm i okultyzm. Jeśli chodzi o aspekty religijne, to w wielu krajach muzułmańskich (ale nie tylko: na liście znajdzie się i Papua Nowa Gwinea, i Singapur) zabronione są „Szatańskie wersety”, w Rosji z kolei od 2013 roku tłumaczenie „Koranu”, a od 2015 „Pismo Święte w przekładzie Nowego Świata” Świadków Jehowy. W Pakistanie zabroniona jest biografia Muhammada Ali Jinnaha – pakistańskiego „Ojca Narodu” - „Jinnah of Pakistan” pióra indologa Stanleya Wolpeta za rozpowszechnianie informacji o upodobaniu Jinnaha do wina i wieprzowiny. Jeśli chodzi o dumę narodową, to znajdzie się i rarytas dla euklidesa: W Maroku zabroniona była od momentu jej ukazania się w 1993 roku (obecnie brak oficjalnych informacji czy zabronione jest jej posiadanie) książka „Mon ami le roi; Hassan II” Gillesa Perrault (tak że podróżowanie po Maroku z książkami pana Perrault może być całkiem interesującym przeżyciem). Z kolei w Arabii Saudyjskiej zabroniona jest napisana w 2008 roku książka „Goat Days” opisująca na faktach losy Najeeba Muhammeda - indyjskiego emigranta zarobkowego poniżonego i poddanego represjom w Arabii Saudyjskiej. Jedyną zakazaną współczesnie książką w Wielkiej Brytanii jest od 1991 roku "Lord Horror". I wreszcie "Mein Kampf" współcześnie zakazana jest jedynie w Rosji, Austrii i Polsce. W Niemczech zalegalizowane zostało wznowione, opatrzone licznymi komentarzami historyków, wydanie Institut für Zeitgeschichte z 2016 roku.
  8. W języku niemieckim funkcjonuje Weißwasser w znaczeniu m. in. "woda bogata w tlen". Zwrot ten jest ponoć przeciwieństwem do Grünwasser, ale znajduję tylko szczątkowe tego ślady. Jakieś niepewne tropy, wiążące Grünwasser z Unterströmung, ale mam pojęcie równe zeru w tej gałęzi językowej, więc tylko tyle jako trop mogę podsunąć.
  9. Mi chodzi bardziej o to, że tak u Mateusza, jak i u Marka nałożenie purpurowego / czerwonego płaszcza (i korony cierniowej) następuje po wydaniu wyroku. U Jana natomiast owszem - to żołnierze nakładają purpurowy płaszcz (i cierniową koronę) - lecz Piłat stawia go takim przed ludem i stwierdza, że nie widzi winy w tym człowieku. Odzianym w purpurę. O odzianym w purpurę mówi: "Oto człowiek". Innymi słowy: przedstawia skazańca ubranego w purpurę wobec tłumu jako, swoim zdaniem, niewinnego. A jest przecież Rzymianinem. Mam po prostu takie odczucie, że jeżeli noszenie purpury w I w n.e. było w Rzymie obwarowane jakimiś prawami, to inaczej przedstawia się szydercze narzucenie płaszcza na "króla" idącego już na śmierć (jak ma to miejsce u Marka i Mateusza), a inaczej na człowieka, którego namiestnik rzymski przedstawia tłumowi jako niewinnego i którego skazuje dopiero później, pod dalszym naciskiem faryzeuszy (jak ma to miejsce u Jana). Wyczuwam tu jakiś dysonans. I stąd moje pytanie: jakie było znaczenie i prawo do noszenia purpury w Imperium Rzymskim I w n.e.; czy w świetle owych ewentualnych przepisów opisana w I w n.e. przez ewangelistę sytuacja jest możliwa czy też nie; jeśli tak, to okay; a jeśli nie, to czy można wysunąć z tego jakieś wnioski, np. co do symboliki? Tu nasuwa mi się jeszcze inna boczna dróżka dla szukania ewentualnych tropów symboliki purpury w Biblii, wiodąca niekoniecznie przez Rzym. Z góry zastrzegam: nie musi ona dokądkolwiek prowadzić, niemniej wydaje mi się wartą odnotowania ciekawostką. Jak zasygnalizowałem w wątku o kolorze niebieskim, greckie słowo φοῖνιξ (phoînix) odnosiło się tak do Fenicjanina, jak i do purpury tyryjskiej (pewnie też nie umyka czytającym zbieżność z mitycznym feniksem), a określenie Φοινίκη (Phoiníkē) odnosiło się w antycznej grece nie tyle do kultury fenickiej, ile do handlu pupurą i do najważniejszych portów kananejskich. Co ciekawe, etymologię nazwy Kanaan (w fenickim: Kenāʿan) powiązał w 1936 roku Efraim Avigdor Speiser z huryckim słowem Kinahhu oznaczającym purpurowy barwnik. W oparciu o teksty z Nuzi, Mat Kinahhi to „kraj purpurowej wełny”. To taka mała ciekawostka w kontekście biblijnych losów narodu wybranego oraz purpury
  10. Nie do końca wiem w kontekście jakiej sztuki pisane są te słowa, oraz jak szeroki okres czasu rozumiany jest przez "niebieski pojawił się późno" z niemal bezpośrednim odniesieniem tej informacji do stosunku starożytnych Greków i Rzymian (z pominięciem Egiptu czy Mezopotamii??) Ja z tymi uwagami jednak się nie zgodzę. Jak już pisałem: istnieje duża różnica między percepcją a jej artykulacją, która to różnica jest jednym z motorów rozwoju języka jako narzędzia w kierunku precyzowania przekazu. Nie można antycznego postrzegania barw rozpatrywać wyłącznie w oparciu o przekazy językowe (pisane), pomijając materiał archeologiczny (zachowane dzieła sztuki, w tym i sztuki użytkowej). Mamy mnóstwo pozostałości antycznych greckich i rzymskich (freski, portrety, mozaiki), w których kolor niebieski jest ewidentnie używany, w wielu odcieniach, z pigmentów i barwników różnego pochodzenia. Co więcej: mamy mnóstwo przedmiotów i dzieł sztuki innych kultur jak egipska, ale i perska czy chińska, w której niebieski jest zdecydowanie obecny. Gdy patrzymy na bramę Isztar czy egipskie rzeźby i malowidła, to trudno chyba uwierzyć, że nagle jakaś cywilizacja, czy inaczej społeczność, nagle „koloru niebieskiego nie dostrzegała”? Mając zachowane tak wiele ze starożytnej sztuki trudno też obronić twierdzenie, że „trudno było uzyskać trwały barwnik niebieski”. Byc może w jakiejś wąskiej gałęzi sztuki... Ale jakiej? Choćby sztuka Persji i Egiptu wskazuje, że w użyciu były trwale niebieskie minerały i uzyskiwane z nich kamienie szlachetne czy pigmenty. W malarstwie freskowym czy w sztuce mozaiki niebieski też zachował się po dziś dzień. Nawet w sztuce włókienniczej mamy takie skarby, jak dywan Pazyryk z III w p.n.e. czy pozostałości dywanu z Loulan, w którch ewidentnie zachowały się niebieskie nici. Z drugiej strony, gdy patrzymy na Partenon, to niezależnie od jego bardzo bogatej polichormii, której istnienia współczesni badacze są pewni, nie zachowało się ze wszystkich użytych barw praktycznie nic rozpoznawalnego. A zatem w przypadku pokrywania kamienia polichromią inne barwy nie okazały się jakoś trwalsze. Owszem, istnieją świadectwa pisane mówiące o tym, że np. purpura była barwnikiem cenionym za jego wyjątkową trwałość. Ale nie można z tego w żaden sposób wysunąć wniosku, że niebieski trwały nie był?
  11. Problem z Demokrytem oraz kolejnymi po nim myślicielami starożytnymi, zajmującymi się kwestią koloru, jak Platon czy Arystoteles, polega na tym, że dla przez siebie nazywanych „kolorów” stosowali szeroką gamę znaczeniową, z którą kolejne pokolenia myślicieli, ale i praktyków, żywo tematem zaiteresowanych, miały spore kłopoty. Demokryt mówił, jak już pisałem, o czterech „prostych barwach”. Jego chlõron trudno jednak zdefiniować w nam współczesnej terminologii jako zielony. Sam Demokryt pisząc o chlõron twierdził, że można ją uzyskać z mieszanki czerwieni z bielą. Praktycznie jednak to samo mówił o kolorze miedzi i złota: że można je uzyskać mieszając biel z czerwienią. Teofrast z Eresos, (uczeń Arystotlesa) z którego przekazu znamy teorię Demokryta o kolorach, sam skomentował, iż możnaby ją praktycznie ograniczyć do dwóch podstawowych kolorów: bieli i czerni, „a czerwień i zieleń nie stanowią wobec siebie żadnych przeciwieństw, gdyż nie mają przeciwnych sobie „form” (według teorii Demokryta różnice między kolorami wynikają z geometrycznie różnych konfiguracji atomów)”*. Platon z kolei próbował w swoim „Timajos” przedstawić „racjonalną teorię barw” w ten sposób: "Czwarty pozostał nam jeszcze zmysł, który omówić trzeba szczegółowo, bo on zawiera w sobie rozliczne odmiany, któreśmy razem nazwali barwami. Barwa to jest płomień od każdego ciała płynący, który zawiera cząstki współmierne ze wzrokiem dla wywołania spostrzeżeń. Jeżeli chodzi o wzrok, to już poprzednio była mowa o nim i o przyczynach, które wywołują widzenie. O barwach zaś w ten sposób najlepiej byłoby wypowiedzieć się słowami właściwymi. Cząstki, które lecą od innych przedmiotów i wpadają do wzroku, jedne są mniejsze, drugie większe, a inne są równe samym cząstkom wzrokowym. Otóż równe są niedostrzegalne i te ciała nazywamy przezroczystymi. A z tych większych i mniejszych jedne dokonują pewnej syntezy w narządzie wzroku, a drugie wywołują w nim pewien rozkład. Podobnie jak w ciele podniety ciepłe i zimne, a w języku kwasy i napoje gorące i ostre. Pod ich wpływem powstają wrażenia barwy białej i czarnej. One powstają w innym środowisku i wyglądają inaczej, ale przyczyny ich są te. Więc tak i o nich należy mówić, że to, co wywołuje dysymilację wzroku, jest białe, a co temu przeciwne, to jest czarne. A bywa, że ostro nadlatuje i wpada nam w oczy jakiś inny rodzaj ognia z zewnątrz i rozkłada wzrok aż po oczy i same drogi oczne gwałtem rozpycha i topi i wylewa z nich ogień i dużo wody, co my nazywamy łzą, a to ogień nadlatuje z przeciwka i ogień wypada z oczu, jak na przykład od błyskawicy, a ogień wewnętrzny w wilgotności oka przygasa – różnorodne się w tym zamieszaniu tworzą barwy – my to wrażenie nazywamy iskrzeniem się, a o przedmiocie, kiedy je wywołuje, mówimy, że świeci i połyskuje. A znowu, kiedy do wilgotności oczu dochodzi i miesza się z nią pośredni rodzaj ognia, który nie połyskuje, tylko miesza się z blaskiem wilgotności, powstaje kolor krwi, który my nazywamy czerwonym. Jasność pomieszana z czerwienią i z bielą przechodzi w kolor żółty. A w jakiej ilości która barwa, tego, nawet gdyby to ktoś wiedział, nie ma sensu mówić, bo niepodobna ani podać jakiejś konieczności, ani prawdopodobieństwa i mówić o tym, jak się należy. Czerwona barwa pomieszana z czarną i białą daje purpurową. Ciemnowiśniowa powstaje, kiedy się do tej mieszaniny przypalonej dołączy większą przymieszkę czerni. Kolor rudawy powstaje ze zmieszania żółtego i popielatego, a popielaty z białego i czarnego. Bladożółty z białego z żółtym. Gdy blask zejdzie się z bielą i wpadnie w nadmiar czerni, robi się barwa sinawa, a sinawa pomieszana z białą daje kolor morski. Rudawa z czarną – to zieleń. Inne odcienie na podstawie tych zgadnąć łatwo i dojść, z pomocą jakich mieszanin można by je prawdopodobnie osiągnąć. Gdyby ktoś jednak robił próbę i chciał te rzeczy badać w praktyce, ten by nie wiedział, jaka zachodzi różnica między naturą człowieka i boga. Że bóg może wiele składników zmieszać w jedno i tę jedność znowu na wiele składników rozłożyć, bo i wie jak, i potrafi, a z ludzi nikt ani jednego, ani drugiego nie potrafi dziś ani kiedykolwiek później.” (cytat z „Dialogów” Platona, przekład Władysław Witwicki, Tower Press, Gdańsk, 2000) Jak więc widać z powyższego, Platon sprowadza barwy podstawowe do trzech: bieli będacej efektem wydłużania strumieni wypływających z oka w procesie widzenia, czerni będącej efektem ich kurczenia, oraz czerwieni, będacej efektem zmieszania „ognia pośredniego” z rozciągniętymi strumieniami. A zatem to, co przekazywali na temat barw myśliciele greccy, obracało się w rzeczy samej bardziej wokół mechanizmów postrzegania i fizyki niż eksperymentów z mieszaniem barwników Pierwszy Arystoteles, który bardziej skłaniał się ku doświadczeniu, zdefiniował szerszą paletę barw, która to definicja skłaniać może do twierdzenia, iż miał on z użyciem barwników pewne doświadczenie. W „O zmysłach i ich przedmiotach” zawarta jest myśl, iż barwy powstają w wyniku mieszania światła i ciemności. Nazwał on też siedem barw podstawowych: oprócz czerni (melanon) i bieli (leukon) ulokował on między nimi pięć nie powstałych na skutek mieszania barw: karmazyn (phoinikoun – tu zasygnalizuję tylko pochodzenie od tego samego źródła słowa Fenicjanin, co może być ciekawe dla wątku dotyczącego purpury), fiolet (alourgon), zieleń szmaragdową (πράσινος – przy okazji: prasinus to łacińska nazwa kibiców zielonych – mały ukłon w stronę Euklidesa), granat (kyanoun) oraz bądź to szary (phaion będący wariacją czarnego), bądź żółty (xanthon będacy wariacją bieli). Z kolei w „Meteorologice”, odnosząc się do obserwacji tęczy, stwierdził, że podstawowymi, nie pochodzącymi z mieszania kolorami są czerwień, zieleń i fiolet. W innym miejscu zieleń uznał za stan pośredni między czernią (ziemia) i bielą (woda), czerwień kolejną po bieli i jej najbliższą, fiolet zaś kolejnym po czerni i jej najbliższym. Dalszej, bardzo istotnej z nam współczesnego punktu widzenia analizy arystotelesowskiej teorii barw dokonał Aleksander z Afrodyzji w swoim „Komentarzu do Meteorologiki Arystotelesa”. Nie będę jej tutaj przetłumaczał, pozwolę sobie tylko na krótkie zwrócenie uwagi na pewien fakt, iż Aleksander podzielił arystotelesowskie kolory podstawowe na „pochodzenia naturalnego” oraz „pochodzenia sztucznego”. Wśród naturalnych wymienił czerwień, fiolet, pupurę i zieleń. Im niejako przeciwstawił „zieleń, którą otrzymamy w rzeczy samej z zestawienia niebieskiego (kyanon) z żółtym (õchron), fiolet otrzymamy z zestawienia niebieskiego z czerwonym. W tym wypadku sztucznie uzyskane barwy daleko gorsze są od naturalnych.” Przepraszam za tak długi wątek niemal poboczny, bo dotyczący antycznego systemu barw, ale chcę przybliżyć nieco w dyskusji to, jak złożonym i z nam współczesnego punktu widzenia niejednoznacznym zagadnieniem był w antyku kolor. W tym kontekście być może łatwiej będzie umiejscowić omawiany tu niebieski. Z powyższych przykładów wynika też jednoznacznie, że niebieski nie był kulturom antycznej Grecji i antycznego Rzymu obcy. Z jakiegoś jednak powodu nie budził w nich jakichś większych emocji. W przeciwieństwie do starszych od nich kultur Mezopotamii czy Egiptu. Ja na przykład mógłbym sobie wyobrazić, że powodem takiego stanu rzeczy może być sposób postrzegania niebieskiego w naturze. Dla kultur, które rozwinęły się w obszarach pustynnych niebieski mógł mieć bardzo pozytywne, życiodajne konotacje. W przypadku kultur wyspiarskich, morskich możliwe, że już mniej. Być może czym dla Egipcjan była otaczająca ich kraj pustynia, tym dla Greków była otaczająca ich wyspy woda; czym dla Egipcjan woda, tym dla Greków ląd. To jednak tylko taka moja własna, ogólna intuicja. Jeśli natomiast chodzi o mieszanie barwiników: to w starożytnej Grecji, a może też w początkach kultury starożytnego Rzymu w jej obszarach, które ze spuścizny Grecji czerpały, jawi się pewien istotny problem: mieszanie kolorów nie było, według współczesnych badań, praktyką powszechną. Co prawda tak Empedokles jak i Plutarch przytaczają odniesienie do mieszania „pigmentów, które razem mielone, w trakcie procesu własny kolor tracą”, jednakże mieszanie uznawane było za obniżanie wartości koloru i dzieła. Plutarch odnosząc się do pracy malarzy pisze wprost: „Mieszanie rodzi rozdźwięk, rozdźwięk rodzi zmianę, a rozkład jest rodzajem zmiany. To jest powód, dla którego malarze nazywają mieszanie kolorów profanacją, a Homer nazywa barwienie kalaniem; i tak też w mowie codziennej znajdziemy to, co nie zmieszane i czyste jako dziewicze i niesplamione.” (Plutarch, „Quaestiones convivales”). Co więcej, wśród teoretyków antycznych istniał żywy spór między platonistami i perypatetykami a stoikami co do procesu mieszania oraz jego następstw. Arystoteles rozróżniał dwa sposoby mieszania: mieszanie w homogeniczny obrębie materiałów oraz "mieszanie" percepcyjne, optyczne. Z zachowanych fresków pompejańskich czy portretów fajumskich wynika, że „mieszanie” kolorów stosowane przez starożytnych odbywało się najczęściej w owej drugie postaci - przez nakładanie. Czy to w postaci szrafury nanoszonej w jednym kolorze na podłoże wykonane już uprzednio kolorze innym (np. w przypadku fresków), czy też poprzez pokrywanie fragmentu wykonanego farbą podkładową jednego koloru, innego koloru farbę transparentną (lazurą) – jak po dziś stosuje się to również przy wykonywaniu akwareli.
  12. U Marka i Mateusza taka interpretacja zdaje się być naturalną konsekwecją opisanej w tych ewangeliach kolejności wydarzeń: najpierw Jezus zostaje skazany przez Piłata, a dopiero potem ubrany przez żołnierzy w purpurę / szkarłat i wyszydzony. Ale u Jana kolejność jest inna, dlatego zwróciłem na ten zapis uwagę. Rzymski namiestnik wyprowadza ubranego w purpurę oskarżonego przed tłum, a potem mówi: „Nie znajduję w nim winy.” „Oto człowiek.” To zmienia, w moim odbiorze, zdecydowanie wydźwięk owego „odziania w purpurę”. Obraz, osadzony w rzecywistości rzymskiego stosunku do purpury, mówi coś innego, niż wyszydzenie.
  13. W kontekście purpury i jej znaczenia nasunęło mi się w międzyczasie pytanie, "z zupełnie innej beczki", które najpierw zobrazuję: W Ewangelii Św. Jana znajdujemy opis, w którym Piłat nakazuje ubiczować Jezusa Nazarejczyka, po czym żołnierze m.in. ubierają go w purpurowy płaszcz (J 19,2) - 'parfyrou himation', jak brzmi ten fragment w języku greckim, w którym księga została spisana. Takim następnie wyprowadza go Piłat przed Żydów - m.in. ubranego w purpurowy płaszcz (J 19,15) - i mówi: „Oto prowadzę wam Go, abyście poznali, że nie znajduję w Nim żadnej winy.” oraz: „Oto człowiek.”. Jeśli patrzeć wyłącznie z historycznego punktu widzenia, w oparciu o relacje Pliniusza Starszego na temat używania materiałów z purpury, to czy nałożenie „płaszcza purpurowego” na kogoś, kto nie ma prawa do jego noszenia, nie jest wydaniem na niego wyroku? Czy istnieje możliwość, by autorowi Ewangelii św. Jana mogło być nieznane znaczenie purpury w Rzymie? Jeżeli był jej świadomy, to jaka symbolika może kryć się za tym obrazem?
  14. Niestety, nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, czy i jaką nazwę stosowano dla szkła barwionego złotem. W ogóle, według Stuarta J. Fleminga „Roman Glass: Reflections of Everyday Life”, 1997 , mimo iż w I w p.n.e. już od dawna w języku greckim istniało słowo na szkło: hyalos, to w ówczesnej łacinie nie było jeszcze jego odpowiednika. Fleming wiąże to z właściwością szkła – jego kruchością, która sprawiała, że szkło należało do podrzędnych materiałów. Dopiero rozwój technologii produkcji przedmiotów szklanych doprowadził do wzorstu jego znaczenia i zastosowania (odkrycie w Syrii piszczeli szklarskiej i szkła dmuchanego, czy rozwój techniki produkcji wyrafinowanych naczyń szklanych jak diatretum (greckie: διατρητων) przez diatretarii aleksandryjskich i nadreńskich). Pojęcie łacińskie vitrum w odniesieniu do szkła pojawia się w połowie I w n.e. w „Satyrykach” Petroniusza: „Nie miejcie mi za złe tego, co powiem: ja wolę sobie szkło, przynajmniej go nie czuć. Gdyby nie było tak tłukliwe, wolałbym je nawet od złota; teraz jednak jest za tanie. Był jednak raz szklarz, który zrobił szklaną czarę, co się nie tłukła. Został dopuszczony z darem swym przed oblicze cesarza, potem kazał cesarzowi oddać go sobie i cisnął go na podłogę. Cesarz nie mógł przestraszyć się bardziej. Lecz ów podniósł z ziemi szklaną czarę, która była załamana, jak miedziane naczynie; potem wyjął z zanadrza młoteczek i spokojnie doprowadził czarę do porządku. Uczyniwszy to, mniemał, że jest u celu najśmielszych życzeń, zwłaszcza gdy cesarz rzekł doń: „Czy kto inny jeszcze zna ten sposób sporządzania szkła?” Zważcie tylko! Gdy ów powiedział, że nie, cesarz kazał odrąbać mu głowę: bo gdyby się o tym dowiedziano, uważalibyśmy złoto za błoto.” (z: "Uczta Trymalchiona" w przekładzie Leopolda Staffa) W tym kontekście nie zdziwiłoby mnie osobiście, gdyby się okazało, że dla barwionego szkła, niezależnie od użytych minerałów i jego koloru, nie zdążyło wyodrębnić się w klasycznej łacinie jakieś konkretne słowo. Wracając natomiast do purpury, to technikę barwienie szkła na purpurowo znano w starożytnych kulturach. Używano do tego piroluzytu – minerału będącego dwutlenkiem manganu, w Grecji zwanego najpierw μάγνης (magnes) ze względu na swe pochodzenie z Magnezji (podobnie jak i inny minerał – magnetyt), później, dla odróżnienia od magnetytu posiadającego właściwości magnetyczne nazywano go μαγνησία (magnesia). Piroluzyt używany był jako czarny pigment, ale również jako domieszka przy produkcji szkła, mająca szkło odbarwić (stąd nazwa pochodząca od połączenia greckiego πυρος (pyros) – ogień oraz λούω (lou) - zmywać). Dodanie niewielkiej ilości piroluzytu służyło bowiem pozbawianiu zielonkawo-żółtawego odcienia szkła wynikającego z naturalnej zawartości żelaza i tym samym produkcji szkła bezbarwnego. Dodanie większej ilości piroluzytu zabarwiało z kolei szkło na barwę od różowawej, przez purpurową, po czarnawą (w zależności od ilości dodanego minerału). Szkło barwione używali Rzymianie nie tylko przy produkcji naczyń. W czasach, w których Pliniusz czy Witruwiusz narzekali na rozprzestrzeniającą się w Rzymie modę na „połysk” i „pstrokaciznę”, rozprezstrzeniła się też m.in. moda na mozaiki wykonywane z małych elementów bawionego szkła – tesserae. Przykłady barwionych rzymskich naczyń szklanych znalazłem na stronie poświęconej wystawie antycznej sztuki szklanej w Monachium, z 2018 roku.
  15. Hans Dobbertin w swojej krótkiej pracy „Die Paistin Richeza von Everstein und Ihre Verwandschaft” nie podał nazwy kroniki Albericha z Trois-Fontaines, w której zawarty jest fragment poświęcony "Riccesie" i jej małżonkowi Albertowi von Everstein, a ja zapomniałe to jeszcze sprawdzić. Chodzi o cysterskiego mnicha i kronikarza Alberyka z Trois-Fontaines oraz jego uniwersalną kronikę „Chronica Alberici Monachi Trium Fontium”. Dalej, postanowiłem jeszcze krótko sprawdzić, czy istnieją inne opracowania, niż jedynie Dobbertina mówiące o piastowskiej księżniczce poślubionej grafowi von Everstein. Znalazłem między innymi opracowanie prof. D. J. Meyera (niestety, nie potrafię dotrzeć do danych na temat profesora) „Zur genealogie der Grafen von Everstein (Weser)”. Jeszcze wcześniejszym opracowaniem jest "Die Herrschaften Everstein, Homburg u. Spiegelberg” Georga Schnatha, niemieckiego historyka i archiwisty, z 1922 roku. Przeglądając dostępne w internecie strony poświęcone genealogii czy biografiom (jak naprzykład Deutsche Biographie) mam wrażenie, że przez uzupłniających wpisy dla genealogii rodu von Everstein przyjęte jest za pewnik, że żoną Alberta II won Everstein była Ryksa śląska. Zatem wątek tej piastówny nie jest znouw tak obcy i obojętny. Może zatem zapis fragmentu z kroniki Alberyka z Trois-Fontaines wymagałby głębszej analizy również ze strony polskich historyków? Z polskich historyków kronice tej poświęca swoją uwagę prof. dr hab. Andrzej Marek Wyrwa z Instytutu Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, historyk i archeolog specjalizujący się w historii średniowiecza oraz dziejach zakonu cysterskiego. Być może możnaby z panem profesorem na temat interpretacji przedmiotowego fragmentu z „Chronica Alberici Monachi Trium Fontium” porozmawiać.
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.