Skocz do zawartości

jakober

Użytkownicy
  • Zawartość

    290
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O jakober

  • Tytuł
    Ranga: Starszy wykładowca

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Inna

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Orderów do pępka...

    Może część odpowiedzi w Пенсия: расчет и порядок оформления, Rozdział 14.
  2. Jak wpisze się w gogle "kiewiet", to w zdjęciach wyskakuje ptaszek, ale nie kiwi, lecz czajka... Słowo zdaje się mieć związek z językiem holenderskim... Tędy mogło trafić do Prus...
  3. Może to jest jakiś trop: we wskazanym przez Ciebie, Bruno tekście mowa o Ente, Gänße, und Feder-Wildpräts-Eyer.... Znalazłem też taki tekst Rady Augsburga, gdzie mowa o: Lerchen, Wachteln, Rebhühner, Schnepfen und andere Feder-Wildprät... Może to powód jakiegoś skrótu myślowego od Schnepfe do Kiwi?
  4. Zgadzam się z Brunem. Nazwa "kiwi" pochodzi z maoryskiego, więc mało prawdopodobne, by wystąpiła w dokumencie w tej właśnie formie.. Tak myślę. Trop z niemiecką nazwą kiwi - Schnepfenstrauß - wydaje się być właściwy o tyle, że etymologia słowa Strauß sięga korzeniami w Althochdeutsch i wywodzona jest z antycznej greki od słowa στρουθός stroutʰós Przypisywane znaczenia, według znalezionej tej strony, to: "tokujący kogut", ale też "mały ptak" czy "wróbel". Z kolei w języku niemieckim "Schnepfe" to też bekas (... oraz niewybrednie o kobiecie...). XVIII wiek to chyba też początki wprowadzania systematyki współczesnej w biologii? Stąd może to jakaś w XVII wieku nazwa pospolita na coś, co dziś już tak się nie nazywa?
  5. Ciekawostki Historyczne

    Jak zwykle: jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o... Tu coś można o tym poczytać: http://www.deutschlandfunkkultur.de/zweiter-weltkrieg-deutsche-kriegsgefangene-in-den-usa.979.de.html?dram:article_id=319039 Co ciekawe, tekst wspomina o fakcie, iż w obozach znaleźli się nie tylko żołnierze niemieccy, ale i aresztowani w USA Niemcy w USA w czasie wojny mieszkający... Podobny lost spotkał i Japończyków..
  6. Odbudowywać, zmieniać - jak i na ile?

    I to, co Jancecie piszesz, obrazuje też pewną prawdę: przestrzeń, którą wokół siebie tworzymy, tworzymy po to, by nam służyła, by z niej korzystać, by wieść w niej nasze codzienne życie. W tej naszej codzienności, w miarę rozwoju miast i społeczeństw, na miarę czasów i możliwości, stawiamy czasem coś, co ma być dumą nas - mieszkańców tej przestrzeni; adoptujemy i rewitalizujemy przestrzenie zapomniane lub zaniedbane, by wprowadzić życie, by z tego życia korzystać; motorem naszego działania w przestrzeni jest funkcja. Estetyka wkracza wraz z jej świadomością. Czasem korzeniem owej świadomości jest piękno, które już nas otacza, i które rozwijamy; czasem jest nim napływ innej społeczności - bądź to roli estetyki świadomej (tak na przykład odżyło choćby malutkie, opuszczone miasteczko Oppede-le-Vieux w Prowansji, w departamencie Vaucluse), bądź innej kultury (co widać choćby przy porównaniu dzisiejszego stanu przestrzeni i jej witalności ulic dzielnic Kreuzberg czy Prenslauerberg w Berlinie z obrazem czy wspomnieniem tych dzielnic sprzed lat zaledwie kilku - napływ emigrantów z Włoch, Hiszpanii, Francji, krajów o bujnej kulturze wieczornego życia przestrzeni publicznej zdecydowanie berlińskie przestrzenie zmienił, bez wielkiej ingerencji architektów i planistów - raczej ową aktywność budząc). W odbudowie przestrzeni miejskiej chodzi bowiem o to, by przywrócić jej funkcję, rację bytu. Czasem - gdy taka możliwość jest - w oparciu o historię, tradycję, także i mit. Gdy takiej możliwości zdaje się nie być - szuka się jej... Intuicyjnie, podświadomie (być może dlatego raz po raz rodzą się zamki, których nie było); gdy takiej możliwości nie ma - próbuje się tworzyć owo "serce" przestrzeni od zera (tu jako przykład podałbym Bilbao - dziś piękne miasto, ale potrzebowało solidnego impulsu i miało na tyle siły i odwagi, ale i też pomysłu i świadomości, że po właściwe rozwiązanie sięgnęło). Czasem, zapatrzeni w przeszłość, nie doceniamy potencjału teraźniejszości. Boimy się czegoś nie dotknąć znakiem teraźniejszości, by nie zepsuć, i pozbawiamy się szansy stworzenia kolejnego kroku historii dla następnych pokoleń. Odwaga nie jest oczywiście cechą obligatoryjną każdej społeczności, ale czasem, patrząc na tę czy inną przestrzeń, czuje się odrobinę żalu, że tu czy ówdzie jej brakuje... A jedno, z moich wieloletnich obserwacji zawodowych, jest pewne - przestrzeń otaczająca nas i przez nas kreowana wpływa na nas - tak na jednostki, jak i na całe społeczności (i istnieje taka gałąź wiedzy w planowaniu przestrzennym jak psychologia przestrzeni). W medycynie Tybetu zdaje się nawet jednym z pięciu elementów leczniczych jest przestrzeń..
  7. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Przepraszam, że dwa dni a nie dzień później, jak obiecałem, ale miałem małe problemy z dodaniem zdjęć. Dzięki podpowiedzi secesjonisty teraz chyba zadziała . Więc jeszcze króciutko: zamek, którego pozostałości pamiętają zawiłości sojuszy i zdrad Sancho IV Odważnego i Muhammada II "al-Faqih" z Granady; odbudowany w oparciu o projekt architekta Jose Manuel Lopez Osorio. Żałuję, iż nie udało mi się zwiedzić tego obiektu i wejść do środka (zadowolić mogę się jedynie zdjęciami z podanego powyżej linku), jednak już z zewnątrz zachwyca on wspaniałym dialogiem współczesnej architektury ze spuścizną przodków i dawnych kultur. Wieczorna iluminacja też wspaniała. Piękna praca w detalu. Przenikanie się starego z nowym dopracowane z olbrzymim pietyzmem i wrażliwością. O wschodzie słońca... ... i w nocy.
  8. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Podobnie w Baena - niedzielnym późnym popołudniem zrekonstruowana forteca, górująca nad pamiętającym tak starożytne czasy Rzymian jak i masakrę w czasie hiszpańskiej wojny domowej miastem, była już zamknięta dla zwiedzających. Mnie zachwycił jednak sposób rekonstrukcji - minimalistyczne formy szanujące historyczną sylwetę, wzniesione z tego samego co pozostałości fortecy materiału, pieczołowicie wykonane i odkrywające swe dodatkowe piękno w nocy. Jak dla mnie - piękny przykład mariażu współczesnej architektury ze spuścizną minionych kultur. Ups! widzę, że chyba więcej zdjęć dziś wstawić nie mogę. Rozumiem, że jest jakiś dzienny limit? Spróbuję zatem jutro, choć chyba jutro już postu nie będę mógł edytować?
  9. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Z tej samej wyprawy - rzut okiem na zamek w Alcaudete. Do miasta dotarłem w sobotę i na tyle późno, że nie mogłem już zwiedzić zamku.
  10. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Tak jak obiecałem w wątku Bruna poświęconym kwestii renowacji i odbudowy zabytków, wrzucam parę zdjęć z mojej ostatniej pieszej wyprawy. Tym razem był to 170-kilometrowy, 6-dniowy spacer z Granady do Kordoby przez część Andaluzji i Góry Betyckie. Nawiązując do wątku zabytków zamieszczam poniżej zdjęcia z muzułmańskich fortec zachowanych w miastach Alcala la Real, Alcaudete i Baena, przez które to miasta przechodziłem i mogłem owe cuda podziwiać. Jako pierwsza: La Mota - pozostałości muzułmańskiego miasta-fortecy w Alcala la Real (arabskie Qual-at). Jest to dla mnie przykład ciekawego połączenia archeologicznych wykopalisk, zabytku oraz współczesnego zagospodarowania przestrzeni dające bardzo ciekawy efekt. We wnętrzach obiektów znaleźć można ciekawe ekspozycje, m.in. o sieci wiez wartowniczo-obronnych rozlokowanych na wzgórzach wokół centralnie położonej fortecy la Mota. Samo miasto, położone u stóp fortecy, również bardzo ciekawe, o historii i zabytkach sięgających czasów starożytnych. Wychodząc z miasta w kierunku Alcaudete przekraczałem m.in. niepozorny, acz starożytny rzymski most kamienny (ostatnie zdjęcie w serii, z widokiem na La Motę, jeśli uda mi się dokleić w edycji postu)
  11. Odbudowywać, zmieniać - jak i na ile?

    Tutaj Bruno zdania rzeczywiście mogą być odmienne, co nie jest niczym złym, a co w duzej mierze zasadza się w definicji tego, czym jest miasto, przestrzeń, zabytek, odbudowa, rekonstrukcja ,rozwój.. W wymienionych przez Ciebie przykładach mamy do czynienia z odbudową powojenną miast w zdecydowanym procencie swej tkanki zniszczonych. W znanym mi osobiście przykładzie Rotterdamu mimo, iż forma, w jakiej to miasto odbudowano mnie przytłacza, to jednak jestem w stanie zrozumieć pewne czynniki, które na to mogły mieć wpływ - od biorących górę w ówczesnej myśli urbanistycznej modernizmu i Karty Ateńskiej, po specyfikę miasta portowego będącego w tej samej mierze miastem mieszkalnym co olbrzymim węzłem komunikacyjnym.. Pracuję obecnie w mieście, które ma bogatą historię sięgającą głęboko w starożytność. Pracuję przy projektach, w których mam do czynienia z zabytkami, konserwatorami, urbanistami. Ich stanowisko jest takie, iż należy zachowywać każdy ślad rozwoju miasta. Również ten modernistyczny, wlepiony często prowizorycznie i w pośpiechu w powojenne luki w tkance sięgającej baroku, renesansu, średniowiecza, a i miejscami starożytnego Rzymu. I byłoby to cenne, gdyby nie mały szkopuł - stagnacja. Bo z punktu widzenia historii nasza dzisiejsza rzeczywistość też za jakiś czas będzie dla następnych pokoleń przeszłością. I chcemy, by i dziś miasta się rozwijały, by odzwierciedlały charakterystykę naszych czasów. Szacunek dla śladów historii jest naszym olbrzymim kulturowym, może nawet cywilizacyjnym osiągnięciem. Ale nie może być blokadą dla dalszego rozwoju. Można dziś się zastanawiać np. czy Paryż przed Hausmannem nie byłby dziś turystycznie atrakcyjniejszy. Ale mamy Paryż po jego bezprecedensowej przebudowie i... też zachwyca. Gdy Eiffel stawiał wieżę w Paryżu, ludność krytykowała ów obiekt. Dziś nie sposób chyba wyobrazić sobie Paryża bez wieży Eiffla. Zresztą podobnie i secesjonistyczna Elevador de Santa Justa w Lisbonie i wiele, wiele przykładów tego, jak nowe wkraczało w starą tkankę: mosty, dworce kolejowe, stacje metra, etc., etc.. W XIX czy na początku XX wieku było to właśnie owo "nowe" wkraczające tam, gdzie z punktu widzenia współczesnych "być nie powinno". Przy okazji mojej ostatniej wędrówki pieszej przez część Andaluzji i Sierra Nevada, przez malownicze poarabskie miasteczka na wzniesieniach i górach między Granadą i Cordobą obserwowałem i podziwiałem każdego dnia podejście do tematu rekonstrukcji i odbudowy. Szczególnie zrobiły na mnie wrażenie dwie warownie: w Alcala la Real i w Baenie. Ale nie tylko warownie. Również zachowana tkanka miast, której nie bano się rozwijać, a jednocześnie widoczny jest szacunek dla minionych czasów ale i minionych kultur. Gdy znajdę czas, chętnie wkleję parę fotografii, może w dziale "Byłem w Rijo, byłem w Bajo"
  12. Odbudowywać, zmieniać - jak i na ile?

    Pytanie poruszone przez Ciebie Bruno w tym wątku nurtuje środowiska architektów, urbanistów i konserwatorów zabytków chyba już od momentu, od kiedy istnieje pojęcie zabytku. Koncepcja Viollet-le-Duca jest dla wielu atrakcyjna estetycznie, ale - tak jak w przypadku rekonstrukcji jago autorstwa, jak i prac jego następców i zagorzałych naśladowców jego szkoły – niesie w sobie dużą dozę zagrożenia, o którym wspomniał secesjonista - gwałtu na prawdzie historycznej. Nie jest po prostu wolna od swobodnej, nie podpartej badaniami interpretacji rzeczywistości historycznej. Jednak, co warto uczciwie podkreślić, od tego czynnika, nazwijmy go „poprawiania błędów przodków” konserwacja zabytków architektonicznych nie jest chyba w stanie w 100% się uwolnić… Pozwolę sobie, dla zobrazowania, na małe odniesienie do Poznania - miasta, w którym zostawiłem znaczną część swego serca. Powojenna rekonstrukcja architektury starej tkanki tego miasta nie jest wolna od wpływu myśli współczesnej lat powojennych. Gdy ktoś porówna przedwojenne zdjęcia Starego Rynku i okolicznych kwartałów ze stanem współczesnym, dostrzeże od razu, że to „inne miasto”. Przedwojenny Poznań, to XIX-wieczny neoklasycyzm, Jugendstil, secsja, kwartał współczesnego rynku otoczona kamienicami o wysokich fasadach. Dotkliwie zniszczone w czasie wojny stare miasto (w czołówce miast polskich w kontekście procentowego zniszczenia tkanki starego miasta) po wojnie zostało odbudowane z pominięciem jego przedwojennego charakteru. Sylweta zrekonstruowanego (czy raczej stworzonego po wojnie) Starego Rynku rysuje się w przekroju bardzo charakterystyczne. Centralnie – wyeksponowany Ratusz, otoczony niższymi zabudowaniami domków budniczych, Odwachu, Arsenału i Wagi Miejskiej. Pierwszy pierścień kwartałów zabudowań wokół Starego Rynku – niski, architekturą odgrywający renesans (z wyjątkiem kilku historycznych obiektów) i barok. Drugi pierścień – przejście od baroku do klasycyzmu. Trzeci, zewnętrzny, ostatni pierścień – neoklasycyzm i secesja - najbardziej odpowiadający autentycznej, przedwojennej zabudowie wokół Starego Rynku. Owa rekonstrukcja Starego Rynku w Poznaniu jest efektem idei przyjętej przez zespół architektów i urbanistów pod kierunkiem Zbigniewa Zielińskiego, którą, subiektywnie, nazwałbym osobiście „wizją historii jaką być powinna”.. Czy to dobrze, czy źle? Nie wiem. Współczesny obraz Starego Rynku jest wrośniętą w świadomość mieszkańców wizytówką miasta i autentyczną, gdy tętni życiem, choć tak inną od tego, jak wyglądała przed wojną. Natomiast sporą kontrowersją dla mnie jest „rekonstrukcja” Zamku Królewskiego w Poznaniu. Fakt – w oparciu o projekt Zielińskiego sprzed połowy wieku. Ale w dużym stopniu forma „domniemana”, a sam fakt budzący na nowo pytanie o zasadność tego typu „rekonstrukcji”. Podobne przykłady spotkamy i u zachodnich sąsiadów. W Berlinie - rekonstrukcja Zamku Cesarskiego - olbrzymie, wielomilionowe założenie nie tylko architektoniczne . Przy okazji przebudowywana jest olbrzymia część miasta z nową linią metra włącznie. W Poczdamie - odbudowany Stadtschloss.... Podobieństwo z Poznaniem zamyka się jednak do samego charakteru budowli - wszystko to zamki. Belin i Poczdam odbudowują jednak w oparciu o bogatą dokumentację coś, co istniało przed wojną w formie, jaka istniała przed wojną. Poznański zamek pod tym względem to inna bajka... W dużej mierze architektoniczna bajka...
  13. Wiem, że nie jestem wymieniony wśród osób mogących się w temacie jeszcze wypowiedzieć, niemniej na parę moich pytań, które tutaj zadałem, nie padła żadna odpowiedź ze strony ambrona i hoursaX. Nie jestem językoznawcą, lecz uważam, że w dyskusji wokół tematu, w którym o niezbite dowody trudno a pole do hipotez szerokie, stawianie pytań i logiczne ich rozważanie jest konieczne. Padło wiele pytań ze strony secesjonisty, na które prosta odpowiedź pozwoliłaby przynajmniej wykluczyć pewne niemożliwości. Podobnie i jancet wskazał na jedną, istotną sprawę: iż język jest narzędziem komunikacji i służy do prostego przekazywania informacji a nie gry w kalambury, i dotyczy to każdego języka: tak współczesnego jak i dawnego. I pod tym chociażby względem, istnienie w jednym języku jednego i tego samego słowa oznaczającego równocześnie przestrzeń bezpieczną (łąka) jak i niebezpieczną (bagno) jest nielogiczne i czyni język niefunkcjonalnym. Pozwoliłem sobie zatem przejrzeć hasła w dziale „Z historickiej lexiky” w przytaczanym już przeze mnie słowackim językoznawczym periodyku „Kultura Slova”. Poniżej cytuję kilka wyciągów haseł: luh, m. les v močaristom alebo často zaplavovanom teréne, háj pri močiari alebo pri vodnom toku, mokrastý priestor porastený vlhkomilnými stromami, v sloven. apel. luh doložené v 17. stor., HSSJ II. (psl. lǫgъ, stčes. luh háj, les, poľ. ląg mokrastá lúčna plocha, nížina, ukr. luh lúka, podobne rus. lug lúka atď.); p. hes. Lužane. (Kultúra slova, 2012, roč. 46, č. 2) lúka, f., lúky, pl. väčšia trávnatá plocha obyčajne používaná ako pastvina, v sloven. apel. lúka hist. doložené v 15. stor. HSSJ II. (psl. lǫka, čes. louka, poľ. łąka atď.); p. hes. lúčina. – Rethy 1246, Luka 1263, Rety 1348, Luka 1773, Lúka 1808, Lúka 1920, dnes Lúka, obv. Nové Mesto nad Váhom. – Kerekreth 1427, Mokra Lucca 1468, Mocra Lwka 1557, Mukra Luka alias Vizesret 1582, Mokra Luka 1773, Mokrá Lúka 1808, Mokrá Lúka 1920, dnes Kultúra slova, 2012, roč. 46, č. 2 99 Mokrá Lúka, obv. Rožňava a i. – Luky 1475, Luky Walachorum 1598, Luky 1773, Luky 1808, Lúky 1920, dnes Lúky, obv. Púchov a i.; názvy podľa trávnatých plôch, lúk využívaných na pasenie dobytka, oviec a pod.; v stredoveku obce mali aj maďar. názvy v prepise Kerkrét, vo voľnom preklade lúka v podobe kruhu alebo ohybu, ďalej Rét, t. j. Lúka a Vizesrét, čiže v preklade Mokrá Lúka (maďar. vizes mokrý, vlhký); v sloven. prostredí sa ustálili hist. názvy Lúka, Lúky a Mokrá Lúka. (Kultúra slova, 2012, roč. 46, č. 2) mokroluh, m. topon. zložené apel. od adj. mokrý, vodou presiaknutý, a apel. luh nížinný les v mokrastom teréne; p. heslá mokrý a luh, Lužane. – Mokurlang 1277, Saarpotok 1320, Mokroluch 1773, Sárpatak, Blatnica 1808, Mokroluky 1920, dnes Mokroluh, obv. Bardejov; názov (od zloženého topon. apel. mokroluh) motivovaný hájom na vlhkom, barinatom mieste neďaleko zabahneného potoka (porov. maďar. záznam v prepise Sárpatak (l320) z maďar. apel. sár blato a patak potok; k prevzatiu zo slovan. potok p. Kn.MNy I., l. 40l), čiže názov podľa blatom zaneseného potoka v blízkosti založenej obce (k prekladu p. záznam v r. 1808 Blatnica); hist. názov Mokroluh sa v sloven. prostredí zaužíval. Najstarší záznam možno prepísať ako Mokerląg (1277) a názov pokladať za paral. názov poľ. pôvodu hlavne vzhľadom na druhú časť -lang (z hist. poľ. ląg, dnes lęg i lug, k hist. apel. porov, cirkslovan. lǫgъ); paral. názov k domácemu sloven. Mokroluh vznikol zrejme v prostredí poľských obchodníkov, ktorí v stredoveku mali trhoviská v blízkom Bardejove (VSO I. 145). (Kultúra slova, 2012, roč. 46, č. 6) Lužane, pl. ľud. živý názov obyvateľov bývajúcich v blízkosti hája v mokrastom teréne s nerovnými kmeňmi stromov, prípadne aj zarastenom burinou; názov utvorený od apel. luh obyvat. kolekt. príp. -’ane; v sloven. luh nížinný les, háj v mokrastom teréne alebo pri brehu často sa vylievajúceho vodného toku; viac v hes. luh. – Longh 1370, Lussan 1427, Luzany 1773, Lužany 1920, dnes Lužany pri Topli, obv. Svidník; názov motivovaný nížinným lesom, hájom na mokrastom teréne; zo živého ľud. názvu Lužane topon. príp. -any vznikol názov Lužany, ktorý sa zaužíval už v stredoveku (p. hes. kalnište). Najstarší záznam Longh (1370) pripomína stpoľ. apel. łg, dnes łęg nížina; ide zrejme o názov z prostredia obchodných povozníkov poľského pôvodu prevážajúcich tovar po obchodnej ceste pozdĺž rieky Topľa, pričom nemožno vylúčiť, že názov je stopa po stanici určenej na odpočinok povozníkov, ich záprahov a pod., pri ktorej neskôr vzniklo miesto na trhy a jarmoky; reálnosť tohto predpokladu zvyšuje skutočnosť, že v susednej obci Giraltovce sa od zač. 19. stor. konali trhy a jarmoky (VSO I.). (Kultúra slova, 2012, roč. 46, č. 3) i na koniec w temacie słowa „bagno”: bahen, bahna, bahno, men. adj. často zabahnený priestor po daždi, po rozvodnení riečneho toku a pod. – Bahun 1244, Bohon Maior, Bohon Minor 1335, Bahony 1808, dnes Báhoň, obv. Senec; dolinou, v ktorej obec vznikla, pretekal potok (dnes Vištucký potok), ktorý po rozvodnení zanechával zabahnené okolie, blatistý terén; o zablatených priestoroch v okolí svedectvo podáva maďarský názov neďalekej obce Šarfia vo forme Sarfő (Sarfeo 1249) z maďar. apel. sár blato a -fő vo voľnom preklade „usadlosť pri najrozsiahlejšom zablatenom teréne“. (Kultúra slova, 2007, roč. 41, č. 1) Również Aleksander Brückner pisze: bagno, prasłowo zachodnich i wschodnich Słowian (wszystkich); a podążając za prasłowem, znajdziemy prasłowiańskie *bagno(/ *bagnъ), przy czym dla interesującego nas regionu: w dolnołużyckim bagno, w górnołużycki bahno lub bahmo. https://de.wiktionary.org/wiki/bagno#bagno_.28Polnisch.29 Myślę, że to przynajmniej rzuca światło na kwestię co oznacza w staroczeskim luh, i że czeskie słowo luh (podmokły, moczarowy las) od prasłowiańskiego lǫgъ podczas gdy lúka (łąka) od prasłowańskiego lǫka pochodzi, że etymologicznie słowo “łąka” tak ze słowem „bagno” najwyraźniej nic nie łączy, a przy okazji hasła Lužane możemy przyjrzeć się zmianom nazwy miejscowej Lužany od Longh. 2. Przchodząc do kwestii zapisu nazwy Lugiów w najstarszych źródłach. U Strabona, w Geographica hypomnemata, (Strab. VII. p. 290) pojawiają się *lougi/ous : „Λουγίους τε, μέγα ἔθνος“ , (do wyszukania w grece tutaj) http://www.perseus.tufts.edu/hopper/text?doc=Perseus%3Atext%3A1999.01.0197%3Abook%3D7%3Achapter%3D1%3Asection%3D3 U Ptolemeusza, w jego Geografii, w rozdziale poświęconym Germanii (Księga II, Rozdział 10) , http://penelope.uchicago.edu/Thayer/E/Gazetteer/Periods/Roman/_Texts/Ptolemy/2/10.html pojawiają się *lou/goi (Λοῦγοι): Πάλιν ὑπὸ μὲν τοὺς Σέμνονας οἰκοῦσι Σιλίγγαι, ὑπὸ δὲ τοὺς Βουργούντας Λοῦγοι οἱ Ὀμανοὶ, ὑφ᾽ οὓς Λοῦγοι οἱ Διδοῦνοι μέχρι τοῦ Ἀσκιβουργίου ὂρους; ὑπὸ δὲ τοὺς Σιλίγγας Καλούκωνες ἐφ᾽ ἑκάτερα τοῦ Ἅλβιος ποταμοῦ, ὑφ᾽ οὓς Χαιρουσκοὶ καὶ Καμαυοὶ μέχρι τοῦ Μηλιβόκου ὄρους, ῳν πρὸς ἀνατολὰς περὶ τὸν Ἄλβιν ποταμὸν Βαινοχαῖμαι, ὑπὲρ οὓς Βατεινοὶ, καὶ ἔτι ὑπὲρ τούτουσς ὑπὸ τῷ ἀσκιβουργίῳ ὄπει Κορκοντοὶ καὶ Λοῦγοι οἱ Βοῦροι μέχρι τῆς κεφαλῆς τοῦ Οὐιστούλα ποταμοῦ· ὑπὸ δὲ τούτους πρῶτοι Σίδωνες, εὶτα Κῶγνοι, εὶτα Οὐισβούργιοι ὑπὲρ τὸν Ὀρκύνιον Δρυμόν. U tegoż samego Ptolemeusza plemię lou/goi (Λοῦγοι) pojawia się jednak również w innym rozdziale - poświęconym Brytanii (Księga II, Rozdział 3) http://roman-britain.co.uk/ptolemys-geography.htm dokładniej: w północnej Szkocji. Obrazuje to chociażby najstarsza zachowana mapa Wysp Brytyjskich - Prima Europa Tabula - wykonana w XV wieku na podstawie Geografii Ptolemeusza do zobaczenia na stronie Biblioteki Narodowej Walii https://www.llgc.org.uk/discover/digital-gallery/maps/maps-of-wales/prima-europe-tabula/ Na logikę, zapis identycznej nazwy dla dwóch plemion u jednego autora, z których to plemion co najmniej jedno na pewno słowiańskie nie jest, poddaje pod wątpliwość zacytowane przez Hoursa słowa Lehr-Spławińskiego z „Z pradziejów Słowian: o starożytnych Lugiach”. I w tym miejscu uważam, że warto przytoczyć inną możliwość, którą sugeruje F.C. Woudhuizen w „Late Bronze Age Hydronyms and Toponyms of Indo-European Nature in Western Anatolia” , analizując nazwę Licja (greckie Λυκια ) wskazuje na fakt, iż był to związek miast a jego grecki etnonim bliski jest jest greckim określeniom Ptolemeusza dla Lugiów: „(...) an ethnonym Lukka corresponds most closely to Celtic Λοῦγοι as reported by Ptolemaios in his Geographia II, 3, 12 for Scotland and Germanic Λοῦγοι or Lugii as referred to by Ptolemaios in his Geographia II, 11, 10 as a designation of people living inthe region north of Bohemia (cf. Woudhuizen 2010: 100, note 66;according to Sergent 1995: 211 = Sergent 2005: 224 the latterwere, notwithstanding their habitat in Germania, a “peuple sansdoute celtique”). Along the latter line of approach, then, Lukka originates, notwithstanding the fortition of the velar in Greek Λυκία, from PIE *l(e)ugh- “to bind” (Pokorny 1959, s.v. no. 2 [p.687]).“ A zatem pojawia się również możliwość, iż nazwa Lugiów może wywodzić się od faktu istnienia związku plemiennego, a korzenie nazwy tkwią w praindoeuropejskim *l(e)ugh-. Przypadek nie byłby jedynym w etymologii etnonimów. Na ile udało mi się zorientować, podobne znaczenie (związku) ma nazwa Węgrów, których etnonimem jest onogur, stanowiący złożenie bułgarsko-tureckich słów on „dziesięć” + ogur „plemię”, który to etnonim Słowianie przenieśli na Madziarów. Za słownikiem języka praceltyckiego ze strony University of Wales: *lekkā- wiązać, *leugā- związek *lugjo- , *lugo- przysięga Ponadto, jako ciekawostka: w antycznym grecki słowo λύγιοι (jedna z form greckich zapisu Lugiów) jest jedną z form czasownika λυγίζω - „wiązać”. Przykład tutaj: http://www.perseus.tufts.edu/hopper/morph?l=*lu%2Fgioi&la=greek&can=*lu%2Fgioi0&prior=*lou/ioi&d=Perseus:text:1999.04.0064:entry=lygii-geo&i=1#lexicon Powyższy przykład kierunku poszukiwań przytaczam, by pokazać, iż pole możliwych etymologii nazwy Lugiów jest obszerniejsze niż to dostrzec można skupiając się jedynie na jednej grupie języków. Gorączkowe poszukiwania z zawężeniem do jedynej słusznej opcji może prowadzić do nikąd. Na koniec pozwolę sobie zacytować wydane przez Instytut Slawistyki Polskiej Akademii Nauk „Testimonia najdawniejszych dziejów Słowian. Seria łacińska, t. 1: Starożytność. Pisarze najdawniejsi”, przekład i opracowanie Anna Kotłowska i Ryszard Grzesik, Poznań-Warszawa 2016, w którym znajdziemy pod hasłem Lugiowie następującą informację: „Lugiowie (łac. Lugii) Nazwa dużego plemienia w Europie Środkowej. S z a f a r z y k (Słow. star., s. 258-262) etnonim ten traktował jako postać słow. krainy Ługi, położonej między Wisłą a Odrą, z której pierwotna migrująca ludność słow. (Serbowie), zajmując nowe tereny, nazwali je od niej Łużycami, miało to podkreślać bagienny charakter zamieszkanej przez nich krainy. Podobnie P o k o r n y (Zur Urgeschichte der Kelten und Illyrier. Halle 1938), który łączył etnonim z litewskim liūgas ‘bagna, mokradła’. Za tą etymologią opowiadał się też We n s k u s (Stammesbildung..., s. 503). Przeciwko wyprowadzaniu nazwy z jęz. słowiańskiego opowiedział się natomiast Max Va s m e r (Sybaris. Festschrift H. Krahe, 1958, s. 190-193). N e u m a n n łączy etnonim ze wspólnym Celtom i Germanom rdzeniem *lug-/*leug ‘beschwören, sich vertraglich binden’ oraz *lugio- /*lugia ‘Eid’ – nawiązywałby on wówczas do przysięgi uczestników związku. Do wspólnego rdzenia PIE (*leuk-, por. gr. λευκός, lat. lux, gen. lucis, ang. light) zalicza Fred C. Wo u d h u i z e n etnonimy Lugii i Lukka: Late Bronze Age Hydronyms and Toponyms of Indo-European Nature in Western Anatolia. 267 „Živa Antika” 62 (2012), s. 5-16, tu: s. 9-10, potwierdzając mimochodem pierwotnie celtycki charakter Lugiów. Trzeba z całą odpowiedzialnością podkreślić, że obecnie nie budzi on już wątpliwości (por. Lugdunum, A u d i n; M a t a s o v i ć, s. 248; K o c h, s. 26, § 17.4 3G, 19.1 3I). U Strabona Lugiowie tworzyli ‘wielki lud’ (7.1.3: Λου<γ>ίους τε μέγα ἔθνος), podległy królowi Markomanów, Marbodowi. Pliniusz ich nie wymienił, uczynił to natomiast Tacyt, który umieścił ich za Swebią. Ptolemeusz wyróżnił natomiast trzy grupy Lugiów: Omannów, Didunów (2.11.18: Ὀμαννοί/Ἰόμαννοι [→Manimowie], Διδούνοι/Ἰδοῦνοι) i Burów (2.11.20: Βοῦροι), tych ostatnich u źródeł Wisły. Zosimos napisał o pokonaniu przez cesarza Probusa (276-282) Longionów i ich króla Semnona w wielkiej bitwie, którą umieszcza się gdzieś nad rzeką Lech w →Recji. Odkryta w 1992 r. w Augsburgu inskrypcja z 260 r. wspomina o walce przeciwko →Semnonom i w rzeczywistości od tego etnonimu utworzył autor Nowej Historii imię rzekomego władcy Longionów, emendowanych czasami w historiografii na Lugiów. Etnonim Lupiones na Tabula Peutingeriana nie ma nic wspólnego z Lugiami. Cassius Dio (HR 67.5.2) podaje, iż Lugiowie podczas wojny ze →Swebami poprosili o wsparcie Rzymian i dostali stu jeźdźców, co miało wymiar raczej symboliczny. W odwecie Swebowie wezwali →Jazygów (tekst i koment. zob. K o l e n d o-P ł ó c i e n n i k, s. 192-194). Lugiowie należą do wczesnej fazy stosunków rzymsko-barbarzyńskich i do okresu, kiedy miejsce Celtów jako głównego etnosu Europy środkowej zaczęli zajmować Germanie. Plemiona lugijskie umieszcza się na dzisiejszych ziemiach polskich od Sudetów i Karpat po środkową Wartę oraz od Odry do Wisły, na obszarze kultury przeworskiej (N e u m a n n, C a s t r i t i u s) . Jednak wydaje się to obszar zbyt rozległy. Współczesny stan badań archeologicznych nad osadnictwem celtyckim pozwala je dość dokładnie zlokalizować na obszarze Śląska, zachodniej Małopolski, w dorzeczach górnego Sanu i Wisłoka (K o l e n d oP ł ó c i e n n i k, s. 50-53, tam dobra analiza literatury archeologicznej). Według części badaczy możliwa jest ich, częściowa przynajmniej, tożsamość z Wandalami. We n s k u s uznał, że był to związek Wandalów z plemionami staroeuropejskimi. Po wojnach markomańskich nazwa Wandalów wyparła zaś określenie Lugiów. Stanowisko to poparł T a u s e n d, słusznie jednak zmieniając główny etnos ze staroeuropejskiego na celtycki. C a s t r i t i u s sądzi zaś, że Pliniusz, znający Germanię z wojskowej praktyki, używał powszechnej nazwy ‘Vandali’, zaś pozostali autorzy starej, literackiej ‘Lugii’, która w ich czasie wyszła już z użycia. 268 Zachowała się inskrypcja nagrobna z Narbo (CIL XII 4468), z I w. n.e., którą wystawił kucharz (cocus) Manius Egnalius Lugius. Mielibyśmy tu do czynienia z cognomen utworzonym na podstawie etnicznej (etnikon). [tu pozwolę sobie na wyjaśnienie związku językowego między Lugiusem i Lugiami. W łacinie Tacyt wspomina w swoim dziele Lugiów dwukrotnie: (43,3) dirimit enim scinditque Suebiam continuum montium iugum, ultra quod plurimae gentes agunt, ex quibus latissime patet Lugiorum nomen in plures civitates diffusum. oraz (44,1) Trans Lugios Gotones regnantur, paulo iam adductius quam ceterae Germanorum gentes, nondum tamen supra libertatem. protinus deinde ab Oceano Rugii et Lemovii; Obie formy rzeczownika są w liczbie mnogiej. Lugiorum w Genitiv oraz Lugios w Accusativ. To wskazuje na rzeczownik II deklinacji o członie „Lugi-”, dla którego liczba pojedyncza rodzaju męskiego ma w Nominativ końcówki: -us, -ir lub -er] Nie jest to nic wyjątkowego, por. Afer, cognomen komediopisarza Terencjusza. Oczywiście Manius Egnalius nie musiał sam być Lugiem, lecz i tak stanowiłby dowód świadomości istnienia tego ludu wśród społeczności Galii. Trzeba jednak pamiętać o innej możliwości: imienia teoforycznego, tzn. pochodzenia od imienia celtyckiego boga Luga (literatura zob. K o l e n d o-P ł ó c i e n n i k, s. 183-187). Z powyższej perspektywy onomastycznej interesująca jest informacja Orozjusza (5.16.20): „Lugius et Boiorix reges in acie ceciderunt”, biorąc udział w wyprawie →Cymbrów na Italię (K o l e n d o-P ł ó c i e n n i k, s. 45-46; 48-49). Tę ostatnią hipotezę wzmacnia niedawne odkrycie inskrypcji w Fonte Velha na Półwyspie Iberyjskim w bliżej nieokreślonym jeszcze jęz. celtyckim, w której być może wymieniony został etnonim Lugiów (Lokoopo, wg Wo u d h u i z e n, Some Southwest Iberian Inscriptions, s. 316-319). Lit.: A. A u d i n, Le nom de Lugdunum, w: Mélanges Jean Tricou. Lyon 1972, s. 11-21; Ranko M a t a s o v i ć, Etymological Dictionary of Proto-Celtic. Leiden-Boston 2009; Günter N e u m a n n, Helmut C a s t r i t i u s, Lugier. „RGA” 19 (2001), s. 30-35; Klaus T a u s e n d, Lugier-VandilierVandalen. „Tyche” 12 (1997), s. 229-236; Reinhard We n s k u s, Stammesbildung und Stammenverfassung. Das Werden der frühmittelalterlichen Gentes. Köln-Graz 1961; Fred C. Wo u d h u i z e n, Some Southwest Iberian Inscriptions. „Talanta” 46-47 (2014-2015), s. 299-334; H e r r m a n n, Bd. 1, s. 512 (W.O. S c h m i t t, G.Chr. H a n s e n ), Bd. 2 (G. P e r l ) , s. 246-247, 249; K o c h, s. 26; T a l b e r t, 2000, t. 1, s. 21 (mapa 2: zaznaczeni od Wielkopolski po Ziemię Sandomierską).” Jeśli swoim postem burzę wprowadzony porządek - przepraszam. Jeżeli nic nie wnosi - zgadzam się na jego usunięcie z dyskusji przez administratora.
×