Jump to content

jakober

Użytkownicy
  • Content count

    548
  • Joined

  • Last visited

About jakober

  • Rank
    Ranga: Doktor

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Inna

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

1,666 profile views
  1. Francuskie tajne służby - Travaux Ruraux

    Wiem. Wiem nawet gdzie. Tutaj: ... Ale, o ile w tym krótkim czasie zdążyłem się zorientować, Pierre Nord nie był dziennikarzem ani publicystą, za to był członkiem Travaux Ruraux. Więc jak się ma piernik do wiatraka?
  2. Francuskie tajne służby - Travaux Ruraux

    Co do tego jeszcze, czy Pierre Nord później (czyli po roku 1947, jak wynika z Twoich słów) cały czas pisał o Agence Immobiliere jako właściwej nazwie służb; przy czym się upierasz. To nieprawda i wyraźnie zaprzecza temu dalsza twórczość Pierre'a Norda. Oto przykłady: 1. Cas de conscience de l'agent secret, P. Nord, 1960 r. dostęp do tekstu tutaj 2. L'actuelle guerre secrète, J. Bergier, P. Nord, L. Pauwels z 1967 roku. Co ciekawe, w podrozdziale Une mission impossible zamieszczona jest notka w ramce zatytułowanej Nous l'avons reconté ailleurs. I jakąż to informację przekazuje sam Pierre Nord w jej treści? Nie chce mi się przypisywać całej treści, zacytuję tylko ostatnie zdanie z tekstu we wspomnianej ramce: "L'organisme secret qu'il dirigeait n'était pas "l'Agence immobilière", mais les "Travaux Ruraux""
  3. Francuskie tajne służby - Travaux Ruraux

    Nigdy nie zagłębiałem się w to wszystko, o czym tu jest dyskutowane, więc pytam z czystej ciekawości: 1. Możesz przetłumaczyć na polski taką informację: "Pendant la seconde Guerre mondiale, l'entreprise de Travaux Ruraux est le service de renseignements militaire français clandestin mis en place le 1er juillet 1940, abréviation SSMF-TR (Service de sécurité militaire français - Travaux ruraux). Une partie de son histoire et de ses actions sont racontées dans "Mes camarades sont morts" de Pierre Nord sous le nom fictif de l'Agence immobilière."? Oczywiście, biorąc pod uwagę Twoją fascynację językiem francuskim wierzę, że możesz. 2. Możesz w oparciu o twoją tezę co do nazwy agencji wyjaśnić zasób francuskiego archiwum narodowego dostępnego na tej stronie francearchives.fr? 3. Przetłumaczyć z francuskiego na polski zwrot travaux ruraux ? Tak jako ciekawostkę. Normalnie przeszedłbym obojętnie, ale poruszył mnie jednak uderzający w farmazonach brak woli przeskoczenia własnych ograniczeń i zbadania podstaw tego, co się przeczytało. Obawiam się, że gdyby Kopciuszek był tworem francuskiej literatury, zmuszeni bylibyśmy na forum historycznym za Twoją przyczyną śledzić wywody wokół tezy na jego istnienie.
  4. Kto sprowadził Krzyżaków do Polski?

    Nie do końca, secesjonisto, ponieważ sam autor w pierwszych zdaniach swego postu wprowadzającego w temat napisał: Zatem precyzuje i, w rzeczywistości, to jego uzasadniania swej wątpliwości w tym kierunku prowadzi. Według mnie istotną rolę w rozstrzyganiu kwestii sprowadzenia zakonu krzyżackiego na "ziemie polskie" ma historyczne znaczenie i skutki tego faktu. Podobnie jak z odkryciami czy wynalazkami - epizod można odnotować, ale liczy się ostatecznie wpływ na dalsze dzieje. Z historycznego punktu widzenia nadanie Łasucic zakonowi było tylko epizodem, który nie przyniósł skutków, jakie miało nadanie ziemi chełmińskiej. Więc owszem, w szkole można uczyć, że Krzyżacy zaproszeni zostali na ziemie władane przez Piastów już odrobinę wcześniej niż uczynił to Konrad, ale to jego decyzja i jej realizacja były kamieniem milowym w łańcuchu wydarzeń, które wpłynęły na historię m. in. kraju, który dziś jest Polską.
  5. Przysłuchuję się dyskusji od jakiegoś czasu i w tym momencie chciałbym tylko wtrącić, że kwestii Lwowa i Galicji nie można wiązać z dyskusją o koncepcji granicy wschodniej opartej na linii Curzona, ponieważ ta koncepcja nie dotyczyła nigdy Galicji będącej do 1919 roku i traktatu pokojowego w Saint-Germain-en-Laye częścią zaboru austriackiego. Galicja weszła w granice odrodzonej Polski trochę prawem kaduka (przynajmniej gdy rozpatrywać to w oparciu o okoliczności i treść decyzji Ententy z 21 listopada 1919 roku). Jeżeli istniała takowa decyzja państw zachodnich w 1919 roku, nawet jeśli odłożona na bok wobec dyplomatycznych realiów międzywojnia, to mogła jak najbardziej wrócić do obiegu w trakcie tworzenia zachodnich koncepcji polskiej granicy wschodniej pod koniec II wojny światowej.
  6. Dzieła Lenina

    W niegdyś (w dobie DDR) "zakazabym mieście" Wünsdorf stoi Lenin bez żadnej przerwy po wycofaniu sowieckich jednostek w1994 roku. Ja pamiętam jeszcze ten pomnik jako ukryty w krzakach, ale jeśli wierzyć niemieckiej gazecie, to w ostatnim czasie znalazł bardziej eksponowane miejsce. https://www.google.com/amp/s/m.maz-online.de/amp/news/Brandenburg/Was-von-den-Russen-in-Brandenburg-uebrig-blieb I też jakoś szumu chyba nie było. Więc Gelsenkirchen nie pierwsze...
  7. No musiała być skoro James Cook zabrał ją ze sobą w rejs. Ja zaryzykuję stwierdzenie, że raczej długo nie. Lub może inaczej: kulinarnie mogli się Hiszpanie czy Anglicy z kiszoną kapustą zetknąć (wspominał o niej już Pliniusz Starszy, a w średniowieczu była jednym z towarów na szlakach północnych miast Hanzy), ale z użyciem w dalekomorskiej żegludze jako antidotum na szkorbut nie mieli chyba długo większego z nią doświadczenia. Poza tym, ani hiszpański, ani angielski, nie mają swego własnego słowa na kiszoną kapustę, a jedynie językowe zapożyczenia Vasco da Gama nie miał jej w swoim pokładowym menu (miał za to wołowinę, suchary, sardynki, soczewicę, cebulę, czosnek, śliwki suszone, migdały, miód, wino i wodę pitną) i stracił ponad 2/3 załogi. Podobnie nie miał jej Magellan (ten stracił jeszcze więcej ludzi). Nie miał jej i Kolumb. Ten ostatni za to miał w porównaniu z pozostałymi szczęście, że jego wyprawy trwały wystarczająco krótko, by uniknąć rozprzestrzenienia się szkorbutu wśród załóg. Kilka wieków później, w XVIII wieku, marynarka brytyjska nadal eksperymetnowała z zapobieganiem szkorbutowi. Eksperymentował i Cook. Jedną ze swych wypraw zaopatrzył w 320 galonów słodu, 1000 funtów skondensowanej suszonej zupy (portable soup), ocet, musztardę, jęczmień, a do tego w „odpowiednie ilości kiszonej kapusty oraz soku z cytryny”. I teoretycznie można by w tych okolicznościach przypisać Brytyjczykom odkycie w kiszonej kapuście panaceum na szkorbut (kiszoną kapustę taszczył też ze sobą Wells), gdyby nie fakt, że sam Cook w liście do Royal Society stwierdził, iż to słód jest bez wątpienia jedny z najlepszych "marynarskich" medykamentów „przeciwszkorbutowych” jaki dotąd odkryto. O kapuście kiszonej tego nie powiedział. Chociaż był jej entuzjastą. W swej pierwszej wyprawie serwował ją załodze w ilości 2 funtów na głowę na tydzień w przedziale jednego roku. Holendrzy za to mają własną nazwę na kiszoną kapustę. Ale ci akurat w XVI i XVII wieku, w ramach wypraw VOC, stawili w walce ze szkorbutem na cytrynę i świeże warzywa i owoce. Pierwszy sukces odnieśli Van Neck i Van Warwyck w swej wyprawie w 1598 roku. Holendrzy na swych szlakach, na Mauritiusie, Św. Helenie i na Przylądku Dobrej Nadziei założyli liczne ogrody i plantacje, bogate między innymi w cytrusy, mające zapewnić prowiant ich statkom. Ba! Lepiej. Zimą 1632 roku na pokładzie holenderskiego statku „Grel” założono ogród, w którym załoga uprawiała chrzan, rzeżuchę oraz warzuchę lekarską (znaną w angielskim nota bene jako scurvy grass, czyli po naszemu brzmiałoby to: trawa szkorbutowa) – na szczęście dla swych organów mowy i zębów, nie musieli tych nazw wymawiać po polsku. Uprawy ogrodów na pokładzie stały się z czasem tak popularne, że VOC w 1677 roku zabroniło oficjalnie tego procederu, jako że korzenie krzewów niszczyły okręty. Zdaje się że Anglicy poszli też chętniej śladem Holendrów i stawiali bardziej na cytrynę i cytrusy, niż na kiszoną kapustę. Również Cook flirtował z cytrusami. Choć podkochiwał się w kiszonej kapuście. Ale ostatecznie pierwszeństwo oddał słodowi.
  8. Koronawirus

    Moment, bo zaczynam się w tych wyliczeniach gubić. Jak ma się liczba kwarantannowców do liczby ogółu odnotowanych zakażeń na województwo na oficjalnej stronie rządowej?
  9. Koronawirus

    Ja mam pytanie w przeciwną stronę. Ile spośród przypadków infekcji przypisywanych statystycznie Hubei (ca.: 187,5 tyś km2; 57 mln mieszkańców, zagęszczenie 321 M/km2) ma miejsce w Wuhan (ca.: 1560 km2, 8,1 mln mieszkańców, zagęszczenie ca. 5200 M/km2) i jakie jest (było) tempo rozprzestrzeniania się wirusa w samym Wuhan? Jak wygląda to w innych okręgów miejskich prowincji Hubei? Może ktoś z was dotarł do takich informacji? Jak mają się te statystyki oraz krzywe dla statystyk i krzywych polskich miast i województw? Czy statystyki ogólnokrajowe nie fałszują obrazu tak samo, jak miało by to teoretycznie miejsce przy rozpatrywaniu całych Chin zamiast poszczególnych ich prowincji? Czy istnieją wystarczające podstawy do "wyłączania" gospodarki całego kraju, zamiast skupienia się na ogniskach?
  10. Koronawirus

    Tego raczej nie mogę przyjąć, bo brak podstaw do stwierdzenia, jaka ilość jest wystarczająca. Według oficjalnych informacji WHO podawanych w Niemczech - obecna - nie jest. I dlatego gdy nie jest wystarczająca, i gdy nie wiemy kiedy jest już wystarczająca - według mnie jedyną możliwością porównania sytuacji w różnych krajach jest przyjęcie jednej i niezmienniej liczby ilości testów, do której każdego dnia odnoszone będą uzyskane dane. Z tego względu w moim przykładzie dla C będzie 250 infekcji / 10 tyś. testów, bo 10 tyś testów przyjąłem za stałą dla wszystkich krajów A, B i C. To tak jak porównanie samochodów różnych marek ile średnio palą na konkretnie 100 km, nawet jeśli jeden przejechał 50 km a drugi 3000 km. I oczywiście jest też od razu jasne, że jest tyle czynników, wynikających ze specyfiki systemu przyjętego w każdym z krajów, wpływających na dane zbierane z testów, że trudno zapewne o jakiekolwiek porównania. Niemniej marki samochodów trzymają się x l / 100 km, bo to jakoś łatwo trafia do ludzi i pomyślałem, że o takie porównanie chodzi Saturnowi. Chociaż, chyba sam za bardzo sobie rzecz skomplikowałem. Wystarczy policzyć procenty, i wyjdzie na to samo.
  11. Koronawirus

    Tylko jeśli dobrze rozumiem model janceta, to jego system progowania mówi o postępie epidemii w danym kraju (w oparciu o dane z danego kraju) na zasadzie krotności. Chodzi więc o porównywanie tempa, a nie wielkości rzeczywistych. Wyniki w tym modelu można zafałszować np. manipulując ilością przeprowadzanych każdego dnia w danym kraju testów. Natomiast z tego modelu nie da się oszacować możliwego procentu zainfekowanej wirusem populacji danego kraju. Jeśli ktoś chciałby pokusić się o szacowanie ilości infekcji w odniesieniu do tempa a nie o szacowanie samego tempa, to musiałby przyjąć jakąś ilość przeprowadzanych testów za wzrocową i wartości w poszczególnych krajach, w odniesieniu do znanej ilości przeprowadzanych w tych krajach testów, odpowiednio relatywizować do wartości wzorcowej. Przykładowo: wzorcowa liczba testów to 10 tys. dziennie. W dniu „a”: w kraju A liczba przeprowadzonych testów wynosi 10 tys. (czyli tego dnia akurat wzorcowa); zgłoszonych infekcji: 200 w kraju B liczba testów wynosi 500; zgłoszonych infekcji: 20 w kraju C liczba testów wynosi 12 tys.; liczba zgłoszonych infekcji: 300 Relatywne wartości szacunkowe dla tych trzech krajów w dniu „a” wynosić będą: kraj A: 200 infekcji kraj B: 400 infekcji kraj C: 250 infekcji W dniu "b": w kraju A: 9 tys. testów, zgłoszonych infekcji: 180 / relatywna wartość szacunkowa: 200 infekcji w kraju B: 600 testów, zgłoszonych infekcji 30 / relatywna wartość szacunkowa: 500 infekcji w kraju C: 15 tys. testów, zgłoszonych infekcji 330 / relatywna wartość szacunkowa: 220 infekcji itd, itd... Oczywiście, w krajach odbiegających znacznie poniżej przyjętej wzorcowej liczby testów dziennie będą to tylko uproszczone szacunkowe ilości infekcji. Ale da się przynajmniej dość szybko w porównaniu z innymi krajami stwierdzić: Huston, chyba mamy problem...
  12. Koronawirus

    Z tym Paryżem to jakaś kaczka dziennikarska. Rzecz działa się 8 marca w Landernau. To miejscowość na tym samym, wysunięty najdalej na zachód Francji cyplu, na którym leży wioska niepokonanych Gallów z Asterixa, całkiem daleko od Lutecji...
  13. Koronawirus

    Może chiński rząd pracował nad wirusem mającym wywoływać u zainfekowanych masową euforię, by wszelkie pochody i święta państwowe inicjowanie były wyłącznie oddolnie, z niepohamowanej potrzeby ludu? Niestety, sprawa wymknęła się spod kontroli i wirus zadziałał zgodnie z oczekiwaniami dopiero u Francuzów? W tym wypadku Trump powinien być wręcz zainteresowany importem francuskiej mutacji. Wraz z białymi kapturkami. Dziurki na oczy można dorobić już na miejscu... Swoją drogą, to nawet całkiem sympatyczny obrazek, te tłumy rozentuzjazmowanych niebieskich ludzików. Pod warunkiem, że na zakończenie imprezy masowo nie podgryzają sobie nawzajem szyi.
  14. Koronawirus

    Na komentowane konferencji prasowej z 11 marca , godz. 11:30 Z udziałem pani kanclerz, ministra zdrowia oraz szefa RKI, szef RKI w 17 min. 50 sek. konferencji potwierdza następująco wcześniejsze słowa pani kanclerz: "Es handelt sich um einen pandemischen Virus, mit welchem 60 bis 70 % der Bevölkerung infiziert wird." Sens tej wypowiedzi należy rozumieć w cytowanym przeze mnie wcześniej i przetłumaczonym kontekście: Mamy do czynienia z wirusem, którym zainfekowanych będzie 60 do 70 % ludności nim się na niego uodpornimy. Inaczej: Nie unikniemy infekcji wirusem 60 do 70 % populacji, nim organizm ludzki wytworzy odpowiednie przeciwciała. Owa prognoza jest zasadniczo warunkiem, po którego spełnieniu wirus przestanie się rozprzestrzeniać. Strategią rządu niemieckiego jest rozciągniecie tej sytuacji w czasie na kilka lat. Czyli, mówiąc po ludzku: oswoić wirusa. Słowo "infizieren" znaczy w j. niemieckim: mit einer Substanz oder Erregern in Kontakt bringen, die Krankheiten auslösen können, co oznacza: doprowadzić do kontaktu z jakąś substancją lub zarazkiem (czynnikiem zakaźnym), który może wywołać chorobę. Czyli praktycznie pokrywa się to z polską definicją słowa infekcja.
  15. Koronawirus

    Raczej pani kanclerz może przytoczyć prognozy naukowców, niż naukowiec potwierdzić jej prognozy. Jeśli chodzi o prognozowanie procentów zarażonych, to kontekst jest taki: "Experten gehen davon aus, dass sich etwa 60 Prozent mit dem neuartigen Coronavirus anstecken könnten. Erst dann wären genug Menschen gegen das neue Coronavirus immun. Denn wer sich einmal mit dem neuartigen Virus infiziert hat, kann sich in der Regel kein zweites Mal mit dem Virus infizieren. Die 60 Prozent beschreiben einen theoretischen Wendepunkt, an dem genügend Menschen immun sind. Das neuartige Coronavirus kann sich dann nicht mehr ausbreiten." Czyli dopiero, gdy liczba zainfekowanych sięgnie 60 %, ludzie (teoretycznie) będą wystarczająco uodpornieni na wirusa. Wg wspomnianego przez Saturna wirusologa Christiana Dorstena od zakażonego zaraża się 5% do 10% osób mających z nim kontakt. Ten sam wirusolog szacuje na dziś poziom śmiertelności wśród zakażonych wirusem na 0,7 %. To z zalinkowanej przeze mnie strony. Jest tam więcej danych i informacji.
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.