Skocz do zawartości

saturn

Użytkownicy
  • Zawartość

    116
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O saturn

  • Tytuł
    Ranga: Inżynier

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    II wojna światowa

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Flota piracka II Wojny Światowej

    Zgadza się, dlatego aby nie zaniżać poziomu tego ambitnego forum, tudzież nie zaśmiecać tematów bezsensownymi frazami, proszę admina o usunięcie mojego konta.
  2. Flota piracka II Wojny Światowej

    Nie wiem, już czy mam być już przepytywany dlaczego autor (który był zawodowym historykiem) opisuje australijski statek, który przewoził dokumenty Royal Navy, czy dlaczego ktoś z USA z największą ilością sprzedanych książek o historii wojskowości, jest uznawany za najpopularniejszego. Ograniczę się jedynie do odpowiedzi na wypowiedi Razorblade1967 Tak więc powtórzę i skrócę swoją odpowiedz. Ja się spotkałem. Co prawda marginalnie, ale jednak.
  3. Flota piracka II Wojny Światowej

    To są cytaty z książki autora, który niestety już się nie obroni - http://www.wydawnictwoamber.pl/kategorie/historia2/scisle-tajne-w-ii-wojnie-swiatowej,p1346274570 , zakładam że pewnie ten najpopularniejszy, amerykański historyk wojskowości, poszedł by z torbami z wydawnictwa w którym redaktorem naczelnym, byłby secesjonista.
  4. Flota piracka II Wojny Światowej

    Tyle odnośnie "sformułowań" Williama Breuera.
  5. Flota piracka II Wojny Światowej

    Nie czytałem, ale istnieje np taka pozycja choćby jak - Hitler's Secret Pirate Fleet: The Deadliest Ships of World WarII - James P. Duffy. Piracka flota jako sformułowanie powyższych niemieckich przykładów z Kriegsmarine, pada też u amerykańskiego historyka wojskowości - Williama Breuera.
  6. Na pewno takową posiadała Kriegsmarine. Statki udające handlowce różnych bander świata, oflagowane i nadające błędne sygnały rozpoznawcze, w rzeczywistości, były dobrze uzbrojonymi jednostkami, posiadającymi zakamuflowane działa, wyrzutnie torpedowe, miny, a nawet wodnopłatowce. Do najbardziej niemieckich znanych okrętów piratów należały "Atlantis" dowodzony przez kapitana Bernharda Roggego (awansowany do kontradmirała),"Thor", "Komet", oraz "Penquin". Czy inne marynarki, również posiłkowały się analogiczną, fałszywą flotą?
  7. Przemianuję wątek "najsłynniejsze" na lokalny, a mianowicie na wypadki lotnicze, które dotknęły jednostkę szkoleniową węgierską stacjonującą pod Oławą (Ohlau) w 1944r. Zacytuję fragment z Gazety Oławskiej - Całość artykułu tutaj - https://gazeta-olawa.pl/historia/6775-magyar-kirlyi-honvd-lgier-wegrzy-w-olawie/
  8. Restauracje i dania II RP

    Po prostu wymienić te restauracje/lokale, które gustowały wyłącznie w rybnych pozycjach, co czyniło takie przybytki wyjątkowymi, odmiennymi, zazwyczaj skierowanymi, tylko ku koneserskiej, wąskiej klienteli. Taka sztuka, dla sztuki, nie skupiona dla zysku, a przez to takich lokali było naprawdę niewiele.. Dzisiaj chyba także, lokale rybne, to wąska klientela, wysoka poprzeczka kulinarna i cenowa. Mam pytanie zgoła alkoholowe. Tak statystycznie większość lokali mogła liczyć na większe zainteresowanie piwem czy wódką? Z moich beletrystycznych doświadczeń/wspomnień tamtych czasów to chyba jednak trunki wysokoprocentowe, z wódką Baczewskiego na czele wiodły prym, pijalnie piwa były chyba mniej popularne, a sam chmielowy trunek był wtedy najczęściej serwowany w postaci portera.
  9. Restauracje i dania II RP

    Nie znam tego majonezu "rybnego", ale od zimnych nóżek oprócz właściwej mięsnej treści, powinno to coś wyróżniać cena. Co innego podroby, które za grosze można kupić w mięsnym, zalać wywarem warzywnym i zmieścić się w minimalnym budżecie amatora galarety wieprzowejj (w wersji biedniejszej- drobiowej), a co innego szlachetne mięso z sandacza, którego filet chyba kształtuje się cenowo 30zł za kg. Proponuję rozwinąć wątek restauracyjny o lokale, które specjalizowały się wyłącznie w daniach rybnych. Przybliżając co serwowano i w jaki sposób, oraz jak to wyglądało cenowo, w stosunku do dań mięsnych, nie rybnych. Podobno w przedwojennej Warszawie, takich lokali gdzie oprócz śledzików podawanych na różne sposoby, można była zamówić karasie w śmietanie, lina prosto z wody, czy smażone karpie,sumy, węgorze, było co najmniej dwa.
  10. Restauracje i dania II RP

    Najlepszym przewodnikiem po starej Warszawie z uwzględnieniem jej przybytków knajpowo-restauracyjnych wraz z z serwowanymi tam daniami, trunkami i opisem klienteli bywającej i konsumującej był niewątpliwie warszawski bard literatury - Marek Nowakowski.Jego twórczość to głównie Warszawa ta stara i ta nowsza, ludzie rozrywkowi, zbuntowani i nietuzinkowi, stołeczne miejsca tętniące życiem i zarazem skłaniające do refleksji, no i naturalnie lokale miasta od tych splendorowych typu Adria, czy Foksal po zieleniaki, gdzie obok śledzia i kapusty, można było uspokoić duszę porcją czystej podawanej w musztardówce.
  11. To zdaje się odnosi do nie zapewnienia wsparcia na flankach II Armiii WP w walkach budziszyńskich. Dziwne, że Koniew potrafił w 1970 r. do tego się otwarcie przyznać, a w Polsce tamtych czasów temat tabu.
  12. Tak się składa, że region w którym mieszkam, był wyzwalany w styczniu/lutym 1945 przez jeden z korpusy 52 Armii. O dowódcy tej formacji wiem tylko tyle, co z Wikipedii. Jakiś specjalista od generalicji Armii Czerwonej, mógłby przybliżyć bardziej szczegółowo jego sylwetkę? Był przeciętnym oficerem, czy może bardziej wybitnym na tle pozostałych? Szlak bojowy robi spore wrażenie i ścieżka awansów/kariery też chyba sugeruje postać nietuzinkową.
  13. Może nie jest to historyczny argument, ale czytałem, jakiś czas temu powieść polskiego autora, gdzie jednym z bohaterów był niemiecki oficer z tejże szkoły. W tej powieści historycznej, szkołę traktowano jako dosłownie "dekownię" przed wysłaniem na wschodni front, a kadra w niej pochodziła od synów protegowanych ojców, którzy chcieli, żeby pociechy za wszelką cenę przeżyły bez szwanku zawieruchę wojenną. Szkoła nie robiła dosłownie nic, bo nikt nie miał głowy i czasu, żeby absorbować i tak już "zapracowany" Whermacht. Tyle beletrystyki.
  14. Googlując -"schule wehrmacht warschau" - doszedłem do konkurencyjnego forum - " dws.org.pl", gdzie istnieje analogiczny wątek. I tam użytkownik tego forum -"gucio" - wymienia szereg szkół. Mam nadzieję, że nie łamie, żadnej etykiety, jeśli zacytuje jego wypowiedz/odpowiedz. Tak więc, za uzytkownika -gucio z forum dws.org.pl cytuje: -Fliegertechnischen Schule 1 Warschau, do 1942-Nachschubtruppenschule Otwock k.Warschau-SS-Unterführer-Schule Rembertow-Panzerjäger-Schule in Mielau bei Warschau-Wehrmacht-Sportschule in Warschau-SS-Kavallerie-Ausbildungs- und Ersatz-Abteilung Warschau
  15. Cóż, było pytanie o szkoły, nie wiem o ile Wikipedia jest passe, na tym forum, ale za nią - W październiku 1941 r. powstała szkoła wywiadu i kontrwywiadu, na czele której stanął mjr Moos. Do połowy lipca 1943 r. szkoła mieściła się w byłej williJózefa Piłsudskiego. Na jej terenie rozmieszczono silną radiostację, laboratoria fotograficzne, miejsca, w których podrabiano sowieckie dokumenty i kwatery oficerskie sztabu "Walli". Terytorium szkoły było ogrodzone drutem kolczastym, stanowiąc wydzieloną i zamkniętą część sztabu "Walli". Szkoliła ona spośród przedstawicieli narodów zamieszkujących Związek Sowiecki agentów wywiadowców i radiowców. Kandydaci na agentów byli werbowani spośród jeńców wojennych z Armii Czerwonej. Mieli pochodzić ze średniej kadry oficerskiej ze średnim lub wyższym wykształceniem.Werbunkiem zajmował się sam mjr Moos. Do stycznia 1943 r. w szkole funkcjonowały 2 klasy: agentów wywiadowców, którzy mieli działać na bliskich tyłach Armii Czerwonej i agentów radiowców, przeznaczonych do zrzucenia w głąb terytorium ZSRR. W styczniu 1943 r. powstały jeszcze 2 klasy - dla szkolenia agentów radiowców dla rozpoznawania obiektów wojskowych na głębokich tyłach i agentów radiowców dla rozpoznawania sowieckich sił zbrojnych. W jednym cyklu szkolenia w szkole szkoliło się do 350 ludzi. Szkolenia trwały od 2 do 6 miesięcy. Oprócz szkoleń specjalistycznych bardzo ważną rolę odgrywało szkolenie ideologiczne, wpajające nienawiść do stalinizmu. Kursanci przebywali jedynie na terenie szkoły i mieli zakaz kontaktowania się z polską ludnością Sulejówka. Występowali jedynie pod swoimi pseudonimami, podobnie jak wszyscy wykładowcy. Wśród tych ostatnich byli wysocy rangą b. oficerowie Armii Czerwonej, np. gen. Markis B. Salichow. Po zakończeniu szkolenia agenci byli przenoszeni do specjalnego obozu, w którym byli wyposażani w radiostacje, uzbrojenie i całe potrzebne wyposażenie.W ciągu 8-10 dni przerzucano ich do frontowych placówek Abwehry, a stamtąd za linię frontu. W lipcu 1943 r. szkoła została przeniesiona do Prus Wschodnich w rejon Królewca z powodu rzekomego zagrożenia przez polskich partyzantów.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.