Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
wandapanda

Co dało obywatelom obalenie komunizmu?

Recommended Posts

widiowy7   

To ja coś ze swojej, małej działki poligraficznej.

Kształcąc się w liceum zawodowym, miałem możliwość wybierania sobie drukarnie na praktyki. A lata były mocno 80-te ubiegłego wieku :)

A my uczniaki, wybieraliśmy sobie drukarnie, które po prostu najlepiej płaciły.

A najlepiej płaciły te najnowocześniejsze.

Natomiast moja córka, miała praktyki u mnie, w maleńkiej drukarni.

Bo nikt inny nie chciał wziąć praktykantów.

I co do tematu.

W zakresie poligtafii, obalenie komunizmu, w szkoleniu młodych kadr przyniosło regres.

Edited by widiowy7

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nawet na moim Kociewiu widzę jak od paru lat przybywa turystów i praktycznie nie ma miejsca, żeby się na tą "stonkę" nie natknąć.

Coś około 60-70% Rodaków nie wyjeżdża na wakacje. Musi, co reszta na Kociewie rusza :) .

W zakresie poligtafii, obalenie komunizmu, w szkoleniu młodych kadr przyniosło regres.

Kształcenie młodych kadr, a dokładnie jego poziom po 1989 r., to materia na książkę. Pozostaję w przekonaniu, że dosyć poważna część dzisiejszych maturzystów nie wyszłaby ongiś poza szóstą podstawową (no dobra - ósmą, po kilku repetach). Inna sprawa, że uczestników "wyścigu szczurów" jest dziś za to duuużo więcej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

Bruno Wątpliwy napisał:

Kształcenie młodych kadr, a dokładnie jego poziom po 1989 r., to materia na książkę. Pozostaję w przekonaniu, że dosyć poważna część dzisiejszych maturzystów nie wyszłaby ongiś poza szóstą podstawową (no dobra - ósmą, po kilku repetach). Inna sprawa, że uczestników "wyścigu szczurów" jest dziś za to duuużo więcej.

Książkę której te młode kadry nie przeczytają, a jak to zrobią, to nie zrozumieją. Bo obecnie wykształcenie to szeeerokie spektrum (ładne słowo, to z Bonda). Na co mi przyszło, zgadzam się z Brunem ?!?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pozostaję w przekonaniu, że dosyć poważna część dzisiejszych maturzystów nie wyszłaby ongiś poza szóstą podstawową (no dobra - ósmą, po kilku repetach).

Może jakieś argumenty? Maturę zdawałem 3 lata temu i wśród moich byłych koleżanek/kolegów nie odważyłbym się wytypować osoby, która nie dałaby radę wyjść poza ósmą podstawową.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Smardz   
Bruno Wątpliwy napisał:

Kształcenie młodych kadr, a dokładnie jego poziom po 1989 r., to materia na książkę. Pozostaję w przekonaniu, że dosyć poważna część dzisiejszych maturzystów nie wyszłaby ongiś poza szóstą podstawową (no dobra - ósmą, po kilku repetach). Inna sprawa, że uczestników "wyścigu szczurów" jest dziś za to duuużo więcej.

Książkę której te młode kadry nie przeczytają, a jak to zrobią, to nie zrozumieją. Bo obecnie wykształcenie to szeeerokie spektrum (ładne słowo, to z Bonda). Na co mi przyszło, zgadzam się z Brunem ?!?

Też się zgadzam.

Nie powinno być tak, że maturę zwyczajnie można zdać nie przeczytawszy ani jednej książki. (Wiem po młodszym :) )

Widział ktoś tegoroczne arkusze maturalne z j. polskiego? Najnormalniej w świecie mieli podane w tekście fragmenty na podstawie których trzeba odpowiedzieć na pytania.

Gdzie te czasy, gdy człowiek na sali pocił się czekając na oficjalne podyktowanie tematów maturalnych z nadzieją, że znajdzie w głowie dość zasobów by napisać to wypracowanie wypracowanie.

Moja "stara matura" nie była trudna, ale ta obecna to już jakiś quiz gazetowy.

No już, pomarudziłem :P

Edited by Smardz

Share this post


Link to post
Share on other sites
Może jakieś argumenty?

Służę - na studia trafia zastraszająca liczba osób, które mają problemy z napisaniem prostego tekstu bez popełnienia kilku rażących błędów językowych (nie jestem purystą językowym, sam nie czuję się bez winy wobec naszego pięknego języka, chodzi mi raczej o sytuacje skrajne). Często powstają problemy z napisaniem czegokolwiek "od siebie", czy przekazaniem w zrozumiały sposób (werbalny) myśli.

Jeszcze 15-20 lat temu matura dawała naprawdę gwarancję, że młody człowiek dysponuje jakimś spektrum (serdeczne pozdrowienia Tomaszu!) podstawowej wiedzy (ot, chociażby z historii, wiedzy o świecie, czy języka polskiego). Tudzież pewnej "ogłady intelektualnej". Dziś zaczynać trzeba często od swoistego kursu wyrównawczego. I to na poziomie żenującym.

Oczywiście, każde uogólnienie jest krzywdzące (dla części). Nie zaprzeczam faktowi, iż na studiach są rzesze bardzo zdolnych, ambitnych, walczących o stopnie (nader często o wiele bardziej niż ongiś -"wyścig szczurów") młodych ludzi. Mniej jest - dawniej licznych - luzaków studiujących dla idei studiowania, ze sztukowanymi przez lata nauki indeksami (choć ci akurat zazwyczaj byli intelektualnie dosyć sprawni). Widać chociażby na tym forum młodych ludzi o wiedzy przewyższającej niektórych profesorów-rutyniarzy. Ale stan wyedukowania znacznej części jest zatrważający. Co także niekiedy widać na forum (w dziale "pomocowym" chociażby).

Reasumując - matura dziś nie jest żadną gwarancją, iż mamy do czynienia z "młodym inteligentem". Zastanawiałbym się, czy taką gwarancję daje dziś nawet licencjat, bądź magisterium. Ja w każdym razie, gdybym miał do wyboru pomiędzy zatrudnieniem (na stanowisko wymagające jakieś minimalnej wiedzy ogólnej i umiejętności formułowania myśli) kogoś z peerelowską maturą i absolwenta dzisiejszych studiów zaocznych (i wielu dziennych), mocno bym się zastanawiał. Taka moja subiektywna opinia, w tym akurat przypadku na korzyść PRL.

Tak (ogólnie słabo) może musi być, w końcu USA są supermocarstwem, a jakiś uniwersytet można tam skończyć grając dobrze w koszykówkę :) . Ale trochę żal.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Reasumując - matura dziś nie jest żadną gwarancją, iż mamy do czynienia z "młodym inteligentem". Zastanawiałbym się, czy taką gwarancję daje dziś nawet licencjat, bądź magisterium. Ja w każdym razie, gdybym miał do wyboru pomiędzy zatrudnieniem (na stanowisko wymagające jakieś minimalnej wiedzy ogólnej i umiejętności formułowania myśli) kogoś z peerelowską maturą i absolwenta dzisiejszych studiów zaocznych (i wielu dziennych), mocno bym się zastanawiał. Taka moja subiektywna opinia, w tym akurat przypadku na korzyść PRL.

Nie sposób(niestety) odmówić Ci racji w kwestii studiów zaocznych i dziennych. System szkolnictwa jest zły(co pokazują m. in. rankingi w których nasze najlepsze uczelnie zajmują miejsca pod koniec czwartej/piątej setki), ale stwierdzenie, że część maturzystów nie poradziłaby sobie z przejściem ósmej(szóstej) klasy jest skrajną przesadą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Widać młodych ludzi o wiedzy przewyższającej niektórych profesorów-rutyniarzy.

Phi, wcale bym się tym nie zachwycał. Znają szczegóły, szczególiki, ale najczęściej nie potrafią ulokować tego w układzie odniesienia. Nie widzą, nie są w stanie dostrzec szerszego spektrum. Taka szczególikowość, często rzeczywiście obserwowana u współczesnych młodych ludzi, to moim zdaniem jakiś rodzaj infantylizmu, niedojrzałości intelektulanej, a tym samym w pewnym sensie także zaprzecznie humanistyki.

I oto idą, zapięci szczelnie,

Patrzą na prawo, patrzą na lewo.

A patrząc - widzą wszystko oddzielnie

Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...

(Julian Tuwim, "Straszni mieszczanie")

Edited by marek2828

Share this post


Link to post
Share on other sites
ale stwierdzenie, że część maturzystów nie poradziłaby sobie z przejściem ósmej(szóstej) klasy jest skrajną przesadą.

Pozostanę w przekonaniu, że swoisty kwantyfikator (tzn. słowo"część") jest prawidłowym (i w miarę łagodnym) określeniem stanu rzeczy. Jeżeli jeszcze pamiętam, ukończenie dawnej ósmej klasy wiązało się z umiejętnością napisania prostego wypracowania, minimalną wiedzą historyczną, znajomością podstaw literatury polskiej, techniki pisania "możliwe" przez "ż" itp. Pewna część dzisiejszych maturzystów takich umiejętności naprawdę nie posiada. Możliwe jest oczywiście, iż traci je podczas wakacji. Ale raczej sądzę, że to konsekwencja wieloletniej, świadomej akceptacji przez państwo obniżania poziomu kształcenia. Aby słupki "średnio i wyżej wykształconych" rosły.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Smardz   
Jeżeli jeszcze pamiętam, ukończenie dawnej ósmej klasy wiązało się z umiejętnością napisania prostego wypracowania, minimalną wiedzą historyczną, znajomością podstaw literatury polskiej, techniki pisania "możliwe" przez "ż" itp.

Ten system istniał jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Jeśli dobrze pamiętam zwane to było "testem kompetencyjnym". Ja szedłem jeszcze tym trochę starym systemem, ale w czasach kapitalistycznych, więc tak całkiem bym tego do plusów PRL nie dawał.

Share this post


Link to post
Share on other sites
FSO   

Witam;

ja jako maturzysta jestem "starym Metodym" a nie "nowym Spektrum wiedzy". To co wymagano ode mnie jeszcze na początku lat 90 tych było dość konkretne, to co musiałem wiedzieć by zdać, także nie ograniczało się do kilku haseł z "iluś" bryków, co nie zmienia faktu, że "bryki" przy leniwym uczącym wystarczały na trzy na torach, potem na coś pośredniego między dwa a trzy.

Dawny "tok" nauczania i traktowanie zawodówek jako normalnych szkół owocowało tym, że ludzie szli i tu i tam. Wychodząc z zawodówki może nie umieli świetnie pisać po polsku, ale po praktyce nikt nie obawiał się zostawić im auto by je naprawili. Idący do liceum liczyli się z faktem, że nikt nie będzie traktował ich jak "pierwszych naiwnych" a wiedza jaką mają mieć powinna być i konkretna i opanowana. To zaś czy zdadzą na studia w znakomitej większości zależy od nich.

Owszem wady były i temu nie zamierzam zaprzeczać, jednakże wiedza i poziom zachowania jaki w pewnym sensie gwarantowało liceum [szerzej: szkoła średnia] gwarantował niemalże pewną kindersztubę. Z obrazków:

1. Jako, że miałem ogromny sentyment do mojej pani z historii z podstawówki, to odwiedzałem ją długie lata po wyjściu z tego poziomu nauki [bodajże do 3. roku studiów]. W pewnym momencie okazało się, że osoby w ostatnich klasach, mające w teorii mieć usystematyzowaną wiedzę i potrafić ją przekazać nie mają jej w ogóle, albo prawie...

2. Studia, polubiłem z różnych powodów [siedziałem tam niemal cały dzień; panie "obsługujące" komputery], po kilku latach od skończenia studiów tam zaglądnąłem. I nie wiedziałem gdzie się znajduję... poziom, zachowanie, słownictwo - nie wiem czy uchodziłby za właściwy pod budką z piwem... A tutaj kilka lat minie i będą tytuły i przyszłość narodu...

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obalenie "komunizmu" dało też możliwość - a raczej - konieczność posiadania konta bankowego. Akurat znalazłem dwa trafne komentrze na ten temat:

"pracownik musi mieć konto,bo go zmusza pracodawca jeszcze wskazuje mu bank,mimo że w konstytucji jest dobrowolnośc to wszędzie zmuszają,niby w tej odzyskanej wolności człowiek stał się niewolnikiem,za komuny była Polska w niewoli ale człowiek był wolny."

"KRUS już zmusił emerytów do założenia konta ,emeryt musi zapłacić za konto 10 zł i opłacić PKS bo banki są w miastach,niekiedy cały dzień musi marnować emeryt ,chory aby odebrać parę groszy,i to jest wolność,ludzie ale ta solidarnośc was oszukała a przy okazji i mnie ,bo ja byłam przeciwna zmianie ustroju nienawidzę kapitalizmu,znowu potrzebny będzie Lenin aby to,zmienić."

http://forum.interia.pl/watek-chronologicz...421618,,,1,,0,0

Edited by marek2828

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

A ja będąc konstruktywny do bólu znalazłem niekwestionowany pozytyw III RP w porównaniu z PRL-em.

Dzisiaj każdy może sobie zainstalować antenę do odbioru telewizji satelitarnej i nie musi mieć na to zgody władz tak jak to było te dwadzieścia kilka lat temu!

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   
A ja będąc konstruktywny do bólu znalazłem niekwestionowany pozytyw III RP w porównaniu z PRL-em.

Dzisiaj każdy może sobie zainstalować antenę do odbioru telewizji satelitarnej i nie musi mieć na to zgody władz tak jak to było te dwadzieścia kilka lat temu!

Ekh?

No właśnie. Teraz nikt nie musi prosić, bo takie telewizje istnieją :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.