Skocz do zawartości

FSO

Użytkownicy
  • Zawartość

    9,065
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O FSO

  • Tytuł
    Ranga: Prorektor
  • Urodziny 06/25/1977

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    II wojna światowa

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Kraków

Ostatnie wizyty

1,316 wyświetleń profilu
  1. Witam; D.P. [i inni] : Polskie Siły Zbrojne - czyli drastycznie nazywając Kanonenfutter które wszystko musiało sobie kupić od Wielkiej Brytanii, które musiało walczyć tam gdzie jej rząd brytyjski każe, a jeśli rządowi się nie podoba to niech sobie żołnierzyków w diabła weźmie. Rachunek wyślemy pocztą. Rząd londyńskie nie miał żadnej realnej siły politycznej, a to jakimi żył wyobrażeniami odbiło się realnie na tym co działo się od '44 r. [plan Burza]. Łączność taka czy inna i wysyłanie cichociemnych do kraju tak naprawdę nie zmieniło niczego. Tysiące ludzi zaangażowanych w konspirację - bez broni. 50 tysięcy ludzi mających kilka tysięcy broni z niewielką ilością amunicji [vide P.W] jest tak naprawdę nieuzbrojonym tłumem, który dać sobie może radę w zasadzie li tylko z formacjami policyjnymi. Wystarczy popatrzeć na przebieg P.W. W chwili kiedy wzięły się do roboty wojska frontowe było pozamiatane i to momentalnie. Poza tym tak na dokładkę: o wiele większe znaczenie miał w Wielkiej Brytanii rząd norweski. Wniósł on w posagu coś na czym Churchillowi zależało o wiele bardziej, niż na kilku lotnikach, paru pokręconych jak zając politykach. Była to potężna flota handlowa, z wykwalifikowaną załogą, która mogła przewozić wszystko co potrzeba. Holendrzy także nie mieli niewielkiej floty... Własnego mięsa armatniego Anglicy mieli dość Przy okazji: siła AK polegała na tym, a raczej bezsiła, że każda jej akcja powodowała reakcję Niemców - czyli rozstrzeliwanie zakładników. Oznacza to, że tak naprawdę Polskie Państwo Podziemne jakkolwiek ładnie to brzmi nie miało realnej siły, która pozwoliłaby mu opanować obszar i zaprowadzić tam swoją realną władzę. O P.W. nie wspominam bo to regularny mord i głupota... pozdr
  2. Witam; drobna uwaga, póki jeszcze, o tym kto kim jest, albo kim nie jest - proszę na p.w. lub poza forum. Tutaj nie będzie to tolerowane. Dotyczy to zwłaszcza secesjonisty który lubuje się we wkładaniu szpileczek w rożne miejsca... Szpileczki proponuję wbić do poduszeczki i niech tam czekają lepszych czasów. pozdr
  3. Witam; w ramach ciekawostek i niusów. Rostowski skrytykował podobno sposób w jaki pomaga się greckiej gospodarce i planuje się pomóc gospodarce innych krajów z problemami... Będzie wesoło. pozdr
  4. Wysiedlenia Niemców

    Witam; secesjonista: tego chyba nie wie nikt. Zwróć uwagę - fachowcy jeśli nie mieli masy krwi na rękach i nie paradowali otwarcie w mundurach SS i im podobnych formacji w zasadzie przez samo państwo polskie byli jeśli nie przymuszani by zostać, to naciskano na nich w ten czy inny sposób. Potem wyjeżdżali albo zostawali, bo wżeniali się, bo zakładali rodziny. Efekt tego jest tki jak pisze Glasisch: Polakami się nie czują, z Polską są tak sobie związani. Oni związani są ze Śląskiem. Takie a nie inne traktowanie Niemców w transportach, czy w czasie podróży przez Polaków wynikało z tego co działo się w czasie wojny. Na niektórych terenach także tuż po niej [Wehrwolf i jemu podobne organizacje]. W książkach dotyczących okolic Wrocławia są opisy jak Polacy przyjeżdżali do gospodarstw które im zostały przydzielone. Miały być puste a tam mieszka jeszcze Niemiec, autochton z rodziną. Opowieści o tym jak tego czy owego zastrzelili czy pobili nie należały do wyjątków. W chwili kiedy następowało wysiedlenie - okazja do zemsty. Przegrani nie mają głosu. Wolf: opisy o tym, że mieszkańców Śląska czy Pomorza zapędzano, czy nakazywano im rozmaite prace z których starano się uciekać lub traktować jako okazję do ucieczki są dość powszechne [choćby Thorwald - Wielka Ucieczka]. Sprzyjało temu powojenne zamieszanie, tłumy idace w jedną i drugą stronę, często taki sobie nadzór administracji państwowej. pozdr
  5. Witam; w ramach tzw. propagandy sukcesu. We wczorajszych wiadomościach [TVP 1] pokazano reportaż o tym jak burmistrz Krzeszowic Bartl niejaki wykorzystuje ślicznie środki unijne bo on taki zaradny...Zapomniano tylko wspomnieć, że w ramach zaradności ma już na głowie: 1. Wyrok za cud w postaci postawienia w dzień garaży i ich sprzedaży, a także zrobienia na nich pól metra śniegu. Po prostu złamał prawo, a nadzór budowlany wyznaczył mu już karę w wysokości kilkuset tysięcy złociszy... 2. Karę za wycięcie drzew bez zgody służb odnośnych z remontowanej Krakowskiej [to ta co to w reportażu występuje, jak kobieta mówi o drzewach] - kilkaset tysięcy złotych 3. Kolejną karę za wycięcie drzew i krzewów bez zgody służb odnośnych z terenów miejscowych Wodociągów... jakieś 200 tysięcy. 4. Karę z UOKiK - tylko dwadzieścia kilka - za praktyki monopolistyczne w przetargach na wywóz śmieci z gminy... Do tego wieści gminne niosą o dwóch kolejnych: 5. Kara za niezapłacenie faktury dla firmy która i poprawiała i nieco remontowała ulicę Wyki [równoległa do Krakowskiej], bo stwierdził, że to nie był remont czyli furda umowa, im się nie należy. Wyrok podobno już jest. Z odsetkami... 6. Wszyscy czekają na to kiedy będzie musiał zwrócić dotację z UE bo kanalizacja gminie wykonana jest wadliwie i ludzie nie chcą się podłączać... Podobne wieści gminne niosą że: 7. Zakład produkcyjny Blachprofilu 2 miast w Grojcu gdzie jest miał być w Krzeszowicach ale panu Burmistrzowi nie śpieszno było wydać odpowiednie papiery 8. Prywatny szpital poszedł "w świat" bowiem, Burmistrz stwierdził, że mu to jest zbędne... a obok tzw. Balneologia i źródła... W ramach tzw. ciekawostek: 9. Owa rewitalizacja rynku robiona jest metodą "aby jakoś było", bo tak naprawdę nikt nie wie co jest pod płytą rynku, zaś pomysłu co zrobić ze zruinowanym pałacem Potockich nikt nie ma pomysłu 10. Potoccy w zasadzie mają wyroki na pół miasta [kiedyś było to ich], bo Burmistrzowi nie chciało się wpisać Krzeszowic jako właściciela do KW... 11. Rynek rewitalizowany jest po to, że jako wielka atrakcja okolicy przeciągnie tłumy zwiedzających. A zamek Rudno wali się aż gwizda. pozdr
  6. Czy kiedykolwiek Lwów do Nas wróci?

    Witam; takie to tzw. "nasze" ziemie jak ze mnie nie przymierzając książę hiszpański [parafrazując nieco jednego aktora]. One należały do RON, a jakże, należały do Królestwa Polskiego, lecz polskimi nie były. Język ukraiński czy "nasz" nie polski tam dominowały. W małych miasteczkach - jidysz jeszcze do kompletu. Polskie były enklawy - jak Lwów, ale nic poza tym. pozdr
  7. Wysiedlenia Niemców

    Witam; zastanawiam się nad jednym - czy do tych którzy byli wysiedleni, czy przesiedleni, nie należy doliczyć tej grupy osób, która z różnych powodów [czy to rodzinnych - brak kogokolwiek za Odrą], czy to innych [przymus władz polskich] musiała zostać w kraju, by potem korzystając ze zwolnienia z przymusu, lub innej okazji wyjeżdżała na Zachód? Przecież ileś z nich tak czy inaczej chciało wyjechać, tylko z racji posiadanego "fachu w ręcach" nie mogli tego zrobić? pozdr
  8. Piszemy książkę...

    Witam; secesjonista: dokładnie to co Rosjanie zachachmęcili. To nie jest kraj z tych co udostępniają bez większych problemów archiwa zainteresowanym. Nie wierzę w to, że zabierając sobie archiwa wojskowe zabierali tylko to co wojska dotyczyło, a resztę zostawili... pozdr
  9. Polacy wspomagają białych Rosjan w 1920 roku.

    Witam; a czemu Kowalski? Ja myślałem o jednostkach wojskowych, a nie jednostkach ludzkich... pozdr
  10. Polacy wspomagają białych Rosjan w 1920 roku.

    Witam; a to było oficjalne? Czy nieoficjalne poparcie? Czym innym są pojedyncze jednostki walczące w szeregach danych armii a czym innym działania całych armii i oficjalne wypowiedzi wówczas rządzących. pozdr
  11. Witam; D.P. - tak naprawdę rząd londyński nie miał żadnej realnej władzy nad organizacjami które walczyły w Polsce. Więcej - on nie miał żadnej realnej władzy nad czymkolwiek co pozwalało wpływać na to co się dzieje w świecie. Rząd londyński żył w świecie fikcji stworzonego przezeń samego. Co więcej jego realna polityka prowadzona względem ZSRR odbijała się negatywnie na pozycji AK w momencie wchodzenia na tereny II RP czy późniejszej PRL RKKA. Na dobrą sprawę AK z racji tego kto w niej działał i tego że była związana z Londynem [mniej lub bardziej formalnie]. Organizacja taka jak AK w roku '45 czy ';44 miała w zasadzie jedno jedyne wejście - dogadać się z RKKA i iść z nią na współpracę, alby jednak tego dokonać musiała mieć wsparcie polityczne i pełną zgodę we władzach czego niestety nie było i szans na to nie było. Siła Wielkiej Brytanii malała, poza tym ona była daleko od Warszawy, poza tym ona miała nieco inne problemy na głowie niż to co napisała i podpisała w '39. Stalin jako sojusznik od czerwca '41 r. jako "Wielki Brat" komunistów [inaczej: działaczy z Moskwy] zachowywał się dużo bardziej fair, z dużo większym taktem i z dużo większą zgrabnością, także w powołaniu się na podstawę prawną niż AK, Londyn i leśni razem wzięci. Ciekawe ilu leśnych najpierw się ujawniło, by iść do armii, do służb pomocniczych czy milicji by po kilku miesiącach zrezygnować. Czyżby dlatego że mieli nad sobą realną zwierzchność i realne prawo. pozdr
  12. Wysiedlenia Niemców

    Witam; do postu Wolfa dorzucę ciekawą informację, jaką przeczytałem w jednych wspomnieniach Ślązaka, takiego świeżego, którego rodzice przyjechali w te rejony po II wojnie światowej. Swą ulicę opisywał jako dwa rzędy takich samych domów, na jedno kopyto robionych. Po jednej stronie dzieciaki miały na imię "zwyczajnie" Paweł, Staszek, Władek, Zosia, Krysia... Po drugiej słyszało się imiona Hans, Gunter, Wolfgang, Werner, Greta... stopniowo było ich coraz mniej. Dwa światy, jeden rosnący drugi malejący. W końcu ten drugi gdzieś na przełomie lat 60-tych i 70-tych znikł. Nie było już niczego dziwnego tylko same Janki Krzysie i Stasie... pozdr
  13. Piszemy książkę...

    Witam; secesjonista: czyli kierunek radzieckie archiwa, ale kupa pieniędzy i szukanie tego co po świecie... w kwestiach niemieckich... U mnie skromniej: - by zrealizować i napisać jeden z dwóch trzech pomysłów na fajną książkę - taką do czytania... - by opisać na podstawie realnych danych to co działo się w gospodarce PRL-u [nie uważam by to co było było realne] - opisać historię Alaski, z punktu widzenia kolejnych gorączek złota. Takie poniekąd zamknięte historie... od l. 70 tych XIX w. do końca 20-tych XX w. - rzetelnie zbadać i opisać to co jest w podziemiach i okolicach Wałbrzycha - tzw. Riese... pozdr
  14. Wysiedlenia Niemców

    Witam; w ramach pytanie: kiedy ostatni raz tereny obecnego Wałbrzycha, czy Nowej Rudy były na terenie które znajdowały się pod wpływami polskimi...? Ile set lat wstecz? pozdr
  15. Trocki zamiast Stalina

    Witam; wystarczy lektura tego co Trocki spłodził i tyle. pozdr
×