Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Jarpen Zigrin

Film, który ostatnio widziałem to...

Recommended Posts

Albinos   

Od połowy kwietnia na to czekałem... i się doczekałem - United w reżyserii James'a Stronga, wyprodukowane przez BBC. Nie jest to film specjalnie długi, ledwie półtorej godziny. Ale dla mnie półtorej godziny szczególnej opowieści, historii dzieciaków Busby'ego... drużyny, którą Sir Matt Busby zgromadził na Old Trafford i z którą miał zawojować Europę. I najpewniej udałoby mu się to - jeśli wierzyć zachwytom nad piłkarzami jakich miał - gdyby nie dzień 6 lutego 1958 roku na lotnisku w Monachium. Drużyna wracała z Belgradu, gdzie grała rewanżowy mecz ćwierćfinałowy Pucharu Europy. Lądowanie w Monachium miało na celu uzupełnienie paliwa w samolocie. W nasilającej się śnieżycy samolot próbował wystartować... nie udało się, rozbił się. Na miejscu zginęło 21 osób (z 44 na pokładzie; dwie kolejne zmarły w szpitalu), w tym 7 piłkarzy. W szpitalu zmarł ósmy - Duncan Edwards, przez wielu obserwatorów z tamtych czasów uważany za piłkarza absolutnie doskonałego, mimo swojego młodego wieku. Później ponoć mówiło się, że gdyby jego talent w pełni mógł się rozwinąć, przyćmił by samego Besta stając u boku Pele i Maradony. Gazety pisały o nim "A boy who played like a man". Miał wszystko - siłę, szybkość, balans, perfekcyjnie grał prawą i lewą nogą, jako obrońca fenomenalnie miał dyrygować obroną, choć i tu zdarzały mu się wpadki, jak chociażby mecz z Arsenalem, wygrany 5:4, kiedy po jego błędzie padła jedna z bramek. Duncan "Boom boom" Edwards, Big Duncan, "The Tank"... w wieku 21 lat był jednym z głównych faworytów do objęcia opaski kapitańskiej reprezentacji Anglii. Wśród ocalałych był m.in. Sir Bobby Charlton, wówczas młody chłopak dopiero zaczynający swoją karierę (jeśli ktoś interesuje się piłką nożną postaci Sir Bobby'ego przedstawiać mu nie trzeba). I to właśnie on, obok Jimmy'ego Murphy'ego (przeżył, gdyż wówczas prowadził reprezentację Walii w eliminacjach do MŚ; w '58 Walia zagrała jedyny raz na tej imprezie, odpadli w ćwierćfinale z Brazylią - późniejszym mistrzem - przegrywając 0:1 po bramce młodziutkiego Pele), asystenta Sir Matta Busby'ego, jest główną postacią tego filmu (stosunkowo często pojawiają się Sir Matt Busby, Duncan Edwards - osoba szczególnie ważna dla Sir Bobby'ego Charltona - czy też Harry Gregg, bohater z Monachium, uratował wówczas kilka osób, a także jeden z najlepszych bramkarzy, jakich United miało). Z tego też zrobiono główny zarzut pod adresem filmu - skupienie się na jednym wątku, na 2-3 postaciach, a pominięcie wielu innych, równie istotnych, jak chociażby Tom Curry, jeden z trenerów, którego piłkarze - wedle słów syna Sir Matta Busby'ego - mieli wręcz traktować jak drugiego ojca. Wytknięto jeszcze parę drobnych błędów, ale dla mnie nie zmienia to faktu, że film jest wart tego, aby poświęcić mu trochę czasu. Bardzo dobra gra Davida Tennanta i Jacka O'Connella, poruszająca muzyka Clinta Mansella i te zdjęcia prezentujące stare Old Trafford... Końcówka i moment, w którym David Tennant grający Jimmy'ego Murphy'ego obraca się w tunelu patrząc na młodziutki zespół - taki udało mu się zebrać w krótkim czasie, byle tylko klub mógł uczestniczyć dalej w rozgrywkach - a zamiast tych nowych piłkarzy widzi tych, którzy zginęli w Monachium... to chwyta za serce. Po komentarzach z jakimi się spotkałem widzę, że nie jestem w tym osamotniony. Być może da się wytknąć tej produkcji różne błędy, niedokładność, pomijanie kogoś... ale jest to przede wszystkim film prezentujący jedną z najbardziej tragicznych (jak wielkim szokiem dla ludzi - przede wszystkim w Manchesterze - wówczas była ta tragedia, widać zarówno w materiałach prasowych z tamtego okresu, jak i w opowieściach ludzi, którzy pamiętają tamte lata), a jednocześnie najbardziej budujących historii europejskiej piłki nożnej, czy w ogóle sportu. Drużyna, która miał wejść na szczyt i zostać tam na lata, w jednej chwili przestała istnieć. Jednak dzięki charakterowi, zawzięciu i oddaniu wielu osób, udało się ją uratować i odbudować. I ten duch w zespole tkwi do dzisiaj. Nie ważne, czy chodzi o kibiców, czy o postaci tego formatu co Sir Alex Ferguson czy Ryan Giggs. Idealnie oddaje to hasło: "Love them, hate them but never, ever write them off". I to w świecie, gdzie sportem rządzą gigantyczne pieniądze, jest piękne. Przynajmniej dla mnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Andreas   

7327888.3.jpg?l=1275099718000

Mgła - Туман, Rosja 2010.

Film całkiem ciekawy. Opowiada historię dziesięciu rosyjskich żołnierzy, którzy popełnili drobne wykroczenie, mianowicie chcąc sobie skrócić drogę powrotną do koszar, kilku z nich wsiadło do autobusu pełnego weteranów II WŚ. Za karę, ich dowódca wysłał ich na ciężkie ćwiczenia. By zdążyć na strzelnicę, skrócili sobie drogę przez okryte mgłą bagna - krążyły historie, że ludzie, którzy w nie weszli, znikali.

Ale naszych wojaków to nie przestraszyło i poszli. W pewnym momencie trafili do kompletnie wyludnionej wsi, której nie ma na żadnych mapach, kompas zwariował, a na dokładkę - pojawiła się kolumna zmotoryzowana, wioząca żołnierzy w mundurach Wehrmachtu. Żołnierze, myśląc, iż są kręcone sceny do jakiegoś filmu pomachali do niej.

W chwilę później zostali zaatakowani, a ich dowódca - zginął, przeszyty serią z peemu.

Powiem tak: szalenie lubię podróże w czasie, zwłaszcza do czasów II WŚ. Rosjanie mają to do siebie, że to już kolejny taki film, który u nich powstał (po ''Jesteśmy z przyszłości'' I i II). Jak wiele innych filmów wschodnich braci, ten również jest bardzo długi - ponad 2, 5 h seansu. Nie ma to jednak znaczenia, ponieważ akcja w filmie nie ustaje ani na chwilę, więc widz nie jest znudzony.

A propos fabuły: o ile na początku wydaje się w miarę sensowna (jeśli można tak powiedzieć o podróżach w czasie), o tyle po pierwszych 90 minutach zaczyna tracić sens.

Przede wszystkim mamy tu sceny walki z bestialskimi, podstępnymi i pożądliwymi hitlerowcami, którzy - na domiar złego - chleją częściej, niż wojacy z czerwoną gwiazdą(w niemal każdej scenie grupowej, Niemcy piją wódkę). Doprawdy, w tym filmie nie można znaleźć ani jednej pozytywnej cechy u wrogów. Przykładowo: Niemiec, wzięty do niewoli przez naszych bohaterów trzęsie się ze strachu, gdy celują mu w głowę z pistoletu, potem opowiada wartownikowi o swojej rodzinie i dzieciach, na co wartownik poluzowuje mu ręce. Faszysta wykorzystał to i ...błyskawicznie wyszarpnął Rosjaninowi nóż zza pasa, a potem wbił mu go w brzuch. Inny przykład: jeden z Rosjan chce zagrać z Niemcami w piłkę, na co dwudziestu bestialskich morderców sięga po broń i zabija go.

Oczywiście, Rosjanie, jawią się jako ostoja bohaterstwa i wszelkich cnót, których uosobieniem jest sowiecki komisarz polityczny i jego laska z obozu, pisząca grafomańskie wiersze, a która zostaje zabita przez złego hitlerowca z mlekiem(ogólnie, to kobiety w tym filmie zachowują się bohatersko - wybijają faszystów równo). Niemal na każdym kroku jest tu wychwalana Matka Rosja i towarzysz Stalin , okazywana pogarda dla śmierci i nienawiść wobec Niemców. Bohaterstwo i męstwo wszędzie po stronie czerwonej gwiazdy. Ani słowa o niewygodnych tematach. Obrzydliwość.

Same sceny akcji są ciekawie zrealizowane, niemniej w pewnym momencie można poczuć przesyt: tu walka z patrolem, a tu obrona obozu, tam znowu atak na lotnisko. Doszedłem wreszcie do wniosku, że ci współcześni rosyjscy żołnierze są prawdziwymi komandosami, z którymi najpotężniejsza armia II WŚ nie dałaby sobie rady, choćby było ich tylko dziesięciu i na dokładkę bez broni. Nawet dla kompletnego laika niektóre sceny będą nieprawdopodobne.

Najśmieszniejszym momentem było stwierdzenie, że ''Kałasznikow może odwrócić bieg wojny''. Pozostawię to bez komentarza.

Błędy się zdarzają, głównie w materii historycznej, ale i logicznych nie brak: np. nasi bohaterowie trafiają na niedawne pole bitwy i znajdują mnóstwo trupów sowieckich żołnierzy, między którymi widać broń. Dlaczego jej nie wzięli, skoro nie posiadali własnej? Lub to: na polu minowym, gdzie nie ma ani jednego trupa i są założone niemieckie miny, jeden z naszych wojaków znajduje niemiecki karabin i nawet nie raczy przeładować go, by łaskawie zobaczyć, ile ma naboi. Inny: żołnierz ściąga z szyi nabój i wkłada go do karabinu. I tu pytanie: jak ten nabój mógł wystrzelić, skoro był zawieszony na szyi?!

Ufff! Namordowałem się.

Zaś, co do aktorstwa - cóż, naszych bohaterów nie poznajemy bliżej niemal w ogóle, w ogóle nie da się spamiętać ich imion, postaci są bardzo nieporadnie skonstruowane, poza właściwie trzema z jedenastu. Aktorstwo stoi na dość dobrym poziomie, jest bardzo przekonujące i ekspresyjne. Właściwie tylko to uratowało ten film przed zagładą.

Chociaż naiwne pytania naszych gierojów i niewiara, nawet, gdy ich oficer umiera przeszyty seriami z empi, stawiają to pod znakiem zapytania...

Moja ocena: 6/10.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Andreas   

Do filmoteki doszły ostatnio trzy filmy, pokuszę się zatem o recenzje.

Pierwszy:

ca_teaser_580x860a.jpg

Kowboje i obcy (Cowboys and Aliens), USA, 2011r.

Film bardzo ciekawy, główne role obsadza dwóch znakomitych aktorów, mianowicie - Daniel Craig i Harrison Ford, których dorobku nie ma sensu przedstawiać. Również fabuła jest bardzo niecodzienna.

Mamy XIX wiek i Dziki Zachód, na zapomnianej przez Boga i ludzi pustyni budzi się kowboj. Nie pamięta kim jest, skąd pochodzi i co tutaj robi. Jedyne dwie rzeczy, jakie mogą go naprowadzić, to zdjęcie pięknej dziewczyny i gruba, metalowa bransoletka na nadgarstku. Ponadto krwawi z przebitego boku.

W pewnym momencie podjeżdża do niego kilku ludzi na koniach(czyli jednak o tym skrawku świata ktoś pamięta) i zadają mu pytania, na które nie odpowiada, a następnie próbują go okraść(lub pobić, by wskazał i , gdzie ukrył, w ich mniemaniu, złoto). Jednak nasz bohater nie da sobie w kaszę dmuchać i rozprawia się z bandziorami jak należy, po czym przebiera się i jedzie do najbliższego miasteczka. Tam zostaje opatrzony, a potem idzie do saloonu, po drodze wdając się w sprzeczkę z synalkiem miejscowego bogacza. W saloonie podchodzi do niego jakaś młoda i ładna kobieta, która go chyba skądś zna - a następnie wchodzi tam szeryf ze swoimi ludźmi. Ale i po raz drugi gieroj pokazuje, jak potrafi walczyć w pojedynkę, jednak zostaje ogłuszony przez piękną kobietę.

Okazuje się, że jest zaginionym złoczyńcą, który okradł bogacza, byłego pułkownika (Harrison Ford) i zostaje aresztowany. Jednak zaczyna dziać się coś niepokojącego, a zza chmur zaczynają wylatywać dziwaczne kształty...

Film nadzwyczaj interesujący - łączy w sobie bowiem dwa różne gatunki filmowe, które, po zmiksowaniu - o dziwo - dają się oglądać. Fabuła jest logiczna, nie rozwleka się za bardzo, nie ma wielu wątków pobocznych, zatem widz się w niej nie gubi. Muszę tu wspomnieć również o niektórych wątkach w filmie - bardzo dobrze wyszła scena bitwy między obcymi, a ludźmi, mogę ją oglądać raz za razem. Bohaterów poznajemy bliżej zaledwie kilku - i to tylko oni są ważni dla naszej historii. Co więcej, aktorzy potrafią dobrze odegrać swoje postaci, dobrze wczuwają się w role - Craig okazał się godnym następcą Clinta Eastwooda (choć za tym pierwszym niespecjalnie przepadam), jako suchy, zatwardziały kowboj, ze zmrużonym oczyma i zwięzłym sposobem wypowiadania się. Harrison Ford, jako zgorzkniały, rozgoryczony starzec wypadł rewelacyjnie (coś podobnego, prawda?). Adam Beach ('Sztandar Chwały', 'Szyfry Wojny'), jako przybrany syn bogacza wypadł bardzo przekonująco(to chyba ta indiańska krew...).

Lokacje również wyglądają bardzo dobrze, widać, że twórcy bardzo się do tego przyłożyli.

Reasumując: film, mimo nieco zaskakującego tematu, okazał się, w moim odczuciu, bardzo dobrym - aktorstwo i fabuła nie pozostawiają nic do życzenia, można było poczuć przypływ świeżości, były również sceny poruszające w tym filmie.

Moja ocena: 9/10.

Drugi:

q0e37wvy6upae07p.jpg

Ziemia potępionych (Forest of the Damned), Wielka Brytania, 2005r.

Do mojej listy najgorszych filmów, obok ''Bitwy o Ziemię'', ''Szczęk 3 i 4'' oraz ''Omenu'' dołączył ów film. Tak, jest on straszny. Straszny pod względem aktorstwa, fabuły i efektów specjalnych - oglądając go, do tej pory nie mogę pojąc, o co twórcom chodziło... Ale po kolei.

Istnieje pewna legenda, która mówi, że gdzieś w sercu lasu Miranda Oak, żyją piękne, nagie istoty. Są to anioły, upadłe anioły, strącone z Niebios, skażone ludzkim pożądaniem. Od tamtej pory wabią swoje ofiary swym wdziękiem, a gdy nieszczęsny człowiek spojrzy im w oczy - ginie.

Film otwiera scena, gdy mężczyzna całuje się na odludziu ze swoją dziewczyną. Nagle podchodzi nich piękna, naga kobieta, która nagle, ni z gruszki, ni z pietruszki, zaczyna całować się z chłopakiem, po czym... przeistacza się w potwora i odgryza mu szyję (a nieszczęśnik traktuje to tak naturalnie, że nie krzyczy). Dziewczyna chłopaka ucieka w las.

W filmie poznajemy piątkę przyjaciół: Emilio i jego siostrę Ally, Judda, Molly i Andrew. Jadą oni sobie starym samochodem(takim, jakim jeździł Scooby Doo i jego paczka) na wycieczką do wspomnianego lasku. Po drodze niestety potrącają wspomnianą już zabłąkaną kobietę, a samochód się psuje - ruszają więc w głąb lasu, szukać pomocy(skąd my to znamy?) Docierają do domu, gdzie napotykają przerażające rysunki, i zaczynają czuć, że w lesie czai się coś złego.

Film jest potworny. Nasi bohaterowie to nie aktorzy - to ludzie, którym dano te role za karę. 'Odgrywają' je z wielkim bólem, ich kwestie są po prostu katastrofalne i sztuczne, płytkie jak kałuża na autostradzie w Niemczech. Mało tego, oni sami są sztuczni! Gdy anioł jednemu z nich odgryza wargi, ten nawet nie zaczyna się drzeć, co nakazuje normalne zachowanie. Fabuła jest całkowicie nielogiczna - piątka dorosłych już ludzi gania po lesie z krzykiem, zamiast spróbować odpalić samochód. Anioły miały być w zamiarach straszne, ale gdy je widzimy, budzą one na naszych twarzach uśmiech politowania.

Film kopiuje znane pomysły i powiela istniejące już od lat schematy; znamy to samo np. z ''Blair Witch Project''

Twórcy zastosowali kilka zręcznych trików, które miały przyciągnąć widzów - są to osoby Toma Saviniego (bardzo znanego m. in. z remake'u ''Nocy żywych trupów'' z 1990r. oraz ''Zabójcy Rosemary'' z 1981r., ''Piątku, 13' czy ''Od zmierzchu do świtu'', gdzie zajmował się efektami specjalnymi), Shaunta Hutsona (znany i ceniony twórca literackiej grozy, w filmie gra samego siebie) oraz Dana van Husena (znany chociażby z 'Wroga u bram', gra głównie epizodyczne role). Niestety, nawet obecność tak wybitnych postaci nie pomogła filmowi, choć trzeba przyznać, że ich kreacje bezsprzecznie są najlepsze w całym filmie.

Kamera również pracuje strasznie - w wielu scenach są powtarzane przez parę minut te same ujęcia, przez widz zaczyna dostawać szału. Ujęcia wyglądają, jakby robił je amator z ręcznej kamery.

Doprawione jest to straszną (w sensie, że katastrofalną) 'muzyką', totalnie niepasującą do klimatu tego filmu (i w ogóle horroru).

Co tu dużo mówić - macie wolne półtorej godziny - w sam raz dla Was.

Moja ocena - 1/10. Z litości.

I trzeci:

way-bg.gif

Niepokonani (The Way Back), USA, 2010

W czasie II WŚ, w wyniku agresji ZSRR miliony ludzi dostało się pod zarząd sowieckich braci. Wielu z nich trafiło na Syberię, jako tzw. ''wrogowie ludu'' - wśród nich byli ludzie najróżniejszych nacji i zawodów. Więźniowie trafiali do obozów, gdzie przy pracy wyczerpującej ponad siły, przy mrozie czy upale i z małymi racjami żywnościowymi, marli jak muchy. Szacuje się, że w okresie 1919-1956 zginęło na Syberii około 60 mln ludzi, czyli kilka razy więcej, niż wymordowali Niemcy w obozach koncentracyjnych. Trafiło tam również około miliona naszych rodaków.

Film opowiada prawdziwą historię grupy zesłańców, którzy uciekli z takiego łagru na Syberii. Dowodzeni przez Polaka, Janusza(Jim Sturgiss), przebywają pieszo tysiące kilometrów, by dotrzeć do celu - do Indii, będących pod zarządem Wielkiej Brytanii.

Historia ta jest jak najbardziej prawdziwa - reżyser, Peter Weir wzorował się na powieści porucznika Sławomira Rawicza ''Długi marsz'' (która okazała się plagiatem historii prawdziwego uciekiniera - Witolda Glińskiego).

W filmie poznajemy zatem wspomnianego Janusza, polskiego oficera kawalerii, zesłanego na Syberię za ''szpiegostwo''('dowodziły' tego wymuszone torturami zeznania jego żony), Tomasza (Alexandru Potocean) - wielkiego artystę i rysownika oraz niezłego kucharza, Kazika (Sebastian Urzendowsky) - młodego, nieopierzonego chłopaka z kurzą ślepotą, Zorana (Dragos Bucur) - ciągle żartującego księgowego z Jugosławii, Walkę (Colin Farrell) - rosyjskiego kryminalistę, Vossa (Gustaf Skarsgard) - łotewskiego księdza, Mister Smitha (Ed Harris) - amerykańskiego inżyniera, zatrudnionego przy budowie moskiewskiego metra, skazanego za 'szpiegostwo' oraz Irenę (Saoirse Ronan) - polską sierotę.

Aktorzy wypadają w filmie świetnie - zarówno Sturgess, jak i Farrell. Obaj nauczyli się w językach swoich postaci kilku zwrotów(a jakże miło jest usłyszeć na zagranicznym filmie ''Cholera jasna!'' ), ponadto Farrell w pewnym momencie nawet śpiewa po rosyjsku, a mówi nawet poprawnie. Niestety, języka polskiego jest w tym filmie za mało, a szkoda - bo jestem pewien, że niejeden Polak by zagrał w tej produkcji. Przez większość filmu wszyscy posługują się płynną angielszczyzną, zaś aktorzy to zazwyczaj Bułgarzy lub Rumuni. Największym talentem tego filmu okazuje się jednak Ed Harris (''Wróg u bram''), który bardzo dobrze potrafi odegrać rolę sztywnego i trzeźwo myślącego inżyniera. Bucur, jako żartowniś - wypada tak dobrze, że widz w pewnym momencie łapie się na tym, że mówi do siebie: ''no, żeby on przeżył!''. Podobnie jest ze Skarsgardem. Ronan, jako polska sierota, wypada bardzo przekonująco, a pewien moment w filmie z jej udziałem wyciska łzy z oczu.

Lokacje są doskonałe - nic tak nie przygnębia, jak ciągnący się po horyzont step czy tundra, bez śladów istnienia człowieka. Widok ośnieżonych Himalajów i domków tybetańskich wywołuje u widza oddech ulgi. Widoki zapierają dech w piersiach - zatem trzeba oddać honory kamerzyście. A ja osobiście uwielbiam podróże i Azję.

Muzyka jest bardzo dobrze dobrana, zgodność historyczna praktycznie bez zarzutu.

Ogólnie, film wypada rewelacyjnie - daję 9/10 i polecam każdemu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Narya   

Czekam i czekam na "The way back" ("Niepokonani") i doczekać się nie mogę... Ech...

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Skyline".Jakos wczesniej mi umknal :huh:

Kosmici Ziemie napadaja i na ludzi w niecnych celach na skale masowa poluja,czyli nic niby nowego.A po co im jestesmy potrzebni okazuje sie na koncu,pomysl zreszta dosc oryginalny i zaskakujacy.Fabula prosta,mlodzi i piekni spia po imprezie,a tu nagle cos z nieba spada w srodek miasta i dawaj ich gniac przez ponad godzine.Produkcja niby tania,ale faceci od efektow sie postarali i nawet dobrze to ogolnie wyszlo.

http://www.youtube.com/watch?v=-QSymCekdLk

http://www.youtube.com/watch?v=Nya6qDsxDuE

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Johnny English-Returns" w ubieglym tygodniu.

Oczywiscie nic madrego,ale wybralismy sie z naszymi paniami na zakupy do jak sie to w Polsce mawia - galerii.Tzn.panie po sklepach biegaly,a my po mesku spedzalismy milo czas w bawarskiej piwiarni(ach...co to za piwiarnia,a te precle,kielbaski i Paulaner oczywiscie,zatracic sie mozna :rolleyes: )Troche tych piw bylo,bo zakupy dlugie, wiec na filmie pozniej skupic sie bylo z lekka trudno,zreszta strata niewielka,choc zawilosc intrygi zaczela mi sprawiac pewne klopoty.Ale w sumie najwazniejszy byl sir Atkinson i jego wspaniale wyglupy.Polecac,polecam,ale niekoniecznie w kinie.Rownie dobrze mozna sie posmiac w domu ,np.po niedzielnym obiadku ogladajac nieustraszonego agenta na DVD.

Edited by Mariusz 70

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Czas czarownic"

http://www.youtube.com/watch?v=CaNLazetx1M

Wpadl ktos na pomysl,aby skleic do kupy "Krolestwo niebios" i "Imie rozy".Wydawalo sie,ze wystarczy dodac kilka tanich efektow i znanych aktorow,a sukces bedzie murowany.No i otrzymalismy jakis dziwaczny koszmarek.Krucjatowe bitwy odbywa rycerstwo chlopska moda(i to bez wyjatku !!!)na piechote,a Smyrna lezy posrodku pustyni i jakis folwark raczej przypomina.Do tego zniecheconych rycerzy sciga Kosciol jako dezerterow :huh:

W Europie tez nie lepiej sie dzieje.Przypomina ona jakas mieszanke pythonowskiego "Jabberwocky" i "Imienia rozy".Wioza wiec szlachetni rycerze posadzana o czarownictwo piekna dziewoje,aby zle moce przepedzic z ziemskiego padolu.Ta im zadania nie ulatwia wiec przygody niemile ich spotykaja.Final w konwencie bedacym skarbnica wiedzy starozytnej.Diably,wiedzmy,wilki,majaki i do tego zaraza na dodatek.Jak sie w te glupoty pan Cage dal wplatac,doprawdy trudno zrozumiec :blink:

Edited by Mariusz 70

Share this post


Link to post
Share on other sites
Smardz   

Obejrzałem "Agorę". W sumie po pamiętanej przeze mnie "burzy" związanej z tym filmem spodziewałem się naprawdę czegoś stronniczego, "anty-jakiegoś" itp.

A tu nic.

Ładny film. Klimat społeczny epoki chyba względnie dobrze oddany.

Dobrze że taki powstał, choć znacznej części widzów na pewno zdarzenia i zachowania przedstawionych ludzi wydawały się fantastyką i S.F.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Długo oczekiwany "Kontrym" w reżyserii Marcina Fischera na podstawie scenariusza Marka Pruchniewskiego i Marcina Fischera. Premiera miała miejsce wczoraj (poniedziałek 7.11) w Teatrze Telewizji. Świetne role Jana Frycza jako "Żmudzina" i Redbada Klijnstry jako Światły (Zanussi przed seansem mówił, że Klijnstra posiada niesamowity potencjał jako aktor... wypada się jedynie zgodzić, wypadł absolutnie perfekcyjnie, jeden z niewielu aktorów, którzy potrafią mnie oczarować samą mimiką twarzy). Grabowski w roli brata Bolesława i Gonera jako Różański również wypadli bardzo dobrze, szczególnie ten drugi. Sama historia przedstawiona w formie opowieści Światły, który w USA nagrywa swoje audycje dla RWN. Przesłuchania Kontryma, rozmowy z Romkowskim, Różańskim, Bierutem, sceny z życia "Żmudzina". Co do osoby samego Kontryma ciężko na podstawie tego spektaklu wyrobić sobie jakąś konkretniejszą opinię. Całość jest w swojej wymowie raczej wyważona, nie pokazuje się widzowi konkretnego rozwiązania. Bo tego na razie w sprawie Kontryma raczej nie ma... Sam spektakl wart zobaczenia. Te kilka miesięcy czekania opłaciło się, chociażby dla Frycza i Klijnstry.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"W ciemności" Holland polecam, film bardzo długi, mroczny, ale też chyba oddający tamten klimat. Świetna główna rola męska i jakby nie patrzeć happy end. Film trzeba zobaczyć, trzymam kciuki za Oscara.

Widziałam też "Sztos 2", ale film mi się nie podobał, nie wiem też dlaczego występuje on jako komedia, jak to po prostu sensacja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tofik   

"Żelazna dama", ogólnie mi się podobał, natomiast oceniłbym go jeszcze pozytywniej, gdyby nie przedstawienie biografii Thatcher w formie retrospekcji, bo bardziej interesuje mnie jej działalność polityczna niż jej problemy rodzinne i zdrowotne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Jeden z lepszych filmów jakie ostatnio widziałem, Moneyball z Bradem Pittem:

Zamiast opisu świetny tekst Przemka Rudzkiego: http://rudzki.blog.onet.pl/Czy-sport-w-tych-czasach-moze-,2,ID444169902,n

You get on base, we win. You don't, we lose. And I 'hate' losing, Chavy. I 'hate' it. I hate losing more than I even wanna win.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja troche mniej ambitnie,wczoraj zaliczylem w kinie "Battleship".

Narozrabiali jak zwykle naukowcy-pieknoduchy.Zaczeli w kosmos wysylac informacje o naszej pieknej planecie i tym bezmyslnym sposobem sprowadzili rekonesans kosmitow na Hawaje.Akurat manewry flot zaprzyjaznionych sie tam odbywaly,wiec mozemy sobie poogladac jak to wspolnie japonscy i amerykanscy matrosi z inwazja sie zmagaja.Duza frajda dla milosnikow wspolczesnych okretow wojennych,ale nie tylko.Gdy bowiem zawodzi nowoczesna technika do akcji wkracza stojacy w muzealnej rezerwie pancernik USS"Missouri" i ten dopieru kosmicznym zakalom daje bobu.Robote konczy oczywiscie wspolczesna kawaleria,czyli dzielni piloci z lotniskowcow.

Tym razem przybysze nie przypominaja robali,osmiornic czy innego paskudztwa,ale jak najbardziej nas samych.Nawet stroje nosza a la Ironman,facet jak by nie bylo obecnie na topie.Jest tez blondyna urody niepospolitej i dzielny Murzyn inwalida,aby zasadom polit-poprawnosci nie ublizyc.Patriotyzmu tez jest duza dawka,bo Amerykanie nie Europejczycy, a wiec w tym wzgledzie kompleksow absolutnie nie maja.Dobra muzyka,naprawde piekne zdjecia wspanialych okretow i wciskajace w fotel efekty specjalne.

Ot takie sobie niezle zrobione SF.

Edited by Mariusz 70

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.