Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Bruno Wątpliwy

Produkty spożywcze, dania i ich nazwy

Recommended Posts

jakober   

A jaki jest przepis na forszmak w Rosji i na kiedy go można datować?

Istotą jest to, iż forszmak lubelski jest formą gulaszu, podczas gdy forszmak w kuchni rosyjskiej to wywodząca się z tradycji żydowskiej forma pasty (siekane śledź z cebulą, jabłkiem, gotowanym jajkiem i mlekiem) podwanej na zimno lub zapiekanego pasztetu (składniki podobne, dochodzi mielone lub siekane mięso, śmietana w miejsce mleka, mąka). Forma na ciepło popularna jest m.in. w Finlandii.

Datowanie? Rosjanie wspominają, iż forszmak w formie pasty pojawia się w XV-wiecznych zapisach z Nowogrodu czy Pskowa. Z kolei, gdy spojrzymy na forszmak jako pasztet - możemy szukać źródeł wczesniej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jakober   

Do pasty rzecz sprowadzają ci z nich, którzy siekają bardziej zawzięcie i mielą, lecz nie zapiekają. Ci mniej zacięci ograniczają się do siekanego śledzia. Ci, którzy sieką, mielą i zapiekają - mówią już o pasztecie.

Żaden jednak nie wspomina o gulaszu tudzież zupie.

Dla drążących - wygrzebałem z internetu taki oto zapis poświęcony forszmakowi i jego formom. Padają nazwiska, recepty, czasem daty...

A dla ciekawych dalej i mających do dyspozycji, niestety, tylko internet, proponuję wpisać w google hasła typu Форшмак из селедки tudzież Форшмак по-одесски i oddać się radościom kulinarnych odkryć...

Edited by jakober

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dwa produkty już tradycyjne i nieco zarazem kultowe. O tradycji co prawda niedługiej, ale ciekawej. Nazwach "szczecińskich", ale genezie bardziej złożonej.

1. Pasztecik szczeciński. Smaczne dzieło gastronomiczne, rodem z samego skraju naszych Ziem Odzyskanych. Pierwotnie jednak przeznaczone jako produkt szybkiego żywienia żołnierzy Armii Radzieckiej. Szczęśliwie, wraz z maszyną z radzieckiego demobilu, w końcu lat 60. wdarło się do polskiego żywienia.

Link 1. (Opis z strony www.minrol.gov.pl).

Link 2. (Wikipedia).

Link 3. (Informacja ze strony wiadomosci.gazeta.pl).

Link 4. (Informacja ze strony www.mmszczecin.pl).

2. Paprykarz szczeciński. Bohater niejednego biwaku. Opinie słyszałem podzielone, ale dobry jest naprawdę dobry. Szczególnie ze świeżym chlebkiem, po przemaszerowaniu iluś tam kilometrów w terenie górskim (na co daję osobiste świadectwo). W swej genezie zawiera i łączy zarówno sztukę kulinarną ludów Afryki Zachodniej, jak i inteligencję polskich inżynierów racjonalizatorów z przedsiębiorstwa połowów dalekomorskich.

Link 5. (Opis ze strony www.minrol.gov.pl).

Link 6. (Wikipedia).

Link 7. (Wspomnienie o paprykarzu i Przedsiębiorstwie Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich "Gryf" ze strony www.portalmorski.pl).

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Bruno!

Dzięki wielkie!

Poczytałem te linki.

Mój pierwszy pracodawca po szkole to była "Matka Gryf". Zrobiłem tam jeden rejs na Falklandach łapiąc głównie zarobaczonego błękitka na paprykarz. (Druga część rejsu to intratne połowy kalmarów.) Mirunę tez łowiłem i jadłem. I Tuńczyki się trafiały. I strojniki...

... a jaka dobra jest nototenia usmażona prosto po złapaniu!

Firma licha, statek koszmarny ale miałem wtedy 25 lat...

Edited by gregski

Share this post


Link to post
Share on other sites
Speedy   

Hej

2. Paprykarz szczeciński. Bohater niejednego biwaku. Opinie słyszałem podzielone, ale dobry jest naprawdę dobry.

Przyznam, że fanem paprykarzu szcz. nie jestem, chociaż nieraz oczywiście zdarzało mi się go jeść. Bardzo smakuje mi natomiast podobny produkt - sałatka rybna "Neptun". Niestety nie wiem, czy ma ona równie szacowną i ciekawą historię. Przypuszczam jedynie, że jej geneza może być pokrewna. Pamiętam ją w każdym razie z jeszcze z dzieciństwa, musiała już istnieć w połowie lat 70. Jest to dosyć podobna kombinacja rozdrobnionego mięsa rybiego, warzyw i pikantnych przypraw, jednak w odróżnieniu od paprykarzu szcz. nie zawiera owego "wypełniacza" w postaci ryżu czy kaszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest to niepojęte, ale długo właściwie nie jadłem ryb i podobnych stworów. W tym konserwowych. Z wyjątkiem tuńczyka w puszce i kalmarów. Paradoksalnie PRL był dla mnie krainą płynącą tuńczykiem w puszce (do czasu można go było dostać bez problemu, przynajmniej ja wiedziałem gdzie) i kalmarem (był, ludzie go nie kupowali, bo nie wiedzieli za bardzo - co to za istota?).

Ale jeszcze na początku lat 90. zdarzało mi się na Helu zamówić kiełbasę. Obecnie jestem największym amatorem tego co pływa i łazi pod wodą. Człowiek się zmienia i jego smak również...

Paprykarz smakuje głównie jak się jest głodnym, ale da się zjeść. Z tym, że jakość jest bardzo zróżnicowana. Bywa smaczny. Ale nie jestem pewien, czy dziś jest w nim coś lepszego niż błękitek, którego smak niestety mnie ominął. Chyba nie, ale wolę nie wiedzieć.

Poza tym robią go chyba także w Pszczynie... Może z węgla, bo Ślązacy to bystry lud jest (pozdrawiam Tomaszu). ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Błękitek złą rybą nie jest więc nie ma co grymasić, tylko efekt psują te obrzydliwe pasożyty (technolog twierdził, że dla ludzi nieszkodliwe).

Sam paprykarz nie był zły (zanim go spaprano).

A pamięta ktoś KRYLA?

Nie jadłem ale widziałem za burtą. Tyle tego było, że morze miało kolor czerwonawy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Biorąc pod uwagę moje dzisiejsze gusta kulinarne, kryl może byłby interesujący. Zakładam bowiem, że to coś smakowo podobnego ogólnie do krewetek.

W czasach PRL zdaje się nie udało się wyjść poza etap planowania wykorzystania owego skorupiaka. I wydumane urban legends o dodawaniu kryla do wędlin. Ale może się mylę i komuś zdarzyło się go spróbować?

W ZSRR zdaje się zaszli dalej i mieli np. pastę Океан. I w Japonii to stworzenie także ludzie konsumują.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

Poza tym robią go chyba także w Pszczynie... Może z węgla, bo Ślązacy to bystry lud jest (pozdrawiam Tomaszu)

Raczej z żab, bo to "Żabi kraj". Ale na poważnie. Ryby to pszczynianie sprzedawali do Krakowa już w średniowieczu. No i teraz nadal mamy "Morze" Goczałkowickie z całkiem zgrabnym gospodarstwem rybackim.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tam do paprykarza szczecińskiego z Pszczyny nic nie mam, aczkolwiek dodawanie lokalnego karpia, czy pstrąga do tego produktu wydaje się pewnym zaprzeczeniem jego wzniosłej, zachodniopomorskiej idei. ;)

Natomiast na poważnie - jadam ów produkt incydentalnie i zupełnie nie kojarzę producentów, ale zauważyłem, że jakość (w mojej subiektywnej ocenie) jest dosyć zróżnicowana. Być może zależy także od partii wytworzonej przez jednego producenta.

A na zupełnie poważnie - ciekawym zjawiskiem jest przenoszenie się tradycji kulinarnych z Kresów Wschodnich na Ziemie Odzyskane.

Kilka przykładów (ze strony www.minrol.gov.pl):

1. Hołubcie bielkowskie - rodem z okolic Sambora, zadomowiły się jako produkt tradycyjny w zachodniopomorskim.

2. Ser kozi łomnicki - tym razem przywędrował z Kresów w dolnośląskie.

3. Słonina marynowana z Niemczy - pierwotnie z Wołynia.

4. Kiełbasa Galicjanka z Niemczy - nie chodzi tu o hiszpańską Galicję. ;)

5. Przysmak wołyński z Niemczy - zob. pkt 3.

6. Juha - nie krew, nie zupa (jak w niektórych językach słowiańskich), ale kompot dolnośląski, rodem z Łemkowszczyzny.

7. Czarne gołąbki krużewnickie - crème de la crème kuchni dolnośląskiej. A w Krużewnikach był? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Speedy   

Biorąc pod uwagę moje dzisiejsze gusta kulinarne, kryl może byłby interesujący. Zakładam bowiem, że to coś smakowo podobnego ogólnie do krewetek.

W czasach PRL zdaje się nie udało się wyjść poza etap planowania wykorzystania owego skorupiaka. I wydumane urban legends o dodawaniu kryla do wędlin. Ale może się mylę i komuś zdarzyło się go spróbować?

W ZSRR zdaje się zaszli dalej i mieli np. pastę Океан. I w Japonii to stworzenie także ludzie konsumują.

Kryla pamiętam również w postaci takiej pasty ("pasztet z kryla"? nie jestem pewien na 100%, generalnie takie smarowidło do chlebka). Dosyć mi to smakowało. Jak sobie potem jednak czytałem po latach, problem z krylem polegał na tym, że zawierał zbyt dużo fluoru, jak na produkt do spożycia przez ludzi, i wymagał w związku z tym odpowiedniego przetwarzania, co podnosiło koszty. W związku z tym przetwarzano go głównie na mączkę paszową.

Z tych PRL-owskich klimatów mile wspominam jeszcze jeden wyrób, o którym chyba tu już kiedyś pisałem przy jakiejś okazji: kiełbaski leszczyńskie (parówki leszczyńskie). Nie wiem co wspólnego miały z Lesznem (czy leszczyną :) ?), te które pamiętam produkowały zakłady drobiarskie w Niepołomicach. Były z rozdrobnionego mięsa drobiowego (więc coś jak parówki), dosyć ostro przyprawione pieprzem itp. i produkowane bez dodatku barwnika - przez to nie były różowe, ale miały taki dosyć brzydki brunatno-szarawy kolor. Może dlatego nie były zbyt popularne (za to były bez kartek), mnie jednak bardzo smakowały. Po 1989 na pewien czas zniknęły (zakłady w Niepołomicach też już zresztą nie istnieją) ale od paru lat znowu pokazują się tu i ówdzie i nawet ostatnio w jednym małym sklepiku spoż. na peryferiach Krakowa trafiliśmy z braciszkiem na kiełbaski leszczyńskie. Tym razem produkowane były jako mrożonka, smakowo jednak okazały się dość zbliżone do tych ze wspomnień z dzieciństwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tym razem coś z kuchni włoskiej. I próby wyjaśnienia etymologii (z włoskiej Wikipedii):

Pizza Margherita - potrawa stworzona podobno na cześć Małgorzaty Sabaudzkiej.

Strozzapreti - "dławiąca księży" pasta (czyli "po naszemu" - rodzaj makaronu).

Spaghetti alla puttanesca - "spaghetti prostytutek".

I kolejna przyjemna sprawa, tym razem rodem z Kuby. Cubalibre (cuba libre). Drink znany na całym świecie. Chyba 100% Latynosów, z wyjątkiem może nielicznych Kubańczyków, których pytałem o genezę tej nazwy ("Wolna Kuba") kojarzyło ją z Fidelem Castro i rewolucją. Takie wyjaśnienie podała chyba także B. Pawlikowska (w "Blondynka na Kubie").

Tym razem etymologia jest niejasna, ale raczej związana z Wielkim Bratem Kuby.

Antycastrowskie Bacardi łączy ją bezpośrednio z amerykańskim kapitanem Russelem (LINK - do www.businesswire.com).

W wersji Havana club - wskazuje się także, był to okrzyk bojowy powstańców kubańskich (1895-1898).

LINK - angielskojęzyczna wikipedia.

Edited by Bruno Wątpliwy

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Przegapiliśmy KURCZAKA MARENGO!

(Na forum historycznym taka wpadka!)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak przypuszczam - jeszcze wiele rzeczy kulinarno-historycznych przegapiliśmy. Ale pracujemy nad sobą - i jak znam nasze pantoflarskie grono (z wyjątkiem Tomasza, co to mu karbinadle mu pod nos podstawiają) - także w kuchni. ;)

Ale do światowej historii kulinarnej chyba nie przejdziemy...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.