Skocz do zawartości

euklides

Użytkownicy
  • Zawartość

    1,624
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez euklides

  1. Powstanie Nika

    To było w temacie "Architektura bizantyjska". Tam jest odniesienie do artykułu Tania Kamburowa. "Modalites du don. Temporalite et tradition dans les mosaiques de Sainte-Sophie". Tam w punkcie 5 jest takie zdanie (poprzez translatora): Dziś jednak historycy i archeolodzy jednogłośnie uważają, że oprócz kilku krzyży na złotym tle i motywów zdobniczych z czasów Justyniana, na świecie nie było żadnej innej dekoracji. Ja z takim stwierdzeniem spotkałem się już parę razy, nie potrafię tylko podać na to namiarów. Wystukałem te 3 nazwiska i tyle.
  2. Powstanie Nika

    Przecież była tu już gdzieś o tym mowa. W każdym razie można choćby w necie przeczytać o Euzebiuszu z Cezarei, Euzebiuszu z Nikomedii i o samym Konstantynie Wielkim by się przekonać że w czasach soboru nicejskiego w 325 roku na którym zredagowano obowiązujące do dzisiaj wyznanie wiary arianie mieli co najmniej ogromne wpływy, jeżeli nie decydujące. Konstantynopol był jednak stolicą cesarstwa bizantyjskiego a Efez jego jednym z najważniejszych wówczas miast. Może i powstał i przed zniknięciem katarów ale mógł zmienić znaczenie.
  3. Powstanie Nika

    Chodzi o temat "Ariusz i Arianie". Tam jest wytłumaczone że Euzebiusz z Cezarei który zredagował nicejskie wyznanie wiary był arianinem. Ale u mnie normalna kiedyś czcionka została zamieniona na tak drobną że istotnie nie idzie tego czytać. Można to znaleźć w książce Gerarda Waltera "Ruina Bizancjum". Tyle że ten pan istotnie o monofizytach nic nie pisze, tylko o katarach. O łączeniu katarów z monofizytami to już mowa na tym forum była gdzie indziej. Takie jest moje zdanie. Z tym że to co dzisiaj określamy jako ortodoksja to raczej powstało po ich zniknięciu. Z tym że jest to niezmiernie szeroki temat. Pewnie tak było w świątyni Artemidy w Efezie. Znana jest historia że przez te posążki wypędzono stamtąd św. Pawła. Później pewnie arianie dopuszczali możliwość czczenia posągów ale te siłą rzeczy musiały nawiązywać do pogańskich. Dlatego pewnie Justynian kazał rozebrać tamtejszą świątynię Artemidy i z jej budulca budować Hagia Sophia. Co tym łatwiej zrozumieć że Efez był wówczas centralnym portem ówczesnego chrześcijaństwa. Ale to też obszerny temat.
  4. Powstanie Nika

    Istotnie można się nie doczytać bowiem czcionka jest zmieniona na mikroskopijną. Ale przecież tam pisze że Euzebiusz z Cezarei, ten który zredagował nicejskie wyznanie wiary, był arianinem podobnie jak arianinem był ówczesny cesarz, Konstantyn Wielki. Zatem i wyznanie wiary musiało być zgodne z ariańskimi teoriami. Ja wiem czy według jednego źródła. Przecież na przykład konflikty jakie targały cesarskim rodem Paleologów na przełomie XIII i XIV wieku są chyba powszechnie znane. Chyba dzisiejsza ortodoksja to nicejskie wyznanie wiary a różna msza i architektura. Jej źródłem jest chyba patriarchat Konstantynopola który za cesarzy bizantyjskich ulegał ich wpływom a z kolei cesarze bizantyjscy niejednokrotnie chcieli zaprowadzić unię zawsze musieli jednak z tego zrezygnować ze względu na gwałtowną opozycję kleru. Mnie się wydaje że katarzy byli w tej opozycji najaktywniejsi. Przecież Konstantynopol to nie cale imperium. A jak wyglądało to przystosowanie chrześcijaństwa do pogaństwa to można się zorientować po świątyni Artemidy w Efezie. Jej kult można uznać za poprzedzający kult Marii Dziewicy. Artemida też była boginią dziewicą, tyle tylko że utożsamiania jej z Marią było bezsensowne. To pewnie dlatego Justynian kazał rozebrać świątynię Artemidy w Efezie a pozyskany w ten sposób budulec wykorzystać do budowy Hagia Sophia.
  5. Ale piszę krótko i z pamięci. Otóż pod koniec 1943 roku Niemcy aresztowali szefa radzieckiej siatki szpiegowskiej którą nazwali Czerwona Orkiestra, Leopolda Treppera, i ten zaraz po aresztowaniu sypnął kilkoro ludzi ze swojej siatki z którymi Niemcy od razu się rozprawili i poszedł z nimi na współpracę. Jednak był na tyle sprytny i przebiegły że potrafił pod okiem czujnie pilnujących go Niemców wysłać do Moskwy ostrzeżenie że został schwytany i odtąd będzie przekazywał raporty pod ich kontrolą. Ten przekaz dotarł do Moskwy, wszystko się doskonale udało i dzięki temu ostrzeżeniu Moskwa była w stanie rozróżnić prawdę od fałszu co pozwoliło na uzyskanie wielu cennych informacji. Wojna się skończyła Trepper wrócił do ZSRR i tam go od razu zamknęli, wytoczyli mu sprawę i dostał 10 lat. Kiedyś myślałem że te 10 lat dostał za to że sypał a tylko 10 dlatego że były okoliczności łagodzące bo przekazywał wartościowe info. Trochę mnie zdziwiło kiedy przeczytałem książkę Gilles Perrault "Czerwona Orkiestra". Jest tam coś o sprawie jaką wytoczono Trepperowi w Moskwie. Otóż nikt nie miał tam do niego pretensji że sypał a 10 lat dostał za to że rozpoczął z Niemcami grę bez pozwolenia. Trepper bronił się mniej więcej w ten sposób: "Jak miałem u licha uzyskać pozwolenie przecież byłem pod okiem Niemców którzy mnie pilnie obserwowali i to cud że mi się w ogóle udało przesłać taki komunikat". W odpowiedzi usłyszał: "Ale powinieneś się jednak zapytać" Krótko mówiąc sędziów nic nie obchodziło że nie miał możliwości na jakiś normalny kontakt ale trzymali się reguły że przed takim pójściem na współpracę z obcym wywiadem powinien to uzgodnić ze swoimi. Tak samo ich nie obchodziło że po schwytaniu sypnął kilka osób. Francuskie służby też nie koniecznie takiego od razu traktowały kulką, jeżeli już to zdrajcę który to ukrywał. Można się zorientować że ich wywiad szeroko wykorzystywał podwójnych ale o ile informatorów znajdowali względnie łatwo to werbowanie podwójnych, czyli takich co by przekazywali Niemcom kontrolowane info, szło im o wiele gorzej bo takiego Niemcy prędko rozszyfrowywali. Natomiast taki co poszedł w jakichś dramatycznych okolicznościach na współpracę z Niemcami to była gratka nie lada bo się na podwójnego doskonale nadawał. No i w prawidłowo zorganizowanej siatce to przy okazji jednego aresztowania wpada około 5 osób i często o okolicznościach wsypy wiedział tylko ktoś z kierownictwa siatki. A ten nie koniecznie musiał wszystko wszem i wobec głosić. PS: Ta książka "Czerwona Orkiestra" to jest prawie to samo co w wydanym po polsku pamiętniku Treppera "Wielka Gra" tyle że w tym pamiętniku jest trochę mniej. O swoim procesie chyba Trepper nie pisze. .
  6. Ta kulka to niekoniecznie i to nie tylko Francuzi byli tacy mili, żaden wywiad się takimi drobiazgami nie przejmował i mniej więcej tak postępował. Mogę Ci podać przykłady.
  7. Szpiedzy - aspekty etyczne i prawne

    No jest chyba jednak różnica. Agent może być na przykład agentem kontrwywiadu działającym we wrogiej siatce szpiegowskiej, przecież nie można takiego nazwać szpiegiem szpiegów. Natomiast szpieg to taki ktoś kto wykrada nasze tajemnice przy czym często jego szefem jest szef siatki szpiegowskiej przez Niemców na przykład nazywany dyrygentem i taki podlega nawet nie kierownictwu wywiadu danego państwa a szefowi szpiegów który dopiero temu wywiadowi podlega.
  8. Słowo ohakowac to mój wynalazek. Po prostu uważam to słowo za pożyteczne i jest to mój wkład we wzbogacenie polszczyzny. Natomiast słowo hak zaczęło robić pewną karierę chyba w latach 1990-tych później pojawił się nowy rodzaj gry, gra teczkami itp. Nie wiem czy powiedział, wiem że napisał coś takiego. Mianowicie że gdzieś w jakichś archiwach był sklasyfikowany jako niemiecki agent ale mało sobie z tego robił. Co nie znaczy że lekceważył służbę archiwalną wywiadu czy kontrwywiadu. Przeciwnie, pisał tu i tam że często archiwista o niepozornym wyglądzie i krótkowidz wniósł większy wkład w wyjaśnienie jakiejś sprawy niż ktokolwiek inny. Ja tylko zacytowałem. Ale wydaje mi się to prawdopodobne. Bo jeżeli na przykład ktoś został wykryty przez Niemców, znalazł się w parszywej sytuacji i dla ratowania życia wsypał swoich kolegów z których nikt nie przeżył i w nagrodę darowano mu życie w zamian za współpracę po czym o tym wszystkim powiedział swoim to chyba ostatnią rzeczą o jakiej by pomyślał było zarobić na tym jakieś pieniądze. Może nie każdy przypadek był aż tak drastyczny ale w każdym razie dla kogoś kto działał w tak dramatycznych okolicznościach pieniądze na pewno nie były najważniejsze. No a tak poza tym to warto się nad tym wszystkim zastanowić bo tu jest przykład na to że może się zdarzyć iż pieniądze które my wydajemy na szpiegów posłużą naszym przeciwnikom, czyli działanie doskonale przeciwskuteczne.
  9. To nie jest żadne tłumaczenie. Po prostu gdzieś w latach 1990-tych pojawiło się w języku polskim słowo hak w znaczeniu mam na kogoś haka i ten musi mnie słuchać. Towarzyszą temu inne określenia jak gra teczkami itp. Jeżeli Szanowny Secesjonista zna inne określenia to z chęcią je poznam. By wyjaśnić znaczenie ohakowania to można się posłużyć jakimś beletrystycznym przykładem. Na przykład jakiś bogaty przemysłowiec zabił żonę z powodu kochanki, wpadł i dostał 20 lat. Po 5-letnim pobycie w więzieniu, w roku 1940, przychodzi do niego Niemiec i mówi mu: wypuścimy cię z więzienia, dostaniesz od nas poważne stanowisko, będziesz mógł do woli używać ze swoją kochanką a nawet będziesz miał kasę bo ci za twoją pracę będziemy dobrze płacili. Tylko nie próbuj nas oszukać. Oczywiście taki ktoś będzie duszą i ciałem oddany Niemcom bo wie że jak jego rodacy wrócą to wróci do więzienia i jeszcze dostanie coś za kolaborację i ostatnią rzeczą która mu przyjdzie na myśl będzie oszukiwanie Niemców. Zatem jest to niewątpliwie bardzo cenna dla okupanta osoba bo jest na niego wyśmienity hak. Jednak takich osobników jest niewystarczająca liczba zatem trzeba wyszukiwać innych. Okupantowi który dopiero co zaczął rozglądać się po kraju trudno znaleźć kogoś dobrze ohakowanego poza więzieniami bo nie ma jeszcze należytej orientacji w kraju. Zatem, według mnie, jest skazany na wyszukiwanie takich w więzieniach. Dopiero po jakimś czasie, po rozejrzeniu się, może znaleźć innych należycie ohakowanych poza więzieniami albo sobie takich wystrugać. Przecież ze stwierdzenia że „Już przy pierwszym tysiącu zwerbowanych poza więzieniami Niemcy będą totalnie zdezorientowani” wynika niezbicie że dezorientacja grozi Niemcom dopiero jeżeli będą werbowali poza więzieniami, czyli nieohakowanych i za pieniądze, bo tylko pieniędzmi można takich skłonić do współpracy. O możliwościach dostępu do akt to wcale nie trzeba się dowiadywać od pana Nord i mało mnie to interesuje, do znudzenia o tym mowa u nas. Ten pan zresztą nie ma do akt jakiejś nadmiernej estymy. Gdzieś tam pisze że w jakichś francuskich aktach on sam był sklasyfikowany jako niemiecki agent. Chociaż tego nie lekceważył bo na przykład zaraz po przejściu frontu mogło się zdarzyć że dostanie je do ręki jakiś niskiej rangi funkcjonariusz, nie zorientowany w całości, przeczyta że agent niemiecki i każe takiego rozstrzelać. Brouillard to też pewnie ksywa. Znaczy po prostu mgła, zatem też określenie dla szpiega raczej pożądane. Podwójny to taki co jest na etacie u Niemców (na dniówkę lub akord) a przekazuje im to co my mu każemy. Podobno śliska to była sprawa. W końcu byli u siebie.
  10. To co wyżej napisałem to jest wzięte z owej książki. Może trochę niejasne ale przypominam że w latach 1940 - 1942 istniało Vichy, strefa nieokupowana, oczywiście militarnie praktycznie bezbronne, spenetrowane przez Niemiecki wywiad ale jednak Niemcy mieli tam ograniczone możliwości i była to mimo wszystko bardzo wygodna baza dla francuskich służb które pewnie jakimś zakamuflowanym budżetem dysponowały i to pewnie miał na myśli autor kiedy pisał że francuska agentura we Francji okupowanej nie obciążała francuskiego budżetu, czyli pewnie budżetu Vichy. Premia z definicji to jest raczej zarobek ekstra. Zatem jeżeli Francuz przyniósł jakąś informację którą Niemcy uznali za wartościową to pewnie mu płacili, jeżeli nie to możliwe że go wykopywali za drzwi. Jakiś ichni Bolek to by pewnie umarł z głodu gdyby na taki zarobek liczył. Oczywiście mógł zaistnieć przypadek że Niemcy złapali prawdziwego francuskiego szpiega i złożyli mu propozycję nie do odrzucenia typu "teraz będziesz pracował dla nas albo...!" i facet dla ratowania życia szedł na współpracę. Wdł. tego co pisze autor to francuskie służby miały takich rozszyfrowanych i że tacy oddawali pieniądze to nie jest aż takie dziwne przecież ich deklaracja współpracy mogła zostać potraktowana jako zdrada. Poza tym Niemcy też nie byli idiotami i taki podwójny musiał od czasu do czasu dostarczyć coś wartościowego a tu już musiał mieć pozwolenie od francuskiego kontrwywiadu. Tak na marginesie to ta pierwsza akcja werbunkowa Francuzów na niemieckich agentów przyniosła raczej korzyść francuskim służbom bo poznali dość dokładnie kwestionariusze niemieckich służb co później bardzo się im przydało. Przypomnę ten fragment Tu to można się powołać na owego Pierre Nord który w swojej książce "Moi Kamraci Nie Żyją" pisał że w 1940 roku po zajęciu Francji przez Niemcy szef niemieckiego kontrwywiadu powtarzał: „Ten kraj musi zostać spętany. Potrzeba nam ponad 30 000 agentów” Churchill natomiast skomentował to tak: „Już przy pierwszym tysiącu zwerbowanych poza więzieniami Niemcy będą totalnie zdezorientowani” Zresztą Niemcy nigdy nie mieli tych 30 000 agentów a poza tym ich wszyscy ważni podwójni byli zidentyfikowani. Natomiast podwójni francuscy pozostawali wierni i oddawali pieniądze otrzymane od Niemców. W latach 1940-1942, czyli do inwazji Aliantów w Afryce Północnej, oddali 10 mln. premii jakie uzyskali od Niemców. Ta suma wystarczyła na utrzymanie całej siatki która w ogóle nie obciążyła francuskiego budżetu. Przecież tu nie pisze że Niemcy we Francji nie mieli francuskich agentów. Pisze tylko że planowali ich mieć 30 000 ale nigdy tylu nie zwerbowali. Poza tym przytoczone są słowa Churchilla że już przy pierwszym tysiącu zwerbowanych poza więzieniami Niemcy będą totalnie zdezorientowani”. Czyli jednak Churchill uważał że ci agenci których Niemcy zwerbowali w więzieniach byli dla nich wartościowi. Pewnie dlatego że byli to ohakowani agenci a w 1940 roku ohakowanych Niemcy mogli znaleźć tylko w więzieniu. W sumie we Francji byli tylko 4 lata to pewnie i nie zdążyli ohakować większej liczby Francuzów poza więzieniami. Zatem wniosek z tego płynie taki że aby mieć dobrego agenta to nie zależy to od pieniędzy mu wypłacanych a od haków jakie się ma na niego. A Churchill znał się podobno na sprawach wywiadu jak nikt inny. Ci co podczas okupacji współpracowali z francuskimi służbami to byli raczej honorables correspondents, chociaż pewnie jakimiś pieniędzmi dysponowali. Przecież musieli z czegoś żyć, za coś się przemieszczać, płacić za info itp.
  11. Szpiedzy - aspekty etyczne i prawne

    Tu to można się powołać na owego Pierre Nord który w swojej książce "Moi Kamraci Nie Żyją" pisał że w 1940 roku po zajęciu Francji przez Niemcy szef niemieckiego kontrwywiadu powtarzał: „Ten kraj musi zostać spętany. Potrzeba nam ponad 30 000 agentów” Churchill natomiast skomentował to tak: „Już przy pierwszym tysiącu zwerbowanych poza więzieniami Niemcy będą totalnie zdezorientowani” Zresztą Niemcy nigdy nie mieli tych 30 000 agentów a poza tym ich wszyscy ważni podwójni byli zidentyfikowani. Natomiast podwójni francuscy pozostawali wierni i oddawali pieniądze otrzymane od Niemców. W latach 1940-1942, czyli do inwazji Aliantów w Afryce Północnej, oddali 10 mln. premii jakie uzyskali od Niemców. Ta suma wystarczyła na utrzymanie całej siatki która w ogóle nie obciążyła francuskiego budżetu. A śmiem twierdzić że ówczesne niemieckie służby dużo górowały poziomem nad tymi naszymi dzisiejszymi. No i tu jest mowa o agentach a trudno nazwać takimi naszych bolkopodobnych kapusiów przyjmowanych na służbę przez niewiele od nich mądrzejszych SB-eków. Dlatego uważam że pieniądze wydane przez nas na szpiegów to pieniądze wyrzucone w błoto. Lepiej je przeznaczyć na inne cele.
  12. Szpiedzy - aspekty etyczne i prawne

    No nie należy przesadzać. We Francji było podobno tak że jeżeli jakiś Francuz przychodził na posterunek niemieckiej żandarmerii z donosem na rodaka że ów jest w Resistance to był momentalnie na kopach wywalany za drzwi. Po prostu uważano takiego za wydrwigrosza a przecież nawet budżet Gestapo nie był z gumy. Znane jest stwierdzenie Churchilla kiedy dowiedział się po rozpoczęciu okupacji Francji że Niemcy planują zwerbowanie ok 30 tys agentów. Powiedział wówczas że już po zwerbowaniu pierwszych kilku tysięcy zgłupieją. I coś w tym było. Znany jest raport wywiadu niemieckiej marynarki z 1945 roku (jest tu chyba nawet na forum) na temat okoliczności lądowania aliantów na kontynencie w 1944 roku. Tam stwierdzono że gdyby brano pod uwagę tylko to co "niemieckie oczy widziały i niemieckie uszy słyszały" to oceniono by prawidłowo zamiary aliantów i prędko by ich zepchnięto do morza. Wniosek nasuwa się sam: nigdy nie można do końca wierzyć informacjom przekazywanym za pieniądze.
  13. Powstanie Nika

    Trudno tu mówić o powstaniu. Takie kibicowskie zadymy to tylko powszechny rozgardiasz z którego korzystają na przykład jakieś siły polityczne by rozprawić się ze swymi przeciwnikami. Jest ułożona imienna lista z adresami, są wyznaczeni wykonawcy którzy najczęściej za opłatą robią coś złego tym nieszczęśnikom którzy na tej liście się znaleźli. Tutaj pewnie dostało się kościołom i to bynajmniej nie z jakichś bezbożnych powodów czy motywacji ale by wybudować nowe pozbawione na przykład posągów które wiernym nie kojarzyły się tylko z chrześcijaństwem ale jeszcze i z pogańskimi czasami. Może i uboga ale wątpię żebym się tutaj dowiedział czegoś więcej niż sam przekazałem. Przyznam się że nie pamiętam źródeł. Ale zawsze byłem przekonany że Teodora była monofizycką mniszką i dziwi mnie że ktoś kto ma jakiekolwiek pojęcie o historii może tego nie wiedzieć. Znowu napisane ze nie była tym nie była tamtym, pewnie jeszcze że nowoczesne badania mówią to czy tamto. Zatem kim była? Z powyższych postów wynika że prostytutką z jajami ale mnie się to jakoś nie mieści w głowie i taka wersja mnie absolutnie nie pociąga. Gwoli ścisłości nie tylko palono ale i burzono bo budownictwo murowane stało wówczas na wysokim poziomie. Co do procentów to chyba za duży wymóg bo przez te 1500 lat aż tak dokładne dane to chyba do nas jeszcze nie dotarły. Ale ile tych kościołów podobnych do pogańskich świątyń zburzono to można się zorientować po Hagia Sophii bo ona była zbudowana w dużej części z budulca pozyskanego z tych rozbieranych świątyń. Zresztą nie tylko Hagia Sophia bo cysterny w Konstantynopolu też były budowane z pozyskanego w ten sposób budulca. Według mnie Teodozjusz II skłaniał się raczej ku arianizmowi. A co ma wspólnego wiara fundatora z fundowanym kościołem. Co do tej logiki to dzieciństwo spędziłem niedaleko kościoła, jak najbardziej katolickiego, który dzisiaj jest chyba zabytkiem klasy "0" a który ufundował Żyd. Tak przynajmniej słyszałem od ludzi. Przyznaję że nigdzie tego nie wyczytałem zatem nie potrafię przytoczyć cytatów. Pisałem wyżej dlaczego sądzę że popierał monofizytyzm. Pisałem że była to ruchawka kibicowska za którą kryły się problemy religijne. Poza tym wcale nie twierdzę że wówczas w Konstantynopolu były tylko 2 odłamy religijne, nawet sądzę że było ich o wiele za dużo. Pewnie były 2 główne ale różnych ich odmian, również nawiązujących do czasów pogańskich, pewnie nie brakowało i żeby z tym pluralizmem religijnym skończyć trzeba było jakoś ujednolicić kult a zatem i kościół, żeby nikt nie miał wątpliwości że jest to świątynia chrześcijańska. A że Justynian postanowił na miejsce starej Hagia Sophii wznieść nową to chyba zrozumiałe. Teodozjusz to chyba 200 lat wcześniej i przez te 200 lat to miejsce zostało uświęcone zatem nadawało się na nowy kościół a że się spalił to tylko ułatwiło mu sprawę. I historia go z tego absolutnie chyba rozgrzeszy bo istotnie powstało tam coś wspaniałego. A czy arianie nie przypominają dzisiejszego katolicyzmu? Ktoś tu nawet napisał że dzisiejsza msza katolicka jest ariańska. A o arianach dzisiaj też nikt nie mówi. W każdym razie arianie tolerowali posągi w kościołach. Jednak patriarcha Konstantynopola miał w cesarstwie bizantyjskim uprzywilejowaną pozycję. Przecież Hagia Sophia to nie tylko kościół ale także towarzyszące mu budynki w których siedzibę miał patriarcha i władze kościelne. Coś podobnego do Watykanu.
  14. Kryptonimy operacji

    To zaraz musi być fikcja? Ów Pierre Nord opowiada taką historię. (piszę z pamięci to mogę coś pomylić) Otóż pod koniec lat 1960-tych nastąpiło w stosunkach francusko-amerykanskich ocieplenie po dłuższym chłodnym okresie i w 1969 roku doszło do spotkania prezydentów obu państw, de Gaulle ze strony francuskiej i świeżo wybranego prezydenta USA Nixona. Spotkanie to przebiegało w bardzo serdecznej atmosferze i w pewnym momencie, przy jakiejś okazji, prezydent de Gaulle poprosił Nixona by pomógł wyjaśnić pewną sprawę wywiadowczą. Ponieważ Nixon też uległ tej przyjaznej atmosferze to się zgodził. Jednak punkt to dotyczący był sformułowany bardzo ogólnikowo i niejasno. Oczywiście wywiad francuski uznał że to jest gratka nie lada i od razu rozpoczął starania o dopuszczenie do tych tajemnic. Oczywiście CIA miała to tego zupełnie inny stosunek. Jest oczywiste że mało miała ochoty ujawniać swoje tajemnice. Jednak w tych krajach raczej nikt nie wpada na pomysł żeby swemu prezydentowi okazywać jakieś obiekcje zatem szef CIA nie powiedział Nixonowi na przykład "Panie prezydencie, niech pan się zajmuje swoimi sprawami a nie naszymi tajemnicami" bo by pewnie zaraz wyleciał na zbity pysk. Podobnie wywiad francuski nie powiedział de Gaulle "Panie prezydencie, Jankesi ociągają się ze swymi obietnicami". Natomiast obydwa wywiady uznały że to co powiedzieli dwaj arcymożni tego świata trzeba jakoś zrealizować, przeprowadzili negocjacje, uzgodnili interpretację tego co powiedzieli prezydenci i ustalili że Francuzom zostanie udostępniona kompletna dokumentacja tej sprawy i co tylko sobie w związku z nią życzą ale tylko do wglądu. To znaczy mogło ją przeglądać tylko 4 ludzi przez 1 dzień i bez żadnych notatek. Wywiad francuski powierzył to zadanie 4 agentom którzy mieli jakieś zacięcie (czy może kwalifikacje) literackie bowiem tacy mogli najwięcej w takiej sytuacji zapamiętać oraz poczucie humoru. Przecież było wiadomym że w aferze szpiegowskiej pewnie będą jakieś wątki melodramatyczne, sensacyjne i komediowe a takie najlepiej zapamiętają właśnie ludzie o takich umiejętnościach czy cechach. Tak się też stało. Owych 4 agentów przez te 8 czy 9 godzin zapalczywie przeglądało dokumentację po czym udali się do domu i tam pewnie nie mniej zapalczywie pisali to co zapamiętali. W ten sposób powstał raport który przekazali swojej służbie. Oczywiście że miał on charakter beletrystyczny ale czy przez to nie był wartościowy no i może mi Szanowny Administrator Secesjonista wyjaśnić gdzie tam było miejsce na fikcję? Fakt że nie było tam żadnych cytatów, powoływania się na eminentne osobistości czy odnośników, wśród których ostatnio zaczyna się wyróżniać jakieś fake newsy, w najmniejszym stopniu wartości tego raportu nie umniejsza. Oczywiście w tym przypadku kwalifikacje agentów typu filologicznego były bardziej pożądane niż inne bo co by w tak krótkim czasie mógł zapamiętać ktoś o umyśle analitycznym przyzwyczajony do jakiegoś dogłębnego analizowania.
  15. Kryptonimy operacji

    Jednak autor powołuje się między innymi na pamiętnik Moyzischa "Sprawa Cicerona" oraz na pamiętnik samego Cycerona, czyli F. Bazna "Podpisane Ciceron". Ten pierwszy był oficerem SD, sturmbannfuhrerem który prowadził Cocerona. Bazna to nazwisko Cicerona. Poza tym w swojej książce autor (P.Nord) wyrzeka że wszystko co najciekawsze o sprawie Cicerona Anglicy trzymają w tajemnicy. Podobno po zakończeniu działań wojennych wszystkie wywiady szukały w Niemczech czegoś o tym i nic nie znalazły. A przecież wprowadzenie w błąd takiej służby jak SD to jednak wyczyn niebywały. Przy czym ów P. Nord napisał że Anglicy nigdy tego nie ujawnią a nawet jeżeli to zrobią to oni i tak im nie uwierzą. On mógł mieć jakieś przypuszczenia ponieważ jakiś czas później Francuzi we współpracy z Amerykanami skopiowali wyczyny związane z Ciceronem i dlatego jemu ta druga sprawa była trochę znana. Że beletrystyka. Ale przecież autor tej książki nie siedział wszędzie pod stołem dlatego niektóre dialogi musiał jakoś odtwarzać. Niekoniecznie z protokołów.
  16. Powstanie Nika

    Faktem jednak jest że podczas tego powstania palono kościoły i nie był to bynajmniej jakiś akt wynikający z pogańskiej reakcji. Zatem jeżeli celowo palono kościoły to chyba coś wspólnego z religią te rozruchy miały. Żadne rewelacje. Można się tu posłużyć przykładem Hagia Sophii. Powstał on na miejscu innego kościoła pod tym samym wezwaniem, spalonego podczas rozruchów Nika. Justynian zabronił umieszczać w nim wizerunków a przecież wiadomo że problemy z wizerunkami w kościołach mieli monofizyci. Poza tym Justynian uczynił cesarzową monofizycką mniszkę, Teodorę, żeniąc się z nią, zatem wyraźnie wspierał monofizytów. Jednocześnie można tu i ówdzie znaleźć że popierał niebieskich. Zatem by wynikało że niebiescy byli raczej monofizytami. O arianach to może i nikt nie wspomniał ale kim w takim razie byli przeciwnicy monofizytów? Ortodoksi to jest pojęcie współczesne. Wtedy w Konstantynopolu byli raczej monofizyci i jacyś chrześcijanie którzy bardziej utożsamiali się z chrześcijaństwem nazwijmy to rzymskim. Później patriarchat Konstantynopola i cesarze bizantyjscy od czasu do czasu próbowali zawrzeć z papieżem unię. Nie pozwalali na to katarzy którzy wyewoluowali przecież z monofizytów. Katarzy pod panowaniem tureckim zniknęli ale niechęć do Rzymu została i stąd ortodoksja.
  17. Brytyjsko-francuskie plany ataku na ZSRR

    Przyznam się że nie bardzo wiem o o co chodzi. Gdzieś tam czytałem że Brygada Podhalańska miała być przerzucona na pomoc Finlandii ale Polacy nie byli przecież wówczas w stanie prowadzić żadnej samodzielnej operacji wojskowej. Przecież te polskie niszczyciele działały w składzie floty brytyjskiej i pod brytyjskim dowództwem natomiast Brygada Podhalańska pod dowództwem francuskim. Wszystkie te jednostki były uzależnione od zaplecza alianckiego i jeżeli alianci zgodzili się na jakąś polską operację to musieli również wyrazić zgodę na zaopatrywanie Polaków. Norwegowie mogli być tu pomocni ale nie niezbędni. A co do planów, czy raczej zamiarów francuskich i brytyjskich z tego okresu, to z tego co wiem na ten temat (gdzieś tam pewnie można znaleźć i źródła) to owi w.w byli wówczas pochłonięci zupełnie innym problemem, mianowicie problemem sojuszu niemiecko-radzieckiego. Bo wówczas nikt nie wiedział jak się sprawy potoczą a mogły potoczyć się tak że zachodni alianci mogli znaleźć się w stanie wojny nie tylko z Niemcami ale też i z ZSRR. Na szczęście dla aliantów 22 czerwca 1941 roku Hitler rozwiązał tę sprawę po ich myśli. Facet pisze że w marcu 1940 roku.
  18. Powstanie Nika

    Ojej ale namieszane. Powstanie Nika. Zaczęło się w styczniu 532 roku od awantur między kibicami zielonych i niebieskich. Sam Justynian był zwolennikiem niebieskich i tolerował ich wybryki, tym razem nakazał jednak aresztować kilku wichrzycieli z obu fakcji. Wtedy obie fakcje wystąpiły solidarnie w obronie aresztowanych. Domagali się usunięcia prefekta miasta, kwestora Tryboniana i prefekta pretorium Jana z Kapadocji. Cesarz ustąpił i wówczas doszło do zaciętych walk podczas których zginęło wielu ludzi. Dwóch krewnych cesarza skorzystało z okazji by przywdziać purpurę, później zostali straceni. Tak mniej więcej to się odbyło. W rzeczywistości było to konflikt o charakterze polityczno-religijnym. Zieloni była to fakcja raczej wspierana przez szlachtę i powiązane z nią mocno tradycjonalistyczne środowiska wiejskie, religijnie byli to chyba raczej arianie. Natomiast niebiescy wywodzili się raczej ze środowisk biznesowych tzn. ludzi morza, rzemieślników itp. Religijnie byli to monofizyci. I ten ruch miał chyba w większym stopniu charakter religijny, przede wszystkim spłonęło wiele kościołów, między innymi Hagia Sophia. Justynian popierał niebieskich, a jego żona Teodora była wręcz monofizytką, zresztą nawet monofizycką mniszką przed swym zamążpójściem (jeszcze wcześniej aktorką co jednak nie zawsze jest tożsame z prostytutką). Justynian popierał wówczas monofizytów bo chodziło o kult wizerunków. Ówczesne bizantyjskie świątynie chrześcijańskie były to przeważnie poprzerabiane świątynie pogańskie w których były posągi dawnych bóstw tylko trochę poprzerabiane na modłę chrześcijańską i tak na dobrą sprawę to wiernym mocno to mieszało w głowach. Monofizyci odpowiadali Justynianowi ponieważ nie uznawali wizerunków i chętnie go wspierali w usuwaniu wizerunków z kościołów-świątyń. Dlatego to ich poparł i na jakiś czas to monofizyci nadawali ton chrześcijaństwu. Dzięki temu Justynian mógł zainicjować program budowy nowych kościołów które nie miały już przypominać pogańskich świątyń. Takim najjaskrawszym tego przykładem była Hagia Sophia którą wybudował na miejscu spalonego kościoła pod tym samym wezwaniem. Została wybudowana w dużej mierze z materiałów pozyskanych z rozbieranych świątyń w całym cesarstwie i powstało istotnie coś wspaniałego no i nie było tam żadnych wizerunków, tylko krzyże. Wizerunki pojawiły się tam (i w innych kościołach) dopiero chyba 2 wieki później.
  19. Brytyjsko-francuskie plany ataku na ZSRR

    Gilles Perrault pisze natomiast w swej książce "Czerwona Orkiestra" że Mannerheim zalecił swemu rządowi negocjacje z ZSRR i tak się stało. Też bym proponował poczytać sobie coś na przykład o konwojach do Murmańska które tam docierały bez żadnej pomocy Norwegów czy Szwedów, ba, nawet przy aktywnym przeciwdziałaniu niemieckiej marynarki z norweskich portów.
  20. Brytyjsko-francuskie plany ataku na ZSRR

    Do Zatoki Fińskiej można było dojść od Morza Norweskiego a tam panowała flota aliancka, Niemiecka flota mogła tam prowadzić tylko działania defensywne. Teraz trzeba by jeszcze dowiedzieć się ile było tych niezauważonych dostaw. W każdym razie alianci zachodni i dzisiaj jeszcze płaczą że ZSRR do 1941 roku dostarczał Niemcom surowce potrzebne do prowadzenia wojny. Z Baku to pewnie brano ropę, nie benzynę, a to różnica. Nie wiem czy zasypywali. W każdym razie spodziewali się ofensywy niemieckiej. Chyba w styczniu przejęli jakieś dokumenty że niedługo ma ruszyć ich ofensywa. A Petsamo to było w ZSRR i współpraca Norwegów nie była tam wcale potrzebna. W każdym razie Finowie tej propozycji nie przyjęli. W marcu 1940 roku Mannerheim zalecił swemu rządowi żeby rozpoczął rozmowy z ZSRR i tak się stało. Zresztą w tym wszystkim trudno oddzielić jakieś rzeczywiste plany od gry dyplomatycznej w której stawką był układ sił. Groziło bowiem że alianci zachodni wplączą się do wojny z ZSRR i będą mieli na głowie wojnę jednocześnie z ZSRR i Niemcami. Rozpoczęcie rozmów z ZSRR przez Finów w marcu 1940 roku tę groźbę oddaliło. Jednocześnie Hitler nadal obawiał się o dostawy ropy dla Niemiec bowiem do obrony Baku Rosjanie nie mieli żadnych sił, wszystkie bowiem były zaangażowane na północy w obawie przed aliancką ofensywą i to właśnie skłoniło Hitlera do okupacji krajów skandynawskich.
  21. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Tam pisze że jest to franceinfo: GEOPOLIS/Afrique A informacja o tym cukrze jest tuż ponad witryną filmu. Zresztą można sobie włączyć translatora. A tak poza tym to gdzie indziej czytałem że oprócz tego w.w żołdu pobieranego przez owych marokańskich żołnierzy to jeszcze szefowie plemion z których oni pochodzili też otrzymywali jakieś korzyści, pewnie bardziej konkretne. Ale nie pamiętam źródła to się przy tym nie upieram.
  22. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Poprawiłem edycją i teraz jest u mnie w miarę dobrze. A co do owej zapłaty dla Marokańczyków to można wystukać "Guerre d'Espagne: le triste sort des milliers de soldats "marocaines" de Franco" Tam pisze że dostali na 2 miesiące po 4 kg cukru i 2 litry ropy oraz chleb dla własnych dzieci. Zatem miesięczny żołd wypada po 2 kg cukru i litr ropy. Z tym że, trzeba przyznać, iż nie bez znaczenia jest fakt że mieli płacone z góry i to za 2 miesiące. Później może płacili im ekwiwalentem te 4 peso, tylko nie wiem czy oni wiedzieli co to ekwiwalent. No i oczywiście wyżywienie podczas służby to mieli chyba gratis.
  23. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Chyba nie przed 30 listopada a przed 30 lipca 1936 roku. Takiej informacji że nikogo nie przeprawiono nie widziałem nigdzie. Czytałem że przemycano żołnierzy na kutrach rybackich i na jakichś przejętych samolotach. Przy tym ta przeprawa była jeszcze utrudniona przez to że marynarka i lotnictwo pozostały wierne republice.
  24. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Teraz zadziałała edycja i poprawiłem., teraz jest w miarę dobrze.
  25. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Ja pisałem poprawnie a że takie bzdury wyszły to nie moja wina.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.