Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Col. Frost

Westerplatte - mit?

Recommended Posts

Wiem, że temat o Westerplatte już istnieje, a nawet dwa takie tematy, więc nie do końca wiedziałem, w którym to zamieścić. Dlatego postanowiłem założyć zupełnie nowy wątek. Jeżeli jednak administracja uzna, że zamieszczone tu kwestie powinny znaleźć się, w którychś z istniejących tematów to bardzo przepraszam za zamieszanie. Ale do rzeczy.

Przed chwilą na TVN-ie obejrzałem program Superwizjer (czy jakoś tak), na który trafiłem przez przypadek przełączając po kolei programy. Dzisiejszy odcinek był poświęcony obronie Westerplatte, a właściwie próbował dowieść, że to wcale nie była bohaterska obrona.

Oczywiście była w nim poruszana kwestia dowództwa, które tak na prawdę należało do kpt. Franciszka Dąbrowskiego, a nie jak uważano do mjr. Sucharskiego. Jednak na dzień dzisiejszy jest (tak myślę) sprawa powszechnie znana, a przynajmniej dla użytkowników tego forum ;)

Pojawiło się jednak sporo innych wątków, które chciałbym poruszyć. A więc po kolei:

1) Podobno 2 września mjr. Sucharski, który doznał załamania nerwowego po niemieckich nalotach rozkazał jakiemuś kapralowi (nie zapamiętałem nazwiska) wywiesić białą flagę. Żołnierz ten rozkaz wykonał, ale poległ wracając na swoją pozycję. Na dodatek podobno od kuli własnych towarzyszy.

2) Podobno pancernik Schlezwig-Holstein nie wyrządził na Westerplatte żadnych strat, ponieważ znajdował się za blisko placówki, a jego potężne działa nie były stworzone do tak bliskiego ostrzału. Jego pociski wybuchały na koronach drzew, albo lądowały w Zatoce Gdańskiej (?)

3) Podobno Niemcy po kapitulacji Westerplatte znaleźli tam całe tony żywności i amunicji. Czyli wynikałoby z tego, że polscy żołnierze nie mieli z zapasami żadnych problemów.

4) Podobno między 3, a 7 września Niemcy nie przeprowadzili właściwie żadnego ataku, a te domniemane ataki, były tylko patrolami, żeby wykryć polskie stanowiska ogniowe.

5) Podobno 1 września niemieccy żołnierze z oddziałów szturmowych zostali poinformowani przez oficerów, że idą na Westerplatte przyjąć kapitulację Polaków, a nie po to by walczyć. I zdążą jeszcze wrócić na śniadanie. Dlatego też ich ataki tego dnia miały być tak żałosne, że Polacy spokojnie je odparli.

6) Podobno w jednej strażnicy (nie pamiętam dokładnie, ale chyba nr 4) Niemcy znaleźli zwłoki 4 polskich żołnierzy. Mieli być oni tymi, którzy chcieli się poddać wcześniej niż 7 września i zostali zastrzeleni przez swoich kolegów, którzy chcieli walczyć dalej (!)

Tyle zwróciło moją uwagę. Jak myślicie, ile z tych "faktów" to prawda, a ile to kaczka dziennikarska? Bo według mnie zdecydowana większość, jeżeli nie wszystko (a przynajmniej taka mam nadzieję). Owszem wiadomo, że przez różnego rodzaju propagandę Westerplatte urosło do rangi legendy i parę rzeczy na pewno jest sporo przesadzonych, ale przecież coś w tej obronie musiało być.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Andreas   

Pokazano prawdę w naprawdę świetnym komiksie M. Wójtowicza-Podhorskiego i K. Wyrzykowskiego pt. ''Westerplatte załoga śmierci''.

Wszystkie punkty są prawdziwe poza 4 i 6. Owi żołnierze zostali zastrzeleni za dezercję 2. września, a Niemcy atakowali ciągle do przybycia kompanii pionierów czyli 3. września, choć wyprowadzono kilka ataków jeszcze potem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
widzący   

Poza twierdzeniem o "zalamaniu nerwowym" majora Sucharskiego w dniu 2 września po nalocie i jego decyzji do poddania Westerplatte, ktorej przeciwstawili sie wszyscy inni obrońcy wszystkie sześć "wątkow" są całkowicie kłamliwe lub są glownie kłamliwymi sugestiami.

Armaty dużego kalibru z pancernika nie wyrządzały dużej szkody obrońcom gdyż siedzieli w podpiwniczeniach wartowni tzw "izbach bojowych" , co prawda o bardzo cienkich sciankach betonowych (30cm odporne na ogień broni maszynowej i odlamkow) i bardzo plytkich ze względu na wody podskorne lecz przy samej powierzchni ziemi (wlaściwie piasku). Do Westerplatte strzelała bardzo liczna ertyleria naziemna niemiecka i także mniejsze okręty.

Nawet jeśli Niemcy zauważyli białą flagę to natychmiast została zdjęta i przez kilka godzin do następnego ataku (pierwszego po bombardowaniu w dniu 2 września) ogień obrońców przekonal ich o woli dalszej walki. Gdyby uważali, że zostali wprowadzeni w błąd to rozstrzaelali by obrońców po kapitulacji. Wogóle tego nie wspominali.

Niemcy ponosili bardzo duże straty w licznych natarciach, ktorych nie traktowali jako "patrole".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Domen   

3) Niemcy znaleźli amunicję na pewno, bo zapasy amunicji załogi WTT na dzień 01.09.1939 wyglądały tak:

1. Granaty ręczne ćwiczebne - 560 szt.

2. Granaty ręczne obronne - 560 szt.

3. Pociski do mozdzierzy - 860 szt.

4. Pociski do armaty polowej - 330 szt.

5. Pociski do armat ppanc. - 400 szt.

6. Naboje do ckm - 125.000 szt.

7. naboje do kbk - 45.000

Amunicji do armaty polowej, moździerzy i armat ppanc. Polacy na pewno nie wystrzelali całej, bo jedyna posiadana armata polowe, jedyne posiadane 4 moździerze i 2 działka ppanc. zostały szybko zniszczone przez Niemców.

Natomiast amunicji karabinowej, do ckm i granatów było stosunkowo niewiele i 7 września praktycznie nic już nie zostało (biorąc pod uwagę ilu Niemców załoga WTT zabiła / zraniła, można uzmysłowić sobie jej zużycie).

Czyli ten wniosek:

Czyli wynikałoby z tego, że polscy żołnierze nie mieli z zapasami żadnych problemów.

Jest całkowicie błędny.

a te domniemane ataki, były tylko patrolami, żeby wykryć polskie stanowiska ogniowe.

Niemcy nie musieli nic wykrywać, bo całe Westerplatte mieli rozpracowane już na długo przed wojną.

Westerplatte jest dogłębnie rozpracowane (Niemcom nie udało się jedynie wykryć placówki Prom oraz wartowni nr 3, zamiast tego jako wartownię potraktowali elektrownię) w załączniku nr 21 do opracowania pt. "Die polnische Landesbefestigung. Stand vom 15.6.1939". Niemcy wiedzieli też, że załoga WTT ma dużo broni maszynowej.

5) Podobno 1 września niemieccy żołnierze z oddziałów szturmowych zostali poinformowani przez oficerów, że idą na Westerplatte przyjąć kapitulację Polaków, a nie po to by walczyć. I zdążą jeszcze wrócić na śniadanie. Dlatego też ich ataki tego dnia miały być tak żałosne, że Polacy spokojnie je odparli.

Jestem w 100% pewien, że to jakaś wierutna bzdura. Niemcy nie byli kompletnymi idiotami.

Skoro tak się trudzili na długo przed wybuchem wojny, żeby rozpracować Westerplatte a potem wysadzili tuż pod nosem placówki desant z morza (kompania szturmowa Kriegsmarine), to na pewno szykowali się do szturmu.

Gdyby chcieli tylko przyjąć kapitulację, to nie wprowadzaliby do Gdańska pancernika z ukrytą pod pokładem kompanią szturmową Kriegsmarine (zatajenie prawdziwego celu tej operacji też musiało im trochę trudu sprawić), tylko po prostu wysłaliby parlamentariuszy albo ewentualnie oddziały policji z Gdańska, żeby zajęły WTT.

4) Dlatego też ich ataki tego dnia miały być tak żałosne, że Polacy spokojnie je odparli.

W jakim sensie sądzisz, że żałosne i dlaczego "spokojnie"? Gdyby ataki niemieckie były żałosne, to nie ponieśliby tak wielkich strat (to świadczy raczej o determinacji w walce). Polacy straty też ponieśli i zużyli masę amunicji.

Poza tym drugi szturm 1 września miał miejsce już po południu, więc jak się do tego ma info o śniadaniu ???

a właściwie próbował dowieść, że to wcale nie była bohaterska obrona.

Nie widzę związku żadnego z tych punktów (może poza 1., ale o tym niżej) z bohaterstwem.

Jedynie punkt pierwszy przemawia za tym, że bohaterstwo obrońców było większe niż kiedyś sądzono, bo posunęli się nawet do niesubordynacji, uwięzienia dowódcy i zabicia tych, którzy z rozkazu dowódcy mieli rzekomo wywiesić białą flagę - czyli świadczy to o tym, że żołnierze chcieli walczyć dłużej niż im kazano.

Swoją drogą - te informacje nie są w pełni potwierdzone. Tutaj inny punkt widzenia na postawę Sucharskiego:

http://wyborcza.pl/1,97737,7004222,Biala_f...sterplatte.html

A tutaj ciekawa dyskusja z udziałem znawcy i twórcy tej nowej teorii obrony Westerplatte (nick "wachmistrz"):

http://www.odkrywca-online.pl/pokaz_watek.php?id=67736

W powyższym temacie pojawia się między innymi wątek otrzymania przez Sucharskiego rozkazu drogą radiową do złożenia broni - tuż po nalocie z 2 września. Rozkaz ten mieli nadać niemieccy dywersanci podszywający się pod polskie dowództwo. Był też podobno na WTT niemieckie szpieg. W każdym razie Niemcy porządnie rozpracowywali Westerplatte, i to nie tylko pod względem ustalania siły i położenia punktów obronnych.

Tutaj wspomniana informacja dotycząca aktywności Abwehry na Westerplatte:

Geheimoperation Wicher / Wladyslaw Kozaczuk / Karl Müller

Verlag / 3-86070-803-1 / strona 82

"... Außer dem aus politischen Gründen inszenierten

Zwischenfall in Gleiwitz benutzten die Deutschen mehrere

weniger bekanntgewordene Kriegslisten zur Irreführung der

Polen. So wollten sie einzelne Einheiten und Verbände zur

Kapitulation verleiten. Ein solcher Versuch wurde z.B.

durch die geheime Funkaufklärung der Kriegsmarine

unternommen. Ihr war es kurz vor dem Krieg gelungen, einen

von der Besatzung der Westerplatte benutzten polnischen

Marinecode aus vier Buchstaben zu knacken. Am zweiten

Kriegstag funkte die deutsche B-Dienst-Leitstelle in

Swinemünde einen vorgetäuschten Befehl in diesem Code.

Scheinbar von polnischen Militärbehörden ausgegeben,

forderte er die Westerplatte auf, den Widerstand

einzustellen und sich zu ergeben. "Der gewünschte Erfolg

blieb aus", bemerkt der ehemalige Leiter der deutschen

Marine-Funkaufklärung. ..."

Tutaj też dyskusja o WTT:

http://forum.tajemnicawesterplatte.pl/viewtopic.php?id=2

Film nakręcony z jednego ze Stukasów które przeprowadzały nalot na WTT:

http://portalwiedzy.onet.pl/17073,1,haslo.html

Edited by Domen

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   

10000 naboi karabinowych? Spotkałem się z taką ilością.

Przy okazji. Ogólna ilość naboi karabinowych według Twoich wyliczeń to 170 tys.

Przecież ten sam nabój czy do kb, rkm czy ckm.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Domen   

Nawet te 170,000 sztuk naboi karabinowych / km to nie jest wcale dużo.

Biorąc pod uwagę, że Niemcy średnio na zabicie lub zranienie jednego Polaka musieli we wrześniu / październiku 1939 roku statystycznie wystrzelać:

Co najmniej 2371 szt. amunicji do kb / km / pm / pist.; co najmniej 14,5 szt. amunicji ppanc.; co najmniej 8 szt. amunicji do moździerzy / granatników; co najmniej 29 szt. amunicji do dział czołgowych; minimum 15 szt. amunicji artyleryjskiej oraz zużyć minimum 6,8 granatów i co najmniej 121 kg bomb lotniczych (2,25 szt.).

To można przyjąć, że Polacy musieli zużyć podobną ilość amunicji aby osiągnąć podobny efekt.

Ale biorąc pod uwagę, że na Westerplatte Polacy wyeliminowali łącznie z walki następującą ilość Niemców:

(Patrz mój post - post numer 41):

https://forum.historia.org.pl/index.php?sho...30&start=30

To widzimy, że obrońcy Westerplatte musieli strzelać znacznie celniej niż statystycznie strzelali Niemcy, bo inaczej po prostu nie starczyłoby im amunicji żeby zadać Niemcom takie straty jakie zadali. ;)

Edited by Domen

Share this post


Link to post
Share on other sites
Domen   

Swoją drogą to tak już pisałem niemieckie szturmy 1 września na pewno nie zostały spokojnie odparte, zwłaszcza że pierwszy ze szturmów przeprowadzonych tego dnia trwał 2 godziny a drugi aż 4 godziny (od 9:00 do 13:10).

Na filmie Różewicza z 1967 roku to jednak wygląda trochę inaczej niż w rzeczwistości - cała sekwencja szturmów trwa może kilkanaście minut - Niemcy krzyczą, atakują, kilku dostaje i uciekają. W rzeczywistości bardzo ciężkie szturmy na Westerplatte w pierwszym dniu wojny trwały ponad sześć godzin, czyli praktycznie bite pół dnia.

Przecież ten sam nabój czy do kb, rkm czy ckm.

Nabój ten sam, ale przeznaczenie inne.

Nie wydaje mi się, żeby wydzielano strzelcom amunicję z zapasów dla obsług ckm i rkm.

Czyli wg. Twoich danych 10,000 naboi do kb - to wychodzi ok. 50 na żołnierza.

Wg. moich danych 45,000 naboi do kb - wychodzi ok. 225 sztuk na żołnierza.

Edited by Domen

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   
Nawet te 170,000 sztuk naboi karabinowych / km to nie jest wcale dużo.

To widzimy, że obrońcy Westerplatte musieli strzelać znacznie celniej niż statystycznie strzelali Niemcy, bo inaczej po prostu nie starczyłoby im amunicji żeby zadać Niemcom takie straty jakie zadali. ;)

Statystyka na tak wąskim odcinku jak Westerplatte musi trochę zawodzić. ;)

Niemcy atakować mogli tylko z jednego kierunku.

Tak więc dobrze wstrzelane kaemy, mogły spokojnie powstrzymywać natarcia niemieckie

Share this post


Link to post
Share on other sites
Andreas   

Jak mieli rozpracowane przed wojną, skoro gen. Renihardt sam uważał, że tam nic nie ma, tylko 100 słabo wyszkolonych wartowników?

Czemu ponieśli takie straty?

Po co Gestapo przyprowadzili mata Sikorskiego, szpiega Abwehry na WST od 1934r., a jednocześnie tam służył?

Jakim cudem?

Niemcy uważali, że Polakom starczy amunicji na 4-5 tygodni walk.

Jakie są dowody tego rozpracowania?

Poproszę najchętniej o tłumaczenie. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Forteca   
Jak mieli rozpracowane przed wojną, skoro gen. Renihardt sam uważał, że tam nic nie ma, tylko 100 słabo wyszkolonych wartowników?

Typowy bałagan - tak samo jak Sowieci mieli świetne rozpracowanie Linii Mannerheima i nie przekazali jej oddziałom liniowym, tak i Niemcy mieli dobre opracowanie o polskiej fortyfikacji (nie tylko Westerplatte, i G. Śląsk, i most w Tczewie itd.) i nie przekazali go oddziałom liniowym. Zresztą, we Francji było to samo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Andreas   

Rozumiem, że ani Kleikamp, ani Reinhardt nie otrzymali tych danych, mimo, że oni jako pierwsi mieli uderzyć jednostkami liniowymi podczas całej wojny? Tak samo jak Jeschonnek czy Kesselring ich nie otrzymali? Nie otrzymał ich także Forster? A Abwehra i Gestapo?

Może sam Hitler ich nie otrzymał?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Forteca   
Rozumiem, że ani Kleikamp, ani Reinhardt nie otrzymali tych danych, mimo, że oni jako pierwsi mieli uderzyć jednostkami liniowymi podczas całej wojny? Tak samo jak Jeschonnek czy Kesselring ich nie otrzymali? Nie otrzymał ich także Forster? A Abwehra i Gestapo?

Może sam Hitler ich nie otrzymał?

Nie wiem kto otrzymał - faktem jest że w Belinie 1 lipca 1939 r. wydano (OKH wydał, Generalstab des Heeres, Az. Zu/n 50 - 12. Abt. (III) Nr 1350/39g) książeczkę "Die Polnische Landesbefestigung" i tam plan Westerplatte jest. Czy się to komuś podoba czy nie. Anlage 21 - Skizze Westerplatte (Danzig) i str. 13. Ba, nawet podają że w schronach łącznie 14 ckm i 7 rkm.

Co prawda książka ma nadruk "Geheim!" (beim Einsatz: N.f.D.), ale generałowie i planujący operację aczej mieli do niej swobodny dostęp, gdyby tylko chcieli skorzystać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ciekawy   
Bohaterska składnica

Piątek, 2 września (13:18)

Niemcy nie mieli zbyt dużej wiedzy na temat możliwości obronnych Westerplatte. Srodze się to na nich zemściło.Traktat wersalski dał Polsce dostęp do morza. Niewielki i niezagospodarowany skrawek bałtyckiego wybrzeża nie zaspokajał jednak ani gospodarczych, ani militarnych potrzeb Rzeczypospolitej. Nieliczne jednostki polskiej floty wojennej i handlowej zmuszone były więc początkowo bazować w porcie gdańskim oraz w nieprzystosowanym do tego porcie rybackim w Pucku. W dokumencie zapisano także, że Polska może swobodnie korzystać z gdańskiego portu w wypadku wwozu i wywozu sprzętu czy materiału wojennego.

Prawo do przeładunku

W praktyce wyegzekwowanie tego prawa było niezmiernie trudne, gdyż władze Wolnego Miasta czyniły wiele przeszkód przy przeładunkach materiału wojennego. Aby temu zaradzić, po kilkuletnich dyskusjach na forum Ligi Narodów, w 1924 roku podjęto decyzję, że teren na półwyspie Westerplatte, u ujścia kanału portowego do morza, naprzeciw Nowego Portu (Neufahrwasser), zostanie oddany Polakom, żeby mogli tam dokonywać przeładunku i magazynować sprzęt wojskowy. Dopiero jednak rok później obszar ten oficjalnie przekazano im w bezterminowe i bezpłatne użytkowanie. W celu zapewnienia bezpieczeństwa wojskowym transportom na początku grudnia 1925 roku Liga Narodów przyznała Polsce prawo do utrzymywania na Westerplatte stałej załogi wojskowej. Półtora miesiąca później, 18 stycznia 1926 roku, na trałowcu ORP "Mewa" przybył tam oddział Wojska Polskiego, który zaczął pełnić służbę wartowniczą. W ten sposób powstała na Westerplatte Wojskowa Składnica Tranzytowa, strzeżona przez 88 żołnierzy, w tym dwóch oficerów.

Polska nie rezygnuje

Wraz z rozbudową portu gdyńskiego składnica na Westerplatte traciła na znaczeniu. Szybciej i bezpieczniej można było bowiem dokonywać przeładunków materiału wojennego w Gdyni. Mimo to władze polskie nie zamierzały likwidować składnicy. Przemawiała za tym racja stanu - obecność polskich żołnierzy na Westerplatte świadczyła o tym, że Polska nie zamierza rezygnować ze swoich praw do Gdańska i - jak to ujął minister spraw zagranicznych Józef Beck, przemawiając w sejmie 5 maja 1939 roku - "od Bałtyku [...] odepchnąć się nie da".

Dlatego też na początku lat trzydziestych zaczęto składnicę modernizować. Do 1932 roku żołnierze mieszkali i pełnili służbę w prowizorycznych drewnianych koszarach i wartowniach, a ich uzbrojeniem była jedynie ręczna broń strzelecka. Zbudowano więc koszary z betonowymi stropami i piwnicami oraz ceglano-betonowe wartownie. Usytuowano je w taki sposób, aby zainstalowana w nich broń maszynowa tworzyła jednolity system ognia, trudny do przeniknięcia przez napastnika. Miała być blokada, a nie atak

W ostatnich miesiącach przed wybuchem wojny wzmocniono liczebnie załogę, która wraz z pracownikami wojska liczyła ponad 200 osób. Uzupełniono również uzbrojenie: dostarczono działo polowe 75 milimetrów, dwa przeciwpancerne 36 milimetrów oraz cztery moździerze kalibru 81 milimetrów. Generał major Friedrich Georg Eberhardt, któremu od 1 kwietnia 1939 roku podlegały siły zbrojne Wolnego Miasta Gdańska (w ich skład wchodziły 1 i 2 Pułk Landespolizei, formacja SS "Heimwehr Danzig" oraz kilka mniejszych samodzielnych oddziałów), zdawał sobie sprawę z tego, że atak na polskie wartownie, obsadzone stałymi załogami uzbrojonymi w karabiny maszynowe i osłonięte zasiekami z drutu kolczastego, może zakończyć się dużymi stratami. Nie widział przy tym konieczności takiego działania. Dlatego też na naradzie, która odbyła się 25 sierpnia o godzinie 16.15 na pokładzie pancernika "Schleswig-Holstein", poinformował jego dowódcę komandora Gustava Kleikampa, że nie zamierza atakować składnicy, tylko ją zablokować.

Plan komandora

Kleikamp zaproponował Eberhardtowi, że zdobędzie Westerplatte własnymi siłami, kierując do boju znajdującą się na okręcie 1 Kompanię Szturmową VII Oddziału Artylerii Morskiej ze Świnoujścia pod dowództwem porucznika Wilhelma Heningsena. Komandor prawdopodobnie liczył, że kompania osiągnie błyskawiczny sukces, a on sam zasłuży na pochwały przełożonych. Dziwić musi ta pewność, gdyż nie miał on pełnej wiedzy o organizacji obrony składnicy. Dopiero kilka godzin wcześniej, 25 sierpnia o godzinie 10.40, jego okręt wpłynął do Gdańska i zacumował w kanale portowym, w miejscu odległym około 200 metrów od polskich pozycji, prawie naprzeciw Wartowni numer 2. W ciągu kilku dni Niemcy próbowali zebrać dodatkowe informacje, ale zwiad powietrzny i obserwacja od strony Nowego Portu niewiele dały. Zauważono tylko stanowiska broni maszynowej przy murze okalającym składnicę.

Ta niewiedza zemściła się już pierwszego dnia wojny i kosztowała życie wielu niemieckich marynarzy. W wydanym 31 sierpnia rozkazie komandor Kleikamp oceniał, że Westerplatte jest obsadzone załogą liczącą 150-200 ludzi, która dysponuje tylko bronią ręczną i lekkimi karabinami maszynowymi. Beztrosko sądził więc, że po kilkuminutowym ostrzale okrętowej artylerii (cztery działa kalibru 280 milimetrów, dwanaście kalibru 150 milimetrów, cztery kalibru 88 milimetrów, cztery działa przeciwlotnicze kalibru 37 milimetrów i trzy kalibru 20 milimetrów) umocnienia i przeszkody inżynieryjne zostaną zburzone, a załoga nie będzie w stanie stawić skutecznego oporu nacierającym szturmowcom porucznika Heningsena. "Rozpocząć ostrzał!"

W piątek 1 września o godzinie drugiej w nocy kompanię szturmową wyokrętowano z pancernika. W ciągu dwóch godzin zajęła stanowiska wyjściowe do natarcia, na północ od Wisłoujścia. Na pozycjach znalazły się także pozostałe siły. O 4.47 na pancerniku "Schleswig-Holstein" komandor Kleikamp wydał rozkaz: "Rozpocząć ostrzał". Minutę później pociski spadły na teren składnicy. W trakcie siedmiominutowej nawały pionierzy z kompanii szturmowej wysadzili w niektórych miejscach mur okalający Westerplatte, aby ułatwić własnej piechocie wdarcie się do wewnątrz. Uderzyła ona od wschodu przez zniszczoną bramę kolejową i wyłomy w murze. Bardzo szybko jednak celny ostrzał z karabinów maszynowych prowadzony z placówek "Prom" i "Wał" załamał jej atak. Po półtoragodzinnej wymianie ognia musiała się ona wycofać na stanowiska wyjściowe. Zginęło około 50 ludzi. O godzinie 7.40 działa pancernika ponownie otworzyły ogień, starając się w pierwszej kolejności unieszkodliwić placówkę "Prom", która zadała największe straty kompanii szturmowej. O godzinie 8.55 Kleikamp rozkazał przerwać ogień. Do natarcia ponownie ruszyła kompania szturmowa marynarki wzmocniona plutonem SS "Heimwehr Danzig" (60 ludzi z bronią maszynową). W pierwszej fazie udało im się wedrzeć w głąb składnicy, wykorzystując chwilową dezorganizację obrony, gdyż pociski artyleryjskie zniszczyły umocnienia "Promu". W krytycznym momencie weszły jednak do akcji polskie moździerze, których pociski załamały niemieckie natarcie. O godzinie 12.33 dowódca niemieckiej kompanii porucznik Heningsen został ciężko ranny w brzuch i zmarł jeszcze na Westerplatte. Dowództwo przejął po nim porucznik Walter Richard Schug. Mógł on jedynie zarządzić odwrót resztek kompanii z obszaru składnicy. Wcześniej, bo o 11.40, na stanowiska wyjściowe wycofał się pluton SS. O natychmiastowym wznowieniu natarcia nie było mowy.

Kolejny atak

Niemiecka kompania była wykrwawiona (tylko w tym drugim ataku zginęło lub zostało rannych 70 ludzi) i wstrząśnięta poniesioną klęską. Jej morale zostało poważnie nadwerężone.Niemieckie natarcia przeprowadzane 1 września od świtu do godziny 14.00 zakończyły się dla najeźdźcy wielkimi stratami. Kolejne ataki mogły tylko powiększyć ten krwawy rejestr, w którym znalazło się już kilkudziesięciu zabitych i 120 rannych. W tej sytuacji komandor Kleikamp przesunął kolejny szturm na 3 września.

Najpierw bombowce miały zniszczyć z powietrza "co najmniej 20 betonowych bunkrów najnowszego typu z podziemną komunikacją", co powinno pomóc w zdobyciu "podziemnego fortu" Westerplatte. I tak w ciągu kilkunastu godzin niemiecki dowódca radykalnie zmienił swoją ocenę możliwości obronnych polskiej załogi składnicy: przestał je lekceważyć, a zaczął doceniać, a nawet przeceniać.

Waldemar Rezmer

Śródtytuły pochodzą od redakcji portalu INTERIA,PL.

Źródło informacji: http://facet.interia.pl/obyczaje/militaria/news/bohaterska-skladnica,1689802,4558?t=1

Zapraszam do dyskusji :) Ja już znalazłem małego babola:

dwa przeciwpancerne 36 milimetrów

Co to działka "ppanc. 36mm "? Słyszał ktoś o takowych ?:lol: Działko wz.36 37mm Boforsa jak najbardziej istniało :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
harry   

Zapraszam do dyskusji :) Ja już znalazłem małego babola: Co to działka "ppanc. 36mm "?

Jest w tym tekście kilka niezręczności np: " Usytuowano je w taki sposób, aby zainstalowana w nich broń maszynowa tworzyła jednolity system ognia, trudny do przeniknięcia przez napastnika" :thumbup:, jednak ta wpadka z armatą 37mm, wygląda mi na błąd redakcyjny.

Jeśli chodzi o mity, to autor kolejny raz powtarza, że Niemcy nie mieli rozeznania w usytuowaniu polskich umocnień. Otóż mieli, a niechcący wychodzi to również w tekście: "Generał major Friedrich Georg Eberhardt, (...) zdawał sobie sprawę z tego, że atak na polskie wartownie, obsadzone stałymi załogami uzbrojonymi w karabiny maszynowe i osłonięte zasiekami z drutu kolczastego, może zakończyć się dużymi stratami"

Tuż przed wybuchem wojny, wydano w Niemczech małą czerwoną książeczkę "Polskie fortyfikacje krajowe", gdzie na 46 stronie jest dokładny plan Polskiej Składnicy Tranzytowej, z rozmieszczeniem umocnień, przeszkód terenowych, zasieków a nawet przebieg podziemnych kabli telefonicznych. Wydaje się, że odpowiednią wiedzą na ten temat dysponował Eberhardt, pytanie tylko dlaczego nie podzielił się nią z Kleikampem, ani Greiserem, który wysłał swoich pupilów z Heimwehr Danzig na rzeź?

I druga rzecz, której mi tu brakuje, to informacja o przyczynach strat: nie umniejszając w niczym dobremu przygotowaniu obrony i dzielnej postawie, to należy podkreślić, że wiekszość strat podczas szturmu 1 września Niemcy ponieśli od własnego ognia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.