Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Norton

Ideał kobiety na przestrzeni wieków

Recommended Posts

To ja zacznę od Petera Paula Rubensa:

Wiek XVI i XVII. Jeden z mistrzów baroku.

las%20tres%20gracias.jpg

Ideał to kobieta o pulchnej urodzie co miało przedstawiać żywioł natury.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Narya   

Pierwotne wyobrażenia ideału kobiety widzimy po raz pierwszy w tzw. Wenus z Milo. Były to kobiety puszyste, o obfitych kształtach, tzw. "kobiety-matki".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właściwie nie rozumiem, jakim cudem mogło się tak diametralnie zmienić wyobrażenie o kobiecie (mój osobisty ideał to drobniutka osóbka :oops: )

w końcu wiele zależy od natury, rozumiem że pulchne kształty oznaczały dożywiony, silny organizm - w dodatku dużo mleka dla potomstwa :(

ale teraz od tego się odeszło (mimo iż kobiety pulchne mają swoich wielbicieli, i powiedzieć że nie mogą być atrakcyjne to fałsz) i promuje "chudość".

//Adm. Zdania piszemy z dużej litery i interpunkcja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lach71   

Ano bywało różnie...

http://img140.imageshack.us/img140/9551/kobietaoa3.jpg

Wenus z Willendorfu, okres paleolitu. Wyrzeźbiona 22 000 - 24 000 lat temu

Tej pani najwyraźniej nie groziła anoreksja. :D

Na przełomie tysiącleci widoczna jest pewna prawidłowość. Naszym przodkom najwyraźniej podobały się DUŻE kobiety. Ostatnio, czyli w II połowie XX wieku coś się pokręciło, ale teraz ponownie wracamy w stare, dobre koleiny. :(

Share this post


Link to post
Share on other sites

Naturalne kształty są dobre, pod warunkiem że są uwarunkowaniami genetycznymi, a nie wynikiem złego trybu życia.

W końcu ten powrót na dobre koleiny zawdzięczamy fast food'om (ach, te piękne Amerykanki :( )

Share this post


Link to post
Share on other sites
cosiek   

Zdjęcie przednie. Kobieta swoją figurę powinna mieć, jak zauważono, wyrzeźbioną. Jak dla mnie powinien istnieć złoty środek we wszystkim także i w tej sprawie ;)

Niestety ostatnimi czasy znowu idzie się w kierunku nadmiernej szczupłości. :/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Idealna kobieta, to kobieta niezbyt uczona, przynajmniej wedle Karola Libelta i jego dzieła "Humor i prawda w kilku obrazkach":

"Są pewne wyrazy, które jak dwa kawałki drzewa potrzebnie nieociosane, żadną miarą do siebie nie przystają, jakkolwiekbyś je obracał. Taką parą wyrazów jest przymiotnik uczony, i rzeczownik, kobieta. Czy powiesz uczone kobiety, czy kobiety uczone, zawsze czujesz, że niema powiązanej myśli. Tworzy się tam zawsze jakaś obca myśl, mechanicznego nauczenia się, jak np. szpak uczony; myśl mogąca być nawet obraźliwą. Aby więc nie obrazić kobiet, w których obronie tu autor tego artykułu występuje, wolał dać napis kobiety i uczoność, i te dwa znaczenia zostawić niepołączone, aż je czas kiedy obrobi i połączy. Leży w tem coś niepojętego. Gdy powiem wielki mąż, każdy wie, co chcę. powiedzieć, ale gdy powiem wielka żona, choćbym przy wielka i trzy wykrzykniki położył, każdy jednak pomyśli o jakiej rosłej pomorskiej piękności. Niech się jednak płeć piękna pociesza. Gdzie niema wyżyn, tam niema i niżyn. Więc gdy kto powie mała żona, każdy pomyśli zaraz o wzroście, nic o małych przymiotach duszy".

Choć może to prowokacja?

http://www.pbi.edu.pl/book_reader.php?p=40271

Share this post


Link to post
Share on other sites
fodele   

W epoce Grecji klasycznej wystarczyło, że o kobiecie się nie mówiło - ani źle, ani dobrze (patrz: Epitafium Peryklesa). Ponadto miała być piękna i zdrowa.

I to w zasadzie byłoby tyle.

Od tej pory tylko odnośnie pierwszego wymagania coś się zmieniło ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Wiesz Fodele, bo to nie ma co mówić.

Toż nawet Pan Bóg nie był zadowolony ze swego dzieła. Gdy stworzył Adama to był bardzo zadowolony. No nie mógł wyjść z podziwu jak dobrze mu ten chłop wyszedł. Cmokał, klaskał. No był szczęśliwy. Potem wziął się za Ewę i tu już nie był tak zadowolony.

"-No kiepsko, kiepsko" - pomyślał. Przez pewien czas zastanawiał się czy nie zacząć od nowa. No ale to już była sobota wieczorem a przecież siódmego dnia zwykł był odpoczywać.

"-Dzisiaj nie zdążę" - pomyślał

"-A co tam! Ty jesteś ekstra" rzekł do Adama

"A ty do końca życia będziesz się malować" - poradził Ewie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W opowiadaniu Ernsta Theodora Hoffmanna "Piaskun" ("Der Sandmann") jeden z wątków tyczy się miłości Nathanaela do Olimpii, która (jak się z czasem okazało) była automatem. W jej postaci autor zawarł jednak pewną cechę czyniącą ją bez wątpienia kobietę idealną.

Jaką?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

Wpadła mi w ręce najnowsza Claudia, stąd wiem jakich tortur (i kasy) wymaga obecnie ten ideał.

Podtytuły:

Jad pszczeli ujędrnia skórę

Jad żmii zamiast botoksu

Śluz ślimaka działa regenerująco

Ślina z ptasich gniazd wygładza skórę

Laserowa depilacja w domu

Wyrolluj ciało

Ujędrnianie z superfood

Botoks na mokre dłonie i stopy

Ocet jabłkowy ograniczy pocenie

Kwasoterapia zamiast pilingu

Wymarzona i trwała opalenizna w 5 minut

A takiej Kleo wystarczała kąpiel w mleku oślicy.

Edited by Tomasz N

Share this post


Link to post
Share on other sites

W dość krytycznym dla społeczności Warszawy oglądzie pijara. Michała Dymitra Krajewskiego (: "Podolanka wychowana w stanie natury" z 1784 r.), kiedy tytułowe cnotliwe dziewczę przybywa do stolicy ze zdumieniem i przyganą zauważa, że na ścianach domostw miast konterfektów zacnych antenatów wiszą swawolne kopersztychty. A chciałaby tam widzieć, choćby cną Zemboczyńską. Ta, wielce cnotliwa białogłowa z czasów Bolesława Śmiałego:

"... warując wstydu i cnoty swojej, widząc, iż zewsząd górę wzięła wszetecznej młodzieży niekarna żądza, na wieży kościoła Zemboczyńskiego przez długi czas taiła się, powrozem sobie żywność, od czeladzi nagotowaną wciągając".

 

Pewnie dziś, Zemboczyńska nakazałaby czeladzi aby na końcu powrozu była akurat owa wszeteczna młodzież...

:B):

 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 16.05.2008 o 7:41 PM, Lach71 napisał:

Na przełomie tysiącleci widoczna jest pewna prawidłowość. Naszym przodkom najwyraźniej podobały się DUŻE kobiety. Ostatnio, czyli w II połowie XX wieku coś się pokręciło

 

Raczej już w wieku XIX (a może nawet w XVIII?), to wtedy ideałem była wiotka i szczupła kobieta, o jasnej karnacji "nie splamionej" promieniami słońca. Kobieta, która swym wyglądem miała pokazywać że nie musi kalać się fizyczną pracą, przez co dawała dowody na pozycję swego męża i jego status finansowy. Kobieta, która nawet nieszczególnie wiele powinna korzystać z ruchu, to czyniło jej ciało grubiańskim i bardziej męskimi.

"The vital system is peculiarly the system of woman ; and so truly is this the case, that any great employment, either of the locomotive or mental organs, deranges the peculiar functions of woman, and destroyed the characteristics of her sex".
/A. Walker "Beauty: Illustrated Chiefly by an Analysis and Classification of Beauty in Woman", Publish. S.Andrus & Son., Hartford 1848, s. 206/

 

Kobieta ubrana w taki strój, który w znaczący sposób utrudniał jej większą aktywność, a i mobilność.

"Trzeba przy tym dodać, że w następnej kolejności „redukowano” ich ciała do „wiotkiej” reprezentacji, po czym owa reprezentacja była dodatkowo rekonstruowana poprzez strój – uniemożliwiający kobiecie ruch. Kobieta stawała się już tylko estetyczną dekoracją. Można w tym miejscu zacytować fragment tekstu Francuzki Eugene Chapus z 1862 roku: „Kobieta w gorsecie jest kłamstwem, fikcją, ale dla nas ta fikcja jest lepsza od rzeczywistości” (Perrot, 1996: 43)".

/A. Gromkowska-Melosik "Ciało, moda i tożsamość kobiety epoki wiktoriańskiej – dyskursy piękna i przemocy", "Społeczeństwo − Edukacja", nr 2, Poznań 2012, s. 27/

 

Autorka przywołanego artykułu wpadła co prawda z tą Francuzką, jako że Eugène Chapus był to znany dandys, który strwoniwszy majątek ojca (byłego gubernatora Gwadelupy), musiał imać się dziennikarstwa, uznawany jest za jednego z pierwszych sportowych dziennikarzy we Francji. Uznawano go też za arbitre des élégances, był autorem takich podręczników czy poradników, jak: "Manuel de l'homme et de la femme comme il faut" czy "Théorie de l'élégance".

 

Tu jednak chciałbym zwrócić uwagę na inną kwestię, kiedy i dlaczego zaczęto akceptować "opalone kobiety"?

Kiedy nastąpiła ta mentalno-estetyczna zmiana?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czas chyba możemy w miarę ustalić - na "Roaring Twenties". Pytanie, czy był jednoosobowy powód (gdzieś czytałem o Coco Chanel, Baker, czy Kelloggu od płatków - ten jeszcze za Edwarda VII) , czy raczej element kompleksowego zjawiska  "postrzyżyn" (nie tylko hrabalowskich), "skracania", emancypowania i opalania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.