Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
mch90

Most w Remagen

Rekomendowane odpowiedzi

Tomasz N   

Właściwie to nie tyle szczęście Amerykanów co niekompetencja saperów niemieckich. Dostali do użycia "cywilne" materiały wybuchowe, wolniej wybuchające od "wojskowych". Oczywiście odpowiednio rozmieszczone detonatory i w tym przypadku mogą rozwiązać sprawę, doprowadzając do odpowiednio ukierunkowanej detonacji.

Ale po co kombinować skoro w tym przypadku wszystko na 100 % załatwia masa czyli przytrzymanie wybuchającego materiału przez coś masywnego, nie pozwalające na rozprzestrzenienie się ładunku nim cały wybuchnie. Tymczasem 150 saperów niemieckich przygotowujących most do wysadzenia ładunki rozmieściło w skrzyniach z ocynkowanej blachy.

Gdyby użyto worków z piaskiem do odpowiedniego zaryglowania masą ładunków na przęsłach, zamiast zabezpieczać stanowiska, wybuch poszedłby w konstrukcję, zamiast w powietrze (rozrzucając przy okazji materiał wybuchowy) i most, jak trzeba, wylądowałby w rzece.

Charakterystyczne, że ładunek w drodze, przyryglowany nadkładem, wyrwał całkiem spory lej.

Osobiście nie dziwię się Adolfowi, że kazał rozstrzelać dowódcę saperów.

Edytowane przez Tomasz N

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Andreas   

Pamiętaj też, Tomaszu, że Amerykanom sprzyjało niesamowite szczęście. Sgt. Drabik z 9. DPanc. osobiście wyrywał ładunki i przerywał kable, i to jest cud, że nie zginął, ani Niemcom nie udało wysadzić się mostu. Inna rzecz, że dowódca saperów zachował się zwyczajnie głupio i sąd polowy mu się jak najbardziej należał.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Tomasz N   

Sgt. Drabik z 9. DPanc. osobiście wyrywał ładunki i przerywał kable, i to jest cud, że nie zginął, ani Niemcom nie udało wysadzić się mostu.

Wyrywanie kabli było bez znaczenia wobec rezygnacji Niemców z sprawdzania instalacji elektrycznej i przejścia na lont, który ładunek na moście odpalił. Ale jego wybuch poszedł powietrze miast w konstrukcję (najbardziej ucierpiały w deski jezdni) i na tyle słabo ją uszkodził, że most się wprawdzie zawalił, ale po dłuższym czasie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Speedy   

Hej

Sgt. Drabik z 9. DPanc. osobiście wyrywał ładunki i przerywał kable, i to jest cud, że nie zginął, ani Niemcom nie udało wysadzić się mostu.

Wyrywanie kabli było bez znaczenia wobec rezygnacji Niemców z sprawdzania instalacji elektrycznej i przejścia na lont, który ładunek na moście odpalił.

Jak sądzę ów Drabik, tnąc kable przecinał też lont detonujący od razu. Po co miałby jedno ciąć a drugie zostawiać?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Tomasz N   

Jak sądzę ów Drabik, tnąc kable przecinał też lont detonujący od razu. Po co miałby jedno ciąć a drugie zostawiać?

To było trochę inaczej.

Tam było podwójne zabezpieczenie w postaci dodatkowego niezależnego ładunku rezerwowego odpalanego lontem. I ten ładunek wybuchnął nie zwalając mostu od razu. Działania Sgt Drabika na reszcie ładunków nie miały na to wpływu.

Edytowane przez Tomasz N

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Speedy   

Niemcy wszelkimi środkami próbowali zniszczyć przeprawy w Remagen (piszę w liczbie mnogiej, bo prócz uchwyconego Mostu Ludendorffa amerykańscy saperzy wybudowali w pobliżu kilka mostów pontonowych i przeprawy promowe). Przeprowadzili m.in. setki ataków lotniczych, głównie za pomocą myśliwców bombardujących Bf 109 i Fw 190, ale także starych Ju 87 i najnowszych odrzutowców Ar 234 i Me 262. Nie uzyskali jednak trafień, a straty ponieśli ciężkie. Amerykanie rozmieścili w rejonie Remagen silne zgrupowanie artylerii przeciwlotniczej, kilkadziesiąt baterii różnych kalibrów (poczynając od sprzężonych wkm-ów Browning M2 aż po 90 mm działa kierowane radarem). Skoro nawet odrzutowce i szybkie myśliwce miały problemy z przedarciem się przez strefę obrony, tym bardziej miałby je powolny Mistel.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Speedy   

Rakiet A-4 tam nie użyto?

Owszem. 500. Bateria SS dysponująca topową technologią (rakietami z pomocniczym kierowaniem radiowym) wystrzeliła na Remagen 11 pocisków. Pierwszy trochę się zgubił chybiając o drobne 60 km :) (widać się to radio też potrafiło posypać) ale w każdym razie kilka spadło w mieście i okolicy, najbliższy kilkaset metrów od mostu. Most Ludendorffa zawalił się tego samego dnia (17 marca), kilka godzin po ataku rakietowym; być może wstrząs wywołany uderzeniem rakiety miał w tym jakiś udział. Konstrukcja była już osłabiona i przez to nieudane wysadzenie i ostrzał niemieckiej artylerii i bliskie wybuchy bomb i intensywny ruch ciężkich pojazdów wojskowych... Możliwe że wybuch rakiety też się w jakimś tam stopniu przysłużył. W relacjach świadków którzy przeżyli wybuch V-2 często podkreślany jest potężny wstrząs gruntu powodowany przez upadek masywnej rakiety lecącej z wielką prędkością w połączeniu z jednoczesną detonacją głowicy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
poldas   

Ten most w Remagen jest klasycznym przypadkiem przerostu środków nad skutkami.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gregski   

Całe to niemieckie przeciwdziałanie miało sens w ciągu pierwszych dwóch - trzech dni.

Most Amerykanom był potrzebny by uchwycić przyczółek i go umocnić.

Chwilę później wojska inżynieryjne przerzuciły dodatkowe przeprawy  i wtedy sam most nie był już niezbędny.

Tak więc niemieckie wysiłki by go zniszczyć po paru dniach były bez znaczenia.

 

Edytowane przez gregski

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×