Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Furiusz

Historia boksu

Recommended Posts

Furiusz   

Ostatnio coraz bardziej fascynuje mnie historia tego sportu, ktoś zna coś dobrego godnego polecenia?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furiusz   

Ciekawa postać - Charles "Sonny" Liston.

Podkład muzyczny:

Nieco chyba zapomniany a bardzo ciekawy bokser - genialne warunki (wielkie pięści chyba największe w historii nowożytnego boksu 38 cm obwodu, niesamowity zasięg co widać na walkach gdy uderza lewym prostym) no i był jak na owe czasu bardo masywny.

legendę powiększają niewiadome - data urodzenia, śmierć, związki z mafią i jego walki z Alim czy w pierwszej rzeczywiście posmarowano mu czymś rękawice, co się stało podczas rewanżu?

Ktoś zna coś dobrego na jego temat?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furiusz   

Nieco dziś zapomniany Michael Moorer a szkoda. Bardziej znany ze swoich walk w wadze ciężkiej zwłaszcza z Evanderem Holyfieldem i porażki z Foremanem. Sławę przyniosły mu walki w wadze półciężkiej (Light Heavyweight) czyli do 175 funtów. Był tam niepokonany. Ciekawa walka odbyła się 22 kwietnia 1989 roku gdy zmierzył się z Freddiem Delgado, który w tym momencie również był niepokonany. Delgado przegrał szybko przez knockout - Moorer w tej kategorii miał niesamowity cios, choć oddając sprawiedliwość i Delgado miał parę - na 15 wygranych walk 14 zakończył przed czasem, Moorer zaś po tej walce na 15 zwycięstw miał 15 knockoutów. Delgado walczył potem jeszcze z kilkoma bardzo znanymi zawodnikami - T. Haerns czy J. Toney (który powtórzył drogę Moorera atakując wagę ciężką po porażce z Royem Jones Jr). Karierę zakończył jednak dużo szybciej niż Moorer który ostatnią walkę odbył w 2008 w Emiratach Arabskich z Shelbym Grossem - wygraną przez knockout przez Double M. Moorer nie przegrywał często nawet w wadze ciężkiej pierwsza porażka to dopiero ta z walki z G. Foremanem (który został wtedy najstarszym mistrzem świata w wadze ciężkiej - tytuł stracił w pamiętnej walce z Alim w Kinszasie), potem przyszły porażki z Holyfieldem (któremu wcześniej odebrał pas mistrzowski) i D. Tua - który też miał ciekawą historię walk.

Ciekawostką dla Albinosa może być to, że zawodników do walki przedstawiał chyba mu znany Chris Waddle.

M. Moorer co ciekawe był pierwszym tak rozpoznawalnym zawodnikiem leworęcznym, jedynie Marvelous Marvin Hagler pewnie dorównywał mu pod względem rozpoznawalności (choć zdarzało mu się długie rundy boksować w stójce ortodoksyjnej np w swojej ostatniej walce). Takich postaci jak William Abednego Thompson (jeszcze XIX wieczny bokser), Pernell Whitaker czy Joe Calzaghe nie ma co chyba liczyć (choć ten ostatni zaczynał swoją drogę do wielkości gdy Moorer był na szczycie)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furiusz   

Emanuel Augustus - ciekawa postać, z tego co wiem walczy nadal. 78 walk mniej więcej 50:50 wygrane i przegrane, z tymi bardziej znanymi raczej przegrywał choć np Floyd Mayweather Jr. uważa, ze był to jeden z jego trudniejszych przeciwników, nawet mimo swojego zwycięstwa przez techniczny knockout w 9 rundzie gdy narożnik jego przeciwnika rzucił ręcznik. Znany z dwóch rzeczy: walczy często nawet bardzo - często zgadza się w ostatniej chwili zastąpić jakiegoś kontuzjowanego zawodnika ale też zgadza się na dużo walk. Znany jest też z tego, ze jak to niektórzy określają lubi "pajacować" na ringu, bywa w tym zabawny ale jak dla mnie w te "klocki" najlepszy był Roy Jones Jr.

Druga sprawa to tzw bolo punch. Taki cios chyba bardziej dla zabawy, na już niezbyt dobrze stojącego przeciwnika. Czasem można zobaczyć w walkach Roy'a Jonesa Jr, Joe Calzaghe czy Sugar Ray Leonarda ale najbardziej znany z wykorzystywania tego ciosu jest chyba Kid Gavilan - Kubański Jastrząb. Zmarł w 2003 roku w wieku 77 lat, waga piórkowa. 143 walki z czego ponad setka wygrana. Prowadził go znakomity trener Yamil Chade. Z ciekawostek można dodać, że to jeden z niewielu bokserów których nikt nigdy nie znokautował. Co ciekawe twórcą ciosu był Ceferino Garcia zwany ... Bolo Punch, urodzony na Filipinach cios wymyślił na plantacji trzciny cukrowej przy jej ścinaniu tzw bolo knife - filipińska wersja maczety. waga średnia, również zawodnik który dużo walczył - ponad 140 walk i ponad 100 wygranych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Nie znam się na boksie nic a nic ale słyszałem o zawodniku o nazwisku Georges Carpentier który nie dosyć że boksował z sukcesami to jeszcze do końca życia pozostał całkiem poczytalnym człowiekiem. Mózgu mu ta szlachetna dyscyplina sportu nie zlasowała.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furiusz   

Tak przypominając sobie piątkową galę, komentatorzy zwrócili uwagę, że jedna z rund, bodaj 10 trwała krócej o parę sekund. To fakt i to było dziwne ale zdarza się - Tyson gdy walczył z Jamesonem w 1986 miał podobny przypadek - 3 runda trwała jedynie 2 minuty. Jak widać zdarza się :P ja z kolei oglądam teraz walki Guillermo Rigondeaux. Jest naprawdę świetny, praca nóg i wyczucie dystansu. Bardzo wcześnie dostał szansę walki o mistrzostwo świata bo już w 9 zawodowej walce, co zresztą skrytykował Marvin Marvelous Hagler (choć akurat nie odnosił się do Kubańczyka). W tym przypadku uzasadnia to naprawdę bogata kariera amatorska

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furiusz   

Może tu zamiast na SB kontynuował będę wątek walk i tych nowszych. Wczoraj w Kalifornii miała miejsce gala bokserska. Bez historii w zasadzie. Oglądałem pojedynek Antonio Traver vs Johnathon Banks. Strasznie nudny, mimo nokautu w wykonaniu Travera. Traver to był ciekawy zawodnik - niezła kariera amatorska - mistrz Panameryki, Mistrz świata, brąz w Atlancie na olimpiadzie. Kariera zawodowa za to już taka sobie. Pierwsza porażka w 17 walce z Erickiem Hardingiem. Harding w sumie wielkich walk nie miał - pokonał Montella Griffina - tego co to w dość specyficzny (bo poprzez dyskwalifikację) sposób pokonał Roy'a Jones'a Jr. Trzy walki po pokonaniu Griffina zmierzył się z Traverem i też go pokonał obu zresztą na punkty. Wszystko po to by w następnej walce zostać pokonanym dość szybko przez RJ Jr. Dwie walki później Traver pokonuje Hardinga. Harding był zawodnikiem średnim. Nie wróżyło to dobrze Traverowi i tak też w gruncie rzeczy było - porażka potem zwycięstwo ze starzejącym się Royem Jonesem, porażka i zwycięstwo z Glenem Johnsonem, potem zwycięstwo z RJ Jr choć zdecydowane, na punkty, choć nie aż tak efektowne zważywszy na to, że Jones był już białym karłem. Potem porażka z Hopkinsem. Potem dwa niezbyt przekonujące pojedynki i trzeci z trudnym ale jednak sporo słabszym Clintonem Woodsem. Dwie porażki z Dawsonem, przenosiny do wagi ciężkiej i zwycięstwo nad Augilerą niewiele pomogły, zszedł do cruiserweight stoczył dwie walki, w tym jedną nieuznaną - nie przeszedł testów antydopingowych. Znów wejście w wagę ciężką, zwycięstwo i zejście do cruiser i wczorajsza walka z Banksem. Zwycięska dla Travera. Nudna jak nie wiem co, choć wygrana przez KO. Traver chyba troche zbyt przejął się rolą w Rockym

Banks też jest ciekawy raczej z powodów poza ringowych. To trener młodszego z braci Kliczko. Tytuł mistrza w wadze cuiser zdobył po 20 walce z Vincenzo Rossitto i decyzji większościowej na jego korzyść. Następną walkę przegrał z Adamkiem. TKO w 8 rundzie. Niezbyt udanie próbował potem sił w wadze ciężkiej. Ostatecznie niby coś zdziałał z Sethem Mitchellem - pierwsza walkę przegrał w 2 rundzie przez nokaut drugą wygrał zdecydowanie na punkty, generalnie jednak jego karierę złamał Adamek.

No i ta ich walka. Wolna, bez pomysłu, dużo klinczów bezsensownych, mało pomysłu, zwłaszcza ze strony Banksa. Traver trafiał czasem nawet nieźle - pod koniec 2 rundy prawy i lewy prosty zamroczyły Banksa ale ten sklinczował. Bardzo długie przestoje bez ciosu. Traver w 7 rundzie przyśpieszył i ten 46 letni zawodnik zmiótł Banksa. Tak czy siak nuda.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furiusz   

dzisiejsza gala w Radomiu nie zachwyciła, pokazała kilka wad współczesnego boksu. Parzęczewski który walczył z Białorusinem bodaj Salakhditimovem (ale nie mam pewności), no cóż wiele pracy. Sił starczyło mu na pełną 1 rundę i sporo drugiej, potem kondycji brak. Ciosy strasznie obszerne, jakby dyskiem rzucał, mało celne. Walka w sumie średnia.

Belitcenko - Gerlecki to niezła walka. Wygrana Polaka przez KO, ciosy na korpus. Ładniejsza walka, lepsza technicznie - co ciekawe trener Polaka jest kickboxerem, co przypomina niejako o starym sporze czy w antycznym boksie wolno było kopać. Chyba jednak nie, przynajmniej brak jest dowodów na to.

Łaszczak - Horvatic to łatwa wygrana Polaka, przeciwnik na zastępstwo, nic nie pokazał. Jedyne co denerwuje to zaliczenie jednego knockdowna Łaszczakowi, mimo, ze wyraźnie było to pośliźnięcie. następna walka była nudna, nie oglądałem do końca. Bradle Pryce i Jonak dali ładną walkę, ciekawą, szybka. Jonakowi brakowało kondycji, mimo jego słów widac było, ze czuł ciosy na korpus i zabierało mu to siły, no i był trochę pogubiony. Tu jednak znowu do głosu doszło sędziowanie - Pyrce był liczony raz. Cios był, Brytyjczyk dotknął desek. problem w tym, że było to wyraźnie pośliźnięcie. Gdy bodaj dwie rundy później to samo zdarzyło się Jonakowi - cios, odskok z pośliźnięciem i upadek na deski, sędzia już nie liczył. Walka była wyrównana u dwóch sędziów Brytyjczyk przegrał 1 punktem, u jednego dwoma. To co zrobił sędzia wypaczyło jednak wynik, w mojej opinii. Mimo bardzo ładnego początku Polaka, bo początek bezsprzecznie jego.

Wach - Walker za to obrazuje nędzę wagi ciężkiej - aż wiało nudą. Wach w zasadzie do KO trafiał tylko lekkim lewym prostym i to nie za często. Travis pajacował i to nie zawsze dobrze. Zasłużone, spokojne, mądre, zwycięstwo Polaka. Tyle, że to nie jest walka którą się przyjemnie ogląda.

Share this post


Link to post
Share on other sites
saturn   

Dla warszawskich fanów boksu postać kultowa - "Kolka"Antoni Kolczyński.

Fragment z "Bij Mistrza" Jerzego Zmarzlika - "...Stoczył 238 walk, z których tylko 22 przegrał. Żył zaledwie 47 lat. Ale co to było za życie? Codzienne biesiady w zakamarkach Grochowa, w "Oazie", na Bazarze Różyckiego, wśród niby-przyjaciół, rekordowych pijusów.Wątroba, taka poobijana przez Pappa, Escudie i kilku innych śmiałĸów, nie wytrzymała. Zmarł 19 czerwca 1964 roku. Mistrz Europy, nieoficjalny mistrz świata, czterokrotny mistrz polski, człowiek, który do końca kariery niechętnie zakładał rękawice i wysoko cenił każdego rywala. Byłem na pogrzebie, wsród tysiąca innych ludzi pogrążonych w żałobie. Płakali prawie wszyscy, bo wszyscy kochali "Kolkę"..."

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furiusz   

Ciekawa postać.

Idzie w koło Achilles, gdzie Greki siedziały,

I nowe im zachęty wystawia przed oczy:

— «Kto, w twardy rzemień zbrojny, krwawą walkę stoczy?

Sześcioletnia i trwała na prace mulica,

Którą ledwie najtęższa uchodzi prawica,

Związana stoi w środku, zwycięzcy nagrodą;

Puchar zwyciężonemu nieszczęścia osłodą»…

Rzekł. Widzi zgromadzenie ogromnego chłopa:

Wstał biegły w takich walkach Epej, syn Panopa,

Schwycił ręką mulicę i rzekł wpośród rzeszy:

— «Niech po ten piękny puchar kto inny pośpieszy:

Mulicy nikt mi z Greków nie wydrze i mniemam,

Że równego w tej walce przeciwnika nie mam…»

Milczą, tak ich Epeja zastraszyła ręka;

Sam się syn Mekysteja Eurial nie lęka.

Troskliwy o zaszczyty swego przyjaciela,

Śmiałego z siebie jeszcze Diomed ośmiela:

On w nim dobrą nadzieją ochotę podwoił,

Sam przepasał, sam jego prawicę uzbroił.

Weszli w koło, twardymi obciążeni pasy,

I oba, wzniósłszy ręce, z wielkimi hałasy

Stoczyli bój, zmieszanym grożąc sobie ciosem.

Bite szczęki gwałtownym jęczały odgłosem,

Pot hojny płynął, każdy swą sztukę wysilił.

Wpadł Epej, a Eurial głowę w tył nachylił,

Ale próżno się chronił przed natarciem śmiałem:

Wziął ciężki raz i wielkim okrył ziemię ciałem.

Jak skacze wyrzucona na brzeg burzą czarną

Ryba, którą wnet morskie bałwany ogarną:

Tak się Eurial, wziąwszy raz ogromny, wzdrygnął,

Skoczył i padł; zwycięzca Epej go podźwignął.

Zaraz i w przyjaciołach miał pomoc gotową;

Wlecze nogi, krwią pluje, słabą chwieje głową.

Puchar, osłodę klęski, wziął jeden z młodzieży,

On na stronie, bez ruchu, nieprzytomny leży.

No właśnie czy to nie piękny opis walki do samego końca, takiej gdzie nikt nie odpuszcza? To są walki które zapamiętuje się na długie lata i o których mówi się jeszcze długo po ich odbyciu. Czy Ali byłby tak samo podziwianym zawodnikiem gdyby nie Frazier i ich mordercze walki? A przypomnijmy to były czasy gdy walkę punktował jeszcze sędzia ringowy i co ważniejsze pojedynki trwały 15 rund. Ich trzy walki w tym słynna Thrilla in Manila, mimo, że nie były może boksersko najpiękniejsze, to były czymś niesamowitym pod względem emocji i uporu, woli walki. To było coś.

Może taka postać nie za bardzo w Polsce kojarzona jak Jess Willard - boksem zajął się w wieku 27 lat, wcześniej był kowbojem. Potężny typ w 1913 roku w 9 rundzie jednym ciosem powalił Jack'a "Bull" Younga, jak się okazało cios był śmiertelny. Willarda oskarżono o morderstwo drugiego stopnia ale jego prawnik go wybronił. Potem nastąpiła jego wielka walka w Hawanie w 1915 roku z Jackiem Johnsonem - 26 rund zanim Johnson się poddał. W 1919 skrzyżował rękawice z Jackiem Dempseyem który go zmiótł, niemal dosłownie. Legenda głosi, że Willard stracił parę zębów, miał złamaną szczękę i żebra. Podobno wszystko to w pierwszej rundzie a Willard przeboksował jeszcze dwie. Trzeba tez pamiętać, że w tamtych czasach można było atakować jak tylko zawodnik oderwał oba kolana od desek ringu. Willard w pierwszej rundzie na deskach był 7 razy. Pisze podobno, bo już wtedy część ludzi powątpiewała w aż takie obrażenia Willarda.

Wiele się zmieniło, swego czasu Marvelous Marvin Hagler wyśmiewał Tommyego Hearnsa gdy ten przełożył ich walkę z powodu złamania małego palca, mówiąc, że gdy mężczyzna dostaje propozycję walki o milion dolarów i boli go paluszek to go sobie odcina.

Druga część oglądałem sobotnie walki - Nordic Fight Night była całkiem pozytywna. Oglądałem walkę Mickiego Nelsona, nie pamiętam kto był jego przeciwnikiem ale walka była do jednej bramki i wyniki 80-70 były w pełni zasłużone. Walka Glen Johnson - Erik Skoglund była ciekawa. Skoglund to młody perspektywiczny zawodnik. Sporo przed nim pracy jeszcze ale ma coś co mi się podoba w skandynawskim boksie - doświadczenie. ma 23 lata i ponad 20 zawodowych walk - to chyba specyfika Skandynawów, jak Francuzów i Brytyjczyków zaciętość. Skoglund ładnie boksował, dobra praca nóg, szybkość, taki sobie refleks. Prawda, ze Johnson blokował większość ciosów ale był mało aktywny, rzadko uderzał, przechodził całą walkę i zasłużenie przegrał. Mnie dziwiło, że nie próbował walczyć w zwarciu. Nigdy nie był co prawda, moim zdaniem, królem bliskich odległości ale z jego doświadczeniem powinien był łoić w tym elemencie Szweda jak chciał, zwłaszcza, że widać było, że Skoglund w tych momentach gdy dystans był minimalny gubił się zupełnie. Tymczasem zupełnie odpuścił ten element. walka Patrick Nielsen - Łukasz Wawrzyczek była moim zdaniem lepsza i bardziej wyrównana niż wskazywałaby na to punktacja. Miłe było to, ze realizator puszczał i nasz narożnik. Mniej miłe było to, że Wawrzyczek chodził, pracę nóg włączał tylko do obrony i to nie zawsze. Przyśpieszył na koniec i moim zdaniem trzy ostatnie rundy były jego, Nielsen się zmęczył co było widać poprzez ilość inicjowanych przez niego klinczy i przez to, ze prawie nie zadawał ciosów. ja bym punktował 97-93 i jeden sędzia tak zrobił, dwóch punktowało 100-90 co było jednak nieporozumieniem zwłaszcza w 9 rundzie gdy Nielsen zadał dwa ciosy, oba niecelne, zaliczył kilka od Polaka i mnóstwo razy klinczował. Obrazu walki by to nie zmieniło, zdecydowanie wygrał Duńczyk ale niesmak trochę pozostaje.

Trzecia sprawa to walka Khana, którą wygrał co mocno zbliża go do walki z Meyweatherem. Stawiam na Money'a mimo, moim zdaniem niezbyt uzasadnionych, zachwytów Oskara de la Hoya na temat Khana i jego możliwości w walce z Floydem. Tak czy siak może być kolejna dobra walka, zwłaszcza, że ostatnio Money rzucił w kierunku Packmana terminem 2 maj. Mam nadzieje, że dojdzie do walki z Filipińczykiem. Floyd zbliża się do rekordu który przebiłby amerykańską legendę - Rockyego Marciano. Jeśli dojdzie do obu walk i Amerykanin je wygra zapisze się w historii a chyba o to mu już trochę chodzi, bo powoli chyba zaczyna już myśleć o emeryturze.

Na zakończenie taka ciekawostka z twórczością Homera już w antyku wielu poetów musiało się zmierzyć jako z wzorcem. Nie inaczej zrobił Nonnos z Panoplis. W 37 księdze swoich Dionizjaka opisuje on igrzyska pogrzebowe, będące odpowiednikiem igrzysk urządzonych przez Achillesa na cześć Patroklesa, układ tej księgi, dyscypliny i ich opisy są bardzo zbliżone do homerowych, nie mogło oczywiście zabraknąć i boksu gdzie mocno podkreśla się jego brutalność,a pokonany przeciwnik pada jak pijany a nagrodę za drugie miejsce odbiera jego brat, więcej w tekście M. Fischer, Igrzyska pogrzebowe w Dionizjakach Nonnosa z Panopolis [w:] Święto - zabawa - Uroczystość w świecie starożytnym, pod red. L. Ożarowska, K. Sekita, warszawa 2011

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furiusz   

mamy sporo ciężkich bokserów Primo Carnera (103 walki, 89 wygranych w tym 72 przez KO i jedynie 14 porażek) ważący 125 kg a urodzony w 1906 roku bokser z Włoch. Miał ponad 2 m wzrostu - jak na tamte czasy gigant. Najwyższy razem z Jessiem Willardem do czasów Nikolaia Valuieva i jego 147 kg. Jess Willard ważył jednak tylko ok 107 kg gdy startował. Carnera był więc gigantem jak na swoje czasy. Co ciekawe sporo swoich sukcesów miał zawdzięczać powiązaniom z mafią.

Ciężki, wysoki i jednocześnie wielki sportowo był George Foreman, zwłaszcza po swoim powrocie. W walce z Stevem Zouski ważył 121 kg i miał sporą nadwagę przy wzroście 191 cm. Ciekawostką jest, że w 1968 roku wygrał złoto na olimpiadzie w Mexico City. Po drodze wygrał wszystkie walki przed czasem za wyjątkiem jednej - z Lucjanem Trelą. To jak mówie jedyna walka Foremana na tym turnieju której nie wygrał przez KO a co ciekawe Trela ma 172 cm wzrostu i podobno musiał podskakiwać by trafić Foremana w głowę.

Król masywnych bokserów może być jednak tylko jeden - Ericu "Butterbean" Esch (77 walk wygranych, 10 porażek 4 remisy i tylko 58 KO - dla porównania Foreman ma na koncie 68 KO) ważył on bowiem nieraz i ponad 400 funtów czyli 181 kg a walczył i ważąc 200 kg. Zwany był królem 4 rund ponieważ większość jego walk odbywała się na takim dystansie. Oznacza to, ze walczył tak naprawdę z niezbyt dobrymi zawodnikami. W swojej karierze miał bodaj jedynie 3 walki zakontraktowane na dłużej niż 4 rundy - dwie wygrał jedną przegrał - ta najdłuższą 10 rundową walkę z Larrym Holmsem - w 2002 roku, wielki Larry Holmes od 73 do 85 niepokonany - do dwóch walk z M. Spinksem i miazgi jaką zgotował mu Tyson. Swoją drogą to też ciekawe, Tyson w 88 po Ko odesłał go na emeryturę. Holmes powrócił jednak w 91 - może licząc, ze jak zabraknie Tysona to ma szansę a może dlatego, że Foreman wrócił? Po tym powrocie wygrał jednak 6 walk pod rząd w tym z Rayem Mercerem którego ostro zdominował w 12 rundowym pojedynku. Nota bene tym samym którego w 2002 nokautował Władimir Kliczko. Po tej walce Holmes przegrał jednak z Holyfieldem. Walczył jednak dalej - pokonując między innymi Jose Ribaltę i Jesse Fergusona - obu zmiótł Tyson dużo wcześniej. Znów Holmes wygrał 7 walk i dostał szanse walki o tytuł i znów przegrał tym razem z Olivierem McCallem - też ciekawą postacią znaną Polakom z bardzo późnych walk między innymi tegorocznych z rodziną Rekowskich. Po tej walce Holmes stoczył jeszcze 9 walki w tym jedynym znaczącym przeciwnikiem był B. Nielsen który go pokonał. Ostatnią walką w karierze Larry'ego była właśnie walka z Eschem - jednocześnie najdłuższa walka Erica Escha w jego karierze.

Holmes miał świetną karierę a gdy w 1985 pokonał po 15 rundowym pojedynku Carla Williamsa jego rekord wynosił 48-0 czyli tyle ile u amerykańskiej legendy Rockiego Marciano. Inna sprawa, ze to były czasy nieco posuchy w wadze ciężkiej.

Wracając do Escha - w boksie kariery nie zrobił jakiejś wielkiej. Sił swoich próbował też w kickboxingu, też ze średnim skutkiem. Próbował też swoich sił w mma z czego jest znany w Polsce - z niezbyt udanej walki z Pudzianowskim na KSW 14.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furiusz   

Bo to i prawda - jakby popatrzeć na czasy Aliego - Sonny Liston to nawet nie wiadomo keidy się urodził, od ojca dostawał głównie lanie, miał bardzo dużo rodzinę - łącznie 25 sióstr i braci a on sam był drugim najmłodszym dzieckiem. Młodośc spędził na farmie, do szkoły nie chodził, głównie dlatego, że gdy już zaczął próbowac naśmiewano się z niego, ze jest analfabetą. Był przywódca gangu i w 1950 trafił do więzienia gdzie zaczął boksować.

Floyd Patterson też urodził się w biednej rodzinie w Waco, jego rodzice mieli 11 dzieci, po przeprowadzce do Nowego jorku był drobnym złodziejaszkiem ale wyszedł z tego, skończył szkołę zdobył złoto olimpijskie. Cus D'Amato pewnie troche tu pomógł. Dwóch największych rywali to ciekawa sprawa Muhhamad Ali urodził się w rodzinie powiedzieli byśmy klasy średniej. Joe Frazier wychował się na farmie, podobno nie za dużej i niezbyt bogatej. Ali lubił przedstawiać swoje walki z Frazierem w ten sposób, ze to on Ali walczy za biednych i uciskanych murzynów - on jest przedstawicielem klas niższych a nie Frazier. Nawet w biografiach Aliego które czytałem autorzy są zgodni - jeśli ktoś miałby być w tym pojedynku przedstawicielem slumsów to Frazier - w młodości pracował u innych jako pomocnik na farmie, potem tułał sie w kierunku północnym, pracował w fabrykach by ostatecznie zająć się boksem.

Rodzina Larry'ego Holmesa też była biedna - Holmes zrezygnował ze szkoły by dorabiając wspomagać rodzinę.

Gdy spojrzeć na lata drugiej złotej ery Tyson - pochodził z niezbyt bogatej rodziny, samotna matka, syna często przywozi policja. matka zresztą zmarła gdy miał 16 lat - w sumie znów pomógł mu Cus D'Amato.

O Holyfieldzie wiem niewiele ale też nie był ze zbyt bogatej rodziny. Dwight Qawi - wielki przeciwnik Holyfielda z wagi cruiser urodził się w Baltimor, niezbyt bogata rodzina a sam Qawi boksować zaczął w więzieniu gdzie odsiadywał 5 letni wyrok za napaść z bronią.

Riddick Bowe wychował się w ówczesnych slumsach Nowego Jorku jego siostrę zabito podczas napadu w 1988 roku - wtedy kiedy sam Bowe zdobywał olimpijskie srebro w Seulu. Swoją drogą chodził do tej samej szkoły co Tyson.

Nie dotyczy to wszystkich - część ludzi boksuje bo boksowali ich ojcowie np Marvis Frazier - syn Joe Fraziera, Floy Mayweather Jr - boksował jego ojciec i dwaj bracia ojca - obecnie trenerzy Floyda, Buster Douglas ten który po raz pierwszy pokonał Tysona - też miał ojca boksera.

Oczywiście są i ci pochodzacy z dosyć sytuowanych rodzin np bracia Kliczko - synowie sowieckiego generała czy Teddy Atlas syn lekarza, to jednak raczej wyjątki niż powszechna praktyka, może to dlatego, że dziś ludzi na pewnym poziomie finansowym aż tak bardzo walka nie pociąga? Inaczej było zapewne w antyku o ile częśc badaczy uważa, ze taki Malenkomas w ogóle nie istniał (moim zdaniem zbyt daleko idąca sugestia), o tyle Pythagoras czy Atyanas którego wspomina Cyceron - to byli szlachetnie urodzeni bokserzy, mający spory majątek już w momencie urodzenia. Ba sami władcy potrafili bić się na olimpiadzie - przynajmniej tak uczynił Varazdat wedle kroniki Mojżesza z Chorene, Historia Armenii, 3.40. Podobnie Diagoras z Rodos.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furiusz   

Taka mała ciekawostka do wczorajszego wpisu - zapaśnicy są ciężsi. Khadzhimurat Gatsalov - Rosjanin osetyńskiego pochodzenia, jeden z lepszych i bardziej utytułowanych zawodników w chwili obecnej, przy wzroście 178 cm dobił już pewnie do maksymalnego limitu 120 kg, Jamaladdin Magomedov Azer - 185 cm i 110 kg, póki co tylko brązowe medale zdobywa, David Modzmanashvili - Gruzin 185 cm obecnie ponad 112 kg, Evgeni Orlov z Ukrainy 185 cm i startuje przy wadze ok 120 kg, zbija przed zawodami z tego co kojarzę (tyle, ze on walczy w klasyku), Tervel Dlagnev - reprezentuje USA - 183 cm i około 118 kg gdy walczy. Wybija się tylko reprezentant Turcji Taha Akgül, młody, utytułowany, dobry zawodnik - 192 cm i ok 120 kilo wagi.

Boks - Riddick Bowe wzrost 196 cm i 123 kg czasem mniej czasem więcej; Lennox Lewis w najlepszym czasie ważył ok 111 kg przy wzroście 196 cm - do walki z Rahmanem z tego co kojarzę trochę przytył; Holyfield gdy walczył 2 walkę z Lennoxem ważył ok 103 kg przy wzroście 189 cm; Tyson najniższy w stawce 178 cm ważył w najlepszych czasach ok 220 funtów, czasem mniej czasem więcej czyli ok 100kg. Buster Douglas, pierwszy który go pokonał ważył wtedy 105 kg, przy wzroście 192 cm. Potem przytył do walki z Brianem Nielsenem ważył już 107.5 kg, Duńczyk wyraźnie bez formy, otyły 191 cm wzrostu i 116 kg wagi. Ruiz gdy walczył z Roy'em Jonesem przy wzroście 188 cm ważył niecałe 102 kg. Do walki z Davidem Hayem Kliczko ważył 110 kg przy 198 cm wzrostu a Haye 96 kg przy 191 cm wzrostu.

Zapaśnicy są więc niżsi i ciężsi - wynika to pewnie ze specyfiki sportu - zawodowe walki trwają obecnie do 12 rund a więc ponad pół godziny w jednym ciągu, walka zapaśnicza to maksymalnie 3 rundy, choć takich walk w ciągu dnia może być parę. Dodatkowo więcej siły potrzeba w zapasach, ot ciekawostka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.