Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Jarpen Zigrin

Wolne przewodnictwo tak czy nie?

Zawód przewodnika powinien zostać uwolniony:  

16 members have voted

  1. 1. Zawód przewodnika powinien zostać uwolniony:

    • Tak
      7
    • Nie
      4
    • Tak ale powinna pozostać jaka specjalna odznaka przewodnika po kursie
      5
    • Trudno powiedzieć
      0


Recommended Posts

Cóż za pewność siebie, gratuluję. Kiedyś myślałam podobnie. Po co mi kurs, mam wiedzę, że hej. Z takim podejściem przystąpiłam do egzaminu przewodnickiego. Część pisemna, odpowiedzi w 100 % prawidłowe, zajęło mi to 3 minuty zamiast chyba 60 minut. Na ustnym wylosowałam bardzo łatwy dla mnie zestaw pytań, chciałam odpowiadać bez przygotowania twierdząc iż to przedszkole przewodnickie. Musiałam usiść, (zamiast przygotować się bezczelnie podpowiadałam Koledze) po kilku minutach wezwano mnie na egzamin ustny. Pytanie, odpowiedź prawidłowa, pytania dodatkowe, broniłam się dzielnie, w pewnym momencie pomyliłam się, pierwszy błąd. Następne pytanie, pytania dodatkowe do pierwszego błędu, trzecie tak samo. Wtedy były cząstkowe oceny, miałam i 4. To była przede wszyskim lekcja pokory. Egzaminy praktyczne to już była formalność. Mimo iż egzamin nie zdałam w rewlelcyjnym stylu, byli zdecydowanie lepsi to jako jedyna zostałam przez już Kolegów przewodników-egzaminatorów w wyjatkowy sposób przyjęta o grona.

Kurs niepotrzebny. No, cóż. Gratuluję wysokiej samooceny. Zresztą zależy jaki to jest kurs, miałam to szczęście, że byłam na pierwszym organizowanym od kikunastu lat kursie przewodnickim w regionie. PTTK Sanok, kierownik Staszek Sieradzki, kurs na wyjątkowo wysokim poziomie, szkolili nas specjaiści, naukowcy. Niestety, na innych kursach szkolą przede wszytkim sami przewodnicy. Tu może być problem. Nie wierzę w wysoką jakość przekazywanej przez nich wiedzy. Od czasu uzyskania uprawnień non stop się szkolę, mam fajnych Kolegów więc mam możliwość uczestniczenia w szkoleniach za pieniadze unijne, szkolą nas znowu specjaliści. Szkolenia są roczne, półroczne, kilkumiesięczne. http://www.procarpathia.pl/pl/projekty/miedzynarodowe_realizowane/turystyka_bez_granic/szkolenia_terenowe/ Dodatkowo jestem zapraszanana na konferencje, dostaję bardzo dużo publikacji. Oprócz tego mam potężny księgozbiór regionalii http://www.historycy.org/index.php?showforum=388 Cóż mogę powiedzieć po tylku latach szkoleń? Tylko zacytować Sokratesa, wiem, że nic nie wiem.

Nie bronię rynku usług, jestem zatrudniana, bo jestem dobra, mam niezłą renomę i stałych klientów. Nie obawiam się konkurencji. Boję się tylko gwałtownego spadku jakości oferowanych usług. Moje obawy wynikają z praktyki. Prawie wszystko już przerabialiśmy.

Edited by lucyna beata

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

w pewnym momencie pomyliłam się, pierwszy błąd. Następne pytanie, pytania dodatkowe do pierwszego błędu, trzecie tak samo

Mam pytanie. Czy to w jakikolwiek sposób przekłada się na oprowadzanie ?

A tak na marginesie. Może taki po egzaminie to będzie nadprzewodnik, a taki co oprowadza 5 osób półprzewodnik ?

Edited by Tomasz N

Share this post


Link to post
Share on other sites

w pewnym momencie pomyliłam się, pierwszy błąd. Następne pytanie, pytania dodatkowe do pierwszego błędu, trzecie tak samo

Mam pytanie. Czy to w jakikolwiek sposób przekłada się na oprowadzanie ?

W dużej mierze tak. Góry uczą przede wszystkim pokory. Przdświadczenie iż jest się dobrym, zbytnia pewność siebie to pierwszy krok do popełnienia błędu. Drugi krok to rutyna. To także sprawdzian jak reagujesz na stres, umiejętność radenia sobie w trudnej sytuacji.

Pierwsze pytanie było z topografii, przebieg szlaków i ścieżek dydaktycnych. Padłam przy przedstawieniu szlaku niebiskiego granicznego, najłatwiejszy w sumie odcinek, którym wędrowałam dziesiątki razy. Z Ustrzyk G poszłam na Hudów Wierszek omijając Wołosate i kilka atrakcji po drodze.

Wiedza to w moim przyapdku podstawa. Na stnadardowych wycieczkach wykorzystuję tak z 10-15 % swojej wiedzy. Problem tkwi w tym iż nigdy nie będę wiedzieć który to procent wiedzy będzie mi potrzebny w konkretnej sytuacji. Poza tym przewodnik musi mieć autorytet, łatwo wyłożyc się na błędach, podając nieprawdziwe informacje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

Kiedy daaawno temu prowadziłem schronisko, miałem duży kontakt z przewodnikami beskidzkimi i wiem, jakie znaczenie dla nich miał ten sweter z paskiem. Był wyznacznikiem pewnej elity, do której wejście miało wysoki próg. I to rozumiem. Ale dlaczego to ma być egzamin "państwowy" już nie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy daaawno temu prowadziłem schronisko, miałem duży kontakt z przewodnikami beskidzkimi i wiem, jakie znaczenie dla nich miał ten sweter z paskiem. Był wyznacznikiem pewnej elity, do której wejście miało wysoki próg. I to rozumiem. Ale dlaczego to ma być egzamin "państwowy" już nie.

Egamin państwowy jest nieodzowny. To sprawiedliwy sprawdzian wiedzy i umiejętności, potwierdenie doświadczenia górskiego.

Nie noszę swetra, nie mam prawa do blachy (nie należę do PTTK) ale jestem dumna iż udało mi się przkroczyć próg. Zastanawiam się nad tą liberalizacją. Najdziwniejsze jest to, że zmieniam zdanie. Jestem coraz bardziej za tym, aby nie luzować ale zaostrzać zasady przyznania uprawnień przewodników górskich. Moim zdaniem można dopuścic do zawodu osoby, które zechcą przystąpić do egzaminu bez kończenia kursu. Mam kilku Kolegów, którzy w ten sposób zostali przewodnikami. Odpadną narzekania osób, których nie stać na kurs. Pozostają egzaminy państwowe. Jedne z najtrudniejszych w kraju.

PS.

Masz rację. Właśńie uświadomiłam sobie dlaczego tak emocjonalnie podchodzę do tematu. Pamiętam jak zareagowałam na widok pseudoprzewodnika (nie miał uprawnień, podszywał się pod nas), który założył nielegalnie nasz przewodnicki polar. Dla mnie to była profanacja. Bardzo też nie lubię, reaguję nieprzyjemnie, gdy taki pseudoprzewodnik śmie do mnie w górach mówić per koleżanko przewodniczko. :rolleyes:

Myślałam, że w ten sposób reaguję na oszustwo. Chyba jednak nie o to tylko chodzi.

Edited by lucyna beata

Share this post


Link to post
Share on other sites

A oto kolejny dowód jak bardzo korporacja przewodników (miejskich) boi się otwarcia zawodu i dodatkowej konkurencji. Dodam, że przedruk tego teksu nastąpił bez mojej wiedzy i zgody. Zresztą ta sprawa będzie przedmiotem mojej interwencji. Ponadto w moim mniemaniu lekceważące nazywanie autorów podobnych tekstów "pseudoprzewodnikami" jest co najmniej niestosowne i nie przystoi takiej instytucji. Wkrótce spodziewajcie się kolejnych tekstów: o przewodnictwie w Niemczech oraz o standardach w PTTK.

post-2-0-65935600-1327942961_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

No cóż Jarpenie. W Twoim przypadku ja to czarno widzę. Kluczem do zawodów reglamentowanych są prawnicy. Jak sam wiesz nie odpuszczą. A mają pełną świadomość, że podważenie zasadności ograniczania dostępności do innych otwiera drogę do naruszenia interesów ich grupy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To temat o przewodnikach, ale również jestem za uwolnieniem zawodu radcy prawnego i adwokata. Zawody prokuratora, sędziego i notariusza to nie usługi (notariusza usługi, ale ważne ze względu na bezpieczeństwo obrotu prawnego, a co za tym idzie gospodarki) tylko służba publiczna. Dlatego uważam, że powinny być dalej regulowane. Natomiast zawód adwokata i radcy prawnego to najzwyklejsze w świecie usługi i powinny zostać zderegulowane, by mógł wzrosnąć dostęp do tych zawodów dzięki spadkowi cen i większej konkurencyjności.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

Ładne poglądy. Ale idę o zakład, że każda ustawa naruszająca korporacje będzie zasądzana do SN czy trybunału. A tam spotka się z starymi prawnikami. Ciekawe co postanowią i jak to uzasadnią ?

Edited by Tomasz N

Share this post


Link to post
Share on other sites
ciekawy   
Wiedza to w moim przyapdku podstawa. Na stnadardowych wycieczkach wykorzystuję tak z 10-15 % swojej wiedzy. Problem tkwi w tym iż nigdy nie będę wiedzieć który to procent wiedzy będzie mi potrzebny w konkretnej sytuacji. Poza tym przewodnik musi mieć autorytet, łatwo wyłożyc się na błędach, podając nieprawdziwe informacje.

W przypadku przewodników uważam, iż oprócz wiedzy teoretycznej (typowej dla "nawijania makaronu" na potrzeby oprowadzanych wycieczek) każdy człek parający się tym zawodem powinien posiadać minimum wiedzy historycznej (odpowiednio do okresu i obszaru, na którym działa). Dlaczego ? Oto przykład: W 2009r. zwiedzając z wycieczką "Wilczy Szaniec" k/ Kętrzyna miałem okazję przysłuchiwać się nadającej jak katarynka przewodniczce, która bombardowała grupę informacjami, niczym bombowiec B-52 :) Dosziliśmy do miejsca, gdzie są resztki baraku (i znajduje się tam mały pomnik), w którym odbywała się pamiętna narada (20 lipca 1944r.) wyższych dowódców Wehrmachtu z udziałem Hitlera. Przewodniczka nie mogła nachwalić się bohaterskiego wyczynu von Stauffenberga, i jakie to on mógł mieć konsekwencje (także i dla okupowanej Polski). Z miną niewiniątka spytałem się, czy wie, jakie były poglądy grafa w stosunku do Polski i Polaków, co wyraźnie wprawiło ją w zakłopotanie - biedaczka nie wiedziała, że w tej materii von Stauffenberg nie różnił się ani na jotę od swych kolegów nazistów :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
ciekawy   

Ciekawe, czy miala panstwowy certyfikat :P

A kto ją tam wie ? :) Mogę tylko powiedzieć o sobie, że np. gdybym ja zajmował się tym okresem, zdarzeniem, i przede wszystkim - postaciami, starałbym się dowiedzieć o nich jak najwięcej, nie poprzestając na klepaniu suchych, wyuczonych formułek, zawierających minimum encyklopedycznych informacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A kto ją tam wie ? :) Mogę tylko powiedzieć o sobie, że np. gdybym ja zajmował się tym okresem, zdarzeniem, i przede wszystkim - postaciami, starałbym się dowiedzieć o nich jak najwięcej, nie poprzestając na klepaniu suchych, wyuczonych formułek, zawierających minimum encyklopedycznych informacji.

Przewodnik jest od wygłaszania owych formułek. Tego wymaga od nas zawód. Nie bronię przewodniczki, zrobiła to za co jej zapłacono. Postępuje tak większość Kolegów, zasada tzech Z. Tak pracuje większość Polaków i nie tylko naszych krajan. Nie wiem czy to był przewodnik muzealny, jeżeli tak to zakres jej wiedzy jest ograniczony do kilku zagadnień. Inaczej jest z przewodnikami górskimi, tu zakres posiadanej wiedzy jest olbrzymi.Kilkanaście dyscyplin naukowych, opanowanie tego jest niemożliwe. Tylko podstawy, przypomnam iż rozrzut wielki od geologii do teologii. Nie można wymagać od przewodnika aby wiedział wszystko, interesował się wszystkim, odpowiadał na wszystkie pytania. Szczególnie teraz. Kiedyś mieliśmy urawnienia na konkretne pasma, mieliśmy jakieś sznase na stanie się regionalistami. Mój teren uprawnień jest od granicy państwa do doliny Popradu czyli mam Bieszczady, Góry Sanocko-Turczańskie, Beskid Niski i czść Beskidu Sądeckiego wraz z Pogórzami: Przemyskim, Bukowskim,Dynowskim, Strzyżowskim, Gorlickim, Jasielskie, Kotlina Jasielska, Ciężkowickie, Rożnowskie. W myśl nowych przypisów, przewodnicy w chwili obecnej szkoleni, mają na terenie uprawnień całe Beskidy, od Bieszczadów po Beskid Śląski wraz z Pogórzami. Mi wydaje się to absurdalne. Przewodnicy sami sobie założyli pętlę na szyję, rynek chce regionaistów. Ja mam dość duże uprawnienia, teren zbyt rozległy więc ograniczam się do Biezczadów, Gór Sanocko-Turczańskich, wschodniej częśći Beskidu Niskiego i Pogórza Bukowskiego, części Przemyskiego i Dynowskiego. Nie oznacza to iż wiem wszystko. To niemożliwe. Opanowanie historii tego regionu jest już problemem, dodajmy dziedziny towarzyszące np. archeologię, histoię sztuki, historię teologii, architekturę, toponomastykę, taż to ogrom wiedzy. A gdzie nauki przyrodnicze? A gdzie topografia?

Reasumując przewodnik jest tylko człowiekiem, może posidać tylko pewien zakres wiedzy.

Co robię, gdy pada pytanie na które nie znam odpowiedzi? To zależy od człowieka z którym rozmawiam, czasami mówię iż sprawdzę, przeważnie wdaję się w rozmowę. Mimo moich ograniczeń często goście zastanawiają się czy mam wyksztłacenie przyrodnicze, czy zwiazane z historią. Bywa iż uśmieję się setnie, gdy np. "oszukam" naukowców. Miałam taki przypadek iż "wprowadziłam w pole" wybitnego naukowca zajmującego się botaniką naszego regionu. Sądził iż sama prowadziłam badania w Bieszczadach. :lol: Bywa iż mamy turystę wrednego, mi się to kilka razy zdarzyło iż facet miał przewodnik drukowany i zadawał mi pytania sprawdzając w książce czy odpowiadam prawidłowo. Idiotyczne pytania o daty związane z zabytkami, w tym wypadku jestem w grzeczny sposób bezwzględna i turystę wysyłam do diabła.

Teraz chcecie iść dalej, dopuscić do zawodu osoby nie posidające uprawnień. Czy jesteście sobie w stanie to wyobrazić? Człowiek bez przygotowania, bez wiedzy prowadzi.

Edited by lucyna beata

Share this post


Link to post
Share on other sites
Krzysiu   

Tak, chcemy. A wiesz dlaczego? Bo człowiek ma wolną wolę i powinien mieć prawo wyboru. Prezentujesz klasyczne, biurokratyczne podejście do człowieka - wiesz lepiej, co jest dla turysty dobre.

Podstawowym elementem wolności osobistej jest prawo wyboru. Człowiek musi mieć ten wybór, i musi mieć prawo do błędu. Musi mieć wybór między lepszym i droższym, a tańszym i gorszym. Ryzyko wyboru gorszego jest niezbywalnym prawem osobistym wolnego człowieka.

W USA zawód adwokata jest zawodem całkowicie wolnym. Czy Amerykanie mają z tego powodu jakieś problemy? Nie mają. Cieniasy wypadają z zawodu, zostają tylko dobrzy, a najlepsi zarabiają kupę forsy. W czym widzisz ryzyko prowadzenia wycieczki przez niedouczonego przewodnika? Że głupstwa opowiada? Niech opowiada, jeśli ktoś sknerzy na opłacie, to widocznie nie zależy mu na rzetelnej wiedzy. Jeśli gość okaże się nieudolny, to w efekcie nikt go nie będzie zatrudniał. A obecnie system konserwuje działania nieudolnych przewoników w branży turystycznej. Jak mam gdzies iść z przewodnikiem, to nóż mi się w kieszeni otwiera, bo czasem opowiadają takie bzdury, że nie wiadomo, czy uciekać, czy dać w mordę.

Przytoczony wyżej przykład pani z wilczego Szańca nijak się ma do tematu, o którym mówimy - to przewodnik miejscowy, zatrudniany przez właściciela obiektu. Bardzo często takich "przewodników" rekrutuje się spośród miejscowych bezrobotnych, i po kilkugodzinnym "przeszkoleniu" rzuca na odcinek walki z turystą. Z reguły poza wyuczonymi formułkami na temat wycieczki nie wiedzą nic więcej, a zdarza się, że nie rozumieją tego, co mówią (widziałem takie przypadki). Tego rodzaju miejscowych usług przewodnickich prawo w ogóle nie reguluje. W Sudetach jest wiele tego rodzaju obiektów i wielu takich przewodników, a podstawowym kryterium, stosowanym przez właściciela jest zazwyczaj niska cena usługi (chocby sztolnie walimskie). Zdarza się, że takich "przewodników" zatrudnia się w ramach prac interwencyjnych. Problem z tego typu usługami przewodnickimi jest taki, że właściciel, najczęsciej gmina, twierdzi że jest jest to teren pod względem prawnym prywatny i i przepisy prawa publicznego tam nie obowiązują (np. Srebrna Góra - twierdza zarządzan przez spółkę gminy).

Mamy więc taką sytuację - z jednej strony zawód o mocno ograniczonym dostępie, z drugiej strony tysiące przypadkowych osób, pełniących role przewodników - choćby w muzeach. W dużych muzeach przewodnicy nie są pracownikami naukowymi - ci zajmują się innymi sprawami. Oprowadzają osoby ze średnim, czasem podstawowym wykształceniem, po przeszkoleniu. Obie kategorie są zamknięte - jedna cenzusem egzaminu, druga cenzusem kodeksu pracy. Skutek jest taki, że znalezienie dobrego i taniego przewodnika jest prawie niemożliwe.

Jest tu oczywiście konflikt - z jednej strony przewodnik chce zarabiać jak najwięcej, z drugiej turysta - płacić jak najmniej. Najlepiej to reguluje konkurencja wolnorynkowa i nikt nic lepszego na razie nie wymyślił. Wszelkie ograniczenia osłabiają tę konkurencję, i to zawsze na korzyść jednej strony - usługodawcy. Nie dziwię się więc, że środowisko będzie stawiać opór.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)

W dużych muzeach przewodnicy nie są pracownikami naukowymi - ci zajmują się innymi sprawami. Oprowadzają osoby ze średnim, czasem podstawowym wykształceniem, po przeszkoleniu. Obie kategorie są zamknięte - jedna cenzusem egzaminu, druga cenzusem kodeksu pracy. Skutek jest taki, że znalezienie dobrego i taniego przewodnika jest prawie niemożliwe.

(...)

W jaki sposób cenzus kodeksu pracy ogranicza dostęp?

Z tym podstawowym to pewna przesada, a tak konkretniej: gdzie się takie przypadki odnotowuje?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.