Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Jarpen Zigrin

Wolne przewodnictwo tak czy nie?

Zawód przewodnika powinien zostać uwolniony:  

16 members have voted

  1. 1. Zawód przewodnika powinien zostać uwolniony:

    • Tak
      7
    • Nie
      4
    • Tak ale powinna pozostać jaka specjalna odznaka przewodnika po kursie
      5
    • Trudno powiedzieć
      0


Recommended Posts

A dlaczego nie będziemy?

A nie jest to czasem pewność oparta właśnie na pewnym zamknięciu tego zawodu?

... że nie jestem zdziwiony.

:lol:

A skąd domniemanie, że tylko przewodnicy o twym statusie się doszkalają?

1. Przewodnictwo górskie to coś więcej. To suma doświadczenia górskiego, umiejętności i znajomości poszczególnych pasm górskich,wiedzy potwierdzona przez certyfikat. To długa droga, którą każdy z nas musi przejść. Nie można na skróty. Kojazy mi się to z dawnym rzemiosłem, od ucznia poprzez czeladnika do mistrza. Przy czym mistrzem nie zausze się zostaje. Mi to na razie nie grozi, jestem gdzieś na pczątku drogi mimo tego, że po górach zaczęłam wędorować zaraz po tym jak nauczyłam się chodzić, robię to kokoło 40 lat.

2. Nie, na rynku istnieje silna konkurencja pomiędzy samymi przewodnikami. W Bieszczadach (tak naprawdę rynek mamy uwolniony) prawie co roku jest organizowany jakiś kurs, są goprowcy, są leśnicy, osoby podszywajace się pod przewodników, cena oferowanych usług jest róznoraka, jestem jedenym z najdroższych pielegnujących starą przewodnicką zasadę: przewodnik odkłada słuchawkę, gdy klient zaczyna negocować cenę. Wierz mi, nie jest łatwo młodym przebić się na rynku. Aby na nim funkjonować musi się być diablo dobrym, inaczej łapie się te kilka zleceń rocznie. Na dzień dzisiejszy doszło do konfrontacji pomiędzy przewodnikami, wiem, że wspólpraca jest tylko mrzonką. Może inaczej - wspólpraca jest możliwa ale tylko wśród nieliczny. Pomagałam młodym przewodnikom, źle to się dla mnie kończyło, odejściem klientów, źle t się kończyło też dla młodych przewodników. Dawałam zlecenia przewdnikom o pewnym stażu, usiłowali mnie wygryźć z ośrodków, przejąć klientów. Na szczęście w ub. roku spotkam na swojej drodze naprwdę wspaniałych młodszych stażem, ale mających już własnych klientów Kolegów, dzięki Nim przetrwałam. (Specyfika tego zawodu polega na tym, że jednego dnia masz 10 zleceń, a drugiego siedzisz w domu).

3. Cana jej obniżka - nie tędy droga. Tłumaczę to przewodnikom, czasam słyszę tu cytat, że jestem popierdolona (pracownik PTTK w Ustrzykach D tak oficjalnie się do nie zwróciła). Cena musi być pochodną naszych umiejętności, gwarantem dobrej jakości świadczonych usług. Pieniądze są Ci potrzebne przez cały rok (ja pracuję w sezonie), wydatki są diablo duże (w ub. roku zniszczyłam dwie pary butów, jedne kosztowały na przecenie 700 zł, drugie 400 zł, plus podatki, swiadczenia na rzecz państwa itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Napisałem, że przewodnik górski powinien być regulowany. Na przyszłość proszę o czytanie moich postów w całości.

Moje posty dotyczą przewodnictwa miejskiego.

Dobrzy przewodnicy nie mają się czym martwić. Jeśli naprawdę przewodnicy tak lekceważąco podchodzą do ewentualnej konkurencji to dlaczego podnoszą taki raban? Najważniejsza jest i tak reklama szeptana zarówno w przypadku przewodnika samouka lub po kursach. Nie czarujmy się wiedzę za którą trzeba zapłacić na kursie 2 tys. zł a następnie tylko dorabiać można zdobyć czytając kilka książek i mając gadane, resztę zweryfikuje rynek.

Zawód nauczyciela jest zawodem zaufania publicznego. To kluczowy zawód dla kraju, muszą być wymagania i kontrola. Zawód przewodnika nie jest zawodem zaufania publicznego, co więcej to luksus - poza szkołami mało kto bierze przewodników, to promil ogólnej liczby turystów. Wpuszczenie na rynek nowych ludzi obniżyłoby ceny i spowodowałby walkę o klienta, przewodnictwo by się upowszechniło.

Źle podłączony przewód może zagrażać zdrowiu i życiu. Przewodnik natomiast takich krzywd nie wyrządza. Lekarz, dentysta, architekt muszą podlegać regulacji, tego wymaga zdrowy rozsądek. Nie umniejszając przewodnikom to "jedyne" straty to te "wiedzowe". Dlatego regulowanie zawodu przewodnika tak jak reguluje się zawód dentysty jest nieracjonalne.

W Niemczech są "nieprofesjonaliści" i nie słyszałem, by tam się rynek turystyczny załamał. Taki argument to standard każdej grupy zawodowej, która jest regulowana. Ja rozumiem obawę przed konkurencją i zapewne podnosiłbym taki sam argument, ale jako osoba, która nie jest zaangażowana chyba, że po stronie konsumpcji tych usług - takich ludzi jest więcej - to bardzo bym chciał uwolnienia tego i innych zawodów.

1. Z całym szacunkiem, a jakież to ma znaczenie, co Ty czy ja sądzimy o uwolnieniu. Liczą się postulowane zmiany, a te są jednoznaczne. Całe pzewodnictwo ma być uwolnione.

Przewodnctwo miejskie. Z całym szacunkiem Koledzy sami sobie zapracowali na zmiany. Kto to widział ganiać za ludźmi po krakowskim rynku i podłsuchiwać. Kto to widziała aby karać mandatem osoby kompetentne za to, że mówią o zabytkach swoim kolegom. To była lekka przesada. Mimo iż kilka miast jest na terenie moich uprawnień to oprowadzam tylko po Sanoku. Przemyśl, Krosno zostawiam specjalistom, naukowcom mieszkańcom tych miast. Przewodnictwo miejskie dla mnie to wejście przez turystów do świata tego miasta, to nie tylko wiedza książkowa, ale poznanie klimatu, miejsowych, ten specyficzny akcent, detale. Tego z książek nie nauczycie się.

2. Nie podnoszę rabanu bez powodu.Moim zdaniem przewodnictwo powinno pójść w innym kierunku,pełnego profesjonalizmu. Obowiazkowe szkolenia, specjalizacja, co kilka lat egzaminy potiwerdzajace aktualny stan wiedy. Rynek tego od nas wymaga, jak wspomniałam klienci żadają regionalistów o potężnej wiedzy. Wierz mi na słowo, (część przewodników uważa mnie za nawiedzoną, stukniętą, wyobrażam sobie co o mnie sądzą wolni przewodnicy i kandydaci do wolnego przewodnictwa rynek), klienci chcą pełych profesjonalistów, w większości nie pójdą na to iż dostaną kiepską usługę za niewielkie pieniądze. Wspomniałam wczesniej o ludziach dla których pracujemy. Goście są wymagajacy, przewodnik musi sprostać tym wymaganiom. Wóz albo przewóz.

Pełna zgoda, dobrzy poradza sobie.

3.Kto korzysta z naszych usług. Grupy zorganizowane. Od dzieci, poprzez grupy osób niepełnosprawnych, grupy integracyjne, do obsługi konferencji, szkoleń itd. Coraz częściej goście indywidualni.

4. No w sumie masz rację. Franek spod budki z piwem może po górach prowadzić dzieci. Do tego sprowadzają się proponowane zmiany.

5. Porozmawiamy o tym za kilka lat.

5.

4.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)

Kto to widziała aby karać mandatem osoby kompetentne za to, że mówią o zabytkach swoim kolegom. To była lekka przesada. Mimo iż kilka miast jest na terenie moich uprawnień to oprowadzam tylko po Sanoku.

Z całym szacunkiem ale pragnę wszem i wobec oznajmić, że większość z użytkowników tegoż forum nie jest przewodnikami.

;)

Zatem smaczków waszego środowiska nie znamy, wobec tego czy można objaśnić powyższy akapit bo ja nie wiem o czym piszesz.

Chodzi o krakowską walkę z nielicencjonowanymi przewodnikami?

klienci chcą pełych profesjonalistów, w większości nie pójdą na to iż dostaną kiepską usługę za niewielkie pieniądze

No to cały ten raban wydaje się zupełnie niepotrzebny, nieprawdaż?

(...)

Przewodnictwo miejskie dla mnie to wejście przez turystów do świata tego miasta, to nie tylko wiedza książkowa, ale poznanie klimatu, miejsowych, ten specyficzny akcent, detale. Tego z książek nie nauczycie się.

Mhmm... to jednak samo szkolenie się i nauka nie wystarczają.

I nie bardzo rozumiem te regulacje, czyli jak przyjechali do mnie znajomi ze Szwecji i opowiadałem im o mijanych budynkach to załapałem się na karę finansową czy jeszcze nie?

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z całym szacunkiem ale pragnę wszem i wobec oznajmić, że większość z użytkowników tegoż forum nie jest przewodnikami.

;)

Zatem smaczków waszego środowiska nie znamy, wobec tego czy można objaśnić powyższy akapit bo ja nie wiem o czym piszesz.

Chodzi o krakowską walkę z nielicencjonowanymi przewodnikami?

No to cały ten raban wydaje się zupełnie niepotrzebny, nieprawdaż?

Mhmm... to jednak samo szkolenie się i nauka nie wystarczają.

I nie bardzo rozumiem te regulacje, czyli jak przyjechali do mnie znajomi ze Szwecji i opowiadałem im o mijanych budynkach to załapałem się na karę finansową czy jeszcze nie?

1. Tak, chodzi o walkę krakowskich przewodników, nie tylko z osobami podszywającymi się pod przwodników. Kontrolowani byli nauczyciele, którzy prowadzili lekcje np. historii na rynku, piloci (kiedyś byłam pilotem, zabierałam z Krakowa grupę w Bieszczady, w drodze do knajpki w której jedliśy obiad dziecko podeszło do mnie zadało pytanie o barbakan, Kolega przewodnik, który stał obok zabronił odpowiadać mi na pytanie, złamałabym prawo), kontrolowano samych turystów. Obłęd. Co najgorsze jedna z beskidzkich przewodniczek usiłowała iść w ich ślady w Sanoku, łaziła za grupami, podsłuchiwała i donosiła na policję.

2. Potrzebny, przewodnictwo górskie to coś wiecej niż zarabianie pieniędzy i usiłowanie kontroli rynku usług.

3. Oczywiście, że nie. Znam znakomitych przewodników, wiedza, że hooo, hooo i jeszcze raz hooo, a goście/grupy ich nie tolerują. Z mego doświadczenia (w sumie dość ograniczonego) wynika, że turyści chcą pasjonatów, takich zakochnych w tym co robią i w regionie. Reszta to dodatek. Oczywiście, wiedza, doświadczenie muszą być, co do tego nie mam wątpliwości.

W Krakowie tak, w innych regionach nie, w Beszczadach na pewno nie.

Edited by lucyna beata

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe co by TK miał do powiedzenia o takim prawie miejscowym jak reglamentowanie zajęcia przewodnika. O ile prawo miejscowe podlega orzeczeniom TK.

Jak dla mnie typowe chronienie interesów korporacji.

Edited by Widłobrody

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)

2. Potrzebny, przewodnictwo górskie to coś wiecej niż zarabianie pieniędzy i usiłowanie kontroli rynku usług.

(...)

Czyli co?

Tak można wymieniać w nieskończoność... przewodnictwo w Grecji (kraju tylu wspaniałości historycznych) "to coś więcej...", przewodnictwo w Krakowie (siedzibie naszych władców) "to coś więcej..." itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli co?

Tak można wymieniać w nieskończoność... przewodnictwo w Grecji (kraju tylu wspaniałości historycznych) "to coś więcej...", przewodnictwo w Krakowie (siedzibie naszych władców) "to coś więcej..." itd.

Zadałeś mi diablo trude pytanie, nie znam do końa na nie odpoiwedzi. Większość Kolegów Przewodników uprawnienia potraktowała jako doskonalenie się, rozwinięcie pasji, nabycie doświadczenia, zdobycie wiedzy. Nigdy nie prowadzili i nie poprowadzą grupy, to ich nie interesuje. Dla mnie przewodnictwo to jest uzależnienie, to tak jakbyś pytał ćpuna czym dla niego jest nałóg.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Z całym szacunkiem, a jakież to ma znaczenie, co Ty czy ja sądzimy o uwolnieniu. Liczą się postulowane zmiany, a te są jednoznaczne. Całe pzewodnictwo ma być uwolnione.

Ma znaczenie. Cytowałaś mnie, a więc musiałem doprecyzować, by inni uczestnicy dyskusji błędnie nie sądzili, że mam inny pogląd na przewodnictwo górskie.

Przewodnctwo miejskie. Z całym szacunkiem Koledzy sami sobie zapracowali na zmiany. Kto to widział ganiać za ludźmi po krakowskim rynku i podłsuchiwać. Kto to widziała aby karać mandatem osoby kompetentne za to, że mówią o zabytkach swoim kolegom. To była lekka przesada.

Nie tylko w Krakowie. Jednak to prawda, że jak np. do kogoś przyjechali znajomi w liczbie dosłownie kilku i dana osoba chciała ich oprowadzić, to były przypadki donoszenia do straży miejskiej i mandatów za coś takiego. Prasa o tym pisała a ludzie oczywiście się burzyli na przewodników.

Nie podnoszę rabanu bez powodu.Moim zdaniem przewodnictwo powinno pójść w innym kierunku,pełnego profesjonalizmu.

Co do przewodnictwa górskiego nie widzę tu polemiki, tu w chodzi w grę zdrowie i życie, więc zgadzam się w całej rozciągłości. Co innego przewodnictwo miejskie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Smardz   

2. Nie podnoszę rabanu bez powodu.Moim zdaniem przewodnictwo powinno pójść w innym kierunku,pełnego profesjonalizmu.

Oczywiście. Drogą uwolnienia zawodu, bo w ten sposób w ten sposób jest szansa, że na rynku najlepszą pozycję będą mieć ci, którzy oferują najlepsze usługi. A nie jakieś lokalne, regulowane publicznoprawnymi układzikami "izby przewodnickie" :)

A jakaś tam certyfikacja zawodu, drogą różnych papierków i nagród zadowolonych klientów i miast niech sobie będzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście. Drogą uwolnienia zawodu, bo w ten sposób w ten sposób jest szansa, że na rynku najlepszą pozycję będą mieć ci, którzy oferują najlepsze usługi. A nie jakieś lokalne, regulowane publicznoprawnymi układzikami "izby przewodnickie" :)

Nie ma czegoś takiego jak izby przewodnickie, te czasy mięły. Nie mamy obowiązku przynależenia do PTTK czy innych organizacji, ja nie należę do żadnej. W Bieszczadach kilka osób tworzymy wraz z ośrodkami coś na kształt klastra turystycznego. Częściowo koordynuję jego dizałalnością, jest on nieformny.

Naszym bezpośrednim i jedynym szefem jest marszałek województwa.

Edited by lucyna beata

Share this post


Link to post
Share on other sites
harry   

No to teraz z punktu widzenia zawodowca miejskiego (górskie uprawnienia też posiadam).

I nie bardzo rozumiem te regulacje, czyli jak przyjechali do mnie znajomi ze Szwecji i opowiadałem im o mijanych budynkach to załapałem się na karę finansową czy jeszcze nie?

To zależy ile było tych znajomych, grupa do 10 osób nie jest traktowana jako grupa zorganizowana. A regulacje są czasami bezsensu. Jeśli do miejscowości X leżącej na północnych rubieżach województwa mazowieckiego wpadnie grupa 12 radnych z miejscowości Y a wójt pokazuje im swoją gminę, to popełnia wykroczenie jeśli nie ma uprawnień przewodnika terenowego na województwo mazowieckie :) Podobnie wykroczenie popełnia nauczycielka wyprowadzająca dzieciaki do parku i po drodze opowiadając im o historii miejscowości, do czego zresztą zobowiązuje ją program nauczania. Przecież to jest chore.

A całe zamieszanie jest o nic. Liczba uprawnionych przewodników dla każdego rejonu, gór i miejscowości jest i tak dużo liczniejsza niż grupa przewodników aktywnych (czyli tych co mają aktualne identyfikatory), a ta z kolei jest większa niż ilość przewodników czynnych, do których zaliczam tych co oprowadzają więcej niż 1 grupę rocznie. Uwolnienie zawodu nie spowoduje znaczącego zwiększenia konkurencji ani spadku cen. Ciężko jest się dostać na rynek. Widzę to po swoich kursantach. Z grupy 20 osobowej zazwyczaj 1-2 stają się czynnymi przewodnikami.

Mimo tych wszystkich regulacji, przeciętna jakość usług jest naprawdę kiepska. Z ciekawości zawodowej podglądam pracujące koleżanki kolegów i widzę podstawowe braki w warsztacie i nie chodzi mi tylko o aspekt merytoryczny a zwykłe rzemiosło - sposób ustawienia grupy względem obiektu, język jakim się wypowiadają, współpraca z innymi grupami/przewodnikami - na porządku dziennym ( w szczycie sezonu) są przepychanki, złośliwe uwagi etc. Brak również weryfikacji uprawnień. Ileż to razy słyszałem opowiadane przez oblatanych przewodników bajki czy posługiwanie się wiedzą sprzed 20 lat ( jak chociażby legenda o polskim pochodzeniu babki Kopernika). Innymi słowy ten cały korporacyjny system nie działa w kierunku zwiększenia kwalifikacji.

Z drugiej strony legitymacja przewodnicka jest wygodnym narzędziem. Często otwiera drzwi zamknięte dla zwykłego śmiertelnika co pozwala uatrakcyjnić pobyt gościom. Mam nadzieję, że certyfikowanie zostanie, ale nie uważam że posiadanie uprawnień powinno być warunkiem koniecznym dla uprawiania tego zawodu. Myślę, że jak ktoś spróbuje, złapie bakcyla a co najważniejsze będzie w stanie się z tego utrzymać, to sam zechce się doskonalić.

Mhmm... to jednak samo szkolenie się i nauka nie wystarczają.

Nie. Trzeba jeszcze co najmniej lubić region/ miasto gdzie się oprowadza. Inaczej to wszytko wychodzi sztucznie.

Tak czy siak wszytko weryfikuje rynek. Nie co inaczej wygląda sprawa z przewodnikami górskimi, bo co będzie, kiedy domorosły przewodnik zgubi grupę po zmroku lub wprowadzi pod lawinę?

Share this post


Link to post
Share on other sites
To zależy ile było tych znajomych, grupa do 10 osób nie jest traktowana jako grupa zorganizowana.

Są miasta, w których za oprowadzenie 2-3 znajomych były mandaty. Przykład to Kraków.

Widzę to po swoich kursantach. Z grupy 20 osobowej zazwyczaj 1-2 stają się czynnymi przewodnikami.

Ja też uważam, że papier nie ma znaczenia i odpadną najmniej aktywni lub najgorsi lub ewentualnie z najsłabszą reklamą. Tutaj znaczenie ma spore znaczenie kontakty z biurami podróży, szkołami, organizatorami wycieczek. Ten rynek już opanowali obecni przewodnicy, nowym będzie ciężko na niego wejść. Jednak jeśli to nie ma dużego znaczenia to lepiej uwolnić i dać szansę chociaż tym, którzy są świetni w historii danego miasta ale nie stać ich na drogi kurs.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

A może tak rozszerzyć temat w ogóle na zawody koncesjonowane ? Bo, o ile się nie mylę, wszelkie ograniczenia dostępności do zawodu startują z pojęcia zawodu zaufania publicznego. Czy przewodnik jest takim zawodem ?

A tak w ogóle to biura wycieczkowe i muzea są za szybkimi przewodnikami. Wolni są dobrzy tylko w dni deszczowe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja też uważam, że papier nie ma znaczenia i odpadną najmniej aktywni lub najgorsi lub ewentualnie z najsłabszą reklamą. Tutaj znaczenie ma spore znaczenie kontakty z biurami podróży, szkołami, organizatorami wycieczek. Ten rynek już opanowali obecni przewodnicy, nowym będzie ciężko na niego wejść. Jednak jeśli to nie ma dużego znaczenia to lepiej uwolnić i dać szansę chociaż tym, którzy są świetni w historii danego miasta ale nie stać ich na drogi kurs.

Z pierwszym zdaniem Twojej wypowiedzi polemizowałabym. Papier ma znaczenie, to potwierdzenie posiadania chociaż minimum wiedzy. Ty zakładasz, że do przewodnictwa będą garnąć się najlepsi, ci co posiadają wiedzę, ja zaś, że ci najcwańsi, bez wiedzy i umiejętności.

Z tego co zorientowałam się nie masz praktyki w zawodzie, mówisz z pozycji teoretyka, ja, niestety, praktyka. W Bieszczadach są tzw. wolni przewodnicy czyli przewodnicy bez uprawnień. Poziom świadczonych usług jest różny, od naprawdę bardzo dobrych np. goprowcy po najgorszego rodaju miernoty co to nie zdały egaminu i sprzedają się np. poprzez alegro, kierowcy z wybujałm ego, którzy nigdy nie chodzili po górach, synowie właścicieli np.pensjonatów co to tyle wiedzą co zjedzą (bieszczadzkie przysłowie), sami właściciele gospodarstw agroturysycznych. Nigdy nie zapomnę właściciela czy najemcy pewnego ośrodka, który usiłował prowadzić grupę. Podpity pan pod pięćdziesiątkę w krótkich hawajskich spodentach i z wiekim brzucehem na wierzchu, z reklamówką piwa w jednym ręku, a w drugim na smyczy pies pod punktem kasowym Bieszczadzkiego Parku Narodowego, a za nim tłum dzieciaków.

Pełna zgoda, tyle jesteś w ty zawodzie wart ile jest warta

twoja suma kontaktów.

Przepaszam za literówki, mam problemy z klawiaturą.

Edited by lucyna beata

Share this post


Link to post
Share on other sites
Krzysiu   

Wypowiedzi koleżanki Lucyny Beaty są wypowiedzami osoby, broniącej zamkniętego klanu. Takich samych argumentów używają notariusze, adwokaci, budowlańcy i inni, których organizacje zawodowe lub oni sami czerpią dochody z dopuszczenia do zawodu. Otóż aby zostać przewodnikiem, trzeba zdać egzamin w urządzie marszałkowskim, który niemało kosztuje. Ale żeby przystąpić do tego egzaminu, trzeba zaliczyć kurs, który kosztuje jeszcze więcej. Kursy na przewodników sudeckich organizują wyłącznie koła PTTK, więc nie mówmy, że organizacje przewodnickie nie mają z tego korzyści.

Zgadzam się jak najbardziej z Harrym, że mimo tego sita, jakość usług przewodnickich ogólnie jest kiepska. Powiem szczerze - znam dwie osoby, których wiedzę cenię i co więcej, mogę im tej wiedzy pozazdrościć. Większość przewodników, których znam, lub z którymi po prostu miałem do czynienia, to osoby o miernej, czasem bardzo wąskiej wiedzy, nieprzygotowane do prowadzenia zajęć z ludźmi. Powiem szczerze, przeglądałem program kursu na przewodnika sudeckiego - sądzę, że zdałbym to po prostu z wejścia z ulicy. Zasób wiedzy, którą posiadam, a którą nabyłem przez lata swojego życia, znacznie przekracza wymagania tego kursu. Chętnie zdałbym taki egzamin, ale nie mogę - muszę skończyć kurs. A kursu nie zrobię, bo nie mam czasu na zawalenie w ciągu roku trzydziestu weekendów, na których nie dowiem się niczego, czego bym już nie wiedział, i to za cene półtora tysiąca - dwa tysiące złotych plus koszty dojazdów. Co więcej, wielu zagadnień mógłbym sam uczyć. Po co mam na przykład poświęcać kilkanaście godzin na geologię i geomorfologię Sudetów, skoro robiłem to pięć lat na studiach? Znam całkiem dobrze zagadnienia geograficzno - przyrodnicze, historię lokalną, architekturę. Czego u licha mogę się nauczyć na tym kursie? Prowadzenia wycieczek? Robiłem to siedem lat, pracując w muzeum. Ci, co mnie znają wiedzą, że potrafię to robić bardzo dobrze bez żadnego zakichanego kursu.

Inną częścią tego zagadnienia jest przymusowa regionalizacja. Zakres uprawnień przewodnika sudeckiego obejmuje Sudety i ich przedgórze. Moim konikiem jest turystyka batalistyczna, związana głównie z wojnami XVIII w. Pola bitew w Polsce to głównie Sudety i przegórze, ale także okolice Kostrzyna, Dębna, Sulechów, Szczecin, Kołobrzeg. Na te rejony musiałbym zdawać kolejne egzaminy, ucząc się jednocześnie masy materiału zupełnie mi nieprzydatnego. Nie ma w Polsce żadnego pomysłu na tego typu usługi przewodnickie - uprawnienia pilota wycieczek tego nie załatwiają. Choć to, co mnie i znajomych w Krakowie interesuję znam, to nie mogę ich legalnie oprowadzić, bo ktoś mnie podpieprzy do Straży Miejskiej. To jest wymuszanie usług i opłat właśnie z powodu zamknięcia profesji usług przewodnickich.

Wątpliwe jest dla mnie stwierdzenie, że do chodzenia po górach trzeba wyodrębnić osobną kategorię przewodnika górskiego. Każda w miarę przytomna osoba, uprawiająca turystykę pieszą wie, jak trzeba sie ubrać w teren, jak przygotować do marszu i jak się zachować. Stwierdzenie, że tylko licencjonowani przewodnicy górscy mogą to nadzorować, jest uwłaczające dla rozumu. Mógłbym to jeszcze zrozumieć w Tatrach, ale u licha, co ma przewodnik górski do roboty w Bieszczadach? Albo ktoś wie, gdzie lezie, albo nie, i żadne specjalne uprawnienia tego nie zmienią.

Jestem za rozwiązaniem niemieckim, czyli uwolnieniem zawodu, z możliwością DOBROWOLNEGO zdania egzaminu państwowego na przyzwoitym poziomie. Wtedy tylko od klienta będzie zależeć, czy będzie wolał ryzykować zakup usługi od dowolnej osoby, czy będzie wolał kogoś z dyplomem. Tak czy inaczej jest to ryzyko, Bo wszyscy doskonale wiemy, że studia kończa zarówno osoby niesłychanie mądre, jak i zwykłe głąby, a tytuł przed nazwiskiem mają taki sam. Lucyna Beata nie będzie musiała się bać konkurencji, skoro jest tak dobra, a jednocześnie nikt nie będzie mógł jej zarzucić, że blokuje wejście do zawodu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.