Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Jarpen Zigrin

Wolne przewodnictwo tak czy nie?

Zawód przewodnika powinien zostać uwolniony:  

16 members have voted

  1. 1. Zawód przewodnika powinien zostać uwolniony:

    • Tak
      7
    • Nie
      4
    • Tak ale powinna pozostać jaka specjalna odznaka przewodnika po kursie
      5
    • Trudno powiedzieć
      0


Recommended Posts

Niedawno przetoczyła się dyskusja przez Polskę o uwolnieniu zawodu przewodnika, właściwie ta dyskusja trwa dalej. Jakie jest Wasze podejście do tego tematu?

Zwolennicy uważają, że będzie więcej pracy dla młodych, a ceny takich usług spadną, wreszcie będzie to wolny zawód a nie jakaś gildia. Nie prawdą jest, że tylko przewodnik po kursie jest dobrym przewodnikiem. Wreszcie kursy są drogie nawet 2 tys. zł, a zarobek nie jest duży, uwolnienie tego zawodu to też spadek cen kursów.

Przeciwnicy obawiają się, że nowi będą psuć rynek i mówić głupoty turystom, gdyż będą poza kontrolą. Przejście kursu daje pewną gwarancję wiedzy.

Mi osobiście podoba się model niemiecki. Czyli wolny zawód, ale z możliwością zaliczenia kursu i zdobycia certyfikatu państwowego przewodnika. Dzięki temu zawód jest wolny, ale opłaca się zdobyć ten certyfikat, by wabić na niego klientów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tofik   

Przeciwnicy obawiają się, że nowi będą psuć rynek i mówić głupoty turystom, gdyż będą poza kontrolą.

Tak jakby teraz nie mówili <_<

Ostatnio na Wawelu dowiedziałem się, że Zygmunt Waza planował przenieść stolicę do Gdańska.

Przewodnik bez kursu różni się od przewodnika po kursie tym, że nie skończył kursu - nie ma żadnej gwarancji że ma mniejszą wiedzę. Bo jaka jest gwarancja, że historyk z dyplomem ma większą wiedzą od historyka-amatora?

Kto chce, to niech sobie robi, dla mnie certyfikat państwowy nie zmienia niczego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja uważam podobnie, jednak certyfikat to rozwiązanie kompromisowe i nieobligatoryjne. Ot taki dodatkowy bonus-reklama. Ja z doświadczenia trafiałem na różnych przewodników zarówno wybitnych i nie do zagięcia jak i chałturników przekazujących w nudny sposób wiedzę książkową. Jedyne zagrożenie to, to że ktoś jako przewodnik może podawać turystom jakieś niepoważne treści lub celowo naciągać historię. Jakiś zakres kontroli tego, co mówią przewodnicy bym zostawił.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tofik   
Ja z doświadczenia trafiałem na różnych przewodników zarówno wybitnych i nie do zagięcia jak i chałturników przekazujących w nudny sposób wiedzę książkową. Jedyne zagrożenie to, to że ktoś jako przewodnik może podawać turystom jakieś niepoważne treści lub celowo naciągać historię.

Zagrożenie jest identyczne jak w przypadku zawodu nauczyciela, który jest chyba wolny i żadnych certyfikatów nie musi uzyskiwać. Nie muszę chyba mówić, że nauczyciel na obywateli ma dużo większy wpływ niż przewodnik.

Jakiś zakres kontroli tego, co mówią przewodnicy bym zostawił.

Ależ certyfikat to nie jest forma kontroli. Kontrola istniałaby wtedy, gdyby np. każdemu przewodnikowi przydzielono by urzędnika, który słucha co mówi i recenzuje go - to powiedział dobrze, to źle, ogólnie nadaje się/już nie nadaje się. Certyfikat to świadectwo tego, że przewodnik wykonuje swoją pracę za zgodą państwa - i tyle.

EDIT mea culpa, z tego co widzę zawód nauczycielski wolny jednak nie jest

Edited by Tofik

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zawód nauczyciela nie jest wolny. Trzeba skończyć studia magisterskie i mieć przygotowanie pedagogiczne. Wreszcie to zawód zaufania publicznego i podlega stałej kontroli.

Wedle projektów KAŻDY będzie mógł oferować swoje usługi jako przewodnik.

Certyfikat potwierdzałby, że przewodnik odbył kurs i zdał egzamin państwowy. Ja postuluję, by to było fakultatywnie. Jednak jakbyś był klientem i miałbyś do wyboru przewodnika z certyfikatem i bez za podobną cenę to pewnie wybrałbyś z certyfikatem, bo inaczej nie sprawdzisz - minimalizacja ryzyka. Jednak jak ktoś będzie zdolny to szybko zdobędzie dzięki reklamie szeptanej popularność i bez tego certyfikatu mógłby mieć sporo klientów.

Obecnie trzeba zrobić kurs i zdać egzamin państwowy. Do tego są organizacje zrzeszające tych przewodników.

Jeszcze podejmę jeden aspekt zawód przewodnika górskiego powinien być nadal regulowany, bo tu wchodzi w grę ludzkie życie. Przewodnik miejski, co najwyżej spowoduje szkody "wiedzowe" i nic więcej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tofik   
Zawód nauczyciela nie jest wolny. Trzeba skończyć studia magisterskie i mieć przygotowanie pedagogiczne. Wreszcie to zawód zaufania publicznego i podlega stałej kontroli.

Wszystko prawda, ale nauczyciel, nawet jeśli spełni te warunki, to i tak śmiało może wygadywać bzdury, przykładów nie będę podawał, nawet na forum w odpowiednim temacie były podawane.

Jednak jakbyś był klientem i miałbyś do wyboru przewodnika z certyfikatem i bez za podobną cenę to pewnie wybrałbyś z certyfikatem, bo inaczej nie sprawdzisz - minimalizacja ryzyka.

Przede wszystkim, to wątpię czy z certyfikatem i bez braliby tyle samo za usługę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wszystko prawda, ale nauczyciel, nawet jeśli spełni te warunki, to i tak śmiało może wygadywać bzdury, przykładów nie będę podawał, nawet na forum w odpowiednim temacie były podawane.

W każdym zawodzie znajdą się ludzie niekompetentni, nie generalizujemy. Tak samo są dobrzy, źli i przeciętni przewodnicy.

Przede wszystkim, to wątpię czy z certyfikatem i bez braliby tyle samo za usługę.

Uwolnienie tego zawodu spowoduje na pewno napływ nowych usługodawców, to powinno wpłynąć na ceny, które i tak nie są wysokie. Prędzej ktoś wypadnie z rynku i to jest chyba obawa obecnych przewodników.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tofik   
W każdym zawodzie znajdą się ludzie niekompetentni, nie generalizujemy

Gdzie tu widzisz generalizowanie? Mówię, że jest możliwość, że trafią się czarne owce, tak samo mówisz, że podobne zagrożenie istnieje w zawodzie przewodnika. I przypadki takich czarnych owiec, zarówno wśród nauczycieli jak i przewodników, znam z autopsji.

Uwolnienie tego zawodu spowoduje na pewno napływ nowych usługodawców, to powinno wpłynąć na ceny, które i tak nie są wysokie. Prędzej ktoś wypadnie z rynku i to jest chyba obawa obecnych przewodników.

Prędzej ceny spadną, gdy nie będą sztucznie zawyżane przez państwowe certyfikaty.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Prędzej ceny spadną, gdy nie będą sztucznie zawyżane przez państwowe certyfikaty.

W Niemczech jest taki system, mi się podoba. W wielu krajach natomiast jest to zawód bardzo regulowany. Jak nie odpowiada Ci przewodnik z certyfikatem to możesz wziąć innego, rynek wszystko zweryfikuje, wreszcie będzie konkurencja. Z chęcią sam bym sobie w taki sposób dorabiał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Niemczech jest taki system, mi się podoba. W wielu krajach natomiast jest to zawód bardzo regulowany. Jak nie odpowiada Ci przewodnik z certyfikatem to możesz wziąć innego, rynek wszystko zweryfikuje, wreszcie będzie konkurencja. Z chęcią sam bym sobie w taki sposób dorabiał.

Taa, skąd ja znam te argumenty?

Franek spod budki z piwem idący z dzieciakami na Orlą Perć. Gratuluję dobrego samopoczucia i wiary we własne siły.

Nie będziecie dla nas konkurencją. Z prostej przyczyny, nie będziecie przewodnikami.

Mówię to z pozycji przewodnika górskiego. O przewdnikach miejskich nie wypowiadam się, gdyż to nie moja działka. Kompletnie nie znam się na tym segmencie.

Nie obawiam się o rynek pracy, jestem zawodowym przewodnikiem, już mam bukowane terminy póżnojesienne.

Jestem za to zdecydowaną przeciwniczką obniżki cen. Widzę co dzieje się na rynku. Przewodnicy nie mający zleceń lub osoby podszywające się pod przewodników pracują za grosze, za część mojej stawki. Na początku stanowili jakąś tam konkurencję, do czasu. Klieci wracają do nas profesjonalistów. Sprawdziło się przysłwie, kiepskie mięso psi jedzą. Widziałam już kiepsko opłacanych pilotów wycieczek studentów, którzy siedzieli za mną i notowali co mówię, następne grupy oni mieli prowadzić. Widziałam pilotki studentki zbierające ze stołów resztki jedzenia: serki topione, miód i dżem. Dniówka 30 zł nie pozwalała na wiele więc biuro kusiło ich możliwością dokarmania na koszt ośrodków. Widziałam przewodników, którzy nie mieli nawet na buty górskie i chodzili w takich cerowanych drutem. To jest obniżka cen usług.

Czy jestem przeciwniczką nowych rozwiazań? Tak i nie. Jestem za profesjonalimem. Współpracuję z nakowcami, z ekspertami np. nie oprowadzam po Przemyślu czy po Twierdzy Przmyśl. A co mi tam pochwalę się, w tym roku najprawdopodobniej będziemy pracować z Kolegą fachowcem od fortów I wojny św, m.in. z tego Forum.

Przerażenie mnie ogarnia, gdy słyszę o kursach, a raczej o tym, że kandydaci na tzw. wolnych przewodników nie chcą się szkolić. No cóż, uprawnienia otrzymałam po rocznycm kursie zakończonym złożonym trójstopniowym, trzydniowym egzminem. Od 10 lat jestem zawodowcem, od 10 lat doszkalam się i ciągle mi mało. Rynek wymaga od nas wiedzy. Nie zapominajcie kandydaci iż chcecie pracować z ludźmi, dla ludzi. W poniedziałek - grupa naukowców np.ichtologów, wtorek warsztaty historyczne dla dzieciaków, w środę akademia szkrabusiów, w czwartek obsługa konferencji i np. naukowcy z całej Europy np. fizycy, w piątek teolodzy, w sobotę i niedzielę grupa integracyjna. Przewodnicy są, a raczej powinni być regionalistami, podstawa to: geologia, geografia, botanika, zoologia, ekologia, ochrona środowiska, historia, histora sztuki, archeologia, etnografia, teologia, krajoznstwo, toponmastyka itd, itd, plus doświadczenie górskie. Jak to osiągniecie bez szkoleń? Nie zapminajcie o tym, że do każdej grupy macie dotrzeć, i do 5-latków i do naukowców z prof. przed nazwiskiem, i do górników, którzy przyjecjali się nachlać.

Edited by lucyna beata

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)

Nie będziecie dla nas konkurencją. Z prostej przyczyny, nie będziecie przewodnikami.

(...)

A dlaczego nie będziemy?

(...)

Nie obawiam się o rynek pracy, jestem zawodowym przewodnikiem, już mam bukowane terminy póżnojesienne.

Jestem za to zdecydowaną przeciwniczką obniżki cen.

(...)

A nie jest to czasem pewność oparta właśnie na pewnym zamknięciu tego zawodu?

(...)

Jestem za to zdecydowaną przeciwniczką obniżki cen.

(...)

... że nie jestem zdziwiony.

:lol:

A skąd domniemanie, że tylko przewodnicy o twym statusie się doszkalają?

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites
fodele   

Widzę co dzieje się na rynku. Przewodnicy nie mający zleceń lub osoby podszywające się pod przewodników pracują za grosze, za część mojej stawki. Na początku stanowili jakąś tam konkurencję, do czasu. Klieci wracają do nas profesjonalistów. Sprawdziło się przysłwie, kiepskie mięso psi jedzą. Widziałam już kiepsko opłacanych pilotów wycieczek studentów, którzy siedzieli za mną i notowali co mówię, następne grupy oni mieli prowadzić.

Jestem za profesjonalimem.

No właśnie!

A teraz wyobraźcie sobie, że w kraju, gdzie przewodnik jest 100% PROFESJĄ, a nie hobby też tak się dzieje. To samo przeżywa przewodnik w Grecji. Osoba, która kształciła się 3 lata na lokalnej uczelni by zostać dyplomowanym guide, zdawała nieskończoną ilość egzaminów, terminowała na wycieczkach zwiedzając caaaalutką Helladę pod opieką nie byle jakich wykładowców...

Tu też wmawia się przewodnikom, że stanowimy nikomu niepotrzebną klikę, że można nas zastąpić pilotami i rep-ami. My też słyszymy, że nasz zawód to zawód zamknięty - a kto komu broni ukończenia szkoły???

Porównujecie zawód przewodnika do zawodu nauczyciela. Słusznie - jedno i drugie wymaga ukończenia szkół. Podobnie jak zawód elektryka, lekarza, pielęgniarki. etc. Elektryk-amator może łączyć przewody na własną odpowiedzialność u siebie w domu, ale bez odpowiednich papierów i pozwoleń nikt go nie zatrudni, prawda? W czym gorszy jest więc przewodnik? Oczywiście nie wnikam w poziom wiedzy, bo dobrzy, tacy sobie i źli istnieją w każdym zawodzie.

Nie wmawiajcie mi proszę, że bez szkoły też można się tego wszystkiego nauczyć. Miałam podobne zdanie zanim do niej trafiłam,. Będąc pilotem czy rezydentem też uważałam, że wystarczy zapał, oczytanie i uwielbienie dla swojej pracy. Teraz, z perspektywy czasu, a przede wszystkim nabytej na studiach dla przewodników wiedzy, widzę dokładnie ile "baboli" (przepraszam za określenie) sadziłam w dobrej wierze i zupełnie nieświadomie, choć idąc za źródłami pisanymi.

Oczywiście w efekcie to rynek reguluje popyt, ale czasami aż żal patrzeć co dzieje się zanim ów rynek zorientuje się w jakości usług oferowanych przez nieprofesjonalistów.

Edited by fodele

Share this post


Link to post
Share on other sites
Taa, skąd ja znam te argumenty? Franek spod budki z piwem idący z dzieciakami na Orlą Perć. Gratuluję dobrego samopoczucia i wiary we własne siły.

Napisałem, że przewodnik górski powinien być regulowany. Na przyszłość proszę o czytanie moich postów w całości.

Moje posty dotyczą przewodnictwa miejskiego.

Tu też wmawia się przewodnikom, że stanowimy nikomu niepotrzebną klikę, że można nas zastąpić pilotami i rep-ami. My też słyszymy, że nasz zawód to zawód zamknięty - a kto komu broni ukończenia szkoły???

Dobrzy przewodnicy nie mają się czym martwić. Jeśli naprawdę przewodnicy tak lekceważąco podchodzą do ewentualnej konkurencji to dlaczego podnoszą taki raban? Najważniejsza jest i tak reklama szeptana zarówno w przypadku przewodnika samouka lub po kursach. Nie czarujmy się wiedzę za którą trzeba zapłacić na kursie 2 tys. zł a następnie tylko dorabiać można zdobyć czytając kilka książek i mając gadane, resztę zweryfikuje rynek.

Porównujecie zawód przewodnika do zawodu nauczyciela. Słusznie - jedno i drugie wymaga ukończenia szkół.

Zawód nauczyciela jest zawodem zaufania publicznego. To kluczowy zawód dla kraju, muszą być wymagania i kontrola. Zawód przewodnika nie jest zawodem zaufania publicznego, co więcej to luksus - poza szkołami mało kto bierze przewodników, to promil ogólnej liczby turystów. Wpuszczenie na rynek nowych ludzi obniżyłoby ceny i spowodowałby walkę o klienta, przewodnictwo by się upowszechniło.

Elektryk-amator może łączyć przewody na własną odpowiedzialność u siebie w domu, ale bez odpowiednich papierów i pozwoleń nikt go nie zatrudni, prawda? W czym gorszy jest więc przewodnik?

Źle podłączony przewód może zagrażać zdrowiu i życiu. Przewodnik natomiast takich krzywd nie wyrządza. Lekarz, dentysta, architekt muszą podlegać regulacji, tego wymaga zdrowy rozsądek. Nie umniejszając przewodnikom to "jedyne" straty to te "wiedzowe". Dlatego regulowanie zawodu przewodnika tak jak reguluje się zawód dentysty jest nieracjonalne.

Oczywiście w efekcie to rynek reguluje popyt, ale czasami aż żal patrzeć co dzieje się zanim ów rynek zorientuje się w jakości usług oferowanych przez nieprofesjonalistów.

W Niemczech są "nieprofesjonaliści" i nie słyszałem, by tam się rynek turystyczny załamał. Taki argument to standard każdej grupy zawodowej, która jest regulowana. Ja rozumiem obawę przed konkurencją i zapewne podnosiłbym taki sam argument, ale jako osoba, która nie jest zaangażowana chyba, że po stronie konsumpcji tych usług - takich ludzi jest więcej - to bardzo bym chciał uwolnienia tego i innych zawodów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No właśnie!

A teraz wyobraźcie sobie, że w kraju, gdzie przewodnik jest 100% PROFESJĄ, a nie hobby też tak się dzieje. To samo przeżywa przewodnik w Grecji. Osoba, która kształciła się 3 lata na lokalnej uczelni by zostać dyplomowanym guide, zdawała nieskończoną ilość egzaminów, terminowała na wycieczkach zwiedzając caaaalutką Helladę pod opieką nie byle jakich wykładowców...

(...)

Nie wmawiajcie mi proszę, że bez szkoły też można się tego wszystkiego nauczyć. Miałam podobne zdanie zanim do niej trafiłam,. Będąc pilotem czy rezydentem też uważałam, że wystarczy zapał, oczytanie i uwielbienie dla swojej pracy. Teraz, z perspektywy czasu, a przede wszystkim nabytej na studiach dla przewodników wiedzy, widzę dokładnie ile "baboli"

(...)

Ależ fodele powyższy argument sama poniekąd zbijasz:

(...)

Oczywiście nie wnikam w poziom wiedzy, bo dobrzy, tacy sobie i źli istnieją w każdym zawodzie.

(...)

Zatem gwarancji klient nie ma pomimo tych wszystkich szkół i lat nauki.

A mnie ciekawi czy istnieje okresowa weryfikacja wiedzy przewodników?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Smardz   

Niedawno przetoczyła się dyskusja przez Polskę o uwolnieniu zawodu przewodnika, właściwie ta dyskusja trwa dalej. Jakie jest Wasze podejście do tego tematu?

Zwolennicy uważają, że będzie więcej pracy dla młodych, a ceny takich usług spadną, wreszcie będzie to wolny zawód a nie jakaś gildia. Nie prawdą jest, że tylko przewodnik po kursie jest dobrym przewodnikiem. Wreszcie kursy są drogie nawet 2 tys. zł, a zarobek nie jest duży, uwolnienie tego zawodu to też spadek cen kursów.

Przeciwnicy obawiają się, że nowi będą psuć rynek i mówić głupoty turystom, gdyż będą poza kontrolą. Przejście kursu daje pewną gwarancję wiedzy.

Mi osobiście podoba się model niemiecki. Czyli wolny zawód, ale z możliwością zaliczenia kursu i zdobycia certyfikatu państwowego przewodnika. Dzięki temu zawód jest wolny, ale opłaca się zdobyć ten certyfikat, by wabić na niego klientów.

Nie wdając się w wielostronnicowe elaboraty, też jestem za uwolnieniem zawodu.

Nasz kraj i tak już ma dużo zawodów "z ograniczonym dostępem". Takie same "pierdzenie" o psuciu rynku, jakości usług, prestiżu zawodowego itp. jako uzasadnienie regulowania zawodów słyszałem na studiach prawniczych.

Ciekawostka, idąc do przykładowego notariusza czy adwokata - który wiadomo jak bardzo jest regulowany - i tak wolisz iść do lepszego.

Gdyby nie był regulowany, tylko cenę miałby kilkakrotnie niższą.

Myślę, że przewodnictwo nie rządzi się innymi zasadami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.