Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Bruno Wątpliwy

Produkty spożywcze, dania i ich nazwy

Rekomendowane odpowiedzi

euklides   
Dnia 20.09.2017 o 14:22, secesjonista napisał:

(...)

A czy sos: "Mousseline" ma rzeczywiście jakiś związek z Mosulem?

 

Nie znam się na kuchni i nie wiem co to za sos.

Ale mousseline oznacza muślin. Jest to cienka przewiewna, rzadka tkanina, w zasadzie bawełniana. Jej nazwa pochodzi właśnie od miasta Mosul. Z tym że stamtąd ją raczej sprowadzano a nie produkowano. Francuzi używają ten rzeczownik również w połączeniu pommes mousseline, co oznacza ziemniaki puree (mają na to te dwa określenia)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Charles-Léon-Édouard Siebecker nie jest autorem szczególnie znanym polskiemu czytelnikowi. Po wojnie 1870-1871 r. pióro swe poświęcił głównie opiewaniu utraconej Alzacji, jak i antyniemieckim filipikom. Swego czasu wymieniany był jednym tchem obok spółki pisarskiej: Erckmann-Chatrian (: Émile Erckmann i Alexandre Chatrian), stały uczestnik Alzackich Uroczystości Choinkowych w Paryżu, gdzie czytał swe patriotyczne utwory.

W serii "Auteurs Célèbres" wydawnictwa Ernesta Flammariona wydano w 1897 r. jego zbiór "Récits héroïques", w którym znajdowała się opowiastka: "La revanche du rabbin". W niej (na s.225 ) znajdujemy:

"petite salade de pierres à fusil" (z objaśnieniem autorskim w przypisie: "salade museau de bœuf"), skąd taka nazwa? Mnie to kojarzy się jedynie z dawną bronią.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Cytuj

Feliks Gołaszewski, właściciel znanej wytwórni cukierniczej, miał cukiernię przy Świętokrzyskiej 26, z której otwierał się widok na plac Napoleona. Cukiernia została nazwana "Napoleonka"

I tak oto serwowana tam kremówka, od nazwy lokalu poczęła być nazywana napoleonką.

Jest jeszcze jedno wyjaśnienie genezy tej nazwy, pojawiające się także poza Polską.

Na zasadzie fonetycznego podobieństwa ciastko "neapolitańskie", miało stać się "napoleońskim".

Zob.:

https://en.wikipedia.org/wiki/Mille-feuille

https://fr.wikipedia.org/wiki/Mille-feuille

https://pl.wikipedia.org/wiki/Napoleonka

http://www.foodtimeline.org/foodpies.html#napoleons

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gregski   

Nie wiem czy podawał ktoś przykład "Beef Wellington".

Wiki podaje, ze to nie na cześć zwycięzcy z pod Waterloo ta nazwa tylko dlatego, że z wyglądu przypomina kalosze czyli "wellingtons".

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W dniu 27.12.2013 o 8:27 AM, secesjonista napisał:

(...)

Za sprawą Leo Amery'ego powołano Empire Marketing Board - radę, której celem było promowanie handlu wewnętrznego w Imperium Brytyjskim, a zwłaszcza kupowanie produktów pochodzących z dominiów. Z inicjatywy tejże instytucji kucharz królewskich stworzył przepis na swoisty, propagandowy pudding bożonarodzeniowy:

1 funt sułtanek - z Australii

1 funt koryntek - z Australii

(...)

 

Dodajmy, że ów pudding znalazł swe miejsce w filmie produkcji British Film Instructionals. Film pt.: "One Family" z 19930 r. (w reżyseri W. Creightona, a sponsorem była wspomniana EMB). którego akcja dzieje się w Londynie (choć film zrealizowano w Indiach).

Oto pewien chłopiec marzy by znaleźć się w Buckingham Palace by zobaczyć jak przygotowuje się tam: "the King's Christmas pudding from ingredients collected from different parts of the British Empire". Udaje się do szkoły, tam znudzony lekcją geografii zasypia i w swym śnie trafia do pałacu i tam zarządza przygotowaniem świątecznej słodkości. By to uczynić udaje się do różnych krajów Imperium by pozyskać składowe do puddingu.

W stosunku do "oryginalnej" receptury są pewne odmiany, Anglia nie daje piwa a węgiel (konieczny do rozpalenia kuchni, choć nie wiadomo dlaczego dostęp do niego prowadził przez tajemne drzwi??), zamiast rumu z Jamajki mamy brandy z południowej Afryki, a w miejsce łoju z Nowej Zelandii mamy masło. Zgodnie z oryginałem mamy: rodzynki z Australii i jaja z Irlandii.

Sam film okazał się spektakularną porażką komercyjną, jego realizacja zamknęła w kwocie ok. 15 740 funtów, co stanowiło niemal trzyletni budżet EMB, które to sfinansowało. Zatem wyłożyli na to podatnicy, bo opłacano to z kiesy państwowej. Film i jego zyskowność stały się nawet przedmiotem debaty w Izbie Gmin (w 1931 r. i w 1936 r.).

Ciekawe czy w polskim parlamencie byłaby możliwa debata nad sensownością i zyskownością takiej produkcji jak "Korona Królów". :B):

Tak na marginesie, [rzy wstępnym scenariuszu współpracował sam Rudyard Kipling.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×