Jump to content

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Yesterday
  2. Wojna Krążownicza na oceanach

    Przecież 1/4 cala to 6mm. Taka grubość to przecież za mało jak na poklad lotniskowca i by miał potrzebne parametry uzupelniono to drewnem rezygnując ze stali i w ten sposób zaoszczędzono na ciężarze. W necie znalazłem o lotniskowcach klasy Joffre tam grubość pokładu wahala się 30-50mm. Pewnie niektórzy nieściśle nazywają taki pokład jak ten na Essex drewnianym ale ja się z tym spotkałem.
  3. Wojna Krążownicza na oceanach

    Nie wiem co to jest "wiazanie". Pokladowa czesc szkieletu jednostki plywajacej to pokladniki i wzdluzniki pokladowe. Oczywiscie w przypadku amerykanskich lotniskowcow byly one stalowe. Ta tym szkielecie lezal poklad. Takie lotniskowce klasy Essex mialy poklad z blachy 1/4 cala na to szla warstwa drewna sosnowego a na gore warstwa drewna teakowego.
  4. Wojna Krążownicza na oceanach

    Po prostu niżej był środek ciężkości. Z tym że ja gdzieś czytałem że nie był pokryty drewnem tylko drewniany a w każdym razie nieopancerzony. Po co pokrywać drewnem pokład? Jak znajdę to przytoczę gdzie to jest napisane. Dotąd wydawało mi się że to jest powszechnie znane. W każdym razie inne potrzeby miała marynarka brytyjska a inne amerykańska. Te amerykańskie na przykład zabierały chyba więcej samolotów, na Pacyfiku musialy działać w dużym oddaleniu od baz przez to były większe co pociągało za sobą pewnie i konieczność innego wyważenia. PS EDYCJA: zresztą możesz mieć rację w tym sensie w jakim mówi się o pokryciu dachu, bo jest z desek. "Wiązanie" mogło być stalowe.
  5. Wojna Krążownicza na oceanach

    Czym to się przejawiało i jaki wpływ na to miał pokład pokryty drewnem?
  6. Wojna Krążownicza na oceanach

    Nie mialy pokladow drewnianych. Mialy poklady pokryte drewnem. Zapewniam Cie, ze Atlantyk jest rowniez burzliwy. A Polnocny Atlantyk to juz szczegolnie.
  7. Wojna Krążownicza na oceanach

    Pisząc to miałem na myśli lotniskowce które były wówczas w akcji na Morzu Koralowym. Brytyjskie lotniskowce miały pokłady opancerzone a o ile wiem to Illustrious był nawet lepiej opancerzony niż inne brytyjskie lotniskowce. Natomiast lotniskowce amerykanskie i japońskie, operujące na Pacyfiku, miały pokłady drewniane. Po prostu lotniskowce z drewnianymi pokładami lepiej się sprawdzały na burzliwych wodach Pacyfiku ale byly bardziej wrażliwe na trafienia. Podczas DWS liczono że na lotniskowiec typu pacyficznego wystarczą 2 bomby. Oczywiście w grę wchodziło ile na lotniskowcu było paliwa lotniczego, bomb lotniczych itp. Jednak podczas bitwy lotniskowce były w gotowości bojowej i musiało być tego mnóstwo. Po prostu każda maszyna (tu samochód) ma swoje oznaczenia. Pewnie kody się zgadzały ale maszyny nie. i tyle. Ale tak nawiasem mówiąc to dzisiaj z tymi numerami kodowymi to jest makabra. Nie znając numeru kodowego nie można nawet kupić worka do odkurzacza. Ale to co piszesz to się zdarzało i dawniej. Na przykład zdarzało się że były bardzo podobne do siebie maszyny w których wiele części się powtarzało ale każda maszyna miała swoją dokumentację i czasem ta sama część miała 2 oznaczenia i jeżeli się szukało po oznaczeniach to można było w magazynie nie znaleźć tego co potrzeba podczas gdy ta część sobie spokojnie latami tam leżała.
  8. Wojna Krążownicza na oceanach

    Bo te kotlownie na papierze byly wspaniale. Kotly Bensona parametrami bily na glowe kotly Admiralicji. Tyle tylko, ze kotly Admiralicji dzialaly. Bensona niespecjalnie. Z reszta niemieckie tez by dzialaly ale na ladzie jako czesc instalacji elektrowni na przyklad. Dygresja Mialem okazje pracowac na statku z niemieckim kotlem 100 barow 570 stopni celcjusza. Trzy turbiny wysokiego , sredniegi i niskiego cisnienia. Po przejsciu przez turbine wysokiego cisnienia para wracala do kotla by ponownie przejsc przez przegrzewacze. Gleboka utylizacja ciepla. No i dramat. Kociol sie sypal. A takie same na ladzie pracowaly bez zarzutu!
  9. Last week
  10. Wojna Krążownicza na oceanach

    To się bardzo ładnie wpisuje w niemieckie zbrojenia morskie. Kilka innych przykładów: Niemcy masowo montowali na okrętach wojennych, w tym tych z najwyższej półki, niesprawdzone i eksperymentalne kotłownie. Nie byli w stanie wyprodukować nie tylko żyrokompasów. Wysyłali na Atlantyk ciężkie krążowniki i pancerniki pozbawione stanowisk kierowania ogniem a nawet central artyleryjskich lub wyposażone w prowizoryczną artylerię dwóch różnych modeli (Operacja Rheinubung). A jeśli idzie o "niemiecką solidność", to swego czasu zmieniałem w aucie na A silnik. Kupłem inny o tym samym numerze kodowym, aczkolwiek pochodzący z innego modelu samochodu. Co może nie pasować pomiędzy silnikami o tym samym numerze kodowym? Mocowanie podstawy do Viskozo, mocowanie napinacza paska wielorowkowego, mocowanie rolki napinacza rozrządu, mocowanie rolki napinającej rozrządu, parę innych dupereli do usunięcia bez "modernizacji" bloku. Pytanie, do czego w Niemczech służy numer kodowy?
  11. Bitwa na Drodze Duńskiej

    Bezpośrednio po bitwie na drodze Duńskiej, przedziały te nie były zalane. Napełniał się przedział generatorów diesla, niepowstrzymanie, ale na tyle wolno że "regulaminowo" wyłączono generatory i uszczelniono pomieszczenie. Przecieki w kotłowni były odpompowywane na bieżąco. Dopiero kolejne manewry i potyczki z PoW oraz Victorious a zwłaszcza trafienie torpedą, spowodowały powiększenie się nieszczelności i w konsekwencji utratę pomieszczenia kotłowni. Nic podobnego. Te zdjęcia pokazują zwykłą pracę kadłuba na fali a opis jest tylko i wyłącznie dziennikarską nadinterpretacją. Identyczne nurzanie dziobu występuje na zdjęciach wielu innych w pełni sprawnych okrętów, między innymi pancerników typu Scharnhorst z operacji Berlin. Opcja zupełnie bez sensu. Oznaczała ponowne przebijanie się przez Brytyjską blokadę pomiędzy Orkadami a Islandią, de facto pchała zespół niemiecki wprost w łapki Toveya będącego na tej właśnie linii na pokładzie HMS King George V a w przypadku powodzenia stawiała Niemców w znowu w punkcie wyjścia. Większość ciężkich okrętów Kriegsmarine znajdowała się we Francji i to tam należało kierować kolejne. Błąd tego rozumowania polega na tym że Brytyjczycy po bitwie utrzymywali kontakt z niemieckim zespołem przez prawie dobę zanim Bismarck im się zgubił. W tym czasie Bismarc i Prinz Eugen zrobili dobre 1000Mm w kierunku przeciwnym niż kurs na Norwegię. Powrót był kompletnie bez sensu, zwłaszcza że niemiecki zespół znajdował się już na otwartych wodach. Tirptz nie zatopił ani jednego statku, ale jego obecność spowodowała zagładę jednego konwoju i ograniczenie ruchu na Północy. Czy się opłacało? A czy wojna się Niemcom opłaciła? Działania okrętów Kriegsmarine nie mieszczą się w definicji korsarstwa Masz błędne informacje. Pomieszczenie generatora nr 4 opuszczone zostało już po bitwie. Nie zostało zalane natychmiast, gródź nie była "rozerwana na kawałki" jak ci się wydaje. Nawiasem mówiąc, Niemcy w 1944 roku, dokonali na Tirpitzu w Norwegii trochę poważniejszych napraw niż "doraźne". Nie żebym sugerował że zaplecze stoczniowe tam, było odpowiednie do tego typu napraw. Ale dało się? Dało
  12. A ja bym powiedział że raczej tak. Tankowiec nie jest tu dobrym przykładem, jak już napisał to gregski. Tankowiec ma w kadłubie szereg szczelnych zbiorników, czy to pustych, czy wypełnionych najczęściej lżejszymi od wody produktami naftowymi. Zapewnia mu to znaczny zapas pływalności, o ile oczywiście nie dojdzie do pożaru czy eksplozji oparów tych substancji. Historia II wojny zna bardzo liczne przykłady tankowców utrzymujących się na wodzie mimo potężnych uszkodzeń. Z frachtowcami czy jednostkami pasażerskimi nie ma już tak dobrze. Tam zazwyczaj trafienia powodują masakryczny pożar nie do opanowania. A statki handlowe nie mają opancerzenia i nawet niezbyt duże pociski wnikają daleko w kadłub, powodując owe zniszczenia i pożary. Był tu już chyba cytowany przykład pojedynku niemieckiego rajdera Stier z amerykańskim tankowcem SS Stephen Hopkins. Obie jednostki podobnej mniej więcej wielkości podpaliły się i zatopiły nawzajem; z tym jednak szczegółem, że Niemiec miał jako główną artylerię 6 dział 150 mm, zaś tankowiec - 1 działo 102 mm, co jednak jak się okazuje wystarczyło. Zależy jaki lotniskowiec . W serii nalotów 10.I.1941 HMS Illustrious idąc w eskorcie konwoju na Maltę został trafiony przez bombowce nurkujące 7-8 bombami 250 i 500 kg (plus szereg bliskich trafień w wodzie). Nie zatonął jednak, potężnie zmasakrowany dotarł na Maltę, chociaż potem w kolejnych stoczniach remontowych spędził blisko rok. Niszczyciel tej wielkości zwykle po trafieniu 1 bomby 250 kg był załatwiony - zatopiony lub ciężko uszkodzony. Simsa trafiły aż 3 bomby...
  13. Wojna Krążownicza na oceanach

    OKRET Na Boga! OKRET!!! Tankowiec o ile sie nie zapali to jest raczej trudny do zatopienia. 6 kilometrow powiadasz? To nie trzeba ich gonic. Wystarczy obrocic armaty w ich kierunku...
  14. Wojna Krążownicza na oceanach

    Rzeczywiście ciekawa, ale historia ma to do siebie że zawsze można tu zrobić jakieś odkrycie. Bym nie powiedział że to jakaś zadziwiająca odporność jak na statek handlowy. Można się tu odwołać do przykładu tankowca USS Nesho podczas bitwy na Morzu Koralowym w maju 1943 roku. Dopadło go 36 japońskich bombowców, przez pomyłkę bo to miał być lotniskowiec. Jak to Japończycy, rozkazu przełożonych nie wypadało nie wykonać chociaż okazał się bezsensowny i zaatakowali. Wsadzili mu 8 bomb a mimo to statek utrzymywał się na wodzie i dopiero następnego dnia dobiły go własne jednostki. Lotniskowiec na pewno by tego nie przeżył. Co ciekawe eskortujący Neosho niszczyciel USS Sims, statek wojenny, a zatem wydawałoby się że bardziej odporny na trafienia, został zniszczony od razu na samym początku nalotu. To by znaczyło że statki handlowe wcale nie są dużo mniej odporne niż wojenne. Możliwe że w grę wchodzi tutaj amunicja której na statku handlowym prawie nie ma, na wojennym natomiast jest jej mnóstwo i to pewnie ona powoduje wrażliwość okrętów wojennych na trafienia.
  15. To mój drugi wyjazd do "pribaltiki". Poprzedni był 3 lata temu. Teraz zacząłem od Wilna. Chyba szkoda marnować miejsca na forum na opisywanie zabytków. Republika Zarzecza jawi mi się trochę jako chwyt marketingowy, mający na celu ożywienie tej dzielnicy, czyli żebym coś tam wydał. Wydałem. Gdyby nie polityka antyalkoholowa aktualnego lidera partii rządzącej - wydał bym więcej. Potem Estonia - jej południowo-wschodni zakątek. Takie ichnie pojezierze. Jak się kupuje bilety do obiektów zabytkowych, to się pytają, skąd przyśliśmy. PL budzi sympatyczne zdziwienie. Ogólnie tam cudzoziemców brak, a co dopiero z Polski, która nawet nie graniczy z żadnym z sąsiadów Estonii. Natomiast na wyspie Saarema rodaków sporo. Twierdza w Kuresaare imponująca. Podobnie jak wydmy i przylądki. Przepięknie. Potem Ryga. Zważywszy na moje problemy z poruszaniem się - to jest miasto na mój rozmiar. Ale i tym sprawnym polecam. Szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie byłem w tak imprezowym miejscu. Na koniec Birštonias, czyli Birsztany. Niby uzdrowisko, ale tak naprawdę raczej letnisko. Fajne. Przepiękne bulwary wzdłuż Niemna.
  16. Sorry, ale dlaczego nie. W 23 minuty statek o prędkości 8 węzłów przepływał prawie 6 km. Nawet gdyby wszystkie statki znajdowały się w chwili ataku w jednym miejscu, to i tak po 23 minutach mogłyby się rozproszyć w kole o promieniu ponad 6 km. Pewnie najbliższy dogoniłby w kilka minut, ale pozostałe oddaliłyby się o kolejny kilometr czy dwa. A jaka była pogoda, widoczność?
  17. Przyczyny i skutki I wojny światowej

    Chyba się nie zrozumieliśmy. To, że państwo austro-węgierskie nie zdołało uchronić następcy tronu przed zamachem nacjonalistycznej grupki serbskich terrorystów mogło być traktowane przez inne separatystyczne organizacje jako dowód słabości monarchii. Tej słabości monarchia okazać nie mogła (czy też bardzo nie chciała), stąd - jeśli już skuteczność zamachu stała się faktem - monarchia dążyła za wszelką cenę do ukarania sprawców i inspiratorów. Musiała pokazać, że pomimo to nadal jest potęgą. Wystawny pogrzeb dowodziłby czegoś zupełnie przeciwnego - że sama CuK monarchia sobie z problemem nie daje rady i odwołuje się do opinii publicznej. A ta była zdecydowanie nacjonalistyczna. 50 lat wcześniej czy 50 lat później argument, że mamy rację mógłby być skuteczny. Ale w 1914 roku CuK musiało wykazać się nie racją, ale mocą. Nota bene owo ultimatum jakoś bardzo okrutne nie było. Zaprzestanie anty austro-węgierskiej propagandy to raczej żądanie miękkie, z dość twardych można wymienić rozwiązanie pewnej redakcji, aresztowanie 2 oficerów (można ich było aresztować, a za tydzień zwolnić) oraz dopuszczenie CuK funkcjonariuszy do śledztwa przeciw zamachowcom. Żadnych żądań terytorialnych czy militarnych.
  18. Na ile ja znam język angielski to sformułowanie common sense można przekładać jako zdrowy rozsądek, choć precyzyjniej byłoby wspólne zrozumienie, pojmowanie - no ale to raczej po polskiemu. Generalnie raczej wspierałbym pogląd, że lepiej tłumaczyć bezpośrednio z oryginału, a nie z tłumaczeń na inny język. Nawet jeśli to język francuski . Tłumaczenie słów common sense jako wspólny kierunek wydaje mi się absolutnie błędne. Przecież każdy wie, że wspólny kierunek po angielsku to общее направление.
  19. Wojna Krążownicza na oceanach

    Znalazlem w sieci kilka stron opisujacych to wydarzenie. Pewnie tez znajdziesz. Opisy sie roznia. Prawdopodobnie z powodow przez Ciebie wymienionych. Natomiast fakty sa takie, ze konwoj skladal sie raczej z powolnych jednostek (nasze M/S "Morska Wola" - 9 wezlow, S/S "Puck" 10 wezlow) S/S"Beaverford" byl stosunkowo szybki. Te 15 - 16 wezlow dawaly mu prawie pewnosc ocalenia. Przegonilby wolniejsze jednostki konwoju i znikná na Atlantyku. Jak bylo w szczegolach nie wiem ale chyba z pelna premedytacja zostali by odciagnac uwage rajdera od reszty statkow. Zajmowali go na tyle dlugo ze konwoj dal eade sie rozproszyc. 23 minuty jakie podarowal konwojowi HMS "Jervis Bay" to chyba troche malo na to by konwoj sie rozproszyl. Zas straty jakie Admirall Scheer zadal statkom konwoju sugeruja, ze mialy one troche czasu na ucieczke. Tak wiec sadze, ze cos bylo na rzeczy z tym S/S "Beaverford"
  20. Dzięki! Historia bardzo ciekawa, aczkolwiek, jakby tu rzec, budzi jednakowoż pewne moje wątpliwości. Jest też o tym w wikipedii: SS Beaverford Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to że statek 10.000-tonowy zaabsorbował 11 pocisków 28 cm nim zatonął. W zasadzie mógłby swobodnie zatonąć po 1 takim pocisku, wikipedia podaje skromniej że po 3. (do tego 16 trafień z dział 15 cm). Zadziwiająca powiedziałbym odporność jak na statek handlowy. A po drugie sam zobacz. Z załogi SS Beaverford nikt się nie uratował. Dziennik pokładowy "kieszonki" w ogóle o tej potyczce nie mówi. Pozostałe statki konwoju zapewne nie towarzyszyły parowcowi do samego końca w jego ostatniej bitwie, lecz uciekały we wszystkich kierunkach najszybciej jak się da. Skąd więc wiadomo o takich szczegółach, że Admiral Scheer wystrzelił do niego tyle a tyle pocisków konkretnego kalibru, i tyle a tyle razy trafił i o tej i tej godzinie dobił go torpedą, trafiając w część dziobową i powodując wybuch amunicji?
  21. Przecież pisałem że źle zrozumiałem tekst. Szanowny Secesjonista odnosi się zapewne do poniższego cytatu z książki napisanej przez Perrault: Jej autorem był kwakier angielski Thomas Paine mający wówczas 39 lat który przybył by osiedlić się w Ameryce z rekomendacji Benjamina Franklina wówczas mieszkającego w Londynie. Tu jest mowa o tym że w wieku 39 lat wydał swą książkę, czyli w 1776 roku. Ja natomiast ten fragment trochę nieuważnie zrozumiałem, w ten sposób że przybył z Anglii by wydać swą książkę. Po prostu ukułem sobie teorię że ten tekst przybył zza oceanu. Przecież pisałem że z Anglii przysłał Paine, Franklin który przebywał tam do 1775 roku, a zatem mogło chodzić tylko o 1774 rok. Co nie znaczy że teoria o tym że teksty przyszły zza oceanu przestala mnie dręczyć. Po prostu przywiózł je Franklin. To co że nie gorseciarz. A poza tym to się trochę Szanownemu Secesjoniście dziwię. Dlaczego aż takie znaczenie przykłada to tego lapsusu a nie na przykład do jakiegoś paranoidalnego przetłumaczenia tytułu książki Common Sense jako Zdrowy Rozsądek. Zdaje się że Szanowny Secesjonista ma jakieś kontakty ze światem naukowym to dlaczego nie zwróci owemu światu uwagi że bezpośrednie tłumaczenie z angielskiego jest ryzykowne. Najlepiej jeżeli tekst nagielski zostanie najpierw przetłumaczony na francuski (od którego angielski pochodzi) to wtedy uniknie się błędów. I tak po francusku tytuł tej książki brzmi Sens Commun. Tu wystarczy zwykły słownik, nawet bez wielkiej znajomości języka, żeby wiedzieć że znaczy to w dosłownym tłumaczeniu Wspólny Kierunek.
  22. Przykro mi. W każdym razie mam nadzieję, że zgodzisz się ze mną, iż nigdy nie stwierdziłem, że ZSRR nie było wrogiem demokracji. Takiego poglądu nigdy nie wygłosiłem, więc uzasadniać nie będę.
  23. Negacja Holokaustu

    Dlaczego zaraz sfingowane (za SJP sfingować = świadomie sfałszować lub upozorować coś). Dlaczego uważasz, że człowiek, któremu udało się ujść wówczas ze śmiertelnej opresji, po wielu latach pisząc wspomnienia po prostu nie pomylił daty czy miejsca zdarzenia? A zarazem jego przebieg opisał zgodnie z prawdą. Jakiś czas temu czytałem wspomnienia, zgodnie z którymi autor podczas bitwy pod Wawrem w 1831 roku został pojmany do niewoli przez rosyjskich dragonów. Zupełnie niemożliwe, bo pod Wawrem nie było rosyjskich dragonów. Jednak na tej podstawie nie będę dowodził, iż nieprawdą jest, że został pojmany do niewoli. Wracając do Holocaustu - oczywiście istnieje grono osób, które każde badanie, w wyniku którego okaże się, że cierpienia Żydów były mniejsze, niż dotychczas przypuszczano, okrzyknie przejawem antysemityzmu. Podobnie jak istnieje grono osób, które każde badanie, w wyniku którego okaże się, że udział Polaków w zadawaniu tego cierpienia był większy, niż dotychczas przypuszczano, okrzyknie przejawem antypolskiej nagonki. Mam nadzieję, że zgadzamy się w tym, że obie te postawy z rzetelnością i wiarygodnością nie mają nic wspólnego.
  24. Nie ma sprawy. Ale gdyby ktoś miał pogląd na ile można poruszać tematy drażliwe na wykładach z pozornie niedrażliwej materii zarządzania - a jest takich tematów wiele, to też zapraszam.
  25. Paradne... byłem pewien, że jancet odnosił się do "tego" Paine'a o którym ja myślałem. I się pomyliłem czyniąc takie założenie. Skoro kiedyś jancet miał odwagę przy dyskusji o artylerii przyznać się do błędu i wykonać "Hau-hau", to i ja muszę to uczynić: "Hau, hau!" (pod stół nie wlazłem bo się nie mieszczę). Mimo mych błędów, warto się zastanowić co Thomas Paine miał do powiedzeni o prostytucji. Mnie się wydaje, że nigdy nie wypowiadał się o tej profesji i używał tego terminu dla porównań do rządu angielskiego. Ale może się mylę w te kwestii? Nie ma. Proszę by euklides zacytował oryginalny tekst (francuski) gdzie jest mowa o przybyciu na początku 1776 roku.
  26. Negacja Holokaustu

    Ja bym to napisał, tylko musiałbym konkretnie wiedzieć o jakich zbrodniach jest mowa. Wydaje mi się, że od dawna nie jest to jedynie kwestia rzetelnych badań. Znane są relacje Żydów, które pojawiły się w wersji książkowej jako wspomnienia. Opisywane są w nich zbrodnie popełnione przez Polaków. Po czym przy bardziej wnikliwym badaniu okazuje się, że są to sfingowane wspomnienia, czy też autor nie mógł być w miejscu z którego relacjonował wydarzenia, których miał być świadkiem. Problem w tym, że tego typu pozycje wciąż występują w zestawieniach bibliograficznych tyczących się Holokaustu, i to zestawieniach firmowanych przez całkiem poważne instytucje zajmujące się historią. Kiedy IPN udostępnił film o walkach w getcie i spotkał się (ze słuszną) krytyką o poprawianie Nałkowskiej, to niewielu przypomniało się, że tego typu "poprawianie" miało miejsce wcześniej, Henryk Grynberg uznał, że motto tej pisarki jest źle sformułowane.
  27. I w dziale historii alternatywnej staramy się chyba opierać na faktach i z tych znanych klocków zbudować ew. alternatywne wizje przeszłości i przyszłości. Kłamstwa i manipulacji ze swej strony nie widzę.
  1. Load more activity
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.