Jump to content

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Today
  2. Prototypy broni pancernej

    - 574 tankietek, zbrojnych w km, Niektóre miały wkm
  3. Ostatnia faza walk na Kępie Oksywskiej.

    Może autor postanowił rozszerzyć wypadki kapitulanckiej postawy jakie miały miejsce 18 września w pobliżu Suchego Dworu? Na dws.org.pl, forumowicz Alkali podał taką informację: "18 września podczas walk na Kępie Oksywskiej w lesie na północ od Suchego Dworu zbuntował się i całością sił poddał Niemcom III batalion Obrony Narodowej. Dowódca por. Żeglicki chciał zapobiec temu ale został przez swoich żołnierzy zastrzelony i okradziony z zegarka. Jednemu z żołnierzy, który nie dostosował się do decyzji reszty i zagroził zameldowaniem o tym dowództwu, inni zagrozili podzieleniem losu dowódcy. Gdy ruszył do sztabu w Suchym Dworze zaczęto do niego strzelać i wołać „uciekaj skurwysynu bo oberwiesz, w dupie mamy Polskę i twojego pułkownika”. Jak widać nie wszędzie nasz żołnierz bił się tak mężnie jak to się zwykle przedstawia. Powyższa informacja została zaczerpnięta z książki „Kępa Oksywska 1939” (...) Str. 212, relacja ppłk Kazimierza Pruszkowskiego. Przez ten „bohaterski” wyczyn Niemcy bez walki zajęli Suchu Dwór i rejon Młyna Kaina. Do niewoli poszło (z własnej woli lub po okrążeniu) ok. 1700 ludzi w tym III baon ON i II baon rezerwy niemal w całości, zgraja maruderów z różnych jednostek, reszta V baonu ON, większość IV baonu ON oraz kilkudziesięciu ludzi z III baonu rezerwy i 1. MPS". /wątek: "Bunty we wrześniu 1939"/ Oczywiście istotnym jest, jaka część poddała się z własnej woli a jaka w beznadziejnej sytuacji okrążenia? Dodać można, że tego samego dnia kpt. Antoni Kowrygo (mianowany dzień wcześniej dowódcą III baonu rez. 2 MPS) odzyskuje rejon wspomnianego powyżej Młyna Kaina, choć już Suchy Dwór, który pozostał w niemieckich rękach, w tych walkach poległ podporucznik Czesław Łaniecki. W nocy z 18 na 19 września miał miejsce nocny wypad resztek stanowiących wcześniej III baon 2 MPS, Można się zastanowić czym wytłumaczy Pawłowski śmierć ppłk. Mariana Sołodkowskiego (18 września), mjr. Władysława Kańskiego (19 września). Dąbek nie tyle nie miał kim dowodzić z powodu polskich żołnierzy, którzy gremialnie udawali się do niewoli, a z tego powodu, iż 19 września walki polegały na stawianiu oporu przez izolowane grupy, z którymi nie miał już chyba łączności. Czy była kapitulacja czy jej nie było to można dywagować, zależnie od jak ją pojmować i jakiej części wojsk miało się to tyczyć. Faktem jest jednak, że płk. Ignacy Szpunar wydał rozkaz o zakończeniu walka a por. Zygmunt Pernak i ppor. Wiesław Michalik zostali wysłani by negocjować warunki poddania, co chyba można określić jako kapitulację?
  4. Yesterday
  5. Prototypy broni pancernej

    Widzisz, a ja w to właśnie wątpię. Nie uda się tego zrobić skrycie moim zdaniem. I nieporównanie szybciej przyjdzie zmienić kierunek w opisanej sytuacji mając jakiś pojazd i w dodatku opancerzony, choćby lekko, niż ręcznie, w sytuacji zagrożenia ostrzałem lub pod ostrzałem. Ale kiedy - nie zastąpiły? Podczas II wojny na przeszkodzie stały koszty i obciążenie przemysłu bieżącą produkcją wojenną. Po II wojnie w zamożniejszych armiach (USA, Wlk.Brytania) holowane pepance zniknęły w ciągu dosłownie paru lat (4- 5 powiedzmy). W ZSRR i u jego sojuszników faktycznie zostały dłużej. Aaa słuszna uwaga. Miałem na myśli to, że 1- wieżowe 7TP stanowiły większość wyprodukowanych czołgów tego typu (7TP). Oczywiście jeśli liczyć wszystkie polskie czołgi wraz z tankietkami, to 1-wieżowe 7TP absolutnie stanowiły wśród nich większości.
  6. Prototypy broni pancernej

    Żartujesz, oczywiście? Jeśli była taka możliwość, to boforsa wyciągał samochód terenowy lub konie. Samochód terenowy zrobi to szybciej, zaś konie ciszej. Jeśli jednak czołgi npla, idące na skrzydło, mają nas w zasięgu strzału, to w takiej skrajnej sytuacji załoga boforsa może zmienić kierunek działa o 90°, nie demaskując się. TKS-D takiej możliwości nie miało. Oczywiście działa ppanc samobieżne miały swoje zalety, ale holowane też. Pomimo rozwoju samobieżnych dział ppanc we wszystkich wielkich armiach, nie zastąpiły one dział holowanych, a stanowiły tylko ułamek sprzętu ppanc. Większość czego? Nasze wojska pancerne składały się ponoć z: - 574 tankietek, zbrojnych w km, - cca 25 czołgów dwuwieżowych, też zbrojnych w km (7TP i Vickers E) - ok. 75 czołgów jednowieżowych. z działem krótkolufowym (R-35, Vickers-E, H-35) - no i cca 125 jednowieżowych 7TP, z działem ppanc. Na mój rozum 125 z 800 to jest 16%, a nie większość.
  7. Stosunki Polsko-Białoruskie

    Ciekawe wypowiedzi (aktualnie) zdecydowanego patrioty i obrońcy niepodległości Białorusi: https://wiadomosci.onet.pl/swiat/wybory-na-bialorusi-prezydent-lukaszenka-o-relacji-z-polska-i-rosja/qrj524b https://eng.belta.by/president/view/lukashenko-no-document-conflicting-with-constitution-will-be-signed-with-russia-125911-2019/ Ciekawe, jak to się skończy: 1) zwykłymi gierkami politycznymi Łukaszenki, przy niezmiennym ogólnym (raczej "pro-słowiańskim", niż "pro-europejskim" kursie politycznym, 2) jednak rzeczywistym zwrotem na Zachód, 3) Putin coś wykombinuje i nastąpi zmiana warty na Białorusi?
  8. Ostatnia faza walk na Kępie Oksywskiej.

    Wrażenie mam trochę podobne - tzn., że jest to napisane na zasadzie: ponieważ chociażby E. Kosiarz (np. w "Drugiej wojnie światowa na Bałtyku") pisał o obronie Kępy Oksywskiej do końca i jej zaprzestaniu dopiero po wyczerpaniu wszelkich możliwości, to trzeba napisać inaczej. "Odbrązowić" i nieco zaszokować, co często jest atrakcyjnym zajęciem. A z dosyć oryginalnymi tezami jednego z autorów już się spotkałem. Zresztą w samej przeze mnie wspomnianej książce tej oryginalności nie brak - vide napadające na Polskę Czechy, czy Litwa (ta ostatnia oczywiście otrzymała swój udział, zresztą zgodnie z tajnym protokołem, o czym Litwini niekoniecznie lubią pamiętać, ale jednak nie przystąpiła do agresji zbrojnej przeciwko Polsce, za co zresztą zapłaciła przesunięciem ze strefy niemieckiej do radzieckiej). Natomiast jednoznaczność i ostrość poglądu o "samorzutnej demobilizacji" polskiej obrony na Kępie jest na tyle silna, że ciekawy jestem na jakich (i czy) materiałach źródłowych jest to oparte. Ekspertem nie jestem, tylko co nieco czytałem na ten temat i w sumie nigdzie nie znalazłem tak drastycznego opisu ostatnich dni obrony Kępy Oksywskiej. Najdalej "posunięty" jest tego typu: "Mimo silnego stresu wynikającego z braku nadziei, mimo wielkiej przewagi sprzętowej Niemców, mimo bezapelacyjnego panowania wroga w powietrzu, mimo nieustannych braków wody, uzbrojenia, środków opatrunkowych, mimo braku możliwości choćby chwilowego odpoczynku w odwodzie - ostre walki z niemiecką piechotą zdobywającą krok po kroku teren Kępy trwały aż do końca.... Brak było nawet saperek i łopat - zdarzało się, że żołnierze leżeli pod ciężkim ostrzałem nieokopani, brak było kompasów co powodowało błądzenie w czasie nocnych walk. Ciągłe reorganizacje oddziałów na skutek ogromnych strat powodowały powstawanie jednostek niezgranych i nieorientujących się w terenie. Obok niezwykłej ofiarności części wojsk, istniały jednocześnie liczne dywersje i dezercje wśród części żołnierzy. Spowodowane bezustannym zamieszaniem wielkie ilości maruderów - zarówno chcących walczyć dalej lecz zagubionych, jak i prawdziwych dezerterów przemieszane były z cywilami pozostałymi na terenie Kępy...". Cytowane za: http://hela.com.pl/oksywie.html Dezorganizacja, występowanie dezercji, maruderstwo, czy ogólne "obniżenie morale" - jak piszesz - to jest oczywiście do przyjęcia i zrozumiałe w tej sytuacji, ale obraz, w którym Polacy zostawiają po prostu puste okopy oraz płka Dąbka bez wojska i maszerują gremialnie do niewoli, jest cokolwiek szokujący. I pytanie - skąd się wziął? Czy są jakiekolwiek racjonalne i weryfikowalne podstawy? Pamiętam - w miarę - zapis ostatniej rozmowy Dąbka z Unrugiem. Pytał co prawda czy Unrug "nie ma żalu za Oksywie", ale też mówił, że zadanie spełnił, wielu zasługuje na wyróżnienie, a szczególnie marynarze, którzy "walczyli jak lwy". Unrug pretensji nie miał i miał odpowiedzieć, iż "honor został uratowany" i "podziwia waleczność". Do obrazu "liczenia jeńców" to za bardzo nie pasuje. A raczej skrajnie mało prawdopodobne, aby w zaistniałej sytuacji rozmówcy kierowali się tylko przesłaniem o bohaterstwie, skierowanym do następnych pokoleń i pod tym kątem naginali rzeczywistość.
  9. Ostatnia faza walk na Kępie Oksywskiej.

    Tu można już tylko dywagować w pewnej próżni nie wiedząc na jakim materiale źródłowym opierał się autor, jakie oddziały miał na myśli. Wydaje się, że autor mocno przesadził, walki były - można dyskutować czy były zacięte ale miały one miejsce. Zaangażowane niemieckie siły to trochę zbyt dużo jak na samo "spisywanie". To, że w dość beznadziejnej sytuacji obrońców Kępy Oksywskiej mogło dojść do upadku ducha czy obniżenia morale - jest całkiem prawdopodobne. Tylko czy można to powiązać akurat z sytuacją na wschodniej granicy? Gdybym miał się pokusić o własną opinię skąd u tego autora taka ocena to wskazałbym na prezentowaną przezeń postawą, rzekłbym: ideologiczną. Tymoteusz Pawłowski znany jest z bardzo krytycznego stosunku (i jest to w zasadzie określenie eufemistyczne) do opracowań historycznych doby PRL, jak i tej epoki. Stąd; niejako w kontrze; jego prace przybierają fragmentami propagandę à rebours, tam gdzie postanawia rozprawić się z "tezami głoszonymi przez propagandę marksistowsko-leninowską". Autor wiele wysiłku włożył by udowodnić, że w 1939 r. mieliśmy silną armię wyposażoną w dobry a często doskonały sprzęt. Problem w tym, że nie zdołał odpowiedzieć na podstawowe pytanie: skoro było tak dobrze to czemu tak szybko przegraliśmy? Przypadek obrońców Kępy Oksywskiej ułatwia tę odpowiedź, jeszcze siedemnastego twardo się bronili, ale na wieść o sowieckiej agresji - zrezygnowali.
  10. Last week
  11. Ostatnia faza walk na Kępie Oksywskiej.

    No właśnie, znam raczej tego typu opisy. Zatem - skąd tak drastycznie odmienna opinia?
  12. Prototypy broni pancernej

    No i porównaj sobie te dwie sytuacje. Co będzie łatwiej i szybciej zrobić, wyciągać i przestawiać 380 kg siłami obsługi, czy wykonać prościutki manewr pojazdem mechanicznym? Nooo... większość. Najprawdopodobniej zbudowano 25 czołgów dwuwieżowych i około 110 jednowieżowych. Część dwuwieżowych przerobiono potem na jednowieżowe.
  13. Ostatnia faza walk na Kępie Oksywskiej.

    Nieco inaczej oddaje wydarzenia z 17 i 18 września Grzegorz Piwnicki: "Przed świtem 18 września 1. MPS samotnie przystąpił do natarcia przeciwko wielokrotnie silniejszemu przeciwnikowi. W rejonie wzgórza 14,4 doszło do zaciętych i krwawych walk. Po obu stronach padali zabici i ranni, ale szala zwycięstwa przechylała się stopniowo na korzyść Polaków. Zwycięstwo wydawało się niemal pewne, lecz nieoczekiwanie od północy uderzył na kompanie polskie 2. batalion mjr. Schiidera z 48. pułku piechoty. Zaatakowani z boku żołnierze nie wytrzymali silnego ognia broni maszynowej i ponosząc duże straty - musieli wycofać się w kierunku południowym. 19 września walki na lądzie rozpoczęły się niemal jednocześnie na wszystkich odcinkach obrony. Najdalej wysunięte na zachód pozycje zajmował 3. batalion rezerwowy pod dowództwem mjr. Aleksandra Jabłonowskiego. Bronił się w rejonie na wschód od Starego Obłuża. Obrońcy w rejonie Starego Obłuża nie mogli powstrzymać natarcia dwóch batalionów hitlerowskich. Mimo uporczywego oporu nieprzyjaciel przełamał obronę, opanował wieś, a potem uderzył na wschód i dotarł do brzegu morza. Wąski pas obrony rozdzielony został na dwie części. Dowódca południowego zgrupowania ppłk. Marian Sołodkowski próbował jeszcze wyprzeć Niemców. Na czele grupy żołnierzy wykonał kontruderzenie na wdzierające się w głąb obrony bataliony wroga, ale walkę tę przypłacił życiem. Wkrótce nieprzyjaciel zdobył zabudowania „Pagedu”, walki przeniosły się w rejon Oksywia. Natarcie na Oksywie prowadził cały dzień 1. batalion 2. pułku Landespolizei. Obrońcy byli jednak nieustępliwi. Walczyli z takim męstwem, że natarcie hitlerowców zostało zatrzymane, a straty w ich szeregach były bardzo duże. Generał Eberhardt wstrzymał na krótko natarcie, a o godz. 15.00 na Oksywie skierował ogień czterech baterii artylerii. Po morderczej nawalę artylerii do szturmu rzucił się cały 2. pułk Landespolizei. Na Oksywie uderzył 1. batalion wraz ze ściągniętym z odwodu 3. batalionem, a na koszary Marynarki Wojennej 2. batalion. Polacy przetrzymali huraganowy ogień artylerii i stawili czoło nacierającym oddziałom hitlerowskim. We wsi Oksywie bronił się niewielki oddział kosynierów, jego opór został złamany dopiero o godz. 16.30, kiedy wielu obrońców poległo bądź odniosło rany. Ostatnim punktem oporu w rejonie Oksywia stały się koszary MW obsadzone przez marynarzy. Nacierał na nie cały 2. pułk Landespolizei. Około godz. 17.00 nieprzyjaciel wdarł się do koszar i zdławił ostatni szaniec obrony. Cichły także walki na pozostałych odcinkach obrony Kępy Oksywskiej. Wszystkie oddziały polskie trwały do końca na zajętych pozycjach, zaprzestając oporu dopiero po wyczerpaniu wszelkich możliwości walki. Najdłużej na wzgórzach pierwoszyńskich bronił się 2. MPS pod dowództwem mjr. Witolda Skwarczyńskiego. Przez cały dzień żołnierze stawiali skuteczny opór nacierającemu od północy 32. pułkowi Grenzwachu, a około godz. 15.00 po rozbiciu przez hitlerowców I batalionu obrony narodowej zostali zaatakowani także od zachodu i to natarcie wytrzymali, cofając się tylko nad brzeg zatoki. W godzinę później nieprzyjaciel, nacierając od południa, rozbił stanowisko dowodzenia batalionu w Stefanowie, po czym uderzył na tyły broniących się kompanii. To był już koniec". /tegoż "Polski wrzesień 1939 roku w Gdyni", "Zeszyty Gdańskie", nr 4, 2009, s. 190-191/ Pomijając nieco hagiograficzny ton, nie wygląda to na jedynie spisywanie zgłaszających się jeńców. I relacja Wacława Tyma: "Jeszcze dn. 17 września kpt. Kowrygo otrzymał rozkaz zorganizować nowy batalion z rozbitków i maruderów. Płk Dąbek zamierzał użyć go do nocnego ataku: nagłym uderzeniem przełamać pierścień nieprzyjaciela w rejonie Młyn Kaina i wyjść w rej. Suchego Dworu. Następnie z Suchego Dworu uderzyć (częściowo lasem) na ty ły nieprzyjaciela atakującego Pogórze i go rozbić. Spodziewał się, że obrona Obłuża wytrzyma niemieckie ataki z Gdyni. Do zmroku dn. 18. 9. Niemcy i tu poczynili postępy: zdołali wyprzeć saperów do północnej części Kolonii Obłuże, a przeciwlotników — do ul. Bosmańskiej. Podeszli pod domy Pagedu (przy szosie Stare Obłuże—Oksywie) oraz na kierunku koszar opanowali wzgórze 63,2. Trzeba więc było naprzód tutaj opanować sytuację, tzn. odrzucić nieprzyjaciela na stanowiska wyjściowe. Taki właśnie rozkaz otrzymał ppłk Brodowski. Płk Dąbek w tym celu przydzielił m u dwie kompanie: 3 komp. 1 batalionu Obrony Narodowej oraz kompanię por. Spiegolskiego z 1. Morskiego Pułku Strzelców. Płk Brodowski z rej. Strzelnicy ruszył o g. 16 dn. 18. 9; 3 kompania, do której po drodze dołączył broniący się w Kolonii Obłuże kpt. Zasztowt z około 40 saperami, zdołała odrzucić nieprzyjaciela na wysokość toru kolejowego. Atakujący bardziej w lewo (na wschód) por. Spiegolski doszedł do rozwidlenia szos przy składach Pagedu (na zachód od wzgórza 63,2) mając przy sobie zaledwie 15 strzelców. Tu został ranny ppłk Brodowski. Atak utknął. Odebrać Wzgórze 63,2 było ponad siły. Kpt. Kowrygo atak w nocy z 18 na 19 września powtarzał dwukrotnie (...) Do dolnej części Kolonii Obłuże silne patrole gdańskiego pułku weszły już o godz. 6 i po zaciętej walce, w której i saperzy, i nieprzyjaciel ponieśli duże straty, opanował miejscowość. Z Kolonii Obłuże i domów Pagedu część oddziałów nieprzyjacielskich poszła w kierunku morza, do którego dotarła bez oporu (na północ od Oksywia), część zaś — na las Szwaby i Stare Obłuże, w którego obronie poległ mężny ppłk dypl. Sołodkowski. Stanowiska 3 rezerwowego batalionu i Krakusów nieprzyjaciel zaatakował około g. 8. Lewe skrzydło obrony zostało zlikwidowane około g. 10, a Krakusi z częścią 3 rez. batalionu (kpt. Posiewicz) bronili się jeszcze do godz. 13.30. Około godz. 13 nieprzyjaciel przeszedł do ataku na całej pozostałej szerokości obrony, atakując równocześnie od czoła i od tyłu (od morza). Poszczególne ogniska obrony wygasły: na strzelnicy między g. 14 a 14.30; batalion kpt. Kowrygi — około godz. 14; 1 batalion Obrony Narodowej — około godz. 14.30. Tu nieprzyjaciel początkowo poniósł duże straty, dostawszy się w dobrze leżący boczny ogień jednego z ciężkich karabinów maszynowych. Kompanie 2 Morskiego Pułku Strzelców, broniące się frontem na północ, nie atakwane od czoła, zlikwidowane zostały około godz. 16.30. Również około godz. 16.30 padły koszary i wieś Oksywie". /tegoż "Obrona wybrzeża...", s. 70 i n./
  14. Zamki czasów Piastów

    Niekoniecznie to Kazimierz Wielki był tym co najbardziej tę fortyfikację rozwinął: "Czas powstania pierwotnego zamku w Ogrodzieńcu określić można na początek XIII wieku. W połowie tegoż wieku prawdopodobnie przed bitwą pod Legnicą (1241), zdobywają tę warownię Tatarzy i całkowicie ją niszczą. Warownia ta była podówczas jedną z licznych obronnych siedzib, które po odpadnięciu Śląska od Polski w latach 1157— 1163 i po ukończeniu walk między książętami czeskimi a polskimi powstały wzdłuż Jury Krakowsko-wieluńskiej. Jednym z ogniw tego obronnego systemu, rozbudowanego właściwie dopiero w pierwszej połowie XIV wieku, a częściowo za rządów Kazimierza Wielkiego, był właśnie zamek ogrodzieniecki. Wprawdzie niektórzy historycy podają rok 1385, zamek rozbudowany jednak został wcześniej, a mianowicie na początku lub najpóźniej w pierwszej połowie XIV wieku". /W. Strzelecki "Zamek w Ogrodzieńcu", "Ochrona Zabytków", t. 4, nr 3-4 (14-15), 1951, s. 134/ "W wieku XIV, a być może jeszcze na początku XV, w rejonie obecnego głównego dziedzińca zamku w Ogrodzieńcu istniał zapewne drewniany gródek, osłonięty z trzech stron skałami, z czwartej zaś — być może — wałem drewniano-ziemnym. W tym też czasie na skale, w miejscu obecnego skrzydła wschodniego, znajdowała się drewniana czatownia, służąca do obserwowania okolicy i traktu handlowego przebiegającego obok grodu. W wieku XV został wzniesiony zamek, składający się z szerokiej, prawdopodobnie trzykondygnacyjnej wieży mieszkalnej na skale wschodniej i skrzydła z basztą na skale południowej. Wjazdu na dziedziniec broniła brama w murze, położona w miejscu obecnej baszty bramnej". /A. Gruszecki "Wstępne wyniki badań architektoniczno-historycznych zamku ogrodzienieckiego", tamże, t. 30, nr 1-2 (116-117), 1977, s. 44-45/
  15. Ostatnia faza walk na Kępie Oksywskiej.

    Znalazłem w sieci wypowiedź, którą można uznać za wcześniejsze wyrażenie poglądu, który skłonił mnie do założenia tego wątku. Jeżeli dobrze pamiętam, to we wzmiankowanej przeze mnie książce "Mity polskiego września 1939" wygląda to bardzo podobnie. Cytowane za: T. Pawłowski, W przeded­niu sowiec­kiej agre­sji 1939 r., Wojsko i Technika Historia 1/2015 (tekst artykułu ze strony internetowej: http://zbiam.pl/artykuły/w-przededniu-sowieckiej-agresji-1939-r/): "(...) Niestety nie można podać daty kapi­tu­la­cji Kępy Oksywskiej, bo… nie było kapi­tu­la­cji. Ani nawet szturmu. Jeszcze 17 wrze­śnia 10 000 pol­skich żoł­nie­rzy twardo bro­niło swo­ich pozy­cji. Dzień póź­niej, na wieść o sowiec­kiej inwa­zji, zaczęli się oni jed­nak stop­niowo roz­cho­dzić. Ich dowódca – puł­kow­nik Stanisław Dąbek – nie mając kim dowo­dzić – popeł­nił samo­bój­stwo. Niemiecka aktyw­ność pod­czas >>osta­tecz­nego zdo­by­wa­nia Kępy Oksywskiej<< pole­gała na spi­sy­wa­niu zgła­sza­ją­cych się do nich pol­skich jeń­ców".
  16. Ostatnia faza walk na Kępie Oksywskiej.

    Książki nie mam, zatem muszę rzecz dokładniej sprawdzić, ale wydaje mi się, że była to informacja natury ogólnej (i akurat to mnie chyba tak zaciekawiło). Coś w stylu "polska obrona się rozpadła, wojsko się samo zdemobilizowało, Niemcy zajmowali puste okopy".
  17. Prototypy broni pancernej

    No z pierwszym to trochę przesadziłeś, załoga czołgu widziała teren przez szczeliny obserwacyjne i peryskop, zobaczyć ogień wylotowy nie jest tak łatwo, a dym pokaże, że gdzieś tam w krzakach jest działo, ale w który krzak celować - już nie. A i problem z celnością krótkolufowego działa czołgowego jest niemały. Przy szybkostrzelności teoretycznej 10 strzałów na minutę okazja do wystrzelenia kilku pocisków raczej była. Jeśli czołgi npla wyjadą na skrzydło, albo co gorsza z tyłu linii obrony, to generalnie jest źle. Jeśli taki bofors 37 mm był okopany, to płytko, bo lufa była chyba niecałe pół metra nad ziemią. Przy masie działka 380 kg wyciągnięcie go z tego okopu i przestawienie o 90 czy 180° nie stanowi wielkiego problemu. Obsługa może go wręcz na rękach podnieść i przestawić. Dla wieżowych to może i niewielki, ale TKS-D była bezwieżowa. W takiej sytuacji musiałaby tyłem wyjechać z okopu, a potem skręcić o 90 lub 180°C. Będąc doskonale widoczną dla przeciwnika. Tym bardziej, że jej opancerzenie było raczej iluzoryczne. Że późniejsza - to fakt. Że amerykańska - w to wątpię, ale to inny temat. Że w Polsce takich pomysłów nie było - sorry, ale dyskutujemy tu o TKS-D i TKD, które właśnie takimi pomysłami były. Choć zgodzę się, że był to jedynie pomysł, a nie jakaś przemyślana koncepcja. A ile mieliśmy takich jednowieżowych 7TP ? A dla tankietek TK i TKS, dwuwieżowych 7TP, jedno i dwuwieżowych czołgów Vickers E, a nawet dla Renault R-35 takie wsparcie mogłoby mieć niemałe znaczenie.
  18. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Wiedzieli, zarówno o głodzie z początku lat dwudziestych, choćby za sprawą opracowania Harolda H. Fishera "The famine in Soviet Russia, 1919-1923;: The operations of the American Relief Administration" (New York 1927). jak i z lat trzydziestych: "Równocześnie ukazały się w prasie polskiej, brytyjskiej i amerykańskiej informacje o klęsce głodu na Ukrainie (...) Pomimo że nie była znana skala głodu, nie udało się jednak władzom w Moskwie utrzymać tego w pełnej tajemnicy. Świadczą o tym wydane już w 1934 r. opracowania w języku angielskim". /P. Eberhardt "Klęski głodu na Ukrainie w pierwszej połowie XX wieku na podstawie literatury ukraińskiej", "Studia z Dziejów Rosji i Europy Środkowo-Wschodniej", T. XL, 2005, s. 273-274/ Inną sprawą jest, że co do skali i tragicznego charakteru - rzeczywiście nie dawano wiary. Chyba nieco przesadza jancet z tym umniejszaniem potencjału i wagi ZSRR. Do kiedy trzeba było poczekać?
  19. Dodajmy: Ch. Hermann "Zamki w państwie krzyżackim w Prusach" T. Torbus "Zamki konwentualne państwa krzyżackiego w Prusach" tegoż "Zamki krzyżackie na terenie pruskiego państwa Zakonu. Uwagi na temat stanu badań, perspektywy badawcze oraz zachowanie obiektów", w: "Conflictus Magnus Apud Grunwald 1410. Między historią a tradycją", red. K. Ożóg, J. Trupinda M. Haftka "Zamki krzyżackie" M. Arszyński "Organizacja i technika średniowiecznego budownictwa ceglanego w Prusach" tegoż "Architektura warowna zakonu krzyżackiego w Prusach", w: "Fundacje artystyczne na terenie państwa krzyżackiego w Prusach", t. 2: "Eseje", red. B. Pospieszna tegoż "Organizacja i technika średniowiecznego budownictwa ceglanego w Prusach w kontekście europejskim" "Zamek krzyżacki w Toruniu XIII–XXI w. Studium historyczno-architektoniczne z katalogiem detalu architektonicznego ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Toruniu" red. M. Rubnikowicz K. Pospieszny "„Domus Malbork”. Zamek krzyżacki w typie regularnym" L. Kajzer "Kilka uwag o zamkach krzyżackich i ich opracowaniach", "Kwartalnik Historii Kultury Materialnej", R. 64, nr 2, 2016 tegoż "Z problematyki wpływów budownictwa warownego Krzyżaków na zamki Niżu Polskiego" "Archaeologia Historica Polona", t. 17, 2007 S. Jóźwiak "Zamki krzyżackie w średniowiecznych źródłach pisanych", w: "Zamki, pałace, dwory i ich mieszkańcy w regionie kujawsko-pomorskim", red. W. Rozynkowski, M. Strzelecka, M. Targowski tegoż "Krzyżacki murowany zamek komturski w Kłajpedzie w świetle średniowiecznych źródeł pisanych", "Klio. Czasopismo poświęcone dziejom Polski i powszechnym", nr 1, 2015 S. Jóźwiak, J. Trupinda "Krzyżackie zamki komturskie w Prusach. Topografia i układ przestrzenny na podstawie średniowiecznych źródeł pisanych" tychże "Organizacja życia na zamku krzyżackim w Malborku w czasach wielkich mistrzów (1309–1457)" —″— "Zamek krzyżacki w Elblągu. Topografia i układ przestrzenny na podstawie średniowiecznych źródeł pisanych", w: "Studia z dziejów średniowiecza", nr 19, 2015, red. B. Możejko, M. Smoliński —″— "Układ przestrzenny i topograficzny rezydencji krzyżackich w Elblągu i Malborku w średniowieczu w świetle źródeł pisanych", w: "Początki murowanych zamków w Polsce do połowy XIV w.", red. A. Bocheńska, P. Mrozowski —″— "Zamek krzyżacki w Sztumie w średniowieczu w świetle źródeł pisanych", w: "600 lat Sztumu. Studia z dziejów miasta i parafii św. Anny", red. R. Biskup, A. Starczewski —″— "Budowa krzyżackiego zamku komturskiego w Ragnecie w końcu XIV–na początku XV wieku i jego układ przestrzenny", "Kwartalnik Historii Kultury Materialnej", R. 57, nr 3–4, 2009 —″— "Uwagi na temat sposobu wznoszenia murowanych zamków krzyżackich w państwie zakonnym w Prusach w końcu XIV–pierwszej połowie XV wieku", "Komunikaty Mazursko-Warmińskie", nr 2, 2011 —″— "Topografia i układ przestrzenny krzyżackiego zamku komturskiego w Toruniu w świetle średniowiecznych źródeł pisanych", "Zapiski Historyczne", t. 81, z. 3, 2016 M. Dygo "Złota Brama kaplicy zamkowej w Malborku a ideologia władzy Zakonu Niemieckiego w Prusach", "Zakon krzyżacki a społeczeństwo państwa w Prusach" red. Z.H. Nowak "Zamek w Grudziądzu w świetle badań archeologiczno-architektonicznych. Studia i materiały" red. M. Wiewióra Z. Nawrocki "Zamek krzyżacki w Toruniu. Dzieje budowy, upadek, ponowne zagospodarowanie", "Rocznik Muzeum w Toruniu", t. 13–14, 2005 J. Poniewierski "Chronologia początków Malborka", "Zapiski Historyczne", t. 44, z. 2, 1979 B. Wasik "Zamek w Lipienku na ziemi chełmińskiej", "Rocznik Grudziądzki", t. 21, 2013 tegoż "Zamki krzyżackie w Starogrodzie i Bierzgłowie na tle innych komturskich siedzib nieregularnych w świetle nowych badań", "Archeologia Historica Polona", t. 26, 2018 tegoż "Początki krzyżackich zamków na ziemi chełmińskiej. Pierwsze warownie i obiekty murowane", tamże, t. 24, 2016 M. Żurek "Zamek pokrzyżacki w Przezmarku. Wstępne wyniki badań", tamże, t. 26, 2018 J. Chudziakowa, A. Kola "Źródła archeologiczne z terenu zamku krzyżackiego w Toruniu (Badania 1958–1966 r.)",Towarzystwo Naukowe w Toruniu, "Prace Archeologiczne", nr 6, Warszawa–Poznań 1974 D. Polińska "„Chełmińskie” warownie Zakonu na pograniczu krzyżacko-pruskim i krzyżacko-polskim", w: "Pogranicze polsko-pruskie i krzyżackie", t. 2, 2007, red. K. Grążawski M. Wiewióra "Zamki krzyżackie na ziemi chełmińskiej w świetle najnowszych badań wybranych obiektów", "Kwartalnik Architektury i Urbanistyki", t. 58, z. 1, 2013 tegoż "Długi wiek XIII – początki krzyżackiej murowanej architektury obronnej na ziemi chełmińskiej w świetle najnowszych badań", "Archeologia Historica Polona", t. 22, 2014 —″— "Gród i zamek w państwie krzyżackim – miejsce tradycji czy tradycja miejsca?", tamże, t. 24, 2016 K. Frycz "Architektura zamków krzyżackich", w: "Sztuka pobrzeża Bałtyku. Materiały Sesji Stowarzyszenia Historyków Sztuki", Gdańsk listopad 1976, Warszawa 1978 A. Andrzejewski, L. Kajzer "Zamek krzyżacki w Sątocznie, w gminie Korsze, w świetle badań terenowych 2002 roku", "Łódzkie Sprawozdania Archeologiczne", t. 8, 2002-2003 tychże "Zamek w Sątocznie w „Terra Barthensi” albo triumf historii", w: "XIV Sesja Pomorzoznawcza", t. 2, "Od wczesnego średniowiecza do czasów nowożytnych", Gdańsk 2005, red. H. Paner, M. Fudziński M. Kochanowski "Krzyżacki dwór obronny w Grabinach-Zameczku w świetle nowych badań archeologicznych", w: "Z otchłani wieków Pomorza Gdańskiego", red. J. Bojahr.
  20. Ostatnia faza walk na Kępie Oksywskiej.

    A podano jakich to oddziałów miało dotyczyć, bo pasuje tu chyba jedynie III batalion ON, a i tu nie wiadomo czy wydarzenia z 17 września miały być powodem kapitulanckiej postawy.
  21. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Ta teza zdaje mi się graniczyć z pewnością. Problem w tym, że WB przegapiła moment, w której jej niemiecki owczarek zerwał się ze smyczy i, zamiast pilnować stada, czyli europejskiej równowagi, stał się wilkiem, który tę równowagę chce zniszczyć. W połowie lat 30. system nazistowski to faktycznie dzieciak, ale uważny obserwator powinien był zauważyć, że kły i pazury rosną mu nader szybko. A Mein Kampf powinien przeczytać także ten mniej uważny. Choć to tylko książka, ale powody do obaw były. A na ile groźny był system komunistyczny? Raczej jawił się on jako bardzo niewydolny. Wojna domowa trwała 6 lat, a trwałaby w nieskończoność, gdyby mocarstwom zachodnim i Japonii nie znudziło się wspieranie Białych. Z partyzantką basmaczy Armia Czerwona nie mogła sobie dać rady przez 15 lat, a i po 32 roku pojawiali się islamscy partyzanci. Wojnę z małą Polską przegrała, musiała też zaakceptować niepodległość krajów nadbałtyckich i Finlandii, których granice były bardzo blisko Piotrogrodu. Pomimo wysiłków pozycja radziecka w ogarniętych wojną domową Chinach to też nie pasmo sukcesów. Co więcej, jawił on się jako niewydolny samym twórcom. W 21 roku wprowadzono NEP, czyli bocznymi drzwiami przywrócono kapitalizm. Trocki się z tym nie godził, więc zmuszono go do emigracji i potem to raczej on i jego IV Międzynarodówka nadawały ton komunistycznym działaniom w zachodniej Europie. Zwycięstwo Stalina, Zinowiewa i Kamieniewa traktowano raczej jako sukces frakcji umiarkowanej, zwolenników pokojowego współistnienia i mieszanego systemu gospodarczego. Wprawdzie potem w latach 30. sprawy potoczyły się inaczej, ale z wielkimi problemami. Wątpię, by liczni politycy brytyjscy dawali wiarę o skali Hołodomoru, czy wręcz o nim wiedzieli, ale gdyby wiedzieli, to raczej nie uznaliby za dowód siły państwa radzieckiego. Podobnie jak "wielką czystkę". A na wyniki industrializacji jeszcze trzeba było poczekać. Nie, w latach 1934-1936 perspektywa, że ZSRR zdobędzie dominującą rolę na kontynencie, to były fantasmagorie. To, że to uczyni III Rzesza było zaś coraz bardziej realnym scenariuszem. Ależ nie tylko może, ale i musi. Po prostu jedni zorientowali się wcześniej, a drudzy - później. Chamberlain bardzo późno. Niestety Beck, Śmigły i Mościcki też.
  22. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Dla naszych alternatywnych rozważań moim zdaniem nie bez znaczenia powinien też pozosać fakt, iż z perspektywy miedzynarodowej w takim np. 1933 roku, gdy naziści doszli do władzy, nie mieli oni na swoim koncie jeszcze nawet "Nocy długich noży", podczas gdy taka Polska już od paru lat Przewrót majowy i będący jego następstwem autorytarny rząd na czele państwa. Jeśli dodać do tego niedawne konflikty Polski z Litwą, z Ukrainą, z Czechosłowacją i napiętą sytuację międzynarodową w tym rejonie Europy, to rysuje się pewne istotne, jesli nawet dla Polski niewygodne pytanie: co rzeczywiście mogło niepokoić dyplomację zachodnich państw u zarania i w połowie lat trzydziestych? Natomiast jeżeli w odniesieniu do tego pytania uznamy, że sytuacja w Polsce się ustabilizowała i już w pierwszej połowie lat trzydziestych Polska mogła być przewidywalnym i stabilnym partnerem dla państw zachodnich, to mimo wszystko nasuwa się wniosek, że takie samo założenie mogło kierować krokami tej samej zachodniej dyplomacji wobec Niemiec kilka lat później. Być może również możnaby założyć, że Wielka Brytania poprzez Niemcy będzie chciała załatwić kwestię przeciwwagi na Starym Kontynencie tak dla kolosa na glinianych nogach, jakim była Francja, jak i dla wrzącego kotła państw na wschodzie Europy.
  23. Pakt Ribbentrop-Eden.

    No wiesz, jeszcze do 1939 roku perspektywa była taka, że Stalin wymordował miliony ludzi a Hitler paru kolesiów z SA.
  24. Pakt Ribbentrop-Eden.

    79 mln- lub 69 mln-kraju. Zależy, jak liczyć. Z Austrią, Krajem Sudetów i Kłajpedą, czy bez. I ile z tych 79 mln (przyjmijmy wyniki spisu z 1939) to kobiety (40 mln). Ile z tych 79 mln to zatrudnieni (na podstawie obowiązkowego ubezpieczenia ogółem: ca. 22 mln., z tego 7 mln. kobiet). W 1939 roku, na skutek mobilizacji, służyło w Wehrmachcie 4,5 mln żołnierzy. Według szacunków w Wehrmachcie i Waffen-SS służyło w czasie całej wojny 18 mln żołnierzy. W tych rachunkach brak zapewne służących w policji, nie wiem jak z RAD. Na tym tle: liczbę samych tylko przymusowych robotników w III Rzeszy w czasie 2WŚ szacuje się na 20 mln. I jeśli do tego policzyć przemysł i pracowników pracujących na rzecz III Rzeszy na terenach okupowanych? Moim zdaniem wspomniany problem istniał i był istotnym czynnikiem dla polityki podbojów (powiązania NSDAP z przemysłem, na tym tle chociażby rola i pozycja Göringa). Pytanie co świadczy w połowie latach 30- tych o wielkości zagrożenia? Jeśli rozmiar i czas, od jakiego istnieje, to nazistowskie, to niemowlak jest. Wszak pierwszych 15 lat po "Wersalu" to nie naziści, a Republika Wejmarska. Jeśli pole rażenia, to pytanie jak kapitalistycznemu i kolonialnemu imperium zagrażać może przenikanie do struktur społecznych idei nazistowskich, a jak komunistycznych sterowanych z Kominternu? To, że po wojnie wiemy czym był nazizm nie może rzutować na ocenianie jego postrzegania przed wojną.
  25. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Jeśli chodzi o realia - całkowicie się z Tobą zgadzam. Stworzenie takiego sojuszu było bardzo trudne, wręcz niemożliwe. No ale chyba taki był cel, nazwijmy ich umownie - "brytyjskich antykomunistów", którzy chcieli pchnąć Hitlera do wojny przeciw ZSRR. ZSRR znika albo jest bardzo osłabiony, ale we wschodniej części środkowej Europy istnieją niepodległe, silne państwa (Polska i Rumunia), utrzymujące jednocześnie dobre stosunki z WB i Francją. Bo tylko w takiej sytuacji interesy brytyjskie są zabezpieczone, gdyż Hitler nie może zaatakować Francji. A że mieliśmy pofantazjować troszkę, to przyjąłem scenariusz wymarzony dla owych polityków brytyjskich - Hitler eliminuje ZSRR, ale jednocześnie nie zdobywa hegemonii na kontynencie. Wariant, w którym Hitler eliminuje ZSRR, uzyskując hegemonię w Europie nawet najbardziej zacietrzewionym "brytyjskim antykomunistom" musiał się jawić jako zamiana "siekierki na kijek". Wydaje mi się, że o wiele ważniejszym dla Hitlera problemem był brak możliwości wcielenia do Niemiec terenów z nimi graniczących, niż brak siły roboczej. Problem braku siły roboczej w III Rzeszy pojawił się w warunkach izolacji Niemiec wobec dominacji brytyjskiej na Atlantyku. Gdyby sprawy poszły wg przedstawionego scenariusza, to aż tak wielu mężczyzn niemieckich nie trzeba by mobilizować, bo Polska wystawiłaby z 60 związków taktycznych, a republiki nadbałtyckie i Finlandia ze 20. Niemcy mieliby neutralne stosunki z Francją, przyjazne z WB, więc i nieograniczony dostęp do importu. A gastarbajter najemny z biednych krajów jest tak naprawdę tańszym rozwiązaniem, niż robotnik przymusowy. Z pewnością widziała. Problem z oceną, które zagrożenie jest większe - radzieckie czy nazistowskie?
  26. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Jeżeli zatem mężczyźni (mężowie) w wieku produkcyjnym służą w armii, kobiety nie pracują w fabrykach, to skąd wziąć siłę roboczą dla przemysłu? Jaka jest zatem liczebność Heer dla 75 milionowego narodu ?
  27. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Widzę inny bardzo poważny problem: siła robocza. Problem wynikający z faktu polityki NSDAP prowadzonej już od 1933 roku w odniesieniu do niemieckich kobiet. Stawiającej kobiecie społeczną rolę matki, podległej we wszystkim mężowi, w tym bez prawa (lub z drastycznie zredukowanym prawem) do kształcenia i do wykonywania pracy. Jeżeli zatem mężczyźni (mężowie) w wieku produkcyjnym służą w armii, kobiety nie pracują w fabrykach, to skąd wziąć siłę roboczą dla przemysłu? Praca niewolnicza. Lecz wlasnych, niemieckich więźniów i Żydów - nie wystarczy. A zatem?... Transportować dopiero z ZSRR?... Nie... Albo pewne sojusze będą bardzo krótkoterminowe, albo ktoś musi paść ofiarą III Rzeszy jeszcze przed alternatywnym atakiem na ZSRR w alternatywnym 1940 roku. Przypomnijmy sobie jeszcze raz kto kierował polityką zagraniczną WB w latach trzydziestych; przypomnijmy sobie współpracę SIS z Gestapo; przypomnijmy sobie źródło różnic zdań między Francją WB w trakcie wojny domowej w Hiszpanii; przyjrzyjmy się komunizmowi i polityce wewnętrznej w WB w latach trzydziestych. Obawiam się, że przy dopuszczeniu w rozważaniach sytuacji rzeczywistej do momentu "Monachium", nie możemy mówić, że Wielka Brytania nie widziała zagrożenia w ZSRR. Ono nie musiało być militarne. Choć owszem, mogło być w przypadku współpracy militarnej Republiki Wejmarskiej z ZSRR, o której Brytyjczycy się dowiedzieli. Przy pewnej dozie ironii można by powiedzieć, że antybolszewicki Hitler w momencie, w którym przejął władzę, spadł Imperium Brytyjskiemu z nieba, jako ciekawa opcja rozgrywek dyplomatycznych oraz źródło zmiany polaryzacji sił w sytuacji wewnętrznej na Wyspach.
  28. Earlier
  29. Pakt Ribbentrop-Eden.

    No to spróbujmy pojechać razem. Czyli tak: do Monachium wszystko tak, jak było. Potem Hitler dogaduje się z Polską co do wspólnego ataku na ZSRR. Dla zapewnienia sobie sukcesu warto wciągnąć do sojuszu Rumunię, Łotwę, Estonię i Finlandię. Problem w tym, że te kraje nie mają żadnych pretensji terytorialnych w stosunku do Rosji Radzieckiej. Ale jest i drugi problem - naddunajski. Słowacy chcą się usamodzielnić, zaś Węgrzy zgarnąć kawałek Słowacji i Rumunii. No ale Hitler, tak jak w rzeczywistości, może postawić się w roli arbitra, Słowacji dać niepodległość za cenę korekty granic z Węgrami, Węgrom dodatkowo obiecać Székelyföld, a Rumunii, że w zamian za ten ostatni dostanie rekompensatę za Dniestrem (gdzie jest może ćwierć-, może półmilionowa rumuńska mniejszość). Sojusz z Hitlerem kosztuje - Polska musi zgodzić się na włączenie Gdańska do rzeszy i na korytarz. Ale jest nadzieja na zdobycze. Łotwa, Estonia i Finlandia stają w sytuacji z jednym wyjściem, Litwa oddaje Memel i przepuszcza transporty, pozostając formalnie neutralna. No i wiosną 1940 roku wojska niemieckie, polskie, rumuńskie, węgierskie, fińskie, łotewskie i estońskie atakują ZSRR. I przyjmijmy, że odnoszą sukces - zdobywają i Moskwę, i Leningrad, i Stalingrad. I co dalej? Niemcy chcą dostać jakieś terytoria, ale z ZSRR nie graniczyły. Polska chce najwięcej, co najmniej po Dniepr, ale gdyby jej to dać, byłaby za silna. Znacznie lepiej powołać niepodległą Ukrainę, a Polsce dać Białoruś. Rumunia pewnie będzie zadowolona z przyłączenia terenów Mołdawskiej ASSR. Co dostaną Niemcy? Na ich miejscu brałbym tzw. Noworosję, czyli ziemie nad Morzem Czarnym od Odessy po Azow, Rostow i Noworosyjsk. Zamiast Nowej Rosji - Nowe Niemcy. No i Kronsztad. Może Smoleńszczyzna. A co z resztą Rosji? Powstają dwie wersje. Wg pierwszej Stalin wycofuje się na Ural, albo i za Ural, wojna się toczy latami, bo na tym terenie blitzkrieg jest nierealny. Dla Brytyjczyków rozwiązanie idealne. Wg drugiej państwo radzieckie się rozlatuje. Hitler raczej nie ulegnie pokusie włączenia całej Rosji aż po Władywostok do Niemiec. Więc znajdzie jakiegoś "Własowa", który na gruzach ZSRR odbuduje Rosję.
  1. Load more activity
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.