Skocz do zawartości

Speedy

Użytkownicy
  • Zawartość

    1,095
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Speedy

  • Tytuł
    Ranga: Docent

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    II wojna światowa

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    WaWa
  • Zainteresowania
    militaria wszelakie

Ostatnie wizyty

3,925 wyświetleń profilu
  1. Kuba i Korea Północna

    Jest coś takiego https://www.znak.com.pl/ksiazka/zmagania-powietrzne-nad-kraina-porannego-spokoju-dzialania-lotnictwa-w-wojnie-koreanskiej-1950-1953--61788 Przyznam, że nie czytałem, ale artykuły tego autora w militarnych gazetkach typu Technika Wojskowa są na dobrym poziomie
  2. Kuba i Korea Północna

    Owszem, jeśli chodzi o wojska lądowe. Natomiast w wojnie koreańskiej walczyły liczne radzieckie jednostki lotnicze. Utworzony w listopadzie 1950 roku 64. Korpus Lotnictwa Myśliwskiego składał się z 3 dywizji po 2 pułki lotnicze, nie wiem, czy jest sens je tu wszystkie wypisywać, zwłaszcza że z czasem organizacja się zmieniała, dołączano nowe jednostki, inne wycofywano, jest to dosyć szczegółowo rozpisane na rosyjskiej wiki. Prócz sił powietrznych w skład wchodziły 4 dywizje artylerii przeciwlotniczej, 2 samodzielne pułki reflektorów plot., 1 czy 2 bataliony radiotechniczne (radary art.), 2 dywizje lotniczej obsługi naziemnej, jednostki medyczne, łączności itd. itp. W 1952 siły te liczyły 321 samolotów i 26 tys. osób personelu. Tych dział plot. itd. nie wiem w tej chwili, ile było, dałoby się to policzyć przynajmniej z etatów, ale nie wiem, czy warto, bo i tak rzeczywiste liczby mogły być z etatem niezgodne.
  3. Najbardziej chyba znanym epizodem jest obrona twierdzy Brześć przez 111. (resztki), 112. i 113. Kompanie Czołgów Wolnobieżnych. FT 17 tak jak tu wcześniej ktoś pisał, wykorzystano jako stałe (okopane) i mobilne stanowiska ogniowe ("ruchome bunkry") na przedpolu twierdzy, a kilkoma najgorszymi trupami zabarykadowano bramę wjazdową. O ile pamiętam, to w książce "Pierwsza Pancerna" Skibiński napomyka właśnie o tym, że TKS były przebijane przez karabinowe pociski ppanc. i byli ranni wśród załóg.
  4. Nie zapominajmy jednak o kwestii opancerzenia. Grubość pancerza czołowego kadłuba i wieży w przypadku R35 dochodziła do 40-43 mm, H35 - do 45 mm. Zapewniało im to w dużym stopniu odporność na niemieckie pociski 37 mm (poza bardzo małymi odległościami), 20 mm w zasadzie z każdej odległości (może jakimś podkalibrowym cudakiem z wolframowym rdzeniem dałoby radę, ale w 1939 jeszcze chyba nie było).
  5. Rewelacji nie było, natomiast są relacje, jak poprztykały się między sobą samochody panc. i te 37-ki dały radę. Z czołgami faktycznie trochę gorzej. Pociski ppanc. ("Obus de Ruture") były do tego zasadniczo trzy: Mle 1892 (taki klasyczny wybuchowy ppanc. bez żadnych czepców z zapalnikiem dennym i ładunkiem 15 g prochu cz., 500 g, 388 m/s) - najgorsze dane przebijania jakie znalazłem to 8 mm (30°) z 400 m (9 mm prostopadłe). Najlepsze to 15 mm z 500 m (prostopadłe) Mle 1935 (podkalibrowy czy też rdzeniowy z rdzeniem stalowym i czepcem ze stopu magnezu, 390 g, 600 m/s) - jedyne co znalazłem to 18 mm (35°) z 400 m (22 mm prostopadle). Te pociski niemal na 100% były w Polsce, dostarczone wraz z R35 Mle 1937 (podkalibrowy jw. z rdzeniem wolframowym, 500 g, 600 m/s armata jakoś zniosła) - 21 mm (35°) z 400 m czyli 26 mm prostopadle; w niemieckich testach wyszło skromniej: 25 mm (30°) ze 100 m i 19 mm (30°) z 500 m; prostopadle to wychodzi odpowiednio 29 mm i 22 mm. Nie wiadomo czy takie pociski w Polsce były. Znana jest relacja z testu zdobycznego czołgu R35 w ZSRR, gdy przy strzelaniu z bliska do czołgu T-26 z boku uzyskano przebicie na wylot (czyli 2 x 15 mm), co w przypadku innej amunicji wydaje się mało prawdopodobne. Na ile pamiętam, zdolność pokonywania rowu dla TK-3 i TKS była taka sama - szer. 1 m. Dochodzi taka kwestia, że zjeżdżając z drogi ma się ten rów jakby poniżej, co utrudnia sprawę.
  6. eBooki

    Ja generalnie wolę książki elektroniczne, z dwóch jeszcze względów: 1) z wiekiem wzrok mi się pogorszył; w przypadku czytania z ekranu mogę sobie zazwyczaj dowolnie powiększyć czcionkę, co w przypadku wydania papierowego jest niemożliwe 2) wyszukiwanie - to zwłaszcza w publikacjach naukowych - nie jest wygodnie, gdy trzeba czasem wertować mozolnie kilkusetstronicowy tom (albo kilka!) w poszukiwaniu jakiegoś fragmentu czy konkretnej informacji; w dokumentach elektronicznych zazwyczaj jest jakaś funkcja wyszukiwania, która pozwala znaleźć to w parę sekund.
  7. Owszem - ale moim zdaniem stworzenie zagrożenia atakiem przez Austrię było takim dodatkowym dodatkiem, "wisienką na torcie" - to akurat nie wyszło, ale cała reszta owszem. No właśnie nie, moim zdaniem wręcz przeciwnie - mieli ogromne korzyści. Jak tu już wcześniej pisałem: "wyjęli" Niemcom silnego sojusznika przeciągając go na swoją stronę. Pozbyli się zagrożenia dla swoich linii komunikacyjnych na M. Śródziemnym ze strony włoskiej floty i lotnictwa i zmniejszyli zagrożenie ze strony sił niemieckich, pozbawionych baz we Włoszech. Sami zyskali bazy lotnicze umożliwiające atakowanie takich regionów kontrolowanego przez Niemcy terytorium, które wcześniej były poza zasięgiem.
  8. He; abstrahując już od kwestii tego rozstrzygnięcia PWS (na Bałkanach?? niby jak?) to pragnę zwrócić uwagę na pewną istotną różnicę: w 1918 Włochy walczyły po stronie Ententy, czyli tej samej co Francja, Wlk. Brytania i USA. A w 1943 - po stronie Osi czyli przeciwnej.
  9. Owszem, lecz nie jest to prawda tylko publicystyczna przesada. Tyle żeby "dorównać Luftwaffe" to w tym momencie oni sami nie mieli. I nie "dadzą w prezencie" tylko sprzedadzą na korzystnych warunkach (np. na kredyt spłacany po wojnie). Moim zdaniem nie miał racji, a na Bałkanach alianci ugrzęźliby tak samo, albo nawet jeszcze gorzej. W porównaniu z atakiem na Włochy: - na Bałkanach jest znacznie gorsza sieć drogowa i kolejowa - jest znacznie mniej portów, zwłaszcza dużych i nowoczesnych - szlaki zaopatrzenia byłyby zagrożone atakami niemieckiego i włoskiego lotnictwa i floty z baz we Włoszech. To już lepiej było wziąć byka za rogi i zaatakować od razu Włochy. W ten sposób: - "wyjęto" Niemcom ważnego sojusznika, pozbawiając ich jego zasobów i baz - zyskano własne bazy lotnicze umożliwiające atakowanie celów leżących poza zasięgiem lotnictwa operującego z baz w UK - zwiększono bezpieczeństwo własnej żeglugi na Morzu Śródziemnym Opanowanie całych Włoch stworzyłoby zagrożenie bezpośrednio dla terytorium samej III Rzeszy (Włochy graniczą wszak z Austrią). To się akurat nie udało, Niemcom udało się zorganizować silną obronę kontrolowanej przez siebie części półwyspu. Ale przynajmniej alianci związali tam znaczne niemieckie siły.
  10. Stalin żyje dłurzej

    Hm, a co przeszkodziło mu to zrobić "w realu"? Wojna koreańska wybuchła w czerwcu 1950 - za życia Stalina. Wstępne rozmowy pokojowe zaczęły się w listopadzie 1951 - za życia Stalina. Stalin zmarł w marcu 1953, a zawieszenie broni w Korei miało miejsce w lipcu tegoż roku. Stalin za życia mógłby oczywiście naciskać na Chińczyków, by rozejmu nie podpisywali. Ale co by mu to dało? Od lipca 1951 wojna weszła w stadium pozycyjne, obie strony nie podejmowały już wielkich strategicznych ofensyw, jedynie lokalne operacje mające na celu "uporządkowanie" sobie linii frontu, zajęcie korzystnej geograficznie pozycji np. jakiegoś wzgórza czy coś. Trwały natomiast działania lotnicze: siły ONZ (czyli Amerykanie) bombardowali cele w Korei Płn. a Chińczycy i Koreańczycy próbowali ich bronić, z marnym generalnie skutkiem. Obie strony okładały się też ogniem artyleryjskim, z tym że i tu przewaga była po stronie wojsk ONZ, które na każdy pocisk wroga odpowiadały 5-7 swoimi. Więc mogli by się owszem tak bujać dalej, tylko po co?
  11. Gwoli ścisłości, ciężkie bombowce (B-52, B-1, B-2) z tego co wiem nigdy nie bazowały w Afganistanie. W czasie tego konfliktu zawsze wykonywały misje z baz na kontynencie amerykańskim, z wyspy Diego Garcia albo z Kataru właśnie.
  12. Hm udało się pakistańskim talibom. W latach 1994-96 opanowali ponad 90% kraju i ustanowili silną władzę centralną. Nie dbając specjalnie, czy ktoś czegoś chce czy nie (opornych mordowali tysiącami).
  13. Koronawirus

    Owszem; ale do rodzaju Yersinia należy oprócz Yersinia Pestis jeszcze parę innych gatunków bakterii. Pozwolę sobie skopiować z Wikipedii, gdyż nie chce mi się tyle pisać: Yersinia pestis (pałeczka dżumy) – wywołująca, jak nietrudno zgadnąć, dżumę Yersinia enterocolitica – wywołująca jersiniozę Yesinia pseudotuberculosis – wywołująca rodencjozę Yersinia frederiksenii Yersinia intermedia Yersinia kristensenii Yersinia bercovieri Yersinia mollaretii Yersinia rohdei Yersinia ruckeri Yersinia aldovae Yersinia aleksiciae
  14. Koronawirus

    Nooo nie sądzę. Jakby jakober miał dżumę to chyba wyraźnie by o tym napisał? Yersinia to rodzaj bakterii Gram-ujemnych. Znanych jest obecnie 12 gatunków. Pałeczka dżumy to Yersinia pestis. Inne jako tako popularne to Yersinia enterocolitica (roznoszona przez zwierzęta gospodarskie i domowe, głównie świnie) i Yersinia pseudotuberculosis (głównie przez gryzonie). Zakażenie człowieka występuje przez spożycie mięsa lub mleka chorego zwierzęcia bądź kontakt z jego odchodami. Objawy są generalnie gastryczno - jelitowe, przypominają zatrucie salmonellą. U większości chorych zakażenie przebiega lekko i nie wymaga leczenia, po kilku dniach (do 10) ustępuje samoistnie. W postaci ciężkiej jersinioza może być mylona z zapaleniami wyrostka robaczkowego, jelita grubego itp. U ok. 10% ciężkich przypadków dochodzi niestety do powikłań - zapalenia stawów, podskórnej tkanki tłuszczowej (rumień guzowaty) i wielu innych, a nawet do sepsy. Stwierdzenie jakobera "Yersinia ma się do covid jak pięść do nosa" ja zrozumiałem w sensie biochemicznym. Bakterie mają mniej wspólnego z wirusami niż my z pietruszką.
  15. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Nie mogę teraz znaleźć na szybko tamtego wątku, w którym wstawiałeś zdjęcia lodołamacza Jamał. Ale chcę powiedzieć, że wczoraj będąc u mamy na śniadanku (to starsza osoba i TV chodzi u niej non stop) oglądałem na kanale Planete jakiś film przyrodniczo-dokumentalny o rosyjskiej Dalekiej Północy. Być może była to "Rosja z lotu ptaka". Mowa była nie tylko o przyrodzie, ale i tak ogólnie o tym regionie. Pokazywano pola gazowe na płw. Jamał, terminal gazowy Sabetta ogólnie wymowa była taka, że zanosi się na to, iż żegluga Drogą Północną stanie się w najbliższej przyszłości łatwiejsza i bardziej opłacalna, bo jest to trasa z Europy do krajów Pacyfiku o 4 tys. km krótsza niż przez Kanał Sueski. I jak to mieszkańcy wielu podupadłych miasteczek portowych widzą w tym zwiększonym ruchu swoją szansę, a z kolei inni obawiają się, że negatywnie wpłynie to na środowisko przyrodnicze itd. itp. Pokazano lodołamacze Jamał i 50 Let Pobiedy. Na filmie Jamał prowadził za sobą dwa statki, jakiś chyba frachtowiec Polar King oraz rosyjski gazowiec Wasilij Rieszetnikow. Był też w pewnym momencie taki motyw, że Polar King czy to został za bardzo w tyle, czy to sytuacja lodowa była tak zmienna, w każdym razie utknął w tym lodzie i lodołamacz wracał się po niego.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.