Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Albinos

Sport

Recommended Posts

Albinos   
Jeśli Wenger kogoś nie sprowadzi w miejsce Fabregasa i najprawdopodobniej Nasriego to Arsenal zajmie miejsce Liverpool'u sprzed roku, dwóch. Jutro grają z Udine, jeśli odpadną to będzie katastrofa.

O wiele gorsza będzie tutaj strata Nasriego. Fabregas w poprzednim sezonie i tak był cieniem samego siebie. A czy zajmą miejsce Liverpoolu... to się okaże, w tej lidze nigdy nic nie jest pewne.

I jeszcze odnośnie wczorajszego meczu: http://barteknowak.blox.pl/2011/08/Gran-Derbi-Dzieki-wole-United-z-Tottenhamem.html

Jedyne, w czym autor przesadził moim zdaniem, to to, że nie można porównać Rooneya do Villi (zestawienie Rooneya z Welbeckiem sugeruje, że chodzi o to, że Anglik jest gorszym piłkarzem). Czego by nie mówić, ale Anglik jednak swoimi umiejętnościami oferuje trenerowi więcej, niż Hiszpan. Jako napastnicy obaj są równie znakomici (światowa czołówka bez dwóch zdań), ale Rooney przewyższa Villę tym, że potrafi znakomicie odnaleźć się tak w ataku, jak pomocy i obronie. U niego nie ma strefy boiska, gdzie by nie pobiegł w razie potrzeby. Odbiór pod polem karnym, zrobienie przewagi w środku pola, rozrzucenie piłki na skrzydło (i to na poziomie najlepszych speców od tego, widać że nauczył się sporo od Scholesa), strzał z dystansu, świetna gra głową i żelazne płuca, plus umiejętność wzięcia odpowiedzialności za wynik na swoje barki. Ma - w mojej ocenie - zwyczajnie więcej do zaoferowania drużynie od Villi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tofik   
I jeszcze odnośnie wczorajszego meczu: http://barteknowak.b...ottenhamem.html

Typowe frustru frustru z przewielkiej Premierszip, co poniekąd przyznał sam autor: Wracając do tematu, oczywiście przejaskrawiam. Jak przejaskrawiony tekst może zostać wzięty na poważnie? A Pol tym jednym zdaniem przeszedł całe swoje dokonania. Skoro piłkarze Barcelony i Realu nie wkładają serca i determinacji, to tym większy szacunek dla nich, że PL zostawili za sobą.

Zawodnicy w Premier League są skupieni na piłce, nie szukają notorycznie pociechy u sędziego po niemal każdym starciu, grają ostro, ale z naciskiem na twardo, zamiast umyślnie. I nikt nie odstawia cyrków po meczu - z wkładaniem palca do ucha czy oka włącznie. - "zamiast umyślnie" jest kluczowe. Kolejny tekst frustrata, który wrzuca dwa najsilniejsze kluby PD do jednego wora...

Zapanowała jakaś moda na deprecjonowanie znaczenia GD. Jak ktoś chce, to niech lubi i derby Kambodży, ale niech łaskawie nie odmawia piłkarzom Realu i Barcelony zaangażowania i niech łaskawie spojrzy na problem troszkę szerzej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Typowe frustru frustru z przewielkiej Premierszip

Możesz się nie zgadzać z tym, ale wybacz, to co wczoraj można było zobaczyć na OT było kwintesencją dobrego futbolu. To, co zaprezentowały Barca z Realem w ostatnich miesiącach w meczach między sobą trudno w mojej ocenie uznać za coś takiego. Tutaj twarda walka, ale bez złośliwości obliczonych na to, aby sędzia ukarał rywala, albo żeby tego rywala zniesiono z boiska, a tam... no właśnie. Niestety, ale Barca i Real (plus powiedzmy Valencia czy Villareal) są wizytówkami ligi hiszpańskiej, tak jak United, Arsenal, Chelsea, Liverpool, City i Tottenham angielskiej. I to, że mecze między tymi drużynami będą służyły do pokazywania tego co najlepsze w tych ligach, jest oczywiste.

Skoro piłkarze Barcelony i Realu nie wkładają serca i determinacji, to tym większy szacunek dla nich, że PL zostawili za sobą.

Cristiano Ronaldo, który jak sam twierdzi marzył od dziecka od gry dla Realu. Xabi Alonso, który jest Hiszpanem. Alvaro Arbeloa, który w Liverpoolu i tak nie miał pewnego miejsca, i znowu Hiszpan. Pique... w United bez szans na grę w czasie kiedy odchodził. Mascherano, który opuszczał Liverpool, z którym nic by nie osiągnął. Znowu południowiec. I wszyscy jakoś dziwnie przechodzili już po tym, jak wprowadzono 50% próg podatkowy dla najbogatszych w Anglii. W Hiszpanii czeka na nich mniejsza konkurencja, mniej kontaktowa gra (nie każdy musi czuć się dobrze z tym, że co mecz obrona rywala taranuje go po kilka razy), klimat odpowiada im o wiele bardziej niż ten w Anglii, lepiej zarabiają. To, że odeszli do Hiszpanii nie powinno dziwić.

Kolejny tekst frustrata, który wrzuca dwa najsilniejsze kluby PD do jednego wora...

A dlaczego nie można wrzucać do jednego wora?

Zapanowała jakaś moda na deprecjonowanie znaczenia GD.

Ciekawe, bo ja np. odnoszę wrażenie, że w mediach zapanowała właśnie moda na sprowadzanie piłki nożnej do rywalizacji Barcy z Realem. Kto się odważy skrytykować to, że te mecze są najlepszym, co kibic może dostać do obejrzenia, już jest uważany za frustrata, pajaca, który się nie zna i co tam komu jeszcze przyjdzie do głowy.

Jak ktoś chce, to niech lubi i derby Kambodży, ale niech łaskawie nie odmawia piłkarzom Realu i Barcelony zaangażowania i niech łaskawie spojrzy na problem troszkę szerzej.

No właśnie patrzy się szerzej i widzi się symulanctwo i brutalną grę. Nie takiego zaangażowania oczekuję po zawodnikach, którzy są uważani za jednych z najlepszych na świecie. I wybacz, ale mam prawo do takiej opinii, tak samo jak autor tekstu, do którego się odnosisz. Piłka nożna ma to do siebie, że można mieć różne zdania na jej temat. Nie każdemu musi się podobać to, czym zachwycają się inni. Dopóki to jest jakoś argumentowane, to ok. Ale już stwierdzenia w rodzaju "frustru frustru" są zwyczajnie nie na miejscu, żeby nie powiedzieć, że są zwyczajnie nieeleganckie. Nie tego się po Tobie spodziewałem Tofiku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tofik   
Cristiano Ronaldo, który jak sam twierdzi marzył od dziecka od gry dla Realu. Xabi Alonso, który jest Hiszpanem. Alvaro Arbeloa, który w Liverpoolu i tak nie miał pewnego miejsca, i znowu Hiszpan. Pique... w United bez szans na grę w czasie kiedy odchodził. Mascherano, który opuszczał Liverpool, z którym nic by nie osiągnął. Znowu południowiec. I wszyscy jakoś dziwnie przechodzili już po tym, jak wprowadzono 50% próg podatkowy dla najbogatszych w Anglii. W Hiszpanii czeka na nich mniejsza konkurencja, mniej kontaktowa gra (nie każdy musi czuć się dobrze z tym, że co mecz obrona rywala taranuje go po kilka razy), klimat odpowiada im o wiele bardziej niż ten w Anglii, lepiej zarabiają. To, że odeszli do Hiszpanii nie powinno dziwić.

Nie chodziło mi o to. Miałem na myśli, że Barca i Real w kwestii poziomu zostawili ligę angielską, czyt. - są od niej lepsi. Mam wątpliwości, jedynie co do tego, czy Man Utd jest gorsze od Realu, ale co do reszty drużyn angielskich - każde dostałoby mocno po tyłku zarówno od Barcy jak i od Realu. Przynajmniej na tę chwilę.

Co do Pique. Z tego co pisał w swojej autobiografii Ferguson obraził się na niego bodajże po błędzie w jakimś meczu ligowym, oczywiście z perspektywy trenera mogło to wyglądać inaczej, faktem jest to, że Szkot wypuścił prawdziwy diament za marne pieniądze. Po przyjściu do Barcy wyszło, że jest świetny technicznie, bardzo dobry w wyprowadzaniu piłki, trudny do przepchnięcia, nieźle grający głową, nie wspominając już o jego mentalnych atutach.

A dlaczego nie można wrzucać do jednego wora?

Bo to co często robi Real, Barcelona robi rzadko i odwrotnie.

Ciekawe, bo ja np. odnoszę wrażenie, że w mediach zapanowała właśnie moda na sprowadzanie piłki nożnej do rywalizacji Barcy z Realem. Kto się odważy skrytykować to, że te mecze są najlepszym, co kibic może dostać do obejrzenia, już jest uważany za frustrata, pajaca, który się nie zna i co tam komu jeszcze przyjdzie do głowy.

W którymś radiu ponoć w kwietniu/maju jakiś prowadzący przywitał słuchaczy zdaniem: "Dziś piękny dzień, w którym Barca nie gra z Realem". Na często odwiedzanym i dosyć opiniotwórczym, że tak powiem, portalu typu Kwejk spotkałem zdjęcia paru piłkarzy z PL (m.in. Fabregasa) z podpisem "liga angielska - liga prawdziwych mężczyzn" (czy coś w ten deseń, w każdym razie chodziło o to, że łamie się tam nogi, a oni i tak to wytrzymują), co jak dla mnie w oczywisty sposób nawiązywało do "panienek" z Hiszpanii. Nie wspominam o stronach kibiców angielskich drużyn, wśród których brylują chyba Kanonierzy.

Co do mediów, odnośnie ostatniego dwumeczu słyszałem tylko o wyniku i końcowej awanturze, niestety nigdzie się nie dowiedziałem, że obydwa mecze - pod względem czysto sportowym - były świetne. Sprowadzanie tego wyłącznie do bijatyki nie jest właściwe, choć oczywiście to, że spięcia były - jest prawdą.

No właśnie patrzy się szerzej i widzi się symulanctwo i brutalną grę.

A co to, w PL nie ma symulanctwa i brutalnej gry? Oczywiście tym drugim kibice angielskiej ligi chwalą się dookoła, to pierwsze jest spychane na margines, tyle, że istnieje. Nie ma ligi bez nurków.

Nie takiego zaangażowania oczekuję po zawodnikach, którzy są uważani za jednych z najlepszych na świecie.

Ja też nie tego oczekuję, ale Cristiano Ronaldo nie jest gorszym piłkarzem przez to, że czasem symuluje.

I wybacz, ale mam prawo do takiej opinii, tak samo jak autor tekstu, do którego się odnosisz

I ja nikomu prawa do własnej opinii nie zabieram, ale jeśli autor daje do zrozumienia: "w tej angielskiej lidze to jest gra, nie to co w tej kiepskiej Hiszpanii", a na końcu stwierdza "no dobra, przejaskrawiam" to ciężko nie powiedzieć o tym: bzdety.

Nie każdemu musi się podobać to, czym zachwycają się inni.

W takim razie nie widzę powodu, żeby PL nazywać ligą prawdziwych mężczyzn, a PD ligą panienek bojących się kontaktu. Gdy sam gram, to wolę grać z tymi, dla których piłka nie polega na taktyce "kosa, wybicie i jedziemy", raczej wolę właśnie poklepać. Piłka nożna nie powstała po to, by prześcigać się w agresji i zapasach na stojąco, ale dla zabawy.

Porównanie GD do meczu Man Utd - Tottenham jest śmieszne samo w sobie, bo piłkarze z PD w niczym nie ustępują piłkarzom z Anglii pod względem piłkarskim, a co do chamstwa i symulanctwa - zupełnie inny poziom rywalizacji mentalnej.

Ale już stwierdzenia w rodzaju "frustru frustru" są zwyczajnie nie na miejscu, żeby nie powiedzieć, że są zwyczajnie nieeleganckie. Nie tego się po Tobie spodziewałem Tofiku.

Frustru frustru to najlepsze określenie tego typu tekstów. Mój zespół jest gorszy, to dowalę im na temat tego, jak grają. Niestety, to nie tędy droga. Kwitowanie całego wysiłku piłkarzy Realu i Barcelony zdaniem, że nie są zdeterminowani jest zwyczajnie niepoważne. To właśnie w GD są zdeterminowani jak nigdy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Nie chodziło mi o to. Miałem na myśli, że Barca i Real w kwestii poziomu zostawili ligę angielską, czyt. - są od niej lepsi. Mam wątpliwości, jedynie co do tego, czy Man Utd jest gorsze od Realu, ale co do reszty drużyn angielskich - każde dostałoby mocno po tyłku zarówno od Barcy jak i od Realu. Przynajmniej na tę chwilę.

Dwie drużyny na całą ligę. O lidze hiszpańskiej jako całości świadczy to nie najlepiej.

Co do Pique. Z tego co pisał w swojej autobiografii Ferguson obraził się na niego bodajże po błędzie w jakimś meczu ligowym

Ferguson nie należy do ludzi, którzy przechodzą od tak nad błędami. Evra powtarza to w co drugim wywiadzie. W United kiedy zagrasz dobry mecz, za tydzień możesz nie wyjść na boisko. Tutaj trzeba zagrać świetny mecz, aby być pewnym gry w kolejnym spotkaniu. Suszarki Fergiego działają do dzisiaj. Nie Pique pierwszy, nie Pique ostatni podpadł Fergusonowi. Poza tym, Pique od czasu odejścia wypowiada się o Fergusonie bardzo ciepło. A sam Szkot też mówił, że Pique chciał odejść, więc nie mogli go zatrzymywać. Chciał grać w Hiszpanii, to poszedł. A to, co było prawdziwym powodem tej decyzji, to wie tylko on sam.

faktem jest to, że Szkot wypuścił prawdziwy diament za marne pieniądze.

Faktem jest, że mimo to ma obecnie kilku młodych obrońców, którzy już teraz są w stanie zastąpić godnie Vidicia i Ferdinanda. Po wczorajszym meczu Sir Bobby Charlton stwierdził, że młodziutki (19 lat) Phil Jones przypomina mu Duncana "Boom Boom" Edwardsa, który w ocenie Charltona był najlepszym piłkarzem, z jakim dane było mu kiedykolwiek zagrać. Czegoś takiego nie mówi się bez przyczyny. Pique jest dzisiaj taki dobry, bo gra regularnie. W United szans na regularną grę nie miałby za dużo. Nikt nie ma wątpliwości co do tego, że w sezonie 2008/2009 (kiedy Pique wygrał z Barcą LM), nie było piłkarza, który byłby w stanie wypchnąć ze środka obrony kogokolwiek z duetu Vidic-Ferdinand. Nie wtedy, kiedy z van der Sarem bili rekord minut bez straconej bramki. Kiedy Pique odchodził lepiej od niego prezentował się także Evans. Tak więc dla United żadna strata w zasadzie. Dzisiaj też poważnie wątpię w to, czy Pique miałby pewne miejsce w pierwszej jedenastce United. Choć obrońcą jest świetnym.

Po przyjściu do Barcy wyszło, że jest świetny technicznie, bardzo dobry w wyprowadzaniu piłki, trudny do przepchnięcia, nieźle grający głową, nie wspominając już o jego mentalnych atutach.

Ano właśnie, wyszło, bo grał. W United na regularną grę nie miał szans.

Bo to co często robi Real, Barcelona robi rzadko i odwrotnie.

Nie rozumiem, można jaśniej? Co robi Real a co Barca?

Co do mediów, odnośnie ostatniego dwumeczu słyszałem tylko o wyniku i końcowej awanturze, niestety nigdzie się nie dowiedziałem, że obydwa mecze - pod względem czysto sportowym - były świetne. Sprowadzanie tego wyłącznie do bijatyki nie jest właściwe, choć oczywiście to, że spięcia były - jest prawdą.

Za to kiedy pod koniec ubiegłego sezonu grali w lidze, finale CdR i LM to media sportowe pisały i mówiły głównie o tych pojedynkach. Nie przypominam sobie, aby Polsat kiedykolwiek puszczał zapowiedzi meczów, gdzie na pytanie o to, komu kibicują, odpowiadałyby gwiazdy polskiego szoł-biznesu. Nic dziwnego, że niektórym się to w końcu przejadło. A że teraz pisało się o bijatyce i spięciach... cóż, trudno, żeby nie pisano. Ale to jest właśnie to o czym mówię. Ta wizytówka ligi hiszpańskiej przyciąga uwagę nie tym czym powinna.

A co to, w PL nie ma symulanctwa i brutalnej gry? Oczywiście tym drugim kibice angielskiej ligi chwalą się dookoła, to pierwsze jest spychane na margines, tyle, że istnieje. Nie ma ligi bez nurków.

Symulanctwo jest, owszem. Nurkuje się w każdej lidze. Ale akcji takich jak w wykonaniu Busquetsa i Daniego Alvesa nie ma jakoś specjalnie dużo. Jeśli jakiś hit w Anglii zwraca na siebie uwagę, to ze względu na poziom samego meczu. Co do brutalnej gry... Ty Tofiku mylisz grę twardą i zdecydowaną, bark w bark, bez odpuszczania, jaka faktycznie jest obecna w lidze angielskiej, i za co kibice cenią tę ligę, z grą brutalną, obliczoną na uszkodzenie rywala, jak to prezentował chociażby Pepe. Jeśli dalej masz zamiar wmawiać mi, że taką grą chwalą się kibice ligi angielskiej, to nie mamy o czym rozmawiać. Nie lubię, jak ktoś wmawia mi coś, co jest nieprawdą. Owszem, brutalne zagrania też czasem pojawiają się na boiskach EPL, ale są one piętnowane.

Ja też nie tego oczekuję, ale Cristiano Ronaldo nie jest gorszym piłkarzem przez to, że czasem symuluje.

Owszem, gorszy nie jest, ale nie jest to zgodne z duchem czystej gry i zdrowej rywalizacji.

I ja nikomu prawa do własnej opinii nie zabieram, ale jeśli autor daje do zrozumienia: "w tej angielskiej lidze to jest gra, nie to co w tej kiepskiej Hiszpanii", a na końcu stwierdza "no dobra, przejaskrawiam" to ciężko nie powiedzieć o tym: bzdety.

Odnoszę ciut inne wrażenie.

W takim razie nie widzę powodu, żeby PL nazywać ligą prawdziwych mężczyzn, a PD ligą panienek bojących się kontaktu. Gdy sam gram, to wolę grać z tymi, dla których piłka nie polega na taktyce "kosa, wybicie i jedziemy", raczej wolę właśnie poklepać.

Dla Ciebie EPL to "kosa, wybicie i jedziemy"? Przecież to już w latach 90. ten obraz zaczął się zmieniać. Tak jak oglądam EPL już... teraz czternasty sezon (przy czym nie zawsze oglądałem tyle co teraz, co wynikało z przyczyn technicznych), to widzę, jak ta liga się zmienia. Teraz już nawet drużyny takie jak Wolverhampton czy WBA grają piłkę, która może się podobać. Szybka, otwarta, może nie jakaś wybitnie techniczna, ale widać tam pomysł. Obecnie może dwie ekipy z całej stawki (Stoke i Blackburn) odstają pod tym względem (przy czym Stoke spokojnie stać na miejsce w środku tabeli i urwanie u siebie punktów największym). Przy okazji, wyjaśnij mi coś. Piszesz jaka to brudna jest ta EPL, jaka brutalna (i jeszcze kibice podobno chwalą się tym), jacy to źli nie są trenerzy, bo prowadzą "mind-games", ale przyznajesz też, że nie śledzisz EPL, bo Cię nie interesuje. To na jakiej podstawie budujesz swoje teorie?

Piłka nożna nie powstała po to, by prześcigać się w agresji i zapasach na stojąco, ale dla zabawy.

Piłka nożna na poziomie takim jak liga angielska, hiszpańska, niemiecka czy jakakolwiek inna zawodowa ma na celu przede wszystkim odniesienie sukcesu sportowego, ale z zachowaniem zasad fair-play. A to, czy dla kogoś zabawą jest wymiana kilkuset podań a'la Barcelona czy Real, czy niesamowita dyscyplina taktyczna a'la Milan w 2007, czy gra taka jak derby Manchesteru w 2009 na OT, to już kwestia prywatnych upodobań. To, że twarda i zdecydowana (nie brutalna) gra nie podoba Ci się, nie oznacza, że jest ona czymś złym, co należy potępić i uznać za herezję.

Porównanie GD do meczu Man Utd - Tottenham jest śmieszne samo w sobie, bo piłkarze z PD w niczym nie ustępują piłkarzom z Anglii pod względem piłkarskim, a co do chamstwa i symulanctwa - zupełnie inny poziom rywalizacji mentalnej.

No to inny przykład. Manchester United kontra City. Początek sierpnia, Community Shield. Mecz tej samej wagi co ten dwumecz Realu z Barcą (też krajowy superpuchar) i starcie dwóch wielkich rywali (ładunek emocji powinien być podobny do tego z dwumeczu w Hiszpanii, w końcu derby Manchesteru, a to, że obie ekipy nie przepadają za sobą, jest oczywiste, od czasu pojawienia się szejków rywalizacja jeszcze przybrała na znaczeniu). A mimo to, nie było brutalnych fauli, złośliwości... Świetny mecz, toczony w świetnym tempie, pięć bramek, emocje do samego końca:

http://www.youtube.com/watch?v=p_BoN9kB-Jg

Dlaczego tam mogą grać normalnie mimo emocji, jakie im towarzyszą, a Real z Barcą znowu do samej gry musiały dołożyć jeszcze coś, co nie powinno mieć miejsca? Dla mnie to nie jest dobra wizytówka ligi, a pojedynek tych dwóch ekip taką wizytówką powinien być.

Frustru frustru to najlepsze określenie tego typu tekstów. Mój zespół jest gorszy, to dowalę im na temat tego, jak grają. Niestety, to nie tędy droga. Kwitowanie całego wysiłku piłkarzy Realu i Barcelony zdaniem, że nie są zdeterminowani jest zwyczajnie niepoważne. To właśnie w GD są zdeterminowani jak nigdy.

Cóż, jak widać mamy różne spojrzenie na to, jak powinna wyglądać dyskusja na poziomie. Dla mnie zwyczajnie pewne określenia są nieeleganckie. Co do determinacji... szkoda, że uwidacznia się ona też w czymś kompletnie nie związanym ze sportem i postawą fair-play. A najgorsze jest to, że teraz w meczach Realu z Barcą takie sytuacje przestają szokować. Przed dwumeczem byłem niemal pewien, że dojdzie do czegoś takiego. I niestety, doszło. A uwierz, wolałbym obejrzeć dobre widowisko bez tych dodatków w postaci polowania na nogi i przepychanek na koniec.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tofik   
Dwie drużyny na całą ligę. O lidze hiszpańskiej jako całości świadczy to nie najlepiej.

A od kiedy to Barca i Real odpowiadają za całość ligi? Pisałem, że są lepsi od drużyn angielskich i to jest niewątpliwie prawda.

A sam Szkot też mówił, że Pique chciał odejść, więc nie mogli go zatrzymywać. Chciał grać w Hiszpanii, to poszedł.

Chciał, bo pojawiła się oferta (jak sam pisze, jeszcze przed dwumeczem w LM), ale na pewno wpływ miało to, że w United nie grał.

Nie rozumiem, można jaśniej? Co robi Real a co Barca?

Real ma przewagę w (zbyt) ostrych interwencjach, poddawaniu arbitrów presji na konferencjach prasowych i - IMHO - przeinaczaniu rzeczywistości (co niektóre media oskarżały Vilanovę o sprowokowanie zajścia z Mou). Barca, a właściwie Xavi, bryluje w wywiadach - my gramy ładnie super pięknie, a oni nie chcą z nami grać, a nawet jeśli chcą, to za ostro, co jest godne potępienia na wieki.

Owszem, brutalne zagrania też czasem pojawiają się na boiskach EPL, ale są one piętnowane.

A myślisz, że gra Pepe nie jest piętnowana? Chyba tylko przez środowisko Realu.

Dla Ciebie EPL to "kosa, wybicie i jedziemy"?

Niczego takiego nie napisałem.

Piszesz jaka to brudna jest ta EPL, jaka brutalna (i jeszcze kibice podobno chwalą się tym), jacy to źli nie są trenerzy, bo prowadzą "mind-games", ale przyznajesz też, że nie śledzisz EPL, bo Cię nie interesuje. To na jakiej podstawie budujesz swoje teorie?

Nie trzeba być specjalnym widzem PL, by mieć o niej ogólne pojęcie.

Mnie raczej zastanawia na jakiej podstawie kibice ligi angielskiej budują swoje teorie, skoro oglądają same GD.

To, że twarda i zdecydowana (nie brutalna) gra nie podoba Ci się, nie oznacza, że jest ona czymś złym, co należy potępić i uznać za herezję.

A czy ja to potępiam? Nie. Raczej nie toleruję za to potępiania ligi hiszpańskiej przez kibiców Diabłów i Kanonierów (głównie).

Dlaczego tam mogą grać normalnie mimo emocji, jakie im towarzyszą, a Real z Barcą znowu do samej gry musiały dołożyć jeszcze coś, co nie powinno mieć miejsca?

No to odpowiem pytaniem. Dlaczego GD z sezonu 2009/2010 były w miarę normalne (czyli bez świńskich ryjów i szczególnych napinek), a te z roku 2011 już nie? Podpowiem, że ma to związek ze zmianami w sztabie jednego z klubów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
A od kiedy to Barca i Real odpowiadają za całość ligi? Pisałem, że są lepsi od drużyn angielskich i to jest niewątpliwie prawda.

Ale mnie nie interesuje teraz to, czy Real i Barca są lepsze, tylko jak prezentują się obie ligi jako całość.

A myślisz, że gra Pepe nie jest piętnowana? Chyba tylko przez środowisko Realu.

Ale ja nie napisałem, że nie są piętnowane. Odniosłem się jedynie do Twojego stwierdzenia o tym, że kibice EPL lubią brutalną grę i chwalą się nią.

Niczego takiego nie napisałem.

Ciekawe, bo znowu odniosłem inne wrażenie.

Nie trzeba być specjalnym widzem PL, by mieć o niej ogólne pojęcie.

Mnie raczej zastanawia na jakiej podstawie kibice ligi angielskiej budują swoje teorie, skoro oglądają same GD.

Nie trzeba być specjalnym widzem... ok, ale jeśli Ty twierdzisz, że tam gra jest brutalna, to dla mnie jest to coś mocno nie tak (cytat: A co to, w PL nie ma symulanctwa i brutalnej gry? Oczywiście tym drugim kibice angielskiej ligi chwalą się dookoła). Co weekend oglądam po 3-4 mecze EPL i nie zauważyłem, aby brutalność miała być jakimś znakiem rozpoznawczym EPL. A co do ligi hiszpańskiej... nie wiem jak inni zwolennicy EPL, ale ja nie oglądam samych meczów Realu i Barcy. Choć obecnie oglądam naprawdę szczątkowe ilości meczów ligi hiszpańskiej, ale to jest efekt tego, że od lat obserwuję jedno i to samo, i z roku na rok w efekcie coraz rzadziej mam ochotę poświęcić 90 minut na mecz ligowy w Hiszpanii. Poza tym, jakie teorie? Te o przewidywalności i podziale ligi na Real&Barca i resztę? Czy te o nudnym stylu? Pierwsza to nie teoria, ale fakt. Druga, to w moim przypadku efekt wyboru dokonanego po kilku latach interesowania się (w miarę równym) kilkoma ligami (angielska, hiszpańska, włoska, holenderska, portugalska, francuska i niemiecka, polska to osobny przypadek). Metodą eliminacji odrzucałem te ligi, które nie interesowały mnie, z różnych przyczyn. Hiszpańska odpadła jako ostatnia. Niestety, człowiek nie ma 48 godzin w dobie, tylko 24, z czegoś trzeba zrezygnować. Ale co przez kilka lat (tak z pięć-sześć lat trwało, zanim ostatecznie przerzuciłem się na angielską) się naoglądałem, to moje. I na tej podstawie mogę sobie jakieś zdanie wyrobić. Teraz jak oglądam czasem mecze ligi hiszpańskiej, to na temat stylu zdania za bardzo nie zmieniam. Fajny, przyjemny dla oka, ale mało emocjonujący dla osoby postronnej. A EPL oferuje mi co kolejkę mecze, które w napięciu trzymają do ostatniej minuty. I dlatego z roku na rok staram się zobaczyć coraz więcej spotkań EPL, i oglądam coraz mniej spotkań ligi hiszpańskiej. W końcu pewnie dojdzie do tego, że faktycznie oglądać będę tylko starcia Barcy z Realem.

A czy ja to potępiam? Nie. Raczej nie toleruję za to potępiania ligi hiszpańskiej przez kibiców Diabłów i Kanonierów (głównie).

Cały czas przecież piszesz, jaka to zła jest liga angielska, bo brutalna, bo "mind-games" itp. Jak mam inaczej to odczytywać? Jako zachwalanie? Co do potępiania ligi hiszpańskiej (rozumiem, że prowadziłeś jakieś badania, że stwierdzasz, że to głównie kibice Arsenalu i United narzekają na ligę hiszpańską? bo jak tak czytam różne portale, to tak samo narzekają kibice Chelsea, Liverpoolu, Tottenhamu, Newcastle...), to głównym zarzutem jest jej przewidywalność i sprowadzenie rywalizacji do dwóch klubów, które oddzieliły się od reszty Wielkim Kanionem (obecna sytuacja z zawieszeniem startu ligi jest efektem tego, przez niesprawiedliwe dzielenie kasy za transmisje). I to mnie głównie odpycha. Mocniejsza liga szkocka, gdzie też są tylko dwie drużyny. A to, że gwiżdżą tam to, co w Anglii jest normalnym elementem gry, to inna para kaloszy. Kiedyś było podobnie, ale jakoś nie przeszkadzało mi to w oglądaniu ligi hiszpańskiej w podobnym wymiarze czasowym co EPL. Tylko że kiedyś Valencia czy Deportivo potrafiły podjąć wyrównaną walkę nawet z Galacticos. Teraz szans na to nie mają.

Dlaczego GD z sezonu 2009/2010 były w miarę normalne (czyli bez świńskich ryjów i szczególnych napinek), a te z roku 2011 już nie? Podpowiem, że ma to związek ze zmianami w sztabie jednego z klubów.

Piłkarze Realu i piłkarze Barcy nie są małymi dziećmi. Jeśli coś robili, to z pełną świadomością tego. Sugerowanie, że wszystko to jest winą jednego człowieka, jest lekko dziwne, zważywszy, że jak ten jeden człowiek pracował w Anglii i Włoszech, to takich historii nie było. Owszem, prowokował na konferencjach, skupiał na sobie uwagę różnymi komentarzami, które nie zawsze były na miejscu, ale nie kojarzę, aby dochodziło do takich wojen. Ale to już omawialiśmy, i nie ma sensu do tego wracać po kilku dniach. Faktem jest, że wizytówka ligi angielskiej wypadła o niebo lepiej od wizytówki ligi hiszpańskiej. Czysto piłkarsko obie na podobnym poziomie, ale jeśli chodzi o szacunek dla rywala i fair-play... cóż, dla mnie bez porównania.

Natomiast co do Wisły... cóż, patrząc na przebieg dwumeczu awans APOELu całkowicie zasłużony. W Krakowie obie drużyny zagrały na podobnym poziomie, rewanż już wyraźnie dla ekipy z Cypru. Szkoda straconej szansy, po bramce Wilka cieszyłem się, że w końcu drużyna polska doszła do tego poziomu, że nawet grając kiepsko potrafi uzyskać korzystny wynik dla siebie, co jest nie raz większą sztuką, niż wygrać wtedy, kiedy wszystko wychodzi. Ale potem gol na 3:1... zabrakło w końcówce boiskowego cwaniactwa, przeciągania gry, szukania faulu, utrzymania się przy piłce. Jak widać LM ciągle nie dla nas. Ciekaw jestem teraz reakcji Cupiała. Poprzedni trenerzy Wisły za brak awansu płacili głową. Maaskant jednak mam wrażenie powinien zostać. Robi dobrą robotę, a w Krakowie nie jest nawet cały sezon. Warto mu zaufać. Jeśli ktoś ma wejść z polską drużyną do LM, to właśnie Holender z Wisłą jest tego najbliżej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tofik   
Ale mnie nie interesuje teraz to, czy Real i Barca są lepsze, tylko jak prezentują się obie ligi jako całość.

Ja pisałem o tym, że Barca i Real są lepsze niż PL, reszta ligi nie ma nic do tego.

Cały czas przecież piszesz, jaka to zła jest liga angielska, bo brutalna, bo "mind-games" itp. Jak mam inaczej to odczytywać? Jako zachwalanie?

Nie piszę, że jest zła, bo brutalna, piszę, że taki styl mi nie pasuje, podobnie jest z "mind-games". Nie stosuję retoryki typu "liga hiszpańska - liga dla prawdziwych piłkarzy, a nie drwali".

(rozumiem, że prowadziłeś jakieś badania, że stwierdzasz, że to głównie kibice Arsenalu i United narzekają na ligę hiszpańską? bo jak tak czytam różne portale, to tak samo narzekają kibice Chelsea, Liverpoolu, Tottenhamu, Newcastle...)

Może i narzekają, nie wiem, bo jeśli szukam antybarcelońskich (żeby nie użyć słowa, które dla Ciebie jest nieeleganckie) tekstów, to wchodzę na strony Arsenalu i MU i mam:

http://redlog.pl/2011/05/28/przepraszam-ale-barcelona-nudzi-mnie-na-smierc/

http://kanonierzy.com/shownews_id-21509_Male-porownanie-wielkich-rozgrywajacych.shtml

http://kanonierzy.com/shownews_id-22119_Fabregas-strzela-i-zdobywa-prestizowy-puchar-.shtml

http://www.devilpage.pl/bar/blog/komentarze/26897/zale_po_finale_/ (hater1993)

to głównym zarzutem jest jej przewidywalność i sprowadzenie rywalizacji do dwóch klubów, które oddzieliły się od reszty Wielkim Kanionem (obecna sytuacja z zawieszeniem startu ligi jest efektem tego, przez niesprawiedliwe dzielenie kasy za transmisje). I to mnie głównie odpycha.

To nie jest wina Barcy i Realu, że zyski są dzielone mało sprawiedliwie, tylko federacji. A to, że zarządy FCB i RM nie chcą zmiany systemu to inna sprawa - nikt dobrowolnie nie zrzeknie się przewagi finansowej nad resztą ligi.

Skoro nie ma sensu rozmowy o Mourinho to dodam tylko, że może odzywa się kompleks tłumacza? :D

Co do dzisiejszego meczu Wisły to zastanawiam się nad jednym - jak to jest z bramkarzami Ekstraklasy na tle Europy. Pareiko, uważany za czołowego w lidze, dziś gra po prostu słabo. Utarło się, że jedyną 'formacją' z jaką Polacy przeważnie nie mają problemów jest bramka. To jak to z tym jest? Liga się tak bardzo stoczyła, czy po prostu Estończyk miał kiepski dzień?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Nie piszę, że jest zła, bo brutalna, piszę, że taki styl mi nie pasuje, podobnie jest z "mind-games". Nie stosuję retoryki typu "liga hiszpańska - liga dla prawdziwych piłkarzy, a nie drwali".

No ale jesteś blisko retoryki "liga angielska - liga dla lubiących brutalną grę".

Może i narzekają, nie wiem, bo jeśli szukam antybarcelońskich (żeby nie użyć słowa, które dla Ciebie jest nieeleganckie) tekstów, to wchodzę na strony Arsenalu i MU i mam:

No ale to jak tak samo wchodzę na stronę polskich kibiców Barcy i po meczu towarzyskim w USA, wygranym przez United widzę teksty lekceważące drużynę mistrzów Anglii, wyśmiewające ich. Przed finałem LM też była bardzo ciekawa atmosferka tam. Na stronie Realu to samo. Niestety, wielkie kluby przyciągają masę kibiców, a w masie zawsze trafi się więcej kretynów niż ludzi rozsądnych, którzy i tak zostają zakrzyczani, a idioci dodatkowo zwracają na sobie największą uwagę.

To nie jest wina Barcy i Realu, że zyski są dzielone mało sprawiedliwie, tylko federacji. A to, że zarządy FCB i RM nie chcą zmiany systemu to inna sprawa - nikt dobrowolnie nie zrzeknie się przewagi finansowej nad resztą ligi.

A ja wiem, że to nie jest wina Barcy i Realu, ale nie zmienia to faktu, że liga podzielona jest na dwa obozy. Z czego ten silniejszy składa się z dwóch graczy.

Co do dzisiejszego meczu Wisły to zastanawiam się nad jednym - jak to jest z bramkarzami Ekstraklasy na tle Europy. Pareiko, uważany za czołowego w lidze, dziś gra po prostu słabo. Utarło się, że jedyną 'formacją' z jaką Polacy przeważnie nie mają problemów jest bramka. To jak to z tym jest? Liga się tak bardzo stoczyła, czy po prostu Estończyk miał kiepski dzień?

Cóż. W ostatnich latach w Polsce najlepszych bramkarzy miała Legia. Fabiański - ławka Arsenalu, Szczęsny jednak ma w sobie to coś, co pozwala sądzić, że jeśli odda Fabianowi miejsce w składzie, to tylko jeśli odejdzie do innego klubu. Boruc - no ten zrobił jakąś tam karierę, ale Celtic i Fiorentina to jednak chyba nie jest szczyt jego marzeń, szczególnie, że przymierzano go do Bayernu Monachium, Milanu czy też United. Mucha - ława Evertonu. A to przecież są bramkarze, którzy w lidze byli uważani za największe gwiazdy ligi. Mucha odchodząc był uważany za jednego z kilku piłkarzy, którzy swoją grą przerastają resztę ligi o głowę. I faktycznie, gość potrafił uratować te kilka punktów w sezonie dla Legii. Tak więc niestety, ale chyba to nasze przekonanie o świetnych bramkarzach jakich potrafimy wychować (choć Pareiko nie jest naszym "wyrobem") jest trochę na wyrost. Dzisiaj Pareiko popełnił jeden fatalny, koszmarny błąd. Bramki na 3:1 nie zrzucałbym na jego barki, bo jednak tutaj ciała dała obrona, która dopuściła do tej sytuacji. Z takiej odległości trzeba mieć świetny refleks, aby wybronić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tofik   
No ale jesteś blisko retoryki "liga angielska - liga dla lubiących brutalną grę".

Ciekawe, bo odniosłem inne wrażenie ;)

No ale to jak tak samo wchodzę na stronę polskich kibiców Barcy i po meczu towarzyskim w USA, wygranym przez United widzę teksty lekceważące drużynę mistrzów Anglii, wyśmiewające ich.

No na 'oficjalnym' tekście na fcbarca.com http://fcbarca.com/index2.php?goto=kom&news=37569 nie widzę szydery, ale może jest w komentarzach, w których - zgadzam się - jest pełno chamstwa i debilizmu itp. niezależnie od tego, kto jakiemu teamowi kibicuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Ciekawe, bo odniosłem inne wrażenie

Twoje słowa:

A co to, w PL nie ma symulanctwa i brutalnej gry? Oczywiście tym drugim kibice angielskiej ligi chwalą się dookoła

Jak dla mnie przekaz jest dość jasny :) Chwalą się, więc lubią to.

No na 'oficjalnym' tekście na fcbarca.com http://fcbarca.com/i...=kom&news=37569 nie widzę szydery, ale może jest w komentarzach, w których - zgadzam się - jest pełno chamstwa i debilizmu itp. niezależnie od tego, kto jakiemu teamowi kibicuje.

I ja właśnie o komentarzach pisałem. Na stronach, które Ty podałeś, nie zauważyłem, aby w artykułach było coś obraźliwego dla Barcelony. W komentarzach tak. No i jeśli odwiedzasz devilpage, to ja się nie dziwię, że masz takie złe zdanie o polskich fanach United ;) To jest jedna z najgorszych stron, jakie można znaleźć w tym temacie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tofik   
Twoje słowa:

A co to, w PL nie ma symulanctwa i brutalnej gry? Oczywiście tym drugim kibice angielskiej ligi chwalą się dookoła

Jak dla mnie przekaz jest dość jasny :) Chwalą się, więc lubią to.

Cóż, mój odbiór jest taki a nie inny, tyle, że ja nie dzielę lig ze względu na to, dla jakich piłkarzy jest przeznaczona.

Na stronach, które Ty podałeś, nie zauważyłem, aby w artykułach było coś obraźliwego dla Barcelony

Pierwszy tekst: Barca fajnie gra, ale mnie to nudzi (okej, rozumiem), pada określenie 'futbolowa kastracja' (co dla mnie samo w sobie jest, jakby to powiedzieć, nieeleganckie), autor wyraża zadowolenie z każdej porażki FCB

Drugi tekst: kpiny z faktów. To, że Fabregas w słabym sezonie ma dobre statystyki, to może powód do zastanowienia nad poziomem Arsenalu? Poza tym, statystyki liczą się tylko w przypadku napastników. Rozgrywający to zupełnie inna para kaloszy.

Trzeci tekst: znowu kpina z faktów i na dodatek nieudana szydera. Bo faktem jest, że po 3 dniach od przybycia do Barcy Fabregas wygrał więcej niż przez ostatnie 6 lat w Arsenalu. I nie wliczam tutaj mało znaczącego Pucharu Gampera.

Czwarty tekst: owszem, w samym tekście nie ma nic szczególnego, pozwoliłem sobie tylko wyróżnić komentarze niejakiego hatera1993

No i jeśli odwiedzasz devilpage, to ja się nie dziwię, że masz takie złe zdanie o polskich fanach United

No akurat z doświadczenia wiem, że wśród większości głupich jest mniejszość rozsądnych, także w przypadku kibiców FCB.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Cóż, mój odbiór jest taki a nie inny, tyle, że ja nie dzielę lig ze względu na to, dla jakich piłkarzy jest przeznaczona.

Co kogo nudzi, to kwestia indywidualnych upodobań. Co jest zagraniem brutalnym, a co twardą grą, da się już w miarę rzetelnie ocenić. Ty natomiast starasz mi się udowodnić, że liga angielska jest brutalna i miłośnicy tej ligi lubią to. Na jakiej podstawie tak twierdzisz?

Pierwszy tekst: Barca fajnie gra, ale mnie to nudzi (okej, rozumiem), pada określenie 'futbolowa kastracja' (co dla mnie samo w sobie jest, jakby to powiedzieć, nieeleganckie), autor wyraża zadowolenie z każdej porażki FCB

Redlog ma formę bloga, gdzie teksty piszą różne osoby. Artykuł na takiej stronie należy odczytywać tak samo, jak komentarze pod tekstami na innych stronach.

Drugi tekst: kpiny z faktów. To, że Fabregas w słabym sezonie ma dobre statystyki, to może powód do zastanowienia nad poziomem Arsenalu? Poza tym, statystyki liczą się tylko w przypadku napastników. Rozgrywający to zupełnie inna para kaloszy.

Tofiku, naprawdę uważasz, że statystyki sprowadza się tylko do napastników? Powiem tak. Zdziwiłbyś się, na jak drobne elementy można rozebrać grę każdego zawodnika na boisku, i jak dużo można dzięki temu zrozumieć. Naprawdę, polecam. Czasem człowiek dzięki temu jest w stanie dostrzec to, czego nie zobaczył w czasie meczu. Ze statystyk prowadzonych przez firmę OPTAsports od dawna korzystają chociażby:

Anglia - Manchester United, Chelsea, Manchester City, Arsenal, Liverpool, Tottenham

Włochy - reprezentacja narodowa, Inter, Roma, Fiorentina, Napoli, Sampdoria, Bologna, Chievo, Atalanta, Siena, Bari

Niemcy - Bayern Munich

Francja - reprezentacja narodowa, St Etienne

Hiszpania - Real Madrid, Villarreal, Athletic Bilbao, Valencia, Getafe

A oprócz tego sama MLS, Sky Sports, ESPN czy też firma bukmacherska William Hill, a dla nich nie raz statystyki są szalenie istotne przy ustalaniu kursów konkretnych zakładów. Nikt nie prowadziłby firmy dla statystyk samych napastników. A oni obliczają wszystko co się da obliczyć. Ale już nawet uboższe statystyki, takie jak chociażby te prezentowane w Chalkboards Guardiana (który też korzysta ze statystyk OPTAsports) są bardzo interesujące, i dobrze obrazują rolę poszczególnych zawodników. I żadne kpiny z faktów. Manipulowali tymi statystykami, że tak twierdzisz?

Trzeci tekst: znowu kpina z faktów i na dodatek nieudana szydera. Bo faktem jest, że po 3 dniach od przybycia do Barcy Fabregas wygrał więcej niż przez ostatnie 6 lat w Arsenalu. I nie wliczam tutaj mało znaczącego Pucharu Gampera.

No ale to chyba nie jest kpina z Barcelony?

No akurat z doświadczenia wiem, że wśród większości głupich jest mniejszość rozsądnych, także w przypadku kibiców FCB.

Nie chodzi tutaj akurat o to ilu jest rozsądnych, ale o to, że devilpage jest stroną o bardzo niskim poziomie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tofik   
Ty natomiast starasz mi się udowodnić, że liga angielska jest brutalna i miłośnicy tej ligi lubią to. Na jakiej podstawie tak twierdzisz?

Nie mówię, że wszyscy, ale część pewnie tak. Zadałem sobie trud i znalazłem: http://kwejk.pl/obrazek/114836,premier%20league%20vs%20primiera%20division

Tofiku, naprawdę uważasz, że statystyki sprowadza się tylko do napastników? Powiem tak. Zdziwiłbyś się, na jak drobne elementy można rozebrać grę każdego zawodnika na boisku, i jak dużo można dzięki temu zrozumieć.

Statystyki mecze/gole są dla napastników pewnie kluczowe, ale dla rozgrywających rozstrzyganie kto jest lepszy na podstawie goli i asyst jest ignorancją. Powiem tak. Nie pamiętam jak dokładnie było, ale być może, że Xavi na mundialu nie miał ani jednej asysty, zaś wchodzący z ławki Cesc miał co najmniej jedną (w finale). I na tej podstawie można powiedzieć, że Fabregas grał lepiej na turnieju? Cesc przeważnie gra na pozycji '10', Xavi zaś zawsze centralnie w środku. Gra z nim jest dużo bardziej stabilna, ale nie da się tego umieścić w statystykach, chyba, że w ilości i celności podań, co w tekście zostało zlekceważone.

Na temat piłkarzy z Anglii i Sneijdera się nie wypowiadam, ale co do Iniesty - czy w statystykach umieszczono w jaki sposób i ile razy objechał kilku piłkarzy Kanonierów? Chyba nie.

No ale to chyba nie jest kpina z Barcelony?

Dla mnie jest, co gorsza z tego, że Barca zdobywa tytuły, a Arsenal nie :|

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Nie mówię, że wszyscy, ale część pewnie tak. Zadałem sobie trud i znalazłem

I przepraszam co znalazłeś? Tofik, Twoim argumentem ma być obrazek z kwejka? I gdzie tam jest coś o brutalności? Jest mowa o twardej grze, a to nie jest jednoznaczne z grą brutalną. Cały czas upierasz się przy brutalnej grze (to nie jest to samo co twarda gra!), ale nie potrafisz w żaden sposób udowodnić tego, że taka ta gra jest, nie mówiąc już o rzekomym chwaleniu się nią przez kibiców ligi angielskiej. Albo rozmawiamy poważnie, albo nie zajmujemy sobie czasu :)

Statystyki mecze/gole są dla napastników pewnie kluczowe, ale dla rozgrywających rozstrzyganie kto jest lepszy na podstawie goli i asyst jest ignorancją.

Ignorancją jest ignorowanie statystyk. A to czy statystyki uważasz za najważniejszy element analizy piłkarza, czy jedynie za dodatek, to już sprawa czysto indywidualna.

Nie pamiętam jak dokładnie było, ale być może, że Xavi na mundialu nie miał ani jednej asysty, zaś wchodzący z ławki Cesc miał co najmniej jedną (w finale). I na tej podstawie można powiedzieć, że Fabregas grał lepiej na turnieju?

Aby korzystać ze statystyk trzeba też wykazać trochę zdrowego rozsądku. Nikt poważnie zajmujący się tym nie będzie na tej jednej podstawie wyciągał wniosku, że Fabregas jest lepszy. Poza tym, czy asysty to jedyna statystyka, jaką można znaleźć dla pomocnika? Faktycznie, sprowadzanie statystyk do jednej rubryczki, to jest kpina, ale tego nikt zajmujący się statystykami nie robi. Statystyki mają pokazać, w czym dany zawodnik jest dobry, a co wychodzi mu średnio, na co drużyna przeciwna powinna zwracać uwagę, w jakich fragmentach meczu jak zespół zazwyczaj gra itp. itd. etc. Statystyki bardzo ułatwiają też np. pisanie analiz taktycznych (Zonal Marking, świetna lektura).

Cesc przeważnie gra na pozycji '10', Xavi zaś zawsze centralnie w środku. Gra z nim jest dużo bardziej stabilna, ale nie da się tego umieścić w statystykach, chyba, że w ilości i celności podań, co w tekście zostało zlekceważone.

Tofiku, w statystykach nie takie rzeczy da się umieścić. Ot chociażby obliczenie czasu przebywania na boisku jednego i drugiego, i dokładna analiza poszczególnych elementów gry całego zespołu w tym czasie, wpływ obu graczy na to, czego żaden kibic nie zobaczy na boisku. Kiedy oglądasz mecz w telewizji widzisz tylko fragment całego boiska, ten na którym jest piłka. Nie widzisz tego, jak porusza się zawodnik, którego nie ma na ekranie. Na stadionie już masz możliwość obserwować przez cały mecz wszystkich zawodników. Ale nie spamiętasz tego wszystkiego. Tak samo nie jest w stanie spamiętać tego trener i jego asystenci. Więc tworzy się szczegółowe analizy, statystyki, które później pomagają lepiej dostosować taktykę do danego rywala, zwrócić piłkarzowi na coś uwagę. Owszem, kiedyś tych statystyk nie używano, ale sport zmienia się, rozwija, wykorzystuje się coraz nowsze technologie. Nie jest przypadkiem, że korzysta z tego coraz więcej klubów, reprezentacji, stacji telewizyjnych czy nawet firm bukmacherskich. Oni nie robią tego dla kilku tabelek z bramkami, strzałami celnymi, podaniami i asystami. Bo to jest poziom statystyk z gier a'la FIFA, a nie zawodowego sportu, gdzie rywalizuje się o grube miliony.

Na temat piłkarzy z Anglii i Sneijdera się nie wypowiadam, ale co do Iniesty - czy w statystykach umieszczono w jaki sposób i ile razy objechał kilku piłkarzy Kanonierów? Chyba nie.

W tych konkretnych może i nie, ale nie takie rzeczy w statystykach się znajdują.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.