Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Jarpen Zigrin

Socjalizm pod lodem

Recommended Posts

jancet   

Bo ja wiem...

Sylwestra 1978 pamiętam doskonale, umówiliśmy się na imprezę do Piaseczna, dotarłem tam z Warszawy częściowo PKS-em, częściowo pieszo, żeby się dowiedzieć, że impreza jednak będzie na Stegnach, na które udało mi się dostać przed północą.

Tę sylwestrową śnieżycę historia odnotowała, natomiast druga, gdzieś w połowie lutego, poszła w zapomnienie. Akurat zaczęły się ferie, więc wybierałem się w Bieszczady. Tramwaje i autobusy nie chodziły, zatem pieszo dotarłem na Centralny, by dowiedzieć się, że pociągi jeżdżą bez rozkładu jazdy, a odjazd każdego pociągu będzie ogłaszany na piętnaście minut przedtem. W ten sposób wsiadłem do pociągu do Lublina (pierwszego, który na południowy wschód jechał) i tam przenocowałem.

I tu rzecz ważna, jeśli chcemy zrozumieć PRL:

Przenocowałem tam u ciotki kumpla. Konkretnie to znałem adres, bo kumpel latem proponował, żebym go odwiedził w Lublinie, to potem razem pójdziemy w Roztocze, i podał mi adres ciotki, u której miał nocować. Wtedy nie skorzystałem, a teraz adres się przydał.

Wyobraźcie sobie - jest cca godzina 22-a, ktoś, kogo zupełnie nie znacie, z plecakiem i śpiworem, dzwoni wam do drzwi i prosi o nocleg, powołując się na znajomość z siostrzeńcem. To byli tacy starsi państwo. Sprawdzić mych informacji się szybko nie da, bo na międzymiastową czeka się parę godzin. Ale oni nie mają wątpliwości, po prostu przyjmują do domu wędrowca, dostałem nawet pokój i łóżko, bo było akurat wolne, gdyż syn jeszcze miał sesję. Oraz kolację, śniadania nie, za co mnie bardzo przepraszano, ale wychodzili wcześnie rano do pracy, co i mnie pasowało, bo chciałem na dworzec jak najszybciej. Ale dostałem jakieś kanapki.

W ciągu następnej doby też nie udało mi się dostać na Połoninę Wetlińską, autobus utknął w Stuposianach, więc wparowałem do miejscowej szkoły. Nikomu do głowy nie przyszło, żeby mi kazać wyjść, po prostu zostałem, ktoś mi jakąś klasę otworzył, bo na korytarzu przeciągi.

I bynajmniej nie były to żadne nadzwyczajne sytuacje. W Beskidzie Niskim, Sądeckim, Żywieckim a zapewne też Śląskim w zasadzie normą było, że schodzi się wieczorem z gór do najbliższej wsi, puka się do drzwi i prosi o nocleg. Zwykle w stodole, ale wcześniej korzystało się z kuchni, gadało. Mleko, a czasem i jajka rano się jakoś dla nas znajdowały. Zwyczaj był, żeby jakieś pieniądze gospodarzowi czy gospodyni na odchodnym zaproponować, przeważnie przyjmowano, choć czasem nie. Nigdy nie rozmawiałem "za ile", a często prowadziłem grupy kilkunastoosobowe.

Od śnieżyc w sylwestra 1978 roku dość daleko odbiegłem. Chciałem pokazać, że powszechna życzliwość ludzi w tamtej epoce łagodziła błędy administracji, a i sama w sobie była wartością. Obawiam się, że dziś dyrektorka szkoły nie pozwoli "wędrowcowi" na nocleg, bo... No i właśnie nie bardzo wiadomo, z jakiego powodu. Klimat jakiś taki kapitalistyczny się zrobił, że wszystko musi być "bo...".

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Toś mi przypomniał moje wypady w Bieszczady, tyle że letnie. Dach nad głową dostawało się za "Bóg zapłać" plus narąbanie drewna czy naniesienie wody ze studni. Teraz tam wszędzie jest pełno ludzi. Trudno!

Zimę 78/79 przeżyłem w domciu. Czasy były takie, że uzależnienie od dostarczanych mediów było zdecydowanie niższe. Domek opalany piecem węglowym. Jeśli prąd wysiadł to była karbidówka i lampy naftowe. Gaz z butli. Jakoś to szło.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zimę 78/79 przeżyłem w domciu.

Zapewne i ja ale miałem wtedy 5 lat i niedużo pamiętam , z hardcoru zimowego a la PRL pamiętam jak w autobusie PKS pękła szyba a kierowca dalej jechał przy potwornym mrozie , to był jakiś cholernie twardy chłop .

Share this post


Link to post
Share on other sites
jancet   
w autobusie PKS pękła szyba a kierowca dalej jechał przy potwornym mrozie , to był jakiś cholernie twardy chłop .

Ja coś podobnego pamiętam z lat 90-ych, niby już z kapitalizmu. Pekaes, jadący z Zakopanego na Łysą Polanę. Po drodze śnieżyca taka się zrobiła, że widoczność chyba na 1 metr, może dwa najwyżej była. I śniegu tyle nawiało, że nie bardzo było wiadomo, gdzie góra, a gdzie dół.

Do Bukowiny to jakoś szło, bo droga między chałupami biegnie, ale za Bukowiną w stronę Głodówki to już nijak, biel wokoło. Śnieg niby sypki, świeży, ale jak droga biegnie w szczerym polu - nie widać. Więc kierowca poprosił jednego z pasażerów, żeby szedł pieszo przed autobusem, macał, gdzie asfalt, a autobus jechał za nim. Tym systemem parę kilometrów żeśmy zrobili, potem było już lepiej, bo wiatr śnieg z drogi zwiewał i z godzinnym opóźnieniem na granicę dotarłem. Tam szok, bo słowacki autokar co do minuty wg rozkładu przyjechał.

Edited by jancet

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.