Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
FSO

Polska B , C czy Z?

Recommended Posts

FSO   

Witam;

do napisania tego tematu skłoniła mnie hsitoria opowiedziana przez warszawskiego taksówkarza, jeżdzącego pod koniec lat 20-tych jako kierowca z jednym z panów dyrektorów. Jadą gdzieś na kresach -z powodu nagłego wtargnięcia na drogę [eufemizm - w rzeczywistości byl to jedynie ubity zakurzony trakt, po deszczach przekształcający się w grzęzawisko] chlopki, takiej zwykłej idącej z wozem gdzieś ze wsi do wsi. Została ona dość groźne potrącona [z racji tego, że auto mialo duże kola, nie zostałą zabita a poturbowana. By załagodzić sytuację ów dyrektor wyciągnął 100 zł [na ówczas wartości w granicach niecałych 20 dolarów]. Mina chłopa byłą taka, że dziękował dobrodziejowi, a żona no cuż. Komentarz taksówkarza był taki, że dla owego chlopa jego żona warta byłą sto złotych polskich... a ówa kwota czymś niewyobrażalnie wielkim.

Tutaj pojawia się kwestia - jaka ta byla nasza Polska B czy C? Biedna, ubiga czy może inna?

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
Minister   

Domyślam się, że te 100 zł miało wtedy bardzo dużą wartość (miesięczna pensja robotnika ?) , więc wolał już te pieniądze i przez jakiś czas poprawić sobie byt.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może załączę krótki opis Polski "B" (fakt, że dotyczący już epicentrum polskiej biedy międzywojennej, tj. ziem białoruskich, choć nawet w niektórych rejonach Polski "A" - np. w Kieleckim - dużo lepiej nie było):

"Na wsi panowała niemal gospodarka naturalna. Chłopi we własnym zakresie wytwarzali większość artykułów niezbędnych do codziennego życia: bieliznę, odzież, obuwie, narzędzia rolnicze, sprzęt domowy, naczynia. Płótno lniane - podstawowy materiał ubraniowy - wyrabiano w prawie każdym gospodarstwie. Jako obuwie letnie codziennego użytku powszechnie służyły łapcie z łyka. Podstawowymi artykułami żywnościowymi była kapusta, ziemniaki oraz chleb własnego wyrobu z mąki mielonej w żarnach. Soli używano najgorszego gatunku, cukier natomiast był artykułem rzadko spotykanym w chacie chłopskiej. Powszechnie zastępowano go sacharyną, przemycaną do Polski przez granicę litewską i niemiecką. Dopełnienie jadłospisu stanowiły ryby, których obficie dostarczała stosunkowo gęsta sieć wodna. (...) Głód na tym obszarze, zwłaszcza na na przednówku, był zjawiskiem ciągle towarzyszącym ludności. (...) Pieniądz w ówczesnej gospodarce nie odgrywał większej roli. Jego przeznaczenie ograniczało się do zapłacenia podatków i zakupu niezbędnych towarów - zapałek, nafty, soli."

Cytat z: E. Mironowicz, Białoruś, Warszawa 1999, s. 84-85; Tamże, w przyp. 48 na s. 85, odesłanie do książki J. Tomaszewskiego, Z dziejów Polesia. Zarys stosunków społeczno-ekonomicznych, Warszawa 1963.

FSO - dla mnie sprawa jest dosyć prosta. Najprawdopodobniej ów nieszczęśnik - chłop, po raz pierwszy w życiu trzymał w rękach banknot stuzłotowy. Otworzyły się przed nim (i jego rodziną) perspektywy nieznanych do tej pory wydatków konsumpcyjnych (czy inwestycyjnych), zatem trudno się dziwić, że ludziska szaleli ze szczęścia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Otworzyły się przed nim (i jego rodziną) perspektywy

A poza tym, co taki chłop mógł zrobić wielmożnemu panu w samochodzie. Dystans był nie do przeskoczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
FSO   

Witam;

Capricornus: to nie jest tak - gdzieś w G.W. w jakimś wydaniu sobotnio - niedzielnym był artykul o kryzysie, opis tego jakie byly sygnały i co oznaczał. Gdzieś pod koniec byly opisane przeliczenia jaką wielkość pieniędzy zostawiala dana osoba na miesiąc w wydatkach, zakupach - by przeżyć. Opis wsi kresowej był taki, że kweota kilkunastu złotych gora w wielu wypadkach wystarczala by na miesiąc zrobić zapasy tego co niezbędne, roczne dochody na kilkuosobową rodzinę w kwocie około stukilkudziesięciu złotych wystarczały do zaspokojenia popytu na to czego nie dało się wytworzyć "na miejscu" lub nie dostarczał tego las czy wody [plynące czy stojące]. Kwota stu złotych oznaczała spokojne przeżycie dla czterosobowej rodziny w zasadzie przez cały rok...

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam;

Capricornus: to nie jest tak Kwota stu złotych oznaczała spokojne przeżycie dla czterosobowej rodziny w zasadzie przez cały rok...

pozdr

Oczywiście to jedna strona medalu, druga to właśnie ten dystans. Wielki pan, samochodem, z teczką, w okularach takiemu człowiekowi nie można było podskoczyć, widły odpadają bo przecież strach zadrzeć z takim człowiekiem, zgnijemy w wiezieniu.

Ten dystans miedzy prostym wieśniakiem a jaśnie panem w samochodzie istniał i był jak najbardziej realny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
FSO   

Witam;

Capricornus : jeżeli masz rację, co do tego "jaśniepaństwa z wielkiego miasta / stolicy" oznacza to, że zachowanie miejscowych elit było po stokroć gorsze, a traktowanie chłopa i to biednego jak przysłowiowa "mysz kościelna" raczej podłe. Gdzieś mi się obija po pamięci wspomnienie jednego wojskowego słuzącego na dalekich kresach, prezentującego pod koniec lat 20 tych opis miasteczka garnizonowego: dwie głowne ulice wybrukowane; elita to dowódca garnizonu, nauczyciel, dyrektor poczty... wszystko Polacy, i często traktujący miejscowych "per noga" jak się to ładnie obecnie określa.

Poszukam sprawdzę.

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie ma takiego czegoś jak Polska A, B, C czy coś. Polska jest jedna. Ja rozumiem, że niektórzy mają postulaty w stylu - odłączyć ziemie na wschód od Wisły, bo są słabsze gospodarczo. A nie biorą zupełnie pod uwagę, że są po prostu inne gospodarczo - bardziej leśne Mauzry - zielone płuca Polski) czy rolnicze (taka Lubelszczyzna). I bez nich i reszcie Polski nie byłoby lepiej. Dlatego takie mówienie uważam za śmieszne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie ma takiego czegoś jak Polska A, B, C czy coś. Polska jest jedna. Ja rozumiem, że niektórzy mają postulaty w stylu - odłączyć ziemie na wschód od Wisły, bo są słabsze gospodarczo. A nie biorą zupełnie pod uwagę, że są po prostu inne gospodarczo - bardziej leśne Mauzry - zielone płuca Polski) czy rolnicze (taka Lubelszczyzna). I bez nich i reszcie Polski nie byłoby lepiej. Dlatego takie mówienie uważam za śmieszne.

NRohirrim, dyskusja dotyczyła nieco innej materii niż separatyzm dzielnicowy. Raczej oczywistych różnic ekonomicznych. I nie za bardzo we współczesnym kontekście, tylko międzywojennym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Polska A zajmowała ok. 36% powierzchni kraju, a miała 93% produkcji przemysłowej.

Np. pod względem produkcji elektrycznej tylko 7,5% było produkowane w Polsce B, a jeśli chodzi o kawę zbożową tylko 5%. Przepaść była ogromna.

Share this post


Link to post
Share on other sites
FSO   

Witam;

wszystko co poniżej na podstawie DNiPP nr III 63 p.t. Gospodarka Drugiej Rzeczypospolitej.

"... [1922]. "Polesia czar" widziałem nie od strony dobrobytu romatyzującego ziemiaństwa polskiego, dzieżącego w swych rękach majątki o tysiącach hektarów ziemi ornej łąk i jeszcze większych obszraów lasów, ale od tragedii małorolnych i bezrolnych pracujących na ziemiach obszarniczych przeważnie z tytułu odróbki czynszu dzierżawnego za kawałek gruntu [...] Wegetowali w ledwie trochę podreperowanych po wojnie nędznych chałupach albo i w ziemiankach bez okien. Kawałek pola zaoranego przy pomocy krowiny, sochą albo i ręcznie motyką nie mógl wyżywić rodziny. Żywicielem był odwieczny las. Chłop do lasu szedł jak po swoje, aby uzbierać suszu na opał lub przynieść kawałek brzozy dla zrobienia drewnianej łyżki, albo znów łyka brzozowego na jedyne obuwie Poleszuka - łapcie. Ale las należał do obszarnika. Wystarczyło gajowemu złapać kilku chłopów w lesie aby na podstawie protokołu spisanego o wyrządzonych szkodach obszarnik zaskarżył do sądu o kradzież. Sądy nawet nie wzywały na sprawę setki nieraz oskarżonych, lecz zaocznie nakładały kary a komornik zabieral chłopu nieraz ostatnią krowinę lub poduszkę. Widziałem dzieci obdarte bose spuchnięte z głodu..."

za: W Uziębło. Wspomnienia 1900 - 1939; Wawa 1965 ss. 253 - 4

Wielkoposka: "... Rok gospodarczy 1925 / 26 zaznaczył się u mnie pełną obsadą byłda i nierogacizny więc nie brakowało nawozu organicznego [...] Nawozy sztuczne weszły już na dobre w mój system rolny. Nie zawsze używalem wszystkich trzech składników, dając pierwszeństwo azotowi, zwłaszcza pod owies, wzmacniając nawóz solą potasową i importowaną tomasyną. Pocieszającym objawem był stały wzrost plonów..."

"... [okres '28 - '29 - F.] Mialem kilkanaście tysięcy oszczędności z ostatnich lat wysokiej koniunktury w rolnictwie. W obawie przez ich utratą wpadłem na pomysł ażeby spłącić przedterminowo resztę należności za gospodarstwo [...] Za pozostałą gotowkę postanowilem zakupić nowe maszyny rolnicze, a mianowicie żniwiarkę marki Derring z przodkiem za 1400 zł, grabie konne półautomatyczne za 270 zł, dołownik dwurzędowy za 340 zł i koleśny pług jednoskibowy z przedpłużkiem ..."

za; W. Skorupka: Moje morgi i katorgi 1914 - 1967. ss 141 [pierwszy fragment] ; 156 [drugi fragment]

Okres kryzysu lata '29 - '35:

"...To choć zostało podatku jeden złoty, to upomnienie półtora złotego, jeszcze tam doliczą jakieś koszty egzekucyjne, to za ten złoty to za dwa miesiące potrafią zrobić trzy - cztery złote. To był taki wypadek że jeden miał podatku dwa złote to mu kwit odesłali do gminy gmina do starostwa i stamtą już przyszło pięć złotych z groszami i ten biedak musiał wyciągnąć prawie że ostatnią ćwierć żyta, choć dzieci nie będą jeść chleba. Ale zapłacić musiał bo jakby jeszcze poczekał dwa miesiące to trzeba by mu krowę ostatnią sprzedac..."

za pamiętniki chłopów, Wawa 1935 s. 277

W '33 roku zużycie cukru miesięcznie na jedno gospodarstwo wynosiło przeciętnie: w zachodnich województwach 1,12 kg ; w centralnych 0,83 kg; na południu 0,56 kg a na wschodniej ścianie 0,33 kg...

Kryzys w kieleckiem

"...To też przejść przez wieś naszą polską to się widzi jak to wyglądają biednych ludzi dzieci, obdarte wychudłe, tylko przez te usmolone koszuliny widać brzuchy duże od tych kartofli z solą i z tego dzielny Polak wyrośnie [...] Skąd on wyrośnie jak ono nie widzi nigdy kawałka cukru, nie obliże nawet noża po maśle, bo rzadko który chłop kroi nożem masło, bo chociaż to prosto z maselnicy i do miasta, nawet się dzieciom nie pokazuje żeby nie płakały. A niektóre dzieci nawet i chleba nie mają pod wydział, chociaż się mówi że jest go u nas nadprodukcja jest bo się go nie je i dzieciom nie daje..."

za: Pamiętniki... s. 278

Poznańskie...

"...Obiady nasze gotujemy z ziemniaków, mąki, kapusty , marchwi, grochu i kaszy jęczmiennej. Smakowałoby to bardzo gdyby było czym doprawić. Niestety tłuszczu nie ma gotuje się wszystko na czystej wodzie lub rzadko na chudym mleku, cukru nie ma więc trudno się dobrze i ze smakiem pożywić..."

za: Pamiętniki ... seria II, Warszawa 1936 s. 101

Łódzkie...

"... Nie będę tu sięgał lat przeszłych tylko rok 1933 zimową porą jedzenie nasze było kartofel z kartoflem lub trochę kapusty, lecz bez omasty bo na nią pieniędzy nie ma, chleb tani, cuż z tego , że tani jak ja w domu rodzinny mialem chleba na Wielkanoc na to święcone [...]. Całą wiosnę żyliśmy tylko ziemniakami i do dziś to jest jeszcze dobrze jak starczy na barszcz do tych ziemniaków. Tylko moja mama przyniesie nam czasem tego odciąganego mleka to jest cały rarytas wiejski..."

za: Pamiętniki... 1935

Bialostoczcyzna...

"... Za droga jest nafta, więc idzie się spać wraz z kurami, za droga jest szyba w oknie - więc ją się zatyka starym workiem, gdy zostanie zbit, dziurawy garnek zatyka się watą lub szmatą, by nadal gotować w nim strawęa że za drogie są są buty i ubrania więc chłop dziczeje sie pokazuje się nieraz cały rok Panu Bogu w kościele ani ludziom..."

za: Pamiętniki... s. 547

"... Zarządzajćy zamkiem powiedział mi, że ze 169 pokojów zamkowych 140 jest zamkniętych i nie ogrzewanych. Tryb życia uległ w ostatnich trzech latach zasadniczej zmianie. Z blisko 300 urzędników ordynacji zredukowano czterdziestu. Slużby zamkowej jednak nie zredukowano. [..] Osobisty personel księcia obejmuje pięć osób. Wyplata trygodniowa na utrzymanie domu wynosiła w 1929 r. 500 - 600 zł, obecnie wynosi 100 - 120 zł...."

za: K. Wrzos Oko w oko z kryzysem. Reportaż z podróży po Polsce, Wawa 1933 s.29 - 30. [Opis dotyczy poziomu życia ks. Albrechta Radziwiłła w Nieświeżu - F.]

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
FSO   

Witam;

jestem na etapie lektury reportaży J. Mackiewicza, wydanych jako "Wojna rojstów" wydanych w '38 r. Wśród wielu różnych opisow można przeczytać informację, że na jednym z większych dworców kolejowych na kresach nikt [!] nie mial rozmienić banknotu 20 zł, ba nawet nie mialby za bardzo wydać przy zakupie. Dniówka zaś robotnika w lesie, w pracy na jeziorze wynosiła - 1 zł [za pracę od rana do nocy], cena kilograma ryby [świeżej] - ok 50 - 60 gr, tuż po połowie.

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam;

jestem na etapie lektury reportaży J. Mackiewicza, wydanych jako "Wojna rojstów" wydanych w '38 r. Wśród wielu różnych opisow można przeczytać informację, że na jednym z większych dworców kolejowych na kresach nikt [!] nie mial rozmienić banknotu 20 zł, ba nawet nie mialby za bardzo wydać przy zakupie. Dniówka zaś robotnika w lesie, w pracy na jeziorze wynosiła - 1 zł [za pracę od rana do nocy], cena kilograma ryby [świeżej] - ok 50 - 60 gr, tuż po połowie.

pozdr

A czy czasem nie było to "Bunt rojstów"?

I jak przy tej płacy ma się twierdzenie o 100 zł banknocie dającym roczne przeżycie czteroosobowej rodziny... tu chyba przesadziłeś.

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites
FSO   

Witaj;

secesjonista: masz rację powinno być "Bunt", mea culpa. Zaś owe 100 zl, jest to pieniądz ponad to co rodzi ziemia, co można odlowić w rzece, znaleźć w lesie. W owej książce jest wiele reportaży, w których jest wyjaśnione jak to jest możliwe. N.p. wiele wsi żylo z jeziora, co więcej - "tradycyjnie" - zawsze najbiejdniejsi dostawali jakąś rybę od tych co lowili. Mackiewicz wspomina także, że za 2 zl [!] w ciężkich warunkach byl podwożony kilkanaście kilometrów ciemną nocą do jakiegoś miasteczka czy dworzec kolejowy, pisze o tym jak woźnica nie chce palić trzeciego papierosa, bo przecież "opalil" już klienta na 8 groszy... Jeden papieros zwany "Klub" kosztuje aż [!] 4 grosze, a to przecież suma ogromna, pisze o tym jak kilka wsi z biedą zebralo 500 zl. potrzebnych na to by uzyskać jakieś pozwolenie...

"... Choć ciemny jest mój woźnica jak wieczór... ma tez wasne marzenia: Chciaby uzyskac pozwolenie na handlowanie śledziami wśród chlopów na rynkach i jarmarkach. Ale mu żydek jeden powiedzial, że ta beczka śledzi kosztuje 100 zlotych. - Sto zlotych!!! i patrzy gdzieś w daleki czub przydrożnego świerku - sto zlotych!!! - śmieje się znów, zadarlszy glowę, jak by się śmial z kary Urzędu Skarbowego, śmieje się do tej olbrzymiej, nieosiągalnej dlań nigdy cyfry, jak pies, który wyje do nigdy nieosiągalnego księżyca..."

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.