Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Albinos

Bolesław Wieniawa-Długoszowski- pierwszy ułan II RP

Recommended Posts

Albinos   

Wieczny kawalerzysta, żołnierz i oficer Legionów, adiutant Piłsudskiego a prywatnie jego przyjaciel, dowódca 1. Pułku Szwoleżerów i 2. Dywizji Kawalerii, dyplomata, kandydat na prezydenta na obczyźnie, bohater wielu legendarnych już historii... mało kto miał tak barwne życie jak gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski.

Jak oceniacie postać Wieniawy-Długoszowskiego? Jak oceniacie sprawę jego samobójstwa?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pancerny   

Ten wiersz powinien być jako podsumowanie życia Wieniawy:

Znacie Wieniawę zgrywusa,poznajcie Wieniawę poetę:

Ułańska jesień

Przeżyłem moją wiosnę szumnie i bogato

Dla własnej przyjemności, a durniom na złość,

W skwarze pocałunków ubiegło mi lato

I szczerze powiedziawszy - mam wszystkiego dość...

Ustrojona w purpurę, bogata od złota

Nie uwiedzie mnie jesień czarem zwiędłych kras,

Jak pod szminką i pudrem starsza już kokota,

Na którą młodym chłopcem nabrałem się raz.

A przeto jestem gotów, kiedy chłodną nocą

Zapuka do mych okien zwiędły klonu liść,

Nie zapytam o nic, dlaczego i po co,

Lecz zrozumiem, że mówi: "no, czas bracie iść".

Nie żałuję niczego, odejdę spokojnie,

Bom z drogi mych przeznaczeń nie schodząc na cal

Żył z wojną jak z kochanką, z kochankami - w wojnie

A przeto i miłości nie będzie mi żal...

Bo miłość jest jak karczma w niedostępnym borze,

Do której dawno nie zachodził nikt,

Gdzie wędrowiec wygodne znajdzie czasem łoże,

Ale - własny ze sobą musi przynieść wikt.

A śmierci się nie boję - bo mi śmierć nie dziwna

Nie siałem na nią Bogu nigdy nudnych skarg

Więc kiedy z śmieszną kosą stanie przy mnie sztywna

W dwu słowach zakończymy nasz ostatni targ.

W takt skocznej kul muzyki, jak w tańcu pod rękę

Włóczyłem się ze śmiercią całkiem, za pan brat"

Zdrową głowę wsadzałem jej czasem w paszczękę,

Jak pogromca tygrysom, którym wolę skradł.

A potem mnie wysoko złożą na lawecie

Za trumną stanie biedny sierota mój koń

I wy mnie szwoleżerzy do grobu zniesiecie

A piechota w paradzie sprezentuje broń.

Do karnego raportu przed niebieskie sądy

Duch mój galopem z lewej, duchem będzie rwał,

Jak w steeplu przez eteru przeźroczyste prądy

Biorąc w tempie przeszkody z planetarnych ciał.

Ja wiem, że mi tam w niebie z karku łba nie zedrą,

Trochę się na mój widok skrzywi Święty Duch,

Lecz się tam za mną wstawią Olbromski i Cedro,

Bom był jak prawy ułan: lampart, ale zuch.

Może mnie wreszcie wsadzą w czyścu na odwachu

By aresztem... o wodzie spłacić grzechów kwit,

Ale myślę, że wszystko skończy się na strachu

A stchórzyć raz - przed Bogiem - to przecie nie wstyd.

Lecz gdyby mi kazały wyroki ponure

Na ziemi się meldować, by drugi raz żyć

Chciałbym starą wraz z mundurem wdziać na siebie skórę,

Po dawnemu... wojować... kochać się... i pić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Aby rozruszać temat pozwolę sobie zacytować dwie skrajne opinie na temat Wieniawy, znalezione na pewnym forum:

Oficer wybitny. Bardzo inteligentny, o wysokim wykształceniu ogólnym, umysł wybitny, potrafi również pracować…Może zając wybitne stanowiska.

Płk Ludwik. Faury w opinii o B. Wieniawie-Długoszowskim

Był to dyletant i snob, a najlepszym tego dowodem jest redagowana przez niego Księga jazdy polskiej. Zupełnie niezrozumiale, dlaczego i po co ukazują się obecnie coraz to nowe książki o Wieniawie-Długoszowskim, w tym jedna o wręcz szokującym tytule Pierwszy ułan Rzeczypospolitej (prawidłowy tytuł tej książki to Pierwszy ułan Drugiej Rzeczypospolitej).

Wyjątek z listu prof. dr. hab. Mieczysława Wrzoska do autora książki "Ułańska jesień" Bohdana Królikowskiego.

Z którą z tych dwóch opinii jesteście skłonni się zgodzić, a może jak to częstokroć bywa, prawda leży pośrodku?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gnome   

O Wieniawie niestety nie wiem zbyt wiele, ale czytając ostatnio biografię Rydza, była tam ocena kilku generałów dokonana właśnie przez Śmigłego m.in. i Długoszowskiego, i zdecydowanie pasowała do pierwszej z opinii.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Tak na dobrą sprawę ciężko zgodzić z którąś z tych dwóch ocen w 100%. Co do oceny Faurego. Ciężko ją tak naprawdę odpowiednio zweryfikować gdyż Wieniawa nigdy nie dowodził nigdy jednostką większą niż pluton, choć przejściowo w okresie Legionów był dowódcą pułku. Co prawda jako dowódca plutonu walczył tak dzielnie, że doczekał się VM, jednak ciężko zweryfikować jego umiejętności dowódcze. Ponoć podczas tworzenia planu "Zachód" chciano mu powierzyć dowództwo Grupy Operacyjnej Kawalerii, która miała działać na styku Armii Łódź i Kraków. Więc dowództwo musiało odpowiednio oceniać jego umiejętności. Niemniej trzeba przyznać, że był człowiekiem wybitnym.

Jeśli chodzi o drugą ocenę. Trudno nazwać człowieka który skończył studia medyczne, artystyczne i wojskowe dyletantem. To w końcu jego działalność w '39 jako ambasadora pozwoliła przerzucać polskich żołnierzy przez Włochy do Francji na koszt rządu włoskiego, co w sytuacji gdy Włochy były sojusznikiem Niemiec było czymś niesłychanym. Tylko człowiek wybitny potrafiłby coś takiego osiągnąć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gnome   

Patrzcie co udało mi się wypatrzeć w tym śmietniku zwanym Internetem :mrgreen:

srokowski.jpg

A oczywiście to Wieniawa w Rzymie.

Ach ten Zaruba, szkoda, że znalazłem tylko kilka jego karykatur.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pancerny   
Patrzcie co udało mi się wypatrzeć w tym śmietniku zwanym Internetem :mrgreen:

Mi Też:Boleslaw Wieniawa

P.S.-Strasznie mi się podoba ostatni wers "Ułańskiej jesieni"

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

Józef Kuropieska tak opisuje tę wizytę na podstawie relacji swego szefa gen. M. Boruty Spiechowicza

Boruta zaczął cenić Wieniawę od czasu wspólnego wyjazdu do Italii. Była to delegacja kombatantów pod przewodnictwem Wieniawy – Długoszowskiego (...) Gdy znalazł się w Padwie jako szef polskiej delegacji to jego przemówienie o roli padwewskiego uniwersytetu w kształtowaniu osobowości niektórych studiujących tam Polaków. w szczególności znakomitego męża stanu Jana Zamoyskiego, wzbudziło wśród włoskich słuchaczy aplauz co do formy i treści wystąpienia. A gdy we Florencji, w czasie uroczystego bankietu począł mówić o Dantem, włoscy generałowie i inni kombatanci musieli uznać że Wieniawa jest człowiekiem wielkiej wiedzy humanistycznej. Wieniawa mało pił tak że jego przykład był zniewalający, czym wzbudził podziw u Boruty, abstynenta. Właśnie ten wyjazd do Włoch w znacznej mierze przesądził o wykorzystaniu Wieniawy jako ambasadora.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paweł1   

Myślę, że w dyskusji o Wieniawie nie można pominąć tego wiersza Juliana Tuwima (Wiersz pochodzi z książki Jacka Majchrowskiego, Ulubieniec Cezara, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław-Warszawa-Kraków 1990).

W mojej opinii oddaje on (oczywiście z lekkim przekąsem) pewien klimat wokół Wieniawy. Klimat roztaczany przez „ulubieńca Cezara”. Oczywiście należy zaznaczyć, że Wieniawa był człowiekiem kryształowo uczciwym.

[center:b2eef4c5b3]Julian Tuwim

Wieniawa

Co kilka dni się do mnie

Ktoś nowy z prośbą zgłasza,

Zaczyna arcy-skromnie

I Bardzo mnie przeprasza:

„Pan mnie wysłuchać raczy,

O drobną chodzi sprawę,

Co to dla pana znaczy?

Pan przecież zna Wieniawę!”

W tych dniach się brunet zjawił,

Interes ma gotowy:

„Czy rząd by wydzierżawił

Monopol tytoniowy?

Nie chodzi o przekupstwo,

Dość zmienić jest ustawę!

Dla pana to jest głupstwo!

Pan przecież zna Wieniawę”

Dentysta pewien z Brześcia,

Brat szwagra mej kuzynki,

Chce dla hurtowni teścia

Sprowadzić z Włoch rodzynki.

Godzinę mi tłumaczy,

Uderza w tony łzawe:

„Co to dla Pana znaczy?

Pan przecież zna Wieniawę!”

Ignacy Pupcikowski

(Brat mleczny naszej praczki,

Pochodzą z jednej wioski)

Wyrabia wykałaczki.

„Szanowny pan wybaczy,

Do armii chcę dostawę…

Pan słówko szepnąć raczy,

Pan zna pana Wieniawę…”

Mimosenblum Maurycy

Artylerzystę syna

Chce przenieść do stolicy

Z Radomia czy Lublina.

„On płacze i on płacze,

On kocha tak Warszawę!

Co to dla pana znaczy?

Pan przecież zna Wieniawę!”

A wczoraj (nie wierzycie?

Pod chajrem! Bez przechwałek!)

Przychodzi do mnie skrycie

Po prostu - sam Marszałek.

I prosi o dyskrecję,

Bo ma intymną sprawę,

A wierzy w mą protekcję:

„Pan przecież zna Wieniawę!”

… Choć prosił - nie uległem,

Choć groził - wytrzymałem.

Gdy skończył mówić, rzekłem:

„Nie mogę! Próbowałem!

Do wróbla się nie chodzi

Na mleczko ani kawę,

A zresztą - co tu szkodzi?

Pan przecież zna Wieniawę!”

[/center:b2eef4c5b3]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gnome   

Paweł1 uprzedziłeś mnie, właśnie kończę Ulubieńca Cezara... Majchrowskiego i jak przeczytałem ten wiersz miałem go zacytować a tu proszę spóźniłem się :razz: .

A żeby było na temat to muszę powiedzieć, że chyba na tej jednej pozycji się nie skończy, Wieniawa był człowiekiem wyjątkowym, wszechstronnie wykształconym (skończył medycynę), niezwykle inteligentnym (co przyznawali nawet ludzie których trudno posądzać o sympatie dla "pięknego Bolka"), poliglotą, artystą a przy tym kochającym mężem i ojcem (co szczególnie było widoczne w czasie jego pobytu we Włoszech). Jego "legendarne" pijaństwo było po części wymysłem jego przeciwników (oczywiście były okresy kiedy wyraźnie nadużywał wyskokowych tryków, ale nie można mówić, że było tak zawsze i ciągle), ogólnie rzecz ujmując człowiek wielu talentów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paweł1   
Paweł1 uprzedziłeś mnie, właśnie kończę Ulubieńca Cezara... Majchrowskiego i jak przeczytałem ten wiersz miałem go zacytować a tu proszę spóźniłem się :razz: .

Cóż powiedzieć… Odczuwam satysfakcję :D

A żeby było na temat to muszę powiedzieć, że chyba na tej jednej pozycji się nie skończy

Jeśli od siebie mogę coś polecić to również pozycję Majchrowskiego „Pierwszy Ułan Drugiej Rzeczypospolite”. W mojej opinii jest zdecydowanie bogatsza od „Ulubieńca Cezara”.

Czytając ma się wrażenie, że autor chciał napisać coś w rodzaju uzupełnienia do „Ulubieńca Cezara” i wyszła mu nowa książka. Dodatkowo nie zapomnij o M. Romeyce. Wspomnienie o Wieniawie i o rzymskich czasach” to naprawdę perełka (niezależnie od kontrowersji wokół autora). Jest jeszcze ponoć kilka fajnych opracowań życia Wieniawy, niestety na żadne nie natrafiłem osobiście.

Wieniawa był człowiekiem wyjątkowym, wszechstronnie wykształconym (skończył medycynę), niezwykle inteligentnym (co przyznawali nawet ludzie których trudno posądzać o sympatie dla "pięknego Bolka"), poliglotą, artystą a przy tym kochającym mężem i ojcem (co szczególnie było widoczne w czasie jego pobytu we Włoszech).

Widzę, że znalazłem w Tobie kompana :P Również jestem pod wrażeniem fenomenu Wieniawy. Ów człowiek przeszedł drogę od kawiarenek paryskiej bohemy schyłku La Belle Époque do cichego dramatu nowojorskiej uliczki. Po drodze przeżywając przygody których Dumas i Sienkiewicz z pewnością by się nie powstydzili. Sposób życia, cechy osobowości, dzisiaj już nierozumiana i niespotykana rycerskość połączona z „ułańską fantazją”… Patrząc na życie Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego można powiedzieć jedynie – Ułan. Prawdziwy ostatni ułan (choć sam mienił się szwoleżerem :lol: ).

Jego "legendarne" pijaństwo było po części wymysłem jego przeciwników (oczywiście były okresy kiedy wyraźnie nadużywał wyskokowych tryków, ale nie można mówić, że było tak zawsze i ciągle)

Wieniawa rzeczywiście lubił wypić. Jednak nie bardziej od innych ówczesnych zwykłych ludzi. Pamiętajmy, że niesamowicie rzucał się w oczy ze względy na ciągnącą się za nim legendę. Wiele jego pijackich wyczynów zostało po prostu wymyślonych.

Legendarne „pijaństwo” Wieniawy stało się głośne dopiero po nastaniu władzy ludowej. Ówczesnym decydentom zależało na pokazaniu „sanacji” jako wszelkiego zła. Obraz wiecznie pijanego adiutanta Piłsudskiego był komunistą na rękę.

Choć pamiętajmy, że Wieniawa wypić lubił :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest jeszcze jedna, znakomita moim zdaniem, biografia Wieniawy - "Szwoleżer na pegazie". Autora nie pomnę, na okładce słynna karykatura Wieniawy ("Na pegazie pod gazem, czyli 1. Pułk Pegazów), prowadzącego do szarży pułk skrzydlatych wierzchowców.

Inną ciekawą pozycją jest "Szuflada generała Wieniawy", PIW, Warszawa 1998.

Wieniawa dostawał różne opinie służbowe - Sikorski w latach 20-tych m. in. dał mu opinię b. dobrą a należy pamiętać, że się już wówczas "nie lubili". Według Kuropieski był znakomitym generałem - kierującym manewrami, rozjemcą, jedyną wadą było zbyt szybkie naprowadzanie błądzącego na właściwe rozwiązanie.

O Wieniawie powstały setki anegdot, niekiedy powtarzanych do dziś i to przez świadków tamtych lat - vide J. Urbankiewicz "Legenda jazdy polskiej".

Jedno jest pewne - międzywojnie byłoby szare i nudne, gdyby nie Wieniawa ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak na dobrą sprawę ciężko zgodzić z którąś z tych dwóch ocen w 100%. Co do oceny Faurego. Ciężko ją tak naprawdę odpowiednio zweryfikować gdyż Wieniawa nigdy nie dowodził nigdy jednostką większą niż pluton, choć przejściowo w okresie Legionów był dowódcą pułku. Co prawda jako dowódca plutonu walczył tak dzielnie, że doczekał się VM, jednak ciężko zweryfikować jego umiejętności dowódcze. Ponoć podczas tworzenia planu "Zachód" chciano mu powierzyć dowództwo Grupy Operacyjnej Kawalerii, która miała działać na styku Armii Łódź i Kraków. Więc dowództwo musiało odpowiednio oceniać jego umiejętności.

Tuż przed wojną, w sierpniu 1939 roku wyjeżdżając na zjazd legionistów, mówił w ambasadzie o tym, że nie wróci- "obejmę swoją dywizję". Jest to rzecz bardzo charakterystyczna dla Wieniawy- jego ambicje wojskowe nigdy nie sięgały ponad dywizję.

Choć pamiętajmy, że Wieniawa wypić lubił biggrin.gif

Lubił, lubił, jednak jak państwo wzywało to automatycznie przestawał vide objęcie ambasady we Włoszech. Romeyko probówał tłumaczyć Wieniawię tymi słowami: Ten przyjazny, dowcipny, przystępny Wieniawa po prostu nie umiał nikomu odmówić wypicia z nim kieliszka, a że wszędzie spotykał kompanów... a że kompani wszyscy byli trunkowi. Na obronę Wieniawy śmiałbym mimo wszystko powiedzieć, że to nie on szukał alkoholu, to alkohol szukał jego". Trzeba również powiedzieć o tym, iż jego pijackie umiejętności wykorzystywano w pracy- 20 sierpnia 1933 roku Wieniawa w "Europejskiej" siedział wraz ze Ścieżyńskim z przybyłym z Moskwy Sobelsonem-Radkiem, wydarzenia te opisuje Alfred Wysocki:

Radek jest ważną figurą polityczną, nasadzono na niego dwu największych pijusów, by go pociągnąć za język. Na razie jednak opowiadał im tylko anegdoty i pił koniak jak wodę.

PS Tak na dobrą sprawę to Bolesław Wieniawa-Długoszowski nie był ułanem a szwoleżerem ;)

Edited by Don Pedrosso

Share this post


Link to post
Share on other sites
dzionga   
"Szwoleżer na pegazie"

Zapewne chodzi o to- http://www.gandalf.com.pl/b/wieniawa-szwolezer-na-pegazie/ . Poczekam na przypływ gotówki i zamawiam, bo w Zamościu to na pewno nie znajdę ;)

jego pijackie umiejętności wykorzystywano w pracy

W polityce to przydatna sprawa :)

Słowa Wieniawy o miłości do Ojczyzny, podobnie zresztą mówiła o Jego uczuciu do kraju jego córka:

W zasadach savoir- vivre'u, regulujących fason kawaleryjski, niemile jest widziane, a raczej słyszane, wygłaszanie patetycznych i wzniosłych frazesów na tematy wielkie i święte. Kawalerzysta powinien patos wielkich uczuć nosić głęboko w sercu. Człowiek, który kocha głęboko, nie mówi o swej miłości, lecz żyje nią i dla niej umiera. Żołnierz, który wygląda na dobrego żołnierza i jest naprawdę dobrym żołnierzem, a przy tym umie myśleć w galopie, oto jak powinien wyglądać, jakim powinien być kawalerzysta z prawdziwym kawaleryjskim fasonem.

Za: Cydzik Grzegorz: "Ułani,ułani..."

jego ambicje wojskowe nigdy nie sięgały ponad dywizję.

Dopatrywałabym się tutaj jednak czegoś innego. Według mnie tu nie chodzi o ambicje wojskowe, ale o przywiązanie do swoich żołnierzy. Może o tym świadczyć chociażby fakt podpisywania się "generał, były pułkownik" :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja tak sobie ogólnie. Uważam, że ze względu na zdolności towarzysko-dyplomatyczne (wykazane chociażby we Włoszech), tudzież generalne cechy charakteru byłby lepszym prezydentem od Raczkiewicza. Ostatecznych losów Polski by to oczywiście nie zmieniło.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.