Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Tomasz N

O szkoleniu wojskowym i garść wspomnień związanych z wojskiem w PRL

Recommended Posts

jancet   
20 godzin temu, Komar napisał:

Gdy ja przechodziłem szkolenie wojskowe, to jeszcze nie było stopnia "strasznego" kaprala,

 

No skoro zacząłem, to kontynuuję. Musicie się liczyć z kilkoma wpisami.

 

Nie usiłowałem wykręcić się od wojska. No bo w sumie "rok to nie wyrok", no a jak człowiek się pasjonuje historią wojskowości, to powinien zobaczyć, jak się żyje w koszarach. Więc biletu się spodziewałem.

 

Jednak termin mnie zaskoczył. List odebrałem między 20 a 25 kwietnia z terminem stawienia się do jednostki na 5 maja 86 roku.

 

No cóż, skoro idę w kamasze, to trzeba się godnie pożegnać z kolegami. A że pracowałem wówczas w Instytucie Przemysłu Fermentacyjnego, Zakładzie Technologii Spirytusu i Drożdży, więc sprawa była prosta. Wziąłem duży baniak, nasypałem cukru, rozpuściłem drożdży, dodałem kwasu siarkowego dla odpowiedniego pH i niech fermentuje.

 

Jak przefermentowało, do dałem na kolumnę rektyfikacyjną i zacząłem odbierać spirytusik najwydestylowachniujszy. W międzyczasie któryś z kolegów z pracy, który usłyszał o mej niedoli, dał mi ekstrakt jarzębinowy, który zwykłą wódę pozwalał zmienić w wyśmienity jarzębiak (technologia produkcji jarzębiaku zapewne zeszła z tego świata wraz ze śmiercią tegoż kolegi, to co dziś usiłuje się sprzedawać pod tą nazwą, to raz kupiłem i po spróbowaniu wylałem). 

 

Ale, żeby jarzębiak miał pełnię smaku, należało do niego dodać jeszcze ekstrakt spirytusowy z fig. Akurat z kupieniem suszonych fig nie było wówczas żadnego problemu, ale instrukcja sporządzenia tego ekstraktu przewidywała zalanie całych suszonych fig spirytusem i pozostawienie na dwa tygodnie. A potem odsączyć.

 

Ja nie miałem dwóch tygodni, tylko dwa dni. No to figi przed zalaniem pokroiłem w drobną kosteczkę. Super pomysł, tylko że taki ekstrakt się nie da sączyć. Nawet przy podciśnieniu. No to cóż - dodałem taki mętny, kłaczkowaty.

 

Natomiast nie dodałem karmelu, bo nie lubię. Co dostałem? Po odjęciu skromnego poczęstunku w pracy opuściłem budynek przy Rakowieckiej z czterema litrowymi szklanymi butelkami po "Mazowszance", wypełnionymi dość dziwnym płynem o żółtym zabarwieniu z pływającymi kłaczkami. Wyglądało to jak butelka z moczem, i to raczej chorego człowieka.

 

To był najlepszy trunek, jaki piłem w swym życiu. I to prawie własnego wyrobu !!!

 

Tyle, że to koniec kwietnia 1986. Czernobyl.

 

W chwili, gdy dowiedzieliśmy się, że już od pewnego czasu powietrze jest skażone radioaktywnymi substancjami, dzieciaki - czyli mój syn i siostrzeniec w wieku 1 rok i parę miesięcy od rana bawiły się w piaskownicy. No dobra, nie tragizujmy, są zdrowi i inteligentni, syn jest po doktoracie i zarabia więcej ode mnie, a siostrzeniec sprawił, że jestem ciociodziadkiem.

 

Ale atmosfera była niezwykła.

 

Jeden litr rozpiliśmy w gronie rodzinnym. Pozostałe trzy zaniosłem na cotygodniowe spotkanie klubu. A pełniłem wówczas rolę "żubra" w pewnym prężnym klubie turystycznym na Politechnice Warszawskiej "Wyrak". Spotkanie zaczęliśmy spełnieniem czernobylskiego toastu kieliszkiem płynu Lugola (był już wówczas łatwo dostępny), potem przerzuciliśmy się na moje trzy litry jarzębiaku 45%, a potem...

 

a potem, to już nie pamiętam. Na ciężkim kacu dotarłem do bramy WOSWCh na Montelupich. Jeszcze pamiętam, że wcześniej zgoliłem brodę. I tyle.

 

cdn.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

W latach dziewięćdziesiątych okazało się, że przysięga wojskowa złożona przeze mnie w roku 1966 okazała się nieważna. W związku z tym dostałem wezwanie do stawienia się w wyznaczonym miejscu i czasie. W kilka osób wygłosiliśmy nowy, słuszny tekst przysięgi, stojąc w mrocznym piwnicznym korytarzu budynku miejscowej Komendy Uzupełnień, w obecności oficera zajmującego się w tej Komendzie sprawami oficerów rezerwy. Cała formalność (bo nie uroczystość) trwała nie dłużej niż dziesięć minut.

 

A ktoś Cię zwolnił z poprzedniej ? Moim zdaniem Jaruzelski powinien jeździć po Polsce i wpierw wszystkich zwalniać z przysięgi, a dopiero potem powinno się składać nową.

 

Gregu i Jancecie .Największy plus tego jest taki, że podoficer wykreślany jest ze stanu na abrahama, a  oficer jest wykreślany z rezerwy dopiero po sześdziesiątce.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
jancet   
18 minut temu, Tomasz N napisał:

wykreślany jest ze stanu na abrahama

 

A co to znaczy?

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, Tomasz N napisał:

Moim zdaniem Jaruzelski powinien jeździć po Polsce i wpierw wszystkich zwalniać z przysięgi, a dopiero potem powinno się składać nową

 

A dlaczego akurat Jaruzelski?

Share this post


Link to post
Share on other sites
jancet   

No i przekroczyłem bramę jednostki. Zostałem skierowany do jakiejś sali, w której nie działo się nic. Czekałem. Stopniowo nas w tej sali przybywało. Potem zostaliśmy skierowani do fryzjera. Ten ciął równo, jakieś pół cm od skóry. Potem nas skierowano do pomieszczenia, w którym otrzymaliśmy bieliznę, a zarazem musieliśmy zdać "cywilki". Pozwolono zachować maszynkę do golenia, scyzoryk, książki... może coś jeszcze, ale nie pamiętam. Wydano niebieskie sprane, bardzo zużyte gacie i białą podkoszulkę bez rękawów. Oraz skarpety - nówki. Potem dostaliśmy mundury. Stare, sprane, cerowane moro. I rogatywkę.

 

W sumie dostałem w szkółce trzy mundury - pierwszy ten sprany i używany, drugi nówka - też moro, ale prosto spod igły, ale ten mieliśmy powiesić w szafce i nie używać bez rozkazu. Po jakiś dwóch tygodniach wyfasowaliśmy gabardyny, czyli mundury wyjściowe.

 

Przebranych w mundury wpuszczono do umywalni. Tam takie wielkie lustra na ścianach były. I szok.

 

Podchodzisz do tego lustra, obok ciebie inni, i nagle zastanawiasz się , która z tych sylwetek, obijających się w lustrze, to ty. Bo wszystkie są prawie identyczne. Pierwszy i najważniejszy etap pozbawienia osobowości został dokonany. Już nie jesteś sobą, jakąkolwiek indywidualnością we wszechświecie. Jesteś żołnierzem. Takim samym, jak inni.

 

Potem przydzielono mnie do plutonu nr 62 i skierowano do sali sypialnej. Każdy pluton liczył 20-25 podchorążych. Plutony 61. i 62. spały na jednaj sali, więc było tam nas z 50 luda. Ale sala wyraźnie podzielona na dwie części. Więc siedzimy we własnym gronie. Łóżka piętrowe, mi akurat trafiło się na dolnym poziomie. Nie wolno siadać na łózkach. Są krzesełka, ale za mało dla wszystkich. Niektórzy siadają na podłodze, inni jakoś tak półdupkiem na łóżkach.

 

No to siedzimy i tak jakoś gapimy się na innych, z którymi mamy spędzić następne 4 miesiące życia, bez przerwy, 24 godziny na dobę. Z wolna zaczynamy dostrzegać, że nie jesteśmy identyczni. Choć to siedzenie trwało kilka godzin, tak jesteśmy przytłoczeni tym wszystkim, że nie czujemy nudy. Pojawia się spóźniony podchorąży, Janusz Jabłoński. Trochę starszy od większości z nas, wysoki, wysportowany. Jakoś tak było widać, że jest przyzwyczajony, że to on przewodzi grupie. Gdzieś skombinował krzesełko i na nim usiadł. I rzucił "o kurwa mać, ja pierdolę".

 

Na to donośnym głosem odzywa się inny podchorąży, mówiąc:

 

"Nie bluzgaj, przecież nie jesteśmy w koszarach".

 

Następuje dramatyczna chwila ciszy. Potem gromka salwa śmiechu, a na koniec oklaski.

 

Przez następne 4 miesiące, ile razy komuś się zdarzyło rzucić kurwą, chujem, pierdoleniem czy jebaniem, słyszał od kolegów zgodne "Nie bluzgaj, przecież nie jesteśmy w koszarach".

 

No i nie bluzgaliśmy.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
euklides   
6 godzin temu, secesjonista napisał:

 

A dlaczego akurat Jaruzelski?

 

Też nie wiem, przecież nie żyje. A przysięgę składalo się prezydentowi i chyba nazwisko Jaruzelskiego nie było wymienione. Czyli jeżeli składało się ją prezydentowi to aktualnemu, czyli temu który jest dzisiaj albo temu który będzie jutro.  

 

3 godziny temu, Tomasz N napisał:

Jako ostatni Prezydent PRL-u. (Umownie)

 

Nie wiem ale mało uwagi przywiązaliście do jednej rzeczy która mi się wydaje ciekawa a pamiętam że mnie nawet zaskoczyła. Mianowicie to że na patencie oficerskim za PRL (że go tak szumnie nazwę) podpisał się przedodniczący Rady Państwa. Przecież z tego wynika że to on był w PRL-u najwyższą władzą a nie ów okrzyczany I Sekretarz. Przecież gdyby doszło do jakiejś zadymy typu zamach majowy w 1926 roku, gdzie nie wiadomo który generał co chce i kogo słuchać to w takim rozgardiaszu wystarczyłoby słowo takiego przewodniczącego żeby go posłuchano i byłoby po sprawie. Przecież ogłosiłby np.: wszyscy którzy mnie posłuchają dostają za 2 tygodnie awans o 1-2 stopnie a skoro na patencie był jego podpis to każdy potraktowłby to poważnie. Poza tym taki podpis na patencie oznacza pracodawcę a zatem narzuca jakąś lojalność. Wiem że ktoś może powiedzieć coś o poglądach politycznych itd, ale bądźmy szczerzy w jakiejś zadymie każdy by myślał o tym kogo ma słuchać żeby się go nikt nie czepiał a nie o swoich poglądach politycznych.     

Edited by euklides

Share this post


Link to post
Share on other sites
44 minuty temu, euklides napisał:

Też nie wiem, przecież nie żyje

 

W latach dziewięćdziesiątych też był nieżywy?

 

44 minuty temu, euklides napisał:

A przysięgę składalo się prezydentowi i chyba nazwisko Jaruzelskiego nie było wymienione

 

W roku 1966 to jakiemu prezydentowi składano przysięgę? Może nam przypomnieć euklides kto wówczas był prezydentem naszego państwa?

Share this post


Link to post
Share on other sites
jancet   
20 minut temu, euklides napisał:

A przysięgę składalo się prezydentowi

 

A skąd takie przekonanie? Bo ja jednak składałem przysięgę państwu polskiemu, które wówczas nosiło nazwę Polska Rzeczpospolita Ludowa. Może o jedną przydawkę za dużo, ale w tym państwie żyłem.

 

24 minuty temu, euklides napisał:

Przecież gdyby doszło do jakiejś zadymy typu zamach majowy w 1926 roku, gdzie nie wiadomo który generał co chce i kogo słuchać to w takim rozgardiaszu wystarczyłoby słowo takiego przewodniczącego żeby go posłuchano i byłoby po sprawie. Przecież ogłosiłby np.: wszyscy którzy mnie posłuchają dostają za 2 tygodnie awans o 1-2 stopnie a skoro na patencie był jego podpis to każdy potraktowłby to poważnie.

 

O Boże !!!

 

Po pierwsze - każdy żołnierz słuchał rozkazów swego dowódcy.

 

Po drugie - zostając oficerem nie żegnam się z rozumem. A każdy w miarę inteligentny człowiek zdawał sobie sprawę z tego, kto rządzi w tym kraju.

 

Przewodniczący Rady Państwa musiał być osobą bezwzględnie posłuszną I Sekretarzowi PZPR, inaczej by nim nie został. 

 

Konflikt między I Sekretarzem PZPR a Przewodniczącym Rady Państwa jest absolutnie niewyobrażalny. A gdybyśmy granice swej wyobraźni poszerzyli poza krawędź absurdu, wtedy i tak oficerowie słuchali by swych przełożonych, aż po ministra ON. Podejrzewam, że większość oficerów nawet nie znała nazwiska osoby, która im godność oficerską nadała.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jancet   

Ja mam wielką prośbę.

 

Wymyśliłem ten wątek jako miejsce, gdzie możemy przekazać swoje wspomnienia ze służby wojskowej w PRL. Myślę, że to temat bardzo ciekawy. Z jednej strony może pokazać nam sposoby manipulowania ludźmi, z drugiej - jak się przed tym bronić.

 

Ale mimo wszystko trzymałbym się służby wojskowej w PRL.

 

I chyba nieźle by było, żeby zostawić trochę miejsca dla osób, które ową służbę odbyły.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja odbyłem tę służbę, może jancet wątek wymyślił, ale ja go stworzyłem, nie zauważyłem by dyskutanci nie trzymali się służby wojskowej PRL.

To o co chodzi z typ apelem?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

A przysięgę składalo się prezydentowi i chyba nazwisko Jaruzelskiego nie było wymienione. Czyli jeżeli składało się ją prezydentowi to aktualnemu, czyli temu który jest dzisiaj albo temu który będzie jutro.  

 

Przecież gdyby doszło do jakiejś zadymy typu zamach majowy w 1926 roku, gdzie nie wiadomo który generał co chce i kogo słuchać to w takim rozgardiaszu wystarczyłoby słowo takiego przewodniczącego żeby go posłuchano i byłoby po sprawie.

 

Taki "przewodniczący" wtedy był, nazywał się Wojciechowski. I nic nie dało jego słówko, bo w takim rozgardiaszu słówko "I sekretarza legunów" znaczyło więcej.  Ale to w ramach OT.

 

Euklidesie. Z przysięgi można zwolnić, ale nie można stwierdzić, że złożona jest nieważna, wykreślona itd. Stąd niesmak Komara  "Cała formalność (bo nie uroczystość)"  jest dla mnie zrozumiały.  

 

Jancet napisał

 

Bo ja jednak składałem przysięgę państwu polskiemu, które wówczas nosiło nazwę Polska Rzeczpospolita Ludowa. Może o jedną przydawkę za dużo, ale w tym państwie żyłem.

 

Jancecie żeby tylko państwu polskiemu nie byłoby problemu. Wiemy obaj, że nie chodziło o to L w nazwie, a o te bratnie Sowiety w tekście przysięgi, którym też przysięgałeś wierność.

Edited by Tomasz N

Share this post


Link to post
Share on other sites
Komar   

Ja nie wiem, kto i kiedy składał przysięgę prezydentowi. Od dnia 22 lipca 1944 roku do dziś ogłaszano 6 kolejnych wersji roty przysięgi wojskowej.

Według dekretu PKWN (Dziennik Ustaw rok 1944, nr 3 poz. 13) był tam zwrot:

"Przysięgam uroczyście skrwawionej Ziemi Polskiej i Narodowi Polskiemu".

Kolejne wersje z lat 1947, 1950 i 1952:

"Przysięgam Narodowi Polskiemu".

Wersje z 1988 i 1992 nie są skierowane do konkretnego adresata. Wersja z roku 1988 zawiera sformułowanie: "Przysięgam służyć wiernie Ojczyźnie i narodowi swemu".

Zatem żołnierze nie przysięgali i nie przysięgają żadnemu prezydentowi, przewodniczącemu Rady Państwa ani I sekretarzowi PZPR. Nie przysięgali też państwu polskiemu.

W każdym z tych aktów prawnych jest artykuł, który mówi, że przysięgę wojskową według obowiązującej roty składa każdy żołnierz Sił Zbrojnych. Ale to sformułowanie nie oznacza, że po zmianie wersji roty przysięgi każdy żołnierz ma odnowić przysięgę. Przysięgę wojskową złożoną według wcześniejszych wersji wtedy, gdy były one obowiązujące, uznawano za ważną.

Jedynie ustawa o przysiędze wojskowej z 1992 roku zawiera dodatkowy artykuł o treści:

"Przysięgę wojskową według nowej roty złożą również żołnierze zawodowi oraz żołnierze rezerwy powoływani do służby wojskowej".

To było prawne unieważnienie dotychczas składanej przysięgi wojskowej według poprzednich wersji roty przysięgi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

Wersja z 1988 r. nie zawiera też już "bratniej Armii Czerwonej" więc poborowi po 1988 r. nie mają problemu z odwróceniem sojuszy.  Problem mają ci wcześniejsi. 

 

Ja nie mam problemu z ustawą jako  podstawą prawną, tylko z kwestią wykonawczą tej ustawy. Z przysięgi można tylko zwolnić, więc technicznie należało to przeprowadzić inaczej. Ktoś zwalnia cię ze starej i dopiero wtedy składasz nową, a nie jakiś sierżant w WKU mówi ci: - skreśliłem panu przysięgę..

 

Poza tym każda nowa ustawa wymagała by przysięga miała charakter uroczysty. Czy to się nie mogło odbyć w sposób uroczysty, w przypisanej jednostce wojskowej, przy udziale osoby zwalniającej i odbierającej ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.