Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
gregski

Artyleria

Rekomendowane odpowiedzi

gregski   

Ta sobie pomyślałem, że nie ma jeszcze tematu na temat artylerii. A przecież w XIX wieku doszło do zmian które całkowicie zmieniły jej obraz.

Od ładowanych odprzodkowo gładkolufowych armat do gwintowanych, odtylcowych z amunicją zespoloną.

Zasięg też wzrósł niepomiernie.

Na początek dwa pytania dla tych co się lepiej znają.

-Czy armatę Parrota można uznać za prekursora armat gwintowanych? Czy było coś wcześniej?

-Działko pneumatyczne. Co to było? Jak działało? Wiem, że było na uzbrojeniu armii brytyjskiej pod koniec XIX stulecia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
krakus57   

Grzegorz , a popatrz zamiast na pneumatykę na jego prekursorów czyli do Manuskryptu Paryskiego B ( jak się go nazywa ) czyli do zbioru notatek Leonarda z lat 1487-90.

czy prace Archimedesa , tego co powiedział ( podobno ) :„noli turbare circulos meos” .

Pozdrawiam

MJR

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Speedy   

-Czy armatę Parrota można uznać za prekursora armat gwintowanych? Czy było coś wcześniej?

O ile wiem Parrot to już czasy wojny domowej w USA czyli lata 60. XIX w. Chyba jako pierwszy zaczął produkować gwintowane działa brytyjski koncern Armstrong w 1858. Francuskie działa systemu La Hitte produkowano też od 1858.

-Działko pneumatyczne. Co to było? Jak działało? Wiem, że było na uzbrojeniu armii brytyjskiej pod koniec XIX stulecia.

Akurat brytyjskich pneumatycznych dział to nie kojarzę. Sporo uwagi poświęcili im natomiast Amerykanie. Wiąże się z nimi nazwisko Edmunda Zalinskiego, polskiego emigranta, który wstąpił do USArmy podczas wojny secesyjnej, pozostał potem w wojsku i dosłużył się stopnia oficerskiego. Zalinski był typowym dla tamtych czasów multi-wynalazcą, skonstruował m. in. ulepszony bagnet, zapalnik elektryczny, celownik teleskopowy do dział, współpracował z Johnem Hollandem nad okrętami podwodnymi (aczkolwiek okręt jego pomysłu poniekąd rozleciał się podczas wodowania :) ). W 1883 zetknął się z pneumatycznym działem opracowanym przez D. Mefforda, nauczyciela z Ohio. Nie bardzo nadawało się ono do użytku, Zalinski dostrzegł jednak potencjał tego pomysłu. W kolejnych latach przeprojektował i ulepszył pneumatyczne działo i doprowadził je do takiego stanu, że mógł przedstawić je swojemu dowództwu.

Armia nie bardzo zainteresowała się skomplikowaną machiną. Pneumatyczne działa wymagały pewnej infrastruktury, zbiorników powietrza i sprężarki napędzanej maszyną parową. Inną ich wadą była stosunkowo mała donośność. Do zalet należała przede wszystkim możliwość wystrzeliwania cienkościennych pocisków burzących o wielkiej zawartości materiału wybuchowego, przy czym był to bardzo silny materiał typu dynamitu (na bazie nitrogliceryny i nitrocelulozy), na tyle wrażliwy, że amunicji z nim nie dałoby się wystrzeliwać z normalnych dział. Dodatkowymi korzyściami była niska sygnatura wystrzału - brak dymu i płomienia wylotowego demaskującego stanowisko; huk także był niewielki - i brak nagrzewania się lufy przy wystrzale.

Pomysłem zainteresowała się natomiast USNavy, dla której zainstalowanie całej tej pneumatycznej maszynerii czy to na okręcie czy w baterii nadbrzeżnej nie było aż takim problemem. Sfinansowała ona dalsze prace Zalinskiego i tak w 1888 zbudowany został "dynamitowy krążownik" - mała 1000-tonowa kanonierka Vesuvius. Okręt miał 3 pneumatyczne działa kal. 381 mm zabudowane nieruchomo w kadłubie pod stałym kątem podniesienia 45 st. Celowanie w kierunku odbywało się manewrami całego okrętu, donośność regulowano za pomocą zaworów ciśnienia powietrza (maksymalna 2,4 km). Vesuvius został wykorzystany bojowo podczas wojny z Hiszpanią o Kubę: ostrzelał pozycje nadbrzeżne w rejonie Santiago, z dość dobrym jak się zdaje efektem. W kolejnych latach USNavy wybudowała 4 baterie nadbrzeżne również kalibru 381 mm: w Fort Hancock w New Jersey (fort chroniący jednego z podejść do Nowego Jorku, Zalinski był tam dowódcą garnizonu); Fisher Island, Nowy Jork; Hilton Head, Płd. Karolina i Golden Gate k. San Francisco. Działa wystrzeliwały 4 typy pocisków burzących: pełnokalibrowy o masie 522 kg (250 kg m.w.) i donośności 1,8 km oraz 3 podkalibrowe, wystrzeliwane z odrzucanym sabotem: 254 mm (259 kg; 100 kg m.w.), 203 mm i 152 mm (tu nie znalazłem danych póki co). Donośność tym najlżejszym pociskiem wynosiła 4,6 km. Działa Zalinskiego (o czym wcześniej nie wspomniałem) były gładkolufowe, pociski miały stabilizację brzechwową. Zapalnik był elektryczny, kontaktowy, o działaniu natychmiastowym przy uderzeniu w twardą przeszkodę i zwłocznym przy upadku do wody. Zalinski rozwiązał to stosując w obwodzie zasilania dwa zestawy baterii: jeden, normalnie wypełniony elektrolitem włączony był w obwód spłonki elektrycznej za pośrednictwem przełącznika zamykanego przez zderzak reagujący na uderzenie w przeszkodę. Drugi, pozbawiony elektrolitu (była nim woda morska) podłączony był bezpośrednio i reagował przy upadku pocisku do morza, gdy woda zalewała baterię i zaczynała ona wytwarzać prąd.

Ponadto 1 lub 2 pneumatyczne działa kal. 214 mm otrzymał pierwszy okręt podwodny Hollanda (wkrótce zdemontowane). Jedną szt. kal 381 mm zakupiła Brazylia, uzbrajając w nią krążownik pomocniczy Nictheroy (w trochę innej instalacji niż Vesuvius, z możliwością naprowadzania w poziomie w zakresie 300 st.).

Wszystko to wywalono w kosmos w pierwszych latach XX wieku. Postęp w dziedzinie klasycznej artylerii doprowadził do takiego wzrostu donośności, że działa pneumatyczne nie były w stanie tego osiągnąć. Również opracowanie nowoczesnych materiałów wybuchowych w rodzaju kwasu pikrynowego czy TNT, niewiele ustępujących takim dynamitom a o wiele bezpieczniejszych sprawiło że dynamitowe pociski też przestały być atrakcyjne.

USArmy nie bardzo pasowały skomplikowane działa Zalinskiego, nie mogła też jednak całkiem obojętnie przejść obok tego całego dynamitowego szaleństwa. Zakupiła więc próbną partię 16 dział polowych systemu Sims-Dudley. Broń ta nie korzystała z powietrza gromadzonego w butlach. Było ono sprężane na bieżąco podczas wystrzału w równoległym do lufy cylindrze z tłokiem poruszanym za pomocą naboju pirotechnicznego z bezdymnym prochem. Jak widać system był nieco skomplikowany, niemniej pozwalał na uzyskanie wszystkich tych pneumatycznych korzyści (niska sygnatura wystrzału, możliwość stosowania pocisków dynamitowych). I miał też wszystkie te pneumatyczne wady: małą prędkość początkową i niską donośność. Podstawowy model, armata 2,5-calowa (63,5 mm) ważyła około 900 kg i miała skuteczną donośność 820 m. Była gładkolufowa. Pocisk o stabilizacji brzechwowej ważył 4,5 kg i zawierał 2,7 kg dynamitu. Była też większa wersja, 4-calowa (101,6 mm) o której jednak nic na szybko nie znalazłem.

Podczas wspomnianej wcześniej wojny z Hiszpanią kilka dział 2,5-calowych dostarczono kubańskim powstańcom. Jedno czy dwa miał też walczący na Kubie ochotniczy pułk kawalerii Rough Riders, sformowany, sfinansowany i dowodzony przez Theodore Roosevelta (późniejszego prezydenta USA). Rajdersi wykorzystali swe działo podczas oblężenia Santiago (jak widać miejscowość ta miała szczęście do obrywania od pneumatycznej artylerii). Efekty były powiedzmy takie sobie. Podkreślano oczywiście wielką siłę wybuchu dynamitowych pocisków. Brak efektów dymno-błyskowych przy wystrzale pozwalał na prowadzenie ognia z zamaskowanych pozycji blisko celu, bez narażenia się na wykrycie. Z drugiej strony celność była mała, niezbyt szybkie pociski o stabilizacji brzechwowej były silnie znoszone przez wiatr. Ponadto częste awarie układu pneumatycznego zmuszały do przerwania ostrzału na 1-2 godziny, gdyż tyle średnio zajmowała pułkowym mechanikom naprawa. Tak więc system pneumatyczny i na lądzie niespecjalnie się sprawdził. Armia więcej Dudley-Simsów nie kupiła i dość szybko pozbyła się też tej serii próbnej.

Pneumatyczne moździerze powróciły na krótko do łask podczas I wojny, ale o tym może w następnym odcinku :)

Edytowane przez Speedy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Grzegorz , a popatrz zamiast na pneumatykę na jego prekursorów czyli do Manuskryptu Paryskiego B ( jak się go nazywa ) czyli do zbioru notatek Leonarda z lat 1487-90.

czy prace Archimedesa , tego co powiedział ( podobno ) :„noli turbare circulos meos” .

Pozdrawiam

MJR

Po co?

Bo przecież rzecz nie o: historii i rozwoju, tylko o danym czasie.

Zatem jaki jest związek: bezpośredni pomiędzy Archimedesem a działem pneumatycznym? Tylko proszę nie pisać o projektach z przeszłości, a wskazać bezpośredni związek - tak opierając na źródłach, bo je przecież preferuje - krakus57. Nie wiem skąd ta chęć: wypowiadania się w każdym temacie, a - wypowiedź nic nie wnosi do tematu?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
euklides   

(...).

Zatem jaki jest związek: bezpośredni pomiędzy Archimedesem a działem pneumatycznym? Tylko proszę nie pisać o projektach z przeszłości, a wskazać bezpośredni związek - tak opierając na źródłach, bo je przecież preferuje - krakus57. Nie wiem skąd ta chęć: wypowiadania się w każdym temacie, a - wypowiedź nic nie wnosi do tematu?

Nie wiem czy tu nie ma pomyłki. Archimedes wynalazł działo parowe a nie pneumatyczne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Speedy   

A te pierwsze działa z 1858 roku to odtylcowe były?

Armstrong - tak, La Hitte - nie, odprzodowe.

Edytowane przez Speedy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Tomasz N   

P. Olender w "Lissie 1866" omawiając rozwój artylerii podaje, że na okrętach działa gwintowane pierwsza wprowadziła Francja w 1855 r. Były to działa odprzodowe. Od 1860 r. zaczęto wprowadzać działa odtylcowe ze zamkami śrubowymi, ale ze względu na słabą jakość stali kutej, z której wykonywano lufy, nie był to udane rozwiązania. Braki te we Francji usunięto dopiero około 1870 r. po opanowaniu lepszych technik produkcji stali (czyżby stal martenowska ?)

W GB artylerię gwintowaną wprowadzono w 1860 r. i były to działa odtylcowe. Ale, że też nieudane ze względu na jakość materiału, to szybko wrócono do odprzodowych wprowadzając trzy rodzaje dział: Armstronga o lufach gwintowanych wzmocnionych pierścieniami, Whitwortha o lufach heksagonalnych i Pallisera będących przeróbką starych dział na gwintowane.

Najlepsze działa wytwarzano w Prusach w zakładach Kruppa, który najlepiej opanował produkcję wysokogatunkowej stali, ale i też były to konstrukcje warstwowe wzmocnione pierścieniami. Ale były odtylcowe i miały zamki klinowe.

Edytowane przez Tomasz N

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gregski   

Jak załadować gwintowane działo odprzodkowe? Toż pocisk powinien mieć coś w rodzaju pierścienia wiodącego. Wbijano go? Jak to robiono w przypadku armat o dużym kalibrze?

Przyznam się, że nie potrafię sobie tego wyobrazić.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Tomasz N   

W swoim czasie zajmował się tym Harry, nie wiem czy na forum. Wbijali drewnianym tłuczkiem. A zapalnik był cofnięty w skorupie i zabezpieczony taką drewnianą poprzeczną zawleczką rozmiaru lufy, która wypadała od obrotów już po wyjściu pocisku z lufy przy wystrzale.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gregski   

To ładowanie musiało trwać wieki.

A działa dynamitowe? Co to był za "zwierz"?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Speedy   

A działa dynamitowe? Co to był za "zwierz"?

No właśnie tak niekiedy mówiono na te amerykańskie "pneumatyki". Wystrzeliwały one pociski elaborowane dynamitem, a dokładniej czymś w rodzaju żelatyny wybuchowej (mieszanina nitrogliceryny - NG - i nitrocelulozy - NC). Materiał taki był zbyt wrażliwy, by wystrzeliwać go w pociskach z normalnych dział (chociaż różne opinie o tym słyszałem; ale nawet jakby się dało to i inne kwestie jeszcze zostają, trwałość chociażby). Efekt burzący był w każdym razie bez porównania większy niż typowej amunicji tego okresu, którą najczęściej elaborowano po staremu czarnym prochem, a z rzadka NC. Lepsze materiały wyb. w rodzaju TNT czy melinitu dopiero powoli wchodziły do użytku.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Tomasz N   

Speedy co to były zapalniki Scheckla ?

Edytowane przez Tomasz N

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Tomasz N   

Sprawdziłem dalej "Lissę" Olendra i tam przy okazji omówienia artylerii przeciwników podaje on, że Austriacy mieli mieć świetne odtylcowe działa 150 i 210 mm Kruppa, ale z wiadomych powodów ich nie dostali. Musieli więc oprzeć się na produkcji rodzimej, a były to gwintowane działa odtylcowe systemu Wahrendorfa o zamkach klinowych o kalibrze 150, 120 i 80 mm (pociski odpowiednio 64, 40 i 12 funtów). Co ciekawe były to działa z brązu, gdyż nie opanowano w Austrii jeszcze na tyle technologii stali. Ponieważ brąz był słabszy od stali, ich osiągi były słabe, a wartość bojowa jak dział gładkolufowych odprzodowych. Z jednym wyjątkiem - te gwintowane z brązu były lepsze na duże dystanse.

Włosi natomiast mieli działa z importu i własne. Wśród nich 254 i 203 mm odprzodowe gwintowane działa Armstronga (300 i 180 funtowe) i własnej produkcji gwintowane odprzodowe 160 mm i 120 mm o lufach wykonanych w dwóch technikach: jako lane i wzmocnione pierścieniami. Ale te ostatnie to nie była stal najwyższej jakości, na dodatek pociski do 160-tek były źle wyważone i koziołkowały. A z mniejszych kalibrów mieli też jak Austriacy brązowe odtylcówki 75 mm.

Oczywiście większość dział to były klasyczne gładkolufowe odprzodówki, których tu nie będę omawiał.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gregski   

A piszą ile taka brązowa lufa wytrzymywała? Bo wydaje mi się, ze w brązie ten gwint będzie się ścierał.

Druga sprawa to waga pocisków. 300 funtów to ponad 120 kilo. Jak to na okręcie załadować do lufy? Dźwigiem?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.