Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/

Recommended Posts

Ciekawa sprawa z pseudonimami Sørena Kierkegaarda, nie tyle się za nimi krył, co tworzył "pseudonimowych autorów": A., H.H., N.N. (Nicolaus Notabene), Victor Eremita, Anti-Climacus, Hilarius Bogbinder, Johannes Climacus, Constantin Constantinus, Inter et Inter, Quidam, Johannes de Silentio, Frater Taciturnus...

w 1846 r. duński myśliciel napisał obszerne dzieło (przeszło pięćset stron), pod dość długim tytułem "Afsluttende uvidenskabelig Efterskrift til de philosophiske Smuler. Mimisk-pathetisk-dialektisk Sammenskrift, Existentielt Indlæg af Johannes Climacus. Udgiven af S. Kierkegaard", gdzie jako autor widniał Johannes Climacus. Pd koniec tego dzieła ( u nas znanego pod mocno niefortunnym tytułem: "Zamykające, nienaukowe postscriptum") wypowiada się niejaki. S. Kierkegaard (w którym możemy się domyślać prawdziwego autora), gdzie tak objaśnia swoje rozumienie pseudonimu:

"Moja pseudonimowość lub polionimiczność nie ma przypadkowego związku z moją osobą (a na pewno nie wiąże się z obawą przed karą prawa, którego, o ile wiem, wcale nie naruszyłem,drukarz zaś i urzędnik cenzury zawsze byli oficjalnie powiadomieni, kim jest autor publikacji), ale ma zasadniczy związek z samym procesem kreacji (...)

To, co spisane, jest zapewne moje, lecz jedynie jako to, co dzięki słyszalności repliki włożyłem w usta produkującej, poetycko-rzeczywistej jednostki: mianowicie jej światopogląd (...)

A zatem w książkach pseudonimowych ani jedno słowo nie jest moje.

Nie mam do tych słów osobistego stosunku, gdyż niemożliwy jest taki stosunek wobec komunikatu obarczonego podwójną refleksją. Jedynie ja pod względem prawnym i literackim ponoszę odpowiedzialność (...) a cała poetycka kreacja byłaby eo ipso niemożliwa, bezsensowna lub nie do wytrzymania, gdyby replika miała być (prostodusznie rozumianymi) słowami producenta. Oto moja prośba i życzenie: ten, kto zechce przytoczyć chociaż jedno zdanie z moich książek, niechaj poda nazwisko pseudonimu, a nie moje".

/cyt. za: B. Świderski "Czepiam się Kierkegaarda", Warszawa 2015, s. 104/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie o literackim pseudonimie, ale za to całkiem dowcipnym...

oto na łamach wydawanych przez Towarzystwo Szubrawców "Wiadomości Brukowych" (nr 274, z 4 marca 1822 r.), w dziale "Korespondencya" zamieszczono list*. Jest to list od wiecznego pieniacza sądowego, który zwraca się do redakcji o pomoc, jako, że znalazł się w kłopocie z racji tej, iż sąsiedzi postanowili go ignorować:

"A przecież wyznać W Panu muszę, iż to wielkie nieszczęście wisi nade mną i bez wątpienia na mnie spadnie, ieśli ratunku sobie nie opatrzę, a wszystko to z przyczyny niedobrych sąsiadów moioh [tak w oryg.], którzy gwałtem chcą ze mną pokoju (...)

Jeśli mnie to nieszczęście spotka, cały świat zapozwę...".

/tamże, s. 35-36/

 

List podpisał: Remigiiusz Dopiekayłło de Jure de Hayda.

 

Rozbudowane pseudonimy literackie i dziennikarskie były zresztą charakterystyczne dla XIX i początków XX wieku, wspomnieć można: "Autor bez charakteru, wyzuty z wszelkich szlachetnych popędów", ""Chwalski z Napuszyna pseudodoctus , wielu uczonych towarzystw sparaliżowany członek", "Mieszkańcy klucza kręcimęckiego", "Don Kozako -Filogrono-Soniko-Pietro,członek sali ołowianej", "Dr obojga praw, tj. lewego i prawego", "Szukaj wiatru w polu", "Pewna duchowna osoba, Demokrata" czy "Polka kochająca całym sercem Ojczyznę i jej Bohaterów".

/za: D. Świerczyńska "Pseudonim literacki i jego stosunek do tekstu", "Pamiętnik Literacki", T. LXX, z. 4, 1974; tejże "Pseudonimy 'Wiadomości Brukowych'", "Rocznik Towarzystwa Literackiego imienia Adama Mickiewicza", 1972, Tom 7/

 

A co łączy autora "Słownika prawdy i zdrowego rozsądku" z twórcą "O imieniu Polaków i Polski" i autorem "Kariery Nikodema Dyzmy"?

* - Oczywiście był to redakcyjny tekst o charakterze satyrycznym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zadziwia mnie zaistnienie "Guliwera" w Polsce, zmiana "v" na "w" jest do zaakceptowania, ale czemu oberżnięto jedno: "l"? Swift posłużył się pseudonimem "Lemuel Gulliver", odpowiednio uzasadnionym w przeszłości (ze starofrancuskiego: "goulafre"). I chyba z tego problemu zdają sobie sprawę twórcy adaptacji, część przedstawień ma w tytule "Guliwera...", inne "Gulliwera".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pearl Craigie (ta, która praktykowała perfidne "mgławienie*") nie była wybitną pisarką, za to była (w swych czasach) wpływową osóbką w ówczesnym świecie literackim kobiet, m.in. była przewodniczącą Society of Women Journalists (od 1895 r.). Na sztandary ruchu kobiecego niezbyt się jednak nadaje, była członkinią Anti-Sufrage League i stwierdzała: "I have no confidence in the honour of the average woman or her brains". Bardziej brytyjska, niźli amerykańska, choć urodziła się w Chelsea, pod Bostonem. Zadebiutowała powieścią "Some Emotions and a Moral" posługując się pseudonimem: "John Oliver Hobbes".

Skąd taki pseudonim, dodajmy: łatwy dla wszystkich (czy tylko dla ówczesnych?) do rozszyfrowania...

* - tak przy okazji, na czym polegało kobiece "mgławienie"?

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

W powojennej Polsce na łamach "Przekroju" pod pseudonimem Jan Kamyczek savoir-vivere uczyła Janina Ipohorska. Ponoć cykl wymyślił Jerzy Waldorff . Pseudonim zaś to pomysł redaktora naczelnego Mariana Eilego.

Edited by gregski

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)

A co łączy autora "Słownika prawdy i zdrowego rozsądku" z twórcą "O imieniu Polaków i Polski" i autorem "Kariery Nikodema Dyzmy"?

Och, to nader łatwe. Zarówno: Kazimierz Bartoszewicz, Jan Karłowicz, jak i Tadeusz Dołęga-Mostowicz, posłużyli się dowcipnym pseudonimem: "C.hr.Zan".

Share this post


Link to post
Share on other sites

W powojennej Polsce na łamach "Przekroju" pod pseudonimem Jan Kamyczek savoir-vivere uczyła Janina Ipohorska. Ponoć cykl wymyślił Jerzy Waldorff . Pseudonim zaś to pomysł redaktora naczelnego Mariana Eilego.

To Kamyczek do ogródka?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zapomniany, a ciekawy, polski poeta zamiast  zwykłego pseudonimu uzył prostej zgadywanki:

"Imię ma z raju

Ski ogon przezwiska

Rok wspacznie głową

Czyn w środek wciska".

Któż zacz?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
poldas   

Jeżeli twórca danego dzieła nie potrafi przekazać tego co pomyśli jego głowa, to czyj problem.?

Twórcy, a nie odbiorcy.

Korczyński przesadził.

Zresztą Adam Mickiewicz też w "Dziadach".

Podobna forma "odlotu".

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla Janiny Kozłowskiej-Studnickiej był czytelny, dla Józefa Jędrzeja Załuskiego był czytelny, dla Romana Pollaka był czytelny... widać podchodzili do tego w zbyt uproszczony sposób, nie tak erudycyjnie i krytycznie jak poldas.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.