Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
secesjonista

Gwara - zapomniane znaczenia, szczególne perełki językowe

Recommended Posts

jancet   

Znaczenie tak, pochodzenie - nie.

Jeżeli chodziło o ową "dzięcielinę", a znaczenie jest prawidłowo opisane chodźby w wiki http://pl.wikipedia.org/wiki/Dzi%C4%99cielina, to jakiś promyk światła można na to rzucić.

W słowackim istnieje wyraz "ďatelina". To "ď" oznacza miekkie "d", zaś litera "t" w połączeniu z krótkim "e" też jest miękka (to znaczy, że słowackie "-te-" należy wymawiać jako coś podobnego do "-tie-", ale "-té-" już twardo "-tee-".

Ten słowacki to jest trochę porąbany, oni odróżniają samogłoski krótkie i długie oraz akcentowane i nieakcentowane, inaczej wymawiają "ch" od "h" i jeśli tego nie umiesz, zrozumięją, że jest Ci zimno, choć chciałeś powiedzieć, że jesteś głodny :).

Ale nie trzeba być językoznawcą, żeby wiedzieć, że "miekkie d" w wielu innych językach słowańskich odpowiada naszemu "dź" "dzi", zaś "miękke t" - "ć", "ci".

Zatem przepisując "ďatelina" po naszemu otrzymamy "dziecielina". Nota bene "deti" to są "dzieci", a "ďateľ" to "dzięcioł".

Natomiast słowacka "ďatelina" (a także bardzo podobne wyrazy po serbsku, chorwacku, słoweńsku, bułgarsku i macedońsku) to po prostu nasza koniczyna, nieważne czy biała, czerwona, czy bladoróżowa. Oczywiście biała nie mogła "panieńskim rumieńcem pałać", ale mieszanina białej i czerwonej już tak.

Zauważmy, że na południe od Karpat nazwa "ďatelina" występuje w niemal wszystkich językach słowiańskich (po czesku też trochę podobnie - "jetel"). Jeśli zatem Mickiewicz odnotował "dzięcielinę" jako gwarowe określenie "koniczyny" na Wileńszczyźnie czy Nowogródczyźnie, czyli na przeciwnym krańcu Słowiańszczyzny, to by znaczyło, że to określenie było dla Słowian pierwotne, a polska, ukraińska i białoruska "koniczyna", "конюшина", "канюшына".

Ale Mickiewicz interesował się innymi językami słowiańskimi, więc tę "ďatelinę" mógł wziąć ze słowackiego czy chorwackiego, a że mu się brzmienie wyrazu spodobało, to go spolszczył i umieścił w "Panu Tadeuszu" pół żartem, a teraz się nad tym głowimy. :rolleyes:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety wiki mnie nie przekonuje.

Próba przepisywania słów ze słowackiego - również.

Warto zajrzeć do czterech znaczeń jakie poddał Lehr-Spławiński i do analizy Dybowskiego (trifolium pratense?).

Również warto zapoznać się czemu Jundziłłowie wskazują na trifolium repens i co zostało zawarte w "Roślinach Polskich" z 1924 r. na stronie 395.

A że koniczyna - to chyba nie jest odkrycie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jancet   

Niestety wiki mnie nie przekonuje.

Prosiłem Cię o przedstawienie tego, co Cię przekonuje. Nie chcesz - trudno.

Próba przepisywania słów ze słowackiego - również.

Tego nie bardzo rozumiem. Przedstawiłem kilka faktów, co do znaczenia pewnego słowa, użytego przez Mickiewicza w "Panu Tadeuszu", w kilku językach słowiańskich. Faktów. Jak fakty mogą przekonywać lub nie przekonywać?

Warto zajrzeć do czterech znaczeń jakie poddał Lehr-Spławiński i do analizy Dybowskiego (trifolium pratense?).

Również warto zapoznać się czemu Jundziłłowie wskazują na trifolium repens i co zostało zawarte w "Roślinach Polskich" z 1924 r. na stronie 395. A że koniczyna - to chyba nie jest odkrycie.

Rozumiem, że poziom pogardy dla mojej wiedzy jest tak wysoki, że możesz co najwyżej wskazywać mi lektury, których nieznajomością się cechuję. Ok, jeśli tak lubisz - niech tak będzie. Ja, gdy się ktoś o mnie pyta, staram się odpowiedzieć, co wiem i skąd wiem. Ty wolisz wykazać moje nieuctwo i na tym poprzestać. Twoja wola.

Porzycając dzięcielinę, wracam do gwar.

Wspólczesne Podlasie przedbużańskie (gminy Korczew, Platerów):

komin = "dymnik",

weranda, zadaszony taras = "przystawek",

chwasty, bujna roślinność = "ziele",

kawałek drewna do porąbania = "skałka",

leśna bita droga = "tryba",

piec grzewczy (nie do gotowania czy pieczenia, ale taki do ogrzewania pomieszczeń) - "hermetyk",

łątka (pionowa belka z fazami, w które się wsuwa poziome belki czy deski) = "stojak".

Więcej tego było, ale trudno sobie tak naraz to przypomnieć. Co do sztuki ciesielskiej to mam gdzieś nazwy wszystkich belek w krokwiowej bezkalenicowej spisane, jeśli to kogoś interesuje - odszukam i przekażę. Niektóre zdają mi się ogólnopolskie, niektóre - lokalne.

Z innych ciekawostek.

Ja nie wiem, jak ten podlaski "hermetyk" działa. Wczesniej widziałem piece grzewcze (Warszawa, Kraków, Białowieża, środkowa Słowacja, Słowenia) które miały górny szybr (vel "szyber"), odcinający komorę spalania od komina. Trzeba było pamiętać, żeby zamknąć ten szyber, jak się skończy palić, coby ciepło przez komin nie uciekło. Tylko tu spotkałem się z takim piecem, który górnego szybra nie ma, a ciepło trzyma (tę uwagę przeniosłem do nowego wątku https://forum.historia.org.pl/index.php?app=forums&module=post&section=post&do=new_post&f=304).

Słabo odróżniają ptaki drapieżne. Po niebie krąży myszołów (w zasadzie nie można go z niczym pomylić, jeśli kołuje wysoko nad ziemią, bardzo podobne trzmielojady i gadożery nie mają tego zwyczaju, a poza tym na Podlasiu są bardzo rzadkie), ale czterech miejscowych zgodnie stwierdza, że to jastrząb (jastrząb nigdy nie kołuje).

Za to odróżniają gatunki ziemniaków, czego zwykle "miastowy" nie potrafi.

Edited by jancet

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nigdy...?

DZIENNIK ORNITOLOGA

DRAPERIE PRZESTRZENI (VI):

"Natychmiast rozpostarł się przede mną wspaniały widok wielkiego kompleksu leśnego, samych szczytów drzew, nad które raz po raz wzlatywały sójki i sroki, drozdy i świergotki i nad którymi kołował dumnie jastrząb".

/

http://lebioda.wordpress.com/2010/08/18/draperie-przestrzeni-vi

/

Łowiecki dziennik myśliwych:

"Piękna pogoda obserwuje jastrzębia kołuje ,duże ptaszysko tak pomału zbliża się w moją stronę,aż tu nagle daje nura w dół ziemi .Wstałam ale nie mogłam dopatrzeć co się dzieje, bo pole kawałek wyżej nie było skoszone z wysokiej już słomianej trawy wystartował zając".

/

http://dziennik.lowiecki.pl/forum.php?f=14&t=15869&numer=2243

/

Forum Koła Przyrodników Studentów UJ:

"Kołujący jastrząb nie jest częstym widokiem w przeciwieństwie do krogulca (zwłaszcza zimą). Dodatkowo widać tu czarną maskę ptaka. Ogon jest pozbawiony 2-gich w kolejności zewnętrznych sterówek, stąd okrągła krawędź nie jest tak uwidoczniona".

/

http://www.eko.uj.edu.pl/kpstuj/forum/viewtopic.php?p=8285&sid=94b8c5a475648312f2ae5f5885b4608a

/

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites
jancet   

Nigdy...?

Nigdy nie mów nigdy :thumbup: !!!

A tak serio, to nie - nie kołuje "po niebie wysoko nad ziemią". To, że lata nisko, jest w atlasach ptaków podawane za cechę gatunkową, pomocną w identyfikacji. Zdarza mu się jednak polować w niskim (jak na ptaka, będzie to jednak dużo ponad głową człowieka :) ) locie patrolowym, a jeśli coś zauważy ciekawego na ziemi, to i zatoczyć koło. Jego lot zdaje się obserwatorowi dość niepewny, szybować potrafi przez bardzo krótki czas, przerywany jednym lub kilkoma wymachami skrzydeł. Doskonale to widać na przytocznym przez Ciebie filmiku studentów krakowskich. Potrafi lecieć bardzo szybko, ale nie lata wytrwale. Z resztą na zimę nie odlatuje.

Natomiast myszołów jest znakomitym lotnikiem, a raczej - szybownikiem. Patroluje na wysokości kilkudziesięciu metrów, ale bardzo charkterystycznym jego zachowaniem jest wykorzystywanie wznoszących prądów powietrza, z którymi, zataczając charakterystyczne regularne koła, a raczej spiralę, potrafi wzbić na bardzo znaczną wysokość - nie wiem, ile to metrów, ale na tyle dużo, że dla wielkorotnie obserwowałem, jak jego sylwetka zamienia się w punkcik, a potem rozmywa w powietrzu (a mam nadzwroczność starczą), zaś jest to ptaszysko mające 150 cm rozpiętości skrzydeł. Zachowanie to jest charakterystyczne dla toków myszołowa, jednak wielokrotnie obserwowałem tak zachowujące się samotne ptaki (może one się widziały wzajemnie, tego wykluczyć nie mogę), a także grupki kilku osobnikow - to widok charakterystyczny dla końca lata.

Polecam lektury naukowe lub popularnonaukowe, googlanie nie zawsze jest świetne :rolleyes: , np.:

Zygmunt Pielowski, Ptaki drapieżne, Oficyna Edytorska "Wydawnictwo Świat", Warszawa 1996,

Theodor Mebs, Ptaki drapieżne europy. Przewodnik, Multico, Warszawa 1998,

Jan Sokołowski, Ptaki Polski, PZWS, Warszawa 1972

To, co obserwowaliśmy wtedy z owymi Podlasiakami to był myszołów, nie jastrząb. Odróżniam te dwa gatunki. Mogę mieć problem z odróżnieniem myszołowa od trzmielojada, albo samca jastrzębia od samicy krogulca - fakt. Ale jak jakiś ptak kołuje wysoko na niebie, to to nie jest jastrząb.

DZIENNIK ORNITOLOGA

DRAPERIE PRZESTRZENI (VI):

"Natychmiast rozpostarł się przede mną wspaniały widok wielkiego kompleksu leśnego, samych szczytów drzew, nad które raz po raz wzlatywały sójki i sroki, drozdy i świergotki i nad którymi kołował dumnie jastrząb".

/

http://lebioda.wordpress.com/2010/08/18/draperie-przestrzeni-vi

/

Jak tak poświęcić nieco więcej czasu na lekturę tej witryny, to można zorientowac się, że w tym miejscu są opisane wspomnienia kilkunastoletniego chłopca, z którego później wyrósł dr Dariusz Lebioda - nie ornitolog, tylko filolog. Tą swoją wersję "ja" sprzed lat nazwał zaś raczej "ornitologiem" nie dlatego, że wiedzę o ptakach zdobył wielką, lecz dlatego, że tak jak one, lubił siedzieć w gałęziach drzew. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Bardzo przyjemnie się czyta jego teksty, i ten, i parę innych przejrzałem. W tym fragmencie mowa jest o tym, że autor "długo przemierzał las mieszany", aż znalazł piękny buk, na który się wspiął i to z tego buka ujrzał owe "wzlatujące sójki i sroki, drozdy i świergotki, nad którymi kołował dumnie jastrząb". Bardzo to pięknie napisane, tylko że:

- swiergotki łąkowe w polne w lesie nie żyją, a drzewny co najwyżej na skrajach lasu i leśnych polanach,

- sroki to wnętrza większych lasów unikają jak ognia, ogólnie mało ich tam, gdzie lasów dużo,

- drozd niby leśny, ale jednak lubi skraj lasu,

więc jedynie sójkę, i owszem, często się spotyka w jego głębi.

Generalnie dr. Lebiodzie chyba bardziej zależało na pięknie wypowiedzi, niż na jej ornitologicznej ścisłości.

Pozdrawiam serdecznie Secesjonistę i wszystkich, którzy to czytają.

Edited by jancet

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak już uzmysłowiliśmy sobie umiejętność i praktykę jastrzębi w zakresie spirali logarytmicznej...

Jakie w gwarze bywały opisy (wspomniane przez latorośl gregskiego) dziwożonów?

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zanim się odezwą głosy co do dziwozonów mała próbka gwary mazowieckiej minionych wieków.

Rzecz wyjęta ze studenckiego słownika Michała Kozaneckiego "Narrationes Oratiorae Seu Sabbathivae Per Me Notate..." z okolo 1703 roku:

król - najjaśnieszy ogarek i jaśnie oświecone łuczywo

chleb - stawinoga, trwalec

boża męka - cierpiącka

kiełbasa - rychlica

nóz - cepel

kopia - bodziciec

kogut - gospodarz

pistolety - gdaki

piwo - łykawka

rękawice - chuchawki

rzepa sucha - koci wrzask

śledź - gotowiec

szabla - błyskawka, serpentyna

szubienica - zły raz

strzelba długa - samopek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak w praktyce wyglądać miało użycie gwary mazowieckiej schyłku XVII wieku, próbka poniżej z Uniwersału Wojewody Mazowieckiego:

"Moi Mili Łaskawowie Łaskawcy, Rodzona Szlachta, Przezacni Wielmozni Panowie.

Oskazać racył Najśniejsa Świecka, Bozy Ogarek, Xiązę Nas Dziedzine, abyście Waseć gotowali się i onacyli na ten miły warchoł albo racej pospolitackę, zebyście Waseć przykrasiwszy jako zółwie w blachy dla nadstawidła mieli puchopęki, darmochwieje, wnackowice, siepakownice, śmigace, siągace, salsesaki, rozascyny, wscepiny, plagwersaki, bandlecie; tręcznikow tes Waseć nie zapominajcie.

Albowiemci, moi mili Panowie Ślachta, o będzies tam reta, dla Boga zywego, huk, puk, wrzask, trzask, łoskot, chwiest, selest, ledwo z skóry zywego nie wyskocy od samego strachu, abowiem kiedy przyjdą Tatarzy na chudllistych bachmatach, to jest PAn Ham i z swoim ruśniarstwem, złodziejstwem, marcarstwem, az groza patrzeć, jakie tam będzie naszej krwi rozlanie (...)

Przytym nie zabacajcie Waseć wziąć z sobą w rydwanice, w koleskę wysickaca z łąmańcem, stawinogi, kociego targu, kryzeluchy, jajec, maswa, swoniny, sadwa, oju i innych wselakich twustości i smarodwidwa i okrasy, bo jezeli tego wsytkiego mieć nie będziecie, to was nie tylko ruśniarstwo z Tantarami, ale wciurnasteccy carci od głodu do piekła pobiorą.

To do wiadomości Wasej i w ucho Wąm włozywsy, skaradnego pomnozenia zywota zycęmy.

Actum w Cersku, kiedy bydlo po południu pędzono do wody i świnie do błota".

I kolejny, tym razem późniejszy - z pierwszej połowy XVIII wieku "Uniwersał cyli Wić dęmbowa na ruchawkę Mazowiecką":

"Najjaśniejse Światło, jaśnie goręjące Lucywko, najwyzsy Namasceniec od wchodu do zachodu, od poranku az do wiecora, mocny i nieustrasony Dierzawca, grzecne i udciwe Panie, nieladajakie we wsiakich pocwarach i wścorkich przeciwników Płasec i Gromociel (...)

abyście Waseć wespółek i grontownie nałozywsy (...) do wytoconych sarpaków meznie i nielekliwie się przypasawszy, na dzikie pola pod Ciechanów z meznym sercem, z nieuzstrasoną odwagą stawić się racyli, bo tam, a nie gdzie indzie, nasa krew iako scerne złoto, za obrone ojcyzny a matki nasej, z wielką nas wsysstkich pociechą lać się będzie.

A ze takowy cas a przytym główna potrzeba tego wyciąga, azebysmy się z wselką Nasą onakowością pokazali, tedy jaśnie gorejące Lucywko po wtóre i po trzecie rozkazuje, przykazuje i nakazuje, abyście Waseć nie zapominali sarwarku, jak to: grzebieluchy, trzciniatki, stawinogi, trwałpiduchy, pichlichy, kociego targu, sapsajochy, cierpialek, chlist, pochlist, wedzonego chleba, a przytym radcie Waseć pomnieć wziąć samołotów, cichopeków, motowidła, bandoletów (...) zelazne capki i kosule, boć tam będzie sastu i po siastu, seku puku,scęg brzęg, hen pietr dlaboga rata, Chrześcijanie mili, juześmy u kata. (...)

A przytym Jegomość Pan Król to jest sobie pod wielkim zakąłdem waruje i obiastrza, abyście Waseć przed casem z ordyku przd swaty nie wyjezdzali dopiero wtencas, kiedy pan starsy capką kiwnie, tus dopiero wsystkie niepotrzebne trewności na strone ciepając, tym niezbednym oscercom wprzód z pukawki ocy zaprusywsy a potym, kazdy swego za cupryne załapiwsy, ogólnie wsyscy wras pięścią w smierdziochę iw pasceke bieli, tłukli, sarpali, ogryzali zebra, płuca i inne tem pdobne nadzienie z nich wywłócyli, a wywłócywsy prędko, zeby z tyłu niebacny jani nie zaskocywsy szcurek nie gwaznął paszcęki i nie oskaredziel sromotnie (...)

A jezeliby się zaś (...) przelekli się wojskowej ograski, figas migas, jako wy sami dobrze wiecie, skapki pokinąwsy, bez capki, bez sarpaka, bez botów, rów nie rów, dół nie dół, zagon nie zagon, zyto nie zyto, zboze nei zboze, jeden drugiego wyścigając a wołając: juzemci zginał a juzci mię tu nie mas, na wstyd i udciwość swe nie dbając, do domów swych uciękając, tedy JMość Pan Król (...) z wielką was wszystkich obelgą mścić się będzie. (...)

Które to posłuseństwo iterum atque iterum, jak pierdem tak pierdem, JMoć Pan Król Wasęciom stolecnego miasta niedobyty fortecy, pod imieniem Liw nazwanej, nasiadłym obywatelom głosząc, Sam sie dla więksy wierby wielkim u prawej nogi palicem i neiladajakim cernidłem podpisuję".

Datt. w Warsędze".

Czyż nie przepyszne i bajeczne słownictwo?

Zwłaszcza to - ogryzanie żeber w bitwie, pieczętowanie prawym palcem u nogi, pierdem tak pierdem...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolega lancaster w temacie o Redlu pisał o języku armii:

(...)

Oczywiście jak widzimy niemiecki był językiem oficjalnym w Gemeinsame Armee , a węgierskie uprzywilejowane stanowisko pozwoliło im zachować , język węgierski jako narodową komendę w jednostkach Honvedow , ciekawym wynalazkiem była " mowa pułkowa ", na podanym przykładzie widać jak np w 100 Pułku Piechoty w Krakowie były trzy oficjalne języki polski , czeski i niemiecki , i obowiązek posługiwania się nimi

(...)

Jak wyglądać mógł ów "pułkowy język" w zakresie polskiego, dwie małe próbki oddające dziwność powstającej gwary żołnierskiej:

"Kapral... wręczył mu sztrucak, kapustrak..."

Owi kaprale pouczali również jednoroczniaków o podstawach, zatem każdy rekrut musi mieć trzy "caki": ecak, necak, pucak.

sztrucak (Strohsack) - siennik

kapustrak a. kapolstrak (Kopfpolster) - zagłówek

co do trzech caków: Eßzeug, Nähzeug, Putzzeug.

:lol:

Na bazie służby w 13 pułku piechoty powstał taki oto wierszyk:

"A w tej naszej Opawie dają szpryc bez przerwy,

bo chcą z człowieka zrobić ofika rezerwy.

Cienki i nasermatny jest los andzieryga,

bo chłop musi dzień cały zwijać się jak fryga.

Żołądek wciąż na wieczne uskarża się pustki,

bo dają nam brotkarty, a lenung - dwie szóstki.

Jeszcze słońce nie wstało, a już brzmi tagwacha,

a kużdy przed raportem czuje w duszy stracha.

Zanim z fabryk zaryczą smętne głosy syren,

my już słyszymy komando: haptok! i masziren!

Gwery siulta! na ramię! i wnet glidem długim

w śtrekownych dupelrajach idzie cug za cugiem.

Na samym tecie idzie Kosterschitz kapitan,

wciąż klnie, szczeka, dundruje i warczy jak brytan.

Direction Irrenanstalt Wirtshauslaterne!

Już widać w dali błonie szerokie, bezmierne:

Egzecyrplac!... Dotychczas wszystko to drobnostki,

bo idąc, brnąłeś w dreku jedynie po kostki,

teraz co chwilę: Nieder!, co chwilę śwarmlinja,

a człowiek się po rowie tarza wciąż jak świnia.

Jeszcze nie zjesz obiadu, już pucuj się się z błota,

a gdy ferszlus masz brudny, to ajncla odwalisz,

chyba że lejtka trafi ze złości paraliż.

Potem znów kiertajch, cug-halt! Za ten caly dings

będziesz miał na osłodę Defilierung links!

Wieczorem Onderschecka plecie o Schießwasen,

a tobie się kolacja majaczy jak przez sen.

A Blumental nam w głowę kładzie Terrainlehre,

zaś Bronek do swej Mizzi śle westchnienie szczere.

Lejtnant Schwab austryjackiej nas uczy strategji,

a wiara chce już w cymbrach zdobywać noclegi.

Dynstreglamę, erster Teil, trzeba znać jak pacierz,

a ty ino się w myśli Oberringiem naciesz.

Nawet w niedzielę z Kätchen nie pójdziesz na hajty,

bo szulkomando'befel znosi ibercajty".

/J. Birkenmajer/

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kolega lancaster w temacie o Redlu pisał o języku armii:

Herr Gott ,

Secesjonisto wzruszyłeś mnie , ze ktokolwiek o tym temacie pamięta :)

Proponuje wiec Twoj temat :

Gwara - zapomniane znaczenia, szczególne perełki językowe

znacznie rozszerzyć o żargony ( tj. gwary ) wojskowe , więzienne , prawnicze a i o nowomowę z czasów PRL ;)

Przykładów nie podaje do czasu gdy jako autor-założyciel tematu zgody nie wyrazisz ( inaczej to OT )

Share this post


Link to post
Share on other sites

Och o nowomowie tego okresu mamy już temat:

Nowomowa PRL i jej przykłady

oraz zbliżony:

Komuniści a język

z czasów bardziej współczesnych (zatem tu by pasowały teksty prawnicze, jeśli o dzisiejszych prawnikach mowa):

Nowomowa w III RP

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites

kilka zapomnianych a gwarowych nazw grzybów:

- gadówka, gadziora, gadówa (niektóre obszary Śląska), pśoty, ńeprave, ġiftṕilce (Opolszczyzna)- na grzyby trujące

- kurṕitka - czubajka kania

- pravaček - borowik szlachetny

- gołymb'orka - gołąbek cukrówka

- pśi pravik - goryczak żółciowy

- krovou papla, krofskou papla, krove vary - kolczak dachówkowaty

- sarńa - kolczak obłączasty

- kozouk brunatny - koźlarz babka

- b'irkenṕilc, fafernouk, rotkapa, rotkopf - koźlarz czerwony

- fafurok, faierouk - maślak pstry

- gorscuk, gorscouk, pšetakufka, śitara - maślak sitarz

- rycka, raicka, pravy ryzyk - mleczaj rydzyk

- pśi ryzyk, źiwy ryzyk - mleczaj wełnianka

- potṕinka - opieńka miodowa

- barańi vaica - piestrak jadalny

- śinol, śinok, śińouk - podgrzybek brunatny

- kužy - pieprznik jadalny

- zamćok - podgrzybek jadalny

- smers - smardz

- smorza - smardz jadalny

- kuži pympek - tęgoskór pospolity

- surlotka (?), sosnok (?), sromotka (?), faflok (?)

Tych akurat nie uwzględniła autorka swego opracowania, ale i tak warto zajrzeć do:

B. Bartnicka-Dąbkowska "Polskie ludowe nazwy grzybów"

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites
Friggi   

Zatem marchewka, sałata, barszcz, zielony groszek, boćwina(...)

Boćwina czy botwina?

Wydaje mi się, że ten wyraz też zależy od regionu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie.

Ponieważ oba wyrażenia określają całkiem co innego: botwina, to liście buraka ćwikłowego, a boćwina – liściowego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wilenszczyzna przedwojenna,no i srodowisko ,ze tak powiem niezbyt salonowe:

-Blat,na blat: oszustwo,kradziez

-Cieply: bogaty

-Faktor :posrednik

-Jold: cham

-Legawy :cywilny agent policyjny

-Mortus :bieda,nedza

-Skora :portfel

-Styrki :karty

-Szac :pieknie,elegancko

-Styrocznik:szuler

-Szyrmacz: zlodziej kieszonkowy

-Wytycha :niezalegalizowana prostytutka

-Chipisznica:zlodziejka okradajaca pijanych

Byly tez takie,ktorych i my dzisiaj uzywamy:

-Cwaniara: sprytna,doswiadczona

-Dola :czesc,udzial

-Glina :policjant

-Kocie lby :bruk

-Skapowal: zrozumial

-Luj :pogardliwie cham

-Zlob:jak wyzej

Edited by Mariusz 70

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.