Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Wolf

1 dywizja im. Piłsudskiego, wymordowanie 5% obywateli PRL i posiadanie broni atomowej w wizji gen. Andersa i ppłk Czarneckiego

Recommended Posts

Wolf   

Mało znaną a pomijaną w podręcznikach,encyklopediach i generalnie w rocznicowych artykułach poświęconych np generałowi W.Andersowi czy powojennej "niezłomnej" emigracji jest sprawa latami a nawet dekadami przygotowywanej palcem na mapie i ołówkiem na papierze do akcji 1 dywizji lekkiej imienia Józefa Piłsudskiego ,która zgodnie z założeniem emigracyjnego Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych generała W.Andersa i komendanta ppłk Z.Czarneckiego po wybuchu globalnego konfliktu(Trzeciej Wojny Światowej) zaopatrzona w broń nuklearną miała drogą powietrzną przybyć do kraju ,zlikwidować 5 % społeczeństwa PRL(tzn. około 1,5 do niespełna 2 milionów ludzi), zetrzeć się zbrojnie z Sowietami,komunistami, Litwinami(zakładano walki z nimi o Wilno) i Ukraińcami. Niemcy miały być w myśl tych założeń "rozbite" acz nie sprecyzowano dokładnie przez kogo. Dywizja w I rzucie bojowym miała liczyć 12 tysięcy ludzi. Na wschodzie planowano osiągnąć granice ryską 1921 , na zachodzie granicę 1945 na południu Zaolzie. Planowano zdekapitować-"zlikwidować" 5% społeczeństwa PRL jako "zaprzedanych Moskwie".Brygadowe Koła Młodych "Pogoń" utworzone przez ppłk Z.Czarneckiego w 1949 roku istniały aż do końca lat 80 włącznie acz tylko do 1973 roku podległe były rządowi emigracyjnemu uznawanemu przez publicystykę. Pod koniec lat 60 nastąpił rozłam pomiędzy Czarneckim i Andersem na tle odmowy nominacji generalskiej dla Z.Czarneckiego(dostał ją ostatecznie od prezydenta Augusta Zaleskiego za co generał Anders zwolnił go z funkcji).W ślad za tym poszedł rozłam w organizacji na zwolenników Zaleskiego(łącznie z ppłk Czarneckim) i Andersa podległych płk Mayerowi. W latachh 50 i wczesnych 60 ich szkolenie w ograniczony sposób było popierane przez niektóre państwa zachodnie/specsłużby.Od 1973 planowana formacja(a w istocie podporządkowane początkowo Andersowi koło "Pogoni") podporządkowana była następcy prezydenta Augusta Zaleskiego-Juliuszowi Nowinie Sokolnickiemu.

Na początek 2 linki:

http://www.wykop.pl/ramka/153211/brygad ... ych-pogon/

http://forum.gazeta.pl/forum/w,12217,90 ... j.html?v=2

"Na zebraniu organizacyjnym koła 1 Dywizji Piechoty Legionów w listopadzie 1947 r. została przez ppłk Zygmunta Czarneckiego rzucona myśl odtworzenia 1 Brygady jako jednostki wojskowej nawiązującej do tradycji walk legionowych.

W sierpniu 1949 r. dokonano poprawek statutowych koła, umożliwiając wprowadzenie do grona byłych żołnierzy 1 Brygady i 1 Dywizji Legionów, żołnierzy innych oddziałów i młodzieży, którzy zgrupowani zostaliby w Brygadowym Kole Młodych "Pogoń".

Wstępne czynności organizacyjne, po konsultacjach z prezesem Instytutu J. Piłsudskiego - gen. Władysławem Bortnowskim, prezesem Zarządu Koła Żołnierzy 1 Dywizji Piechoty Legionów - gen. Kazimierzem Sawickim, sekretarzem Kół Oddziałowych - gen. Kazimierzem Wiśniowskim oraz sfinansowaniu akcji przez inż. Stefana Czarneckiego (brat Zygmunta), zakończono szybko i pierwszy zjazd Brygadowego Koła Młodych "Pogoń" odbył się w Londynie w dniach 28 i 29 stycznia 1949 r.

Przyjęto oficjalnie tę nazwę organizacji (skrót: Koło "Pogoń"). 23 lutego 1967 r. Koło pod komendą gen. Czarneckiego otrzymało nazwę zatwierdzoną przez prezydenta Augusta Zaleskiego - Polska Organizacja Wojskowo - Niepodległościowa "Pogoń".

Za znak organizacyjny przyjęto "Pogoń" - sylwetkę rycerza zbrojnego, ścigającego wroga - godło mające tradycje sięgające Grunwaldu. Głównym celem było prowadzenie pracy wychowawczej i szkoleniowej wśród młodzieży, która mogłaby godnie zastąpićżołnierzy legionowych, a we właściwej chwili rozwinąć się w jednostkę bojową dywizji spadochronowej.

Koło brygadowe zachowało wojskowy schemat organizacyjny, oparty o hierarchię dowódczą: kierownik koła i kierownicy poszczególnych kół - batalionowych, plutonowych i drużynowych. Za powstanie Koła przyjęto dzień 3 maja 1949 r., w którym zapadła decyzja powołania Koła.

Przemawiając do zebranych komendant stwierdził: "Naszym głównym zadaniem, Żołnierze "Pogoni", jest kolejne odtworzenie młodej, Pierwszej Brygady Legionów i postawienie jej w Wilnie. Gdy znajdziemy się w Wilnie będę uważał moje zadanie za ukończone, bo miasto zostanie wyzwolone spod władzy komunistycznej"."i

[ .,]

"Oficerskie egzaminy

Podpułkownik Czarnecki poinformował w 1951 roku członków "Pogoni", że praca na

kursie oficerskim (wówczas była to klasa "A" Nowoczesnej Myśli Wojskowej

Koła "Pogoń") zostanie zaliczona jako służba czynna w Polskich Siłach

Zbrojnych. Wyróżnił jednego z uczestników kursu, sierżanta podchorążego

Kazimierza Kowalczyka, który nie opuścił ani jednej godziny wykładowej. Latem

1953 roku odbyło się miesięczne szkolenie Szkoły Oficerskiej "Pogoni" na farmie

South Park w hrabstwie Surrey, a także w podlondyńskich lasach. Wzięło w nim

udział około 50 oficerów i uczniów. Ćwiczono dowodzenie drużyną i plutonem

strzeleckim.

- Szkoliliśmy się w mundurach polowych na polskich farmach w różnych rejonach

Wielkiej Brytanii. A także na mapach plastycznych w polskich instytucjach

społecznych i naukowych. Byłem na kursie przyszłych dowódców batalionów. Mówiło

się też, że gdyby doszło do wojny, będziemy zrzucani do kraju jako oficerowie

łącznikowi - wspomina Ostoja-Koźniewski.

W grudniu 1953 roku w Instytucie Józefa Piłsudskiego w Londynie przeprowadzono

egzamin pierwszych absolwentów trzyletniej szkoły oficerskiej "Pogoni".

Przystąpiło do niego i zdało dziewięć osób: Wojewódka, Kowalczyk, Winogrodzki,

Wybraniec, Piekałkiewicz, Ostoja-Koźniewski, Naimski, Góra, Bernaś. Rok później

absolwentów było 11 (wśród nich Janusz Krasnodębski). Do 1956 włącznie szkołę

(cztery kursy) ukończyły 54 osoby. W trzy lata później Czarnecki uznał, że

wyszkolono już 70 proc. kadry oficerskiej dla projektowanej dywizji.

Koła "Pogoni" istniały nie tylko w Wielkiej Brytanii (Londyn, Reading,

Peterborough, Leicester, Manchester, Nottingham), ale także we Francji

(Verdun), Belgii (Bruksela), Stanach Zjednoczonych (Nowy Jork, Chicago,

Buffalo) i Kanadzie (St. Catherines).

Kursy we Francji

W księdze pamiątkowej "Pogoni", przechowywanej dziś w Instytucie Polskim i

Muzeum im. Sikorskiego w Londynie, znajduje się starannie wyrysowany schemat 1.

Dywizji Lekkiej Legionów im. Piłsudskiego. Jej pierwszy rzut bojowy miał liczyć

12 tys. ludzi. Miała posiadać broń nuklearną. Liczono się z tym, że w przyszłej

wojnie zostanie użyta broń atomowa - w piśmie "Pogoń" zamieszczano

artykuły "Wybuch bomby atomowej z punktu widzenia lekarskiego" oraz "Czołgi

wobec użycia broni atomowej do zadań taktycznych".

Członkowie "Pogoni" mieli też możliwość praktycznego zapoznania się z bronią

używaną przez NATO. To właśnie w nią byłaby wyposażona przyszła polska

jednostka bojowa.

- W 1961 roku byłem na angielskim poligonie artyleryjskim w okolicy

Notthingham. Umożliwiono mi prowadzenie strzelania dywizjonem armato-haubic.

Nie znaliśmy sprzętu NATO, a Anglikom zależało, by na wypadek ataku sowieckiego

była przygotowana jakaś polska kadra - mówi Jerzy Jan Zaleski.

- W wielkiej tajemnicy pojechaliśmy do Francji. Francuzi dali nam mundury i

szkolili. W kursie spadochronowym w obozie Camp d'Astra (w Pau) i desantowo-

dywersyjnym wzięło udział kilkanaście osób z "Pogoni" - wspomina Janusz

Krasnodębski.

Andrzej Szadkowski, syn oficera Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich,

uczestnika walk w Tobruku, także brał udział w szkoleniach spadochronowych. -

Chciałem coś zrobić dla Polski - mówi Szadkowski pytany o motywację.

W Ecole Militaire w Paryżu Polacy przechodzili badania zdrowotne, otrzymywali

francuskie dokumenty wojskowe. A po szkoleniu, które prowadzili sierżanci z

doświadczeniem z Wietnamu i Algierii - certyfikat ukończenia kursu wraz ze

stopniem oficerskim. Szkolenia te prowadzono do połowy lat 60.Droga do Polski

Komendant Czarnecki przewidywał, że polska jednostka, którą dowodzić będą

absolwenci oficerskiej szkoły "Pogoni", zostanie użyta w kraju w końcowym

etapie III wojny światowej. Na początku lat 50. był przekonany, że taka wojna

musi wkrótce wybuchnąć. Nie on jeden. Tak samo uważał też generał Anders. W

kwietniu 1951 r., jako generalny inspektor sił zbrojnych, dokonał inspekcji

kursu "A" i "B". Mówił wówczas: "Ważnym jest, aby w momencie konfliktu

zbrojnego, który niewątpliwie nastąpi, powstała Armia Polska na Zachodzie".

Zimna wojna mogła przekształcić się w gorącą. Zresztą pierwszy front prawdziwej

wojny był już otwarty w Korei. Anders, o czym pisał kilka lat temu w "Plusie

Minusie" Janusz Cisek, prowadził w latach 50. rozmowy z wojskowymi brytyjskimi

i amerykańskimi w sprawie tworzenia oddziałów polskich, które mogłyby walczyć w

ewentualnym konflikcie z ZSRR.

W 1950 r. ukazała się, jako pierwsza publikacja Biblioteczki "Pogoni", broszura

Czarneckiego "Polska wojna w trzeciej - światowej". Rozpoczyna ją

zdanie: "Trzeba przerwać milczenie na temat naszej roli wojskowej w zbliżającej

się trzeciej wojnie światowej". Autor zakładał, że Zachód pokona ZSRR i nastąpi

załamanie się systemu komunistycznego. Wyobrażał sobie pewnego rodzaju powtórkę

roku 1918: "Rosja sparaliżowana, Niemcy nie zorganizowane". Uważał, że zadaniem

władz polskich na uchodźstwie jest przygotowanie planów, sztabu i kadr dla sił,

które powstaną w kraju. Kadry oficerskie "z małą ochroną kompanii szturmowych

powinny być natychmiast po załamaniu się reżymu komunistycznego wysadzone z

samolotów w poszczególnych punktach kraju dla nadania planowości działaniu

improwizowanemu i pokierowaniu walką na operacyjnym szczeblu". Stąd też

planowana przez niego jednostka miała mieć charakter desantowo-szturmowy. Na

okładce jednego z numerów pisma "Pogoń" widniał spadochroniarz. Podpis: "Droga

do Polski".

W stosunku do "elementów oportunistycznych w kraju" miano wykazać "surowość

połączoną z nadzieją na przebaczenie". Ale ludzie mocno związani z reżimem,

stanowiący jego rdzeń, oceniany na 5 procent społeczeństwa, nie mogli liczyć na

łaskawość. Czarnecki oświadczył: "Tych 5 procent aparatu kierowniczego będącego

zaprzedanym Moskwie duszą i ciałem należy zlikwidować z całą bezwzględnością".

"Ni to wojna, ni pokój

W kwietniu 1962 r. generał Anders napisał do Czarneckiego: "Przewidziałem pana

pułkownika na dowódcę bojowej dywizji w razie odtwarzania wolnego wojska

Rzeczypospolitej". Wkrótce nastąpił kryzys kubański, świat stanął na krawędzi

wojny atomowej. Choć kryzys zażegnano, groźba takiego konfliktu istniała. W

1963 odbyła się w "Pogoni" konferencja i ćwiczenia na temat "Bój spotkaniowy w

warunkach wojny atomowej". Sam Czarnecki pisał książkę "Taktyka pola walki

atomowej". W tym czasie zdawał już jednak sobie sprawę, że konflikt zbrojny w

Europie może nie wybuchnąć lub odsunąć się w bliżej nieokreśloną przyszłość.

Uważał, że do 2000 roku może trwać stan "ni to wojny, ni pokoju". Sam zamierzał

zrezygnować w 1964 roku z kierowania "Pogonią", jeśli wojna nie wybuchnie.

Chciał też skłonić do odejścia wszystkich, którzy przekroczyliby wówczas 50 lat.

Wojna nie wybuchła, Czarnecki jednak pozostał. W roku 1964, na 15-

lecie "Pogoni", w rozkazie do jej członków pisał, że strzelcy Piłsudskiego

czekali na wojnę 5 lat, oni zaś już 15. Bez skutku. Dlatego też

stwierdzał: "Żołnierze 2-ej kadrowej, waszym świętym obowiązkiem w stosunku do

zniewolonego Narodu Polskiego i jego współobywateli jest przedłużyć czyn

strzelców i Pogończyków przez zmobilizowanie 3-ej kadrowej z Waszych synów i

córek oraz dzieci innych Polaków. To są bowiem ziarna, z których powstanie nowy

MŁODY LAS w Kraju". Zastanawiał się nad powołaniem korpusu kadetów "Pogoni".

Ale zainteresowanie młodzieży szkoleniem wojskowym malało. Jednym z tych,

którzy mieli tworzyć trzecią kadrową, był Krzysztof Barbarski. Do "Pogoni"

przyciągnęła go bardziej rodzinna tradycja - dziadek był oficerem KOP, ojciec

skończył przed wojną podchorążówkę i był w dywizji pancernej generała

Stanisława Maczka - oraz zainteresowanie wojskiem niż nadzieje na wybuch wojny

i służbę w polskiej jednostce.

- Na kursie "J" w Londynie było nas tylko trzech. Rozpoczęliśmy od musztry z

karabinem w Instytucie Sikorskiego, odbywaliśmy ćwiczenia terenowe w Lillford

Park. Mieliśmy jechać do Centrum Wyszkolenia Spadochronowego w Pau we Francji.

Zaczęliśmy nawet uczyć się języka francuskiego. Ale nic z tego nie wyszło.

Oficjalnie powiedziano nam, że Francuzi nie chcą mieć trudności w razie

nieszczęśliwego wypadku, ponieważ jesteśmy obywatelami brytyjskimi - wspomina

Barbarski.

W maju 1966 r. żołnierze "Pogoni" uczestniczyli w obchodach tysiąclecia państwa

Polskiego na londyńskim stadionie White City. Wystąpili zwartym oddziałem, w

mundurach i ze sztandarami, przed ponad 40-tysięcznym zgromadzeniem.

Awans i rezygnacja

Emigracja była od 1954 rozbita na skutek nieustąpienia, po siedmioletniej

kadencji, prezydenta Augusta Zaleskiego. Z jednej strony był więc "Zamek", z

drugiej Rada Trzech - "zastępczy kolegialny prezydent" - do której wchodził

gen. Anders. Czarnecki usiłował pogodzić dwa odłamy emigracji, stąd decyzja o

podwójnym podporządkowaniu się. Żołnierzom "Pogoni" nie narzucał, kogo mają

uznawać.

- Lawirował - mówi o komendancie "Pogoni" Ostoja-Koźniewski. - Uznawał zarówno

prezydenta Zaleskiego, jak i Andersa.

- Był niezwykle ofiarny, ale przesadnie ambitny, szukał możliwości awansu po

obu stronach - mówi Jerzy Zaleski.

Po kilkunastu latach kierowania "Pogonią" i jej szkołą oficerską Czarnecki czuł

się zapewne zawiedziony, że ani Zaleski, ani Anders nie mianowali go generałem.

Swoje żale wylał w liście do Andersa w 1966 r. Zauważał, że brak uznania dla

siebie jako komendanta "Pogoni" jest odbierany jako brak aprobaty dla całej

organizacji i powoduje zniechęcenie w szeregach jej członków. Tym bardziej że

komendanci kół "Pogoni" składali wnioski o awans dla niego zarówno do Andersa,

jak i Zaleskiego. Anders odpisał: "List pana domagający się awansu na generała

jest w swej treści dla wojskowego niedopuszczalny".

W lutym 1967 r. Czarnecki pisze ponownie do Andersa: "Melduję panu generałowi,

że Pan prezydent RP nadał mi stopień generała brygady". Reakcja Andersa była

szybka - w cztery dni później komunikuje Czarneckiemu: "Z dniem dzisiejszym

zwalniam Pana Pułkownika ze stanowiska komendanta głównego Pogoni i Oficerskiej

Szkoły Wojska". Mianował na te stanowiska pułkownika Stanisława Mayera,

dotychczasowego zastępcę komendanta. Czarnecki odpowiedział Andersowi, że nie

uznaje prawa generała do zwolnienia ze stanowiska komendanta głównego

Brygadowego Koła Młodych, sam je bowiem utworzył. Zrezygnował natomiast z

funkcji szefa szkoły oficerskiej, ponieważ na to stanowisko wyznaczył go

Anders. Odesłał mu też dyplom awansowy na stopień pułkownika, a do prezydenta -

dyplom awansowy na stopień generała brygady. W lutym 1967 roku Czarnecki

rozwiązał "Pogoń", powołując Polską Organizację Wojskową i

Niepodległościową "Pogoń".

Ale Brygadowe Koło Młodych "Pogoń" nie przestało istnieć. Większość jego

członków podporządkowała się generałowi Andersowi. W 1967 r. liczyło około 200

członków, w rok później odbył się obóz letni w Lillford Park. Jego celem

było "przeprowadzenie ćwiczeń aplikacyjnych, terenowych dla kadry oficerskiej i

ćwiczeń dla szkoły podchorążych". W tym samym roku komendant "Pogoni" płk

Stanisław Mayer konferował z brytyjskimi oficerami na temat wykładów dla

oficerów "Pogoni" i Oficerskiej Szkoły Wojska. "Ostrożność ich - pisze o swoich

rozmówcach Mayer - dyktowana jest troską, by nie wplątać władz brytyjskich w

jakąś przykrą historię". W 1970 roku prowadzono ćwiczenia oficerów sztabowych

na mapie.

***

Tomasz Piesakowski, wykładowca "Pogoni" i autor jedynego opracowania o niej,

pisze, że w 1973 władze RP na uchodźstwie nakazały Czarneckiemu zlikwidowanie

POWiN i stwierdziły, że "ustaje zależność między Panem Generałem a władzą

polityczną - rządem RP i wojskową - GISZ". Zarzucano Czarneckiemu współpracę z

prezydentem uzurpatorem Juliuszem Sokolnickim.

W 1984 r. Ministerstwo Spraw Wojskowych zadecydowało, że Brygadowe Koło

Młodych "Pogoń" nie będzie już podlegać władzom na uchodźstwie. Tak zakończyła

się historia tej organizacji. Komendant POWiN "Pogoń" podpułkownik Zygmunt

Czarnecki zmarł w 1989 r., u progu niepodległości, o którą chciał walczyć

zbrojnie jak Józef Piłsudski.

Dziękuję panom Janowi Tarczyńskiemu i Andrzejowi Suchcitzowi, kierownikowi

archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. Sikorskiego w Londynie za pomoc w

zbieraniu materiałów "[/i]

Zapraszam do dyskusji. Czemu idea ta, 1 dywizja lekka im.Piłsudskiego i planowana likwidacja 5 % społeczeństwa PRL jest tak mało znana i spopularyzowana w Polsce? Dlaczego nawet w rocznicowym programie TV Lublin poświęconym działalności Pogoni zamieszczono wprawdzie używaną przez koło mapę Polski (z granicą 1939 na wschodzie i 1945 na zachodzie oraz Zaolziem )ale całkowicie przemilczano opisane np w dodatku do "Rzeczpospolitej")plany zbrojnych walk z Ukraińcami i Litwinami oraz likwidacji 5% obywateli PRL? Dlaczego ten temat(zamierzonej akcji gen Andersa i ppłk Czarneckiego) w tym zakładanej a priori walki z odziałami ukraińskimi i litewskimi(o Wilno) przemilczany jest na konferencjach historyków polskich z z historykami ukraińskimi i litewskimi dotyczących wojenno-powojennych stosunków w tym i relacji emigracyjnych?

Dlaczego np nawet słowem nie wspomniano o tych planach i założeniach w czasie obchodzonego roku generała W.Andersa?

Mam także pytanie w kwestii formalnej-czy znany jest przypadek uzbrojenia kogokolwiek przez zachód/USA w taktyczne ładunki nuklearne? Państwa pomijam. A własnie czy np siły zbrojne RFN są dysponentami taktycznych ładunków nuklearnych(głowic bojowych) czy też ich hipotetyczne użycie w konflikcie zależy od USA?

Edited by Wolf

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Nie bardzo rozumiem tytuł tego tematu.

Dekapitacja, czyli co? Chciano ludziom głowy poobcinać?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wolf   

"Zlikwidować"fizycznie (tzn chciano/planowano zabić po powrocie do kraju 5 % społeczeństwa PRL).Tzn zamierzano ropętać po przybyciu do kraju w czasie Trzeciej Wojny Światowej terror dziesiątki razy większy niż terror stalinowski(bierutowski) w powojennej Polsce i znacznie większy niż łączne śmiertelne ofiary terroru sowieckiego wobec Polaków w okresie Drugiej Wojny Światowej. Dekapitacja-pozbawienie głowy.

Zatytułowałem tak gdyż ppłk/gen Z.Czarnecki w koordynacji z szefem GISZ planował m.in likwidację "zaprzedanych" 5 % społeczeństwa PRL. Tzn powyżej 1,5 miliona ludzi.

W jaki dokładnie sposób(przez rozstrzelanie czy inną metodą)-musiałbyś napisać do nielicznych badaczy piszących o jego spuściznie np.A Dobrońskiego.Może taktycznymi głowicami nuklearnymi które w planowanej 1 dywizji lekkiej im.Piłsudskiego walczącej w planowanej III wojnie Anders i Czarnecki planowali mieć?

Edited by Wolf

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   
a potocznie-śmierć,zadanie śmierci.

A możesz mi podać źródło tej definicji? Bo PWN-owski "Słownik języka polskiego" milczy na ten temat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)

Mam także pytanie w kwestii formalnej-czy znany jest przypadek uzbrojenia kogokolwiek przez zachód/USA w taktyczne ładunki nuklearne?Państwa pomijam. A własnie czy np siły zbrojne RFN są dysponentami taktycznych ładunków nuklearnych(głowic bojowych) czy też ich hipotetyczne użycie w konflikcie zależy od USA?

Nie są znane takie przypadki, z drugiej strony nie są nam również znane okoliczności i uwarunkowania wojny atomowej (na szczęście), a koledze Wolfowi są znane?

A słowa "dekapitacja" kolega użył nader niefortunnie, w rozumieniu kolegi tytuł:

"Dekapitacja zdań we współczesnej polszczyźnie. O polskich Odpowiednikach rosyjskich konstrukcji bezorzeczeniowych"

w ujęciu potocznym miałby brzmieć:

"Zadanie śmierci zdaniom we współczesnej polszczyźnie. O polskich Odpowiednikach rosyjskich konstrukcji bezorzeczeniowych"

:o

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wolf   

OK-moderator działu może zmienić użyte w tytule tematu słowo "dekapitacja"(pozbawienie głowy,ścięcie głowy,wykonanie wyroku śmierci przez zgilotynowanie ) np słowem zabicie albo wymordowanie.

Edited by Wolf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moderator uważa, że użycie terminu "dekapitacja" było dosyć oczywistą - tzn. zrozumiałą dla każdego - przenośnią, a dyskusja wokół tego słowa niepotrzebnym dodatkiem do właściwego tematu, ale dla świętego spokoju - i zgodnie z sugestią Autora wątku - zmienia tytuł z: "1 dywizja im.Piłsudskiego,dekapitacja 5%obywateli PRL i posiadanie broni A w wizji gen Andersa i ppłk Czarneckiego" na "1 dywizja im. Piłsudskiego, wymordowanie 5% obywateli PRL i posiadanie broni atomowej w wizji gen. Andersa i ppłk Czarneckiego".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Delwin   

Wolf jak zawsze obiecuje (kasacja wszystkich komunistów :lol:) a potem się okazuje, że to nierealne :(. Zawsze musimy się importowanymi fachowcami posługiwać aby jakiś lepszy efekt osiągnąć: czy to Niemcami czy Sowietami (z silnym wsparciem kolaborantów). Ech - własnymi siłami nie da rady ale pomarzyć można...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wolf   

Jak już wspomniałem odsetek 5 % społeczeństwa PRL jakie planowano "zlikwidować"po powrocie do kraju oznacza że planowano nie tylko rozpętanie po powrocie do kraju w czasie Trzeciej Wojny Światowej terroru wielokroć przewyższającego powojenny terror stalinowski(bierutowski) w Polsce ale także terroru znacznie przewyższającego ofiary śmiertelne wskutek represji sowieckich wobec Polaków w całej II wojnie światowej.

Zamierzano więc po powrocie "niezłomnych" do Polski w wyniku TWŚ doścignąć Niemców(nazistów)w porównywalnym rządzie wielkości "zlikwidowanej" ludności Polski.

W wolnej chwili policzę i podam dokładnie ile to było 5% społeczeństwa PRL w świetle spisów powszechnych ludności Polski 1950,1960,1970,1978 i w świetle danych o stanie ludności z roku 1989-ostatniego roku kierowania pozostałościami organizacji przez jej twórcę- ppłk Czarneckiego.

A tych wspaniałych(acz z niejasnych powodów szerzej nienagłaśnianych) planów nie dane było Władysławowi Andersowi i Zygmuntowi Czarneckiemu zrealizować gdyż m.in :

a)nie wybuchła oczekiwana "trzecia światówka"

b)nigdy nie powstała planowana i projektowana 1 dywizja lekka im .Piłsudskiego ,którą planowano uzbroić w broń nuklearną(głowice nuklearne) ,której pozyskanie planowano od Anglosasów

c)W.Anders ani Z.Czarnecki nie mieli okazji wrócić do kraju i realizować tu swoich pomysłów.

d)Niemcy nie zostały "rozbite"(niejasnym jest dla mnie przez kogo właściwie miały Niemcy zostać rozbite w latach 50,60,70 czy 80 w przewidzianej III wojnie światowej)by Z.Czarnecki uzyskał "wolną rękę"na wschodzie.

e)Nie jest mi znany przypadek by ktokolwiek uzbrajał w broń nuklearną osoby czy organizacje prywatne a taką była organizacja utworzona przez ppłk Czarneckiego.

A temat wieloletnich planów szefa Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych(po 1954) i Naczelnego Wodza do roku 1954 oraz ppłk Z.Czarneckiego trzeba będzie zasygnalizować gronu historyków zajmujących się relacjami polsko-ukraińskimi i polsko-litewskimi oraz polsko-czeskimi. Gdyż przemilcza się w całym opisie powojennych relacji w tym i relacji emigracyjnych że na pojałtańskiej emigracji politycznej skupionej wokół generała W.Andersa i A.Zaleskiego a priori zakładano walkę zbrojną z nimi o granice ryskie oraz Zaolzie i szykowano się już na emigracji do prowadzenia takiej walki zbrojnej po powrocie do kraju.

Nb. Piłsudskiemu jako Naczelnikowi Państwa na jakiego się Czarnecki powoływał i którego chciał naśladować nawet przez myśl nie przeszło by urządzić krwawe jatki wśród niegdysiejszych zwolenników czy funkcjonariuszy rosyjskiego cara czy niemieckiego kajzera.Ba -nie tknięto nawet osób ,które w 1863/1864 aktywnie występowały po stronie caratu a część z nich była jeszcze wtedy "w zasięgu".

Edited by Wolf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Liczba ludności - 5% ludności

1946 23 930 000 - 1 196 500

1950 25 008 000 - 1 250 400

1960 29 776 000 - 1 488 800

1970 32 642 000 - 1 632 100

1978 35 061 000 - 1 753 050

1988 37 879 000 - 1 893 950

A może kolega Wolf wrzuciłby kilka dokumentów będących wynikiem jego kwerendy, byłoby ciekawiej.

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites
ciekawy   

Kol. Wolf zapewnie wie, czym był Polski Korpus Przysposobienia i Rozmieszczenia ? W 265 byłych obiektach wojskowych w UK instruktorzy zajmowali się przysposobieniem byłych już żołnierzy do życia w cywilu. Prowadzono różne warsztaty, szkoły i kursy, gdzie żołnierze mogli zdobywać takie zawody, jak: kreślarz, ślusarz, drukarz, zegarmistrz, tkacz, itp., . Żołnierze z kategorią zdrowia „E” mieli możliwość zdobycia zawodu na specjalnych kursach szkolenia zawodowego inwalidów. Natomiast z całą pewnością w roku 1946 czy 1947 nie zajmowano się już takimi głupotami jak III Wojna Światowa.

Zamierzano więc po powrocie "niezłomnych" do Polski w wyniku TWŚ doścignąć Niemców(nazistów)w porównywalnym rządzie wielkości "zlikwidowanej" ludności Polski.

Kogo konkretnie, i w jakim obozie do tego szkolono ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   
b)nigdy nie powstała planowana i projektowana 1 dywizja lekka im .Piłsudskiego ,którą planowano uzbroić w broń nuklearną(głowice nuklearne) ,której pozyskanie planowano od Anglosasów

To jest bzdet jakiś! Anders musiałby być kompletnym idiotą myśląc, że ktoś mu da broń nuklearną. A poza tym odkąd to dysponowano taką bronią na poziomie dywizji?

Bajdurzenie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

J(...)

Zamierzano więc po powrocie "niezłomnych" do Polski w wyniku TWŚ doścignąć Niemców(nazistów)w porównywalnym rządzie wielkości "zlikwidowanej" ludności Polski.

W wolnej chwili policzę i podam dokładnie ile to było 5% społeczeństwa PRL (...)

A ja na ę wolną chwilę polecam lekturę: K. Bajer "Zakres udziału Polaków w walce o niepodległość na obszarze państwa polskiego w latach 1939-1945" ("Zeszyty Historyczne Stowarzyszenia Żołnierzy AK" Kraków 1996, z. 1; a szczególnie tabelę na s. 14) jak i H.-J. Bömelburg, B. Musiał "Die deutsche Besatzungspolitik in Polen 1939-1945 (w: "Deutsch-polnische Beziehungen 1939-1945-1949" red. W. Borodziej, K. Ziemer, Osnabrück 2000, s. 102-103), tak by się zapoznać z liczbami...

A tak z ciekawości, od kiedy to; jak widać zdaniem kolegi Wolfa; Żydzi nie należą do zbioru: "ludność Polski"?

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.