Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Don Pedrosso

Legitymizacja "Londynu","leśnych" i "Warszawy"

Recommended Posts

Czy jednym z pierwszych aktów próby zdobycia legitymizacji było pospieszne ściągnięcie Andrzeja Witosa z łagru i dołączenia do PKWN jako wiceprzewodniczącego?

Notabene w 1941 roku wisiał nad nim wyrok śmierci i siedział w łagrze czekając na swoją kolei. Wyciągnęła go stamtąd Wasilewska. Gdy Witos zaczął się upominać o kwestie wsi ta nie do końca jednoznacznie, ale wystarczająco, by mógł zrozumieć rozwiała jego wątpliwości tym, iż jeśli dalej będzie tak oponował przy swoim wróci tam skąd go ściągnięto.

Komuniści byli bardzo wyrachowani w tym co robili. Tworzenie fikcyjnie opozycyjnych partii miało poniekąd zapewnić ich legitymizację. Tutaj można przywołać chociażby Stronnictwo Demokratyczne z Wincentym Rzymkowskim, czy też Bolesława Drobnera mającego reprezentować PPS.

Uwaga moderatora:

W wielu dyskusjach na forum pojawia się wątek legitymizacji władz powojennej Polski, tudzież rządu londyńskiego. Ten temat ma być zaczynem polemiki, w której można będzie ową legitymizację uzasadniać lub podważać.

Jednocześnie przeniesiono w to miejsce kilka odpowiednich postów z dyskusji stricte o metodach i podstawach legitymizacji władz PRL-u - (link).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Notabene w 1941 roku wisiał nad nim wyrok śmierci i siedział w łagrze czekając na swoją kolei. Wyciągnęła go stamtąd Wasilewska. Gdy Witos zaczął się upominać o kwestie wsi ta nie do końca jednoznacznie, ale wystarczająco, by mógł zrozumieć rozwiała jego wątpliwości tym, iż jeśli dalej będzie tak oponował przy swoim wróci tam skąd go ściągnięto.

Komuniści byli bardzo wyrachowani w tym co robili. Tworzenie fikcyjnie opozycyjnych partii miało poniekąd zapewnić ich legitymizację. Tutaj można przywołać chociażby Stronnictwo Demokratyczne z Wincentym Rzymkowskim, czy też Bolesława Drobnera mającego reprezentować PPS.

A moim zdaniem tworzenie fikcyjnych partii opozycyjnych nie przynależy do form legitymizacji władzy, raczej do przedstawienia zrębów nowej rzeczywistości politycznej jako mającej znamiona demokratyczne.

Władza może mieć pełne uprawomocnienie bez takich atrybutów.

Z chęcią wysłucham kontrargumentacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
FSO   

Witam;

Don Pedrosso: jakkolwiek z secesjonistą zwykle jestem "vs", tak w tym temacie ma dużo racji. Stan wojny i to co się dzialo sprawil, że po obu stronach barykady, garnitur polityków mających tworzyć [lepiej: symbolizować] partie byl "taki sobie". Dotyczy to zarówno Londynu jak i Warszawy. Obie strony nie przebieraly w środkach by pokazać, że sa silni, zwarci i gotowi a demokracja istnieje mimo to.

Legitymizacja wladzy - wedlug mnie - mila dwa aspekty: zewnętrzny [międzynarodowy] i wewnętrzny [krajowy]. Ten pierwszy to po prostu uznanie przez wszystkie międzynarodowe potęgi, że to Warszawa [Lublin] jest jedynym legalnym polskim rządem. Że to z ich przedstawicielami będą się spotykać, to ich decyzje będą uznawać, to ten system wladzy jest prawowity. Na "krajowym poletku" byly to dzialania zmieniające kraj. Przecież reforma rolna - czyli to co nie dalo się przeprowadzić przez 20 lat II R.P., przecież nacisk na uprzemyslowienie kraju, zapewnienie o tym że wszyscy będą mieli pracę i t.d., lącznie z zapowiedzią likwidacji nierówności spolecznych, darmową nauka - są to bardzo nośne hasla, powodujące, że na ludzi sprawujących wladzę patrzy się inaczej, nawet mimo tego, że pewne rzeczy robione są z pewnym naruszeniem prawa.

Tak na marginesie - wystarczy zobaczyć, jak nawet dziś są bardzo nośne hasla o likwidacji niesprawiedliwości spolecznej, tego że "ja" [rząd, prezydent, premier, minister] nakażę, zlikwiduje, wyplacę i td. To, że jest to nierealne - nieważne, ważne że daje to poparcie danego rządu wśród spoleczeństwa.

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
A moim zdaniem tworzenie fikcyjnych partii opozycyjnych nie przynależy do form legitymizacji władzy, raczej do przedstawienia zrębów nowej rzeczywistości politycznej jako mającej znamiona demokratyczne.

Komuniści chcieli oszukać społeczeństwo i zarazem Zachód poprzez tworzenie fikcyjnych ugrupowań i zapewnić sobie przez to legitymację dla swej władzy, a zarazem ukazując, że oni też są za demokracją. Czysty cel propagandowy. Popatrzmy na skład PKWN: PPR i SL po 4 mandaty, RPPS - 3, SD - 1.

Stan wojny i to co się dzialo sprawil, że po obu stronach barykady, garnitur polityków mających tworzyć [lepiej: symbolizować] partie byl "taki sobie".

Czyli uważasz, że możemy postawić znak równości między wspomnianym tu już Andrzejem Witosem, a załóżmy Mikołajczykiem?

Obie strony nie przebieraly w środkach by pokazać, że sa silni, zwarci i gotowi a demokracja istnieje mimo to.

Można likwidować opozycję, a demokracja i tak będzie istnieć? Tutaj się chyba zagalopowałeś.

Przecież reforma rolna - czyli to co nie dalo się przeprowadzić przez 20 lat II R.P., przecież nacisk na uprzemyslowienie kraju, zapewnienie o tym że wszyscy będą mieli pracę i t.d., lącznie z zapowiedzią likwidacji nierówności spolecznych, darmową nauka - są to bardzo nośne hasla, powodujące, że na ludzi sprawujących wladzę patrzy się inaczej, nawet mimo tego, że pewne rzeczy robione są z pewnym naruszeniem prawa.

Mówią, że piekło jest dobrymi chęciami wybrukowane.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam;

Don Pedrosso: jakkolwiek z secesjonistą zwykle jestem "vs", tak w tym temacie ma dużo racji. Stan wojny i to co się dzialo sprawil, że po obu stronach barykady, garnitur polityków mających tworzyć [lepiej: symbolizować] partie byl "taki sobie". Dotyczy to zarówno Londynu jak i Warszawy. Obie strony nie przebieraly w środkach by pokazać, że sa silni, zwarci i gotowi a demokracja istnieje mimo to.

Legitymizacja wladzy - wedlug mnie - mila dwa aspekty: zewnętrzny [międzynarodowy] i wewnętrzny [krajowy]. Ten pierwszy to po prostu uznanie przez wszystkie międzynarodowe potęgi, że to Warszawa [Lublin] jest jedynym legalnym polskim rządem. Że to z ich przedstawicielami będą się spotykać, to ich decyzje będą uznawać, to ten system wladzy jest prawowity. Na "krajowym poletku" byly to dzialania zmieniające kraj. Przecież reforma rolna - czyli to co nie dalo się przeprowadzić przez 20 lat II R.P., przecież nacisk na uprzemyslowienie kraju, zapewnienie o tym że wszyscy będą mieli pracę i t.d., lącznie z zapowiedzią likwidacji nierówności spolecznych, darmową nauka - są to bardzo nośne hasla, powodujące, że na ludzi sprawujących wladzę patrzy się inaczej, nawet mimo tego, że pewne rzeczy robione są z pewnym naruszeniem prawa.

Tak na marginesie - wystarczy zobaczyć, jak nawet dziś są bardzo nośne hasla o likwidacji niesprawiedliwości spolecznej, tego że "ja" [rząd, prezydent, premier, minister] nakażę, zlikwiduje, wyplacę i td. To, że jest to nierealne - nieważne, ważne że daje to poparcie danego rządu wśród spoleczeństwa.

pozdr

Trudno by było się nie zgodzić, iż kwestie ekonomiczne i sfera zabezpieczenia społecznego jest istotna dla społeczeństwa. I m.in. tego domaga się od rządzących. Truizmem jest również przypominanie, iż poprzez nośne hasła i działania władza stara sobie zjednać najszersze warstwy.

Jednakże kolega FSO pisze nie tyle o legitymizacji, a o tzw. "skuteczności". Pojęcia blisko ze sobą związane, a częstokroć mocno splątane. W obiegu naukowym Seymour Martin Lipset wprowadza pojęcie "skuteczności", określając nim faktyczne dokonania, zakres, w jakim system spełnia podstawowe funkcje rządzenia w opinii większości ludzi. Kupowanie poparcia raczej nie tworzy uprawomocnienia, a to z tego powodu, że gdy nastąpi kryzys relacja ulega całkowitemu rozprzężeniu.

/S.M. Lipset "Homo politicus. Społeczne podstawy polityki"/

Kwestią istotniejszą zdaje się być pytani: jak rządzący utrzymywali stabilność ładu społecznego. Na ile istotny był system represji. Wiadomym jest, że każda władza wymaga pewnego poziomu represyjności dla utrzymania porządku społecznego. Ważnym jest jednak jej stopień i czy był to warunek konieczny (zwłaszcza w początkowej fazie) utrzymania się przy władzy.

Władysław Gomułka 12 X 1956 r. stwierdził:

"Można rządzić narodem, gdy się utraciło jego zaufanie, przy pomocy bagnetów, ale kto się orientuje na taką ewentualność, ten się orientuje na zagubienie wszystkiego".

/za: "Gomułka i inni. Dokumenty z archiwum KC 1948-1982" oprac. Andrzej Paczkowski/

Czyli elita władzy zdawała sobie sprawę, że nie wystarczy samo słynne "posiadanie dywizji"...

Amitai Etzioni zapisał:

"Kiedy elity są obce (lub kiedy część z nich jest rodzima, część zaś obca) polityczne przywództwo jest mniej efektywne, a społeczeństwo mniej skore do współdziałania, niż kiedy wszystkie elity są rodzime".

/za: A. Etzioni "The Active Society"/

W kontekście tych słów jestem w stanie akceptować argumentację Don Pedrosso wyrażoną w:

"Komuniści chcieli oszukać społeczeństwo i zarazem Zachód poprzez tworzenie fikcyjnych ugrupowań i zapewnić sobie przez to legitymację dla swej władzy, a zarazem ukazując, że oni też są za demokracją. Czysty cel propagandowy. Popatrzmy na skład PKWN: PPR i SL po 4 mandaty, RPPS - 3, SD - 1. "

Choć ja bym to raczej widział nie poprzez tworzenie ubezwłasnowolnionej, czy też serwilistycznej opozycji, a wciąganie do kręgu władzy osób istotnych z punktu widzenia wielu srodowisk.

Pytanie kolejne jakie się jawi to u kogo władza szukała szczególnie swej legitymizacji?

Ze względu na charakter rządów jednoznaczną i główną bazą wydaje się klasa robotnicza, oraz chłopstwo.

Ze względu na wydźwięk, wagę i ciężar gatunkowy - inteligencja. Joseph Rothschild stawia tezę, iż:

"rzeczywiście krytyczna de-legitymizacja reżimu zaczyna się wraz z moralną i psychologiczną ucieczką elit. Gdy ta ucieczka lub utrata poczucia legitymacji własnej dominującej pozycji przedostają się do świadomości mas, zapoczątkowuje to zwykle ogólny kryzys".

/za: J. Rothschild "Political Legitimacy in Contemporary Europe"/

Czy (niezależnie od przyczyn) z jakimiś elementami takiej ucieczki mieliśmy do czynienia choćby w trakcie wydarzeń z 1968 roku?

Na ile problemem; uświadomionym; dla elit władzy w kwestii jej legitymacji do sprawowania władzy była szczupłość jej szeregów?

Wreszcie nawet w ZSRR w styczniu 1944 Wydział Informacji Międzynarodowej Kc WKP(b) miał problemy ze skompletowaniem pełnego składu Centralnego Biura Komunistów Polskich.

/Pismo kierownika WIM KC WKP(b) Georgi Dymitrowa do członka Biura Politycznego KC WKP(b)... Wieczesława Mołotowa w sprawie składu CB Komunistów Polskich w ZSRR 18 I 1944/

I w kwestii podnoszonej często przez kolegę FSO, tyczącej się wyborów, Gomułka na III Zjeździe PZPR zadał retoryczne i zarazem pesymistyczne w swym wydźwięku pytanie:

"Trudno dziś powiedzieć, ale gdybyśmy, załóżmy w 1945 roku, po zakończeniu wojny zrobili powszechne głosowanie, powszechne wybory oparte na zasadach pięcioprzymiotnikowego głosowania, to z jakim rezultatem wyszła by nasza partia..."

i konstatuje:

"Nie wyszłaby na pewno jako potężna partia, większość by miał kto inny".

Innymi słowy elity zdawały sobie sprawę, że w początkowej fazie budowania nowego ustroju nie może ona liczyć na odpowiednio szeroką legitymizację swych działań.

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites
FSO   

Witam;

Don Pedrosso: tworzenie systemu sprawowania wladzy mającego przypominać demokrację [w rzeczywiostości byla do quasi - demokracja, demokracja z "przymiotnikiem"], jest formą pokazania na zewnątrz, że spelnia wszystkie te warunki jakie wymagają Alianci. Wojna - jakkolwiek by na nią nie patrzeć, odbila się drastycznie na polskiej klasie politycznej. Próba porównania, troszkę jak w grze: Mikolajczyk vs Witos, Iksiński vs Igrekowski nie da nic. Trzeba spojrzeć na to jaka byla to wladza w Londynie, jak ją odbierala emigracja. Różnie z tym bywalo - dzialo się dokladnie to samo w polskim spoleczństwie z wladzami mającymi popracie Stalina.

secesjonista: mimo wszystko uważam, że owe reformy [inaczej: zmiany] mialy duży wplyw na to jak spoleczeństwo trwaktowalo wladzę przyniesioną z Moskwy, poslugującą się nieco inną konstytucją. Przy [niewykonalnym wówczas] zalożeniu, że coś sie dzieje i wybory odbywają się ok '50 r., to wszystko to co się zmienilo w przeciągu ok 4 - 5 lat byloby w ten czy inny sposób wykorzystane do porówania w kampanii na zasadzie: oni mieli 20 lat a my 5. Te wybory bylyby potraktowane jako swoista legitymizacja zmiany i kierunków zmian. W '45 r. komuniści byli w Polsce automatycznie porównywani do tych "zbirów" przedwojennych, co w Berezie i więzieniach siedzieli, co oznaczalo być może w początkowym odczuciu spolecznym "szemrane towarzystwo u wladzy, po którym nie wiadomo co się spodziewać"

Uważam, ze na przelomie lat 40 tych i 50 tych nie byla konieczna aż taka przemoc by, pokazać legalność wladzy, by mogla się ona utrzymać. Ja bym to wiązal raczej z psychozą zimnej wojny, która nawet w USA spowodowala dzialania o jakich wlodzarze tego kraju jak najszybciej chca zapomnieć. Wszelkie dzialania byly jednak prowadzone zgodnie z radzieckimi realiami.

Część dzialań [zwlaszcza przeciw tzw. podziemiu] byla niezbędna i byc może także, ono na zasadzie negacji sprawialo, że dzialania rządu byly odbierane jako jedynie sluszne, a sam zachowując się jak dobry gospodarz, chociaż nie wybrany w powszechnych wyborach, sprawial, że akceptacja tej wladzy, baza poparcia sie takze zwiększala.

Na sam koniec - inteligencja bardzo czesto sama z siebie ma poglądy lewicowe, co oznacza,że część dzialań także miala jej poparcie, a ludzie wyksztalceni nie mieli nic przeciwko temu, by swoim nazwiskiem, swoim postepowaniem ją wspierać.

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tyle, że kolego FSO spór o jakość i ocenę obu rządów nie ma nic, a nic do działań legitymizujących.

Moim zamiarem nie było doprowadzenie dyskusji do punktu, gdzie będziemy wyliczać zalety obu środowisk, takie dyskusje już się tu pewnie toczyły.

Moim zamiarem nie jest też ocena, czy podsumowanie rządzącej klasy w PRL, a jedynie analiza metod jakimi starały się uprawomocnić swą pozycję w społeczeństwie. Takąż samą analizę można by spróbować wyabstrahować z poczynań rządów każdego kraju.

To nie ma być sąd nad PRL-em, a ocena postaw legitymizacji i stosowanych metod w dyskursie symbolicznym ze społeczeństwem.

Rozpatrujmy to pod względem analitycznym, czy heurystycznym, a nie w świetle sporów ideologicznych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
FSO   

Witam;

secesjonista: ja zadałem sobie pytanie troszkę na zasadzie negacji: czy społeczeństwo uznałoby włedzę komunistów w '45 i co się musialo zmienić by tak się stało. Na wątpliwość wyrazoną w pierwszej części - trzeba odpowiedzieć - nie. Komunizm jako ruch polityczny nie mial zbyt wielkiego "powodzenia" wśród społecześńtwa, co oznacza że nowa władza musiała "coś" zrobić by przekonać do siebie społeczeństwo. Stąd pisałem o reformach o gwałtownych zmianach, któe odczuwałoby całe społeczeństwo i to pozytywnie. By owe zmiany wystarczały do stwierdzenia: co z tego że to komuniści, ale są lepsi niż przedwojenna. To też jest legitymizacja rządzących w oczach społęczeństwa, w taki sposób by zwykli ludzie uznali ją za legalną i prawowitą.

Kolejna sprawa: zmiana konstytucji była dopiero w '52 r., co oznacza, że tak naprawdę owa władza musiala być pewna przez pewien czas owego poparcia by móc ją "uprawomocnić".

Do zestawu działań p.n. "legitymizacja" nie wliczałbym prześladowań, tylko włączyłbym je [o czym pisałem] w ogólny trendw ówczesnym świecie czyli "dobrzy i źli", przy czym jedni o drudzy zmieniali się w zależności od punktu widzenia.

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam;

(...)

Do zestawu działań p.n. "legitymizacja" nie wliczałbym prześladowań, tylko włączyłbym je [o czym pisałem] w ogólny trendw ówczesnym świecie czyli "dobrzy i źli", przy czym jedni o drudzy zmieniali się w zależności od punktu widzenia.

pozdr

Ależ kolego FSO przecież ja nigdzie nie wspominam by jedną z metod legitymizacji było zwalczanie opozycji, czy podziemia zbrojnego.

Czym innym jest jednak zakres społecznego oporu, czy zbrojnych wystąpień - gdyż to wskazuje na stopień de-legitymizacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
FSO   

Witaj;

zastanawiąc się nad tym czy zbrojny opór oznaczał deligitymizację, lub był pewnym miernikiem siły owego oporu społecznego. Zastanawiam się tylko jak na ocenę sily owego ruchu wpływa fakt "kto" w nim był i jak go oceniano. Bandy / grupy zbrojne i ich działania także, pośrednio wspierały "legalność" nowych władz, mimo, tego, że zamierzenia były inne.

Społeczeństwo po wojnie oczekiwało spokoju, porządku, odbudowy - tego, że będzie mogło żyć i funkcjonować, a tutaj nagle różne grupy pod mniej lub bardziej logicznymi hasłami zaczęły walczyć z bronią w ręku siejąc zamęt i popłoch. W teorii odpowiedź na pytanie "po co" jest jasna, w praktyce nieco gorzej to wygląda.

Dość duże zastrzeżenia do tego jak zachowywała się sama władza, ta ktora miala być wzorem, jest to co działo się na Ziemiach Zachodnich [-> PPT], lecz fakt, "nie ścigania" za taką samą działalność zwykłych ludzi, także ocieplał jej wizerunek.

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
Don Pedrosso: tworzenie systemu sprawowania wladzy mającego przypominać demokrację [w rzeczywiostości byla do quasi - demokracja, demokracja z "przymiotnikiem"], jest formą pokazania na zewnątrz, że spelnia wszystkie te warunki jakie wymagają Alianci.

Doskonale o tym wiem. Temu służyło też tworzenie fikcyjnych ugrupowań. Rzecz w tym, że ja zadałem pytanie:

"Można likwidować opozycję, a demokracja i tak będzie istnieć?"

Próba porównania, troszkę jak w grze: Mikolajczyk vs Witos, Iksiński vs Igrekowski nie da nic.

Średnio trafia do mnie ten argument. Jeśli Witosa z karą śmierci na karku wyciągają z łagru, a potem Wasilewska rzuca aluzję, że jeśli będzie dalej dopominał się o kwestie wsi to wróci tam skąd przyszedł, to dla mnie nie ma on żadnej wartości jako polityk PSL-u. Komuniści po prostu trzymali go na smyczy, czego o Mikołajczyku nie możemy powiedzieć. W ostatecznym rezultacie Witos i tak wyleciał z PKWN pod koniec 1944, bo cały czas obstawał przy innym pomyśle na reformą rolną, aniżeli tą którą przedstawili czerwoni. Podobnie stało się z Kotkiem-Agroszewskim. Czechowskiego w skutek prowokacji NKWD uznano za "agenta reakcji mikołajczykowksiej".

Wojna - jakkolwiek by na nią nie patrzeć, odbila się drastycznie na polskiej klasie politycznej.

Zgadzam się, ale nie przeszkodziło to w funkcjonowaniu partii zarówno na emigracji jak i w kraju (Polityczny Komitet Porozumiewawczy -> Krajowa Reprezentacja Polityczna -> Rada Jedności Narodowej).

Trzeba spojrzeć na to jaka byla to wladza w Londynie, jak ją odbierala emigracja. Różnie z tym bywalo

Może rozwiniesz to dość enigmatyczne stwierdzenie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
FSO   

Witam;

Don Pedrosso: patrząc na obie strony, pod względem "czy miały prawo " [-> legitymizację], można uznać, że w zasadzie doklądnie tak samo lub dokladnie nie tak samo. Rząd londyński także nie był tolerancyjny dla sanatorów, także nie lubil ludzi mających inne zdanie [-> vide opisy "Cata", Wyspa Węży]. Jest jedna różnica - gros ludzi, gros historyków uznaje rząd londyński za legalny, mimo tego co czynił, mimo tego jak się umocowal [poprzez pokazanie siebie jako jedynego rządu polskiego, poprzez uznanie go przez Alientów] oraz mimo tego że niedpuszczał innych opinii w dyskusjach toczonych na ważne tematy polityczne, w których przewijała się przyszłość Polski.

Chciałoby się rzec: skala prześladowań nieco inna choć warunki bardziej zbliżone. Tu: wojna, tam: zimna wojna. Anegdotka prof. Kota, z roku '40, cytowana gdzieś w którymś z moich postów wskazuje - jaka była jakość tej klasy - przecież komuniści mieli ją dokładnie taką samą. Kolejną kwestią pozostaje pytanie: jak bardzo pomagali sobie kaptując tuzy w rodzaju Kwiatkowskiego. Przecież to człowiek symbol, kojarzony i z finasami i z COP-em, szczytem osiągnięć II R.P.

A teraz takie małe pytanie: czym różnila się demokracja w wydaniu sanacji od demokracji w wydaniu komunistów? To też miało wplyw na to, jakie metody mogą być stosowane. Dla mnie, fakt tego, że II R.P. nie potrafiła przeprowadzić kilku ważnych reform, fakt tego jak wyglądał ustrój, dalej - to jaka była atmosfera w tej grupie ludzi którzy wyjechali na Zachód [Francja później Anglia], na pewno mial wpływ na formę w jaki sposob komuniści ostatecznie w '52 r. uchwalając konstytucję zakończyli przemianę w kraj który znamy p.n. Polska Ludowa czy PRL. Bo dopiero ten akt prawny kończy formalną legitymizację nowych władz i nowego systemu w kraju.

Przy okazji przykłądu Wandy Wasilewskiej - jak zachowywal się rząd emigracyjny względem sanatorów? Łagry to nie były - ale wspomnienia do ciekawych nie należą... Czy któraś z tych osób była serio traktowana w Londynie?

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wolf   

Odnośnie do kilku kwestii poruszonych w tym wątku

Działające jawnie SL,PPS,SD a od pewnego momentu(1946)także SP nie były partiami opozycyjnymi do Polski Ludowej.

Legitymizacja władzy w Polsce to nastąpiła w 2 niejako etapach-wraz z jej faktycznym ustanowieniem(tzn pojawieniem się administracji terenowej rządu w całej Polsce po zakończeniu okupacji niemieckiej w 1945) i uznaniem tego faktu przez zachód latem 1945 .TRJN był uznawany przez większość społeczeństwa.

Udział w wyborach 1947(bez względu na to na kogo głosowano)był działaniem wbrew jasnym i jednoznacznym instrukcjom podziemia(WiN,NZW,itd) i Polskiego Londynu( które nakazywały bojkot).89,9% społeczeństwa zbojkotowało ogłoszony przez podziemie zbrojne i emigrację bojkot...

Równolegle -po fiasku "Burzy" i klęsce PW 1944 -spadała zaś po wycofaniu uznania dyplomatycznego przez zachód i utworzeniu TRJN(z udziałem PSL,SP i polityków PPS) upadła niemal kompletnie legitymizacja "Polskiego Londynu"w kraju .

"Fikcyjne " rzekomo PPS skupiało pod koniec 1945 grubo ponad 100 tysięcy ludzi(tzn 4 razy tyle co w 1939 i kilkanaście razy tyle co w podziemiu zaś pod koniec 1945 w szeregi PPS pofatygowała się i ponad połowa pozostałych przy życiu członków Rady Naczelnej PPS.Na czele PPS stanął b.przywódca PPS-WRN z Małopolski(województwa/okręgu krakowskiego)-Józef Cyrankiewicz zaś co PPS wstąpił m.in i b.przewodniczący CKW PPS WRN prezes rady naczelnej tej partii .

Co do SL działającego jawnie w 1945 to latem 1945 skupiło do 200 tysięcy ludzi(SL w 1939-około 130 tysięcy) zaś na jego czele stanął b.członek władz wojewódzkich "Rocha" z okręgu łodzkiego-po utworzeniu PSL większość (w tym i wzmiankowany w tym wątku Andrzej Witos)wraz z przewodniczącym znalazła się w PSL zaś Bańczyk został zastępcą Mikołajczyka.

Przypomnę też że w szeregi stronnictw działających jawnie w Polsce Ludowej pofatygowało się nawet kilku spośród sądzonych w procesie 16 jak np Eugeniusz Czarnowski(SD) czy Urbański.Kilku b.ministrów rządu emigracyjnego.

Co do SP (raczej opozycyjnego do połowy 1946)i PSL(opozycyjnego do jesieni 1947) to sama ich działalność jawna ,wchodzenie do rządu,administracji państwowej(obsadzili -do czasu kilka funkcji wojewodów i minimum kilkudziesięciu starostów) i tymczasowego parlamentu(KRN),obsadzanie niektórych ambasad,powrót z emigracji części b.ministrów i generałów itd legitymizowała Warszawę/TRJN nie tylko w oczach zagranicy-ale i w oczach większości społeczeństwa polskiego .

Jak to szczerze wyjaśnił Józef. S przedstawicielom PPR i PPS-"gdyby w Polsce nie było Mikołajczyka-należałoby go stworzyć"."Wiesław" tłumacząc aktywowi w 1946 to zaskakujące stwierdzenie marszałka Józefa S. przyrównał rolę PSL do piorunochronu władzy ludowej.

Dość ciekawie zobrazował to Czesław Wycech-jechał w teren na inspekcję(był w TRJN ministrem oświaty)a tam na jakiejś polanie zatrzymała samochód grupa zbrojnych .Na krzyk kierowcy że jedzie urzędnik państwowy -nieprzyjazny szmer-Wycech przytomnie dodał że jest ministrem PSLowskim-na to okrzyk z grupy-'trzeba było tak od razu Panie Ministrze"..

I tak przyszły marszałek Sejmu Polski Ludowej i wieloletni prezes ZSL uniknął nieprzyjemności.

Notabene są dość ciekawe dokumenty i wypowiedzi Stanisława Mikołajczyka z końcówki 1946 roku ,które jak dla mnie nie świadczą o antysowietyzmie Mikołajczyka -był kontra PPR a o interwencję prosił -ambasadę ZSRR(!) zapewniajac ją o lswojej ojalnosci wobec ZSRR i przyjazni polsko-radzieckiej.Listy listami ale są i dość ciekawe wypowiedzi niedoszłego premiera rządu warszawskiego do ścisłego aktywu/kierownictwa PSL .Ambasada radziecka w końcówce 1946 notowała gorączkowe zabiegi Mikołajczyka/Kiernika o spotkanie z dyplomatami radzieckimi ,o przyjęcie przez Stalina .

Mikołajczyk nie rozumiał że jego rola w rządzie i ruchu ludowym zbliża się do końca.

Notabene -Mikołajczyk w wydanych na emigracji wspomnieniach(w których regularnie i wielokrotnie kłamie) listy te ocenzurował a o wypowiedziach i zabiegach o audiencję "zapomniał".

Podobną rolę odegrali Wincenty Witos i Władysław Grabski w KRN.

Legitymizacja działań leśnych w jednych rejonach Polski(Wielkopolska ,Pomorze,gdańskie )i wśród znacznej części społeczeństwa w zasadzie przestała istnieć już w 1945 w innych(zwłaszcza białostockie,lubelskie,rzeszowskie ) przeciągnęło się to do 1947/1948.Od ich działań odżegnał się i je potępił w końcówce i Episkopat Polski z niejakim Wyszyńskim na czele.

Ostateczna i niemal pełna w społeczeństwie legitymizacja "Warszawy" nastąpiła w roku 1957 gdy w wyborach w których uczestniczyło ponad 94% uprawnionych zagłosowano zgodnie z wezwaniem Gomułki masowo(acz ktoś najmniej popularny -w Krakowie przepadł)głosując bez skreśleń.

O jakiejkolwiek legitymizacji,znaczeniu w Polsce czy autorytecie "Londynu" w kraju ("rządy emigracyjne"(oba)wzywały do bojkotu wyborów i nakazywały bojkot )trudno już wówczas mówić.Z ironią mówił i pisał o tym choćby Czesław Miłosz-sam emigrant polityczny z PRL.

Co do leśnych to faktycznie ich już nie było tzn ukrywających się można było policzyć na palcach jednej ręki.

Edited by Wolf

Share this post


Link to post
Share on other sites
ciekawy   
A teraz takie małe pytanie: czym różnila się demokracja w wydaniu sanacji od demokracji w wydaniu komunistów?

FSO - piszesz to poważnie ? Oprócz tego, iż nie można porównywać rzeczy nieporównywalnych, to jeszcze żyje sporo ludzi, którzy mieli okazję żyć w obydwu ustrojach, i mieliby ci co nieco do powiedzenia ...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ostateczna i niemal pełna w społeczeństwie legitymizacja "Warszawy" nastąpiła w 1957 gdy w wyborach w których uczestniczyło ponad 94% uprawnionych zagłosowano zgodnie z wezwaniem Gomułki masowo(acz ktoś najmniej popularny -w Krakowie przepadł)głosując bez skreśleń.

Wolfie, kojarzę, że był to okręg nowosądecki, zamiast owego niepopularnego (J. Antoniszczaka, który otrzymał coś około 45% głosów) wszedł przyszły wieloletni poseł, wicemarszałek Sejmu (1982-1985) i wicepremier (1985-1987) - Z. Gertych. Był to jedyny w skali kraju taki przypadek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.