Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
dzionga

Przebicie do Śródmieścia

Recommended Posts

izi   

A może dlatego, że "Morro" poległ - tworząc wspaniałą legendę, a "Jerzy" przeżył?

Nie bardzo mi się też chce wierzyć, jak z przestrzelony nosem i policzkiem mógł krzyczeć "Starówka! Nie strzelać!".

Ten 30.08 powtarzam za Bartoszewskim "Dni walczącej Stolicy".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
A może dlatego, że "Morro" poległ - tworząc wspaniałą legendę, a "Jerzy" przeżył?

Też możliwe, tak czy inaczej, to właśnie "Morro" jest symbolem tego przebicia...

Nie bardzo mi się też chce wierzyć, jak z przestrzelony nosem i policzkiem mógł krzyczeć "Starówka! Nie strzelać!".

Oj, nie pamiętam gdzie, ale kiedyś czytałem, że uraz jakiego doznał "Morro" wcale nie musiał mu specjalnie przeszkadzać w wykrzyczeniu tych kilku słów. Za Chiny Ludowe nie przypomnę sobie gdzie, i na ile to było wiarygodne...

Share this post


Link to post
Share on other sites
izi   

Podnoszę się natychmiast i wołam ku swoim, a chłopcy powtarzają skandując: „Zgrupo-wa-nie Ra-do-sła-wa, Sta-rów-ka, nie strze-lać" i wypadamy z Giełdy, przecinamy skośnie ulicę, wpadamy w Zielną, gdzie piętrzy się barykada, i wpadamy wprost w ramiona swoich - Polaków.

Oto relacja por. "Jerzego".

Z drugiej strony Andrzej był pewnie tak nafaszerowany morfiną, że i z przestrzelonym nosem mógł krzyczeć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Oto relacja por. "Jerzego".

Dodajmy jedno z wielu nt. tego momentu;) Wszędzie ten opis jest ciut inny. Inne szczegóły zapamiętane, inna perspektywa... Chociażby te dwie relacje, pierwsza "Czarta", druga "Leszczyca" [Pamiętniki... , s. 396, s. 406-407]:

W otworze staje Andrzej Morro. Potężnym głosem próbuje przekrzyczeć ujadanie kaemu:

- Nie strzelać, idą polskie oddziały ze Starówki! Baon "Zośka"! Niech żyje Polska!

(...) Zeskakujemy niezdarnie z wysokich okien w ruinach i potykając się o zwisające nisko nad jzdnią druty tramwajowe, przebiegamy ulicę.

Zeskakujemy na jezdnię z wysokości chyba pierwszego piętra. Pod nogami tłuką świetle serie. Przeskakuję jakieś poplątane druty. Ktoś dostał. Biegniemy w kierunku ulicy Zielnej.

- Nie strzelać!

- Polacy!

- Starówka!

- Nie strzelać!

Dalej też to inaczej wygląda. Dla "Czarta" pokój w którym się znaleźli zaraz po przejściu przez barykadę, był zalany światłem elektrycznej żarówki, a dla "Leszczyca" po prostu oświetlony... Takich szczególików jest więcej jakby wyłapywać każdy jeden. Tutaj jeszcze relacja ze wspomnień Stanisława Likiernika "Staszka" [Diabelne szczęście... , s. 131-132]:

Jest Królewska. Skok z ruiny przypomina mi o ranie. Biegniemy wrzeszcząc: - Radosław, nie strzelać!- szczęściem nasi uwierzyli i nie otworzyli ognia.

Tutaj uwagę zwraca wzmianka o tym, iż obsada barykady nie otworzyła ognia, tymczasem Zdzisław Skotnicki "Skowroński", zginął na Królewskiej właśnie od ognia swoich, którzy początkowo omyłkowo wzięli ich za nacierających Niemców.

Share this post


Link to post
Share on other sites
dzionga   
A może dlatego, że "Morro" poległ - tworząc wspaniałą legendę, a "Jerzy" przeżył?

Też możliwe, tak czy inaczej, to właśnie "Morro" jest symbolem tego przebicia...

Raczej mało prawdopodobne mi się to wydaje. Gdyby zginął w końcowej fazie przebicia, ale w dwa tygodnie później?

Z drugiej strony Andrzej był pewnie tak nafaszerowany morfiną, że i z przestrzelonym nosem mógł krzyczeć.

A nie uważasz, że połączenie morfiny i wódki to raczej kiepski pomysł? Z relacji wynika, że na pobudzenie dostał trochę wódki. Poza tym morfiny brakowało w szpitalach, więc śmiem wątpić czy sanitariuszka nosiła ją ot tak przy sobie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Dla przypomnienia i ruszenia tematu, kilka relacji z przebiegu przebicia. Na początek jak wspominał to Stanisław Likiernik "Staszek" z plutonu "Śnicy" (wcześniej pod nazwą kompanii OD "A"):

30 sierpnia o godzinie 22:00 otrzymuję rozkaz ściągnięcia ludzi ze stanowisk o odmaszerowania na ulicę Koźlą 7, gdzie kwaterowaliśmy. Rozkaz dziwny, gdyż nie wspominający nic, kto nas zastąpi. Dowódca odcinka, któremu zameldowałem o otrzymaniu tak zdumiewającego polecenia, kazał go wykonać. Wówczas już wiedziałem: opuszczamy po trzydziestu dniach obrony Starówkę. Górą czy kanałami, w każdym razie odchodzimy.

Okazało się, że górą. Podstawą wyjściową natarcia był Bank Polski. By dostać się tam, należało przebrnąć przez zwarty tłum, który nie wiadomo przez kogo zawiadomiony czekał na wolne przejście.

Plan major Jana był następujący: kompania Rudego jako oddział szturmowy, pod dowództwem Andrzeja Morro, idzie pierwsza na wprost banku przez gruzy w kierunku placu Bankowego. Major Jan z nami. Dalej oddziały sanitarne zbierające rannych i inne według ustalonego porządku. Kompania szturmowa "Wigry" naciera na naszym lewym skrzydle między placem Teatralnym a bankiem wzdłuż ulicy Senatorskiej. Natarcie winno się rozpocząć o godzinie 24:00. Wreszcie o godzinie drugiej-trzeciej rano wszyscy są na miejscach.

Dowiadujemy się o tym planie na odprawie majora Trzaski (Konopackiego- tak mi się wydaje) w obecności majora Jana (Andrzejewskiego) i Morry (Andrzej Romocki). Czekamy przed Bankiem Polskim na Bielańskiej.

Skacze przez ulicę pierwsza grupa prowadzona przez Morro. My w drugim rzucie. Major Jan mówi: - Biegiem za murem, trochę na lewo od banku. - On sam biegnie jeszcze dalej w kierunku Senatorskiej, gdzie mają być "Wigry", ale ich tam nie ma. - Hande hoch! - Major Jan ginie.

Biegniemy wąwozem podwórza wśród gór cegieł, pod obstrzałem. Widzę mijający mnie w pędzie kolegów, chcę biec szybciej, nie mogę. Dwa tygodnie szpitala i nie zagojone rany robią swoje.

Dopadłem zasłony, jeszcze jeden skok i krótki odpoczynek w spalonym sklepie naprzeciw kościoła św. Antoniego. Wzdłuż ulicy bije ciężki karabin maszynowy. Stoimy bezpiecznie za murem. Skok przez ulicę jest niemożliwy.

Zaczyna świtać.

Z "Wigier" jest tylko z nami major Trzaska, który był z majorem Janem. Nie wie, gdzie jego chłopcy. Za nami Niemcy. Nikt prócz nas nie poszedł. Jesteśmy otoczeni. Zajmujemy stanowiska w oficynie. Żandarmi lecą na pewniaka i kończą obrzuceni granatami. Sześćdziesięciu ludzi w środku stanowisk niemieckich. Przed nami Ogród Saski, za nami Bank Polski. Wracać nie ma po co. Ranni, pozostawieni po drodze, giną dobijani. Nie ma kto ich zbierać. Zresztą, co za różnica, zginąć tu czy tam. Z kościoła św. Antoniego ktoś krzyczy. To Morro, który widząc, że dalej nie pójdzie, ulokował się tam ze swoimi chłopcami. Cekaem zagłusza jego słowa. Nagle Morro i Witold z kompanii Rudego skaczą, biegną, są. Obaj ranni, obaj lekko.

Dalej sprawy idą szybko. Amorek, jak go nazywano, obejmuje dowództwo. Dwie filipinki rzucone na środek jezdni tworzą zasłonę dymną. Cekaem niemiecki na moment zamilkł zaskoczony. Cały oddział bez strat znalazł się z kościele; zawsze bronić się tu lepiej. Trzeba było postawić posterunki przy wszystkich możliwych wejściach- byliśmy otoczeni, kompletnie odcięci od Starówki i od Śródmieścia, zdani sami na siebie.

Zbylut i ja zajmujemy stanowiska na małym podwórku, jakby klasztornym, obok kościoła, do którego jest z niego wejście. Zbylut usiadł pod murem, pod strzelnicą z nim przebitą, naprzeciw tego wejścia do kościoła. Ja w jakiejś wnęce muru na prawo od niego, odległy o kilka metrów. Nagle huk wystrzału. Widzę, że Zbylut ranny stara się dotrzeć do mnie na czworakach. Strzelam z mojego thompsona w kierunku dziury w murze strzelnicy, ale po trzech dniach bombardowań broń zakurzona zacina się. Widzę dokładnie pociski trafiające w głowę Zbyluta. Kule, chyba z dachu w tym momencie, ale od strony strzelnicy. Czuję uderzenie w lewy pośladek. Podbiegają sanitariuszki. Danusia (Mancewicz) z drugą przenoszą nas do kościoła i kładą zamiast na noszach na nosidłach do trumien. Widzę Zbyluta obok mnie dogorywającego.

Sanitariuszki zabierają się do naszych ran. Moja- oba pośladki przebite dwoma "tunelami", kula przeszła na wylot od lewego do prawego. Do dziś ta rana jest źródłem żartów. Nie wiedząc, co będzie dalej i czy będę mógł chodzić, czyszczę moje parabellum po doświadczeniach z thompsonem. Planowałem zastrzelić jednego-dwóch Niemców czy Ukraińców na ich służbie, potem oni mnie zastrzelą, albo sam strzelę sobie w łeb, by uniknąć śmierci, jaką poniósł nasz kolega ranny przed skokiem do kościoła. Słyszeliśmy jego krzyki podczas tortur.

Leżąc na nosidle do trumien w kościele miałem w moim przekonaniu co najwyżej godzinę życia. Pamiętam doskonale. Rozmyślałem, nie było nic innego do roboty, a miejsce się nadawało. Czy jak trwoga to do Boga, czy nie?

Gdzieś w 1942-43 straciłem wiarę w Boga, który pozwalał na potworności wojny, jakie oglądałem. Czy będę się modlił? Zdecydowałem, że nie. Jeśli się mylę, to Bóg powinien mi pogratulować odważnej postawy. Jeszcze do tego spotkania z Nim nie doszło. Dojdzie albo nie, ale tego już na pewno nie opiszę.

Tymczasem Morro i Trzaska zdecydowali- około szóstej rano wydano rozkaz: wszyscy przez ogród za kościołem mają w absolutnej ciszy przebiec do spalonego domu na Alberta Króla Belgów (podobno do Pałacu Zamoyskich- ktoś mi później powiedział). Pałac czy nie, budynek był całkowicie spalony. Miałem szczęście, kula nie ruszyła kości. Z trudnością, ale mogłem dołączyć do oddziału.

Nieprzyjaciel nie wiedział, gdzieśmy się podziali. Przez okienka w piwnicy widać ich nogi na podwórzu. Nie wolno mówić, kaszleć, jęczeć, ruszać się. Ściany, rozgrzane pożarem, pełnią rolę kaloryferów, w tej porze roku absolutnie zbędnych. Upał jak w łaźni.

Czekamy. Na co i jak długo? O szóstej rano zajęliśmy, o dziesiątej wieczorem opuściliśmy tę przeklętą piwnicę.

Około jedenastej w południe Niemcy usłyszeli jakiś szelest. Na wszelki wypadek wrzucili nam parę granatów. Wybuch i cisza. Szczęśliwie nie ma strat. Ukrywa,y się poza załomami murów i czekamy krztusząc się kurzem. Znowu wybuchy, krótkie serie cekaemu po naszych oknach i znowu spokój. Szkopy mimo wszystko boją się wejść.

Nasze sanitariuszki resztą wody z manierek poją rannych. Bor (Zygmunt Siennicki) jęczy, zatykamy mu ręką usta. Cicho, cicho, to nasza jedyna szansa.

Pot zalewa oczy, rany bolą, granaciki w odstępach półgodzinnych stanowią "miłą rozrywkę".

Był to chyba najdłuższy dzień w moim życiu.

Dwudziesta pierwsza. - Powstań - po linii szeptem. - Czy wszyscy są? - Wychodzimy, cicho wyślizgujemy się małym okienkiem piwnicznym wychodzącym na ogród.

- Stój! - Leżymy. Mijając nas o trzy kroki dwie ciężarówki z żandarmerią.

Skok. Maszerujemy zwartym oddziałem. Wszędzie rowy dobiegowe i stanowiska Niemców.

Jest znowu noc. Nasze niemieckie hełmy i mundury nie wzbudzają podejrzeń (biało-czerwone opaski zdjęte). Zbliżamy się do Marszałkowskiej. Trzeba ją przekroczyć.

- Halt! - barykada niemiecka w poprzek ulicy.

Dobrosław (Jan Więckowski) z "Zośki" zbliża się do wartownika. W idealnym niemieckim prosi o wskazanie stanowisk "tych polskich bandytów". Mówi, że jesteśmy oddziałem specjalnym, wysłanym z komendy niemieckiej z pałacu Bruhla.

- Parole - hasło - pyta szkop. - Nie znamy, wysłano nas nagle i nie podano - zaczyna się denerwować Dobrosław.

- Jawohl - możecie iść - pręży się szkop.

Jest Królewska. Skok z ruiny przypomina mi o ranie. Biegniemy wrzeszcząc: - Radosław, nie strzelać! - Szczęściem nasi uwierzyli i nie otworzyli ognia.

Jesteśmy w Śródmieściu.

Dowiedziałem się dużo później, że Janek Bagiński (Socha) i dwóch młodych ludzi zostali w piwnicy. Szeptany rozkaz nie dotarł do nich. Byli oddaleni, bo pilnowali jej drugiego końca. Razem z tymi chłopcami, tą samą drogą co my, czołgając się od czasu do czasu, Janek dotarł szczęśliwie na Królewską.

Przyjęcie całej naszej grupy było bardzo entuzjastyczne i razem z obrońcami Królewskiej śpiewaliśmy nawet Boże, coś Polskę czy Rotę - nie pamiętam, bo mi było spieszno do szpitala, ale ceremonia miała pierwszeństwo. Dopiero po niej zajęto się moimi ranami, bo sam się tego domagałem. W ten sposób dotarłem do PKO (gdzie mieliśmy być drugiego dnia Powstania) do szpitala w piwnicach.

Okazało się, że Szpital Maltański- mój drugi w Powstaniu- po przejściu do Śródmieścia, właśnie tu się ulokował. Sanitariuszki mnie poznały, serdecznie przywitały, wymyły, opatrzyły, zrobiły inwentarz starych i nowych okaleczeń. Były naprawdę przemiłe. Po trzech dobach bez snu byłem tak wykończony, że jeszcze przez tę noc nie mogłem zasnąć.

Za: S. Likiernik, Diabelne szczęście czy palec boży?, Warszawa 1994, s. 128-132.

Tak na szybko. Stanisław Likiernik we wspominanym Szpitalu Maltańskim był w okresie 6-10 sierpnia, trafił tam ze szpitala na Lesznie, ulokowanego w gmachu Sądów. W przytoczonej relacji uwagę zwraca jedna rzecz. Chodzi konkretnie o brak wzmianki na temat wymiany ognia, do jakiej doszło, kiedy grupa przebijająca się ze Starówki, przeszła koło stanowisk niemieckich. Najpierw sami Niemcy, po zorientowaniu się że mijający ich ludzie nie są tymi za kogo się podają, a potem obsada barykady przy Królewskiej obawiając się szturmu niemieckiego, otworzyły do nich ogień. W wyniku tego ostrzału grupa poniosła straty.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Rozszerzając temat o całą akcję przebicia. Trafiłem dzisiaj na coś takiego:

Po otrzymaniu meldunków o niepowodzeniu natarcia ppłk "Radosław" zdecydował o zaniechaniu kolejnych ataków. Płk "Wachnowski" nalegał na prowadzenie działań, ale musiał ustąpić wobec stanowczej postawy "Radosława".

Za: J. Kulesza, E. Baranowski, Bankowe szańce, Warszawa 2009, s. 160-161.

Jak dla mnie, sytuacja lekko dziwna. Dowódca Grupy "Północ", płk "Wachnowski", ustępuje wobec zdania d-cy jednego z podległych mu zgrupowań. Orientuje się ktoś, jak to dokładnie wyglądało? Bo nie ukrywam, że pierwszy raz spotykam się z taką informacją.

Tak na marginesie. Jeśli faktycznie tak sprawa wyglądała, to "Radosław" zaczyna urastać do rangi człowieka, którego niemal każdy słuchał tudzież ufał mu, bez względu na stanowisko. Od "Bora", który miał rzekomo nie mieć wpływu na to, czy d-ca KeDywu pozostanie ze swoimi ludźmi w Warszawie, przez płka "Wachnowskiego", który w trakcie akcji przebicia kończy działania pod wpływem postawy "Radosława", aż po oficerów ze Śródmieścia Północ, którzy zgłaszają się bezpośrednio do niego w sprawie zdobycia PASTy. I choć zdaję sobie tutaj sprawę, że może być to obraz mocno przesadzony, tym niemniej nie mogę oprzeć się takiemu wrażeniu...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Trochę na marginesie wczorajszego wpisu o desancie (ale w temacie wątku), wyłapałem kolejną ciekawostkę. Pozornie bez znaczenia, ale w bardzo jasny sposób obrazuje, z jakimi problemami musimy się borykać czytając/pisząc o Powstaniu. Otóż Borkiewicz u siebie podał [Powstanie Warszawskie. Zarys działań natury wojskowej, Warszawa 1964, s. 231-232], iż oddziały broniące północnego odcinka na Starówce, miały cofnąć się w nocy 30/31.08 na plac Krasińskich dopiero na rozkaz mjra "Witolda". I faktycznie, koło 3:00 d-ca "Czaty" wydał taki rozkaz, z tym że oddziały zostały skierowane do wsparcia grup uderzeniowych, mających nacierać w stronę Śródmieścia. Ale mamy też coś takiego [relacja Edmunda Baranowskiego "Jura" z baonu "Miotła"]:

Pan się znajdował w tej grupie? [chodzi o desant kanałowy- A.]

Nie, zostałem z tą szóstką, mieliśmy bronić Sapieżyńskiej. Sygnałem opuszczania pozycji miały być trzy zielone rakiety nad rejonem Placu Bankowego. Znak tych rakiet miał znaczyć, że plac jest opanowany, wszystkie oddziały staromiejskie miały udać się w kierunku Banku Polskiego, na Bielańską i wziąć udział w dalszej akcji przebicia na Śródmieście. Rakiet nie było, ale przyszedł rozkaz około trzeciej rano, że mamy iść na wsparcie grupy uderzającej.

Za: http://www.1944.pl/index.php?a=site_archiw...=785&page=2 [dostęp na: 23.01.2010 r.]

To rozkaz czy rakiety? Jak pisałem, jest to na dobrą sprawę bez znaczenia. Tym niemniej dobrze obrazuje pewien problem, z jakim zajmujący się tematyką powstańczą (a zwłaszcza działaniami na szczeblu plutonów, kompanii itd.) muszą zmagać się niemalże na co dzień. Dwa opisy (zdarza się ich znacznie więcej), i komu ufać?

Share this post


Link to post
Share on other sites
whatfor   

Witam

Bardzo śliczna jest ta lista, i już zrobiła w sieci karierę (niestety)...

Na początek proponuję popatrzeć na poz. nr 5:

plut. pchor. Józef Nycz "Ziutek", III pluton "Felek" 2. kompanii "Rudy"

Co on robił podczas "przebicia"? Ubezpieczał od pl. Teatralnego?! Sądzę, że nic nie robił... Nie żył już od trzech tygodni: poległ 9.08.1944 - ul. Spokojna 13 (szkoła)...

Kolejna pozycja godna uwagi:

19. Sierż. pchor. Stanisław Sieradzki "Świst", III pluton "Felek" 2. kompanii "Rudy"

Dodam: ranny, przebywał w szpitalach na Starówce. Późnym wieczorem 30.08.1944 otrzymał polecenie przeprowadzenia rannych "zośkowców" kanałami do Śródmieścia...

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   
Witam

Bardzo śliczna jest ta lista, i już zrobiła w sieci karierę (niestety)...

Na początek proponuję popatrzeć na poz. nr 5:

plut. pchor. Józef Nycz "Ziutek", III pluton "Felek" 2. kompanii "Rudy"

Co on robił podczas "przebicia"? Ubezpieczał od pl. Teatralnego?! Sądzę, że nic nie robił... Nie żył już od trzech tygodni: poległ 9.08.1944 - ul. Spokojna 13 (szkoła)...

Kolejna pozycja godna uwagi:

19. Sierż. pchor. Stanisław Sieradzki "Świst", III pluton "Felek" 2. kompanii "Rudy"

Dodam: ranny, przebywał w szpitalach na Starówce. Późnym wieczorem 30.08.1944 otrzymał polecenie przeprowadzenia rannych "zośkowców" kanałami do Śródmieścia...

Masz oczywiście rację whatforze.

Z tym że Albinos sporządził ją niejako z pewną nieśmiałością, tudzież z prośbą o o uwagi i spostrzeżenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Padam na twarz i na kolana... whatfor, a niech mnie :) W życiu bym się nie spodziewał... A co do meritum. Tematem przebicia do Śródmieścia zajmowałem się dotąd tak o tyle o ile (chyba, że mowa o desancie kanałowym). Listę zrobiłem korzystając z naprawdę niewielkiej ilości źródeł. Od czasu kiedy ostatnio coś nad tym robiłem... minęło sporo. Tak więc wszelkie uwagi przyjmuję z jak największą radością. Będę wdzięczny za uzupełnienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
whatfor   

Moje ustalenia (daty są datami śmierci):

01 por. Ryszard Białous "Jerzy" baon "Zośka" - dowódca

02 ppor. Bolesław Stańczyk "Xen" - baon "Zośka" - poczet dowódcy

03 łączn. Maria Całka "Wika" - baon "Zośka" - poczet dowódcy

04 kpt. Eugeniusz Konopacki "Trzaska"- baon "Wigry" - dowódca

05 ppor. Andrzej Romocki "Morro" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - dowódca kompanii

06 plut. pchor. Jan Więckowski "Drogosław" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - szef kompanii

07 ppor. Witold Morawski "Witold Czarny" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - szef wyszkolenia

08 ppor. Jerzy Weil "Jerzyk" baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - I pluton "Sad" - dowódca

09 ppor. Jacek Majewski "Sielakowa" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - I pluton "Sad" - p.o. dowódcy, 31.08.1944 - Bielańska

10 ppor. Jerzy Grundman "Jurras" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - I pluton "Sad" - z-ca dowódcy

11 plut. Stanisław Lechmirowicz "Czart" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - I pluton "Sad"

12 plut. NN "Odwet" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - I pluton "Sad"

13 sierż. pchor. Zbigniew Biliński "Bill" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - I pluton "Sad"

14 st. sierż. Czesław Nantel "Kolka" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - II pluton "Alek" - dowódca, 31.08.1944 podwórze na Senatorskiej

15 sanit. Ewa Ott "Ewa" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - II pluton "Alek"

16 łączn. Barbara Gac "Bogna" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - II pluton "Alek"

17 łączn. Zofia Kasperska "Wanda" ("Zosia Żelazna") - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - II pluton "Alek"

18 kpr. Piotr Kaltenberg "Luty" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - II pluton "Alek"

19 sierż. pchor. Andrzej Wolski "Jur" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - III pluton "Felek"

20 sanit. Lidia Daniszewska "Lidka" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - III pluton "Felek"

21 łączn. Stefania Grzeszczak "Stefa"- baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - III pluton "Felek"

22 sierż. Edward Drac "Edek" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - III pluton "Felek", 31.08.1944 - rejon Bielańskiej

23 plut. Tadeusz Sumiński "Leszczyc" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - III pluton "Felek"

24 ppor. Jerzy Gawin "Słoń" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - III pluton "Felek"

25 plut. Jerzy Kobza-Orłowski "Pingwin" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - III pluton "Felek"

26 kpr. Wojciech Markowski "Sęp" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - III pluton "Felek"

27 kpr. NN "Ziutek" - baon "Zośka" - 2. kompania "Rudy" - III pluton "Felek" (dołączył na Woli)

28 ppor. Bolesław Górecki "Śnica" - Oddział Dyspozycyjny "A" - dowódca

29 kpr. Zdzisław Skotnicki "Skowroński" - Oddział Dyspozycyjny "A", 31.08.1944 ruiny Giełdy

30 kpr. pchor. Stanisław Likiernik "Staszek" - Oddział Dyspozycyjny "A"

31 kpr. pchor. Jan Bagiński "Socha" - Oddział Dyspozycyjny "A"

32 kpr. Zygmunt Siennicki "Bor" - Oddział Dyspozycyjny "A", 31.08.1944 - Ogród Saski (dostrzelony)

33 ppor. Leon Zubrzycki "Lech" - Oddział Dyspozycyjny "A", 31.08.1944 - ciężko ranny podczas skoku przez Bielańską, zostawiony na zapleczu przy garażach - relacja "Danusi" AHM

34 plut. pchor. Witold Piekarski "Zbylut" - Oddział Dyspozycyjny "A", 31.08.1944 - kościół św. Antoniego

35 plut. pchor. Jan Kulczycki "Argos" - Oddział Dyspozycyjny "A"

36 plut. pchor. Kazimierz Pindelski "Kaper" - Oddział Dyspozycyjny "A" 31.08.1944 zastrzelony przez czujkę powstańczą, gdy wskakiwał do korytarza piwnicy przy ul. Alberta

37 ppor.cz.w. Aleksander Kabański "Brzozowski" - Oddział Dyspozycyjny "A", 31.08.1944 - rejon Senatorskiej

38 sanit. Danuta Mancewicz "Danusia" - Oddział Dyspozycyjny "A"

39 sanit. Barbara Niklewska "Wanda" - Oddział Dyspozycyjny "A"

40 łączn. Irena Wnęk "Irys" - Oddział Dyspozycyjny "A"

41 sierż. Włodzimierz Cegłowski "Sońka" - Oddział Dyspozycyjny "A"

42 kpr. pchor. Zdzisław Kierzkowski "Zdzich" - Oddział Dyspozycyjny "A" - 31.08.1944 - Ogród Saski

43 sierż. Jan Dryla "Tońko" - Oddział Dyspozycyjny "A"

44 kpr. Zenobiusz Popko-Popkowicz "Mikołaj" - Oddział Dyspozycyjny "A"

45 kpr. Zygmunt Szczepański "Żero" - Oddział Dyspozycyjny "A"

46 kpr. Wacław Tkaczyk "Olszewski" - Oddział Dyspozycyjny "A"

47 st. strz. Józef Tomaszewski "Klemens" - Oddział Dyspozycyjny "A"

48 st. strz. Czesław Kraśniewski "Kryst" - Oddział Dyspozycyjny "A"

49 kpr. Lucjan Kuberski "Wicek II" - Oddział Dyspozycyjny "A"

50 kpr. pchor. Lech Rytarowski "Leszek" ("Topór") - Oddział Dyspozycyjny "A"

To jest 50 nazwisk ludzi, którzy brali udział - oczywiście nie wszyscy doszli do polskich pozycji przy Zielnej i Królewskiej, do tego dochodzą jeszcze osoby "niepewne" - główne z "Zośki". Jednak biogramy Oddz. Dysp. "A" są lepiej opracowane przez Rybicką i wiadomo, że w przebiciu brało udział 23 ludzi. Natomiast biogramy "zośkowców" opracowane przez Wł. Trojana ("Ci, którzy przeżyli...) bardzo często szlak bojowy opisują "Wola, Starówka, Czerniaków" - nie podając jak dostał się "ze Starówki na Czerniaków". Dlatego bez listy rannych - wyprowadzonych przez "Śwista" kanałami - pełne OdB przebijających się jest trudne do stworzenia. Moja lista ukazuje 40, którzy dotarli do Śródmieścia - 10 poległo podczas przebicia.

Edited by whatfor

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Tak patrzę na tę listę... i lekko zaskakuje mnie w zasadzie równa ilość żołnierzy z "Zośki" i OD "A" (kwestia przynależności po 11 sierpnia resztek tego oddziału do "Zośki", to inna rzecz). Dla mnie zawsze raczej rzeczą dość oczywistą było to, że to szła głownie "Zośka", plus paru ludzi od "Śnicy". A tymczasem wygląda to ciut inaczej.

Pytanie laika. Zachował się jakiś meldunek, czy to np. od "Jerzego" czy też od kogoś ze Śródmieścia, w sprawie tego przejścia?

Share this post


Link to post
Share on other sites
whatfor   
Tak patrzę na tę listę... i lekko zaskakuje mnie w zasadzie równa ilość żołnierzy z "Zośki" i OD "A" (kwestia przynależności po 11 sierpnia resztek tego oddziału do "Zośki", to inna rzecz). Dla mnie zawsze raczej rzeczą dość oczywistą było to, że to szła głownie "Zośka", plus paru ludzi od "Śnicy". A tymczasem wygląda to ciut inaczej.

Pytanie laika. Zachował się jakiś meldunek, czy to np. od "Jerzego" czy też od kogoś ze Śródmieścia, w sprawie tego przejścia?

Ilu doszło... Im więcej źródeł - tym gorzej... "Morro" o 23:30 meldował telefonicznie: przebiła się 2. kompania Rudy "w składzie 40 ludzi plus kpt. Trzaska bez oddziału". "Bogna" zapamiętała zbiórkę zarządzoną przez por. "Jerzego", który chciał wszystkich zobaczyć: "odliczyli do trzydziestu" (czyli 60). Natomiast "Kryst" ta samą zbiórkę sumuje "odliczono do czterdziestu dwóch" (84!) ... W wojsku na ogół staje się w dwuszeregu... Z kolei "Czart" wyraźnie pisze: "Dwuszereg prostuje się coraz bardziej." Poranny meldunek kpt. Jura" do dowódcy I baonu "Rum": "do mojego rejonu przeniknął oddział AK ze Starego Miasta w składzie 6 oficerów i 53 szeregowych" (59). Na tym nie koniec, bo w nocy przeniknęło kilku (?) powstańców na odcinek "Bartkiewicza" broniony wtedy przez pluton "Roberta" (Królewska 35 róg Marszałkowska). Ilu? - nie wiadomo.

Edited by whatfor

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.