Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Tomasz N

Protesty górnicze 2014

Recommended Posts

Furiusz   
Fascynujące. Czyli w takim razie mówić mogą tylko zwolennicy jednej opcji.

Wybacz ale po prostu nie rozumiesz tego co napisałem. Związkowcy stoczniowi są słabą stroną opiniującą jakość działania związkowców w sprawie prywatyzacji stoczni bo oceniają sami siebie. Wydaje się być oczywistym, że wydawanie opinii o sobie samym niesie zawsze ryzyko dla wyważenia tejże opinii i dlatego dość powszechnie uznaje się takie opinie za mniej wiarygodne.

Przypomniał mi się jakoś jeden z ostatnich incydentów, gdy prywaciarz, słysząc, że zatrudnieni domagają się zaległej wypłaty, przystawiał im do głów pistolet. No ale czemu się dziwić? Żyjemy przecież w państwie, w którym za łamanie praw pracowniczych grozi wielokrotnie mniejsza odpowiedzialność niż to było nawet w czasach, gdy Policja wrzucała do biedaszybów profilaktycznie granaty.

Nie do głów a do głowy ale to błąd językowy, grozi mu tyle samo co kolesiowi który straszył pracowników McDonalda bronią hukową vide:

http://www.mmwroclaw.pl/445405/grozil-pracownikom-mcdonaldsa-pistoletem-bo-kasjerka-miala-za-duzo-pytan

Jaki wniosek - WARIACI SIĘ ZDARZAJĄ.

ani nie zmienia faktu, że prywatyzacja przedsiębiorstw jest zwykle elementem, powtarzam, dywersji gospodarczej jednego państwa przeciw drugiemu.

Nie wiem na czym się opierasz w tych twierdzeniach, na prywatyzacji się nie znam. Znam jedynie kilka jej przykładów z mojej miejscowości i tak np wspomniany wcześniej zakład w Boryszewie, sprywatyzowany w 1992 roku, kontroluje je Roman Karkosik i wiedzie mu się na tyle dobrze, że przejmuje aktywa firm włoskich i niemieckich. Były też i nieudane prywatyzacje, ale był też zakład Chemitexu w Chodakowie, który upadł jeszcze jako spółka skarbu państwa, bo za późno wzięto się za prywatyzację. Przed wojną zakłady w Chodakowie były jednymi z prężniejszych w rejonie, na tyle znane, że odwiedzał je m.in. prezydent Mościcki. To się chyba utrzymało i przez wojnę - nieprzypadkowo chyba robotników z tej fabryki wybrano do prowokacji MBP - słynni zamordowani robotnicy Chodakowa. Zakład działał też w PRL, po upadku systemu starano się znaleźć mu właściciela czytaj sprywatyzować ale fabryka upadła nim udało się to zrobić z powodu długu. Dziś przyjeżdżają tam ludzie lubiący robić zdjęcia w klimatach post industrialnych. Część budynków sprzedano i znajduje się tam m.in. zakład renowacji mebli a Chodaków co tu dużo kryć przez lata był jedną z biedniejszych dzielnic Sochaczewa. To uderza zwłaszcza gdy porówna się to ze znajdującą się po drugiej stronie miasta (dosłownie) fabryką Boryszew.

Co to za odruch serca jak, przykładowo, ja zarabiam 1200 zł, Ty, zarabiając 15 tys., dasz mi, być może, łaskawie 100 zł. Jeśli mówimy o sytuacji idealnej, to wszyscy powinni mieć mniej więcej zbliżone środki.

No jeśli nie mam nic - to nie mogę też nic dać prawda? Jeśli ja mam 1200 i Ty masz 1200 to też Ci nic nie dam - więc też nie ma żadnego odruchu serca.

Doprecyzuj co rozumiesz pod pojęciem ,,świat".

Kule ziemską w całej rozciągłości istnienia gatunku homo sapiens.

W czasach wczesnej wspólnoty pierwotnej miała dominować własność wspólna, a i daleko później pojawiają się przecież społeczności czy twory polityczne z takim systemem.

No właśnie miała. Nie jesteśmy w stanie rozpoznawać struktury własności w tamtych czasach bo zwyczajnie brak nam danych. Ciekaw jestem tych daleko późniejszych tworów, chyba, że chodzi Ci o Jezusa. Może jak będzie coś ciekawego administracja wydzieli wtedy ten wątek?

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)

Co to za odruch serca jak, przykładowo, ja zarabiam 1200 zł, Ty, zarabiając 15 tys., dasz mi, być może, łaskawie 100 zł. Jeśli mówimy o sytuacji idealnej, to wszyscy powinni mieć mniej więcej zbliżone środki. Wiadomo, że to za naszego życia nierealne, a ja jestem po tych i podobnych słowach obśmiewany, tylko co z tego? Najważniejsze, by mieć jakiś punkt, do którego się dąży i będzie się doń odwoływać.

(...)

Ależ jak najbardziej realne. Wystarczy by ludzie nie tylko mówili i pisali - jak ma być, ale zaczęli od siebie.

Na przykład Gronostaj mógłby sprawić by jego dochody i secesjonisty stały się zbliżone co do wielkości.

Świata tym nie zmienimy, ale będzie to pierwszy krok, w dążenie do wspomnianego punktu.

Ile chciałby zatem Gronostaj przeznaczyć mi w ramach proponowanego przez siebie rozwiązania?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ad. Gronostaj;

No wiesz - Za tzw. komuny i za panowania Adolfa ten obowiązek został spełniony.

Jakie wnioski?

Nie będę wnioskować na podstawie tendencyjnie dobranych przykładów. Państwo m.in. po to istnieje, żeby swym obywatelom umożliwić podjęcie pracy, bo często jest tak, że ci, z różnych powodów, sami nie potrafią jej znaleźć. Nie ma żadnej racjonalnej przesłanki, by zostawiać ich przez to samych na lodzie, tym więcej, że żyjemy jednak w XXI w. i odnośnie pewnych podstawowych rzeczy w Europie Zachodniej zdążono się generalnie zgodzić już przed wojną, co się wiąże z tym, że we Francji np. mamy takie płace minimalne (spore) dla stażystów i zakaz eksmisji lokatorów z mieszkań. Pod tym względem bliżej nam do krajów trzeciego świata.

Mam wrażenie, że traktujesz ludzi jak dzieci lub jak państwową własność.

Z racji szlachetniejszych pobudek nie przeceniam nigdy potencjału intelektualnego i możliwości decydowania o sobie każdego człowieka.

Liberalne miazmaty o wolności to zaś zwyczajny sadyzm, dzięki któremu później warstwy uprzywilejowane mogą się chełpić, że są rzekomo lepsze i ważniejsze od biedniejszych, bo mają grubszy portfel. Dlatego m.in. te środowiska pompują olbrzymie środki pieniężne, by zyskać społeczną akceptację dla poglądów wolnorynkowych i równolegle rozpowszechniają niebywale wulgarną i kłamliwą krytykę jedynie rozumnego systemu silnego państwa opiekuńczo-decyzyjnego, szczególnie w młodym pokoleniu, co widać zwłaszcza na przykładzie popularności KNP w tej grupie wiekowej (w PE może być jeszcze dość śmiesznie; gorzej jeśli wejdą oni do Sejmu i, będąc wówczas języczkiem uwagi przy pertraktacjach koalicyjnych, uzyskają w ich drodze jakieś ministerium, np. Zdrowia – tylko się wtedy czasem nie rozchoruj, bo marny Twój los).

Mylisz też pojęcia. Firma to nie opieka społeczna. Musi być wydolna ekonomicznie. Jeśli nie jest to czas na szybkie zmiany lub ... upadek.

Wydolność wydolnością (proszę nb. zgłębić się np. w temat KGHM), tylko problem w tym, że sama ekonomia to nie jedyny czynnik funkcjonowania takich zakładów. Zwykle wielkie firmy prywatne odnoszą zyski, ale w tych zyskach nie partycypują ich szeregowi pracownicy, bo podlegają oni fanatycznej procedurze ,,ograniczania kosztów pracy", a to, że robotnicy zakładów państwowych mogą liczyć na większe wynagrodzenia i lepsze warunki pracy (od działalności związkowej po zwykłą atmosferę), to to jest, Gregski, wykazane; wystarczy czasem przeglądać dane podawane przez GUS.

Zarządzanie fabryką dla państwa ważną nie może być powierzane szemranym grupom ciemnych typów, którzy, przy napotkaniu pierwszych schodów czy po prostu w ramach klasycznego wrogiego przejęcia, sobie ten zakład będący elementem pokoleniami budowanej przez naród siły, ot tak zwyczajnie zlikwidują, biorąc oczywiście uprzednio niebotyczne odprawy. W żadnym normalnym kraju na takie rzeczy tolerancji być nie może i koniec dyskusji, bo gadanie gadaniem, a ludzie przestają mieć za co kupować jedzenia.

O jakim płaceniu mówisz? Państwo może dotować własne przedsiębiorstwa, ułatwiać im funkcjonowanie, budować przewagę poprzez protekcjonizm, a także stymulować ich rozwój zamówieniami publicznymi, zawsze realnie użytecznymi dla społeczeństwa.

A w rządzonej w sposób kompradorski III RP miast tego mamy likwidowanie naszych kopalń, ,,bo nierentowne", ale już sprowadzanie obcymi statkami węgla z leżącego na drugim końcu świata Chile jest jak najbardziej opłacalne i potrzebne.

ale brak prywatyzacji też może być złodziejskie (z tych samych powodów).

W zakładzie państwowym również może panować złodziejstwo, ale to już sprawa szczebla taktycznego, a nie zasadnicza. Wystarczy po prostu wprowadzić rozsądniejszą politykę kadrową i zaostrzyć prawo w zakresie odpowiedzialności za określone posunięcia, a problem zostanie gwałtownie ograniczony. Nie bez powodu z kodeksu handlowego usunięto taki ,,niuans" jak odpowiedzialność za szkodę doznaną przez przedsiębiorstwo. Mało kto o tym wie, a szkoda.

Ależ są! Dlaczego mieliby nie być? Dokładnie tak jak horda wrzeszczących górników może być takim narzędziem.

Tyle że nasi obecni ciemiężcy od dawien dawna stosują akurat metodę uzależniania państw właśnie poprzez przejmowanie/zakładanie/niszczenie firm. Mącenie w głowach robotnikom było zaś charakterystyczną domeną innego państwa, które teraz nie istnieje, a zagrożenie ze strony jego względnej sukcesorki jest jednak mniejsze.

Mieszkam na Pomorzu, znam ludzi będących blisko wydarzeń to i obiło mi się co nieco o uszy.

Argument ten byłby dobry 300 lat temu. Dziś z faktu, że mieszkam o 500 km dalej od morza nie musi wynikać, że jestem o tyle mniej zaznajomiony ze sprawą, iż muszę przez to uznać słuszność Twego twierdzenia.

Likwidacja przemysłu stoczniowego to prosta konsekwencja aneksji Polski w ramy UE i agenturalności obecnej ekipy rządzącej. Niemcy (także i Francuzi) jakoś na własne zakłady pieniędzy wówczas nie szczędzili i przynoszą one profity do dziś.

Wybacz ale po prostu nie rozumiesz tego co napisałem. Związkowcy stoczniowi są słabą stroną opiniującą jakość działania związkowców w sprawie prywatyzacji stoczni bo oceniają sami siebie. Wydaje się być oczywistym, że wydawanie opinii o sobie samym niesie zawsze ryzyko dla wyważenia tejże opinii i dlatego dość powszechnie uznaje się takie opinie za mniej wiarygodne.

Rozumiem, tylko mylnie liczyłem, że pojmiesz skrót myślowy. W miejsce ,,stoczniowca" można wstawić dowolną postać przeciwną deindustrializacji, choćby i bacę z Tatr.

No jeśli nie mam nic - to nie mogę też nic dać prawda? Jeśli ja mam 1200 i Ty masz 1200 to też Ci nic nie dam - więc też nie ma żadnego odruchu serca.

Praktyka swoją drogą. Rzecz w tym, że niektóre rzeczy należą się jak psu buda i nie może to się opierać na czyjej indywidualnej łasce, lecz na rozwiązaniach systemowych. Rozwarstwienie majątkowe, a przede wszystkim własnościowe, jest olbrzymie i z tym trudno w ogóle dyskutować.

chyba, że chodzi Ci o Jezusa.

Trudno mi powiedzieć jak było z Jezusem, acz wątpię. Chodziło o obszary Środkowego Wschodu, np. ruch Mazdaka w VI w. n.e., który omal nie obalił potężnego imperium sasanidzkiego, był prądem o silnych pierwiastkach komunistycznych. Następnie mamy w Iranie Al Mukanę. On również wprowadził wśród swych licznych zwolenników wspólnotę majątku i kobiet. Dalej wiemy o pewnym odłamie ismailickim w IX w., jaki opanował dość spore obszary i wprowadził na nich ,,obowiązek połączenia".

Ależ jak najbardziej realne. Wystarczy by ludzie nie tylko mówili i pisali - jak ma być, ale zaczęli od siebie.

Na przykład Gronostaj mógłby sprawić by jego dochody i secesjonisty stały się zbliżone co do wielkości.

Takie np. Państwo słońca powstało jedynie na bazie konstruktów teoretycznych, a swą wartość posiada.

Co do drugiej części. Niestety nie jestem ośrodkiem decyzyjnym i nie mógłbym tego sprawić, acz chciałbym.

Edited by Gronostaj

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Drogi Gronostaju!

Obawiam się, że nie dojdziemy do porozumienia. Możemy jeszcze przez trzy - cztery strony odbijać piłeczkę na w sumie mało historyczny temat.

Jeśli się nie obrazisz to pozwól że zakończę tą polemikę stwierdzeniem że moje poglądy i moja opinia na poruszony temat jest skrajnie różna od Twojej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furiusz   
Rozumiem, tylko mylnie liczyłem, że pojmiesz skrót myślowy. W miejsce ,,stoczniowca" można wstawić dowolną postać przeciwną deindustrializacji, choćby i bacę z Tatr.

Czyli tak jak myślałem nie rozumiesz. Pisałeś o związkowcach stoczniowych i pytałeś czemu ich opinia w sprawie działań związków zawodowych przy prywatyzacji jest gorsza. Jest bo członek związku zawodowego stoczniowców opiniujący działania związku zawodowego w sprawie prywatyzacji wydaje opinie w sprawie swoich (niejako) działań, działań w które jest zaangażowany. Stoczniowiec niezrzeszony w związku zawodowym nie jest w tym przypadku stroną, bo nie jest członkiem związku zawodowego. Nie wiem co tu trudnego, po co ten baca i wyimaginowany skrót myślowy.

Rozwarstwienie majątkowe, a przede wszystkim własnościowe, jest olbrzymie i z tym trudno w ogóle dyskutować.

No pozostaje jeszcze kwestia jak to liczyć i czy tylko w Polsce czy na świecie. Bo jeśli weźmiesz np Indeks Giniego użyty jako Wskaźnik Nierówności Społecznej, to okazuje się, że w 2009 Polska była na poziomie Francji, W. Bryt., Hiszpanii czy Kanady, lepiej było w Niemczech i Norwegii i Szwecji, gorzej w USA, Japonii, Turcji czy Brazylii. Więc w sumie nie było tak źle. Tymczasem wedle Diagnoza Społeczna 2013. Warunki i jakość życia Polaków (dostępne online), s. 396 wartość rzeczonego współczynnika spadła z 0.313 do 0.299 czyli, że jest lepiej niż było.

Rzecz w tym, że niektóre rzeczy należą się jak psu buda i nie może to się opierać na czyjej indywidualnej łasce, lecz na rozwiązaniach systemowych.

Owszem zgadzam się, że istnieją elementy które powinny być obligatoryjne jak opieka zdrowotna (co nie wyklucza istnienia prywatnej opieki zdrowotnej a jak do tej pory, odpukać, tylko i wyłącznie miałem okazję korzystać z takiej), czy czasowa ochrona osób które utraciły prace ale nie wiem czy w mojej definicji tych rzeczy obligatoryjnych mieści się postulowany przez Ciebie sofizmat pozbawienia własności prywatnej.

Co do Mazdaka to zapraszam do nowego wątku, z chęcią się dowiem więcej.

Mazdak i jego doktryna

Co do drugiej części. Niestety nie jestem ośrodkiem decyzyjnym i nie mógłbym tego sprawić, acz chciałbym.

Chcieć to móc - wystarczy przekazać Secesjoniście odpowiednią sumę ze swoich zarobków by wasze dochody się zrównały :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Speedy   

Z ciekawości: Gronostaju, czy "załapałeś się" jeszcze na PRL? (Mnie się zdarzyło na ostatnie 20-kilka lat i nie wspominam tego zbyt dobrze). Wtedy właśnie gospodarka funkcjonowała w opisany przez ciebie sposób: państwo zapewniało pełne zatrudnienie, firmy (wyłącznie państwowe) nie kierowały się wyłącznie kryterium zysku, lecz dobrem społecznym itd. itp. Ogólnie rzecz biorąc skutkowało to zwijaniem się gospodarki i ogólną biedą z dzisiejszego punktu widzenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Drogi Gronostaju!

Obawiam się, że nie dojdziemy do porozumienia. Możemy jeszcze przez trzy - cztery strony odbijać piłeczkę na w sumie mało historyczny temat.

Jeśli się nie obrazisz to pozwól że zakończę tą polemikę stwierdzeniem że moje poglądy i moja opinia na poruszony temat jest skrajnie różna od Twojej.

Nie obrażam się w żadnym razie i Twe oświadczenie mnie cieszy, bo sam nie mam czasu kontynuować wątku.

No pozostaje jeszcze kwestia jak to liczyć i czy tylko w Polsce czy na świecie.

Z tym pierwszym mniejsza. Wiemy o co chodzi. Po prostu szło mi o dowolną osobę likwidacji stoczni przeciwną (że napisałem o związkowcu, to był to przykład, może i niefortunnie i bez uwagi dobrany, ale z powodzeniem mogący zostać zastąpionym przez jakikolwiek inny).

Tu nie trzeba nawet sięgać po indeksy, bo one mogą wręcz nie oddać ostrości tego obrazu, jaki istnieje w praktyce. A prawa wygląda tak, że niestety, ale jeden ma flotę pięciu samochodów, drugi do tego jeszcze np. helikopter, podczas gdy trzeci nie posiada żadnych środków przenoszenia, a transport publiczny kapitalizm u nas rozłożył. I nie dosyć na tym. Ludzie tak przez to skarleli, że np. nie raczą wziąć nawet na stopa, przez co wczoraj musiałem wracać pieszo 15 km, mijając po drodze nie wiem nawet ile aut. Piszę to nie dla podzielenia się swymi przygodami, ale by unaocznić, że z patologiami kapitalizmu spotykamy się codziennie i na każdym kroku.

Chcieć to móc - wystarczy przekazać Secesjoniście odpowiednią sumę ze swoich zarobków by wasze dochody się zrównały

Zaryzykuję twierdzenie, że raczej jeszcze by się rozwarstwiły, choć oczywiście nie wiem ile Secesjonista tak naprawdę zarabia. ;)

Wtedy właśnie gospodarka funkcjonowała w opisany przez ciebie sposób: państwo zapewniało pełne zatrudnienie, firmy (wyłącznie państwowe) nie kierowały się wyłącznie kryterium zysku, lecz dobrem społecznym itd. itp. Ogólnie rzecz biorąc skutkowało to zwijaniem się gospodarki i ogólną biedą z dzisiejszego punktu widzenia.

PRL to długa i, wbrew pozorom, mocno zróżnicowana wewnętrznie epoka, do której adherentów wcale się nie zaliczam. Mamy takie głupie myślenie, że mówimy, iż albo ,,za komuny było lepiej", albo, że ,,teraz jest lepiej". Co to w ogóle ma być za postawa? I wtedy było źle, i teraz jest źle. Ówczesny system miał jednak tę niezaprzeczalną i fundamentalną przewagę nad obecnym, że pracownik mógł się w nim cieszyć nieskończenie większą stabilnością swego losu, a i atmosfera była lepsza, bo nie było tej całej patologii rywalizowania, które to zjawisko dziś jest wszędzie celowo tak zachwalane.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

A prawa wygląda tak, że niestety, ale jeden ma flotę pięciu samochodów, drugi do tego jeszcze np. helikopter, podczas gdy trzeci nie posiada żadnych środków przenoszenia, a transport publiczny kapitalizm u nas rozłożył. I nie dosyć na tym. Ludzie tak przez to skarleli, że np. nie raczą wziąć nawet na stopa, przez co wczoraj musiałem wracać pieszo 15 km, mijając po drodze nie wiem nawet ile aut.

Tu akurat trudno winić kapitalizm. Ludzie oglądają 997 i po prostu się boją. W Polsce dzieją się dziwne rzeczy. Gdy cię ktoś zaczyna szantażować po podwiezieniu, że opowie, że próbowałeś się do niej dobierać, tracisz ochotę na życzliwość i ostrzegasz innych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No właśnie: trzeba by jeszcze udowodnić, że było to efekt "skarlenia" i "nie raczenia" - czyżby Gronostaj miał wgląd w umysły wszystkich kierowców czy dostęp do jakichś ciekawych badań? Może sam Gronostaj nie wzbudza zaufania swą osobą? Ja będąc przeciętnym Polakiem nie zatrzymałbym się by zabrać kogoś wyglądającego tak jak ja - nie mam o to większych pretensji.

A z zupełnie innej beczki - co mają teorie na temat zaniku autostopu z protestami górników? Odsetek podwożących pośród górników jest znacznie wyższy niźli w innych grupach zawodowych? Czy może i ci protestujący również wykazują objawy skarlenia?

Tematów gdzie można ponarzekać na kapitalizm, obecne rządy, transformację itp. jest bez liku, tu jasno sprecyzowano o czym rozmawiamy. A temat w zasadzie jest do zamknięcia - górnicy dostali obietnice tego czego chcieli. Zapomniano tylko dookreślić kto - za próbę ich realizacji zapłaci.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furiusz   
Tu nie trzeba nawet sięgać po indeksy, bo one mogą wręcz nie oddać ostrości tego obrazu, jaki istnieje w praktyce. A prawa wygląda tak, że niestety, ale jeden ma flotę pięciu samochodów, drugi do tego jeszcze np. helikopter, podczas gdy trzeci nie posiada żadnych środków przenoszenia

Ciekawe. W ubiegłym roku wzrósł w Polsce do 653 sztuk wskaźnik pojazdów zarejestrowanych na 1000 mieszkańców. Oznacza to, że Polska przekroczyła średnią unijną, wynoszącą 484 samochody - wynika z informacji Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.

za: http://tvn24bis.pl/informacje,187/rosnie-liczba-samochodow-srednio-wiecej-niz-w-europie,438519.html

A jak to było w tych lepszych czasach czyli PRLu? Swoją drogą Ci wredni kapitaliści to strasznie duże musza mieć garaże by pomieścić te wszystkie samochody by wyszła średnia powyżej 500 samochodów na 1000 osób, nawet pamiętając o możliwych i wskazanych w tekście błędach liczenia.

a transport publiczny kapitalizm u nas rozłożył

No niesamowicie rozłożył, przynajmniej u mnie w okolicy, oto kolej funkcjonuje jak funkcjonowała, tak jak do Sochaczewa dojeżdżał PKS tak dalej jeździ (obsługują tu Sochaczew głównie Skierniewice, pozostałość po dawnym układzie administracyjnym). Autobusy miejskie obsługują większość okolicznych wiosek, te które nie obsługują maja kolej (jak u mnie) ale mało tego dorobiliśmy się wrednej kapitalistycznej komunikacji publicznej - oto powstały firmy zajmujące się przewozem busami ludzi na trasie Sochaczew-Warszawa - w pełni prywatne, jedna zwie się Motobuss - przez Kampinos i Błonie, podobne powstały np w Łowiczu i zajmują się głównie trasą Łowicz-Łódź. To fakt nie podjeżdżają pod każdy dom ale owo rozłożenie komunikacji publicznej to bzdura.

Ówczesny system miał jednak tę niezaprzeczalną i fundamentalną przewagę nad obecnym, że pracownik mógł się w nim cieszyć nieskończenie większą stabilnością swego losu

No zwłaszcza gdy były problemy z jedzeniem. Vide temat Strajk powszechny w Żyrardowie

a i atmosfera była lepsza,

Zwłaszcza jak ktoś donosił i dla zdrowia było lepsze wiadomo wszak - kto nie pije ten donosi

Share this post


Link to post
Share on other sites

No zwłaszcza gdy były problemy z jedzeniem. Vide temat Strajk powszechny w Żyrardowie

Zwłaszcza jak ktoś donosił i dla zdrowia było lepsze wiadomo wszak - kto nie pije ten donosi

Problemy zaopatrzeniowe oczywiście występowały. Choć zazwyczaj pierwsze skojarzenie wielu ludzi z PRL to puste półki (tak samo jak szarże na czołgi z kampanią '39 r.), to tak naprawdę w różnych okresach różnie to bywało i nie pamięta się czasów, gdy w sklepach dało się całkiem normalnie nabywać różne artykuły spożywcze, lepsze jakościowo niż te obecnie kupowane w ultrakapitalistycznej biedrze, bo kryzys lat 80. zaćmił swą osobliwością inne dekady.

Nikt mi nie przekuje z faktu występowania w PRL donosicielstwa, hipotezy o gorszej atmosferze pracy niż obecnie w wielkich korporacjach czy u drobnych prywaciarzy, np. u mnie w rodzinie do dziś lubimy się z innymi pracownikami PGR z okolicy. A teraz to szkoda gadać... karierowiczostwo, indywidualizm i złowrogi duch rywalizacji wszystko popsuły i trzeba się z tym wszystkim męczyć.

Edited by Gronostaj

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furiusz   
Nikt mi nie przekuje z faktu występowania w PRL donosicielstwa hipotezy o gorszej atmosferze pracy niż dziś w wielkich korporacjach czy u drobnych prywaciarzy, np. u mnie w rodzinie do dziś lubimy się z innymi pracownikami PGR z okolicy.

A pracowałeś u jakiegoś prywaciarza i nie lubisz ludzi z którymi wtedy pracowałeś? Ja tam lubię część ludzi z którymi miałem okazję pracować w swoim krótkim życiu, części nie lubię a z jeszcze mniejszą częścią utrzymuję jakiś kontakt po tym jak już przestałem pracować w danym miejscu. Może zwyczajnie trafiłeś na złych ludzi? Nie - wina kapitalizmu.

swoją drogą nikt mi nie wmówi, że jak wiedziałeś, ze jak przy kimś nieodpowiednim coś "chlapniesz" to dostanie się to na SB czy UB to atmosferę miałeś mega super.

Naprawdę, ciężko jest dyskutować o czymś tak nieuchwytnym jak atmosfera w miejscu pracy opierając się wyłącznie na opinii własnej.

lepsze jakościowo

Jakieś dane?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.